netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

skutki pocieszania przyjaciólki

130 odpowiedzi19 984 wyświetleniazałożony przez MaRyla71, 01.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » skutki pocieszania przyjaciólki

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 131 ]

1

Temat: skutki pocieszania przyjaciólki

MUSZĘ wam to opowiedzieć i prosić o obiektywne opinie....ale po kolei:
pod koniec ubiegłego roku w tragicznym wypadku zginął przyjaciel męża. Niestety mąż też uczestniczył w tym wypadku, nic mu się nie stało, ale było to dla niego traumatyczne przeżycie, bo kumpel skonał mu na kolanach i jego krew lała się po jego rękach zanim przybył lekarz. Praktycznie dwa dni to był jakiś koszmar....picie na umór w połączeniu z krzykiem, miotaniem się i "rozmową" ze zmarłym. Pilnowałam męża żeby i jemu nic sie nie stało, ale on był już chyba w innym świecie - nie zauważał, że się o niego boję, był odrętwiały, nieobecny, mówił tyllko o tym, że musi teraz pomóc żonie przyjaciela, że obiecał mu to przy śmierci, że zaopiekuje się jego synem i nigdy mu niczego nie zabraknie, nawet jeżeli nie będzie miał już ojca....Wspierałam go w każdej chwili, wspólczułam, rozumiałam, że musi pomóc w najtrudniejszych chwilach wdowie i jej rodzinie, że załatwi formalności związane z pogrzebem, w zakładzie pracy....Był na każde jej zawołanie, od rana do nocy. W dzień pogrzebu niósł urnę z kościoła na cmentarz....a przecież zmarły miał rodzinę, braci....Wszyscy to rozumieli, bo przecież byli razem do końca, chciał więc ostatni go odprowadzić, wszyscy mu dziękowali, wdowa omdlewała z żalu. A potem sie zaczęło....jakoś nic nie chciało wrócić do normalności! Co chwilę dzwoniła po  niego, prosząc o załatwienie czegoś, przychodziła się wypłakać, chciała sie zaprzyjaźnić ze mną (przecież nasi mężowie to byli tacy wspaniali przyjaciele). Niecałe dwa tygodnie poźniej umarł mój tato i przeżywałam osobistą tragedię, ale w dalszym ciągu dla mojego męża najważniejsze były problemy JEJ, a nie moje. Bolało jak cholera, ale ja umiem poradzić sobie w różnych sytuacjach , więc zaciskałam zęby i czekałam, rozmawiałam, płakałam, w końcu miałam córkę, byłam też potrzebna mamie. Mijały miesiące, a ja zaczynałam zauważać zmianę w zachowaniu męża. Był chwilami nieobecny, często odbierał sms-y, rozmawiał ukradkiem z kimś przez tel, często wychodzil z domu. Któregoś weekendu ONA zaprosiła nas do swojego domu - kiedy jechaliśmy tam, cały czas rozmawiali ze sobą tak, jakby mnie tam nie było!!! Płakałam siedząc obok męża, a on nawet tego nie zauważył,tak był zajęty rozmową  - prawie pili sobie z dziubków!!! Pomyślałam wtedy, że oni są dla siebie stworzeni i że to raczej ona jest idealną kobietą dla niego a nie JA. To mna wstrząsneło i zaniepokoiło - kiedy wróciliśmy do domu zapytałam męża, czy ona coś dla niego znaczy. Oczywiście oburzył się, że się czepiam, że to tylko przyjaciólka, że nawet nie jest w jego typie....Dałam się przekonać, ale niepokój został. Uzasadnioony, bo w dzień kobiet okazało się, że nie zasługuję pierwsza na kwiatek od swojego męża - to do niej pojechał w pierwszej kolejności!!!!! I to był zwrot w moim małzeństwie....postawiłam warunek : kończy calkowicie tą znajomość, albo ja zakończę nasze małżeństwo, bo nie mam zamiaru żyć w trójkącie. Po paru kłótniach mąż się zgodził, ale już było lodowato między nami. Chciałam nawet sama wyjechać na święta Wielkanocne, żeby dać nam czas na przemyslenie, ale mąż chciał jechać - powiedział nawet, że ten wyjazd dobrze nam zrobi! Ha...wiedział chyba co mówi.....Niestety w pierwszy dzień swiąt, przy świątecznym stole, przy całej rodzinie powiedział, że się rozstajemy, bo ja przy niej nic nie znaczę i że on z niej nigdy nnie zrezygnuje!!!
Nie pamiętam jak wracaliśmy te 400 km, nie pamiętam kilku dni po świętach...Pamiętam , że w pierwszy dzień pracy wzywano do mnie pogotowie, bo miałam jakiś atak histerycznego nadciśnienia. Oczywiście mąż znikał z domu juz na całe dni i noce, a ja czułam, wiedziałam gdzie. Sprawdzałam mu rachunki tel - większość połączeń to był jej nr. Pisał na necie z kumplami i dowiedziałm się, że od jakiegoś czasu ma inny tel, o którym nie wiedziałam!!! Sprawdziłam - MA. Zaczął sie sam żywić, żadko kiedy nocował w domu, zlikwidował nasze wspólne konto. Zaczęłam go uważać za EKS-męża, bo to, co jest w tej chwili między nami to normalna separacja. W lipcu powiedział córce, że nie będzie go jakiś czas bo wyjeżdża. Zabawiłam się w detektywa - odkryłam, że ona ma też urlop i że też wyjechała, a jej matka jest bardzo przeciwna temu, że mój mąż tam tyle przesiaduje. Po jego powrocie z jego torby wypadło opakowanie po tabletkach PERMEN ( wspomagają męskość smile ), co utwierdziło mnie w zdaniu że to nie tylko przyjaźń.
Bo mój mąż i ona cały czas uparcie twierdzą, że są TYLKO PRZYJACIÓLMI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

i co wy na to?

czy ja uknułam jakąś teorię z kosmosu, czy mam wybujałą fantazję, czy faktycznie mam podstawy, żeby posądzać go o zdradę???

2

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

No przecież powiedział przy świątecznym stole że się rozstajecie.

3

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Nie zazdroszcze Ci całej tej sytuacji.. Ale widać, że tak wszystko miało być.. Przykre to, ale prawdopodobnie straciłaś męża. BYć może on po latach sie ocknie.. Taka tragedia potrafi okropnie ogarnąć mężczyzną, nie wiadomo co siedzi w jego głowie.. Widać bardziej ważna dla niego okazała sie rodzina przyjaciela.. A może to po prostu przeznaczenie?

4

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

MaRylo,
z kosmosu to ty masz męża...
Rozumiem, że tragedia się stała okropna i ciężko było twojemu mężowi przejść po niej do porządku dziennego. Znalazł pokrewną duszę, która tę jego - ich - tragedię rozumiała i odbierała w tym samym stopniu.
Wydaje mi się, że wtedy zagrało też jego męskie ego - tzn. kobieta, która go rozumie, która współodczuwa to, co on. W tym momencie przegapiliście chyba wizytę u psychologa... Dla niego terapią było zbliżenie się do osoby, która co najmniej tak jak on odczuła śmierć przyjaciela. Takie "pokrewne dusze"... Z czegoś takiego się tak łatwo nie rezygnuje... Nie oderwiesz go od niej tak łatwo, obawiam się. A czy poznałaś jej punkt widzenia? Czy jest szansa na szczerą rozmowę z nią? Może ona nie do końca rozumie, że egoistyczna chęć posiadania kogoś bliskiego - po utracie męża - jest ciosem wymierzonym w ciebie?

5

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

heh małżeństwo bez przyszłości. A że tak spytam , nie próbowałaś porozumieć się z tą jego przyjaciółką i porozmawiać ? myślę że wszystko by się wyjaśniło. Pozatym eh sama sobie odpowiedziałaś w swoim poście , on już skreślił was... wiem że to trudne ale ... piszesz że nowy numer. On znika , likwiduje wszystko co mieliście wspólne.... Odejdź i nie duś sie w tym małżeństwie... hmm Bo jemu chyba totalnie sie w dupie poprzewracało , nie warty był ani jednej sekundy kiedy mu pomagałas po tej tragicznej sytuacji, nie dość ze mu pomogłas  to jeszcze po peirwsze nie docenił tego po drugie miał to w dupie i układa sobie życie na boku. 3maj sie ciepło.. i nie brnij w to dalej =*

6

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

nie jestem w stanie nawet pomyśleć o niej inaczej jak o szmacie i suce, której potrzeba wiernego psa do.... skoro po pół roku "rozpaczy" tak skutecznie dała się pocieszyć ! mam w sobie tyle morderczych instynktów, że NIE MOGĘ się z nią spotkać, bo źle by się to skończyło.
nie mogę zrozumieć takiego obrotu sprawy, a co dopiero pogodzić się z tym....podobno czas wszystko leczy - niech więc ktoś mnie uśpi,bo ja nie doczekam, aż mi się zagoi ta rana w sercu.
Że moje małżeństwo sie skończyło to rzecz oczywista, że nie mamy przyszłości....wiem. On pewnie też. Tylko do cholery po co on się tak zapiera i kłamie że nic między nimi nie ma????? Obwinia mnie za tą całą sytuację nawet! Chce rozwodu bez orzekania o winie!!! Hahahaha !
Ja chyba szukałam juz wszędzie pomocy - u psychologa też byłam, nawet u księdza. I dalej nie potrafię się z tym uporać.
Chyba zwariuję.....

7 Ostatnio edytowany przez Pixy (2010-08-01 23:51:30)

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Masakra jakaś. Brazyliany wysiadają.
Nie lecz tej rany.
Naucz się z niej czegoś - sobie zrób z tego "lekcję poglądową". I kontynuuj życie. Nie ważne, czy się z kimś zwiążesz, czy nie. Zajmij się dzieckiem, myciem garów, nie oglądaj TV.
Nie szukaj niczego na siłę. Się musisz utwardzić w sobie, myślę.

8

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

MAryla jesteś w strasznej sytuacji, taka niemoc jest najgorsza. żyje się z czlowiekiem wiele lat, a nagle on już nie jest Twój ,staje się obcy, ale po tym co piszesz to chyba patrzysz na świat realnie,, bądź silna i żyj dalej.
życzę Ci wszystkiego dobrego

9

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

dokładnie takie samo porównanie mi przyszło do głowy - życie napisało mi kiepski scenariusz, bo momentami czułam się tak, jakbym grała w jakimś amerykańskim dramacie z wiadomym zakończeniem. to tak absurdalne, że nie wiem czy się śmiać czy płakać?
jak mam przestać o tym mysleć? rozwieść się jak najszybciej i mieć to z głowy, czy walczyć o swoje racje? czekać na rozwój wypadków, czy działać?

10

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Uważam, że powinnaś działać. Jak widać nic tu samo się nie rozegra bo mąż mimo oczywistego braku wyczucia i sytuacji dużo potrafi gadać ale niewiele robić.
Teraz - kiedy sama już przyznajesz, że małżeństwo w praktyce nie istnieje należy je zakończyć również w teorii. Nie ma wspólnego konta, nie ma wspólnych nocy, nie ma wspólnego życia - to i niech nie ma już niczego wspólnego. Walizki za drzwi - dosłownie - bo rozmowa tu już według mnie nie potrzebna. Być może wiele net-kobiet się obruszy bo wszystkie stawiamy zazwyczaj na szczerą rozmowę ale ja osobiście tutaj nie widzę jej sensu. Zapieranie się przed oczywistym, które uskutecznia ten pan prowadzi tylko i wyłącznie do jakiejś absurdalnej afery a nie dyskusji dwojga dorosłych ludzi. Wszystkie rzeczy męża powinny wyjechać z twojego Marylo mieszkania w trybie ekspresowym i z dołączoną krótką informacją, że dalej tak żyć nie zamierzasz. Następnie wizyta u prawnika, pozew o rozwód i nowy etap.

Będzie Ci ciężko jak cholera bo mimo, że tak naprawdę od dłuższego już czasu jesteś samotna to mąż cały czas pozostawiał Ci fikcję tego, że być może wszystko jeszcze wróci do normy. Wierzę jednak, że minie jakiś czas i nauczysz się cieszyć na nowo.
Pamiętaj, że tutaj zawsze możesz się wyżalić i każda z nas będzie starała się wesprzeć Cię najlepiej jak będzie potrafić.

11

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Rzeczywiście sytucja bardzo nieciekawa probuje sobie wyobrazic co w takiej sytuacji czujesz straszne hmm ale sama wiesz ze musisz jakos z tym zyc Wydaje mi sie ze jedynym wyjsciem bedzie rozwod bo ze nastapila zdrada chyba juz nie masz watpliwosci a co do Waszego powrotu  do siebie to raczej malo prawdopodobne A nawet gdyby sie nagle ocknal w co watpie zastanow sie czy chcesz byc z kims kto nie dosc ze Cie zdradzil to jeszcze w obliczu tragedii jak smierc ojca nie potrafil  byc dla Ciebie wsparciem Mysle ze nie tego chcesz od zycia Zwiazek mozna naprawiac jesli 2 osoby chca tego a nie 1 zastanow sie

12

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Przykre jest to, co piszesz i nawet nie jestem w stanie wyobrazic sobie dziesiatej czesci Twojego bolu. Zdaje sobie sprawe z tego, ze masz za soba juz ladnych kilkanascie lat malzenstwa i w chwili kiedy wszystko zdawalo sie byc dobrze, cudownie, jak grom z jasnego nieba, spadlo na Ciebie to nieszczescie. Najgorsze jest to, ze caly koszmar wciaz jest przed Toba, bo bedziesz musiala emocjonalnie uporac sie z jego odejsciem badz zdrada. Obie perspektywy sa koszmarne. Twoj maz w tej ciezkiej prubie wykazuje sie zdecydowana niedojrzaloscia i zachowuje jak zwykly dupek. A przeciez macie corke, ktora zapewne przezywa teraz swoj dramat patrzac na to, co dzieje sie miedzy wami. Sprubuj mu o tym przypomniec. Zwyklym przepraszam nie naprawi krzywd wyrzadzonych Tobie i jej, bo bedziecie potrzebowac wielu miesiecy, aby dojsc do rownowagi psychicznej. Jestes silna kobieta i dobrze sobie radzisz i doskonale Cie rozumiem, ze nie potrafisz ot tak sobie przekreslic tego wszystkiego, co razem przezyliscie. Ale on chyba wyraznie okreslil swoja pozycje, szkoda tylko ze zrobil to w taki perfidny sposob. Trzymam za Ciebie kciuki

13

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Oh, zycie.... Ludzie powinni probowac mowic o swoich uczuciach, Powiedz mu : Mam wrazenie, ze nie dbasz o moje uczucia. Jesli twierdzisz, ze jestescie przyjaciolmi to dlaczego sprawiasz bym byla zazdrosna o Was? Jesli mowisz, ze mnie kochasz to dlaczego czuje sie niekochana?
Moze powinnas powiedziec, ze to nie fair co robi, ze ona jest tez nie fair i ze przyjacielowi przed smiercia na pewno nie chodzilo o taka pomoc....

Powiedz mu, ze jesli zdecydowal, ze zona przyjaciela jest dla niego wazniejsza niz Ty... to trudno, i ze bedziesz musiala jakos to przetrwac i znalezc sobie bratnia dusze.
Niech spakuje swoje rzeczy i poswieci swoje zycie wdowie.....
Ty, musisz zajac sie soba.
Prawda jest bolesna czasem... ale chyba lepsza niz zycie w klamstwie?
Jesli postawisz mu ultimatum... to dowiesz sie prawdy.... i szybciej zakonczysz sprawe.
Nie postawisz ultimatum... liczac ze sie jakos rozmydli, ze przeczekasz, ze popytasz ludzi o opinie.... tez dowiesz sie prawdy tylko pozniej... i bedzie Ci tylko trudniej -uwierz

14

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Tak jak juz pisałam, nie ma po co działać, bo mąż już wybrał. Może gdy spakujesz jego rzeczy, otworzy oczy, zrozumie.. Ocknie sie z jakiegoś amoku..

15

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

No to wygląda na to, że przyjaciółka Twojego męża szybko otrząsnęła się po śmierci jej męża. Co do Twojego męża, to nie tak miała wyglądać troska o jej syna i o nią. Myślę, że nie ma o co walczyć.
Tak jak radzi Iziaaaaak. Spakuj go i niech się wynosi.Może przyejrzy na oczy. Jeśli nie, jego strata i problem. Nie potrzebujesz męża, który non stop siedzi przy przyjaciółce i co gorsza uprawia z nią seks, wyjeżdża potajemnie z nią na urlop. Pogotowie do Ciebie przyjechało tylko i wyłącznie z jego winy. On Cię doprowadził do tego stanu. Nie warto z nim być.
Także jedynym wyjściem pozostaje rozwód. Będzie Ci bardzo ciężko, nikt nie mówi że nie. Ale zobaczysz, podniesiesz się, zaczniesz życie na nowo. Ten koszmar będzie krótki, o wiele dłuższy i coraz bardziej skomplikowany byłby z nim. To twoje mieszkanie tak? To co on w nim jeszcze robi. Masz intruza w domu moja droga.
Życzę Ci wytrwałości.

16 Ostatnio edytowany przez pollyanna (2010-08-02 11:14:21)

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Dla twojego męża poświęcenie się całym sobą przyjaciółce było najwyraźniej jakimś odkupieniem, sposobem na przetrwanie, znalezieniem celu i sensu w bezsensownej śmierci przyjaciela. Myślę, że on po prostu nie mógł sobie na początku z tym wszystkim poradzić, zagubił się gdzieś po drodze i już nie znalazł drogi powrotnej.
Okazał się po prostu bardzo słaby, tak, jakby śmierć kogoś zwyciężyła u niego nad życiem - życiem z rodziną, z tobą.
W tej słabości wątpię, żeby udało mu się jeszcze znaleźć inne rozwiązanie. Dla niego poświęcenie się całemu osobie, dla której śmierć przyjaciela znaczyła minimalnie tyle, co dla niego, stało się sensem wszystkiego i jedynym sposobem na życie - właściwie przeżywanie - dalej. I on już chyba nie umiałby inaczej?
Zastanów się, czy z tak słabym człowiekiem - który dla ukojenia własnego bólu zadaje ból innym, dla którego oprócz jego wewnętrznego cierpienia nie liczą się odczucia innych - chciałabyś mieć coś wspólnego.
Niestety czasami, w chwilach ekstremalnych, dowiadujemy się o innych rzeczy, których byśmy nie przypuszczali. Każdy reaguje na nieoczekiwane zdarzenia inaczej. U niektórych do głosu dochodzą uczucia "wyższe", u innych strach, egoizm i małostkowość. To przykre, że twój mąż najwidoczniej należy do tej drugiej kategorii - ale teraz najlepsze, co możesz zrobić, to pozwolić mu się topić w tym egoizmie wraz z jego "pocieszycielką". Oby nie utopili się oboje...
I zapomnij o rozwodzie bez orzekania winy. Po to ktoś wymyślił rozwód z winy jednego z małżonków, żeby nie wywinął on się tak łatwo z przysięgi, którą składał. Koniec kropka, tu kończy się litość i wyrozumiałość. I pamiętaj, że częściowo robisz to dla siebie - choć to boli - ale w większości dla córki. Ona nie musi codziennie widzieć, jakim tchórzem i egoistą okazał się jej ojciec.

17

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Zazrosć z całym szacunkiem, ale ultimatum już było a uczucia zony to on ma gdzieś od dawna.
W tej chwili stworzył sobie doskonały grunt do romansowania bo przecież sa w nieformalnej separacji a z zoną nie da się zyc, przyjaciółka tylko wspiera biedaka. Kłamie bo to tchórz, bo wybiela siebie i kochankę, bo opinia otoczenia, uspokaja też swoje sumienie, przecież to żona jest ta zła.
Ta " separacja" pozwala mu sie utwierdzić w przekonaniu,że jego małżeństwa już nie ma, że nic Was  nie łączy, to dlaczego jeszcze nie odszedł?
Grozi, ale nie odchodzi, po prostu chce w spokoju romansować, jeszcze nie podjał decyzji ale to już tylko kwestia czasu.Kiedy  mleko sie rozlało zaczął sie miotać, tracić grunt pod nogami, nie chce zrezygnować z kochanki ale odejść od rodziny nie potrafi,  spokojnie dojrzewa do decyzji i pewnego dnia ją podejmie.
Nie zgadzaj się na rozwód bez orzekania winy, bo to on sie odizolował, to on nie wraca na noc, to on znalazł sobie przyjaciółkę, i to on jest winien tego co sie dzieje.
Nie wierz,że jeżeli będziesz dobra, to on bęzie "litościwy", nie będzie, perfidnie Cie wykorzysta, niech zobaczy ,że z Tobą trzeba się liczyć i nie będzie tak jak on tego chce.
W jednym sie zgadzam z Zazdrością, jeżeli tak wdowa jest dla niego ważna niech się wyprowadzi i poświęci zycie wdowie a Tobie i córce da żyć w spokoju.

Nie możesz zyć w takiej szopce bo to Cię wykończy psychicznie, powinnas działać i zadbać o siebie i dziecko, jeżeli ma dojść do rozwodu powinien wyjść z tego z orzeczeniem winy i w skarpetkach i dosć romansowania na Twoich oczach,niech sie wyprowadzi, w sprawie rozwodu powinnas poczekać na jego ruch,tak myslę, ale tu powinien Ci doradzić prawnik.
Nie ukrywaj tego co sie dzieje, powinna o tym wiedzieć rodzina i przyjaciele, nie dus wszystkiego w sobie, potrzebujesz teraz pomocy i wsparcia, zadbaj o swoją psychike i własne "interesy" niech zobaczy,że z zoną trzeba się liczyc, wystarczająco długo cie wykorzystywał.

18

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Spakuj chama rzeczy,wystaw za drzwi. Powiedz żegnam . Rozwód z orzeczeniem o jego winie i to wszystko. Bez litości tak jak on bez litości postępuje z tobą!!!

19

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Spotakłabym się z tym babsztylem i wyrwałabym jej w pierwszej kolejności włosy z głowy - razem z cebulkami:D Szkoda, że nie moge użyć innnego epitetu. Bo jak można swiadomie niszczyc komus rodzinę... Co za bezczelna baba. A jaka wyrachowana. Ledwo męża pochowała i już przygruchała sobie meża, tyle, ze innej kobiety. Wiadmo, ze nie zmusisz męża do powrotu, skoro on nie chce... Z reszta nie wiem. Sama mam kłopoty, tyle ze innej natury. Ale babe bym zadusiła... hmm

20

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

A ja nie wiem czy jest sens kogokolwiek tu osądzać..

Stała się tragedia, Twoj mąż odszedł do przyjaciela żony.. Być może przyjaźń przerodziła sie w Miłość, przeznaczenie tychże ludzi.. Widocznie Ten na Górze miał taki plan, wobec tych ludzi, być może naszą formuowiczkę czeka jeszcze lepszy, radośniejszy etap w życiu. Być może czeka na Ciebie Miłość Twojego życia- Przeznaczenie. Ja uważam, że oni tego nie zrobili specjalnie, choć nasza Autorka została dotknięta całą sytuacją bardzo okrutnie..

Ja postawiłabym na szczerą rozmowe z mężem, zdaje sobie sprawe z tego, że oddajesz swego męża innej kobiecie, ale po coż zyć z kimś komu kto inny był przeznaczony? Myśle, że trzeba niestety pogodzić się z losem, żyć dalej, a na pewno spotkasz Kogoś Tylko Dla Siebie smile ... życze dużo odwagi, której zabrakło twemu mężowi wink

21

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Witaj MaryLka ponownie
Bo już gdzieś na jakimś forum sie spotkalyśmy, ty opisałaś swą historię pod moim postem. Pamietam ciebie bo twa historia mna wstrząsnęła. Sama była świeżo po wlasnym rozstaniu, po wyjątkowo paskudnym i nikczemnym ze strony mego bylego , nie widziałam nic przez łzy i nic do mnie nie docieralo, a mimo to twa historia utkwiła mi w pamięci.
Moja rada - rozstan sie z e swoim mężem. Nie musisz od razu podawać o rozwód, na początek idealna byłąby separacja. Ty dasz sobie czas by ochlonąć, przemysleć to wszystko, a przede wszystkim odseperuje cię od mężą. Bo w tej chwili nie dojdziecie do żadnego porozumienia. On tkwi w innym swiecie, świecie bajek, mrzonek i ty jestes mu w tej chwili tylko wrogiem. Niech sobie trawi tę swa bajke, nie wpłyniesz na niego teraz, tu tylko czas może coś zmienic. Podaj o separacje z jego winy, zawalcz o alimenty to teraz dla ciebie powinno być ważne. Nie zmienisz faktu ze mąż się od ciebie oddalil, nie masz wplywu na jego uczucia. Naprawde szkoda twych sil. Poświęć je na zadbanie o swą sytuację.
Znam ten stan, przechodziłam przez to. Prosilam, błagalam, groziłam zrobilam wszystko. I nic. Klapki na oczach i ślepy pęd. I wtedy pojawil się mój gniew. Wywalczylam w sadzie wszystko co chcialam. Wściekłość byłęgo ze jego piekny plan się sypnął. Bo on chcial bysmy się rozstali.. jak przyjaciele. Malo mu nie plunęłam w twarz. Zerwalam kontakt. Ciężko mi jest, tęsknie ale cóż. Bo dałam sobie czas. Skupiłam się na sobie, na dziecku. Korzystam z życia, nie rezygnuje z niczego.
Traktuje ten czas jak rekonwalescencje po ciężkiej chorobie. Co przyniesie przyszlość to się okażę. Staram się o tym nie myśleć.Wiem że mój byly zwariował, ogłupial do reszty, kryzys wieku sredniego objawil się u niego w calej krasie. I na 99 % jestem pewna że ta euforia mu szybko minie. I wtedy bedę może coś probowala ratować z naszego małżeństwa. Bo na razie to nie ma sensu. Za dużo emocji, gniewu, żalu. I poki co nienawiść, która wyklucza jakikolwiek dialog.
daj sobie czas... daj czasowi czas smile
i uwierz w siebie.. bo jesteś wartościową kobietą.. to on pokazal że jest zerem..

22

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki
iziaaaaak napisał/a:

być może naszą formuowiczkę czeka jeszcze lepszy, radośniejszy etap w życiu. Być może czeka na Ciebie Miłość Twojego życia- Przeznaczenie.

tu się zgadzam , czasem cos co wydaje nam sie końcem świata może sprawić, że potem na skutek tych wydarzeń spotka nas coś pięknego?!
coężko jest powiedzieć czy poddać sie czy walczyć. Ja bym nie walczyla, nie chcialabym żebrać o uczucie. a to czy Ty będziesz potrafila mu to wybaczyć, czy będziesz chciala z nim dalej być to już tylko i wylacznie Twoja decyzja. Pomyśl czy chcesz być z czlowiekiem, który Cię tak krzywdzi.

23

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

A ja bym walczyła, o Siebie i dziecko o własną godnosc o spokoj. On nie ma najmniejszego prawa romansować na Twoich oczach, już dokonał wyboru niech teraz  da Tobie spokój.
Osobiscie nie wierzę w przeznaczenie, to co tu sie dzieje to konsekwecje jego działań, z pocieszania wdowy zrodził się romans, bo to nie jest przyjaźń, przyjaźń buduje a nie niszczy a w wyniku tej " przyjażni" facet metodycznie niszczy to co ma najceniejszego, rodzinę. Tak nie wygląda przyjaźń.
W tej chwili wszystko podporządkowane jest tamtej znajomości nie wygrasz z tym.
By może kiedyś sie ocknie, ale już nie Twoim kosztem, teraz zadbaj o siebie!!

24

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Popieram asiek0 uwarzam ze czas przerwac ta farse.Spakowac go i wystawic mu walizki za dzwi , lub zawiezdz pod jej dom.On musi dostac nauczke,przyda mu sie taki szok , moze sie otrzasnie ze nto nie sa zarty.Im dluzej bedziesz sie przygladac temu wszystkiemu to sama zwariujesz, on nie moze dzialac na dwa domy , takie bzdury ze niby sa przyjaciolmi niech se wsadzi miedzy bajki.Za dlugo to trwa , a odbija sie na Tobie.Jezeli  nie bedziesz na tyle silna i go nie wyrzucisz ,to nic dobrego z tego nie wyjdzie, bedzie Cie to caly czas bolec, bedziesz na niego patrzec i rany beda Ci krwawic a ,,jasnie pan,, bedzie sobie przychodzil i wychodzil kiedy bedzie chcial.Musisz wziasc sie w grarsc, musisz byc stanowcza.Pozdrawiam.

25

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

kochane moje:
- ultimatum było, stąd jego decyzja - wybrał ją!
-mieszkanie niestety jest naszą WSPÓŁWŁASNOŚCIĄ i nie mogę (!) go wyrzucić hmm - inaczej już dawno bym to zrobiła!
-córce tatuś zafundował taki start w dorosłość , że gorzej już nie można, stwierdziła więc, że ona nie ma już ojca - tym bardziej że miała na tyle odwagi, żeby pójść do tej pani do pracy.....i zastała tam tatusia!!!
- sprawa o alimenty jest w toku,na pierwszy termin czekałyśmy 2 m-ce i okazało się w dniu rozprawy, że odwołali bo sędzia jest chora! następny termin - koniec września....

idzie mi to wszystko jak po grudzie, ale co ma być to będzie - może to wszystko musiało się stać, może muszę przejść przez mękę, żeby zasłużyć sobie potem na lepsze życie ??? teraz tylko muszę uwierzyć, że mogę być jeszcze szczęśliwa BEZ NIEGO....Dobrze, że mam wokół siebie dobrych ludzi ( i WAS) - mądrych i wspierajacych.
Wiem, że psycholog pomaga, ale mnie bardziej chyba pomaga wyrzucenie z siebie tych wszystkich emocji, żalów, złości....takie po prostu wygadanie się! Teraz wszyscy są zabiegani, znajomi nie maja czasu na spotkania, a tutaj moge zajrzeć zawsze - nawet w nocy, więc... po prostu bądźcie ze mną teraz. Zagladałam tu wcześniej jako gość, ale teraz widzę, że to dobre miejsce wsparcia dla osób z róznymi problemami. Z moim zwłaszcza...
Dziękuję za wszystkie ciepłe komentarze

aha - zastanawiałam się, czy by z nią nie porozmawiać - ciekawa jestem jej reakcji i zachowania. Mam wyczucie i wiem kiedy ktoś nie jst szczery, nie jestem pewna siebie, czy nie wybuchnę

26

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Tylko że Ty teraz musisz być silna, a możliwe, że spotkanie z stą kobietą sprawi, że się roztrzęsiesz. Ale znasz siebie, może takie spotkanie jest Ci potrzebne...

27

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Ja bym z nią porozmawiała... oj porozmawiała...
A po tej rozmowie miałaby cudowny wizerunek przyszłego życia. Tak bym z nią porozmawiała, że jeszcze by gnoja namawiała do przeprowadzki.
Teraz właśnie powinna Ci się włączyć lodowatość. Jakbyś ją zmanipulowała - on bez problemów oddałby/spłacił połowę mieszkania, a ona by go do tego namówiła. Niech się z nią gnieździ. I dzień w dzień widzi w niej umierającego przyjaciela. Bo właśnie taki żywot sobie sprawił cymbał jeden.
Nie odzyskasz go.

28

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Dokładnie, musisz być silna. A my jesteśmy z Tobą i trzymamy kciuki ! Natomiast jeżeli czujesz się na siłach - spotkaj się. Po co ma się czuć lepiej niż ty ? O nie, nie, ja bym to babsko wpędziła w takie poczucie winy, że by się już nie podniosła. Ale mi łatwo się mówi . Ty tam biedna jesteś cała w emocjach i nerwach więc nie namawiam na konfrontację. Chyba, że czujesz się na siłach wtedy tak. Jak najbardziej ! Niech sobie nie myśli ,że łatwo przyszło , niech ma wyrzuty sumienia, niech jej nie będzie miło, niech wie ,że  rozbiła rodzinę, że buduje "szczęście" na cudzym nieszczęściu a to nigdy nie daje nic dobrego bo Los wbrew pozorom bywa sprawiedliwy !

29 Ostatnio edytowany przez MaRyla71 (2010-08-02 19:14:54)

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

właśnie tego się boję...kolejnego roztrzęsienia,załamania, bólu...

czasem lepiej nie wiedzieć (błoga nieswiadomości!), ale ja chyba muszę mieć pewność na czym stoję - zawsze taka byłam. nawet jako dziecko śmiałam się z koleżanki, która bała się ciemności, bo wyobrażała sobie, że ktoś stoi za zasloną- ja podchodziłam i wolałam zajrzeć za tą zasłonę, niż bać się czegoś czego nie ma!
od śmierci taty musiałam brać leki na uspokojenie, po kolejnym ciosie musialam włączyć antydepresanty...nie wiem co będzie dalej. nie chcę się całkiem rozsypać, a rozmowa z nią może się do tego przyczynić

i absolutnie nie chcę go ODzyskać - on był"mój", a takiego z ODzysku to mogę już mieć innego - może kiedyś

30

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Doskonale Cię rozumiem. Miałaś takie przejścia, że to może być bardzo bolesne. Ale wiesz, mhm - może napisz jej list ? Przynajmniej wtedy jak go dostanie to będzie jakieś zadośćuczynienie. Ale to oczywiście tylko taki pomysł. Nie do końca wiem, czy tez dobry. ale tak bardzo chciałabym Ci jakoś pomóc. Bardzo, bardzo mnie ta Twoja historia poruszyła.

31

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Nie pisz zadnych listow , nie spotykaj sie  --- zachowaj swoja godnosc - przeciez twoj maz nie jest ubezwlasnowolniony - podjal taka decyzje - sa winni po polowie.......Zadaj sobie pytanie - czy po tym jak zawiodl twoje zaufanie moglabys z nim zyc ?????? nawet jesli by wrocil - czy bylabys szczesliwa , ufna tak jak kiedys ?????? watpie..........
Teraz radze zawalczyc o siebie i corke - bezlitosnie.... aby zaklocic jego sielanke ... zbieraj dowody jego zdrady i mu przywal.....pozdrawiam

32 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-08-02 20:40:39)

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

MaRyla wiesz na czym stoisz, on sie już okreslił. Nie wiem czy rozmowa o Nia jest dobrym pomysłem, myslisz,że usłyszysz od niej prawde? Raczej nie, bedzie kłamać i wmawiać Tobie,że sa tylko przyjaciołmi i to nie jej wina ,że sie nie dogadujecie... To nic, że mąż nie nocuje w domu,że wysiaduje u niej, że wali Ci sie małżeńswo, widocznie nie umialas kochać biednego faceta i to tylko Twoja wina, stanowczo odradzam Ci rozmowęz nia, może na samym początku tej znajomości taka rozmowa mialaby sens, obecnie Oni sa już "wspólnikami" tego co sie dzieje i raczej oboje Cie wysmieją a mąż będzie dla Ciebie jescze gorszy bo atakujesz jego przyjaciółkę.Nie pisz do niej listów, będą oboje mieli uciechę!
Tu wszystko zależy od Twojego meża i z nim tylko rozmawiaj,nie z nia, to jego decyzja.
Skoro ona jest tak dla niego ważna dlaczego do niej nie odejdzie tylko zawraca jeszcze głowę Tobie i dziecku?  Teraz masz zamiar zyć na własny rachunek a po tylu cierpieniach masz prawo mieć spokój.
Oddzielił sie od ciebie, bo chce mieć spokój w romansowaniu a cała sprawa sie wydała, nie podjał decyzji bo by odszedł, albo ona nie jest zdecydowana, albo on. Mówi o rozwodzie ale jeszcze nie wniosł pozwu, nie jest pewien, chce to załatwić w białych " rękawiczkach" bez orzeczenia winy, nie zgadzaj sie na to.
Skontaktuj sie z prawnikiem, nie jestem pewna czy wniesienie przez Ciebie pozwu i wywalenie niewiernego to dobry ruch, bedzie na Ciebie, bo zdradę bardzo ciężko udowodnić w sadzie.
Zachowaj spokoj, Twój dom niech nie będzie miejcem płaczu, awantur, to go jeszcze bardziej nakręca. Koniec z tym., zachowaj klase.Zajmij się córką, zajmij sie sobą o on? cóż , wybral opcję współlokatora i niech tak będzie traktowany.
Jak Ci wpadną w ręce dowody zachowaj je, przydadzą się.

33

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Maryla nie zadreczaj sie rozmowami z Tą panią.. Co ci to da?.. To nic nie zmieni..

Teraz musisz zyskać dużo siły! Córka kiedyś Ci pogratuluje Twojej wspaniałej postawy i odwagi smile Jeszcze bedziesz szcześliwa zobaczysz smile i będziesz jeszcze bardziej silna wink

34

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

maja84 - staram się jak mogę trzymać nerwy na wodzy, zwlaszcza przy córce, ale pękam nad grobem taty - to jedyne miejsce, gdzie mogę plakać do woli i jest to"stosowne zachowanie do miejsca". właśnie stamtąd wróciłam.
miałam dzisiaj powód, ale paradoksalnie byłam tak spokojna, że aż dziwne - jakoś bezwiednie, niejako "po drodze" przejechałam się przed domem tej..... i kogo samochód tam stoi????? oczywiście mojego małżonka!!!
stanęłam, wyjęłam aparat i pstryknęłam fotkę - pani adwokat radziła zbierać każdy dowód. może to nic nie znaczy, bo każdy może sobie parkować gdzie chce, prawda? jednak co za dziwny zbieg okoliczności, że już nie pierwszy raz go tam widzę.....spodziewałam sie tego.

listów nie będę pisać....każdy kij ma dwa konce i cokolwiek bym nie napisała, zawsze mozna to obrócić przeciwko mnie. ale mam ogromną ochotę podrzucić jej do auta jakiegoś zbuka big_smile

35

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Jeżeli chodzi o mieszkanie - czy masz możliwości finansowe żeby coś wynająć? Może to byłoby wyjście. Chyba, że wspólnie płacicie kredyt wtedy odpada.
Druga opcja - ulokować go w przedpokoju. Powiedz mu, że spanie w domu i korzystanie z jego dobrodziejstw to nagroda za uczestniczenie w życiu rodzinnym - sprzątanie, robienie zakupów, dbanie o nie na wszelkie, różne sposoby. Z tego co wiem prawnie nie możesz go faktycznie wyrzucić ale owszem możesz spakować jego rzeczy i ustawić w foliowych workach na dnie szafy.

Powiedz mi - czy Twój mąż w ogóle czasem nocuje w domu i czy w ogóle do niego przyjeżdża czy też kursuje praca - dom "przyjaciółki"?

Oraz - podziwiam Twoją córkę. To bardzo ważne żebyście teraz "grały w jednej drużynie". Oczywiście nie chodzi mi absolutnie o nastawianie córki przeciwko ojcu - bo choćby był najgorszym na świecie mężem to zawsze będzie jej tatą. Nie bez znaczenia jest jednak fakt, że masz w najbliższej sobie osobie wsparcie i zrozumienie.

36 Ostatnio edytowany przez MaRyla71 (2010-08-02 21:57:54)

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

pennylane - oczywiście że to zrobiłam! jego rzeczy wylądowały w szafie w przedpokoju! jego brudy nie leżą w naszym wspólnym koszu! nie sprzątam w tym pokoju gdzie sypia (bo zdaża mu sie jeszcze spać 2 lub 3 noce w tygodniu w domu, bo weekendy wszystkie w całości spędza poza), nie robię mu też absolutnie zakupów. Stąd też obawiam się, że jak tak dalej będzie nie wytrzymam i kiedyś żeby się nie nabawić grzybicy będę musiała umyć choć skrawek tej podłogi - nie zamiatał nawet od paru miesięcy!
Nigdy więcej nie opuszczę tego mieszkania dobrowolnie! KIedyś musiałam, bo pobił mnie i uciekalam z dzieckiem do mamy. Potem przyrzekłam sobie, że prędzej dam się zabić niż oddam mu to, co ma też dzięki mnie.
Taka zawziętość wychodzi z człowieka jak latami jest wykorzystywany....

A moja córcia jest najmądrzejsza na świecie! Kocham ją nad życie i tylko jej dobro powstrzymuje mnie przed zniszczeniem tego człowieka, jakim okazał sie po 18 latach mój mąż



wiecie co? teraz jak przeczytałam to co sama napisałam, stwierdziłam że chyba jestem wredna big_smile big_smile big_smile

37

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

placz, placz ile sie da jesli to ci pomaga, moze pisz do nas jak ci ulzy jak wygadasz cala zlosc bol...
a co do niszczenia czegokolwiek co jest jej, gwarantuje ze bedziesz pierwsza podejzana, odczekaj...ja mysle ze sprawa jest jasna co sie dzieje, blagam przyjazn na noc i dzien praktycznie caly czas?? to juz nie przyjazn tylko zwiazek, co do zdjec, bardzo dobry pomysl, mysle ze warto zrobic takie zdjecie o ktorejs tam godzienie nocnej...to juz nie bardzo miejsce zeby byli razem np o 1.
nie wiem czy nie jest ci ciezko tak patrzec na niego chcoby przez chwile, ale rozumiem twoj upor co do mieszkania, wazne jest aby ty i twoja corka miala gdzie mieszkac i jestes niesamowicie silna, podziwiam i zycze wciaz takiej pewnosci-dobrze ze trzymasz swoja raz podjeta decyzje...a chcesz byc pewna tzn co chesz?? zobaczec ich razem w lozku?? czy porozmawiac z mezem co dalej??
jestes bardzo dzielna-gratuluje

38

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Ja też trzymam kciuki, radzisz sobie świetnie - jasne, że psychicznie nie jest łatwo, ale idziesz do przodu myśląc o córce, o sobie, i to jest ważne.
Nie znam wszystkich szczegółów tej telenoweli, ale tak się zastanawiam - czy ona (ta "przyjaciółka") nie ma przypadkowo poczucia, że została przez los głęboko dotknięta, więc nleży jej się pocieszenie? Nie umie być sama, a znalazła pomocną dłoń i chętnie z niej korzysta? Jasne, rozmowa z nią czy list może nie są dobrym pomysłem. Ale czy ktoś jej uświadomił, że NIE MIAŁA prawa do takiego pocieszenia? Że właściwie żeruje na pamięci swojego męża, że wykorzystuje jego śmierć do zaspokojenia własnych potrzeb, ukojenia własnego bólu? Że - bez względu na to, jak się między nimi układało, zazwyczaj gloryfikuje się zmarłego - jej mąż na pewno niechętnie widziałby tego rodzaju związek, zbudowany na gruzach czyjegoś szczęścia? Nie chcę, żeby to brzmiało jak straszenie duchem zmarłego, ale może do niej nie dotarło, że najzwyczajniej w świecie wykorzystuje jego śmierć???

39

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

ehehe Maryla robisz wszystko wporzadku ,byle do przodu. BEDE Teraz wredna strasznie Ale big_smile. Całe te negatywne emocje ,lodowatosc i wscieklosc przelej w sadzie smile Zabierz mu tyle ile zdołasz żeby przynjmniej to w minimalnym procencie ci sie zwrocilo. Zbieraj dowody , oczywiscie ze tak :)to tez sie przyda... Szkoda ze go nie mozesz wyrzucic : ( no ale big_smile utrudniac zycie mozesz smile . heheh co do tej rozmowy z ta pierdol.nieta Toooo moglabys ja zmanipulowac troche i narobic w głowie siana ale ... wydaje mi sie ze teraz sprawa sadowa jest najwazniejsza, walcz i sie nie daj !!! Wydus go i tyle big_smile ewentualnie mozesz mu na koniec napluc w twarz i git. : ) Pozdrawiam Cie cieplo :*

40

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki
asiek0 napisał/a:

Spakuj chama rzeczy,wystaw za drzwi. Powiedz żegnam . Rozwód z orzeczeniem o jego winie i to wszystko. Bez litości tak jak on bez litości postępuje z tobą!!!

To takie sluszne Asiek!... i tak sie z Toba zgadzam, ze, no, slow mi brak... Dlaczego nie chcemy slyszec takich dobrych porad, jedynych slusznych, tylko brniemy w jakies glupie pogrywki?
Jak przemowic do takiej dziewczyny i jakich slow uzyc by nas uslyszla?
Czy musi przejsc ta cala wyboista droge bo nie chce skorzystac z tego skrotu, co jej podajemy na tacy?

41

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki
MaRyla71 napisał/a:

pennylane - oczywiście że to zrobiłam! jego rzeczy wylądowały w szafie w przedpokoju! jego brudy nie leżą w naszym wspólnym koszu! nie sprzątam w tym pokoju gdzie sypia (bo zdaża mu sie jeszcze spać 2 lub 3 noce w tygodniu w domu, bo weekendy wszystkie w całości spędza poza), nie robię mu też absolutnie zakupów. Stąd też obawiam się, że jak tak dalej będzie nie wytrzymam i kiedyś żeby się nie nabawić grzybicy będę musiała umyć choć skrawek tej podłogi - nie zamiatał nawet od paru miesięcy!
Nigdy więcej nie opuszczę tego mieszkania dobrowolnie! KIedyś musiałam, bo pobił mnie i uciekalam z dzieckiem do mamy. Potem przyrzekłam sobie, że prędzej dam się zabić niż oddam mu to, co ma też dzięki mnie.
Taka zawziętość wychodzi z człowieka jak latami jest wykorzystywany....

A moja córcia jest najmądrzejsza na świecie! Kocham ją nad życie i tylko jej dobro powstrzymuje mnie przed zniszczeniem tego człowieka, jakim okazał sie po 18 latach mój mąż



wiecie co? teraz jak przeczytałam to co sama napisałam, stwierdziłam że chyba jestem wredna big_smile big_smile big_smile

Nie jestes wredna. Szarpiesz sie emocjonalnie. Cierpisz.
On byl draniem a Ty masz prawo cierpiec na swoj sposob.
Szok, ze Cie pobil kiedys... ciekawe czy czul sie choc przez chwile wredny?
Domyslam ze go SPROWOKOWALAS...wzrokiem... podnioslas oczy na mistrza.
Wywal go z hukiem... niech wszyscy sasiedzi widza, a co?
i wypij potem szampana za swoje zdrowie (tylko kup wczesniej):D

42

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki
MaRyla71 napisał/a:

pennylane - oczywiście że to zrobiłam! jego rzeczy wylądowały w szafie w przedpokoju! jego brudy nie leżą w naszym wspólnym koszu! nie sprzątam w tym pokoju gdzie sypia (bo zdaża mu sie jeszcze spać 2 lub 3 noce w tygodniu w domu, bo weekendy wszystkie w całości spędza poza), nie robię mu też absolutnie zakupów. Stąd też obawiam się, że jak tak dalej będzie nie wytrzymam i kiedyś żeby się nie nabawić grzybicy będę musiała umyć choć skrawek tej podłogi - nie zamiatał nawet od paru miesięcy!
Nigdy więcej nie opuszczę tego mieszkania dobrowolnie! KIedyś musiałam, bo pobił mnie i uciekalam z dzieckiem do mamy. Potem przyrzekłam sobie, że prędzej dam się zabić niż oddam mu to, co ma też dzięki mnie.
Taka zawziętość wychodzi z człowieka jak latami jest wykorzystywany....

A moja córcia jest najmądrzejsza na świecie! Kocham ją nad życie i tylko jej dobro powstrzymuje mnie przed zniszczeniem tego człowieka, jakim okazał sie po 18 latach mój mąż



wiecie co? teraz jak przeczytałam to co sama napisałam, stwierdziłam że chyba jestem wredna big_smile big_smile big_smile

I bardzo dobrze, że jesteś bo to Ci teraz daje siłę. Złożyłaś już pozew o rozwód? Jeśli nie to na co czekasz?

43

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Niewiarygodne jak podly moze byc czlowiek, z ktorym spedzilo sie tyle lat, dla zony, dla dziecka. Pewnie kiedys sie ocknie, przypomnie sobie o swojej rodzinie, tylko, ze jej juz nie bedzie i nikt nie bedzie mial ochoty reanimowac trupa. Chyba wpadl w jakas traume, za bardzo wzial sobie do serca pomoc wdowie, zaczal identyfikowac sie z jej mezem. Ja tez palalabym zadza zemsty i najpewniej poszlabym wyrwac troche kudlow. Zreszta szykuje sie w swojej wlasnej sprawie, tylko ze nie jest to takie proste. Kazdy, kto rozbija rodzine i to jeszcze w taki perfidny sposob, zasluguje na potepienie, a raczej zwyklego, solidnego kopa na przebudzenie. Niestety, wbrew naszym oczekiwaniom swiat pelen jest seksualnych modliszek, ktore tylko czekaja, jak zabrac cudzego meza/chlopaka. Podziwiam Cie za Twoj hart ducha, Twoja sile i zdrowy rozsadek i z calego serca wierze, ze wszystko co najlepsze wciaz jest przed Toba i Twoim dzieckiem.

44 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-09 21:37:52)

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

.

45

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki
MaRyla71 napisał/a:

wiecie co? teraz jak przeczytałam to co sama napisałam, stwierdziłam że chyba jestem wredna big_smile big_smile big_smile

To nie to - po prostu on Ciebie zranil, wiec odplacasz mu pieknym za nadobne...
I dobrze...
Facet zachowuje sie jak 17-tolatek  - przypuszczam ze mu sie przedwczesna "mendopauza" wlaczyla wink.
Trzymaj sie Maryla71 - dasz rade, skoro masz oparcie w corce - nie jestes sama.
Moi rodzice rozstali sie po ponad dwudziestu latach malzenstwa i teraz, ponad 7 lat pozniej, moja mama zyje pelnia zycia, otworzyla kilka lat temu swoj wlasny biznes, ktory niezle prosperuje i jest zadowolona z siebie i swojego zycia...
Tobie tez sie uda wink. Powodzenia smile

46

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

big_smile jesteście boskie ! to mi nawet zaczyna przypominać film "zmowa pierwszych żon" - fajny byłby taki realny klubik!

pozwu o rozwód JESZCZE nie złożyłam bo:
-nie mogą sie toczyć dwa postępowania jednocześnie, więc najpierw zakończę sprawę o alimenty (ważniejsze!)
-za krótko trwa "separacja"-przy naszym stażu małżeńskim pani adwokat doradziła odczekać przynajmniej 10 m-cy, co będzie trudne, ale ostetecznie się opłaci, bo mój mąż będzie w tym czasie dostarczał mi pewnie kolejne dowody swojej głupoty, z korzyścią dla mnie
-na wynajęcie paparazzi mnie nie stać, tym bardziej na detektywa

więc : SPOKÓJ, SPOKÓJ I JESZCZE RAZ SPOKÓJ !!!

ale cierpliwość jest moją zaletą - umiem czekać na to, co jest warte czekania, wiem też co mogę poświęcić dla wyższych celów. a ta cała sytuacja nauczyła mnie jeszcze, że musze bardziej ufać mojej intuicji: od dawna czułam, że to się tak skończy....czułam, że to co mi wmawiał, nie jest szczere.
najgorsze w tym wszystkim są moje wyrzuty sumienia, że nie miałam w sobie tyle odwagi, żeby wczesniej od niego uciec -  kiedy pił, kiedy musiałysmy znosić jego wybuchy furii, kiedy w kolejnym ataku gniewu przejechał córce po stopie (autem!) bo nie zdążyła odejść, a on już ruszył!!!
tylko że ja byłam tak wierna przysiędze na dobre i na złe, że wszystko tłumaczyłam, wybaczałam i żyłam dalej z coraz większym "garbem" czekając na jakiś przełom. i się doczekałam....

47 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-06 23:26:46)

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

.

48

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki
MaRyla71 napisał/a:

tylko że ja byłam tak wierna przysiędze na dobre i na złe, że wszystko tłumaczyłam, wybaczałam i żyłam dalej z coraz większym "garbem" czekając na jakiś przełom. i się doczekałam....

Na dobre i na zle... oznacza kochac, a nie trwac obok.
Ja kocham obrazy Edgara Degas... czy musze miec je zaraz obok siebie?... no dobra! chcialabym ale mnie nie stac big_smile
Kochaj meza, jak czlowieka, wedrowca, przyblede... czy kogokolwiek. ale absolutnie nie badz z nim.
wybacz mu i niech spada z Twojego zycia.

49 Ostatnio edytowany przez neurotyczka (2010-08-04 11:02:06)

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Gdybym napisała, że mnie poruszyła Twoja historia, to tyle co nic, bo ona mną WSTRZĄSNĘŁA!!!
Jesteś twarda, silna i mądra. Pamiętaj, że sakramentu udzielaliście sobie nawzajem, nie stałaś sama przed ołtarzem. Twój - KOPNĄĆ - GO - W - DUPĘ - MĄŻ nie znalazł wcale bratniej duszy, tych ludzi połączyło nieszczęście, wydaje im się, że nikt inny ich nie rozumie, wspólnie przeżyli "ten sam" ból, zagłuszając go dramatem Twoim i Twojej córki. Pojawił się wątek przeznaczenia, planu Bożego, ale chyba ktoś tu (zwłaszcza TWÓJ - W - DUPĘ - GO - KOPNĄĆ - MĄŻ) zapomniał, że przysięga małżeńska została złożona właśnie przed Bogiem.

Zazdrosc napisał/a:

absolutnie nie badz z nim. wybacz mu i niech spada z Twojego zycia.

dokładnie!
Ale Ty - PRZETRWASZ i to. Z tego co piszesz on miał swoje za uszami, wcześniej dawałaś radę, poradzisz sobie i teraz. Bądź zimna, bez skrupułów, wyrachowana - tylko żadnych wyrzutów sumienia. Nawet nie po to, by Go zniszczyć, odpłacić "pięknym za nadobne", tylko dla siebie i córki. Opanowanie jest Wam teraz potrzebne. Pisałaś, że na detektywa nie masz kasy, ale może jakaś przyjaciółka/siostra pomogłaby Ci w zbieraniu dowodów, dla Ciebie pewnie robienie zdjęć jest bolesne jak cholera?
Trzymam mocno kciuki i z całego serca życzę jak najszybszego "zagojenia ran"

50 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-04 12:41:55)

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Chłop sobie zasłużył na obicie gęby stylem od siekiery - przynajmniej na tyle, by na chwilę doszedł do siebie i zorientował co narobił. Ale to i tak by nic nie dało na dłuższa metę, on żyje w innym świecie, tak jak sama zauważyłaś od wypadku. Poczucie winy pchneło go w kierunku wdowy, za to ona w świetle całości wygląda najczarniej. Ona nie tylko pochowała męża, ale dodatkowo pociągneła do tego grobu  Twoje małżeństwo. Spójrz na to tak, skoro nawiązany przez nich "język" był silniejszy, niż wasze chwijące się od dawna małżeństwo (te incydenty - za którymi pewnie ukrywa się wiele negatywnych wspomnień), to znaczy, że i tak nie było ono warte tego, co wnie inwestowałaś. Nie było w nim obustronnej miłości. Nie lituj się nad nim. Nie wmawiaj sobie też, że po pogrzebie, nic nie chciało wrócić do normalności - już wcześniej Twoje życie, to nie była normalność. Normalnie była to nienormalność smile. To co sie stało, to szansa odłupania od siebie balastu, którym była karykatur normalności, a to on Ci ją przecież zapewniał. Zbeszczeszczenie świątecznego stołu - co pewnie miało dodać wszystkiemu wyniosłości, albo dramatyzmu jak kto woli, dało świadectwo jakim on jest człowiekiem. Sama jego deklaracja, już ze względu na to iż dla Ciebie była jak grom z jasnego nieba stanowi, że dawno urwał się między wami kontakt. Ci ludzie, którzy obserwowali to zajście to są świadkowie, których nie zapomnij przywołać na salę sądową. Znosiłaś go, albo raczej tolerowałaś zbyt długo.
Rozmowa z czarną wdową nic Ci nie da. Dla swojego zdrowia psychicznego zrób jednak coś, co pozwoli, że zaczerpniesz oddech. A myślę że masz szerokie pole do popisu. Choć przysłowiowa oliwa nie żywa i zawsze sprawiedliwa, to nie oznacza, że oliwie nie trzeba trochę pomóc, Np.: połącz przyjemne z pożytecznym i przybij zardzewiałym gwoździem na drzwiach do jego kąta kartkę z informacją, napisaną wielkimi literami, by posprzątał zajmowaną przez siebie przestrzeń. (a potem słuchaj jak klnie). Jak ją zerwie to przywieś ponownie. Narób mu wstydu, gdy będzie w domu, zaproś wtedy znajomych i pochwal go jakiego to masz smerfa czyściocha w domu. To też będzie dowód na sali sądowej, że zaniedbywał swoje obowiązki. Zamów do domu gościa od dezynsekcji - przedstawisz potem rachunki, że musiałaś coś zrobić by pozbyć się robactwa z domu (inteligentny sędzia zrozumie, że nie miałas na myśli jedynie karaluchów pełzających po podłodze), a to czy były karaluch czy nie, to już inna sprawa - to bedzie kolejny argumet jego zaniedbania, a Twojej dobrej woli utrzymania domu. Kup pościel nową - jego spal - rachunek, też będzie dowodem - wszystko zależy jak to przedstawisz - a świadkowie to tylko potwierdzą.
A jeszcze jedno, Twoje wyrzuty sumienia są normalne, gorzej jak by ich nie było - bo to oznacza, że z Waszej dwójki - to Ty jesteś tą normalną osobą. Jesteś dobrym materiałem na partnerkę życiową, masz swoje warotści, którym jesteś wierna. Pozostań taka.
Do pozostałych - nie autorki:
Laski nie zjedźcie mnie, za bardzo, że odważyłem się napisać w tym temacie, już od dłuższego czasu miałem to zrobić, ale jakoś tak mnie onieśmielałyście tymi Waszymi komentarzami.

51

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Nie zjedziemy Cie Dunkis fajnie napisałeś z ta dezynsekcją. MaRyla potrzebuje nie tylko wparcia ale i praktycznych rad jak przetrwać z " gagem", bo przed nią jeszcze wiele miesięcy.
Nie mam okreslenia na faceta, który bije kobietę, żone, matke swojego dziecka, słusznie to okreslilaś to " garb". Myslę, jednak ,że sam przełom tu nie wystarczy, bo to tylko kolejna trudna sytuacja, z którą przyszło Ci sie zmierzyć, to w Tobie MaRyla musi coś wreszcie pęknąć by powiedzieć dość tego! koniec z tym! Ty sama sie musisz zmienić a raczej odnaleźć dawną siebie, szkoda,że potrzeba bylo tylu lat i tyle bolu, byś dostrzegła,że cudów niema a ludzie sie nie zmieniają, drań i damski bokser zawsze pozostanie draniem. Tera już wiesz z kim masz do czynienia i wykorzystaj to, nie placz po nim, przypomnij sobie jakie miałaś z nim zycie, teraz jest czas na gniew,nie na lzy, czas na zmiany, z kazdym dniem bedziesz silniejsza.
Niech Cie nie obchodzi gdzie on wychodzi, im mniej jest w domu tym lepiej, niech nie wraca,szkoda zdrowia wiadomo gdzie jest, Ty twardo nie opuszczaj domu, to dom Twój i córki to on się "wyniósł", Ty skrupulatnie umiejszaj jego terytorium aż nie zauważy w swoim amoku jak  sie pewnego dnia znajdzie na wycieraczce!  I o to chodzi! Kontroluj go dyskretnie ale tylko w celu zdobycia dowodów i tylko w tym celu, tu niestety trzeba sie przygotować na walkę i zadbać o swoje interesy ale już bez emocji, z zimnym wyrachowaniem, umiesz to zrobić , uczylaś sie od Mistrza.
Mysle, że do udowodnienia winy wystarczy jego wielomiesieczna izolacja, bo to jego decycja, ale jak będziesz miała coś więcej to jeszcze lepiej,bedzie się bronił przed orzeczeniem jego winy a Ty bedziesz mogła negocjować korzyści dla siebie i dziecka, przeciez jest mieszkanie.
Zimne wyrachowanie i zero płaczu, w każdym razie nie przy nim!! Niech Ciebie widzi silną. I nie jesteś tu wredna on jest wredny, Ty jesteś matką, która walczy o spokój i bezpieczeństwo materialne dla dziecka i siebie,to potezna siła, on jeszcze nie ma pojęcia z czym się bedzie musiał zmierzyc, musisz tylko poszukać siebie samej, zbyt długo zasłaniał ci świat.

52

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Dunkis - dziękuję. wzruszyło mnie to co, napisałeś na końcu swojego postu. a to co wcześniej - przenikliwe, mądre i dowcipne - jeszcze raz dzięki.

wiem, co nas nie zabije, to nas wzmocni, ale nasuwa mi się ciągle porównanie do rodzin alkoholików : mimo tego, że życie z takim człowiekiem nas systematycznie niszczy, to bez niego trudno nam sobie nawet wyobrazić samodzielne życie!!!!!!!!!!
dlaczego boimy się życia na własną rękę? dlaczego JA się boję????
dlaczego jest mi tak żal tych dobrych chwil, skoro złych było zdecydowanie więcej????
dlaczego ja mam więcej honoru i na jego miejscu nie umiałabym spojrzeć w oczy osobie zdradzonej?


dlaczego mam dzisiaj doła?

53

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki
MaRyla71 napisał/a:

Wiem, co nas nie zabije, to nas wzmocni, ale nasuwa mi się ciągle porównanie do rodzin alkoholików : mimo tego, że życie z takim człowiekiem nas systematycznie niszczy, to bez niego trudno nam sobie nawet wyobrazić samodzielne życie!!!!!!!!!!
dlaczego boimy się życia na własną rękę? dlaczego JA się boję????
dlaczego jest mi tak żal tych dobrych chwil, skoro złych było zdecydowanie więcej????
dlaczego ja mam więcej honoru i na jego miejscu nie umiałabym spojrzeć w oczy osobie zdradzonej?


dlaczego mam dzisiaj doła?

Niestety taki to juz urok rozstania - ale tych dobrych dni bedzie coraz wiecej smile wiec glowa do gory i patrz do przodu.
Najwazniejsze zebys nie stracila z oczu celu - czyli postepowania sadowego. Mam nadzieje ze wywalczysz alimenty na core. A co potem? Powolne zbieranie dowodow na sprawe rozwodowa - orzeczenie o winie przyda sie w razie proby uzyskania alimentow nawet dla Ciebie a takze przy podziale majatku.
Gdy juz to uda Ci sie rozwiazac, bedzie juz z gorki.

Tymczasem nie zalamuj sie - jest ciezko ale probuj wychodzic do ludzi, zadbaj o siebie, sprobuj odsapnac... Wieczorem napij sie melisy, zrelaksuj w kapieli, zrob maseczke, poczytaj jakas lekka ksiazke.
Nie mozna wiecznie zyc w napieciu, tak wiec postaraj sie dla siebie i corki. Moze jakas mila wycieczka, tylko wy dwie?
Pozdrawiam i powodzenia smile

54

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

dałam sobie rok na pozamykanie tego, co się da zamknąć...ale już od jesieni chciałabym powprowadzać trochę zmian do mojego rytmu życia. Mam ogromną chęć kontynuować przerwaną kiedyś naukę - czuję, że to będzie dla mnie dobre.....- nowe otoczenie, nowi ludzie wink
nie wiem, czy nie rzucę się na głeboka wodę, bo trochę będzie mi to kolidowało z pracą - brak wolnych sobót. Ale miałabym zajęcie i nowy cel do osiągnięcia.
ach te marzenia......

55

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

mysle ze to wspanialy pomysl, WROCIC DO ZYWYCH.
do zycia poza tylko nim zebys zadbala o siebie, zajecie sobie czasu i glowy...
beda gorsze i lepsze dni...z czasem bedzie coraz wiecej tych dobrych i mysle ze to w duzej mierze zalezy od ciebie ile tych dobrych dni bedzie.
jestes wartosciowal kobieta bez niego! bo wartosciowa kobieta to ty a nie tylko jako "zona meza"

56

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki
MaRyla71 napisał/a:

dałam sobie rok na pozamykanie tego, co się da zamknąć...ale już od jesieni chciałabym powprowadzać trochę zmian do mojego rytmu życia. Mam ogromną chęć kontynuować przerwaną kiedyś naukę - czuję, że to będzie dla mnie dobre.....- nowe otoczenie, nowi ludzie wink
nie wiem, czy nie rzucę się na głeboka wodę, bo trochę będzie mi to kolidowało z pracą - brak wolnych sobót. Ale miałabym zajęcie i nowy cel do osiągnięcia.
ach te marzenia......

Zawsze mozesz poprosic o dostosowanie godzin pracy ze wzgledu na doksztalcanie - jesli masz szefa w porzadku to powinien/na na to pojsc. Kto pyta nie bladzi wink.
A nowe twarze i znajomosci, nowe otoczenie bardzo dobrze by Ci zrobilo...
Tak wiec powodzenia Maryla.
Kazdy koniec jest takze poczatkiem, prawda?:)

57

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

miałam wczoraj poważną rozmowę z moją 18-letnią córką i......zrobiło mi się głupio! czasem wydaje mi się, że jej postawa i podejście do tego problemu, mimo trudnego położenia(między mną, a przecież ojcem), jest o wiele bardziej dojrzałe niż moje.
chciałabym mieć choć część jej optymizmu i wiary w lepszą przyszłość, a przeszłość umieć zamknąć i nie wracać do niej

jeszcze tego nie potrafię

58

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Widzisz wiec masz wspaniała córke, dla której musisz spełnić te wszystkie swoje plany, zmiany wprowadzić w życie smile

Jeśli chodzi o marzenia, musimy wciąż do nich dążyć, tak więc miej odwage walczyć o swoje smile Marzenia sie spełniają!!

59

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

Jestem pod wielkim wrażeniem , jesteś naprawdę niesamowicie silną kobietą, to przez co przeszłaś naprawdę godne podziwu, wiele z nas dawno by się załamało ale Ty walczyłaś, nawet sama ze sobą. Nie pojmuję postawy twojego męża wolał poświęcić żonę oraz córkę dla żony zmarłego przyjaciela, tacy ludzie po prostu nie mają serca! Przede wszystkim rodzina, później myśli się o całej reszcie twój mąż najwidoczniej o tym zapomniał
Twoja córka ma wielkie szczęście że ma taką matkę jak Ty

60

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki
MaRyla71 napisał/a:

nie wiem, czy nie rzucę się na głeboka wodę (...)

A rzucaj się! O to właśnie chodzi.
Obrazowo: lepiej płynąć przez głębokie wody, i tracić dech, i znów go odzyskać, i płynąć, płynąć, płynąć, choć płuca ci rozsadza - ale płynąć do celu, niż dobrowolnie iść na dno z przywiązanym kamieniem... Ty się kamienia pozbywasz i chwała ci za to. A że wody szerokie, a ty w małej łupince? No i co z tego, zresztą jak już dopłyniesz do brzegu - a brzeg zawsze jakiś jest - to na pewno satysfakcja będzie o wiele większa, niż gdyby cię ktoś w luksusowej motorówce przywiózł.
Kapito?

61

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

a kto będzie sterem, kapitanem i okrętem? ja taka zawsze gdzieś w środku lub na końcu mam teraz sama o wszystkim decydować, założyć przysłowiowe spodnie i być sama sobie monarchią absolutną???

trochę przerażające, ale jakie ekscytujące ;] !

przyłapałam się na tym, że jeszcze jak chcę o nim pisać to używam przyimka MÓJ......chyba czas z tym skończyć !!! więc: JużNieMój facet od 4 dni spał regularnie u tej szmaty - cały czas auto stoi pod jej domem!!! chyba tylko rozsądek powstrzymuje od wymiany zamków............

62 Ostatnio edytowany przez pollyanna (2010-08-06 00:08:48)

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

A chrzanić rozsądek...
Ile rozsądku ma on, odchodząc do innej i rzucając wszystko w diabły....?
Co do steru, kapitana i okrętu... Ty nimi będziesz i to jest właśnie kwintesencja wewnętrznej przemiany. Teraz to ty będziesz kierować swoim życiem i wierz mi, że za jakiś czas będziesz z tym szczęśliwa. Kierowanie sobą nie oznacza samotności. Po prostu pewnego dnia przybijesz do idealnego portu smile
Hmmmm, a propos "mój"... to czyj on jest? Nie twój małżonek to przypadkiem, nie ojciec twojego dziecka? Ech... nawet na akcie małżeństwa on ci twój. Ale oddaj go w prezencie innej. A niech się udławi.

Nie ograbiaj się z uczuć i emocji, do których masz prawo - tłumienie ich nic nie poprawi. Musisz je z siebie wyrzucić, dać im upust, ale nie tłamsić, bo cię zjedzą od wewnątrz.

63

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

emocji mam aż nadto....zatapiam je w smutku, w oceanie żalu nad sobą samą - że kochałam, wierzyłam, ufałam, oddałam całą siebie, dostając za to ochłapy i cios w plecy

podobno należy się rozwieść nie wtedy, jak znajdzie sie pierwszy powód, ale jak straci sie ostatni powód do bycia razem

kiedy ojciec mówi własnemu dziecku prosto w oczy, że najważniejsza jest dla niego przyjaciółka.....to chyba jest ten ostatni powód

64

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

zdecydowanie powodow zeby z nim byc juz nie masz.
tak sie zastanawiam po co on wraca do domu? nie powinnas dawac mi jakiejs drogi powortnej, mam wrazenie ze jak  z nia jestcos nie tak to on wraca tam gdzie ma swoje miejsce.
zmieniaj zamki, zamykaj drzwi, spakoj go i dowidzenia, mysle ze bardziej sie meczysz tkwiac ciagle w tym samym, a co do przyslowiowych spodni, mysle ze juz od jakiegos czasu je nosisz i to z dobrym wynikiem:)
powodzenia i uwierz w siebie

65

Odp: skutki pocieszania przyjaciólki

hm...czas zacząć działać !
nie będzie żadnej drogi powrotnej. kropka.
wraca bo perfidnie i z premedytacją chce mnie wykończyć psychicznie, ale mam wokół siebie tyle "przedmiotów" że jeszcze jeden więcej nie zrobi różnicy...
w tygodniu wpadł do domu jak złodziej - w środku nocy, zabrał walizkę, trochę rzeczy i nie ma go już drugi tydzień....
może sam się wyniósł?

Posty [ 1 do 65 z 131 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » skutki pocieszania przyjaciólki

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026