Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1 Ostatnio edytowany przez Kyliekay (2026-03-13 00:43:35)

Temat: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Nienawidzę sytuacji, w której ktoś stojąc koło mnie nie mówi do mnie tylko na mój temat. Sam ten fakt, takiego zachowania jest maksymalnie irytujący, bez wychowania.

1) Jakieś 3 lata temu poszłam do pracy, jako asystentka fryzjera. Nie umiałam za bardzo nic zrobić, ale miałam mieć przyuczenie. Nie mam pretensji o to, że byli mną zirytowani, ale 2 pracownice stojąc obok mnie mówiły do siebie, że źle mi idzie, chociaż mogli zrobić to wprost. Bo jednak to była bardzo ważna sprawa dla mnie.

2) Przez kilka lat, tak naprawdę do połowy liceum albo dłużej, płakałam gdzieś po kątach (może nie dosłownie, ale…), bo stracie znamosci. Miałam tak do jakiejś 2 klasy gimnazjum kolegów, z którymi w podstawówce bardzo się nie lubiłam.

Biliśmy się, oni też często zwalali na mnie coś czego nie zrobiłam, typu malunek na ścianie albo zabieranie moich rzeczy jako swoich.

Jednak później zaczęliśmy się jakoś kumplować, także z nowo poznanymi osobami. Fajnie było sobie pożartować, pogadać, myślałam że jakoś wraca do mnie radość życia. Jakoś tak pod koniec szkoły, wyszło tak, że oni zaczęli się ode mnie oddalać, jeden z nich w pewnym momencie jednego dnia na każde moje pytanie czy próbę zagadania reagował złością, odpowiadał mi językiem zwyczajnie niekulturalnym, przestał siedzieć ze mną w ławce. Bo były plotki, że jestem jego dziewczyną chociaż nigdy do czegoś takiego nie doszło.

No i okej, w latach nastoletnich ludzie mają inne postrzeganie świata, ale znowuż takie gadanie przy mnie o mnie, aby mi dopiec to była już mocna przesada. Chodziło jednak o jakąś część życia, która zaczęła wracać do normy, ważny temat.

Pamiętam, że wtedy cały czas mówiłam do niego, aby kierował do mnie to co mówi na mój temat. Ani razu nawet się nie obrócił, nie przeprosił, nie pogadał na boku bez nikogo.

Tylko w autobusie, przy innych żalił się koledze o tym, że ja co ja sobie wyobrażam, ze po latach awersji w podstawówce mielibyśmy się przyjaźnić, cale pretensje do mnie. Owszem, przyznaje ze byłam czasami niefajna, kiedy o jego dobrym koledze niepotrzebnie powiedziałam pare słów za dużo. Byłam nielubiana i chciałam aby ktoś poczuł to samo, chociaż i tak ten chłopak był w miarę normalny i po latach mi głupio jest. Nie kojarzyłam tylko obrony w drugą stronę, gdy ktoś mnie kluł. Na dobrą sprawę chciałam tak samo byc obraniana, tak samo ważna.

Dla mnie to była oznaka pi***** braku wychowania: masz coś do mnie to mów do mnie.

I o ile nastolatek nie będzie myślał logicznie do końca, tak takie zachowania obserwuje u dorosłych. Lata oczywiście mijają, żyje się dalej, pewne zachowania zostają w człowieku na zawsze.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Odreaguj i zostaw za sobą, 3 lata i liceum to jak przypuszczam kawał życia temu smile Bo jeszcze na emeryturze będziesz się tym bulwersować. Nie warto, szkoda życia na ludzi których już w nim nie ma.

3

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Brakuje ci doświadczenia życiowego i to bardzo widać. Mówienie prawdy nigdy nie było "w modzie", bo ludzie takiej prawdy nie chcą. Świat wygląda tak, że każdy kieruje się własnym interesem i wbrew własnemu dobru nikt nie będzie działał. Dobry przykład ten u fryzjera. Dlaczego one miały ci pomagać? Przecież byłaś dla nich konkurentką w pracy. To trzeba rozumieć.
Masz do życia złe podejście, bo wymagasz od innych, aby tobie pomagali, gdy pewnie będąc na ich miejscu, też nie pomagałabyś komuś, kto ci może zaszkodzić. Takie jest życie.
Na doświadczenia życiowe można reagować płaczem, irytacją, ale też trzeba z nich wyciągać wnioski.

4 Ostatnio edytowany przez BelleMirage (2026-03-13 12:04:54)

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Porzuć wszelkie oczekiwania wobec ludzi

Ludzie nie mówią wprost, ponieważ teraz modna jest poprawność aby przypadkiem kogoś nie urazić. Dodatkowo niemodna jest szczerość w tym zakłamanym państwie


Witaj w dorosłym życiu

5 Ostatnio edytowany przez Melanie93 (2026-03-13 14:40:59)

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Zwykle to młodzi właśnie mają coś takiego w sobie, że często mówią co myślą na głos. Ale właśnie nie w sposób prawidłowy tylko wulgarny lub zbyt mocno obarczonym emocjami, przez co właśnie tak jak w Twoim przypadku kolega zareagował wybuchem gniewu. Dzieci jak i nastolatki tak mają, że chcą okazywać co czują ale czasami nie w sposób właściwy. Jeden się zamknie do innych, a drugi wręcz przeciwnie będzie mówił to co myśli.
Bycie dorosłym to już inna sprawa. To nie jest niczym dziwnym, że mogą kogoś obgadywać za plecami, nawet jak sama to słyszysz i nie powiedzą tego wprost.
Ja kiedyś spotkałam się z tym jak na przerwie dziewczyny obgadywały moją przyjaciółkę, ona miała wolne, a ja od niedawna zaczęłam u niej w firmie dorabiać. Nie wiedziały, że się przyjaźnimy. Jak na drugi dzień zauważyły, że mamy bliskie relacje to patrzyły na mnie ze strachem, czy czasem nie wygadałam czegoś. Ale ja taka nie jestem. Raczej od osób plotkujących trzymam się z daleka, a od tamtej pory obawiały się cokolwiek mówić, i dobrze bo bym już zareagowała. Dla mnie takie zachowanie u dorosłych jest dziecinne, ale za to nie są tak wredne jak nastolatki.
W każdym wieku coś się w ludziach zmienia, i tego nie da się uniknąć, ale jak słyszysz, że Cię obgadują to zareaguj, a nie bądź pasywna, bo tego nie utniesz i może przekształcić się w coś gorszego. Przynajmniej ja tak uważam.

6 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-03-13 14:52:06)

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Wymagac mozna jedynie tego co sie uzgodnilo jesli obie osoby czerpia jakies korzysci z umowy.

Wymaganie od obcych osob aby zachowywaly sie w okreslony sposob sugeruje oblakanie.
Do tego twoje teksty, ze chcialas aby ktos Cie bronil i czulas, ze zycie nie jest fair i to jest jakis argument za tym aby obrabiac dupe niewinnej osobie pokazuja, ze twoje zaburzenie osobowosci jest niebezpieczne dla innych.

Gdybys nikogo nie krzywdzila i byla pomocna to opisane zjawisko byloby bardzo rzadkie - mogloby sie zdarzyc jedynie gdybys przypadkiem zostala wplatana w polityke miedzy innymi osobami.

7 Ostatnio edytowany przez Kyliekay (2026-03-13 21:01:28)

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
JohnyBravo777 napisał/a:

Wymagac mozna jedynie tego co sie uzgodnilo jesli obie osoby czerpia jakies korzysci z umowy.

Wymaganie od obcych osob aby zachowywaly sie w okreslony sposob sugeruje oblakanie.
Do tego twoje teksty, ze chcialas aby ktos Cie bronil i czulas, ze zycie nie jest fair i to jest jakis argument za tym aby obrabiac dupe niewinnej osobie pokazuja, ze twoje zaburzenie osobowosci jest niebezpieczne dla innych.

Gdybys nikogo nie krzywdzila i byla pomocna to opisane zjawisko byloby bardzo rzadkie - mogloby sie zdarzyc jedynie gdybys przypadkiem zostala wplatana w polityke miedzy innymi osobami.


Ja tę potrzebę obrony miałam za dzieciaka, kiedy było tak, że nie byłam lubiana, inni się ze mnie śmiali, a ja dokuczalam im. I chodziło mi tylko o to, że gdy ja byłam np obrażana, to nie było nikogo kto stanąłby za mną w takiej samej obronie jak mieli to moi koledzy. Ogólnie dzieciństwo to nie był łatwy moment też zdrowotnie… +stresy w domu

A tamta sytuacja z gimnazjum no to nie była za fajna i z perspektywy czasu nic bym na temat tego kolegi nie powiedziała, mimo że w podstawówce żywiliśmy do siebie różne uczucia. Raz lepsze, raz gorsze (chociaż ogólnie no to on jeszcze był w miarę)

Całościowo chodziło mi o to, że tak samo jak ja potrafiłam dokuczyć komuś, tak ten brak akceptacji i ciągłe obgadywanie czułam na sobie. Chłopaki z gimnazjum mówili mi, że jestem brzydka, odsuwali się ode mnie, śmiali się z tego co mówię i jak wyglądam. I ani razu, nikt nie przejął się tym tak z sercem, bo nikogo bliskiego nie miałam. Nawet po to, aby ta osoba potrafiła mi zwrócić uwagę, gdy robiłam coś mocno nie tak.

Jak przypominam sobie o tym czasem, to tamten brak jakoś uwiera, ale nic z tym nie zrobię.

No i czego miałabym wymagać od obcych ludzi? W tym sensie, że miałabym każdemu zwracać uwagę? Nie. Bardziej chodziło mi o jakiś rodzaj braku kultury, który nie przystoi w dorosłym wieku, a jest powszechny.

8 Ostatnio edytowany przez Kyliekay (2026-03-13 20:56:37)

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
Legat napisał/a:

Brakuje ci doświadczenia życiowego i to bardzo widać. Mówienie prawdy nigdy nie było "w modzie", bo ludzie takiej prawdy nie chcą. Świat wygląda tak, że każdy kieruje się własnym interesem i wbrew własnemu dobru nikt nie będzie działał. Dobry przykład ten u fryzjera. Dlaczego one miały ci pomagać? Przecież byłaś dla nich konkurentką w pracy. To trzeba rozumieć.
Masz do życia złe podejście, bo wymagasz od innych, aby tobie pomagali, gdy pewnie będąc na ich miejscu, też nie pomagałabyś komuś, kto ci może zaszkodzić. Takie jest życie.
Na doświadczenia życiowe można reagować płaczem, irytacją, ale też trzeba z nich wyciągać wnioski.


Kwestia tej pracy była tylko taka, że wtedy nie miałam właściwie własnego dochodu, nie byłam jakoś w stanie dłużej się utrzymać. Miesiąc to był max w jakichś pracach, a też musiałam pospłacać zadłużenia, nie chciało mi się żyć. A też rodzina mi mówiła że muszę zejść z ojca i każdego dnia bałam się o swoje życie, jak oni będzie wy

A też nie myślałam wtedy w kategoriach bycia konkurencją dla współpracownikow, co najwyżej pomyślałam , że potrzebowali więcej osób do pomocy, chociaż przekaz rozumiem.

Na dobrą sprawę, to była sytuacja, w której i tak sobie nie radziłam więc o konkurowanie ze mną nie musieli się martwić.

9

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Ludzi nie zmienisz i nie możesz im też mówić, co mają robić. w przyjaźniach, bliższym koleżeństwie - tu jest trochę inaczej, jak Cię coś uwiera, to sobie to wyjaśnijcie, aby nie nawarstwiały sie nieporozumienia. Obcy ludzie - jakieś koleżanki w pracy, sasiadki, dalsi znajomi na studiach - będą robić to, co będą chcieli. Morał - chyba dobierać sobie znajomości, które w większej części Ci pasują.

Liceum? Gimnazjum? Miałaś wtedy 14 czy 17 lat? To byliście wszyscy gówniarstwem jeszcze, nie ma co rozpamiętywać.

10 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2026-03-13 22:35:26)

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Autorko, zastanów się przez chwilę nad tym, że jeśli różne osoby w odmiennych sytuacjach, od szkoły po pracę, traktują Cię w ten sam sposób, to czy na pewno problemem jest wyłącznie ich "brak wychowania"? Mało prawdopodobne, by cały świat zmówił się przeciwko Tobie. Może brak Ci pewności siebie, asertywności, nie wiem, brak ci cech lub masz cechy, które niestety prowokują do przekraczania granic. To coś w Twoim zachowaniu sprawia, że różni ludzie w różnych okolicznościach traktują cię tak samo. Ludzie traktują nas tak, jak im na to pozwalamy.

Nie usprawiedliwiam zachowania tych osób, bo było słabe, ale skoro sytuacja powtarza się u różnych osób, poszukaj wspólnego mianownika w sobie.

11

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
Kyliekay napisał/a:
Legat napisał/a:

Brakuje ci doświadczenia życiowego i to bardzo widać. Mówienie prawdy nigdy nie było "w modzie", bo ludzie takiej prawdy nie chcą. Świat wygląda tak, że każdy kieruje się własnym interesem i wbrew własnemu dobru nikt nie będzie działał. Dobry przykład ten u fryzjera. Dlaczego one miały ci pomagać? Przecież byłaś dla nich konkurentką w pracy. To trzeba rozumieć.
Masz do życia złe podejście, bo wymagasz od innych, aby tobie pomagali, gdy pewnie będąc na ich miejscu, też nie pomagałabyś komuś, kto ci może zaszkodzić. Takie jest życie.
Na doświadczenia życiowe można reagować płaczem, irytacją, ale też trzeba z nich wyciągać wnioski.


Kwestia tej pracy była tylko taka, że wtedy nie miałam właściwie własnego dochodu, nie byłam jakoś w stanie dłużej się utrzymać. Miesiąc to był max w jakichś pracach, a też musiałam pospłacać zadłużenia, nie chciało mi się żyć. A też rodzina mi mówiła że muszę zejść z ojca i każdego dnia bałam się o swoje życie, jak oni będzie wy

A też nie myślałam wtedy w kategoriach bycia konkurencją dla współpracownikow, co najwyżej pomyślałam , że potrzebowali więcej osób do pomocy, chociaż przekaz rozumiem.

Na dobrą sprawę, to była sytuacja, w której i tak sobie nie radziłam więc o konkurowanie ze mną nie musieli się martwić.

*”jak ono będzie wyglądać”* korekta

12

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
KoralinaJones napisał/a:

Autorko, zastanów się przez chwilę nad tym, że jeśli różne osoby w odmiennych sytuacjach, od szkoły po pracę, traktują Cię w ten sam sposób, to czy na pewno problemem jest wyłącznie ich "brak wychowania"? Mało prawdopodobne, by cały świat zmówił się przeciwko Tobie. Może brak Ci pewności siebie, asertywności, nie wiem, brak ci cech lub masz cechy, które niestety prowokują do przekraczania granic. To coś w Twoim zachowaniu sprawia, że różni ludzie w różnych okolicznościach traktują cię tak samo. Ludzie traktują nas tak, jak im na to pozwalamy.

Nie usprawiedliwiam zachowania tych osób, bo było słabe, ale skoro sytuacja powtarza się u różnych osób, poszukaj wspólnego mianownika w sobie.


Na ogol albo byłam bardzo wycofana, wobec swojej klasy w LO, z drugiej strony bardzo ekstrawertyczna. Czasami chowałam się gdzieś w kącie, a innym razem szukałam akceptacji bardzo.

Podstawówka znowuz, to było głównie bicie się, jakieś nieleczone ADHD (mam niepełnosprawność, ale ogólnie a moim domu no to było mocno tak sobie i nie było warunków, aby jakoś to leczyć).

Uczyłam się słabo, wręcz źle. LO jakoś skończyłam, ale jakim kosztem. Co by tu ukrywać. Mam wrażenie, że gdzieś byłam taka osoba specyficzna, co czasami słyszę na swój temat.

A w tych pracach no to byłam wiecznie zestresowana. Fryzjer jak fryzjer, tego i tak nigdy nie umiałam robić (chociaż w gimnazjum przeszło mi przez myśl, aby iść do szkoły zawodowej w tym kierunku). Jednak jedną z takich prac, którą myślałam że utrzymam to było sprzątanie w jednym z dużych sklepów. Chciałam tam pracować, bo jak już się udało dostać no to nie była jakaś zła praca.

Tyle, że w każdej z tych robót miałam jakieś ataki paniki. A ja też jestem taka, że próbowałam jakoś łagodnie rozmawiać ze współpracownikami, tak czułam że to są fajni ludzie. W praktyce było tak, że pierwsze kilka dni oni byli jacyś życzliwi, ale już nie wiem przyszedł 4 czy 5 dzień pracy i babka co nami zarządzała, zaczęła na mnie prawie krzyczec, że mam robić wszystko lepiej. Zaczęła też machać mi ręką przed twarzą, pod nosem mówiła że mam nie wiem, nie szczekać czy nie pierdolić. A ja ogólnie mam tendencję do długich zdań, jakiejś próby wyjaśniania itp.

A było trochę tak, że każdy mówił co innego, jeśli chodziło o to sprzątanie . Jedna współpracująca twierdziła, że mam za przeproszeniem zapierdalać, druga ze robić powoli.

I chyba tylko to uwierało, że ja codziennie  idąc tam, miałam ataki paniki, lęk czy się utrzymam, ciągle czegoś ciągle zapominałam i to, że prawie nikt mi dzień dobry nie mówił było taka kwintesencja tego, co wtedy działo się ze mną.

Finalnie popracowałam tam miesiac, jak szefowa na tym sprzątaniu, do mnie zadzwoniła abym przyszła, to wiedziałam o co chodzi. Dowiedziałam się tylko, że nie przedłużyli mi umowy (z zewnętrznej firmy) i do widzenia. Powiedziałam tylko, że okej, rozumiem i do widzenia.

Ot, taka szara mysz, na swój sposób wycofana. Z wiekiem może trochę mi przechodzi, ale niejedna rzecz chowam w sobie.

I tak jakoś ludziom musiałam się jawić, jako ktoś nieistotny,  już trudno. Nie było to najmilsze doświadczenie… no ale…

13

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Jakoś tez tak, do niedawna moje życie towarzyskie dość mocno rozkwitało. Z wiekiem pewne rzeczy do mnie przyszły, inne odeszły. Były wyjazdy, spotkania, co weekend praktycznie nie było mnie w domu. A to wyjścia do klubu, wspólne zakupy, ale potem wszystko się rozjebalo. Ci moi znajomi, tutaj wspomniani, to byli  głównie zaburzeni ludzie, z autyzmem itp i nie mogło się za bardzo to udac.

I w przeciągu 2 lat, roku znowu zostałam gdzieś z boku, a moje grono znajomych trochę się pomniejszyło a zaufanie do ludzi obumarło. To tak dodaje bo chciałam uzupelnic

14

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
Legat napisał/a:

Dlaczego one miały ci pomagać? Przecież byłaś dla nich konkurentką w pracy. To trzeba rozumieć.

IHMO to tylko asystentka fryzjera - do roboty to ma głównie zamiatanie, dezynfekcja i podobne czynności. Jak sobie z czymś takim nie radziła, to nie zachęca to do jakiejkolwiek poważnej interakcji. Zwłaszcza z osobą to wszędzie gdzie się nie pojawia to ma etykietę "nielubianej".

A tu się okazuje, że w innej robocie ze sprzątaniem też sobie średnio radziła.


Ale tak - brakuje jej obycia i wydaje jej się, że jest aktorką pierwszego planu. Każdy ma /wstaw cokolwiek/ dla niej lub do niej, ale nigdy obok.

15 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2026-03-14 15:37:01)

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
Kyliekay napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Autorko, zastanów się przez chwilę nad tym, że jeśli różne osoby w odmiennych sytuacjach, od szkoły po pracę, traktują Cię w ten sam sposób, to czy na pewno problemem jest wyłącznie ich "brak wychowania"? Mało prawdopodobne, by cały świat zmówił się przeciwko Tobie. Może brak Ci pewności siebie, asertywności, nie wiem, brak ci cech lub masz cechy, które niestety prowokują do przekraczania granic. To coś w Twoim zachowaniu sprawia, że różni ludzie w różnych okolicznościach traktują cię tak samo. Ludzie traktują nas tak, jak im na to pozwalamy.

Nie usprawiedliwiam zachowania tych osób, bo było słabe, ale skoro sytuacja powtarza się u różnych osób, poszukaj wspólnego mianownika w sobie.


Na ogol albo byłam bardzo wycofana, wobec swojej klasy w LO, z drugiej strony bardzo ekstrawertyczna. Czasami chowałam się gdzieś w kącie, a innym razem szukałam akceptacji bardzo.

Podstawówka znowuz, to było głównie bicie się, jakieś nieleczone ADHD (mam niepełnosprawność, ale ogólnie a moim domu no to było mocno tak sobie i nie było warunków, aby jakoś to leczyć).

Uczyłam się słabo, wręcz źle. LO jakoś skończyłam, ale jakim kosztem. Co by tu ukrywać. Mam wrażenie, że gdzieś byłam taka osoba specyficzna, co czasami słyszę na swój temat.

A w tych pracach no to byłam wiecznie zestresowana. Fryzjer jak fryzjer, tego i tak nigdy nie umiałam robić (chociaż w gimnazjum przeszło mi przez myśl, aby iść do szkoły zawodowej w tym kierunku). Jednak jedną z takich prac, którą myślałam że utrzymam to było sprzątanie w jednym z dużych sklepów. Chciałam tam pracować, bo jak już się udało dostać no to nie była jakaś zła praca.

Tyle, że w każdej z tych robót miałam jakieś ataki paniki. A ja też jestem taka, że próbowałam jakoś łagodnie rozmawiać ze współpracownikami, tak czułam że to są fajni ludzie. W praktyce było tak, że pierwsze kilka dni oni byli jacyś życzliwi, ale już nie wiem przyszedł 4 czy 5 dzień pracy i babka co nami zarządzała, zaczęła na mnie prawie krzyczec, że mam robić wszystko lepiej. Zaczęła też machać mi ręką przed twarzą, pod nosem mówiła że mam nie wiem, nie szczekać czy nie pierdolić. A ja ogólnie mam tendencję do długich zdań, jakiejś próby wyjaśniania itp.

A było trochę tak, że każdy mówił co innego, jeśli chodziło o to sprzątanie . Jedna współpracująca twierdziła, że mam za przeproszeniem zapierdalać, druga ze robić powoli.

I chyba tylko to uwierało, że ja codziennie  idąc tam, miałam ataki paniki, lęk czy się utrzymam, ciągle czegoś ciągle zapominałam i to, że prawie nikt mi dzień dobry nie mówił było taka kwintesencja tego, co wtedy działo się ze mną.

Finalnie popracowałam tam miesiac, jak szefowa na tym sprzątaniu, do mnie zadzwoniła abym przyszła, to wiedziałam o co chodzi. Dowiedziałam się tylko, że nie przedłużyli mi umowy (z zewnętrznej firmy) i do widzenia. Powiedziałam tylko, że okej, rozumiem i do widzenia.

Ot, taka szara mysz, na swój sposób wycofana. Z wiekiem może trochę mi przechodzi, ale niejedna rzecz chowam w sobie.

I tak jakoś ludziom musiałam się jawić, jako ktoś nieistotny,  już trudno. Nie było to najmilsze doświadczenie… no ale…



Napisałaś o nieleczonym ADHD, atakach paniki, o niepełnosprawności i poczuciu bycia "specyficzną". To zmienia postać rzeczy. Skoro masz takie trudności, to być może to nie jest kwestia twojego "złego charakteru".

Ludzie w pracy reagują krzykiem (choć nie powinni, bez względu na okoliczności), kiedy widzą, że ktoś kompletnie nie ogarnia. Dla przełożonych wniosek jest prosty, nie ogarniasz, to znaczy, że się nie nadajesz, jesteś leniwa albo nie masz umiejętności i kompetencji. Przełożeni widzą tylko efekt, a nie twoje starania.

Po pierwsze, spróbuj zostawić przeszłość za sobą. Szkoła, bicie, trudny dom, to ogromny bagaż, ale nie ma sensu się nim teraz zadręczać. Myśl o sobie tu i teraz. Moja sugestia. Poszukaj środowiska dla siebie, może jakiejś grupy wsparcia i pomocy specjalisty. Próbowałaś kiedyś rozmawiać o swoich problemach z fachowcem? Czy nigdy nie patrzyłaś na siebie pod tym kątem?

16

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
KoralinaJones napisał/a:

Napisałaś o nieleczonym ADHD, atakach paniki, o niepełnosprawności i poczuciu bycia "specyficzną". To zmienia postać rzeczy. Skoro masz takie trudności, to być może to nie jest kwestia twojego "złego charakteru".

Nie wiem czy Ty sobie potrafisz to wyobrazic ale zaburzenia psychicznie sa "zlym charakterem".

Zaburzenia nie biora sie z doswiadczen tylko z wnioskow, ktore na podstawie naszych doswiadczen wyciagamy.
Mozesz miec dwie osoby z takimi samymi, przykrymi doswiadczeniami ale zupelnie odmiennymi reakcjami - jedna bedzie starala sie zrozumiec sytuacje z punktu widzenia innych ludzi (dzieki czemu zbuduje efektywniejsze sposoby interakcji), druga bedac skupiona tylko na sobie i swoich zranionych uczuciach dojdzie do wniosku, ze problem lezy w innych ludziach bo "o ile oni nie zachowali sie super, to inni powinni x, y, z"... xD
W efekcie ta druga osoba bedzie miala leki w interakcjach z innymi bo zamiast efektywniejszych sposobow interakcji bedzie miala do nich tylko wrogosc i poczucie bezsilnosci.

Autorke interesuje tylko ona sama. Stad jest pod wplywem traumy z lat szkolnych - kiedy to tez calkowicie zatrzymala sie w rozwoju dojrzalosci.

17

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

W związku z tym, że przyjęłam taktykę iż rozmawiam wyłącznie z autorem tematu, odpowiedź kieruję do autorki.


Autorko, charakter to nasze stałe postawy, wartości i sposób, w jaki traktujemy innych z własnej woli. Objaw chorobowy to coś, co przejmuje kontrolę nad zachowaniem wbrew woli człowieka.  Przykładowo osoba w ciężkiej depresji może nie mieć siły wstać z łóżka i nazwanie tego np. leniwym charakterem jest tak samo błędne, jak nazwanie osoby ze złamaną nogą niechętną do biegania.

Utożsamianie zaburzeń psychicznych, takich jak wspomniane przez ciebie ADHD czy ataki paniki z charakterem jest błędem poznawczym.

Użytkownik  powyżej myli skutki choroby z cechami osobowości. To tak, jakby twierdzić, że kaszel w zapaleniu płuc to brak kultury osobistej, a nie objaw infekcji.

Dlatego nie pozwól, by czyjeś trzy po trzy wpędzało cię w poczucie winy. Twoje trudności są realne i najprawdopodobniej mają swoje źródło w stanie zdrowia psychicznego, a nie w braku dobrej woli. Pomyśl o tym od tej strony i rozważ konsultację ze specjalistą, to on, a nie przypadkowi ludzie z forum, pomoże Ci zrozumieć, co się z tobą dzieje i jak odzyskać komfort życia. Powodzenia!

18

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Tempa Koralina niestety nie jest w stanie w swoim tempym mozgu pomiescic ideii, ze kazdy najwiekszy skurwysyn na tym swiecie gdyby poszedl do psychoterapeuty to by dostal diagnoze zaburzenia.
Co oznacza, ze - wedlug jej absurdalnie glupiej logiki bedacej wyrazem tempego umyslu - kazdy najwiekszy skurwysyn tego swiata nie jest zlym czlowiekiem tylko jest zwyczajnie niewinna ofiara zaburzenia (kosmici sa winni bo to oni na pewno tak niewinnego czlowieka pokarali) xD

Ja jebie jakie tempe widly.
Znam 10 latkow myslacych krytyczniej od tego szamba intelektualnego Koraliny xD

19

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Kyliekay

No bo to jest oznaka braku wychowania - chociaż sama mogłaś im zwrócić uwagę, aby - jeśli już o tobie mówią - to mówiły do ciebie. Następnym razem zwróć, bez skrupułów.
Z chłopakiem to nie wiem, jakieś twoje stare dzieje, nie wiadomo po co i na co je ty przywołujesz.

20

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Autorko, obawiam się, że Twoje przyjście na to forum z tym problemem mogło okazać się błędem. Niestety niektórzy użytkownicy nie są zainteresowani merytorycznym wsparciem, a jedynie szukają zaczepki. Za chwilę stanie się to, co spotyka Cię też w rzeczywistości. Twoja osoba zostanie zmarginalizowana i sprowadzona do roli przedmiotu dyskusji, a nie podmiotu i osoby potrzebującej wsparcia. Nie przejmuj się tym.

21 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-03-14 21:46:18)

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

.

22 Ostatnio edytowany przez Eqqa (2026-03-14 22:07:16)

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
Kyliekay napisał/a:

Nienawidzę sytuacji, w której ktoś stojąc koło mnie nie mówi do mnie tylko na mój temat. Sam ten fakt, takiego zachowania jest maksymalnie irytujący, bez wychowania.

1) Jakieś 3 lata temu poszłam do pracy, jako asystentka fryzjera. Nie umiałam za bardzo nic zrobić, ale miałam mieć przyuczenie. Nie mam pretensji o to, że byli mną zirytowani, ale 2 pracownice stojąc obok mnie mówiły do siebie, że źle mi idzie, chociaż mogli zrobić to wprost. Bo jednak to była bardzo ważna sprawa dla mnie.

2) Przez kilka lat, tak naprawdę do połowy liceum albo dłużej, płakałam gdzieś po kątach (może nie dosłownie, ale…), bo stracie znamosci. Miałam tak do jakiejś 2 klasy gimnazjum kolegów, z którymi w podstawówce bardzo się nie lubiłam.

Biliśmy się, oni też często zwalali na mnie coś czego nie zrobiłam, typu malunek na ścianie albo zabieranie moich rzeczy jako swoich.

Jednak później zaczęliśmy się jakoś kumplować, także z nowo poznanymi osobami. Fajnie było sobie pożartować, pogadać, myślałam że jakoś wraca do mnie radość życia. Jakoś tak pod koniec szkoły, wyszło tak, że oni zaczęli się ode mnie oddalać, jeden z nich w pewnym momencie jednego dnia na każde moje pytanie czy próbę zagadania reagował złością, odpowiadał mi językiem zwyczajnie niekulturalnym, przestał siedzieć ze mną w ławce. Bo były plotki, że jestem jego dziewczyną chociaż nigdy do czegoś takiego nie doszło.

No i okej, w latach nastoletnich ludzie mają inne postrzeganie świata, ale znowuż takie gadanie przy mnie o mnie, aby mi dopiec to była już mocna przesada. Chodziło jednak o jakąś część życia, która zaczęła wracać do normy, ważny temat.

Pamiętam, że wtedy cały czas mówiłam do niego, aby kierował do mnie to co mówi na mój temat. Ani razu nawet się nie obrócił, nie przeprosił, nie pogadał na boku bez nikogo.

Tylko w autobusie, przy innych żalił się koledze o tym, że ja co ja sobie wyobrażam, ze po latach awersji w podstawówce mielibyśmy się przyjaźnić, cale pretensje do mnie. Owszem, przyznaje ze byłam czasami niefajna, kiedy o jego dobrym koledze niepotrzebnie powiedziałam pare słów za dużo. Byłam nielubiana i chciałam aby ktoś poczuł to samo, chociaż i tak ten chłopak był w miarę normalny i po latach mi głupio jest. Nie kojarzyłam tylko obrony w drugą stronę, gdy ktoś mnie kluł. Na dobrą sprawę chciałam tak samo byc obraniana, tak samo ważna.

Dla mnie to była oznaka pi***** braku wychowania: masz coś do mnie to mów do mnie.

I o ile nastolatek nie będzie myślał logicznie do końca, tak takie zachowania obserwuje u dorosłych. Lata oczywiście mijają, żyje się dalej, pewne zachowania zostają w człowieku na zawsze.

Ludzie są różni i lepiej wybierać sobie takie miejsca pracy i towarzystwo bez takich specyficznych osób, którzy w taki sposób dodają sobie ważności. 
Nie dziwię się, że pamiętasz co się działo w twojej pierwszej pracy. Jak ktoś już napisał następnym razem - nie zgadzaj się na podobne zachowania i nie bój się wtrącić co o tym myślisz. Milczenie tutaj nie jest dobre. Tych osób już nie zmienisz, możesz zmienić swoje zachowanie do nich i dzięki temu poczuć się lepiej.

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
BelleMirage napisał/a:

Porzuć wszelkie oczekiwania wobec ludzi

Ludzie nie mówią wprost, ponieważ teraz modna jest poprawność aby przypadkiem kogoś nie urazić. Dodatkowo niemodna jest szczerość w tym zakłamanym państwie


Witaj w dorosłym życiu

Polska zawsze była zakłamana. Większość udaje katolików, ale obgadują innych ale śmierć uważa za koniec. Do tego sarmackie mity itp. Unia bee a euro za granicą nie śmierdzi. wink
Zawsze najciemniej pod latarnią.

24

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
Socjallibertarianin napisał/a:
BelleMirage napisał/a:

Porzuć wszelkie oczekiwania wobec ludzi

Ludzie nie mówią wprost, ponieważ teraz modna jest poprawność aby przypadkiem kogoś nie urazić. Dodatkowo niemodna jest szczerość w tym zakłamanym państwie


Witaj w dorosłym życiu

Polska zawsze była zakłamana. Większość udaje katolików, ale obgadują innych ale śmierć uważa za koniec. Do tego sarmackie mity itp. Unia bee a euro za granicą nie śmierdzi. wink
Zawsze najciemniej pod latarnią.

Masz rację, pod tą naszą narodową latarnią faktycznie jest najciemniej. Ta 'poprawność', o której wspomniałam, to nic innego jak maska dla tchórzostwa. Ludzie mówią naokoło, żeby przypodobać się tłumowi, ale w tej pogoni za akceptacją kompletnie tracą własne granice i kręgosłup.
To błędne koło..nikt nie szanuje kogoś, kto boi się być sobą, więc tacy ludzie szukają sobie podobnych 'aktorów', by wspólnie pielęgnować te sarmackie mity i fasadową wiarę.
Łatwiej jest udawać katolika i obgadywać sąsiada, niż mieć odwagę stanąć w prawdzie. Nieszczerość to wybór ludzi słabych, którzy wolą żyć w stadzie kłamców, niż zaryzykować bycie autentycznym. To nie jest tylko kwestia mody, to systemowa produkcja ludzi bez twarzy

Hipokryzja jest wszędzie, daleko szukać nie trzeba, prawda?

25

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
BelleMirage napisał/a:

nikt nie szanuje kogoś, kto boi się być sobą

Nikt nie szanuje osob, ktore boja sie zobaczyc cos wiecej niz czubek swojego nosa.

26

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
KoralinaJones napisał/a:

Autorko, obawiam się, że Twoje przyjście na to forum z tym problemem mogło okazać się błędem. Niestety niektórzy użytkownicy nie są zainteresowani merytorycznym wsparciem, a jedynie szukają zaczepki. Za chwilę stanie się to, co spotyka Cię też w rzeczywistości. Twoja osoba zostanie zmarginalizowana i sprowadzona do roli przedmiotu dyskusji, a nie podmiotu i osoby potrzebującej wsparcia. Nie przejmuj się tym.

No to też to jakoś zauważyłam i pewne odpowiedzi wolę pominąć milczeniem i skupić się na tych bardziej merytorycznych

27

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
JohnyBravo777 napisał/a:

Wymagac mozna jedynie tego co sie uzgodnilo jesli obie osoby czerpia jakies korzysci z umowy.

Wymaganie od obcych osob aby zachowywaly sie w okreslony sposob sugeruje oblakanie.
Do tego twoje teksty, ze chcialas aby ktos Cie bronil i czulas, ze zycie nie jest fair i to jest jakis argument za tym aby obrabiac dupe niewinnej osobie pokazuja, ze twoje zaburzenie osobowosci jest niebezpieczne dla innych.

Gdybys nikogo nie krzywdzila i byla pomocna to opisane zjawisko byloby bardzo rzadkie - mogloby sie zdarzyc jedynie gdybys przypadkiem zostala wplatana w polityke miedzy innymi osobami.

Odpowiem krótko, bo na dobrą sprawę nie ma na co formułować dłuższej odpowiedzi : fajnie, że jesteś maksymalnym altruistą, bardzo to interesujące, doprawdy wręcz bardzo. więcej odpisywać nie zamierzam, bo nie chcę być uczniem mądrzejszym od mistrza.

28

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
Kyliekay napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Wymagac mozna jedynie tego co sie uzgodnilo jesli obie osoby czerpia jakies korzysci z umowy.

Wymaganie od obcych osob aby zachowywaly sie w okreslony sposob sugeruje oblakanie.
Do tego twoje teksty, ze chcialas aby ktos Cie bronil i czulas, ze zycie nie jest fair i to jest jakis argument za tym aby obrabiac dupe niewinnej osobie pokazuja, ze twoje zaburzenie osobowosci jest niebezpieczne dla innych.

Gdybys nikogo nie krzywdzila i byla pomocna to opisane zjawisko byloby bardzo rzadkie - mogloby sie zdarzyc jedynie gdybys przypadkiem zostala wplatana w polityke miedzy innymi osobami.

Odpowiem krótko, bo na dobrą sprawę nie ma na co formułować dłuższej odpowiedzi : fajnie, że jesteś maksymalnym altruistą, bardzo to interesujące, doprawdy wręcz bardzo. więcej odpisywać nie zamierzam, bo nie chcę być uczniem mądrzejszym od mistrza.

Maksymalnie to Ty jestes zjebana

29

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
JohnyBravo777 napisał/a:
Kyliekay napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Wymagac mozna jedynie tego co sie uzgodnilo jesli obie osoby czerpia jakies korzysci z umowy.

Wymaganie od obcych osob aby zachowywaly sie w okreslony sposob sugeruje oblakanie.
Do tego twoje teksty, ze chcialas aby ktos Cie bronil i czulas, ze zycie nie jest fair i to jest jakis argument za tym aby obrabiac dupe niewinnej osobie pokazuja, ze twoje zaburzenie osobowosci jest niebezpieczne dla innych.

Gdybys nikogo nie krzywdzila i byla pomocna to opisane zjawisko byloby bardzo rzadkie - mogloby sie zdarzyc jedynie gdybys przypadkiem zostala wplatana w polityke miedzy innymi osobami.

Odpowiem krótko, bo na dobrą sprawę nie ma na co formułować dłuższej odpowiedzi : fajnie, że jesteś maksymalnym altruistą, bardzo to interesujące, doprawdy wręcz bardzo. więcej odpisywać nie zamierzam, bo nie chcę być uczniem mądrzejszym od mistrza.

Maksymalnie to Ty jestes zjebana

Dziękuję za tę garść interesujących informacji, ale gówno mnie to obchodzi. Zaczepki szukaj gdzie indziej.

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
Kyliekay napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
Kyliekay napisał/a:

Odpowiem krótko, bo na dobrą sprawę nie ma na co formułować dłuższej odpowiedzi : fajnie, że jesteś maksymalnym altruistą, bardzo to interesujące, doprawdy wręcz bardzo. więcej odpisywać nie zamierzam, bo nie chcę być uczniem mądrzejszym od mistrza.

Maksymalnie to Ty jestes zjebana

Dziękuję za tę garść interesujących informacji, ale gówno mnie to obchodzi. Zaczepki szukaj gdzie indziej.

Nie przejmuj się nim on ma tak od dawna  big_smile

31

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
Julia life in UK napisał/a:
Kyliekay napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Maksymalnie to Ty jestes zjebana

Dziękuję za tę garść interesujących informacji, ale gówno mnie to obchodzi. Zaczepki szukaj gdzie indziej.

Nie przejmuj się nim on ma tak od dawna  big_smile

Tylko jej to mowia wszyscy a nie tylko ja.
Ma problem, ze mowia to do siebie wzajemnie gdy maja tego nieudacznika i nieroba (ktory nawet pozamiatac dobrze nie potrafi) z anty-spolecznym zaburzeniem osobowosci obok siebie zamiast mowic to jej bezposrednio.

Gdyby jej powiedzieli bezposrednio to by im odpowiedziala "gowno mnie to obchodzi".
Od gowna trzeba sie trzymac z dala - i jak widac kazdy to rozumie bo szybko sie jej pozbywaja.

32 Ostatnio edytowany przez Kyliekay (2026-03-21 21:46:49)

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
JohnyBravo777 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Kyliekay napisał/a:

Dziękuję za tę garść interesujących informacji, ale gówno mnie to obchodzi. Zaczepki szukaj gdzie indziej.

Nie przejmuj się nim on ma tak od dawna  big_smile

Tylko jej to mowia wszyscy a nie tylko ja.
Ma problem, ze mowia to do siebie wzajemnie gdy maja tego nieudacznika i nieroba (ktory nawet pozamiatac dobrze nie potrafi) z anty-spolecznym zaburzeniem osobowosci obok siebie zamiast mowic to jej bezposrednio.

Gdyby jej powiedzieli bezposrednio to by im odpowiedziala "gowno mnie to obchodzi".
Od gowna trzeba sie trzymac z dala - i jak widac kazdy to rozumie bo szybko sie jej pozbywaja.

Zamknij się i wsadź sobie w dupę te twoje antypatyczne opinie. Nie umiesz nawet czytać ze zrozumieniem i w swoich wypowiedziach obrażasz już nawet nie mnie, ale też inną użytkowniczkę Koralinę, nazywając ją „tempą”, nawet nieortograficznie.

Więc, to że gówno obchodzi mnie twoja opinia, jest jedyną słuszną odpowiedzią, bo nie powinna ona obchodzić kogokolwiek. Zwłaszcza jak trafi się ktoś, kto będzie bardziej wrażliwy ode mnie i dostanie od ciebie równie mądrą inaczej odpowiedź.

33

Odp: Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok
Kyliekay napisał/a:

Zwłaszcza jak trafi się ktoś, kto będzie bardziej wrażliwy ode mnie

Malo prawdopodobne aby znalazl sie ktos bardziej wrazliwy na swoim punkcie od Ciebie xD

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dlaczego ludzie nie potrafią wprost mówić tylko obok

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024