Czytałam akurat artykuł na wp wywiad z detektywem Paweł Boguszewski, prywatny detektyw, mediator i społeczny kurator sądowy, współautor książki "Podglądałem twoją żonę. Z notatnika prywatnego detektywa": Tytuł książki ma zaciekawić, ale praca detektywa rzeczywiście w dużej części kojarzy się z obserwacją, szczególnie w sprawach zdrad, małżeństw, relacji. W Polsce to chyba przeważająca część spraw. Zgłaszają się i kobiety, i mężczyźni, po równo. Natomiast kobiety często są bardziej spostrzegawcze. Szybciej łączą fakty. Widzą zmianę w zachowaniu partnera, zanim on sam zdąży zrozumieć, że zostawia ślady.
Jakie są pierwsze sygnały zdrady?
Ludzie myślą, że śladem zdrady jest szminka na kołnierzyku albo zapach obcych perfum. To są filmowe obrazki. W życiu ślady są subtelniejsze: telefon noszony wszędzie, nawet do łazienki. Hasło zmienione po latach. Nowe ubrania, nowe perfumy, nagle siłownia, delegacje, których wcześniej nie było. Ktoś zaczyna wracać później, inaczej pachnie, inaczej milczy. I najważniejsze: przestaje być obecny w domu, nawet jeśli siedzi na kanapie. Dotknięcie telefonu to już "naruszenie prywatności", awantura, pytanie: "Jakim prawem?". Do tego dochodzą preteksty do wychodzenia.
Mroczniejsze niż "Detektyw"? Krew, brud i emocje w zwiastunie "Latarni"
Jakie wymówki wymyślają partnerzy?
W normalnym związku trudno nagle powiedzieć: "Idę na miasto, mam coś do załatwienia", jeśli przez ostatnie lata niczego się nie "załatwiało". Więc niektórzy robią awanturę o byle co, obrażają się, strzelają focha i wychodzą "ochłonąć". W praktyce jednak umówieni są już z kochanką.
Kobiety często słyszą: "przesadzasz", "wymyślasz", "wszędzie widzisz zdradę".
Dokładnie tak. I wtedy przychodzą po potwierdzenie, że nie zwariowały. To bardzo ważne. Kobieta najczęściej wie wcześniej. Czuje zmianę. Widzi drobiazgi. Ale kiedy pyta, słyszy: "przesadzasz", "jesteś przewrażliwiona", "masz paranoję". I wtedy zaczyna wątpić w siebie.
Jedna z historii opisanych w książce – to historia Zofii. Elegancka, spokojna kobieta. Mąż prowadził firmę transportową. Zawsze dużo pracował, ale nagle zaczął mieć "spotkania", "awarie", "korki", "delegacje". Telefon przy sobie non stop. Nowe garnitury. Perfumy. W domu chłód. Ona mówiła: "Ja wiem, że to drobiazgi, ale nie jestem wariatką. Ja te drobiazgi widzę". I miała rację.
Co wydarzyło się dalej?
Klasyka. Restauracja, park, hotel. Kobieta, pocałunki, wspólne wieczory. Ale dla Zofii najważniejsze nie było samo zdjęcie męża z kochanką. Najważniejsze było to, że wreszcie mogła powiedzieć: "Czyli to prawda. Nie wymyśliłam tego". Z doświadczenia wiem, że warto zaufać kobiecej intuicji. Kobiety w sprawach zdrady rzadko się nie mylą. Są bardzo spostrzegawcze. Panowie też potrafią odkryć zdradę, ale często budzą się trochę później.
Tak. Aleksandrę, jak i wiele innych kobiet mąż odciął od pieniędzy. Zamknął wspólne konto, otworzył nowe "firmowe", do którego niby dał dostęp, ale tam były grosze. Zostawiał jej kilkaset złotych tygodniowo. Taki finansowy smyczek. Do tego wyjazdy służbowe, telefon przy sobie, nowe ubrania, drogie perfumy. Na początku wyglądało to jak romans. Potem z wyciągów zaczęły wychodzić dziwne rzeczy: czynsz, media, zakupy spożywcze w jednej okolicy. A potem sklepy dziecięce. Wózek. Wanienka. Akcesoria dla niemowlęcia. Okazuje się, że on prowadził drugie życie. Miał drugie mieszkanie, drugą kobietę i dziecko.
Jak kobiety reagują na takie informacje?
Różnie. Płacz, cisza, czasem śmiech przez łzy. Miałem sytuację, w której kobieta dowiedziała się, że kochanka męża jest w ciąży. I jednocześnie wybuchła śmiechem i płaczem. Przy takich emocjach człowiek nie reaguje "logicznie". Z boku to może być "ciekawa historia". Życiowo - dramat. Czasem ta prawda jest bardzo bolesna, ale ludzie najczęściej mówią, że wolą wiedzieć. Najgorszy jest stan zawieszenia: serce już wie, ale rozum jeszcze się łudzi.
W książce jest sprawa Alicji. Mąż próbował wmówić jej romans, którego nie było.
To jedna z bardziej perfidnych historii. Marek sam prowadził podwójne życie, ale chciał rozwodu z winy Alicji. Więc zaczął budować narrację, że to ona zdradza. Plotki w pracy, spreparowane maile, zdjęcia, niby-dowody, włamania na pocztę, ukryte kamery w domu. Prowokował ją, nagrywał jej płacz i krzyk, a potem chciał pokazać: "Proszę, ona jest niestabilna".
To brzmi jak psychiczna przemoc.
Bo to jest psychiczna przemoc. Bardzo wyrafinowana. Kobieta zaczyna słyszeć: "może zapomniałaś", "może źle pamiętasz", "może jednak coś z tobą nie tak". I po czasie naprawdę zaczyna wątpić w siebie. Ktoś niszczy ci zaufanie do własnej pamięci, emocji, reakcji.A potem mówi: "Widzisz? Jesteś rozchwiana".
Z kolei historia Marzeny to nie jest tylko historia zdrady, ale przemocy, kontroli, zastraszania.
Ta kobieta była traktowana bardzo źle. I tam nie chodziło tylko o zdradę, ale o cały mechanizm. Ktoś wyrządza krzywdę, dopuszcza się zdrady, a potem jeszcze próbuje zrobić z drugiej osoby kogoś, komu "wszystko się wydaje". "Gdybyś była normalna, to ja bym tego nie zrobił". "Gdybyś była dobrą żoną, nie miałbym powodu" - słyszała. To było bardzo niszczące. Nawet gdy sprawa zaczyna wychodzić na jaw, zdradzający nie mówi: "Zrobiłem coś nie w porządku". On mówi: "Ty mnie do tego doprowadziłaś". Takie sprawy mają bardzo ciężkie konsekwencje. Kończą się depresją, utratą poczucia własnej wartości, rozbiciem psychicznym.
W książce przy sprawie Zofii pojawia się określenie "kryzys wieku średniego". Mężczyzna po czterdziestce, nowe garnitury, młodsza kobieta, poczucie, że życie ucieka. Często pan to widzi?
Są takie historie. Facet ma dom, żonę, dzieci, firmę, stabilność. I nagle zaczyna mu się wydawać, że jeszcze może być kimś innym. Młodszym. Bardziej pożądanym. Bardziej wolnym. Ale to nie jest reguła. Ludzie zdradzają się w każdym wieku, nawet kilka miesięcy po ślubie. Miałem sprawy dotyczące zarówno trzydziestolatków, jak i pana po siedemdziesiątce. Internet bardzo ułatwił nawiązywanie relacji. Ktoś napisze: "Masz ładny uśmiech", "wyślij zdjęcie", "spotkajmy się na kawę". I zaczyna się relacja. Oczywiście praca nadal jest bardzo częstym miejscem, w którym ludzie poznają kochanków, ale internet wszystko przyspieszył. Można powiedzieć, że zdrada czyha na rogu.
Gdzie Polacy najczęściej zabierają swoje kochanki? Jest jakiś określony schemat?
Są samochody, parkingi, las, szybki kebab i wyjazd "porozmawiać". Są też hotele. Miałem sprawę, w której mężczyzna najpierw zabierał żonę do konkretnego hotelu, a potem kochankę. Nie wysilał się na oryginalność. Wykorzystał miejsce, które już znał. Czasem kobiety z pracy. Czasem osoby, które same są w związkach i traktują to jako przygodę. Ale jeśli kobieta angażuje się w relację z żonatym mężczyzną, często z czasem zaczyna naciskać: "Albo odchodzisz od żony, albo koniec". Nikt nie lubi być trzecią osobą.
Kiedy detektywi mają najwięcej pracy?
Po wakacjach mamy wysyp spraw. W wakacje są zauroczenia, a we wrześniu i październiku zaczyna się nacisk: "Masz się wyprowadzić". Mąż zaczyna wtedy przygotowywać żonę: "Nam się nie układa", "chyba powinniśmy się rozstać". I kobieta widzi, że coś się zmieniło.
Co powinna zrobić kobieta, która podejrzewa zdradę?
Przede wszystkim nie działać impulsywnie. Wiem, że to trudne, ale awantura od progu może wszystko zepsuć. Jeśli ktoś dowie się, że jest podejrzewany, zacznie się lepiej ukrywać. A jeśli kobieta sama używa nielegalnych sposobów, na przykład lokalizuje auto czy telefon, może później mieć problem w sądzie. Zdrada to nie tylko zdjęcie kochanki. Potem są dzieci, mieszkanie, pieniądze, podział majątku, alimenty. Czy kobieta ma z czego żyć? Czy może się wyprowadzić? Czy on się wyprowadzi? Bardzo łatwo przejść od zdrady do przemocy, bo po złości ludzie robią sobie różne rzeczy.
Czy Polacy umieją wybaczyć zdradę?
Zdarza się. Są pary, które próbują żyć dalej. Ale często zdrada wraca przy każdej kłótni. Niby chcemy iść dalej, ale trudno nie wypomnieć. Czasem lepiej wychodzi spokojne rozstanie. Są ludzie, którzy po rozwodzie mają lepszą relację niż w małżeństwie. Potrafią rozmawiać, pomagać sobie, funkcjonować jako rodzice. Ale są też tacy, którzy po latach nie potrafią stanąć do jednego zdjęcia na ślubie własnego dziecka.