Obejrzałam wczoraj tak bardzo oczekiwany film Pasikowskiego.Kino mocne- na to musi przygotować się każdy kto film tego reżysera się wybiera.
Ale i też mega dosłowne- tak jakby w reżyser nie do końca był przekonany o inteligencji swego odbiorcy.Tak jest w ostatnich scenach filmu gdzie jest coś w rodzaju podsumowania zasług Kuklińskiego- na jakbyście nie wiedzieli,że on bohaterem był to teraz już wątpliwości mieć nie będziecie.
Nie podzielam opinii krytyków,że pewne wątki życia pułkownika zostały jakby zamiecione,np. słabość do pięknych kobiet.
Nie wiadomo do końca na ile to jest to prawda a na ile kamuflaż szpiega więc za bardzo nie ma czego unaoczniać.Jest w filmie taka scena gdy Kukliński wraca nad ranem do domu.Na kanapie w salonie śpi jego żona w ubraniu,na stole uroczysta kolacja.Żona zaskoczona,że mąż nie pachnie alkoholem robi mu jazdę,żę ma kochankę i daje mu po pysku.Pułkownik,choć wkurzony,nie reaguje.
Można to potraktować jako subtelną sugestię,że może coś na rzeczy było albo jako pomysł na świetny kamuflaż.
Jak widać więc dosłowność Pasikowskiego nie dotyka każdej dziedziny życia jego bohatera.To trochę dziwne...Ale na pewno z jakichś powodów tak właśnie miało być.
Czytałam też opinię,że nie rozwinięto wątku relacji z opiekunem Kuklińskiego Davidem Fordenem- agentem CIA.
Forden przyznaje,że przyjaźnił się z pułkownikiem ale- siłą rzeczy- przyjaźń rozwinęła się dopiero po brawurowej ucieczce pułkownika z rodziną do Stanów.Tam jest tylko kilka scen- więc siłą rzeczy nie było czego rozwinąć.
Co do ucieczki-zdarłam z nerwów palce do krwi- choć wiedziałam jak to się skończy.Sceny nakręcone mega precyzyjnie,choć tu też bez zarzutów się nie obyło nad ponoć najwolniejszą sceną pościgów samochodowych.
No dla mnie,jak na Polskę na początku lat osiemdziesiątych nie należało się spodziewać czegoś mega spektakularnego- bo auta jakie były- każdy wie.
Nie wiem na ile postępowanie Kuklińskiego oceniane jest przez świadków wydarzeń jako bohaterstwo.
Rozmawiałam dziś z emerytowanym porucznikiem,który twierdził,że był w Rosji na manewrach Tarcza 76,o których mowa jest w filmie.Powiedział,że on nie zgadzał się z reżimem ZSRR i kiedy dowiedział się,że za parę dni pojawić się mają najważniejsi oficjele z Polski i ZSSR miał plan,że gdy będą w autach pancernych przejeżdżać wąwozem ich pozabijać.Nie miał jednak ani karabinu maszynowego ani granatów.Pan tak się nad swoją historią rozczulił,że stwierdził,że narażał swoją rodzinę ale zależało mu na dobru kraju.
Nic jednak nie zrobił, a ja do końca nie jestem pewna czy to nie bajeczka.Jednak jego opinia o Kuklińskim- facecie,który się odważył,choć żył jak pączek w maśle jest taka,że on w zasadzie niewiele zrobił a jego dzieci prawdopodobnie żyją. Jak posłuchać gen.Dukaczewskiego to odnosi się wrażenie,że albo oni znają inna prawdę albo z jakichś powodów próbują zdyskredytować Kuklińskiego by może na tym wypłynąć...
Sporo czytałam o Kuklińskim ale przyznam,że film i opinie niektórych sprawiły,że będę wciąż tą sprawą zainteresowana.
Polecam film bo jest naprawdę warty obejrzenia.
Podzielcie się swoimi opiniami.