Temat który przedstawię był wałkowany już 10 razy więc wiem co mam zrobić w sytuacji, gdy moja lepsza połówka powiedziała mi 'że nie wiem czy chce kończyć ten związek i potrzebuje czasu, aby przemyśleć sobie wszystko'. Aby uniknąć pytań powiem od razu, że mam 21 lat. Moja dziewczyna ma 24 lata i jesteśmy razem od 4 lat.
W rozmowie z nią powiedziałem, że nie dam rady czekać nie mając konkretnej odpowiedzi, więc doszliśmy do kompromisu i dałem jej 3 tygodnie. Oczywiście po 1 dniu jak idiota pojechałem do niej skamląc niczym rasowy żółtodziób, że nie mogę, że bardzo tęsknię, że potrzebuję odpowiedzi 'teraz, zaraz, natychmiast' - wiem, że źle zrobiłem bo powinienem po prostu poczekać. Ale najzwyczajniej w świecie tracę rozum... a moja wyobraźnia/paranoja stymulowana moim ego płata mi figle i tworzę sobie obraz rzeczy irracjonalnych (w tym dniu w którym do niej przyszedłem była umówiona ze znajomymi z pracy na grilla z powodu odejścia pracownika. Wiem, że nie powinienem obawiać się zdrady, a mimo to obrazy same się nasuwają).
Mam sporo zajęć. Prowadzę własną firmę, mam problemy w rodzinie, studiuję zaocznie a mimo tego wszystkiego w prawie każdym aspekcie, w każdej chwili myślę o niej. Boje się, że najzwyczajniej w pewnym momencie nie wytrzymam i zrobię coś co na zawsze pogrzebie nasz związek.