Miałam kiedys taką sytuację, tzn. do mojego faceta pisała i wydzwaniała "koleżanka", też poroniła, tez informowała o swoich dolegliwosciach i problemach. On też mi o tym opowiadał, był dla niej pełen współczucia. Pomijam fakt, że wtedy miałam mase problemów i nie czułam jego wsparcia, co ptęgowało narastający problem.
Nie wiedziałam co robić, bo sytuacja (czułam), że wymyka mi się spod kontroli.
Pierwsze co zrobiłam, to porozmawiałam z nim (oczywiscie wykorzystując fakt, że on mi o niej i jej kłopotach opowiadał). Powiedziałam mu wprost, że czuję się niekomfortowo w tej sytuacji, rozumiem, że on ma silną potrzebę pomagania ale dla mnie jego zaangażowanie jest nienormalne. Oczywiście stwierdził, że przesadzam. Zaproponowałam, że może spotkamy sie razem z ta koleżanką, ja ją poznam, może jako kobieta bardziej ją wesprę. Zaczął się wycofywać, mówić, że jestem zazdrośnicą itp. itd. Powiedziałam mu, że on swoim zachowaniem powoduje, że ja sie żle czuję i odnosze wrazenie, że wcale go to nie obchodzi. Zapewniłam go, że rozumiem, że każdy z nas ma znajomych obu płci ale ja nie jestem w stanie zaakceptować takiej zazyłości jego z kolezankami. Zapytałam dlaczego nie możemy jej razem pomóc. Oczywiście rozmowa odbywała sie bez pretencji i wyrzutów.
On stwierdził, ze ona nic dla niego nie znaczy. Wtedy poprosiłam żeby przy mnie do niej zadzwonił i powiedział jej, ze nie może kontynuowac tej znajomosci w takiej formule bo ja sie z tym źle czuje. Stwierdził, ze nie może jej ranić. Zapytałam czy mnie może ranic. Wtedy zaproponowałam, że może ja do niej zadzwonie i jej powiem o swoich odczuciach, bo rozumiem, że mu jest niezrecznie. Stwierdziłam, ze wtedy bedzie wiedział co jej powiedziałam. Niechetnie, ale sie zgodził.
Zadzwoniłam do niej. Rozmowa pomogła.
Minęło pare lat. Ja jestem z nim. Nie ma juz tak bliskich koleżanek.
Ale.... rozmowa z nią uświadomiła mi, że moje problemy tak mnie pochłonęły, że troche go zaniedbałam. Byłam zbyt skoncentrowana na sobie i .... zbyt samodzielna. On czuł sie w taki sposób, że ja go nie potrzebuje.
Wyciagnęłam z tej lekcji wnioski na przyszłość.