Mój mąż ma przyjaciolke z ktoŕa kiedys łaczylo go uczcie jednak nie stworzyli pary. Mieli elementy romantyczne swojej relacji, przyznali sobie ze sie sobie podobali, byli bardzo blisko ze sobą, przytulali się wygłupiali jednak nie stworzyli nigdy związku, nie chcieli. Nie calowali sie nigdy i nie uprawiali seksu. Potem poznał mnie. Pokochał mnie i widze to na codzien. Jest ze mną, jest zaangażowany, czuły. Ze swoją dawną przyjaciółką ma kontakt sporadyczny. Piszą ze sobą raz na jakis czas(kilka razy w miesiącu), czasem sie spotkają (moze 1-2 razy w roku) czy zadzwonią do siebie. Nie flirtują. On respektuje granice. Zanim sie dowiedziałam ze kiedys mieli do siebie uczucia to nie przeskadzał mi ich sporadyczny kontakt, dla mnie było to okej. Jednak kiedy dowiedziałam sie o tym wszystko w mojej głowie sie zmieniło. Porozmawialismy o ich relacji i on powiedział ze nigdy miedzy nimi nic nie było i nie ma teraz i nie będzie, że mnie kocha i nigdy mnie nie zostawi ani nie zdradzi. Jak duza jest szansa ze na te chwile on czuje do niej jakies uczucie i namiętność? Czy moze cos takiego przede mna ukrywac? Mam taki lęk że on ją jednak kocha a mnie oszukuje. Moja przyjaciółka poradziła mi abym zabroniła mu kontaktu z nią jeśli mnie to denerwuje ale wg mnie to bez sensu. Czy myslicie ze mam powód do niepokoju. Czy to ze kiedys byli ze sobą blisko, mieli do siebie romantyczne uczucia oznacza niebezpieczeństwo dla naszej relacji? Ja patrze na te sytuacje emocjonalnie i wiem że mam tendencje do przesadzania z zazdrością. Proszę o obiektywną opinię.
Mój mąż ma przyjaciolke z ktoŕa kiedys łaczylo go uczcie jednak nie stworzyli pary. Mieli elementy romantyczne swojej relacji, przyznali sobie ze sie sobie podobali, byli bardzo blisko ze sobą, przytulali się wygłupiali jednak nie stworzyli nigdy związku, nie chcieli. Nie calowali sie nigdy i nie uprawiali seksu. Potem poznał mnie. Pokochał mnie i widze to na codzien. Jest ze mną, jest zaangażowany, czuły. Ze swoją dawną przyjaciółką ma kontakt sporadyczny. Piszą ze sobą raz na jakis czas(kilka razy w miesiącu), czasem sie spotkają (moze 1-2 razy w roku) czy zadzwonią do siebie. Nie flirtują. On respektuje granice. Zanim sie dowiedziałam ze kiedys mieli do siebie uczucia to nie przeskadzał mi ich sporadyczny kontakt, dla mnie było to okej. Jednak kiedy dowiedziałam sie o tym wszystko w mojej głowie sie zmieniło. Porozmawialismy o ich relacji i on powiedział ze nigdy miedzy nimi nic nie było i nie ma teraz i nie będzie, że mnie kocha i nigdy mnie nie zostawi ani nie zdradzi. Jak duza jest szansa ze na te chwile on czuje do niej jakies uczucie i namiętność? Czy moze cos takiego przede mna ukrywac? Mam taki lęk że on ją jednak kocha a mnie oszukuje. Moja przyjaciółka poradziła mi abym zabroniła mu kontaktu z nią jeśli mnie to denerwuje ale wg mnie to bez sensu. Czy myslicie ze mam powód do niepokoju. Czy to ze kiedys byli ze sobą blisko, mieli do siebie romantyczne uczucia oznacza niebezpieczeństwo dla naszej relacji? Ja patrze na te sytuacje emocjonalnie i wiem że mam tendencje do przesadzania z zazdrością. Proszę o obiektywną opinię.
Obiektywnie: okaze sie jak przyjdzie u Was kryzys. A przyjdzie
3 2026-08-23 12:45:33 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-23 12:53:10)
Przesadzasz z wsteczną zazdrością, co sama musisz przyznać, niepotrzebnie zakłócasz swój spokój.
Teraz to jest jego była przyjaźń.
Jeśli coś zniszczy wasz związek, to prędzej twoja zazdrość
olucha2000 napisał/a:Mój mąż ma przyjaciolke z ktoŕa kiedys łaczylo go uczcie jednak nie stworzyli pary. Mieli elementy romantyczne swojej relacji, przyznali sobie ze sie sobie podobali, byli bardzo blisko ze sobą, przytulali się wygłupiali jednak nie stworzyli nigdy związku, nie chcieli. Nie calowali sie nigdy i nie uprawiali seksu. Potem poznał mnie. Pokochał mnie i widze to na codzien. Jest ze mną, jest zaangażowany, czuły. Ze swoją dawną przyjaciółką ma kontakt sporadyczny. Piszą ze sobą raz na jakis czas(kilka razy w miesiącu), czasem sie spotkają (moze 1-2 razy w roku) czy zadzwonią do siebie. Nie flirtują. On respektuje granice. Zanim sie dowiedziałam ze kiedys mieli do siebie uczucia to nie przeskadzał mi ich sporadyczny kontakt, dla mnie było to okej. Jednak kiedy dowiedziałam sie o tym wszystko w mojej głowie sie zmieniło. Porozmawialismy o ich relacji i on powiedział ze nigdy miedzy nimi nic nie było i nie ma teraz i nie będzie, że mnie kocha i nigdy mnie nie zostawi ani nie zdradzi. Jak duza jest szansa ze na te chwile on czuje do niej jakies uczucie i namiętność? Czy moze cos takiego przede mna ukrywac? Mam taki lęk że on ją jednak kocha a mnie oszukuje. Moja przyjaciółka poradziła mi abym zabroniła mu kontaktu z nią jeśli mnie to denerwuje ale wg mnie to bez sensu. Czy myslicie ze mam powód do niepokoju. Czy to ze kiedys byli ze sobą blisko, mieli do siebie romantyczne uczucia oznacza niebezpieczeństwo dla naszej relacji? Ja patrze na te sytuacje emocjonalnie i wiem że mam tendencje do przesadzania z zazdrością. Proszę o obiektywną opinię.
Obiektywnie: okaze sie jak przyjdzie u Was kryzys. A przyjdzie
Możesz rozwinąć wypowiedź?
Bert44 napisał/a:olucha2000 napisał/a:Mój mąż ma przyjaciolke z ktoŕa kiedys łaczylo go uczcie jednak nie stworzyli pary. Mieli elementy romantyczne swojej relacji, przyznali sobie ze sie sobie podobali, byli bardzo blisko ze sobą, przytulali się wygłupiali jednak nie stworzyli nigdy związku, nie chcieli. Nie calowali sie nigdy i nie uprawiali seksu. Potem poznał mnie. Pokochał mnie i widze to na codzien. Jest ze mną, jest zaangażowany, czuły. Ze swoją dawną przyjaciółką ma kontakt sporadyczny. Piszą ze sobą raz na jakis czas(kilka razy w miesiącu), czasem sie spotkają (moze 1-2 razy w roku) czy zadzwonią do siebie. Nie flirtują. On respektuje granice. Zanim sie dowiedziałam ze kiedys mieli do siebie uczucia to nie przeskadzał mi ich sporadyczny kontakt, dla mnie było to okej. Jednak kiedy dowiedziałam sie o tym wszystko w mojej głowie sie zmieniło. Porozmawialismy o ich relacji i on powiedział ze nigdy miedzy nimi nic nie było i nie ma teraz i nie będzie, że mnie kocha i nigdy mnie nie zostawi ani nie zdradzi. Jak duza jest szansa ze na te chwile on czuje do niej jakies uczucie i namiętność? Czy moze cos takiego przede mna ukrywac? Mam taki lęk że on ją jednak kocha a mnie oszukuje. Moja przyjaciółka poradziła mi abym zabroniła mu kontaktu z nią jeśli mnie to denerwuje ale wg mnie to bez sensu. Czy myslicie ze mam powód do niepokoju. Czy to ze kiedys byli ze sobą blisko, mieli do siebie romantyczne uczucia oznacza niebezpieczeństwo dla naszej relacji? Ja patrze na te sytuacje emocjonalnie i wiem że mam tendencje do przesadzania z zazdrością. Proszę o obiektywną opinię.
Obiektywnie: okaze sie jak przyjdzie u Was kryzys. A przyjdzie
Możesz rozwinąć wypowiedź?
Nikt szklanej kuli nie ma ale generalnie jak sa problemy w zwiazku to ludzie staja sie bardziej "otwarci".
Pozyjecie zobaczycie. Nic sie nie musi stac. A koleznaka ma faceta/meza?
olucha2000 napisał/a:Bert44 napisał/a:Obiektywnie: okaze sie jak przyjdzie u Was kryzys. A przyjdzie
Możesz rozwinąć wypowiedź?
Nikt szklanej kuli nie ma ale generalnie jak sa problemy w zwiazku to ludzie staja sie bardziej "otwarci".
Pozyjecie zobaczycie. Nic sie nie musi stac. A koleznaka ma faceta/meza?
Ma męża od niedawna. Byliśmy nawet na ślubie. Myślisz w takim razie że nie warto się martwić za wczasu? Czy trzeba ograniczać takie znajomości?
Bert44 napisał/a:olucha2000 napisał/a:Możesz rozwinąć wypowiedź?
Nikt szklanej kuli nie ma ale generalnie jak sa problemy w zwiazku to ludzie staja sie bardziej "otwarci".
Pozyjecie zobaczycie. Nic sie nie musi stac. A koleznaka ma faceta/meza?
Ma męża od niedawna. Byliśmy nawet na ślubie. Myślisz w takim razie że nie warto się martwić za wczasu? Czy trzeba ograniczać takie znajomości?
Sorki ale nie wiem ![]()
Dbajcie o siebie nawzajem i Wasz zwiazek to bedzie ok - to najpewniejsze zabezpieczenie - niezaleznie czy jest koleznaka czy nie.
Faceci nie mają przyjaciół kobiet, jak się z jakąś "przyjaźnią" to w 98% chodzi o seex. Może kłamie i się chociaż z nią całował ? brzmi podejrzanie naprawdę faceci nie mają bezinteresownie kobiet przyjaciół. Zapytaj 12 letniego chłopca czy ma przyjaciółkę do której nic nie czuje, 18 letniego chłopca, 25 faceta, 40 letniego faceta... to samo wszędzie w każdym wieku faceci po prostu nie tworzą przyjaźni z kobietami. Chyba, ze chodzi o uczucie, pociąg seksualny. Także myślę, ze może coś do niej wciąż czuje.
9 2026-08-23 17:27:01 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2026-08-23 17:30:18)
Faceci nie mają przyjaciół kobiet, jak się z jakąś "przyjaźnią" to w 98% chodzi o seex. Może kłamie i się chociaż z nią całował ? brzmi podejrzanie naprawdę faceci nie mają bezinteresownie kobiet przyjaciół. Zapytaj 12 letniego chłopca czy ma przyjaciółkę do której nic nie czuje, 18 letniego chłopca, 25 faceta, 40 letniego faceta... to samo wszędzie w każdym wieku faceci po prostu nie tworzą przyjaźni z kobietami. Chyba, ze chodzi o uczucie, pociąg seksualny. Także myślę, ze może coś do niej wciąż czuje.
A ty jestes facetem, ze tak ich dobrze znasz?
Widzisz, moze cie zaskocze, ale ja mam przyjaciela, pomogamy sobie, czesto dzwonimy, wychodzimy gdzies i nic sie nie dzieje. Nie wyobrazamy sobie oboje seksu ze soba.
Jak widac-mozna. Trzeba jedynie nie mierzyc wszystkich jedna miara.
Mój mąż ma przyjaciolke z ktoŕa kiedys łaczylo go uczcie jednak nie stworzyli pary. Mieli elementy romantyczne swojej relacji, przyznali sobie ze sie sobie podobali, byli bardzo blisko ze sobą, przytulali się wygłupiali jednak nie stworzyli nigdy związku, nie chcieli. Nie calowali sie nigdy i nie uprawiali seksu. Potem poznał mnie. Pokochał mnie i widze to na codzien. Jest ze mną, jest zaangażowany, czuły. Ze swoją dawną przyjaciółką ma kontakt sporadyczny. Piszą ze sobą raz na jakis czas(kilka razy w miesiącu), czasem sie spotkają (moze 1-2 razy w roku) czy zadzwonią do siebie. Nie flirtują. On respektuje granice. Zanim sie dowiedziałam ze kiedys mieli do siebie uczucia to nie przeskadzał mi ich sporadyczny kontakt, dla mnie było to okej. Jednak kiedy dowiedziałam sie o tym wszystko w mojej głowie sie zmieniło. Porozmawialismy o ich relacji i on powiedział ze nigdy miedzy nimi nic nie było i nie ma teraz i nie będzie, że mnie kocha i nigdy mnie nie zostawi ani nie zdradzi. Jak duza jest szansa ze na te chwile on czuje do niej jakies uczucie i namiętność? Czy moze cos takiego przede mna ukrywac? Mam taki lęk że on ją jednak kocha a mnie oszukuje. Moja przyjaciółka poradziła mi abym zabroniła mu kontaktu z nią jeśli mnie to denerwuje ale wg mnie to bez sensu. Czy myslicie ze mam powód do niepokoju. Czy to ze kiedys byli ze sobą blisko, mieli do siebie romantyczne uczucia oznacza niebezpieczeństwo dla naszej relacji? Ja patrze na te sytuacje emocjonalnie i wiem że mam tendencje do przesadzania z zazdrością. Proszę o obiektywną opinię.
Predzej twoje podejrzenia zepsuja wasza relacje, wprowadza niepotrzebny zamet. Czy ta obawa nie jest raczej po twojej stronie? Skad ta niewiara w zwiazek, ktory daje ci szczescie? Czy kiedys zdarzylo sie, ze maz cie zawiodl, oszukal? Czy to moze jakis duch przeszlosci?
Mój mąż ma przyjaciolke z ktoŕa kiedys łaczylo go uczcie jednak nie stworzyli pary. Mieli elementy romantyczne swojej relacji, przyznali sobie ze sie sobie podobali, byli bardzo blisko ze sobą, przytulali się wygłupiali jednak nie stworzyli nigdy związku, nie chcieli. Nie calowali sie nigdy i nie uprawiali seksu. Potem poznał mnie. Pokochał mnie i widze to na codzien. Jest ze mną, jest zaangażowany, czuły. Ze swoją dawną przyjaciółką ma kontakt sporadyczny. Piszą ze sobą raz na jakis czas(kilka razy w miesiącu), czasem sie spotkają (moze 1-2 razy w roku) czy zadzwonią do siebie. Nie flirtują. On respektuje granice. Zanim sie dowiedziałam ze kiedys mieli do siebie uczucia to nie przeskadzał mi ich sporadyczny kontakt, dla mnie było to okej. Jednak kiedy dowiedziałam sie o tym wszystko w mojej głowie sie zmieniło. Porozmawialismy o ich relacji i on powiedział ze nigdy miedzy nimi nic nie było i nie ma teraz i nie będzie, że mnie kocha i nigdy mnie nie zostawi ani nie zdradzi. Jak duza jest szansa ze na te chwile on czuje do niej jakies uczucie i namiętność? Czy moze cos takiego przede mna ukrywac? Mam taki lęk że on ją jednak kocha a mnie oszukuje. Moja przyjaciółka poradziła mi abym zabroniła mu kontaktu z nią jeśli mnie to denerwuje ale wg mnie to bez sensu. Czy myslicie ze mam powód do niepokoju. Czy to ze kiedys byli ze sobą blisko, mieli do siebie romantyczne uczucia oznacza niebezpieczeństwo dla naszej relacji? Ja patrze na te sytuacje emocjonalnie i wiem że mam tendencje do przesadzania z zazdrością. Proszę o obiektywną opinię.
Autorko ! Dopasuj poniższe jakoś do siebie.
Nie ma przyjaźni damsko-męskiej. Jeśli ktoś opisuje tak relację, to albo:
Jedna ze stron chce więcej i stara się o kontakt, druga natomiast wykorzystuje ten fakt dla własnych celów. Przy czym wykorzystywanie to szeroki zakres od spraw merkantylnych do np. zaspokajania ego, z braku laku, itp.
albo
Dwie strony czują miętę ale z jakichś względów się nie skonsumowali lub skonsumowali, ale nie pykło u jednej strony a druga wciąż ma nadzieję.
Jeśli dodatkowo jedna lub obydwie strony są w związku to jest problem, który może się tlić latami i/lub wybuchnąć nieoczekiwanie.
olucha2000 napisał/a:Mój mąż ma przyjaciolke z ktoŕa kiedys łaczylo go uczcie jednak nie stworzyli pary. Mieli elementy romantyczne swojej relacji, przyznali sobie ze sie sobie podobali, byli bardzo blisko ze sobą, przytulali się wygłupiali jednak nie stworzyli nigdy związku, nie chcieli. Nie calowali sie nigdy i nie uprawiali seksu. Potem poznał mnie. Pokochał mnie i widze to na codzien. Jest ze mną, jest zaangażowany, czuły. Ze swoją dawną przyjaciółką ma kontakt sporadyczny. Piszą ze sobą raz na jakis czas(kilka razy w miesiącu), czasem sie spotkają (moze 1-2 razy w roku) czy zadzwonią do siebie. Nie flirtują. On respektuje granice. Zanim sie dowiedziałam ze kiedys mieli do siebie uczucia to nie przeskadzał mi ich sporadyczny kontakt, dla mnie było to okej. Jednak kiedy dowiedziałam sie o tym wszystko w mojej głowie sie zmieniło. Porozmawialismy o ich relacji i on powiedział ze nigdy miedzy nimi nic nie było i nie ma teraz i nie będzie, że mnie kocha i nigdy mnie nie zostawi ani nie zdradzi. Jak duza jest szansa ze na te chwile on czuje do niej jakies uczucie i namiętność? Czy moze cos takiego przede mna ukrywac? Mam taki lęk że on ją jednak kocha a mnie oszukuje. Moja przyjaciółka poradziła mi abym zabroniła mu kontaktu z nią jeśli mnie to denerwuje ale wg mnie to bez sensu. Czy myslicie ze mam powód do niepokoju. Czy to ze kiedys byli ze sobą blisko, mieli do siebie romantyczne uczucia oznacza niebezpieczeństwo dla naszej relacji? Ja patrze na te sytuacje emocjonalnie i wiem że mam tendencje do przesadzania z zazdrością. Proszę o obiektywną opinię.
Autorko ! Dopasuj poniższe jakoś do siebie.
Nie ma przyjaźni damsko-męskiej. Jeśli ktoś opisuje tak relację, to albo:
Jedna ze stron chce więcej i stara się o kontakt, druga natomiast wykorzystuje ten fakt dla własnych celów. Przy czym wykorzystywanie to szeroki zakres od spraw merkantylnych do np. zaspokajania ego, z braku laku, itp.
albo
Dwie strony czują miętę ale z jakichś względów się nie skonsumowali lub skonsumowali, ale nie pykło u jednej strony a druga wciąż ma nadzieję.
Jeśli dodatkowo jedna lub obydwie strony są w związku to jest problem, który może się tlić latami i/lub wybuchnąć nieoczekiwanie.
Jest taka przyjaźń damsko-meska. Mam kumpla i po za przyjaznia nic nas nie łączy.
mallyna napisał/a:...
A ty jestes facetem, ze tak ich dobrze znasz?
Widzisz, moze cie zaskocze, ale ja mam przyjaciela, pomogamy sobie, czesto dzwonimy, wychodzimy gdzies i nic sie nie dzieje. Nie wyobrazamy sobie oboje seksu ze soba.
Jak widac-mozna. Trzeba jedynie nie mierzyc wszystkich jedna miara.
Żeby w jednej krótkiej odpowiedzi coś napisać i zaraz sobie samej zaprzeczyć trzeba solidnego braku logiki ![]()
Zarzucasz komuś nieznajomość facetów, a sama wymądrzasz się, że masz przyjaciela i pitu pitu.
Skąd wiesz, na co on liczy w takiej relacji ? Jesteś facetem, ze tak ich dobrze znasz ?
AdamJeden napisał/a:olucha2000 napisał/a:...
Autorko ! Dopasuj poniższe jakoś do siebie.
Nie ma przyjaźni damsko-męskiej. Jeśli ktoś opisuje tak relację, to albo:
Jedna ze stron chce więcej i stara się o kontakt, druga natomiast wykorzystuje ten fakt dla własnych celów. Przy czym wykorzystywanie to szeroki zakres od spraw merkantylnych do np. zaspokajania ego, z braku laku, itp.
albo
Dwie strony czują miętę ale z jakichś względów się nie skonsumowali lub skonsumowali, ale nie pykło u jednej strony a druga wciąż ma nadzieję.
Jeśli dodatkowo jedna lub obydwie strony są w związku to jest problem, który może się tlić latami i/lub wybuchnąć nieoczekiwanie.
Jest taka przyjaźń damsko-meska. Mam kumpla i po za przyjaznia nic nas nie łączy.
Oczywiście, to było tylko moje zdanie o przyjaźni damsko-męskiej. Jeśli ktoś pozostaje w takiej relacji może spróbować ją zanalizować.
Mój mąż ma przyjaciolke z ktoŕa kiedys łaczylo go uczcie jednak nie stworzyli pary. Mieli elementy romantyczne swojej relacji, przyznali sobie ze sie sobie podobali, byli bardzo blisko ze sobą, przytulali się wygłupiali jednak nie stworzyli nigdy związku, nie chcieli. Nie calowali sie nigdy i nie uprawiali seksu. Potem poznał mnie. Pokochał mnie i widze to na codzien. Jest ze mną, jest zaangażowany, czuły. Ze swoją dawną przyjaciółką ma kontakt sporadyczny. Piszą ze sobą raz na jakis czas(kilka razy w miesiącu), czasem sie spotkają (moze 1-2 razy w roku) czy zadzwonią do siebie. Nie flirtują. On respektuje granice.
Wygląda spoko. Wierzę, że można mieć przyjaciółkę, a nie mieć z nią seksu ani pożądania erotycznego.
Ale przyjaźń z drugim człówiekiem to jedna rzecz, a pociąg seksualny to druga rzecz.
Zanim sie dowiedziałam ze kiedys mieli do siebie uczucia to nie przeskadzał mi ich sporadyczny kontakt, dla mnie było to okej. Jednak kiedy dowiedziałam sie o tym wszystko w mojej głowie sie zmieniło. Porozmawialismy o ich relacji i on powiedział ze nigdy miedzy nimi nic nie było i nie ma teraz i nie będzie, że mnie kocha i nigdy mnie nie zostawi ani nie zdradzi. Jak duza jest szansa ze na te chwile on czuje do niej jakies uczucie i namiętność? Czy moze cos takiego przede mna ukrywac?
Znałem przypadek, gdy ona i on "mieli się ku sobie". Lubili się, spotykali się, nie było dotyku, całowania, seksu. Trzymali się na dystans. Ona trzymała swoich granic, on delikatnie nawet jak próbował, to był odpędzany, więc oboje granic pilnowali. Taka czerwona linia jedno z jednej strony i drugie z drugiej strony. Aż pewnego dnia trach! — pochłonęła ich namiętność, był seks. Chyba kilka razy mieli randki, seks i tak ich relacja się rozpadła. Ta ich przyjaźń to było współne spędzanie czasu, ale przyciągali się jak magnesy pożądaniem — taka moja opinia. Gdy zrealizowali pożadanie, zobaczyli że nie mogą ze sobą żyć, bo inne charaktery, to i przyjaźń się rozpadła.
Zastanawiasz się, czy u nich też tak może się zdarzyć. Że on zdradzi, ona mu się odda, popłyną na fali namiętności. Możesz temu przeciwdziałać, zabronić spotkań, zerwać przyjaźń. On jest mężem, a mężowie nie powinni mieć przyjaciółek.
Zlikwidujesz przyjaciółkę i uratujesz małżeństwo.
Ale czy na pewno?
A co jeśli on ma w pracy miłą koleżankę? A co jeśli ma fajną klientkę, z którą się lubią i czasem sobie rozmawiają o tematach życiowych?
A co jeśłi on założy profil na portalu w internecie aby mieć seks?
Nie dasz rady go upilnować tak, aby nie było zdrady.
Bo zdrada to decyzja.
On może podjąć decyzję że zdradza, albo może podjąć decyzję że będzie wierny. Bez względu czy Ty go będziesz chronić przed pokusami czy nie.
Więc ja bym chyba odpuścił temat. Niech mąż robi co chce.
Mam taki lęk że on ją jednak kocha a mnie oszukuje.
Nieeeee... Oni już mieli szanse. Oni nie będą ze sobą, nigdy. On jej chyba nie kocha. Nawet gdyby się zauroczył, miał motylki w brzuchu, zdradził, rozwód i potem z nią pod jednym dachem zamieszkał, to byłaby katastrofa dla wszytkich — jego, przyjaciółki, Ciebie.
Moim zdaniem zagrożenie nie jest na pzoiomie serca, zakochania, tylko pożądanie seksualne. Jak będzie z nią siedział, feromony ją nakłonią do seksu, jego nakłonią do seksu, stracą rozum i wtedy mogą to zrobić. Jednak człowiek powinien rozumować i decyzje świadomie podejmować, a nie na fali pożądań wyniakjących z natury.
Moja przyjaciółka poradziła mi abym zabroniła mu kontaktu z nią jeśli mnie to denerwuje ale wg mnie to bez sensu.
Jak zabronisz kontaktu, on będzie w domu, to i tak drzazgą w duszy to będzie siedzieć.
Jak nie zabronisz, a zdradzi, to będziesz żałować.
A może nie zabronisz i nie zdradzi.
Czy myslicie ze mam powód do niepokoju. Czy to ze kiedys byli ze sobą blisko, mieli do siebie romantyczne uczucia oznacza niebezpieczeństwo dla naszej relacji? Ja patrze na te sytuacje emocjonalnie i wiem że mam tendencje do przesadzania z zazdrością. Proszę o obiektywną opinię.
Raczej bym się skupił na tym, abyś była nieodpychającą żoną. Jak żona jest w porządku, to trudniej przejść przez decyzję o zdradzie.
Poza tym ta jego przyjaciółka jak on ma z nią stały kontakt, to ona go może wkurzać, mogą się sobą znudzić, pogadają pogadają parę razy przez parę godzin i zrobi się po prostu nudno — jak z kuzynką, czy aseksualną koleżanką z pracy.
Ma męża od niedawna. Byliśmy nawet na ślubie. Myślisz w takim razie że nie warto się martwić za wczasu? Czy trzeba ograniczać takie znajomości?
Eee... to jak ona ma męża, a jej mąż jest dobrym mężem, to raczej twój mąż na seks z nią nie ma szans. Może nawet gdyby chciał, to nic z tego nie bęczie, bo ona go zablokuje.
Wyobrażam sobie tak, że przyjaciółka ma małżeństwo, swoje sprawy, życie, problemy, radości i smutki więc nawet nie będzie chciała sobie głowy zawracać spotkaniami z twoim mężem. Jakiś dawny facet z młodości, niby-przyjaciel, ale co on wnosi do jej życia? Już nic.
Może nawet przyjaciółka wpadła w tryb że twój mąż jest "aseksualny dla niej" i gdyby jego pożądanie poniosło, to by go przepędziła jak wariata, agresora, który miał ukrytą zdradziecką agendę. Czyli mąż by się spalił w tej relacji, przyjaźń by padła.
Nie ma przyjaźni damsko-męskiej. Jeśli ktoś opisuje tak relację, to albo:
Jedna ze stron chce więcej i stara się o kontakt, druga natomiast wykorzystuje ten fakt dla własnych celów. ...
albo
Dwie strony czują miętę ale z jakichś względów się nie skonsumowali ...
Jeśli dodatkowo jedna lub obydwie strony są w związku to jest problem, który może się tlić latami i/lub wybuchnąć nieoczekiwanie.
Może byc przyjaźń kobieta i mężczyzna.
Pomiędzy może być choć odrobina pożądania, albo więcej pożądania.
To taka siła co ich pcha ku sobie cały czas. I oni tę siłę mogą trzymać w ryzach jak tama wodę.
17 2026-08-23 22:51:51 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-23 22:53:31)
olucha2000 napisał/a:Mój mąż ma przyjaciolke z ktoŕa kiedys łaczylo go uczcie jednak nie stworzyli pary. Mieli elementy romantyczne swojej relacji, przyznali sobie ze sie sobie podobali, byli bardzo blisko ze sobą, przytulali się wygłupiali jednak nie stworzyli nigdy związku, nie chcieli. Nie calowali sie nigdy i nie uprawiali seksu. Potem poznał mnie. Pokochał mnie i widze to na codzien. Jest ze mną, jest zaangażowany, czuły. Ze swoją dawną przyjaciółką ma kontakt sporadyczny. Piszą ze sobą raz na jakis czas(kilka razy w miesiącu), czasem sie spotkają (moze 1-2 razy w roku) czy zadzwonią do siebie. Nie flirtują. On respektuje granice.
Wygląda spoko. Wierzę, że można mieć przyjaciółkę, a nie mieć z nią seksu ani pożądania erotycznego.
Ale przyjaźń z drugim człówiekiem to jedna rzecz, a pociąg seksualny to druga rzecz.
Zanim sie dowiedziałam ze kiedys mieli do siebie uczucia to nie przeskadzał mi ich sporadyczny kontakt, dla mnie było to okej. Jednak kiedy dowiedziałam sie o tym wszystko w mojej głowie sie zmieniło. Porozmawialismy o ich relacji i on powiedział ze nigdy miedzy nimi nic nie było i nie ma teraz i nie będzie, że mnie kocha i nigdy mnie nie zostawi ani nie zdradzi. Jak duza jest szansa ze na te chwile on czuje do niej jakies uczucie i namiętność? Czy moze cos takiego przede mna ukrywac?
Znałem przypadek, gdy ona i on "mieli się ku sobie". Lubili się, spotykali się, nie było dotyku, całowania, seksu. Trzymali się na dystans. Ona trzymała swoich granic, on delikatnie nawet jak próbował, to był odpędzany, więc oboje granic pilnowali. Taka czerwona linia jedno z jednej strony i drugie z drugiej strony. Aż pewnego dnia trach! — pochłonęła ich namiętność, był seks. Chyba kilka razy mieli randki, seks i tak ich relacja się rozpadła. Ta ich przyjaźń to było współne spędzanie czasu, ale przyciągali się jak magnesy pożądaniem — taka moja opinia. Gdy zrealizowali pożadanie, zobaczyli że nie mogą ze sobą żyć, bo inne charaktery, to i przyjaźń się rozpadła.
Zastanawiasz się, czy u nich też tak może się zdarzyć. Że on zdradzi, ona mu się odda, popłyną na fali namiętności. Możesz temu przeciwdziałać, zabronić spotkań, zerwać przyjaźń. On jest mężem, a mężowie nie powinni mieć przyjaciółek.
Zlikwidujesz przyjaciółkę i uratujesz małżeństwo.
Ale czy na pewno?
A co jeśli on ma w pracy miłą koleżankę? A co jeśli ma fajną klientkę, z którą się lubią i czasem sobie rozmawiają o tematach życiowych?
A co jeśłi on założy profil na portalu w internecie aby mieć seks?Nie dasz rady go upilnować tak, aby nie było zdrady.
Bo zdrada to decyzja.
On może podjąć decyzję że zdradza, albo może podjąć decyzję że będzie wierny. Bez względu czy Ty go będziesz chronić przed pokusami czy nie.
Więc ja bym chyba odpuścił temat. Niech mąż robi co chce.
Mam taki lęk że on ją jednak kocha a mnie oszukuje.
Nieeeee... Oni już mieli szanse. Oni nie będą ze sobą, nigdy. On jej chyba nie kocha. Nawet gdyby się zauroczył, miał motylki w brzuchu, zdradził, rozwód i potem z nią pod jednym dachem zamieszkał, to byłaby katastrofa dla wszytkich — jego, przyjaciółki, Ciebie.
Moim zdaniem zagrożenie nie jest na pzoiomie serca, zakochania, tylko pożądanie seksualne. Jak będzie z nią siedział, feromony ją nakłonią do seksu, jego nakłonią do seksu, stracą rozum i wtedy mogą to zrobić. Jednak człowiek powinien rozumować i decyzje świadomie podejmować, a nie na fali pożądań wyniakjących z natury.
Moja przyjaciółka poradziła mi abym zabroniła mu kontaktu z nią jeśli mnie to denerwuje ale wg mnie to bez sensu.
Jak zabronisz kontaktu, on będzie w domu, to i tak drzazgą w duszy to będzie siedzieć.
Jak nie zabronisz, a zdradzi, to będziesz żałować.
A może nie zabronisz i nie zdradzi.Czy myslicie ze mam powód do niepokoju. Czy to ze kiedys byli ze sobą blisko, mieli do siebie romantyczne uczucia oznacza niebezpieczeństwo dla naszej relacji? Ja patrze na te sytuacje emocjonalnie i wiem że mam tendencje do przesadzania z zazdrością. Proszę o obiektywną opinię.
Raczej bym się skupił na tym, abyś była nieodpychającą żoną. Jak żona jest w porządku, to trudniej przejść przez decyzję o zdradzie.
Poza tym ta jego przyjaciółka jak on ma z nią stały kontakt, to ona go może wkurzać, mogą się sobą znudzić, pogadają pogadają parę razy przez parę godzin i zrobi się po prostu nudno — jak z kuzynką, czy aseksualną koleżanką z pracy.
A guzik prawda mnie właśnie moj kumpel powiedzial "że mial taka fajna dziewczyne a i tak ja zdradzal z innymi". Jeszcze sam sie przyznawal "że byl mlody i glupi,bo ona byla dobra dla niego,wszystko dla niego robiła,a i tak.sypial z innymi po pracy".... takze akurat to jest nieprawda,że jak kobieta nie jest odpychajaca z wygladu ani z charakteru to nie zostanie zdradzona... faceci to sa niewdzieczniki i tyle w temacie. Chyba nawet lepiej miec pewne wady w stosunku do swojego meza/partnera niz wszystko robic jak on chce i byc idealna-wtedy chociaz ta paskudna zdrada mniej boli... zawsze można sobie tlumaczyc "no dobra poszedl mnie zdradzic,bo codziennie mu robiłam awantury". Zamiast "robiłam wszystko co on chcial,uslugiwalam mu,nie klocilam sie z nim,dbalam o wyglad itd a i tak mnie zdradzil".... no dlatego ja nigdy nie bede dobra żona,bo to sie nie oplaca
A guzik prawda mnie właśnie moj kumpel powiedzial "że mial taka fajna dziewczyne a i tak ja zdradzal z innymi". Jeszcze sam sie przyznawal "że byl mlody i glupi,bo ona byla dobra dla niego,wszystko dla niego robiła,a i tak.sypial z innymi po pracy"....
Czyli odczytałaś mój post tak: jeśli żona jest dobra, to mąż nie zdradza.
Tak zinterpretowałaś?
I teraz zaprzeczasz temu?
Otóż nie. Ja tylko mówię, że jak w małżeństwie się sypie relacja i dąży w stronę rozwodu, to wtedy łatwiej zdradzić, bo w głowie można sobie powiedzieć "zdradziłem, bo...".
takze akurat to jest nieprawda,że jak kobieta nie jest odpychajaca z wygladu ani z charakteru to nie zostanie zdradzona... faceci to sa niewdzieczniki i tyle w temacie. Chyba nawet lepiej miec pewne wady w stosunku do swojego meza/partnera niz wszystko robic jak on chce i byc idealna-wtedy chociaz ta paskudna zdrada mniej boli...
"niż wszystko robić jak on chce" — to wg Ciebie znaczy dobra żona?
Chyba nie.
Dobra żona to taka, co nie robi codziennie awantur z byle powodu.
Zaraz powiesz "Dobra żona to taka co nie robi nigdy awantur"?
Nie.
"no dobra poszedl mnie zdradzic,bo codziennie mu robiłam awantury".
Nooo... po paru latach bycia nieszczęśliwym może by tak zrobił.
Zamiast "robiłam wszystko co on chcial,uslugiwalam mu,nie klocilam sie z nim,dbalam o wyglad itd a i tak mnie zdradzil".... no dlatego ja nigdy nie bede dobra żona,bo to sie nie oplaca
Tak. Czasem żony są super żonami, a potem mąż zdradził.
Julia life in UK napisał/a:A guzik prawda mnie właśnie moj kumpel powiedzial "że mial taka fajna dziewczyne a i tak ja zdradzal z innymi". Jeszcze sam sie przyznawal "że byl mlody i glupi,bo ona byla dobra dla niego,wszystko dla niego robiła,a i tak.sypial z innymi po pracy"....
![]()
Czyli odczytałaś mój post tak: jeśli żona jest dobra, to mąż nie zdradza.
Tak zinterpretowałaś?
I teraz zaprzeczasz temu?Otóż nie. Ja tylko mówię, że jak w małżeństwie się sypie relacja i dąży w stronę rozwodu, to wtedy łatwiej zdradzić, bo w głowie można sobie powiedzieć "zdradziłem, bo...".
takze akurat to jest nieprawda,że jak kobieta nie jest odpychajaca z wygladu ani z charakteru to nie zostanie zdradzona... faceci to sa niewdzieczniki i tyle w temacie. Chyba nawet lepiej miec pewne wady w stosunku do swojego meza/partnera niz wszystko robic jak on chce i byc idealna-wtedy chociaz ta paskudna zdrada mniej boli...
"niż wszystko robić jak on chce" — to wg Ciebie znaczy dobra żona?
Chyba nie.Dobra żona to taka, co nie robi codziennie awantur z byle powodu.
Zaraz powiesz "Dobra żona to taka co nie robi nigdy awantur"?
Nie."no dobra poszedl mnie zdradzic,bo codziennie mu robiłam awantury".
Nooo... po paru latach bycia nieszczęśliwym może by tak zrobił.
Zamiast "robiłam wszystko co on chcial,uslugiwalam mu,nie klocilam sie z nim,dbalam o wyglad itd a i tak mnie zdradzil".... no dlatego ja nigdy nie bede dobra żona,bo to sie nie oplaca
Tak. Czasem żony są super żonami, a potem mąż zdradził.
No niestety tak jest dlatego nie oplaca sie być "nieodpychajaca" żona cokolwiek miales na myśli to piszac czy to z wyglądu czy z charakteru
a patrze na te sytuacje emocjonalnie i wiem że mam tendencje do przesadzania z zazdrością. Proszę o obiektywną opinię.
Widują się raz-dwa do roku, może mają szacunek do sentymentu wobec siebie, może znają dobrze granice. Nie uważam, by każdy, zawsze mógł zdradzić z kimś kto się kiedyś podobał. W ogóle nie uważam, że każdy jest zdolny do zdrady. Do tego trzeba mieć predyspozycje, z tego co słyszę, może twój wybranek ich nie ma.
21 2026-08-27 22:03:49 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2026-08-27 22:04:47)
Bullinka napisał/a:mallyna napisał/a:...
A ty jestes facetem, ze tak ich dobrze znasz?
Widzisz, moze cie zaskocze, ale ja mam przyjaciela, pomogamy sobie, czesto dzwonimy, wychodzimy gdzies i nic sie nie dzieje. Nie wyobrazamy sobie oboje seksu ze soba.
Jak widac-mozna. Trzeba jedynie nie mierzyc wszystkich jedna miara.Żeby w jednej krótkiej odpowiedzi coś napisać i zaraz sobie samej zaprzeczyć trzeba solidnego braku logiki
Zarzucasz komuś nieznajomość facetów, a sama wymądrzasz się, że masz przyjaciela i pitu pitu.
Skąd wiesz, na co on liczy w takiej relacji ? Jesteś facetem, ze tak ich dobrze znasz ?
Gdzie ja sobie zaprzeczam?
Brak logiki?
Pytam czy jest facetem, ze wie o czym mowi?
Pozniej mowie o swojej przyjazni.
Masz chyba problem z segregacja informacji.
Nie musze byc facetem, aby wiedziec czy MOJ przyjaciel liczy na jakas relacje czy nie.
Wyobraz sobie, ze istnieje cos takiego jak rozmowa, czyli wymiana informacji. Oboje wiemy czego chcemy, kazde ma swoj zwiazek. Drugie strony wiedza o naszej przyjazni i jest ok.
Wiele osób ma takie „prawie-relacje” w przeszłości i zostają zwykłymi znajomymi. Twoja zazdrość jest zrozumiała, ale zakaz kontaktu raczej pogorszy sprawę i może zbudować napięcie. Lepiej dalej rozmawiać otwarcie i obserwować jego codzienne zachowanie wobec Ciebie - to jest najlepszy wskaźnik.