Hejka, mam na imię Iga i mam 31 lat.
Mam problem z mężem. Nie jest o mnie zazdrosny, mam na myśli, że ani trochę. Wiem, że może być coś takiego jak jakaś patologiczna zazdrość że ludzie patrzą sobie w telefon czy kontrolują, to raczej nikt nie lubi, ale ja mam na myśli, że mój mąż trochę przesadza w drugą stronę.
On: Jest w moim wieku. Znamy się 4 lata i w zasadzie od początku jesteśmy parą. Małżeństwo od kilku miesięcy (ale to była formalność, żyjemy i mieszkamy razem od prawie 3 lat).
Nigdy nie był typem zazdrośnika, ale myślałam że w pewnych sytuacjach uruchomi mu się zazdrość czy walka o mnie.
Nie jest ani gejem, nie jest aseksualny, ani mnie nie zdradza - tego co prawda nigdy nie wiadomo, ale on pracuje z domu, zakupy zazwyczaj robimy razem, nie wiem kiedy miałby to robić, ale zakładam że na 99% to nie jest ten problem. Jego libido jest wysokie, nawet bym powiedziała że bardzo wysokie.
Ja zawsze miałam wysokie powodzenie u facetów, on również miał trochę dziewczyn i nie miał z tym większego problemu, zawsze był pewny siebie w relacjach damsko-męskich.
Od 6 miesięcy zaczełam go prowokować aby wzbudzić jakąś zazdrość, jednak widzac brak jego reakcji sytuacja eskaluje a nie chce przesadzić. Co zrobiłam (chronologicznie)
1. Agresywniejszy makijaż do pracy i wszędzie.
2. Zmiana ubioru, w upały to już aż przesadzałam i sama się dziwnie czułam, że tak dużo pokazuje.
3. Na plaże kiedyś jednoczęściowy, teraz stringi najmniejsze i mikro stanik
Jego reakcja - "kochanie zajebiście wyglądasz, wyglądasz super teraz i wcześniej" ZERO ZAZDROŚCI, ŻE INNI PATRZĄ NA MNIE
4. Niezbyt lubie filmy pornograficzne, ale zaproponowałam mu wspólne oglądanie. Wyszukałam specjalnie taki z mega przystojnymi facetami i świetnie wyposażonymi. I podczas oglądania zachowywałam się tak aby on odczuł, że bardzo imponują mi Ci faceci, ich wygląd, sylwetka, duże przyrodzenia.
Jego reakcja - "no rzeczywiście niezłe byki z tych chłopów" "ale by Ci taki dał popalić" - i się śmieje że niby żart. Żenujące.
5. Więcej wyjść z koleżankami
Jego reakcja - "fajnie że wychodzę do ludzi"
6. Spotkanie z byłym facetem z liceum, powspominać, do kawiarni i na spacer, napić się wina. ZAPYTAŁAM wcześniej męża czy mogę się spotkać z Rafałem.
Jego reakcja - tu minimalnie coś zaskoczyło, bo przynajmniej się zainteresował. Wypytał mnie kto to, co robi i inne rzeczy, już nie było takiego olewania jak wcześniej. Ale na koniec powiedział, że takie spotkania po latach mogą być super i spokojnie moge iść, on nie ma z tym problemu. Liczyłam, że mi zabroni.
W końcu czas spotkania, przygotowuje się do wieczoru, ubrałam się super, wmalowałam się. I mówię, że wychodze. On mówi baw się dobrze.
Niestety zaczełam się żalić byłemu o tej sytuacji, on to jakby trochę wykorzystał moje złe samopoczucie psychiczne związane z mężem i nie chce tutaj zbyt dużo pisać, ale doszło do czegoś. Źle mi z tym, ale stało się. Potem spotkałam się z nim aby "dokończyć" rozmowę jeszcze 3 razy i zawsze się kończyło tak, że no można się domyślić. No ale mąż o tym nie wie, to się na 100% nie powtórzy, bo to kompletnie nie w moim stylu, więc nie ma tematu.
Po tym stwierdziłam, że nie mogę robić z siebie idiotki i próbować na siłę wzbudzać zazdrości u męża bo w zasadzie moje i męża zachowanie doprowadziło do tego co się niestety wydażyło z byłym. Wróciłam do starego zachowania, ubioru, znów wole siedzieć w domu itp
Zapytałam go szczerze o co chodzi. Ale on jest typem żartownisia i sama nie wiem o co w tym chodzi. Jego wytłumaczenia są takie, że niby jest zazdrosny o mnie ale ja tego nie widze, że nie kontroluje mnie bo i tak zrobie co chce i jego kontrola nic nie da, że kocha mnie i jakby coś było to woli nie wiedzieć bo by go to bolało mocno, potem że mnie kocha ale nie jest psem ogrodnika i że moje "walory" to dobro narodowe i nie jest egoistą (to mam nadzieje, że były żarty, bo niby wczesniej w sumie mówił, że by go bolało).
Nie wiem co o tym myśleć. Czy taki pasywny facet może kochać? Czy brak zazdrości to nie jest miłość?
Na codzień bardzo dba o mnie.