Ostatnio dużo czytam o judaizmie i zaczęłam się zastanawiać nad jedną rzeczą.
U nas w chrześcijaństwie pierwszym sakramentem jest chrzest, czyli moment kiedy człowiek oficjalnie zostaje włączony do wspólnoty wierzących.
I zaczęłam się zastanawiać czy w Judaizm istnieje coś podobnego.
Okazuje się, że najbliższym odpowiednikiem jest rytuał nazywany Brit Milah, czyli obrzezanie chłopca.
Odbywa się ono ósmego dnia po narodzinach i jest bardzo ważnym wydarzeniem religijnym w rodzinie żydowskiej.
Ten zwyczaj pochodzi jeszcze z czasów Abrahama. W Tora jest napisane:
„To jest moje przymierze między mną a wami (…) każdy chłopiec ma być obrzezany.”
(Księga Rodzaju 17)
Obrzezanie jest więc znakiem przymierza z Bogiem.
Dlatego dla Żydów jest to jeden z najważniejszych rytuałów w całym życiu.
Trochę mnie to zaskoczyło, bo wcześniej myślałam, że to jest tylko jakiś dawny zwyczaj kulturowy. A okazuje się, że ma bardzo głębokie znaczenie religijne.
W pewnym sensie przypomina to chrzest, bo też chodzi o wejście do wspólnoty i przymierze z Bogiem.
Tylko forma jest oczywiście zupełnie inna.
Zastanawiam się też nad jedną rzeczą.
W chrześcijaństwie chrzest dotyczy zarówno chłopców jak i dziewczynek. Natomiast obrzezanie dotyczy tylko chłopców.
Dziewczynki żydowskie nie mają takiego rytuału w sensie fizycznym, chociaż oczywiście też są częścią wspólnoty od urodzenia.
Ciekawa jestem jak wy to widzicie.
Czy można powiedzieć, że obrzezanie jest odpowiednikiem chrztu?
A może to jednak zupełnie coś innego?