Witam, postanowiłem was, kobiety zapytac o rade. Historia jest banalna, mam m41 lat Ona 37, moja wielka nastoletnia miłosc, spotkalismy sie kilka lat temu ona własnie sie rozwodziła, a ja zyłem sobie z głową w chmurach z opinia podrywacza w kilku relacjach i było mi dobrze, Dziecinnie dobrze... byłem z nia 6 lat, dla niej postanowiłem z tym skonczyc, ale niepotrafiłem, tym bardziej ze mieszkalismy 200km od siebie, oczywiscie miałem sie przeprowadzic ale jak sie przeprowadzac jak jest raz cudownie a drugi raz okropnie, dzis wiem ze to ja wywoływałem te stany, obietnicami bez pokrycia, spózniajac sie itd. powoli dojrzewałem do przeprowadzki do obcego miasta, miedzy obcych ludzi. Pomogłem jej w wielu trudnych chwilach, ale wpakowałem w inne gorsze ze swojego powodu, min. wpedziłem w depresje, bo mnie nie było jak miałem byc, zaraziłem ja wirusem HPV lecz kochała mnie dalej, dowiedziała sie o zdradzie, błagałem zeby mi wybaczyła, zrobiła to i kochała mnie dalej. Dla niej postanowiłem sie zmienic, jednak nic to nie dało. Rozstalismy sie. Jednak w ciagu tych 6 lat przezylismy mimo wszystko piekne chwile bo pasowalismy do siebie jak ulał. Minęło kilka miesiecy w ciagu których zaczeły mi sie otwierac oczy, Zacząłem dojrzewac w tempie błyskawicznym. Na poczatku roku powiedziałem jej ze jeszcze nie mam nic do zaoferowania(jako notoryczny bezrobotny) jednak jak zdam pewnien kurs znowu bede starał sie o jej reke, bo kocham ja nad zycie. Zaczołem ciezka prace na sobą i....nagle poczułem ze cos jest nie tak....po telefonicznej rozmowie wyszło ze kogos ma. I wtedy swiat rozpałd sie na kawałki, wtedy naprawde zrozumiałem ze jestem skonczonym kretynem i własnie przewaliłem cos najpiekniejszego w moim zyciu co zdarza sie raz i koniec. Ale dostałem kopa energetycznego. Wziałem sie za siebie zdobyłem nowe zawody, zdobyłem prace, spłaciłem wszystkie swoje długi,-przewartosciowałem swoje życie, zmieniłem priorytety, kazdy z moich znajomych mówi ze jestem innym człowiekiem jednak wszystko na darmo, Ona mnie nie chce i mówi o tym dosc ostro, mimo ze sie czasem spotykamy, jest miło, koleżensko, jednak jest ostry dystans i zimny kubeł jak jest juz cieplej. Teraz wiem ze oddałbym zycie dla niej. Ale jest za pózno, postanowiłem mimo wszystko jechac za nia i tam w obcym miescie rozpocząc nowe zycie, jednak.....właśnie powiedzcie mi wy, kobiety, czy wróciłybyscie do kogos kto sprawił wam tyle bólu i cierpienia? Z którym jednak mimo wszystko było wspaniale w górach, nad morzem, a w łózku zajebiscie(to jej słowa)? Czy sa jakies szanse zeby Ja odzyskac? Czytałem o róznych psychologicznych trikach, ale ja nie chce juz kłamac ani manipulowac. Chce uczciwie. Jak myslicie co mógłbym jeszcze zrobic?
1 2011-10-06 22:52:53 Ostatnio edytowany przez Micky (2011-10-06 22:54:32)
Podobne tematy
2 2011-10-06 23:06:45 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-10-07 11:51:02)
Wiesz, co jej "podarowałeś" razem z HPV z powody Twojej "fantazji" i umiłowania do wulgaryzm się?
Duże prawdopodobieństwo raka szyjki macicy - żyj z tą wiedzą. ![]()
Chcesz uczciwie? Poczytaj, co to uczciwość - bo nie masz bladego pojęcia.
Jeżeli ona cię nie chce - to po co na siłę szukasz możliwości bycia razem? Jakie psychologiczne manipulacje? NLP? A co to da? Jak się zorientuje to na ucieknie od ciebie i nie tylko że nie będzie chciała z tobą być - ale po prostu nie będzie chciała nigdy więcej cię widzieć.
Zachowaj w pamięci fajne chwile, które spędziliście razem. To jest twoje i nikt ci tego nie odbierze. Odpuść ją sobie. Zaakceptuj fakt, że życie to ciągła zmiana. Dziś jesteśmy z kimś, jutro nie. Znajdź sobie kreatywne zajęcie i zaufaj czasowi, miłość do niej w tobie zgaśnie, a po jakimś czasie pewnie spotkasz kogoś nowego. Wyciągnij też konstruktywne wnioski ze swojego zachowania: zdradzasz=kobieta odchodzi. Wbij sobie to do głowy i stosuj w życiu. Nie popełniaj drugi raz tych samych błędów.
Decyzja o zakończeniu długoletniego związku, kiedy się kogoś naprawdę kocha to nie jest chwilowe widzimisię. Taka decyzja dojrzewa miesiącami, czasem latami, kobieta się waha, próbuje walczyć, przemawiać do rozsądku, żyje nadzieją, że partner się zmieni, żyje wspomnieniami dobrych chwil. A toksyczny partner dorzuca kolejne ziarenka...
Po którymś ziarenku kobieta zyskuje świadomość, że można kogoś kochać, ale nie można z tym kimś być. Zaczyna rozumieć, że to się nie zmieni, że nigdy nie będzie miała poczucia bezpieczeństwa, że nie będzie mogła temu człowiekowi ufać. I podejmuje decyzję, że trzeba się odkochać. W tym momencie odchodzi, lub jeszcze przez jakiś czas żyje nadzieją na zmianę, jednocześnie coraz bardziej realnie patrzy na zachowanie partnera. Oczywiście zachowanie się nie zmienia, więc po którymś wyskoku kobieta jest gotowa na ostateczne zakończenie toksycznego związku. Odchodzi.
Nawet, jeśli się już nieco zdążyła odkochać - nie obchodzi się bez żalu, cierpienia, wątpliwości, tęsknoty. Kobieta walczy z tymi uczuciami. W końcu jej się udaje. Potem poznaje kogoś innego, kogoś zupełnie innego niż jej poprzedni partner. Jest szczęśliwa, bo w końcu może komuś ufać, czuć się bezpiecznie, nie zadręczać się myślami "czy on to zrobi kolejny raz".
Jeśli pojawi się ten poprzedni, nawet w wersji cudownie odmienionej - czy taka kobieta zrezygnuje z tego, co przez tyle czasu budowała, ze swojej odbudowanej wiary w siebie, z poczucia bezpieczeństwa, z komfortu zaufania drugiemu człowiekowi dla wspomnień fajnych chwil z tamtym? Nigdy w życiu. Taka kobieta już wie, że wspomnienia są tylko wspomnieniami i tamte chwile nigdy nie wrócą. Taka kobieta pamięta jak się czuła po kolejnych wyskokach swojego byłego partnera i wie, że nie chce tego nigdy więcej przeżywać. Ona słyszała już tyle razy, że "nigdy więcej" i "od dzisiaj będzie inaczej" i wie, że te słowa nic nie znaczą.
Ty nadal pozostałeś romantykiem, któremu się wydaje, że można rozwalić swój obecny świat w imię młodzieńczej miłości i paru wspomnień. Ona już romantyczką nie jest, bo przez 6 lat w niej ten romantyzm zabijałeś.
Ja również uważam, że twoja kobieta już się zmęczyła...kochała cię...wybaczała..a w zamian nie dostawała nic..w końcu odnalazł się człowiek, który potrafił ją docenić, oczarować, przy którym poczuła się jak księżniczka...i choć z twojej perspektywy jest to bolesne powinieneś moim zdaniem dać jej spokój...jeśli ją kochasz pozwól żeby byłą szczęśliwa...Nie oceniam Cię, twojego związku, zdrady..bo wiem, że można się pogubić, że można kogoś kochać nie zdając sobie z tego sprawy i bawić się w najlepsze nie myśląc nawet o tej drugiej osobie, wiem..bo samej mi się to zdarzyło...nie zostawił mnie...ale ta codzienna myśl, jak bd musi się męczyć by nie wypomnieć,moje myśli, czy nie odwdzięczy się w rezultacie zdradą...straszne uczucie.Spróbuj, choć to teraz naprawdę trudne, nie myśleć o niej, z czasem te wspaniałe uczucia przelejesz na kogoś innego i daj tej dziewczynie tyle miłości ile wlezie...I odezwij się:)P
włąsnie powiedzcie mi wy, kobiety, czy wróciły byscie do kogos kto sprawił wam tyle bólu i cierpienia? Z którym jednak mimo wszystko było wspaniale w górach, nad morzem, a w łózku zajebiscie(to jej słowa)? Czy sa jakies szanse zeby Ja odzyskac? Czytałem o róznych psychologicznych trikach, ale ja nie chce juz kłamac ani manipulowac. Chce uczciwie. Jak myslicie co mógłbym jeszcze zrobic?
Jeżeli kobieta nie jest naiwna i wie czego chce nawet stosowanie psychologicznych podchodów można sobie darować- a po co miałaby teraz łykać haczyki i sobie wywracać na nowo życie skoro po sześciu latach z Tobą wyszła z bilansem wyjątkowo ujemnym.
I wydaje mi się, że to czy kogoś ma czy nie to nie takie istotne, może jej to pomogło się określić na nie, ale prawdopodobnie jej jakość życia czy z kimś innym czy samej będzie lepsza niż kilkuletnie życie w emocjonalnym rozkroku.
Przyznam, uśmiechnęłam się nieco na podaną argumentację- wspaniały pobyt nad morzem i zajebisty seks to naprawdę pikuś, tyle to pierwszy lepszy facet, brzydko ujmując, może kobiecie zaoferować. Osoba pod czterdziestkę najczęściej oczekuje jeszcze czegoś ponad miłe wrażenia- stabilizacji, zaufania i odpowiedzialności ze strony partnera.
Poza tym.. rozumiem nastolatków którzy myślą jeszcze trochę innymi kategoriami, ale dorosli ludzie wchodzący w związek na odległość powinni mieć świadomość, że na dłuższą metę budowanie takiej relacji się nie uda jeżeli nie podejmie się konkretnych kroków żeby sytuację rozwiązać i albo jest się gotowym spakować walizki albo w ogóle nie ma co zaczynać związku który miałby stanowić coś trwałego jeżeli nie ma sie w głowie konkretnych rozwiązań. Naprawdę mi Twojej byłej kobiety żal bo sześć lat nie doczekała się żebyś dojrzał do przeprowadzki "do obcych ludzi". Wiesz, dziś młode osoby świeżo po szkole zupełnie same "wypuszczają się" do obcych krajów, obcych kultur z dala od rodziny i przyjaciół w celu zdobycia pracy bądź wykształcenia- Ciebie przeraziło 200 kilometrów za którymi ktoś na Ciebie czekał. Chyba byłeś w związku z ostoją cierpliwości.
Nie jestem za tym żeby bez końca pluć sobie w brodę z powodu popełnionych błędów- ich się nie naprawi, dobrze że tak się zmieniłeś i nabrałeś wiatru w żagle bo sam na tym dobrze wyjdziesz i będziesz też wiedział czego w kolejnym związku nie robić. Wydaje mi się jednak, że u tamtej kobiety nie masz już za bardzo czego szukać, możesz ją co najwyżej zirytować albo przywołać jakieś gorzkie uczucia, niech o tej niemiłej przeszłości zapomni i zyje szczęśliwie.
I tak jest wobec Ciebie bardzo uczciwa- trzyma Cię na zdrowy dystans, nie robi nadziei a mogłaby być mściwa baba i zwodzić Cię pogrywając sobie teraz sobie Twoim kosztem z rozżalenia.
I jeszcze konkluzja, którą powinnam sobie darować, ale nie potrafię. Wręcz mnie trafia, jak słyszę, że ktoś miesiącami albo co gorsza latami robi co chce, nie myśli w ogóle o drugiej osobie, konsekwencji nie bierze pod uwagę a wystarczy, że mu "ofiara" jego wybryków podziękuje- przychodzi nagłe otrzeźwienie umysłu, gotowość walki, odzywa się wielka miłość i w ogóle dostrzega się że miało się pod nosem największy dar życia. Pobłażliwi mówią, że trzeba coś stracić żeby to docenić, ja nazwałabym to inaczej, ale nie będę tworzyć wątków pobocznych, tak czy siak pozostaje wyciągnąć z tego wnioski.
Tak, doskonale wiem ze jestem idiotą, niestety teraz to wiem a nie wtedy kiedy był czas na zmiany, człowiek nie chce sie za boga uczyc na czyis błedach, tylko pakuje sie z premedytacja na mine na zasadzie a moze nikt nie zauwazy. Kiedy dzis patrze za siebie nie moge zrozumiec jak mogłem byc taki prózny, wręcz dziecinnie głupi, ale cos prawdziwego docenia sie dopiero gdy sie to traci, spójrzcie na siebie, każda z was to przeciez zna, nie jestem wyjątkiem, nie chce sie bronic, bo dokładnie dociera do mnie to wszystko co zrobiłem zeby ten związek cudownie zniszczyc. I jesli ktos żuci kamieniem twardo wezme go na klate, bo sie należy. Jednak czasami mysle ze przeciez jest i tak w życiu ze porzucone dzieci wybaczaja rodzicom, zbrodniarze sa ułaskawiani wiec moze i moje działania kiedys przyniosa efekt? Piszecie ze czas leczy rany i przy nastepnej kobiecie bede wiedział co robic zeby tego nie spieprzyc, racja, drugi raz juz nie pozwole sobie na takie cos, jeslikogos pokocham, bo nie potrafie, próbowałem, mineło juz pół roku jak sie wszystko skonczyło, i na pewno nigdy nie zdradzebo dzis wiem że zdrada nie bije tylko w jedna osobe ale w oboje, wiem ze tak rujnuje głowe ze ciezko sie po tym pozbierac, i najpierw cierpi strona zdradzana a potem zdradzajaca, i chyba ta druga cierpi bardziej, bo ma obraz tego co narobiła. Własnie jak patrze do tyłu to mam wrażenie jakbym stał na wielkim pobojowisku z zakrwawionym mieczem w rece jako ostatni żyjący i nie wiem czy miecz wyrzucic czy wsadzic sobie w brzuch....rozumiecie co czuje? Przez ostatnie pare miesiecy mam wrażenie ze dojrzałem za ostatnie 20 lat kiedy spałem(tak to czuje) i zamiast isc naprzód stałem w miejscu i było mi dobrze, robiłem co chciałem , jedziłem gdzie chciałem, pracowałem kiedy chciałem, kochałem sie kiedy chciałem....Żeby można było cofnąc czas...prawda? Też to znacie. Dzis jestem mądrzejszy i dojrzalszy, moze tak włąsnie miało byc? Moze los postawił Ją na mojej drodze zeby nauczyc mnie kochac, dbać o związek, szanowac druga osobe...i pokazac przedsionek piekła zebym wedział jaki ból moge sprawic komus kogo kocham, jak łatwo zranic bliska osobe a jak ciezko to naprawic...Żebym na przyszłosc wiedział....bolesna nauka. Jeszcze jedna sprawa, HPV, duzo sie tym interesowałem, wiadomo, i nikt jeszcze nie udowodnił ze HPV ma jakikolwiek zwiazek z rakiem szczególnie wirusy niskich numerów, co prawda nikt tez nie udowodnił ze nie ma to związku, juz wiem ze szczepionka to lipa i wyciąganie kasy, a leczenie kiedy jest wczesne to przynosi bardzo dobre rezultaty. Jesli ktos chce cos wiedziec na ten temat zapraszam na priv. Jesli ktos jeszcze ma jakies przemyslenia w mojej sprawie, wysłucham każdej uwagi, na pewno wezme sobie to do serca i kots kiedys bedzie wam za to dziekował:]
Jeszcze jedna sprawa, HPV, duzo sie tym interesowałem, wiadomo, i nikt jeszcze nie udowodnił ze HPV ma jakikolwiek zwiazek z rakiem szczególnie wirusy niskich numerów, co prawda nikt tez nie udowodnił ze nie ma to związku, juz wiem ze szczepionka to lipa i wyciąganie kasy, a leczenie kiedy jest wczesne to przynosi bardzo dobre rezultaty. Jesli ktos chce cos wiedziec na ten temat zapraszam na priv. J
Skarbie - ja jestem służba zdrowia - dość wysoko wyspecjalizowana w temacie. Więc proszę - nie próbuj mnie pouczać wiedzą od wujka google.
A pozostała treść Twojego posta: JA, JA, JA.... Wcale mnie to nie dziwi.
Nie będę rzucać kamieniem na niektórych to nie działa.
cholewcia najpierw rujnuje się komuś życie a jak poukłada sobie kobiecinka porozrzucane puzle to sumienie się odzywa a gdzie było wcześniej w pralni czy w przechowalni na potem?
Ma teraz nowe życie daj jej spokojnie ułożyć je sobie na nowo niestety bez ciebie .
Można kochać -wybaczać i tak w kółko aż się któreś zmęczy monotonią .
Do rzuciłeś jej bonusik w postaci choroby wierz mi nie zapomni cię ale na pewno nie będzie pamiętać pozytywnie.
A że teraz dorosłeś no czas ku temu najwyższy.
Nie sadzę aby przez Ciebie przemawiała miłość -chyba urażona własna .
Skłaniam się do poprzednich wypowiedzi jeżeli ja kochasz daj jej spokój.
ale jak sie przeprowadzac jak jest raz cudownie a drugi raz okropnie
A jak będzie tylko okropnie to co zrobisz ?
dzis wiem ze to ja wywoływałem te stany, obietnicami bez pokrycia, spózniajac sie itd.
Spóźnianie to nic,ale obietnice bez pokrycia uuuu to już niedobrze
dowiedziała sie o zdradzie, błagałem zeby mi wybaczyła, zrobiła to i kochała mnie dalej.
To jest Twój pewnik
czyli sam się nie przyznałeś ? zdradziłeś kobietę którą tak niby bardzo kochasz ?
Dla niej postanowiłem sie zmienic, jednak nic to nie dało.
To plus,lecz powinieneś się zmienić dla SAMEGO SIEBIE a później wchodzić w nowe związkorelacje
Rozstalismy sie. Jednak w ciagu tych 6 lat przezylismy mimo wszystko piekne chwile bo pasowalismy do siebie jak ulał.
To czemu zdradzałeś ?
po telefonicznej rozmowie wyszło ze kogos ma. I wtedy swiat rozpałd sie na kawałki, wtedy naprawde zrozumiałem ze jestem skonczonym kretynem i własnie przewaliłem cos najpiekniejszego w moim zyciu co zdarza sie raz i koniec.
Trzeba,trzeba chcieć i móc przyjąć konsekwencje "swojego życia" na klatę po męsku !Ciebie boli najbardziej to że,ma kogoś,że może być szczęśliwa z kimś innym
Ale dostałem kopa energetycznego. Wziałem sie za siebie zdobyłem nowe zawody, zdobyłem prace, spłaciłem wszystkie swoje długi,-przewartosciowałem swoje życie, zmieniłem priorytety, kazdy z moich znajomych mówi ze jestem innym człowiekiem jednak wszystko na darmo,
Jak to ? Wręcz przeciwnie ! Będziesz lepszym człowiekiem dla kogoś innego ![]()
Ona mnie nie chce i mówi o tym dosc ostro, mimo ze sie czasem spotykamy, jest miło, koleżensko, jednak jest ostry dystans i zimny kubeł jak jest juz cieplej.
To chyba lepiej,wiedzieć że CIEBIE NIE CHCE ,niż to że miałaby udawać że CIEBIE CHCE ? no zastanów się .....
Teraz wiem ze oddałbym zycie dla niej.
Czy musisz ją mieć ? aby tak myśleć ?
Ale jest za pózno, postanowiłem mimo wszystko jechac za nia i tam w obcym miescie rozpocząc nowe zycie, jednak.....włąsnie powiedzcie mi wy, kobiety, czy wróciły byscie do kogos kto sprawił wam tyle bólu i cierpienia?
Jestem M mówię NIE
Z którym jednak mimo wszystko było wspaniale w górach, nad morzem, a w łózku zajebiscie(to jej słowa)? Czy sa jakies szanse zeby Ja odzyskac? Czytałem o róznych psychologicznych trikach, ale ja nie chce juz kłamac ani manipulowac. Chce uczciwie. Jak myslicie co mógłbym jeszcze zrobic?
No było i już nie będzie,straszny z Ciebie egoista ! Jeśli chcesz uczciwie to uczciwie ODEJDŹ
i ciesz się z jej szczęścia w nowym związku
Ehhhh stajesz się M ![]()
Jestes ignorantem. Zarazanie HPV powinno byc karalne.
PS
Ona cie juz raczej nie kocha, Sory za szczerosc. Ale po takim czyms co jej zafundowales nie mozna kochac. Miales swoje 5 minnut. Zrobiles wszystko by sobie znalazla innego. Moze cos sie zmieni , ale przypuszczam ze tylko wtedy jesli z tym nowym jej nie wyjdzie. Niech to bedzie dla ciebie nauczka jak kochac nastepna kobiete i jak o nia dbac by nie poszla do innego.
Skoro ja kochasz, to powinienes jej dobrze zyczyc. Zycz jej szczescia z innym, sam o nia nie dbales...
12 2011-10-07 10:50:44 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-10-07 10:53:49)
Micky napisał/a:ale jak sie przeprowadzac jak jest raz cudownie a drugi raz okropnie
A jak będzie tylko okropnie to co zrobisz ?
Micky napisał/a:dzis wiem ze to ja wywoływałem te stany, obietnicami bez pokrycia, spózniajac sie itd.
Spóźnianie to nic,ale obietnice bez pokrycia uuuu to już niedobrze
Micky napisał/a:dowiedziała sie o zdradzie, błagałem zeby mi wybaczyła, zrobiła to i kochała mnie dalej.
To jest Twój pewnik
czyli sam się nie przyznałeś ? zdradziłeś kobietę którą tak niby bardzo kochasz ?
Micky napisał/a:Dla niej postanowiłem sie zmienic, jednak nic to nie dało.
To plus,lecz powinieneś się zmienić dla SAMEGO SIEBIE a później wchodzić w nowe związkorelacje
Micky napisał/a:Rozstalismy sie. Jednak w ciagu tych 6 lat przezylismy mimo wszystko piekne chwile bo pasowalismy do siebie jak ulał.
To czemu zdradzałeś ?
Micky napisał/a:po telefonicznej rozmowie wyszło ze kogos ma. I wtedy swiat rozpałd sie na kawałki, wtedy naprawde zrozumiałem ze jestem skonczonym kretynem i własnie przewaliłem cos najpiekniejszego w moim zyciu co zdarza sie raz i koniec.
Trzeba,trzeba chcieć i móc przyjąć konsekwencje "swojego życia" na klatę po męsku !Ciebie boli najbardziej to że,ma kogoś,że może być szczęśliwa z kimś innym
Micky napisał/a:Ale dostałem kopa energetycznego. Wziałem sie za siebie zdobyłem nowe zawody, zdobyłem prace, spłaciłem wszystkie swoje długi,-przewartosciowałem swoje życie, zmieniłem priorytety, kazdy z moich znajomych mówi ze jestem innym człowiekiem jednak wszystko na darmo,
Jak to ? Wręcz przeciwnie ! Będziesz lepszym człowiekiem dla kogoś innego
Micky napisał/a:Ona mnie nie chce i mówi o tym dosc ostro, mimo ze sie czasem spotykamy, jest miło, koleżensko, jednak jest ostry dystans i zimny kubeł jak jest juz cieplej.
To chyba lepiej,wiedzieć że CIEBIE NIE CHCE ,niż to że miałaby udawać że CIEBIE CHCE ? no zastanów się .....
Micky napisał/a:Teraz wiem ze oddałbym zycie dla niej.
Czy musisz ją mieć ? aby tak myśleć ?
Micky napisał/a:Ale jest za pózno, postanowiłem mimo wszystko jechac za nia i tam w obcym miescie rozpocząc nowe zycie, jednak.....włąsnie powiedzcie mi wy, kobiety, czy wróciły byscie do kogos kto sprawił wam tyle bólu i cierpienia?
Jestem M mówię NIE
Micky napisał/a:Z którym jednak mimo wszystko było wspaniale w górach, nad morzem, a w łózku zajebiscie(to jej słowa)? Czy sa jakies szanse zeby Ja odzyskac? Czytałem o róznych psychologicznych trikach, ale ja nie chce juz kłamac ani manipulowac. Chce uczciwie. Jak myslicie co mógłbym jeszcze zrobic?
No było i już nie będzie,straszny z Ciebie egoista ! Jeśli chcesz uczciwie to uczciwie ODEJDŹ
i ciesz się z jej szczęścia w nowym związku
Ehhhh stajesz się M
Chcesz się uczyć Micky? Poczytaj powyższe - MĘŻCZYZNA do Ciebie napisał.
Bellew - jak zwykle - SZACUNEK.
A to MUSZĘ po prostu jeszcze raz zacytować:
Micky napisał/a:Teraz wiem ze oddałbym zycie dla niej.
Czy musisz ją mieć ? aby tak myśleć ?
Sugerujesz, że być może los chciał Ci dac lekcję - jeśli tak, to nie wyciągnąłeś z niej wielu wniosków.
Jakbyś wyciągnął, to cierpiałbyś sobie dalej, ale tej kobiecie dał święty spokój.
I być może wszystkim innym.
Jestem ciekawa, jaki jest Twój całkowity bilans? Skrzywdzonych kobiet? Ilu ludzi, człowieku, przez swoje życie skrzywdziłeś swoim szczeniackim... ech... Rzadko ludzie budzą we mnie odrazę. Naprawdę rzadko.
Ta kobieta okazała wielką mądrość, że Cię pogoniła. I nie waż się do niej zbliżać.
Nie waż się zakłócać jej spokoju, który najpierw skutecznie zniszczyłeś w imię samczych instynktów gonienia króliczka; "nagle mnie nie chce, jak to, nie chce mnie? MNIE? Pana i władcy?" i wtedy Ci się włącza pogoń, pieprzone urażone ego.
Jak zwierzę.
Wiesz, czym się różni człowiek od zwierzęcia? Człowiek ma wybór, nie jest bezwolną marionetką tajemniczych sił. W swoim kierowaniu się popędami jesteś bliższy zwierzęciu.
Ja nie wierzę, że się zmieniłeś. Przegrupowałeś szeregi, żeby odzyskać "swoją własność".
Nie życzę szczęścia.
Jesteś starszzy ode mnie ale powiem Ci tak: Dzieciaku, TY nigdy nie dojrzejesz. Do konca zycia bedziesz malym chlopczykiem, ktory boi sie wyjsc z piaskownicy i odstawic zabawki na bok. Jestes zahamowany, znajdujesz sie na etapie wczesnego dziecinstwa, gdzie podstawą funkcjonowania jest "branie".
Smieszne gadanie- jak sie mialem przeniesc gdy bylo okropnie. Nie radzisz sobie z podstawowymi problemami życia. PODSTAWOWYMI!! to jest wg Ciebie dojrzalosc?
Nie rozumiem jak można stwierdzić, że osoba zdradzająca bardziej cierpi? a skąd takie przemyślenia? Powierzchownośc w mysleniu się kłania. Wydaje Ci się, że tak cie zycie ukaralo...taki jestes teraz biedny a ona ma kogos i jest szczesliwa wiec stwierdziles ze cierpisz bardziej.. Cala gama związkow przyczynowo-skutkowych(co ona czula, jak to przezyla, jak ciezko bylo jej odnalezc spokoj) po drodze nie istnieje..
HPV- nie wywoluje raka szyjki macicy tak? czyli wg Ciebie lekarze dla zabawy wymyslili sobie badania cytologiczne w zakresie profilaktyki na obecność tego wirusa? I z nudów stworzyli sobie grupy ryzyka i caly schemat postepowania dla roznych grup kobiet objetych ryzykiem? Nie mam pytań
Zmiana dla kogoś to żadna zmiana.
Boże! Kretynizm to czy ignorancja?! Jeśli rzeczywiście z bydlaka stałeś się człowiekiem, to tylko jedno możesz dla niej zrobić; zejść jej z oczu i myśli.Miałeś swój czas przy niej ale zmarnowałeś go.Przy okazji zamarnowałes jej życie.Mało kto zrobił tak dużo złego drugiej osobie jak ty jej; mało kto zrobił tak dużo dobrego drugiej osobie jak ona tobie.Trwało to długo ale zakochany człowiek nie widzi że osoba dla której zmienia swoje życie nie jest tego warta. Jednak na szczęście zdarzają się sytuacje, że dostrzegamy to zanim nasze życie zmieni się w zgliszcza i ona to dostrzegła.Daj jej więc szansę na lepsze życie u boku innego człowieka. Po traumie jaką z tobą przeszła zasługuje na to.To rada w wersji layt. ŚP Lech Kaczyński ujął by to konkretniej: spieprzaj dziadu! A na koniec rada jak poradzić sobie z dalszym życiem: jest taki sposób "na baranka"; potrzebny gruby mur lub ściana, duży rozpęd i pochylony łeb. Chciałeś szczerej rady to masz.
Jesteś starszzy ode mnie ale powiem Ci tak: Dzieciaku, TY nigdy nie dojrzejesz. Do konca zycia bedziesz malym chlopczykiem, ktory boi sie wyjsc z piaskownicy i odstawic zabawki na bok. Jestes zahamowany, znajdujesz sie na etapie wczesnego dziecinstwa, gdzie podstawą funkcjonowania jest "branie".
Smieszne gadanie- jak sie mialem przeniesc gdy bylo okropnie. Nie radzisz sobie z podstawowymi problemami życia. PODSTAWOWYMI!! to jest wg Ciebie dojrzalosc?
Nie rozumiem jak można stwierdzić, że osoba zdradzająca bardziej cierpi? a skąd takie przemyślenia? Powierzchownośc w mysleniu się kłania. Wydaje Ci się, że tak cie zycie ukaralo...taki jestes teraz biedny a ona ma kogos i jest szczesliwa wiec stwierdziles ze cierpisz bardziej.. Cala gama związkow przyczynowo-skutkowych(co ona czula, jak to przezyla, jak ciezko bylo jej odnalezc spokoj) po drodze nie istnieje..
HPV- nie wywoluje raka szyjki macicy tak? czyli wg Ciebie lekarze dla zabawy wymyslili sobie badania cytologiczne w zakresie profilaktyki na obecność tego wirusa? I z nudów stworzyli sobie grupy ryzyka i caly schemat postepowania dla roznych grup kobiet objetych ryzykiem? Nie mam pytań
Zmiana dla kogoś to żadna zmiana.
Amen!
Micky,
jeszcze trochę i bym się wzruszyła. Tak pięknie się pokajałeś.
Tylko..., nie wierzę w takie gwałtowne nawrócenie. Kolejna ściema.
Hahaha, szczeże do bólu. Ale zasługuje, zeby było jasne, nie meczy mnie ze odeszła moja "własnosc" bo moze trudno w to uwieżyc ale nigdy nie traktowałem kogos jak "własnosc", dlatego m.in. okazja do zdrady przychodziła mi lekko, potrafiłem pokazac kobiecie ze jest dla mnie wazna, przynajmniej przez chwile. Równiez nie nachodze Jej , nie mecze sms-ami, telefonami w nocy, nie wypłakuje sie w słuchawke, itd, zaden stalking. Nie musze za wszelka cene byc z nia, bo wole dobra przyjazn(taki przykład) niz zmuszana miłosc. Teraz rozumiem ze albo cos jest albo tego nie ma, i jak sie czegos nie pielegnuje to tez usycha bezpowrotnie. Bydlak? kto wie...moze to łagodne słowo, bo narobiłem w zyciu wiele głupstw, których sie dzisiaj wstydze. Skrzywdziłem wiele kobiet, wtedy sie złosciłem ze nie dają mi spokoju, przeciez mówiłem ze to tylko seks, nie liczyłem sie z niczyimi uczuciami, a każdy zły uczynek wraca. Co do zarażania rzeczywiscie, swiadome zarażanie powinno byc karalne, jestem za!Jesli o mnie chodzi nie wiedziałem wtedy ze to mam...
A zmiany? Robie to dla siebie , bo zycie w mojej dotychczasowej skórze dusi mnie, nie pozwala oddychac. Biore cięzką nauke i ide dalej i wiem juz co zrobic zeby nikogo nie ranic. Mysle ze moja nastepna kobieta bedzie ze mną szczesliwa(jesli sie kiedykolwiek znajdzie) niestety na łzach innych.
Invisible-masz pełna racje, taki byłem jeszcze do niedawna, dziecinnie egoistyczny, tylko Ja było ważne a cierpie nie dlatego ze ona jest szczesliwa, tylko dlatego ze widze teraz wiecej niz kiedys, widze jak było zle przeze mnie, ile rzeczy zaniedbałem, olałem, nie zrobiłem, wtedy wydawało mi sie ze o co chodzi?Przeciez jestem, a ze zapomniałem o czyms ważnym?Nic sie nie stało, itd. A zycie i szczescie składa sie z małych rzeczy, z intymnosci, zaufania, i checi bycia z sobą. Jest mi zle i wstyd za to co zrobiłem, za każdy dzien kiedy nie byłem przy niej a powinienem, kiedy była chora a mnie nie było, kiedy nie wywiazywałem sie z obietnic i zdradzałem, zapominałem o ważnych rzeczach, kiedy sama chodziła na zakupy i spędzała samotnie swięta-to jest powód ze rozpaczam, nad swoja głupota. Ze mogło byc inaczej gdybym widział to wczesniej, gdybym był dojrzalszy. I nie czuje sie jak biedny miś, raczej skazaniec który za swoje zbrodnie idzie na szafot, tak-spieprzaj dziadu to jest własciwie słowo. Niestety dopiero teraz widze co narobiłem, jakie szkódy, trzeba spaśc na dno zeby sie odbic,i dzieki wam, sie odbije bo to co piszecie to dla mnie ważne mimo ze boli. Cenne wskazówki. Chrzany? Moze dla niektórych ja w to wierze.
"Po czynach ich poznacie."
dlatego m.in. okazja do zdrady przychodziła mi lekko, potrafiłem pokazac kobiecie ze jest dla mnie wazna, przynajmniej przez chwile.
Chyle czoła. Jesteś guru. Chłopaki i dziewczyny facet odkrył najlepszy sposób na zaciągnięcie do lozkA wszystkiego co się rusza. Ponieważ nie traktujemy dobrodusznie nikogo jako własności możemy przez chwile poczuć ze przez te chwile ten ktoś jest dla nas chwilowo ważny. Bo wiecie kobitki miękkie nogi. A facetów chcica chwyci w spodnie nwtedy ten ktoś jest dla nas ważny o dajemy mu to odczuć i nie ma bata każda istota nasza...
Miło ze mimo tych wiaderek pełnych które na ciebie wylewamy znalazłeś miejsce zeby się jeszcze pochwalić... Prawdziwy z ciebie maczomaczomen.....
Chłopie daj sobie spokój. Zalosc bierze!!!
I co to za sCzescie ze cie nie spotkałam na swojej drodze. Jeszcze byś mi okazał ze jestem ważna dla ciebie ( przez chwile oczywiście) i nie ma przebacz!!! Stałabym się kolejna zarazona...
21 2011-10-07 14:30:03 Ostatnio edytowany przez bellew (2011-10-07 14:37:34)
nie meczy mnie ze odeszła moja "własnosc"
Trochę mi się to gryzie z pierwszym wpisem i zadanym pytaniem
dlatego m.in. okazja do zdrady przychodziła mi lekko,
O to jest świetne,jak to człek potrafi sobie wszystko wytłumaczyć,poważnie tak myślisz ?
potrafiłem pokazac kobiecie ze jest dla mnie wazna,
Nad tym się powinieneś zastanowić i odpowiedzieć na pytanie DO KIEDY BYŁA WAŻNA ? (ja wiem ) a TY ?
Równiez nie nachodze Jej , nie mecze sms-ami, telefonami w nocy, nie wypłakuje sie w słuchawke, itd, zaden stalking.
Bo może,Ci na to nie pozwala ... a nie że jesteś taki twardy ?
Nie musze za wszelka cene byc z nia, bo wole dobra przyjazn(taki przykład) niz zmuszana miłosc.
Ooo to już coś,to ważna wypowiedź ! tylko czy ona chce tej "przyjaźni" po takich "akcjach" przyjaźń SZCZERA Z SERDUCHA możliwa wg Ciebie ?
to tez usycha bezpowrotnie.
Brawo ! NIE PIELEGNUJE ---- > okazja do zdrady przychodziła mi lekko ....
Bydlak? kto wie...moze to łagodne słowo, bo narobiłem w zyciu wiele głupstw, których sie dzisiaj wstydze.
Ale przed samym sobą ?
Skrzywdziłem wiele kobiet, wtedy sie złosciłem ze nie dają mi spokoju, przeciez mówiłem ze to tylko seks,
Dalej nie rozumiesz kobiet ! Ty możesz sobie tak myśleć,kobieta "zazwyczaj" seks traktuje nieco inaczej
nie liczyłem sie z niczyimi uczuciami, a każdy zły uczynek wraca.
I to z podwójną siłą BĄDŹ W GOTOWOŚCI
Co do zarażania żeczywiscie,
Edytuj post,popraw błędy bo jest ich parę ...
Robie to dla siebie , bo zycie w mojej dotychczasowej skórze dusi mnie, nie pozwala oddychac.
Ja myślę,że tamto pozwalało Ci oddychać.Tutaj akurat "chodzi" o coś zupełnie innego ....
Biore cięzką nauke
Hola,hola spokojnie,jeszcze nie ! Jeszcze nie bierzesz,weźmiesz jak wróci to "zło" oczywiście z podwójną siłą ![]()
wiem juz co zrobic zeby nikogo nie ranic.
Dajesz ?
Mysle ze moja nastepna kobieta bedzie ze mną szczesliwa(jesli sie kiedykolwiek znajdzie) niestety na łzach innych.
Jasne,że się znajdzie sama
tylko Ja było ważne a cierpie nie dlatego ze ona jest szczesliwa, tylko dlatego ze widze teraz wiecej niz kiedys, widze jak było zle przeze mnie, ile rzeczy zaniedbałem, olałem, nie zrobiłem, wtedy wydawało mi sie ze o co chodzi?Przeciez jestem, a ze zapomniałem o czyms ważnym?Nic sie nie stało, itd. A zycie i szczescie składa sie z małych rzeczy, z intymnosci, zaufania, i checi bycia z sobą. Jest mi zle i wstyd za to co zrobiłem, za każdy dzien kiedy nie byłem przy niej a powinienem, kiedy była chora a mnie nie było, kiedy nie wywiazywałem sie z obietnic i zdradzałem, zapominałem o ważnych rzeczach, kiedy sama chodziła na zakupy i spędzała samotnie swięta-to jest powód ze rozpaczam, nad swoja głupota. Ze mogło byc inaczej gdybym widział to wczesniej, gdybym był dojrzalszy.
Mam nadzieję że ona to wie ... i nigdy nie da się już oczarować
Niestety dopiero teraz widze co narobiłem, jakie szkódy, trzeba spaśc na dno zeby sie odbic,i dzieki wam, sie odbije bo to co piszecie to dla mnie ważne mimo ze boli. Cenne wskazówki. Chrzany? Moze dla niektórych ja w to wierze.
Lepiej późno niż później ![]()
DŁUGA DROGA PRZED TOBĄ .......
a TAK NA KONIEC CZYM JEST DLA CIEBIE MIŁOŚĆ ?
Bellow,
Swietny post. Twoje komentarze trafiaja w sam sedno...
Nie rozumiemy sie, niektórzy szukaja tylko pretekstu do oblania mnie błotem, moze i słusznie, End-aluzja- Bellew, kilka odpowedzi, uważam ze jedziesz po mnie po to zeby mi dokopac, a nie zeby nakierowac, takie mam wrażenie,nie chwale sie jaki jestem macho,daleki jestem od tego,zreszta po co? nie mam w tym interesu, pisałem to zeby pokazac jak łatwo mi to przychodziło,zreszta mam to gdzies. Kiedy były dla mnie ważne? Tylko wtedy kiedy je potrzebowałem, taka prawda. Potem były balastem. Czy mi nie pozwala? Desperata to wogóle nie obchodzi czy ktos pozwala czy nie, robi swoje i juz, ja nie jestem desperatem, choc przyznaje ze snułem plany jak pokazac jej moja miłosc(czytaj-udręczyc)-zmądrzałem . Co do przyjazni, napisałem w nawiasie ze to przykład, hipotetyczny, nie wierze zeby chciała tej przyjazni choc czasem sie spotykamy, ale wiem ze nic to nie znaczy. Tak, wstydze sie przed samym soba, wiele zrozumiałem, dotarło do mnie, jak zawsze gdy to co robilismy innym przytrafia sie nam. Kobiety rozumiem chyba lepiej niz wielu z nas, wiem czego oczekuja bo dawałem im dokładnie co innego i stąd brały sie problemy. Tamten swiat mnie juz nie jara, ONA kiedys mi powiedziała-"kiedy jestes z jedna osoba poznajesz ja, kiedy jestes z wieloma poznajesz siebie". Wtedy nie bardzo rozumiałem, teraz...poznałem w koncu siebie i...brrrr. Na nowa miłosc jeszcze nie jestem gotowy, mam jeszcze troche do rozliczenia z przeszłoscia, czeka mnie przeprowadzka, szukanie pracy, i takie tam, i jeszcze dojrzewam.
Teraz najważniejsze, czym jest dla mnie miłosc?
Do niedawna pustymi słowami, chociaz żadko używałem słowo-MIŁOSC, KOCHAC, myslałem ze powiem je kobiecie która pokocham naprawde, a kiedy sie pojawiła olałem to. Miłosc to było słowo czy raczej roztaczanie aury miłosci jako narzedzia do uwiedzenia kobiety, ale zawsze marzyłem o czyms z filmów, ale nigdy tego nie zaznałem, teraz wiem, ze było wiele razy na wyciągniecie reki, ale sukcesywnie to niszczyłem bojąc sie zobowiązan, itd.
Teraz widzę że miłość to znacznie więcej, znalazłem piękny cytat który oddaje to co czuje teraz:"...Niektórzy obawiają sie życia w związku właśnie z powodu perspektywy oglądania drugiej osoby w najobskurniejszych sytuacjach. Ale moja miłość właśnie tym sie żywi. Lubie chodzić z Nią na zakupy, pic z Nią kawę, patrzę jak leży w wannie i gadać o UFO. Lubie przyglądać się jak wiesza pranie. Gdy się kochamy, nasza intymność jest rzeczą najsilniejszą i nasza przyjemność zależy całkowicie od niej. Właściwie kochają sie dwa ciała, które znają się bezgranicznie i które wciąż nie maja siebie dosyć, odkrywają siebie wciąż na nowo. Wiem, co zrobi w każdej chwili, a jednak jestem nieustannie zaskakiwany. Im lepiej znam jej skórę, ścięgna, zmarszczki, jej gesty i słowa tym większa i bardziej zdesperowana jest moja ciekawość..." Miłość to byc razem a nie osobno, wzajemnie sie szanować, zadnych kłamstw, tajemnic, partnerstwo i otwartość, tak, telefon na widocznym miejscu i wspólne konto w banku. Tak widze to teraz. A fajny seks?Seks jest fajny jak wszystko w wziązku jest fajne, to jakby lustro w którym przeglada sie para, wszystko co złe w dzien wychodzi w nocy. Ale do tego co wiem trzeba dojrzec:]
wiesz co może się zdarzyć????? Kiedyś już jak tak znajdziesz następczynię i tak bardzo będziesz chciał ją zagłaskać pokazując jaki to zakochany jesteś to ona Tobie pokaże, że jednak ma twarde nogi i Cię puści kantem ..bo jak powiedziałeś zło przychodzi z podwójną dawką. Przestań się mazgaić nad sobą i zajmij się po prostu tym co teraz jest co było już nie wróci i pogódź się z tym
Nie rozumiemy sie,
Wybacz,staram się zrozumieć.Naprawdę !
niektórzy szukaja tylko pretekstu do oblania mnie błotem, moze i słusznie,
Nikt Ciebie nie oblewa błotem,raczej sam siebie "oblewałeś przez kilka dobrych lat",teraz tylko jest "zimny otrzeźwiający prysznic"
uważam ze jedziesz po mnie po to zeby mi dokopac, a nie zeby nakierowac,
Nakierować ? Ty już doskonale wiesz,zdałeś sobie sprawę "co robiłeś źle" i jak chcesz żyć,Prawda ?
Tylko wtedy kiedy je potrzebowałem, taka prawda. Potem były balastem.
A teraz jak myślisz ? Jesteś w stanie stworzyć prawdziwy,otwarty,bezpieczny związek ? Potrafisz wziąść odpowiedzialność nie za Siebie
a za drugą osobę ? Widzieć Siebie z nią za 10 lat ?
Kobiety rozumiem chyba lepiej niz wielu z nas, wiem czego oczekuja bo dawałem im dokładnie co innego i stąd brały sie problemy.
Teraz,mam nadzieję,chociaż to ich powinieneś zapytać
Tamten swiat mnie juz nie jara,
Wszystko ma swój czas,nic nie jest dane na zawsze
poznałem w koncu siebie i...brrrr.
i Brrrr.Ja wiem
nie możesz przecież siebie nie lubić ! Pokochaj siebie na nowo.Wtedy pokochasz INNYCH
Na nowa miłosc jeszcze nie jestem gotowy, mam jeszcze troche do rozliczenia z przeszłoscia, czeka mnie przeprowadzka, szukanie pracy, i takie tam, i jeszcze dojrzewam.
Najważniejsze w tym zdaniu słowo ? "dojrzewam" jeszcze .A po drugie nie każdy musi mieć "nową miłość".Ważne abyś robił tak żeby INNYCH NIE RANIĆ
Teraz najważniejsze, czym jest dla mnie miłosc?
Do niedawna pustymi słowami, chociaz żadko używałem słowo-MIŁOSC, KOCHAC, myslałem ze powiem je kobiecie która pokocham naprawde, a kiedy sie pojawiła olałem to. Miłosc to było słowo czy raczej roztaczanie aury miłosci jako narzedzia do uwiedzenia kobiety, ale zawsze marzyłem o czyms z filmów, ale nigdy tego nie zaznałem, teraz wiem, ze było wiele razy na wyciągniecie reki, ale sukcesywnie to niszczyłem bojąc sie zobowiązan, itd.
Odpowiedzialności za słowa i czyny.Bo pewnych rzeczy nie trzeba mówić.
w najobskurniejszych sytuacjach.
Jak się kocha naprawdę,takie słowo nie występuje ...
kochają sie dwa ciała,
To jest w głowach, ciała "służą" do przekazania tego wszystkiego
wspólne konto w banku.
Niekoniecznie ![]()
A fajny seks?Seks jest fajny jak wszystko w wziązku jest fajne,
No tak, to logiczne
Ale do tego co wiem trzeba dojrzec:]
![]()
Czekamy na dalsze wpisy
I pytaj o ten kierunek ![]()
Ja nie wiem czy ludzie naprawdę tak się mogą diametralnie zmienić? Teraz jesteś przeciwieństwem tamtego faceta ?
Piszesz , że już pół roku nie jesteście razem ale czasem się spotykacie na stopie koleżeńskiej, jednak czujesz ten zimny i wyraźny dystans z jej strony, dziwisz się dlaczego? może po prostu Cię nienawidzi ... kiedyś tak bardzo mocno kochała ,że była w stanie wybaczyć Ci naprawdę dużo ,
a teraz z taką samą albo i większą siłą czuje do Ciebie nienawiść i obrzydzenie ...
granica między tymi uczuciami jest naprawdę cieniusieńka
zastanawiam się tylko po co się z Tobą jeszcze w ogóle spotyka ?
o czym wtedy rozmawiacie ?
27 2011-10-07 17:32:29 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-10-07 18:51:38)
Od luźnych pogaduszek służą netkafejki. Proszę Cię niekochana72 przestań off-topować.
Moderatorka-apoteoza
Naprawdę się staram
Przepraszam.
28 2011-10-07 17:45:49 Ostatnio edytowany przez bellew (2011-10-07 17:58:40)
Punkt 17:"17. Forum jest dedykowane kobietom. Mężczyźni są jedynie gośćmi naszego portalu i liczymy na to, że dostosują się do zasad i kultury tutaj panującej. Posty Panów powinny być szczególnie merytoryczne: posty zawierające wulgaryzmy; zaniżające poziom forum nieznajomością zasad ortografii; posty zbyt krótkie - aby naświetlić właściwie temat lub mało konkretne - w których panuje chaos i nie wiadomo o co chodzi będą systematycznie usuwane bez ostrzeżenia, a jeżeli jest to działanie nagminne - osoba tak postępująca kwalifikuje się do zbanowania. "
Moderatorka-apoteoza
Pani Szanowna ale za co konkretnie ?
Jak już pisać nie mogę
to podrzucam Ci pewien utwór ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=0hs55-JBlPI
Nie mazgaje sie, hahaha, w zyciu:] Ide dalej, bo nie mam wyjścia, nie jestem z tych co siadaja i płacza, lepiej iśc bez sensu naprzód niz siedziec i nic nie robić. Ktos pytał czy jest możliwa tak diametralna zmiana? Sam sie dziwie, ale na to złożyło się jeszcze parę innych mocnych i dziwnych sytuacji które wybiły mnie z transu,ale o nich nie piszę bo to nie ma teraz znaczenia. Chyba dowiedziałem sie wszystkiego na koniec pozwole zacytowac cos optymistycznego co znalazłem gdzies w necie:
..."kilka lat temu miałam podobnie, tylko że ja byłam stroną która odeszła po 5 latach związku z powodu braku widoków na przyszłość (chodziło o brak oświadczyn, na które czekałam bardzo długo). Pojawił się też TEN TRZECI. Byłam z nim w sumie pół roku, no i koniec tego "układu" był równie przebojowy i burzliwy jak początek. A dlatego, że nie da się z serca i głowy wyrzucić 5 lat. I tak naprawdę powiem ci, że w naszym wypadku zadziałało własnie to, że nie widywaliśmy się na co dzień, on nie szukał na siłę kontaktu, ja też nie szukałam kontaktu. Wiedziałam jednak po tygodniu, że to on jest TYM, z którym chce być. TRZECI PRZEGRAŁ z ... 5 wspólnymi latami, wspomnieniami i tym co nas łączyło na zawsze - miłością płynącą z serca, ale przygaszoną przez codzienność.
I choć życie nie jest lekkie, jestem dzisiaj jego zoną. Oświadczył mi sie 2 miesiące po tym, jak zeszliśmy się. Trudno było odbudować zaufanie i całą resztę, kiedy ja "odpracowałam" swoje, to on potem (już po ślubie) kilka razy dawał mi powody by odejść. Tak naprawdę 1 rok małżeństwa wspominam jako ciągły płacz i zal, strach i gorycz. Unormowało się, czasem się posprzeczamy, wkurzymy się, ale tak naprawdę wiemy gdzieś tam że jestesmy dla siebie mimo wielu róznic. Chyba te różnice nas trzymają i miłość, która jak przyszła, to już została. Juz dziewiąty rok leci, jak jestesmy ze sobą, a trzeci jak jesteśmy małżeństwem..."
Czasem i tak bywa, ale ja nie mam nadziei. Pozdrawiam i dzieki za wszystkie posty. Wszystkie:]