Za 2 dni zaczyna się rok akademicki, a ja jestem bardziej przerażona niż podniecona na myśl o nowym rozdziale w zyciu. Boje sie, że nie nawiaze z nikim blizszego kontaktu i zajęcia beda dla mie meczarnia.
Drugi problem to kierunek.. filologia rosyjska. Bede w grupie od podstaw, ale strasznie sie boje, ze nie dam sobie rady. Uwielbiam literature rosyjska i ogolnie historie Rosji, ale czy sam zapał to nie za mało? Nauczyłam sie alfabetu, znam pojedyncze słowa, ale wolałam sama tez nie uczyc sie powazniejszych rzeczy, bo niestety nie mam osoby, która powiedziałaby mi co robie dobrze a co zle.
Slyszalam, ze filologie ogolnie sa ciezkie, naparwde sa takie straszne, czy do zniesienia bez wiekszych załaman i depresji?
PS. Jestem studentka na KULu w Lublinie, ale chetnie poczytam opinie forumowiczek z inncyh uczelni ![]()
POZDRAWIAM