Bym sobie juz poszła do Nieba z wielką chęcią,ale niestety mam kryzys wiary,więc nawet niewiem czy tam pójdę,bo niewiem czy w to co wierze jest Prawdą
Mam dość chronicznego zmęczenia,atakow paniki, dolegliwości chorobowych
Dzisiaj corka mnie wkurzyła dodatkowo to już mnie sie wogole odechciało wszystkiego
Do niczego w życiu nie doszłam, jakoś tak stoję w miejscu, a właściwie to już leżę. Każdy się rozwija, ma jakieś hobby,coś robi w życiu,podróżuje, a ze mną jest coraz gorzej-chodzaca tragedia
Teraz to ja wegetuje, jakoś sobie przeleci to życie