Nowy Rok 2026 coraz bliżej i pierwszy raz od dawna nie mam w głowie listy wielkich postanowień. Kiedyś chciałam zmienić wszystko naraz: siebie, życie, ludzi dookoła. Dziś bardziej chcę jednego — spokoju i zaufania Bogu, nawet wtedy, gdy nie rozumiem, dokąd mnie prowadzi.
Ostatnie lata nauczyły mnie, że życie potrafi wywrócić każdy plan. Można coś budować, inwestować czas, pieniądze, emocje, a potem wszystko i tak idzie inną drogą. I właśnie dlatego coraz częściej wracam do słów: „Twoja łaska, Panie, trwa na wieki” (Ps 138,8). Bo tylko to jest stałe.
Wchodząc w 2026 rok, nie proszę o łatwe życie. Proszę o mądrość w decyzjach, o siłę, gdy będzie ciężko, i o to, żebym nie zgubiła Boga w codziennym biegu. Chcę robić swoje małe kroki — w pracy, w wychowaniu, w rozwoju — ale bez paniki, że wszystko musi się wydarzyć natychmiast.
Święta Hildegarda pisała, że człowiek najlepiej wzrasta wtedy, gdy żyje w harmonii, a nie w ciągłym napięciu. I to jest coś, co chcę zabrać ze sobą w nowy rok — mniej walki ze światem, a więcej porządkowania własnego serca.
Nie wiem, co przyniesie 2026. Ale wiem, że chcę wejść w ten rok z wiarą, a nie ze strachem. Resztę, jak zawsze, oddaję Bogu.