Piszę, bo jest mi źle tak strasznie. kilka miesięcy temu zmarł mój mąż, który miał podejrzenie schizofrenii. pół roku przed śmiercią z powodu dziwnego zachowania wylądował w szpitalu psychiatrycznym, podejrzenie schizofrenia. po wyjściu jego zachowanie było normalne, ale on nie przyjmował do wiadomości, że ma zaburzenia psychiczne. dwa miesiące po wyjściu ze szpitala miał kolejny atak psychozy (nie chcę wchodzić w szczegóły) i tak co miesiąc. Miesiąc normalności i tydzień dziwnego zachowania. Nie brał leków żadnych, bo przecież według niego wszystko jest w porządku. Przez te pół roku mój stan psychiczny był dramatyczny. Miałam objawy stresu pourazowego, bo bałam się o życie moje, dziecka i męża. W trakcie jego kolejnego ataku psychozy wyprowadziłam się z córką. Miałam z nim kontakt codziennie, najpierw obiecywał, że pójdzie do psychiatry, ale z każdą kolejną rozmową próbował mnie przekonać, że on jest zdrowy a lekarze się nie znają. i nagle zmarł. Przyszłam do niego, bo nie odpisywał mi przez cały dzień i już nie żył (nie popełnił s..). I teraz z jednej strony smutek i żal, a z drugiej strony wielka ulga, że nie ma już tego strachu, że nie muszę się bać, że moje dziecko nie będzie oglądać jego dziwnych zachowań i słyszeć dziwnych tekstów. Teraz jak przypominam sobie te jego ataki, to najpierw mam gęsią skórkę, że to wszystko wytrzymałam i jestem zła na niego, a za chwilę tłumaczę sobie, że to nie go wina, tylko choroba. Wiem, że by się nie leczył, nie było siły, żeby go do tego zmusić, ani rozmowy, prośby, groźby, nic. I tyle...
2 2026-05-17 21:10:55 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-05-17 21:11:26)
Na schizofrenie trzeba lekarstwa brac inaczej to tragedia może się stać,bo chory może np w dziecku albo w doroslym zobaczyc jakiegoś potwora i się go pozbyc.... Tak raz było,że schizofrenik zabil syna, bo miał halucynacje i diabła zobaczył.... lekarstwa są obowiązkowe,a jak nie to przymusowo do psychiatryka dla bezpieczeństwa pacjenta i innych z którymi ma stycznosc
W każdym bądź razie wspolczuje Tobie przez co przeszlas i masz pewnie teraz trudny czas to tylko chcialam dopisać... schozofrenia to straszna choroba jak chory odmawia leczenia to jest niestety tego taki finał, no szczerze wspolczuje ![]()
W każdym bądź razie wspolczuje Tobie przez co przeszlas i masz pewnie teraz trudny czas to tylko chcialam dopisać... schozofrenia to straszna choroba jak chory odmawia leczenia to jest niestety tego taki finał, no szczerze wspolczuje
Dziękuję za te słowa, mimo wszystko jestem spokojniejsza i widzę że córka też jest spokojna. Mam takie dni jak dzisiaj, że myślę dużo o nim, o tym jakby było, gdyby się leczył. Że był młodym człowiekiem i tyle by było pięknych chwil przed nami, a za chwilę znowu przypominam sobie, jak spałam w kuchni bo sęę go bałam
Piszę, bo jest mi źle tak strasznie. kilka miesięcy temu zmarł mój mąż, który miał podejrzenie schizofrenii. pół roku przed śmiercią z powodu dziwnego zachowania wylądował w szpitalu psychiatrycznym, podejrzenie schizofrenia. po wyjściu jego zachowanie było normalne, ale on nie przyjmował do wiadomości, że ma zaburzenia psychiczne. dwa miesiące po wyjściu ze szpitala miał kolejny atak psychozy (nie chcę wchodzić w szczegóły) i tak co miesiąc. Miesiąc normalności i tydzień dziwnego zachowania. Nie brał leków żadnych, bo przecież według niego wszystko jest w porządku. Przez te pół roku mój stan psychiczny był dramatyczny. Miałam objawy stresu pourazowego, bo bałam się o życie moje, dziecka i męża. W trakcie jego kolejnego ataku psychozy wyprowadziłam się z córką. Miałam z nim kontakt codziennie, najpierw obiecywał, że pójdzie do psychiatry, ale z każdą kolejną rozmową próbował mnie przekonać, że on jest zdrowy a lekarze się nie znają. i nagle zmarł. Przyszłam do niego, bo nie odpisywał mi przez cały dzień i już nie żył (nie popełnił s..). I teraz z jednej strony smutek i żal, a z drugiej strony wielka ulga, że nie ma już tego strachu, że nie muszę się bać, że moje dziecko nie będzie oglądać jego dziwnych zachowań i słyszeć dziwnych tekstów. Teraz jak przypominam sobie te jego ataki, to najpierw mam gęsią skórkę, że to wszystko wytrzymałam i jestem zła na niego, a za chwilę tłumaczę sobie, że to nie go wina, tylko choroba. Wiem, że by się nie leczył, nie było siły, żeby go do tego zmusić, ani rozmowy, prośby, groźby, nic. I tyle...
Nie wiadomo nawet co napisać… czas leczy rany, niczego nie zmienisz, korzystaj z pomocy psychologicznej jak sobie nie radzisz z tą sytuacją.
Wiadomo na co zmarł?
Wiadomo, z powodu jego stanu psychicznego nie brał leków na nadciśnienie
Wiadomo, z powodu jego stanu psychicznego nie brał leków na nadciśnienie
Czyli miał zawał serca?
Koronka888 napisał/a:Wiadomo, z powodu jego stanu psychicznego nie brał leków na nadciśnienie
Czyli miał zawał serca?
tak
9 2026-05-17 21:52:27 Ostatnio edytowany przez Samba (2026-05-17 21:53:26)
dwa miesiące po wyjściu ze szpitala miał kolejny atak psychozy (nie chcę wchodzić w szczegóły) i tak co miesiąc. Miesiąc normalności i tydzień dziwnego zachowania. Nie brał leków żadnych, bo przecież według niego wszystko jest w porządku.
I co? Że niby te psychozy same mu się cofały bez leków? Powinny się pogłębiać. A raczej jedna, ta pierwsza która nawinęła się po wyjściu ze szpitala, powinna się pogłębić.
10 2026-05-17 21:57:34 Ostatnio edytowany przez Koronka888 (2026-05-17 21:59:26)
Koronka888 napisał/a:dwa miesiące po wyjściu ze szpitala miał kolejny atak psychozy (nie chcę wchodzić w szczegóły) i tak co miesiąc. Miesiąc normalności i tydzień dziwnego zachowania. Nie brał leków żadnych, bo przecież według niego wszystko jest w porządku.
I co? Że niby te psychozy same mu się cofały bez leków? Powinny się pogłębiać. A raczej jedna, ta pierwsza która nawinęła się po wyjściu ze szpitala, powinna się pogłębić.
Każdy kolejny atak był gorszy od poprzedniego. Ale zadajesz pytanie, jakbym ja coś wiedziała i była ekspertem, W szpitalu miał PODEJRZENIE schizofrenii, a diagnoza powinna być wydana po wizycie u psychiatry, gdzie nie był.
a ataki psychozy się nie cofają, one są, z większą lub mniejszą częstotliwością
11 2026-05-17 21:57:40 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-05-17 21:59:43)
Pocieszające jest to, że miał „dobrą” śmierć, nie mógł pogodzić się z chorobą i to też trzeba zrozumieć, czuł się bardzo nieszczęśliwy, więc w sumie dobrze się stało.
Nie mówiąc już o tym, że z dzieckiem możesz teraz złapać oddech, można powiedzieć, że jego śmierć was niejako wyzwoliła ze strachu i nie tylko.
Musisz to przeżyć tak jak potrafisz, z pomocą psychologa, rodziny czy przyjaciółki, nie masz innego wyjścia.
Samba napisał/a:Koronka888 napisał/a:dwa miesiące po wyjściu ze szpitala miał kolejny atak psychozy (nie chcę wchodzić w szczegóły) i tak co miesiąc. Miesiąc normalności i tydzień dziwnego zachowania. Nie brał leków żadnych, bo przecież według niego wszystko jest w porządku.
I co? Że niby te psychozy same mu się cofały bez leków? Powinny się pogłębiać. A raczej jedna, ta pierwsza która nawinęła się po wyjściu ze szpitala, powinna się pogłębić.
Każdy kolejny atak był gorszy od poprzedniego. Ale zadajesz pytanie, jakbym ja coś wiedziała i była ekspertem, W szpitalu miał PODEJRZENIE schizofrenii, a diagnoza powinna być wydana po wizycie u psychiatry, gdzie nie był.
a ataki psychozy się nie cofają, one są, z większą lub mniejszą częstotliwością
Pocieszające jest to,że już jest nadzieja,że nie cierpi
Koronka888 napisał/a:Samba napisał/a:I co? Że niby te psychozy same mu się cofały bez leków? Powinny się pogłębiać. A raczej jedna, ta pierwsza która nawinęła się po wyjściu ze szpitala, powinna się pogłębić.
Każdy kolejny atak był gorszy od poprzedniego. Ale zadajesz pytanie, jakbym ja coś wiedziała i była ekspertem, W szpitalu miał PODEJRZENIE schizofrenii, a diagnoza powinna być wydana po wizycie u psychiatry, gdzie nie był.
a ataki psychozy się nie cofają, one są, z większą lub mniejszą częstotliwościąPocieszające jest to, że już jest nadzieja, że nie cierpi
Też tak myślę. że musiał mieć bardzo duży "bałagan" w głowie, z jednej strony on przekonany że jest zdrowy, z drugiej strony ja wmawiająca mu chorobę. Po jego śmierci przejrzałam jego komputer i z jego rozmów z chatem GPT wynika że miał chorobę psychiczna i to bardzo zaawansowaną.
Znajoma w trochę podobnej sytuacji od razu zaczęła się spotykać z facetami i to jej dużo pomogło psychicznie. Tyle, że jej mąż nie robił "akcji" był ok. Tyle, że Ty jak masz dziecko, to w sumie nie musisz głowy zajmować, więc też randkować nie masz potrzeby. Ale to już każdy jest inny.
Ogólnie to teraz trzeba dbać o córkę, bo może mieć to samo po tacie.