Dzien 1
Dzisiaj obudziłam się bardzo zmęczona i dlugo leżałam w łóżku,właściwie to nawet całą sesje psychoterapii online przeleżałam w łóżku. Dzisiaj sesja trwała 2 godziny czasu-rozmowa,ćwiczenia,porady. I dostałam 8 tygodniowy plan psychoterapii i tutaj bede m in o tym pisać. Miałam taki zjazd energii,że prawie nie wychodze dzisiaj z łóżka, nie byłam w stanie nawet nic ugotować i dalam córce trochę pieniędzy, żeby sobie coś kupiła,a ja sama to zjadłam tylko kanapkę i owoc (niestety,ale tak wyglądają moje dni,gdy mam zjazd energii przy chronicznym zmeczeniu) a i połowę czekolady
. Dlatego mam nadzieję,że nowy plan psychoterapeuty mi pomoże. Praktycznie prawie caly dzien przeleżałam w łóżku korzystając z internetu,bedac na forum, oglądając yt,albo nic nie robiąc, a jeszcze przyszła do mnie córką porozmawiać i zostawiła mi kota w pokoju. Jedyny moj największy sukces dnia dzisiejszego to chyba to,że wyszłam na 5 minut przed dom,ale nie bylam dzisiaj w stanie iść na spacer. No cóż mam nadzieję,że jutrzejszy dzień będzie lepszy i będę mieć więcej energii
Choroszcz, dnia 11.05.2026
Dzień 1.
Weź edytuj i to popraw Julcia, bo w pamiętniku warto podawać takie szczegóły Juleczko
![]()
Choroszcz, dnia 11.05.2026
Dzień 1.Weź edytuj i to popraw Julcia, bo w pamiętniku warto podawać takie szczegóły Juleczko
![]()
Ja w porownaniu do Ciebie w żadnej Choroszczy nie jestem ![]()
4 2026-05-12 21:49:50 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-05-12 21:54:56)
Dzien 2
Dzisiaj znowu obudziłam sie zmęczona,właściwie to do 10:30 lezalam w łóżku. Dopiero później zaczelam robic cwiczenia od psychoterapeuty na więcej energii i rzeczywiscie mi pomogly,bo bylam dzisiaj troche bardziej aktywna. Poszlam na ogród i na krotki spacer. Wlasciwie to dwa spacery dzis zaliczylam. Spedzilam trochę wiecej czasu z córką i kotem- także pod wzgledem energii widze zdecydowana poprawe z czego sie bardzo cieszę
Niestety nie moge powiedziec tego samego o atakach paniki jakie mam po za domem. Moj psychoterapeuta podejrzewa u mnie agarofobie wraz z PTSD,ale jutro bede miala rozmowe z psychiatra,gdzie w koncu po poprzednich konsultacjach,testach,psychoterapiach zostanie mi postawiona ostateczna diagnoza. I niestety wszystko na to wskazuje,że faktycznie mam te agarofobie,ponieważ sprawdzilam objawy i wszystko tam się zgadza z tym co pisze
Obecnie jedyne miejsca dla mnie bezpieczne to dom,ogród i wybrana sciezka spacerowa....wszedzie indziej gdzie chodze(a niestety czesto musze) to mam prawie zawsze silny atak paniki... czuje sie jak w wiezieniu
właściwie to jak zrobia lockdown po raz kolejny to mi to bedzie bez roznicy,bo i tak zyje w lockdownie dom,ogrod plus ta sciezka spacerowa,ale ta sciezka i tak nie jest dluga max 15 minut drogi,bo musialam ja trochę skrocic przez chroniczne zmęczenie i tam nic nie ma ciekawego oprocz piekarni,malego sklepu,restauracji malej no i charity shopu(odpowiednika lumpeksu),bo co ma byc ciekawego na wsi,jedyne co tam jest fajne to duzo przyrody i piekne kwiaty i spiew ptakow co mnie odstresowuje,ale niewiem kiedy bede w stanie bez atakow paniki iść gdzie indziej.... ostatnio bylam w duzym parku,gdzie sie wybieralam od dawna az w koncu sie odwazylam tam pojechac, bylo tam pieknie,super widoki,pełno niebieskich dzwonkow,ale i tak dostslam nie dość, ze duzego zmeczenia,bo tam ciezko i dlugo sie szlo pod gore to jeszcze ataku paniki,bo tam bylo duzo ludzi... jutro niewiem czy dam radę jechać do psychiatry, jak nie to mam.mu dac znac i bede miec konsultacje online,bo wlasciwie, to ja nie potrzebuje byc tam.osobiscie-to nie lekarz chorob ciała, zeby mnie musial na oczy widziec ,zeby mnie zbadać... no to.na tyle mojego dnia dzisiaj.znowu nic nie gotowalam,ale dzięki cwiczeniom to mam wiecej energii, wiec jutro planuje cos ugotowac... a teraz juz nic nie robie ciekawego az do jutra