netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???

13 odpowiedzi3 447 wyświetleńzałożony przez Anhedonia, 26.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???

Witajcie. Mam pewien dylemat. Przez 2 lata mój partner życiowy tak ściśle związał się współpracą z pewną dzieweczką (o połowę od niego młodszą), że prócz interesów zaczął z nią spędzać cały wolny czas. Zaniedbał rodzinę, dziecko, dom i wszystko inne.

Ponieważ panna jest córką mojej (teraz już ex) długoletniej przyjaciółki (policzyłam od 35 lat!) zaczęłam im wszystkim tłumaczyć, że mnie się to nie podoba, że za dużo tego dobrego. Nic, grochem o ścianę. Potem doszły ich dwudniowe wyjazdy z nocowaniem poza domem. W zeszłym roku postawiłam ultimatum, że jeśli pojedzie z nimi (bo mamusia miała im towarzyszyć) nie wpuszczę go więcej do domu. I tak zrobiłam.

Teraz przesiaduje u nich co dnia a do dzieciaka, mimo, że to tylko 2 przecznice zagląda raz w tygodniu na 5 minut. Była przyjaciółka twierdzi, że nie widzi nic złego w jego przesiadywaniu. Cały czas twierdzą, że nie są ze sobą związani! Panna mi powiedziała w oczy, że ona miała kasę a on "wolną wolę" to sobie jeździli. I że trzeba go było nie wyrzucać. W Sądzie stwierdziła, że ona nie jest powodem naszego rozstania - ja trwam jak osioł w swoim przekonaniu, że ona. Bo co, miałam się na to godzić w nieskończoność? Nawet jeśli, załóżmy (jak twierdzą) nie było w tym seksu.

I która ma rację?

2

Odp: Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???

anhedoniu smile
oczywiście, że ty masz rację. wyjeżdżali i pewnie motylki na łące oglądali ... hahaha
od zawsze zastanawia mnie jedno - czy tacy faceci myślą, że jesteśmy głupie i w takie brednie uwierzymy czy oni są tak durni, że wierzą że my uwierzymy wink
więcej nie potrzeba komentować ...

3 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-11-26 21:59:59)

Odp: Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???

Oranżadke popijali i malowali kolorowe obrazki. X tez mówi że mam zryty beret bo oni tylko na stopie przyjacielskiej w tym sanatorium, teraz tez kazdego dnia łazi dzwonic do niej zawsze o tej samej godzinie ..po przyjacielskiej.A do mie sie tak odzywa , że niedługo zacznę to nagrywac .

4

Odp: Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???
Anhedonia napisał/a:

Witajcie. Mam pewien dylemat. Przez 2 lata mój partner życiowy tak ściśle związał się współpracą z pewną dzieweczką (o połowę od niego młodszą), że prócz interesów zaczął z nią spędzać cały wolny czas. Zaniedbał rodzinę, dziecko, dom i wszystko inne.

Ponieważ panna jest córką mojej (teraz już ex) długoletniej przyjaciółki (policzyłam od 35 lat!) zaczęłam im wszystkim tłumaczyć, że mnie się to nie podoba, że za dużo tego dobrego. Nic, grochem o ścianę. Potem doszły ich dwudniowe wyjazdy z nocowaniem poza domem. W zeszłym roku postawiłam ultimatum, że jeśli pojedzie z nimi (bo mamusia miała im towarzyszyć) nie wpuszczę go więcej do domu. I tak zrobiłam.

Teraz przesiaduje u nich co dnia a do dzieciaka, mimo, że to tylko 2 przecznice zagląda raz w tygodniu na 5 minut. Była przyjaciółka twierdzi, że nie widzi nic złego w jego przesiadywaniu. Cały czas twierdzą, że nie są ze sobą związani! Panna mi powiedziała w oczy, że ona miała kasę a on "wolną wolę" to sobie jeździli. I że trzeba go było nie wyrzucać. W Sądzie stwierdziła, że ona nie jest powodem naszego rozstania - ja trwam jak osioł w swoim przekonaniu, że ona. Bo co, miałam się na to godzić w nieskończoność? Nawet jeśli, załóżmy (jak twierdzą) nie było w tym seksu.

I która ma rację?

Zastanawiam się, kto z nich jest najgorszy i wychodzi mi, że Twoja wrrr.. była przyjaciółka.
Wiesz, wydaje mi się, że nawet gdyby nie było seksu, to i tak sytuacja jest jednoznaczna (przynajmniej dla mnie).
Dobrze zrobiłaś - dostał szansę, ale najwyraźniej nie potrafił jej wykorzystać. Do utylizacji go...

5

Odp: Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???

hmm Najbardziej zryty beret to chyba miał twój mąż no myślę że niezłą kandydatką jest też twoja przyjaciółka już była

6

Odp: Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???
niekochana72 napisał/a:

Zastanawiam się, kto z nich jest najgorszy i wychodzi mi, że Twoja wrrr.. była przyjaciółka.
Wiesz, wydaje mi się, że nawet gdyby nie było seksu, to i tak sytuacja jest jednoznaczna (przynajmniej dla mnie).
Dobrze zrobiłaś - dostał szansę, ale najwyraźniej nie potrafił jej wykorzystać. Do utylizacji go...

Dzięki dziewczyny. Co do onego to nie mam już wątpliwości, weszłam na forum bo łamałam się z lekka i postawiłyście mnie do pionu. Mówię sobie - stary satyr, imponuje mu, że 25 latka "mu ufa, pomaga" Ach i Och!!!
"Grupa wsparcia dla kochających za bardzo" uświadomiła mi, że TAK - nie powinnam się dawać tak traktować.

Co do panny to dziewuszysko jest pyskate, bezczelne (to aż boli ta jego "wolna wola" w jej wydaniu) i dlatego mówię sobie po prostu - dennie głupia. Pewnie jej imponuje, że on tak o nią zabiega, dba, chucha i dmucha. W Sądzie się najadła wstydu, musiała się tłumaczyć a pytania się nie spodziewała, bo sprawa dotyczyła czego innego. Choć taka mała satysfakcja dla mnie sad

Tylko ta eks przyjaciółka. Sama zostawiona przez męża dla młodszej, w wieku zbliżonym do mnie czyli ciut "pobalzakowskim" - czy można być aż tak zaślepionym na tle własnego dziecka? Czy można coś takiego tolerować pod własnym dachem, ba utwierdzać w przekonaniu, że nie ma w tym nic złego?
I zaczęłam pękać. Bo może jak nie ma seksu to faktycznie nic złego. Nasłuchałam się od onego, że wszyscy się ode mnie odwrócili, że robię z siebie idiotkę, żebym poszła się leczyć.

Zawsze byłam skryta, więc faktycznie zostałam sama przeciwko tej grupie samouwielbienia i zgłupiałam. Czy dzisiaj tolerancja posunęła się do tego stopnia, że może już wolno partnerowi wieść własne życie, nie ma żadnej lojalności? Czytam, że młodzi chodzą bez swojej pary na imprezki, żeby nie ograniczać swojej wolności.
Jestem starej daty i przeterminowana? Niedzisiejsza? Bo ja bym takiemu powiedziała: "i czego tak tu siedzisz dzień w dzień, nie masz co robić? Idź do domu, do dzieciaka"
No ale ja jestem głupia...:(

7

Odp: Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???
Anhedonia napisał/a:

I zaczęłam pękać. Bo może jak nie ma seksu to faktycznie nic złego. Nasłuchałam się od onego, że wszyscy się ode mnie odwrócili, że robię z siebie idiotkę, żebym poszła się leczyć.

Zawsze byłam skryta, więc faktycznie zostałam sama przeciwko tej grupie samouwielbienia i zgłupiałam. Czy dzisiaj tolerancja posunęła się do tego stopnia, że może już wolno partnerowi wieść własne życie, nie ma żadnej lojalności? Czytam, że młodzi chodzą bez swojej pary na imprezki, żeby nie ograniczać swojej wolności.
Jestem starej daty i przeterminowana? Niedzisiejsza? Bo ja bym takiemu powiedziała: "i czego tak tu siedzisz dzień w dzień, nie masz co robić? Idź do domu, do dzieciaka"
No ale ja jestem głupia...:(

To nie ma nic wspólnego z wiekiem. Ja pomimo 40 na karku uważam się za osobę w miarę tolerancyjną. Wiem, że pewnej granicy nie przekroczę. I tak samo oceniałam zawsze M. Nigdy nie miałam tendencji do nadmiernego kontrolowania, trzymania ciągle za rękę. Ale zasady były jasno wytyczone. Nie ma zmiłuj.
Z racji swojego zawodu często wyjeżdżam na konferencje, kursy. Podyplomówkę robiłam na drugim końcu Polski - więc okazji mogło być wiele. Ale to wcale nie okazja czyni złodzieja - trzeba CHCIEĆ. A ja po prostu wiedziałam, że mam za dużo do stracenia, zbyt kocham M. i moją córkę. Często umawiamy się z koleżankami na babskie spotkania, wychodzimy gdzieś wspólnie. Bez naszych partnerów - i nie zwalnia nas to z lojalności.
I tak samo traktowałam M. Kiedyś miałam wrażenie, że pewna znajomość z naszą wspólną koleżanką zaczyna przeistaczać się w zbytnią zażyłość (ja coś tam wyczuwałam, ale pomogła mi moja przyjaciółka - przyszła i powiedziała wprost w oczy, że M. często widziany jest w ciągu dnia w okolicy firmy naszej znajomej). Była dyskusja z M., nocne Polaków rozmowy. I gadka taka, jak Twojego męża. Ja postawiłam sprawę jasno:"Wierzę, że sprawy nie zaszły jeszcze za daleko. Dla mnie ta sytuacja jest nie do zaakceptowania. Przestajesz się całkowicie widywać z ..., albo przestajesz być moim mężem".
No i przestał. Ja z koleżanką też zerwałam wszelkie kontakty - znamienne jest to, że w ogóle nie było chęci kontaktu z jej strony.
To było w czasie, gdy moja córka była maluszkiem, a ja byłam na wychowawczym. Więc to był taki podwójny cios (jak u Ciebie): w tym czasie powinien być w domu i poświęcać czas rodzinie.
Ehh... ci popaprańcy bez grama odpowiedzialności....
Dobrze zrobiłaś, że go pogoniłaś.

8 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-11-27 15:47:15)

Odp: Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???

To nie ma znaczenia czy zdradzal Cie fizycznie czy psychicznie czy moze rozmawiali tylko w plenerze o trudnej sytuacji w Afganistanie ....
Wystarczylo tylko to, ze Tobie sie to nie podobalo... i on NIC z tym nie zrobil... no wlasciwie zrobil-zaniedbal Ciebie i corke.
Jesli mowisz, przyjacielowi-mezowi, ze boli Cie jego zachowanie a w odpowiedzi nie ma zadnej "akcji" dla ratowania zwiazku, uspokojenia Twoich lęków i ZAPRZESTANIA czegos co Cie krzywdzi... no to sorki ale on nie jest Twoim przyjacielem-mezem tylko mezem formalnym.

Przyjaciolka nie jest przyjaciloka. Przyjaciel to ktos kto jest lojalny i dba o Twoje dobro....
no i dobrze niech u nich przesiaduje a u Ciebie bywa jak najkrocej.. po co spedzac czas z patologia? smile
Nie zadawaj sie z marginesem moralnym... jak beda chcieli to moze kiedys odbija sie od dna i beda ludzmi... a teraz niech sie kokosza w swoim smrodku
Jestem pelna podziwu za ULTIMATUM... a jeszcze bardziej za KONSEKWENCJE.

9

Odp: Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???

Dzięki za dobre słowo. Bo to widzisz jak przeciąganie liny - ja mam rację - nie, my mamy rację - ja mam rację.... i tak tupię tymi nogami w bezsilnej złości. Już mnie zakrakali. AAAAle, jeśli nie TYLKO ja mam takie zdanie. To o kant d... potłuc takiego partnera-przyjaciela i tym bardziej taką przyjaciółkę. smile Masz rację odbić się od dna i iść do przodu!!! Tylko chwilowo odbijam się jak na trampolinie i już mi się to czkawką odbija smile

10

Odp: Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???
Anhedonia napisał/a:

Dzięki za dobre słowo. Bo to widzisz jak przeciąganie liny - ja mam rację - nie, my mamy rację - ja mam rację.... i tak tupię tymi nogami w bezsilnej złości. Już mnie zakrakali. AAAAle, jeśli nie TYLKO ja mam takie zdanie. To o kant d... potłuc takiego partnera-przyjaciela i tym bardziej taką przyjaciółkę. smile Masz rację odbić się od dna i iść do przodu!!! Tylko chwilowo odbijam się jak na trampolinie i już mi się to czkawką odbija smile

Anhedonia - wygooglowałam sobie, już wiem, co znaczy Twój nick wink Czytam właśnie "Lęk przed bliskością" i mam pewną pokusę - napisać sobie najważniejsze zdania na ścianie. Jestem jeszcze przed malowaniem, więc pokusa jest duża big_smile
Puść tą linę, szkoda Twoich rączek wink Wiem, co czujesz - ja w pewnym momencie tez zaczęłam się zastanawiać - może on jednak ma rację? może to moja wina? może zbyt mało się starałam? A może zbyt wiele wymagam?
Na szczęście "strzeliłam się w dziób" dla otrzeźwienia i rozum wrócił na miejsce. Mnie pomogła rozmowa z panią psychiatrą, która potwierdziła moje wnioski. Coś mi się przypomniało: Na  naszej pierwszej wspólnej wizycie z M. (jak na niego) trochę się otworzył i opowiedział  psychiatrze o swoim poglądzie na świat, kobiety, związki i mnie.
Kiedy p[o kilku miesiącach, kiedy już wyszło na jaw, że się nie leczy byłam u niej na wizycie sama, to powiedziała mi: "Podziwiałam, że Pani tak spokojnie słucha tych bzdur, które on wygadywał".
Popatrzyłam na nią tymi moimi urzekającymi niebieskimi oczami, przekrzywiłam blond główkę i z uśmiechem na ustach odpowiedziałam: Pani doktor, bądźmy szczere. To nie był podziw - siedziała przed Panią idiotka, która z uporem maniaka udawała, że czarne jest białe. Ale to już przeszłość" Pani doktor tylko się uśmiechnęła.

11

Odp: Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???
niekochana72 napisał/a:

Puść tą linę, szkoda Twoich rączek wink Wiem, co czujesz - ja w pewnym momencie tez zaczęłam się zastanawiać - może on jednak ma rację? może to moja wina? może zbyt mało się starałam? A może zbyt wiele wymagam?
Na szczęście "strzeliłam się w dziób" dla otrzeźwienia i rozum wrócił na miejsce.
... idiotka, która z uporem maniaka udawała, że czarne jest białe.

Ta idiotka to w tej chwili ja. A w "dziób" dla otrzeźwienia strzelacie mnie Wy dziewczyny i jestem Wam za to wdzięczna. Bo tak trochę samotna jestem, jedyna przyjaciółka okazała się g.... warta i nie ma komu się wygadać i wyżalić.
Jak ja bym chętnie tę linę puściła (i puszczę psiakrew!) ale te cholerne sądy nie pozwalają (na razie). Był PAN przed chwilą i oświadczył, że dni mu się pomyliły i zamiast wczoraj do sądu pojechał dzisiaj, a tu zamknięte! OOOj, biedaczek!
I znów nisko upadłam - bo z przyjemnością i satysfakcją powiedziałam: no jeśli się nie stawiłeś bez usprawiedliwionego powodu....? a to gucio prawda, bo sama pisałam o odroczenie, bo mi wypadło szkolenie. Nie mogłam sobie darować tej złośliwości.
Sąd co 2 dni to stanowczo za dużo jak dla mnie, ale już się ogarniam, już...:D Dzięki Kochana-Niekochana big_smile

12

Odp: Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???
Anhedonia napisał/a:

Był PAN przed chwilą i oświadczył, że dni mu się pomyliły i zamiast wczoraj do sądu pojechał dzisiaj, a tu zamknięte! OOOj, biedaczek!
I znów nisko upadłam - bo z przyjemnością i satysfakcją powiedziałam: no jeśli się nie stawiłeś bez usprawiedliwionego powodu....? a to gucio prawda, bo sama pisałam o odroczenie, bo mi wypadło szkolenie. Nie mogłam sobie darować tej złośliwości.
Sąd co 2 dni to stanowczo za dużo jak dla mnie, ale już się ogarniam, już...:D Dzięki Kochana-Niekochana big_smile

E, tam... My tu potępiałyśmy nienawiść, gniew prowadzący do morderstwa. A to taka mała złośliwostka była...
Pewnie, niech się przez weekend troszkę pomartwi wink Oj, zła kobieta ze mnie big_smile

13

Odp: Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???

big_smile miło, że nie ja jedna (ta zła) widzę, że w doborowym towarzystwie jestem i to podnosi na duchu big_smile a anhedonia to również "nie umiejętność odczuwania radości", to akurat pozostałość po starej, minionej depresji. Fakt, chwilowo nie mam z czego się cieszyć, ale może to sie kiedyś zmieni. Czuj duch! big_smile

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wolna wola czy samowola czyli kto ma "zryty beret"???

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026