Prawie wszystko po mnie spływa jak po kaczce - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Prawie wszystko po mnie spływa jak po kaczce

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Prawie wszystko po mnie spływa jak po kaczce

Witam wszystkich, zastanawiam sie czy mam jakis problem z glowa czy taki jestem...

O mnie: Facet 28 lat, zdrowy, powodzenie u płci przeciwnej zawsze było ok, z kasą nie mam problemu, żyje mi się dobrze, mam dużo wolnego czasu itp Zawsze byłem taki, że wiekszosc rzeczy po mnie spływało zupelnie, bardzo sporadycznie sie czymkolwiek przejmowałem. Jednak do 26 roku życia nie miałem większych klopotow wiec myslałem ze moze dlatego. Ale w ciągu ostatnich prawie 2 lat wydazylo sie troche rzeczy, które nie powinny po mnie spływać, a jednak spłyneły. Zaznaczam, że nie ma depresji ani nic, raczej optymistą jestem.

Po kolei:

1. Rok temu: utrata ponad połowy oszczednoisci przez głupie inwestycje - zawsze się tego obawiałem, przyszło, zupełnie mnie nie obeszło, pomyslałem ze i tak mam jeszcze kase wiec mam to w dupie

2. Rozwalenie samochodu ukochanego, dbałem pedantycznie... bałem sie o niego. Stało sie 2h trwała żałoba i spłyneło

3. Partnerka życiowa sie pusciła z jakims gosciem z zajęc na które chodzi - zawsze myslalem ze to dla mnie bedzie tragedia, dowiedziałem sie, żałoba trwała z 5h, kłotnia z 1h. Dzień pozniej juz grałem z nia na konsoli i po 3 dniach zapomniałem o tym i zyjemy sobie dalej

4. Dużo cwicze, zawsze bałem sie braku sportu, 3 miesiace temu doznałem kontuzji, siedze w domu gram z laską na konsoli i spłyneła po mnie ta kontuzja


Nie sądze abym miał depresje. Raczej jestem optymista/realista. Tylko nie wiem jak to mozliwe ze sytuacje o ktorych zawsze myslałem ze jak przyjda to w koncu wzbudza we mnie duży stres.... to one przyszły i mam to w sumie gdzieś. Patrze tylko na swoj komfort, ze fajnie spędzam dzien, spacer, żarcie dobre, dobra ksiazka, super laska u boku, dobra ksiazka.

Teraz mysle ze jedyne co by po mnie nie spłyneło to jakbym zachorował powaznie.

Czy uwazacie, że mam jakis defekt? Może to jakaś choroba. Z jednej strony ciesze sie ze nie odczuwam stresu zbyt duzo, bo czytam jak on niszczy zycie, ale sam nie wiem czy nie jestem jakis wybrakowany

Zobacz podobne tematy :
Odp: Prawie wszystko po mnie spływa jak po kaczce

Martwisz się,ze się NIE martwisz?
big_smile

3

Odp: Prawie wszystko po mnie spływa jak po kaczce

Tak miałeś od zawsze? Całkiem jesteś pozbawiony emocji? Jeśli się niczym nie przejmujesz i nie martwisz, to też się nie cieszysz? Byłeś zakochany?

Dziewczyna cię zdradziła, rozumiem, że się nie  przejmowałeś ale to znaczy, że jesteście dalej razem? Może zdradzać cię co miesiąc i będziecie do siebie wracać?

4 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-08 19:18:48)

Odp: Prawie wszystko po mnie spływa jak po kaczce
Julia life in UK napisał/a:

Martwisz się,ze się NIE martwisz?
big_smile

Udało Ci się! big_smile



Wyluzowany - może to nie depresja tylko nirwana?:)))

5

Odp: Prawie wszystko po mnie spływa jak po kaczce

Patrząc na to... to jeśli wszystko Ci obojętne, to tak naprawdę nigdy Ci nie zależało. Robiłeś, bo robiłeś. Miałeś, bo miałeś. Kochasz, to kochasz. Jednak jeśli coś się z tym podzieje, to w zasadzie było i minęło. Jeśli na czymś Ci zależy tylko na chwilę, to tak naprawdę nie było w twoim życiu czegoś, co by sprawiło żebyś naprawdę żałował/cierpiał/tęsknił. W kwestii materialnej to ja zrozumiem, że możesz mieć to gdzieś. Jeśli chodzi o kontuzję, to już nie powinno być Ci tak obojętne, bo za parę lat bardziej się to odbije. Z dziewczyną, jak ona Cię zdradziła, a ty tylko pocierpiałeś chwilę i siadłeś z nią później jakby tego nigdy nie było, to w zasadzie raczej aż tak bardzo Ci na niej nie zależy. Mnie by osobiście brzydziło dotknąć partnera, jak dzień wcześniej bzykał się z kimś innym, i raczej nie chciałabym mieć z kimś takim do czynienia. Też trochę to pokazuje, że ona nie musi Cię szanować, bo po tobie i tak spływa to jak po kaczce. Zastanów się, czy jest coś na czym ci zależy. Dla niektórych proste rzeczy są już bardzo ważne, a dla innych np. tylko śmierć bliskiej osoby może go ruszyć. Tak już niestety bywa.

6

Odp: Prawie wszystko po mnie spływa jak po kaczce
Julia life in UK napisał/a:

Martwisz się,ze się NIE martwisz?
big_smile

Bardzo dobrze opisałaś mój stan big_smile


wieka napisał/a:

Tak miałeś od zawsze? Całkiem jesteś pozbawiony emocji? Jeśli się niczym nie przejmujesz i nie martwisz, to też się nie cieszysz? Byłeś zakochany?

Dziewczyna cię zdradziła, rozumiem, że się nie  przejmowałeś ale to znaczy, że jesteście dalej razem? Może zdradzać cię co miesiąc i będziecie do siebie wracać?

Tak miałem zawsze. Właśnie ciesze się, jestem zakochany w mojej partnerce, cieszę się z małych rzeczy i większych. Nie mam raczej negatywnych emocji. Bardziej niż o emocje, chodzi jakby o akceptowanie, może za bardzo trochę rzeczy które się dzieją. Właśnie sam tego nie rozumiem, dlatego napisałem post.

Przejmowałem się, ale trwało to 5h a kłótnia o to 1h. Tak jesteśmy razem. Nie wiem czy co miesiąc, w teorii powiedziałem jej, że ma mnie już więcej nigdy nie zdradzać. Ona przez te 5h do wieczora płakała i przepraszała. Obudziliśmy się następnego dnia rano i w zasadzie już o tym nie myślałem. Sprawa załatwiona bym powiedział. Kochałem ją tak samo jak wcześniej.

Może to dziwne co powiem, ale ją (i innych ludzi) oceniam wtedy kiedy są obok mnie. A np z nią jak jest obok żyje się dobrze. Jak jesteśmy w innych miejscach to nie myślę co robi. Nie że mi to obojetne ale jakby wtedy nawet nie czuje emocji. Jakby to powiedzieć kocham ją jak jest obok. Ta zdrada to wiem że sie stała ale jeśli jej nie widziałem jakby na oczy to mnie nie boli bardzo, jest jakaś nie realna, bo biorę pod uwagę to co widze i słyszę. Nie umiem tego wytłumaczyć. Jak coś nie jest moim namacalnym doświadczeniem to tego jakby nie przeżywam. Jak jesteśmy w temacie zdrady, to wydaje mi się, że ja również byłbym wstanie ją zdradzić i nawet nie myśleć, że coś złego zrobiłem.

Jak oglądam wiadomości, to zawsze zastanawiam się czy to co mówią jest realne bo to ekran i ja tego nie widziałem swoimi oczami.


Solaris napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Martwisz się,ze się NIE martwisz?
big_smile

Udało Ci się! big_smile



Wyluzowany - może to nie depresja tylko nirwana?:)))

Nie wiem, depresja to nie jest. Bardzo doceniam moją ceche, bo widze ile w koło depresji. Ale też mnie to trochę martwi, że przyjmuje wszystko jak leci. Nie wiem boje się, że jak będę miał 70 lat i będzie trzeba umierać to się położe grzecznie do trumny i się nie będę tym stresował, co nie jest normalne.



Melanie93 napisał/a:

Patrząc na to... to jeśli wszystko Ci obojętne, to tak naprawdę nigdy Ci nie zależało. Robiłeś, bo robiłeś. Miałeś, bo miałeś. Kochasz, to kochasz. Jednak jeśli coś się z tym podzieje, to w zasadzie było i minęło. Jeśli na czymś Ci zależy tylko na chwilę, to tak naprawdę nie było w twoim życiu czegoś, co by sprawiło żebyś naprawdę żałował/cierpiał/tęsknił. W kwestii materialnej to ja zrozumiem, że możesz mieć to gdzieś. Jeśli chodzi o kontuzję, to już nie powinno być Ci tak obojętne, bo za parę lat bardziej się to odbije. Z dziewczyną, jak ona Cię zdradziła, a ty tylko pocierpiałeś chwilę i siadłeś z nią później jakby tego nigdy nie było, to w zasadzie raczej aż tak bardzo Ci na niej nie zależy. Mnie by osobiście brzydziło dotknąć partnera, jak dzień wcześniej bzykał się z kimś innym, i raczej nie chciałabym mieć z kimś takim do czynienia. Też trochę to pokazuje, że ona nie musi Cię szanować, bo po tobie i tak spływa to jak po kaczce. Zastanów się, czy jest coś na czym ci zależy. Dla niektórych proste rzeczy są już bardzo ważne, a dla innych np. tylko śmierć bliskiej osoby może go ruszyć. Tak już niestety bywa.

Zależy mi jak jest obok. Nie widziałem czegoś to mnie to nie boli, jak już opisałem wcześniej. Gdybym na własne oczy widział ich stosunki seksualne to myślę, że bardziej bym to przezył. A tak mimo, że wiem co się stało, to jest to jakies poza mną. Jej obraz jest taki jaki ją widze, czyli kochająca, gorąca, miła, piękna. To samo mam z kolegami, oceniam ich tylko przez pryzmat tego co sam widze, nawet jak wiem, że coś odwalili. Jakbym to widział mój mózg by to analizował. Nie widział - nie analizuje.

7 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-08-09 15:33:05)

Odp: Prawie wszystko po mnie spływa jak po kaczce

Pierwsza osoba, z ktorej postawa do zycia mi sie skojarzyles to Bukowski - czytales?

AI napisał/a:

Charles Bukowski nie postrzegał swojego dystansu jako modnej postawy filozoficznej, ale jako wyobcowanie z pustego społeczeństwa.

Często opisywał swój brak zainteresowania normalnymi ambicjami, rytuałami społecznymi i ludzką rutyną jako efekt uznania standardowych życiowych wyborów za absurdalne, sztuczne i całkowicie pozbawione inspiracji.

Spojrzenie Bukowskiego na apatię i społeczeństwo
- Odrzucenie „tłumu”: Uważał konwencjonalne cele — takie jak kariera, status społeczny czy niezobowiązujące rozmowy — za bezsensowne gry ludzi, którzy chcą uciec od rzeczywistości.
- Czekanie na śmierć: Słynął ze stwierdzenia, że codzienne ludzkie dążenia to tylko zajęcia wymyślone po to, by zabić czas w oczekiwaniu na śmierć.
- Zmęczenie ludźmi: Jego rzekoma obojętność wynikała z głębokiego rozczarowania i zmęczenia tym, jak ludzie się traktują, co skłoniło go do wyboru głębokiej izolacji.
- Paradoks pasji: Choć twierdził, że nie dba o normy społeczne, jego słynna rada brzmiała: znajdź to, co kochasz i „pozwól temu cię zabić”.

Oznaczało to, że zależało mu na surowej sztuce i przetrwaniu, mimo odrzucenia systemu.

W moim odczuciu postawa Bukowskiego - w niewielkich ilosciach - jest oczyszczajaca.
Natomiast jego postura egzystencjonalna byla juz analizowana przez chociazby Sartre.

Moim zdaniem to efekt glupiego romantyzmu, ktory doszukuje sie istoty zycia w naturalnym funkcjonowaniu mozgu.
To glupie bo mozg jest elastycznym narzedziem a nie artefaktem jak 10 Przykazan - wiec nie zawiera zadnej "prawdy", ktora mozna odkryc.
Sartre w Mdlosciach dosadnie dowiodl, ze sens zycia to nie jest cos co nam sie "objawia" tylko cos co sami tworzymy.
I bez zdefiniowania sobie samemu sensu zycia, zycie nie ma sensu.

Wiec wymyslanie sobie celow w zyciu i codziennej aktywnosci nie jest czyms bezsensownym tylko koniecznym do szczescia.
Inaczej czlowiek podupada na zdrowiu psychicznym i biologicznym.
Jesli przesledzisz historie wielu osob z tego forum, ktore nie pracuja lub nie zdefiniowaly sobie sensu zycia, zobaczysz, ze to jest psychiczna spirala w dol - bez wyjatkow.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Prawie wszystko po mnie spływa jak po kaczce

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024