Piszę ten temat, bo widzę, że niektórzy zaczynają się zastanawiać, co się dzieje z moim biznesem biżuteryjnym i dlaczego ostatnio zamilkłam w tym temacie.
Więc piszę wprost: zawieszam go na jakiś czas. Nie zamykam, nie palę mostów, nie wyrzucam narzędzi do kosza. Po prostu robię pauzę.
Doszłam do wniosku, że do prowadzenia czegokolwiek — nawet małego biznesu — potrzeba energii. Nie tylko pieniędzy, nie tylko pomysłów, ale właśnie energii psychicznej. A tej u mnie ostatnio zwyczajnie brakuje.
Przez ostatni rok było za dużo wszystkiego: emocji, decyzji, strat, kosztów, planów, rozczarowań i nadziei wymieszanych w jednym garnku. Prawo jazdy pochłonęło masę kasy, biżuteria też wymagała inwestycji, a zwrotów jeszcze realnie nie ma, bo to dopiero się rozkręcało. Do tego codzienne życie, dorastająca córka, myślenie o przyszłości, o samochodzie, o stabilności.
I w pewnym momencie złapałam się na tym, że zaczynam robić biżuterię nie z serca, tylko z presji. A to już jest bardzo zły znak.
Nie chcę tworzyć czegoś na siłę, z poczucia „muszę”, bo wtedy to przestaje mieć sens. Biżuteria miała być czymś lekkim, twórczym, a zaczęła mnie mentalnie dusić. I to jest moment, w którym trzeba umieć powiedzieć STOP, zanim człowiek sam siebie wypali do końca.
Święta Hildegarda pisała, że wszystko ma swój czas — czas działania i czas wycofania. I ja czuję, że teraz jest u mnie czas wycofania, uporządkowania myśli, zebrania sił. Bóg nie jest Bogiem chaosu, tylko ładu. A ja w środku mam teraz więcej chaosu niż ładu.
Nie traktuję tego jako porażki. Bardziej jako lekcję pokory i uważności na siebie. Lepiej zrobić krok w tył świadomie, niż iść dalej na oparach i potem zaliczyć prawdziwy upadek.
Biżuteria nie ucieknie. Pomysły też nie. Jeśli będzie mi dane, wrócę do tego z nową energią, spokojniejszą głową i może zupełnie innym podejściem. A jeśli nie — to znaczy, że ta droga miała mnie czegoś nauczyć, a niekoniecznie być celem samym w sobie.
Na ten moment wybieram zdrowie psychiczne, spokój i realne ogarnięcie życia, zamiast udawania, że „wszystko idzie świetnie”.
Czasem największą odwagą nie jest cisnąć dalej, tylko umieć się zatrzymać.
I z tym was zostawiam.
