Zerwała z dnia na dzień - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zerwała z dnia na dzień

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1 Ostatnio edytowany przez Bay91 (2025-10-22 19:58:36)

Temat: Zerwała z dnia na dzień

Dzień dobry wszystkim użytkownikom,

W jak największym skrócie postaram się opisać swoją sytuację.

5 lat temu w krótkim czasie zmarła moja mama oraz dziewczyna i przez ten czas byłem sam, nie miałem ochoty nawiązywać bliskich relacji z kobietami.

W lipcu odezwałem się do znajomej, której nie widziałem od jakichś 7lat. Wtedy mieliśmy dobry kontakt, ale ona była jeszcze uczennicą technikum, a ja miałem 26 lat (dzieli nas 9 lat różnicy), więc nie widziałem w niej kandydatki na partnerkę. Wszystko zmieniło się tego lata kiedy do niej napisałem. Codziennie wymienialiśmy wiadomości, ja potem co prawda urwałem kontakt na 3 tygodnie, ale z powrotem się odezwałem i doszło do spotkania, które ona w sumie sama zaproponowała.

Pierwsze spotkanie było u mnie w domu, na spokojnie, grzecznie, aczkolwiek zakończyło się przytulaniem i pocałunkami. Umówiliśmy się, że na kolejny weekend widzimy się w Poznaniu, gdzie ona mieszka (ja mieszkam 60km od Poznania). Powiedziała, że miała mnie nie wpuszczać do mieszkania, a skończyło się tym, że poprosiła bym został u niej na noc i skończyło się stosunkiem. Przez ten czas kiedy ja byłem u siebie, a ona w Poznaniu cały czas do mnie dzwoniła, przed pracą, po pracy, rozmawialiśmy codziennie godzinami by się lepiej jeszcze poznać - z nikim nigdy nie przegadałem tyle przez telefon. Jakieś 2 tygodnie później wyznała, że mnie kocha, odpowiedziałem, że ja ją również. Powiedziała o mnie swoim rodzicom, planowaliśmy wspólnie wyjazdy, święta itp. No i tu powoli zbliżamy się do meritum.

W ubiegłym tygodniu zaproponowała żebym przyjechał do niej już w czwartek, bo ma l4 do końca tygodnia (wcześniej zaproponowała, że ona przyjedzie do mnie, ale choroba wszystko zmieniła). Nie mogliśmy się doczekać aż się zobaczymy, odliczaliśmy dni, potem godziny, potem minuty. W czwartek i piątek było super, czułem, że w końcu to jest kobieta, z którą mogę zacząć wiązać jakieś konkretne plany na przyszłość.

W sobotę pojechaliśmy z jej przyjacielem i jego córką (on ma 40 lat, a córka 18) na zawody, w których brała udział. Gość okazał się kompletnym narcyzem, narzucającym swoją wolę, mówiącym tylko o sobie. W pewnym momencie zwrócił mi uwagę, że moja luba niesie dwie kawy, a ja żadnej, co wynikało z tego, że ja kawy nie piję i dałem jej na chwilę żeby sprawdziła, która kawa jest czyja (sytuacja może wydawać się nieistotna, ale to ważne). Potem na trybunach ostatnie 30min rozmawiała tylko z nim, ale stwierdziłem, że nie robię problemu, bo przecież to jest jej najlepszy przyjaciel, rzadko się widzą więc niech się nagadają, ja mam ją cały czas dla siebie.

Gdy wróciliśmy od razu można było wyczuć jakieś napięcie między nami, dopytywałem, więc w końcu powiedziała, że głupio jej było, że jej przyjaciel zwraca mi uwagę i troszczy się o nią bardziej niż jej własny chłopak. Byłem w kompletnym szoku, że z tak błachej sytuacji robi taki problem, tym bardziej, że troszczę się o nią cały czas, cisnę ją kiedy nie chce jej się przygotować do pracy, uczę się razem z nią na uczelnię, jadę do niej kiedy jest chora żeby się nie zaopiekować, a na koniec słyszę coś takiego.
Dodatkowo powiedziała, że czuła wyrzuty sumienia, że rozmawia z nim, a ja siedzę obok sam, ale powiedziałem, że prawda, było mi trochę przykro, ale to jej przyjaciel i nie będę robił jej problemów przez taką błachostkę. Ponadto stwierdziła, że żartowałem sobie z niej kiedy byliśmy na zakupach, a ona chce się czuć jak moja dziewczyna (powiedziałem przy serach, którego szukaliśmy do carbonary, cytując "kochanie, ja po ten ser to nawet do Włoch dla Ciebie polecę" , albo żartobliwie "więcej z Tobą na zakupy nie idę" - czy to takie straszne żarty przez które mogła czuć się zawstydzona wśród ludzi?)

Porozmawialiśmy jednak, sytuacja wydawała się zażegnana, zakończyło się wszystko seksem na zgodę.

W niedzielę wstałem w super humorze, lecz gdy tylko ona wstała miałem wrażenie, że coś jest nie tak. Aż mi się odechciało, pojechaliśmy na spacer do parku, potem do miasta. Przez cały czas byłem trochę obojętny (wynikało to z jej wcześniejszego zachowania, odnosiłem wrażenie, że jest napięcie między nami). Cały dzień w środku chciało mi się płakać, że jak to, w czwartek byłem taki szczęśliwy, a teraz pół dnia myślę czy nie jechać do domu. Wróciliśmy do niej, powiedziałem w końcu otwarcie, że jest jakaś spina między nami. Ona najpierw powiedziała, że nic takiego nie czuła, po czym stwierdziła, że od rana ma wrażenie, że zepsuła mi humor tym, że się obudziła. W końcu powiedziała to o czym myślałem przez pół dnia, że może lepiej będzie jak pojadę do domu i na spokojnie sobie wszystko przemyślimy. Zgodziłem się.

Chciałem dać jej przestrzeń i postanowiłem, że nie będę się odzywał przez kilka dni. W międzyczasie przemyślałem co zrobiłem źle tego dnia i stwierdziłem, że ta chwila rozłąki dobrze nam zrobi, przemyślałem co robiłem źle i postanowiłem nie odpuszczać, bo to jest kobieta, na której mi zależy i warto powalczyć o tą miłość. Nie zdążyłem się położyć spać, a ona już się odezwała z pytaniem czy wszystko w porządku, odpisałem, że tak i ta sytuacja nic nie zmieniło jeśli chodzi o moje uczucia do niej. Ona coś zaczęła kręcić, że to tak szybko nie mija, ale ona nie wie jeszcze czy kiedykolwiek będzie dobrze. Odpowiedziałem jej, że związek to nie tylko wzloty, ale też upadki i jeśli ludzie naprawdę się kochają to warto walczyć i się nie poddawać, ona na to że się nie poddaje tylko słucha swoich uczuć i coraz bardziej jej podpowiadają, że to nie to. Na koniec napisała, że musi najpierw sama się odnaleźć, wrócić do zdrowej rutyny, zaangażować się w terapię i chyba nie potrafi zbudować zdrowego związku. Nie miałem już siły tego dnia i odpisałem "ok rozumiem", ona na to "przepraszam" i na tym skończyła się rozmowa, nic nie odpisałem.

Od niedzieli wieczór nie kontaktowaliśmy się ze sobą (stwierdziłem, że nie ma sensu bombardować jej wiadomościami czy telefonami).

Teraz moje pytanie brzmi czy warto jeszcze próbować coś zdziałać/naprawić czy lepiej odpuścić i dać sobie spokój? Nie rozumiem jej, ponieważ to ona ciągle inicjowała kontakt, dzwoniła do mnie w drodze do pracy, z pracy, aż do wieczora rozmawialiśmy, kilka godzin dziennie, jeszcze nigdy z nikim tyle nie rozmawiałem przez telefon. Mieliśmy podobne spojrzenie na codziennie sprawy jak również te poważne życiowe w stylu dom, rodzina, nasza wspólna przyszłość, gdzie to pojedziemy razem. Wielokrotnie wyznawała mi miłość, nawet w piątek stwierdziła, że pierwszy raz to ja pierwszy powiedziałem, że ją kocham, a nie na odwrót. Jeszcze sobotniego wieczoru mówiła jak to bardzo mnie kocha, dziękowała, że nie pojechałem i żebym tak więcej nie robił.

Dodam na koniec, że ona cierpi na schizofrenię paranoidalną, w dodatku kiedyś miała problem z narkotykami, poszła na terapię, mitingi i od ponad 3 lat jest czysta. Nie wiem czy to ta choroba powoduje, że dziewczyna tak szybko odpuszcza i nie wierzy w siebie (chodzi i o pracę i o uczelnię i też o nasz związek). Cały czas chodziła do psychiatry na terapię, niedawno zrezygnowała i zamierza iść na inną dla dzieci z rozbitych rodzin (jej rodzice rozwiedli się gdy miała 6 lat). Mam wrażenie, że dziewczyna do końca życia będzie wszystko rozkminiać, analizować i tylko chodzić na różne terapie, zamiast nie bać się i zacząć normalnie żyć.

Czekam na Wasze opinie i porady.

Pozdrawiam serdecznie!

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez RozrabiakaWmalinowymGaju (2025-10-22 20:49:25)

Odp: Zerwała z dnia na dzień
Bay91 napisał/a:

Teraz moje pytanie brzmi czy warto jeszcze próbować coś zdziałać/naprawić czy lepiej odpuścić i dać sobie spokój?

Co byś doradził najlepszemu kumplowi w takiej sytuacji?

Czasem czegoś chcemy, ale kiedy zderzamy się z prawdą że tylko my chcemy a druga strona niekoniecznie, szacunek do siebie wymaga by odpuścić.
Masz do siebie szacunek?

Tam mogą być dziesiątki powodów, od tych wewnętrznych po jej relacje z kolegą, dla których ona tak nagle zmieniła zachowanie.

Ty dostałeś solidną dawkę love- bombingu i Cię wzięło. Pytanie, czy wzięło Cię na tyle by się teraz szarpać, zabiegać, walczyć o kolejne porcje przyjemności, by wreszcie zrozumieć że się samemu nie da, czy jednak umiesz się pogodzić z tym, że ludzie się tak czasem zachowują i że to problem w nich, nie w Tobie.

Odpuść, w przeciwnym razie czeka Cię mnóstwo 'atrakcji'. Chyba żeś z tych, co ich szukają.

3 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-10-22 21:45:30)

Odp: Zerwała z dnia na dzień
Bay91 napisał/a:

Dzień dobry wszystkim użytkownikom,

W jak największym skrócie postaram się opisać swoją sytuację.

5 lat temu w krótkim czasie zmarła moja mama oraz dziewczyna i przez ten czas byłem sam, nie miałem ochoty nawiązywać bliskich relacji z kobietami.

W lipcu odezwałem się do znajomej, której nie widziałem od jakichś 7lat. Wtedy mieliśmy dobry kontakt, ale ona była jeszcze uczennicą technikum, a ja miałem 26 lat (dzieli nas 9 lat różnicy), więc nie widziałem w niej kandydatki na partnerkę. Wszystko zmieniło się tego lata kiedy do niej napisałem. Codziennie wymienialiśmy wiadomości, ja potem co prawda urwałem kontakt na 3 tygodnie, ale z powrotem się odezwałem i doszło do spotkania, które ona w sumie sama zaproponowała.

Pierwsze spotkanie było u mnie w domu, na spokojnie, grzecznie, aczkolwiek zakończyło się przytulaniem i pocałunkami. Umówiliśmy się, że na kolejny weekend widzimy się w Poznaniu, gdzie ona mieszka (ja mieszkam 60km od Poznania). Powiedziała, że miała mnie nie wpuszczać do mieszkania, a skończyło się tym, że poprosiła bym został u niej na noc i skończyło się stosunkiem. Przez ten czas kiedy ja byłem u siebie, a ona w Poznaniu cały czas do mnie dzwoniła, przed pracą, po pracy, rozmawialiśmy codziennie godzinami by się lepiej jeszcze poznać - z nikim nigdy nie przegadałem tyle przez telefon. Jakieś 2 tygodnie później wyznała, że mnie kocha, odpowiedziałem, że ja ją również. Powiedziała o mnie swoim rodzicom, planowaliśmy wspólnie wyjazdy, święta itp. No i tu powoli zbliżamy się do meritum.

W ubiegłym tygodniu zaproponowała żebym przyjechał do niej już w czwartek, bo ma l4 do końca tygodnia (wcześniej zaproponowała, że ona przyjedzie do mnie, ale choroba wszystko zmieniła). Nie mogliśmy się doczekać aż się zobaczymy, odliczaliśmy dni, potem godziny, potem minuty. W czwartek i piątek było super, czułem, że w końcu to jest kobieta, z którą mogę zacząć wiązać jakieś konkretne plany na przyszłość.

W sobotę pojechaliśmy z jej przyjacielem i jego córką (on ma 40 lat, a córka 18) na zawody, w których brała udział. Gość okazał się kompletnym narcyzem, narzucającym swoją wolę, mówiącym tylko o sobie. W pewnym momencie zwrócił mi uwagę, że moja luba niesie dwie kawy, a ja żadnej, co wynikało z tego, że ja kawy nie piję i dałem jej na chwilę żeby sprawdziła, która kawa jest czyja (sytuacja może wydawać się nieistotna, ale to ważne). Potem na trybunach ostatnie 30min rozmawiała tylko z nim, ale stwierdziłem, że nie robię problemu, bo przecież to jest jej najlepszy przyjaciel, rzadko się widzą więc niech się nagadają, ja mam ją cały czas dla siebie.

Gdy wróciliśmy od razu można było wyczuć jakieś napięcie między nami, dopytywałem, więc w końcu powiedziała, że głupio jej było, że jej przyjaciel zwraca mi uwagę i troszczy się o nią bardziej niż jej własny chłopak. Byłem w kompletnym szoku, że z tak błachej sytuacji robi taki problem, tym bardziej, że troszczę się o nią cały czas, cisnę ją kiedy nie chce jej się przygotować do pracy, uczę się razem z nią na uczelnię, jadę do niej kiedy jest chora żeby się nie zaopiekować, a na koniec słyszę coś takiego.
Dodatkowo powiedziała, że czuła wyrzuty sumienia, że rozmawia z nim, a ja siedzę obok sam, ale powiedziałem, że prawda, było mi trochę przykro, ale to jej przyjaciel i nie będę robił jej problemów przez taką błachostkę. Ponadto stwierdziła, że żartowałem sobie z niej kiedy byliśmy na zakupach, a ona chce się czuć jak moja dziewczyna (powiedziałem przy serach, którego szukaliśmy do carbonary, cytując "kochanie, ja po ten ser to nawet do Włoch dla Ciebie polecę" , albo żartobliwie "więcej z Tobą na zakupy nie idę" - czy to takie straszne żarty przez które mogła czuć się zawstydzona wśród ludzi?)

Porozmawialiśmy jednak, sytuacja wydawała się zażegnana, zakończyło się wszystko seksem na zgodę.

W niedzielę wstałem w super humorze, lecz gdy tylko ona wstała miałem wrażenie, że coś jest nie tak. Aż mi się odechciało, pojechaliśmy na spacer do parku, potem do miasta. Przez cały czas byłem trochę obojętny (wynikało to z jej wcześniejszego zachowania, odnosiłem wrażenie, że jest napięcie między nami). Cały dzień w środku chciało mi się płakać, że jak to, w czwartek byłem taki szczęśliwy, a teraz pół dnia myślę czy nie jechać do domu. Wróciliśmy do niej, powiedziałem w końcu otwarcie, że jest jakaś spina między nami. Ona najpierw powiedziała, że nic takiego nie czuła, po czym stwierdziła, że od rana ma wrażenie, że zepsuła mi humor tym, że się obudziła. W końcu powiedziała to o czym myślałem przez pół dnia, że może lepiej będzie jak pojadę do domu i na spokojnie sobie wszystko przemyślimy. Zgodziłem się.

Chciałem dać jej przestrzeń i postanowiłem, że nie będę się odzywał przez kilka dni. W międzyczasie przemyślałem co zrobiłem źle tego dnia i stwierdziłem, że ta chwila rozłąki dobrze nam zrobi, przemyślałem co robiłem źle i postanowiłem nie odpuszczać, bo to jest kobieta, na której mi zależy i warto powalczyć o tą miłość. Nie zdążyłem się położyć spać, a ona już się odezwała z pytaniem czy wszystko w porządku, odpisałem, że tak i ta sytuacja nic nie zmieniło jeśli chodzi o moje uczucia do niej. Ona coś zaczęła kręcić, że to tak szybko nie mija, ale ona nie wie jeszcze czy kiedykolwiek będzie dobrze. Odpowiedziałem jej, że związek to nie tylko wzloty, ale też upadki i jeśli ludzie naprawdę się kochają to warto walczyć i się nie poddawać, ona na to że się nie poddaje tylko słucha swoich uczuć i coraz bardziej jej podpowiadają, że to nie to. Na koniec napisała, że musi najpierw sama się odnaleźć, wrócić do zdrowej rutyny, zaangażować się w terapię i chyba nie potrafi zbudować zdrowego związku. Nie miałem już siły tego dnia i odpisałem "ok rozumiem", ona na to "przepraszam" i na tym skończyła się rozmowa, nic nie odpisałem.

Od niedzieli wieczór nie kontaktowaliśmy się ze sobą (stwierdziłem, że nie ma sensu bombardować jej wiadomościami czy telefonami).

Teraz moje pytanie brzmi czy warto jeszcze próbować coś zdziałać/naprawić czy lepiej odpuścić i dać sobie spokój? Nie rozumiem jej, ponieważ to ona ciągle inicjowała kontakt, dzwoniła do mnie w drodze do pracy, z pracy, aż do wieczora rozmawialiśmy, kilka godzin dziennie, jeszcze nigdy z nikim tyle nie rozmawiałem przez telefon. Mieliśmy podobne spojrzenie na codziennie sprawy jak również te poważne życiowe w stylu dom, rodzina, nasza wspólna przyszłość, gdzie to pojedziemy razem. Wielokrotnie wyznawała mi miłość, nawet w piątek stwierdziła, że pierwszy raz to ja pierwszy powiedziałem, że ją kocham, a nie na odwrót. Jeszcze sobotniego wieczoru mówiła jak to bardzo mnie kocha, dziękowała, że nie pojechałem i żebym tak więcej nie robił.

Dodam na koniec, że ona cierpi na schizofrenię paranoidalną, w dodatku kiedyś miała problem z narkotykami, poszła na terapię, mitingi i od ponad 3 lat jest czysta. Nie wiem czy to ta choroba powoduje, że dziewczyna tak szybko odpuszcza i nie wierzy w siebie (chodzi i o pracę i o uczelnię i też o nasz związek). Cały czas chodziła do psychiatry na terapię, niedawno zrezygnowała i zamierza iść na inną dla dzieci z rozbitych rodzin (jej rodzice rozwiedli się gdy miała 6 lat). Mam wrażenie, że dziewczyna do końca życia będzie wszystko rozkminiać, analizować i tylko chodzić na różne terapie, zamiast nie bać się i zacząć normalnie żyć.

Czekam na Wasze opinie i porady.

Pozdrawiam serdecznie!

Taka choroba zawsze będzie dawała znać, może być przeplatana okresami remisji.
Dlatego jej zachowanie może być różne. Nie możesz być pewien czy ona mówi prawdę czy wymyśla.
Po drugie jest to choroba dziedziczna, więc na dziecko lepiej się nie decydować.
Uważam, że dla ciebie będzie lepiej jak ona nie będzie chciała z Tobą być, bo widać, że Tobie by było ciężko z niej zrezygnować.
Normalnie to nigdy nie da się z nią żyć.

4

Odp: Zerwała z dnia na dzień

Bay91
Przeczytałam uważnie całość, ale zatrzymałam się na dłużej przy tej części Twojego postu

cytuję:
"Dodam na koniec, że ona cierpi na schizofrenię paranoidalną, w dodatku kiedyś miała problem z narkotykami, poszła na terapię, mitingi i od ponad 3 lat jest czysta. Nie wiem czy to ta choroba powoduje, że dziewczyna tak szybko odpuszcza i nie wierzy w siebie (chodzi i o pracę i o uczelnię i też o nasz związek). Cały czas chodziła do psychiatry na terapię, niedawno zrezygnowała i zamierza iść na inną dla dzieci z rozbitych rodzin (jej rodzice rozwiedli się gdy miała 6 lat). Mam wrażenie, że dziewczyna do końca życia będzie wszystko rozkminiać, analizować i tylko chodzić na różne terapie, zamiast nie bać się i zacząć normalnie żyć."

Schizofrenia paranoidalna nie pozwala chorej osobie żyć normalnie i nigdy nie wiadomo,
kiedy co w niej się  utworzy. Jest to wielka niewiadoma przeplatana niespodziankami.
Jeśli ktoś zachoruje w czasie trwania związku, to trudno jest go porzucić, ale w Waszym
przypadku, to co się już zadziało, można potraktować jako przygodę.
Bawiliście się oboje. Twoje zachowania i ewentualne oczekiwania są w porządku, bo widziałeś
w niej możliwość zrealizowania swoich zamiarów.
A może Ona przemyślała sobie, że nie da rady sprostać Twoim oczekiwaniom i dlatego
wycofała się z tego już teraz?
Dziewczyna ma chyba 29 lat, zatem miała już jakieś możliwości poznania funkcjonowania
w związku i z pewnością ma doświadczenia.
Leczy się na schizo i wciąż w tym wieku przeżywa rozwód rodziców?
Gdzieś po drodze zaliczyła narkotyki.
Szkoda dziewczyny, ale pomyśl sobie, że lepiej, iż z jej strony było zerwanie, bo nie masz
powodu do wyrzutów sumienia.
Wszystko może się posypać jeśli okaże się, że dziewczyna jest w ciąży.

Twoje wrażenie /tekst pogrubiony/ moim zdaniem jest trafne.

5

Odp: Zerwała z dnia na dzień

Dziękuję za Wasze odpowiedzi.

Skupię się głównie na ostatnim poście od cisza to ja.

Odnośnie sprostania moim oczekiwaniom, ona kilka razy mamrotała, że nie jest wystarczająca dla mnie, nawet w dzień rozstania kiedy jeszcze u niej byłem wyszeptała, że może nie nadaje się do bycia moją dziewczyną. Jest to podobne zachowanie jakie przejawiała do pracy czy nauki, że ona się nie nadaje, że nie nauczy się, że nie da rady. Ja cały czas starałem się ją wspierać, mówiłęm że da radę, cisnąłem ją do nauki, kiedy nie chciała już mówiłem dalej, powtórzymy jeszcze raz, a potem jeszcze raz, aż się nauczysz. Tak samo uważam, jest z naszym związkiem, dziewczyna odpuszcza zamiast próbować walczyć.

Ona ma 25 lat, ja kończę w sobotę 34. Nigdy nie była w dłuższym związku, w sobotę kiedy się pogodziliśmy po sprzeczce nawet mówiła, że muszę ja nauczyć żyć w związku itp. dlatego nie rozumiem jej niedzielnego zachowania i zerwania. Im dłużej o tym myślę mam wrażenie, że to wszystko głównie spowodowane jest jej schizofrenią. Wiedziałem na co się piszę, liczyłem się z tym, że będą lepsze i gorsze dni, ale byłem na to gotowy, poświęcić się dla niej, bo po prostu nigdy nie czułem się tak z inną, nie miałem przeświadczenia, że to chyba ta dziewczyna, z którą mogę być do końca życia (miałem już dłuższe związki od tego, typu rok czy dwa, ale nigdy nie czułem takiej więzi jak z nią).

Odnośnie zdania: "Szkoda dziewczyny, ale pomyśl sobie, że lepiej, iż z jej strony było zerwanie, bo nie masz
powodu do wyrzutów sumienia.
Wszystko może się posypać jeśli okaże się, że dziewczyna jest w ciąży."

Nie zerwałem z nią w sobotę przede wszystkim dlatego, że stwierdziłem, że skoro się kochamy nie będę tak szybko odpuszczał, a po drugie właśnie z powodu wyrzutów sumienia, kiedy leżała i pytała mnie "tak po prostu? pojedziesz i koniec?". Zostałem, nie uciekłem.
Jeśli chodzi o ciążę to trochę się boję, ponieważ oboje chcemy mieć dzieci, co prawda jeszcze nie teraz, problem w tym, że od trzeciego razu uprawialiśmy seks bez zabezpieczenia (wiem to głupie i nieodpowiedzialne), teraz boję się właśnie, że napisze mi za 3-4 tygodnie, że jest w ciąży.

W każdym razie obecnie dałem sobie spokój, skupiam się na sobie, siłowni i samorozwoju. Nie mamy od niedzieli kontaktu, myślę, że jeśli to prawdziwa miłość to w końcu ona się odezwie i może to jakoś poskładamy, jeśli nie to trudno, szukamy dalej.

Pozdrawiam!

6

Odp: Zerwała z dnia na dzień

Schizofrenia niestety wiąże się z podatnością na sugestie, gorsza odpornością na stres jak i problemami z radzeniem sobie z emocjami. Do tego sytuację będzie interpretować irracjonalnie, często z drobnostki robiąc coś wielkiego. Gdybyś chciał z Nią być, musiałbyś na wszystko uważać,bo nawet zwykły żart będzie atakiem na trwałość i sens związku. Ona w trakcie nawrotów choroby, często niespodziewanie i ciężkie będzie to do określenia, będzie miała swoje odpaly i zniekształcała zaistniałą sytuację. Z drugiej strony, stwierdzenie że potrzebuję zająć się sobą jest czymś bardzo dojrzałym z Jej strony, szkoda tylko, że zrobiła Ci sieczkę emocjonalną.
Zastanów się czy naprawdę chcesz czegoś takiego...
Weź też pod uwagę (przyjaciel), że osoby chore, przez to, że nie są stabilne emocjonalne, nie radzą sobie z emocjami mogą mieć przez to większą skłonność do romansów i zdrad. Chwilowe zachwianie w związku mogą zinterpretować jako brak sensu bycia w tym związku, a jak na horyzoncie pojawia się ktoś, kto da tego czego akurat brakuje, to... piekła nie ma

Zastanów się, czy jesteś w stanie to udźwignąć, oraz co Tobie jest najlepsze.
Ja bym odpuściła - tak jak Ona sobie tego życzy, skupiłabym się na sobie. Ochłonęła, przemyślała na chłodno

7

Odp: Zerwała z dnia na dzień

Najwyraźniej nie zdajesz sobie sprawy co cię czeka jeśli byś się z nią związał na stałe. Miłość wszystkiego nie załatwi.
Ona nawet by nie była w stanie opiekować się dzieckiem, a ty jeszcze nic, a już ryzykowałeś ciążę.
Jej się nie dziwię bo jest chora psychicznie, ale Ty!?

8

Odp: Zerwała z dnia na dzień

Chłopie, mam dla ciebie jedno słowo dobrej rady i brzmi ono: EWAKUACJA.

9

Odp: Zerwała z dnia na dzień
Bay91 napisał/a:

Dodam na koniec, że ona cierpi na schizofrenię paranoidalną, w dodatku kiedyś miała problem z narkotykami, poszła na terapię, mitingi i od ponad 3 lat jest czysta.

Jakiej odpowiedzi oczekujesz po takim opisie?

10

Odp: Zerwała z dnia na dzień

Za dużo kamlotów na prostej drodze. Znacie się w sumie od bardzo niedawna (licząc wszystko) a już czego w tym waszym związku nie było? Jakieś niedopowiedzenia, niewyjaśnione sytuacje, obrażanie się, odpoczywanie od siebie (!)
Moim zdaniem czas się katapultować.  Związek nie rokuje dobrze i jeśli nie zamierzasz zmarnować sobie życia, to po prostu spasuj.

Nie dziękuj za radę, tylko z niej skorzystaj big_smile

11

Odp: Zerwała z dnia na dzień

Związek z osobą chorą na schizofrenię to może być ciężka sprawa i duża odpowiedzialność. Nie każdy jest w stanie to udźwignąć. Czasem choroba przebiega łagodnie i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Ale czasem nie...
Każdy ma prawo do szczęścia i miłości, osoby chore też, jednak zastanów się dobrze, czy chcesz w to wchodzić.  Już teraz masz przedsmak tego, z czym to się wiąże, potem może być gorzej. Duża labilność emocjonalna jest częsta w przypadku schizofrenii. 
Dziewczyna, oprócz tego, że jest chora, może zwyczajnie się bać wchodzić w relację, mając świadomość, że możesz ją kiedyś porzucić ze względu na jej chorobę.
Schizofrenicy często są bardzo wrażliwi. Dla niej to mógłby być cios w serce.
Może więc lepiej, jak na tym etapie to się zakończy niż miałoby potem.

Odp: Zerwała z dnia na dzień
Bay91 napisał/a:

Dodam na koniec, że ona cierpi na schizofrenię paranoidalną, w dodatku kiedyś miała problem z narkotykami, poszła na terapię, mitingi i od ponad 3 lat jest czysta.


Chłopie, spierdalaj jak najdalej się da.
Wiesz co to jest schizofrenia? Chcesz, aby potem robiła Ci awantury za to, że odstawiłeś mleko do lodówki etykietą do tyłu?

Zresztą już teraz robi Ci jakieś jazdy, że sama musiała nieść kawę (że niby jej nie pomogłeś) - tak będzie wyglądać Twoje życie lol

Zastanów się.

13

Odp: Zerwała z dnia na dzień

Można trochę napisać ale uwierz na słowo. Odpusc. Po prostu odpusc. Inaczej będziesz żałował

14

Odp: Zerwała z dnia na dzień
Bay91 napisał/a:

Ona ma 25 lat, ja kończę w sobotę 34. Nigdy nie była w dłuższym związku, w sobotę kiedy się pogodziliśmy po sprzeczce nawet mówiła, że muszę ja nauczyć żyć w związku itp. dlatego nie rozumiem jej niedzielnego zachowania i zerwania.

No dobrze, ale tak konkretnie, to który fragment historii jest dla ciebie niezrozumiały?
25 lat to jest jeszcze dziecko i do poważnego związku się nadaje mniej więcej tak samo jak świnia do noszenia siodła i występów na rodeo. Tego nie rozumiesz? Ból, choroby i rozpacz, to klasyczny przejaw infantylnej potrzeby zwracania na siebie uwagi, więc dopóki nie widziałeś na własne oczy diagnozy od lekarza, recept ani leków, tego typu opowieści możesz spokojnie umieścić na półce z bajkami dla naiwniaków. O tym też nie wiedziałeś?
Stary koń jesteś, ale myślenie masz trochę jak nastolatek bez obycia w relacjach z płcią przeciwną i łykasz bez oporów każdy bzdet, który laska ci sadzi. Jutro będzie miała raka macicy, a za tydzień guza mózgu, typowe objawy u dziewcząt w tym wieku, które potrzebują dramy, zwrotów akcji i ciągłego bycia w centrum uwagi, a nie tam związki jakieś w których nic się nie dzieje.
Kolejna sprawa, o której być może nie słyszałeś, to jedną z najgłupszych rzeczy jaką możesz sobie zrobić, jest wikłanie się w jakiekolwiek znajomości na odległość, zwłaszcza z osobami w wieku tej dziewczyny. Ona jeszcze myśli i się zachowuje jak typowa nastolatka, której dopiero co urosły cycki i potrzebuje wrażeń, nie faceta na stałe i to o połowę od niej starszego, który będzie u niej siedział i zamulał. Spotkać się od czasu do czasu na fajną randkę i bzykanie, oczywiście czemu nie, ale wiązać się z gościem, którego w ogóle nie zna, a ten po paru wiadomościach i dwóch spotkaniach już się zachowuje jak zazdrosny mąż...
Wspólny wypad z przyjacielem, na który zostałeś zaciągnięty oraz cały przebieg tego waszego spotkania, to był podręcznikowy shit test, który od góry do dołu podręcznikowo oblałeś. Zamiast robić z tego zagadnienie i się dąsać jak dzieciak, powinieneś wykazać całkowity brak reakcji na to co widzisz i słyszysz, a po zakończeniu tych zawodów czy co to tam było, należało pożegnać ozięble przyjaciela, wziąć dziewczynę za rękę, zabrać ją do kina i spędzić z nią fanie czas, a kwestii przyjaciela w ogóle nie poruszać. Wtedy w jej oczach pokazałbyś się zupełnie inaczej, a tak to wyszło co wyszło, okazałeś słabość w bardzo ważnym momencie i ona tego nigdy nie zapomni, bo jej gadzi mózg już zarejestrował na poziomie podświadomym, że jesteś mięczakiem i twoja pozycja znacząco spadła.
Poza tym wszystkim, jest taka jedna złota zasada, która mówi, że ten komu bardziej zależy, zawsze ma gorzej i ostatecznie przegrywa. Kiedy ona grymasi i musi przemyśleć, żeby się zastanowić bla bla bla... a ty w tym czasie próbujesz jej tłumaczyć i ją przekonywać, to każde twoje słowo jest jak kolejna porcja gówna rzucana na włączony wentylator, przed którym ty stoisz, a ona tylko zwiększa obroty. Nie przejmuj się, staram się dawać jaskrawe przykłady, żeby lepiej ci się utrwaliło, ale to nic osobistego. Po prostu dorosłe życie składa się z samych takich gówien, ale bycie dorosłym nie polega na tym, żeby stać przed wentylatorem, kiedy obok masz otwarte drzwi...

15

Odp: Zerwała z dnia na dzień
Wujek Czesiek napisał/a:
Bay91 napisał/a:

Ona ma 25 lat, ja kończę w sobotę 34. Nigdy nie była w dłuższym związku, w sobotę kiedy się pogodziliśmy po sprzeczce nawet mówiła, że muszę ja nauczyć żyć w związku itp. dlatego nie rozumiem jej niedzielnego zachowania i zerwania.

No dobrze, ale tak konkretnie, to który fragment historii jest dla ciebie niezrozumiały?
25 lat to jest jeszcze dziecko i do poważnego związku się nadaje mniej więcej tak samo jak świnia do noszenia siodła i występów na rodeo. Tego nie rozumiesz? Ból, choroby i rozpacz, to klasyczny przejaw infantylnej potrzeby zwracania na siebie uwagi, więc dopóki nie widziałeś na własne oczy diagnozy od lekarza, recept ani leków, tego typu opowieści możesz spokojnie umieścić na półce z bajkami dla naiwniaków. O tym też nie wiedziałeś?
Stary koń jesteś, ale myślenie masz trochę jak nastolatek bez obycia w relacjach z płcią przeciwną i łykasz bez oporów każdy bzdet, który laska ci sadzi. Jutro będzie miała raka macicy, a za tydzień guza mózgu, typowe objawy u dziewcząt w tym wieku, które potrzebują dramy, zwrotów akcji i ciągłego bycia w centrum uwagi, a nie tam związki jakieś w których nic się nie dzieje.
Kolejna sprawa, o której być może nie słyszałeś, to jedną z najgłupszych rzeczy jaką możesz sobie zrobić, jest wikłanie się w jakiekolwiek znajomości na odległość, zwłaszcza z osobami w wieku tej dziewczyny. Ona jeszcze myśli i się zachowuje jak typowa nastolatka, której dopiero co urosły cycki i potrzebuje wrażeń, nie faceta na stałe i to o połowę od niej starszego, który będzie u niej siedział i zamulał. Spotkać się od czasu do czasu na fajną randkę i bzykanie, oczywiście czemu nie, ale wiązać się z gościem, którego w ogóle nie zna, a ten po paru wiadomościach i dwóch spotkaniach już się zachowuje jak zazdrosny mąż...
Wspólny wypad z przyjacielem, na który zostałeś zaciągnięty oraz cały przebieg tego waszego spotkania, to był podręcznikowy shit test, który od góry do dołu podręcznikowo oblałeś. Zamiast robić z tego zagadnienie i się dąsać jak dzieciak, powinieneś wykazać całkowity brak reakcji na to co widzisz i słyszysz, a po zakończeniu tych zawodów czy co to tam było, należało pożegnać ozięble przyjaciela, wziąć dziewczynę za rękę, zabrać ją do kina i spędzić z nią fanie czas, a kwestii przyjaciela w ogóle nie poruszać. Wtedy w jej oczach pokazałbyś się zupełnie inaczej, a tak to wyszło co wyszło, okazałeś słabość w bardzo ważnym momencie i ona tego nigdy nie zapomni, bo jej gadzi mózg już zarejestrował na poziomie podświadomym, że jesteś mięczakiem i twoja pozycja znacząco spadła.
Poza tym wszystkim, jest taka jedna złota zasada, która mówi, że ten komu bardziej zależy, zawsze ma gorzej i ostatecznie przegrywa. Kiedy ona grymasi i musi przemyśleć, żeby się zastanowić bla bla bla... a ty w tym czasie próbujesz jej tłumaczyć i ją przekonywać, to każde twoje słowo jest jak kolejna porcja gówna rzucana na włączony wentylator, przed którym ty stoisz, a ona tylko zwiększa obroty. Nie przejmuj się, staram się dawać jaskrawe przykłady, żeby lepiej ci się utrwaliło, ale to nic osobistego. Po prostu dorosłe życie składa się z samych takich gówien, ale bycie dorosłym nie polega na tym, żeby stać przed wentylatorem, kiedy obok masz otwarte drzwi...

W punkt !!! gdybym nie wiedział kto i co big_smile a i jak big_smile

Odp: Zerwała z dnia na dzień

Wujek Czesiek pozamiatał temat big_smile

17 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-10-25 13:48:19)

Odp: Zerwała z dnia na dzień
Jack Sparrow napisał/a:

Chłopie, mam dla ciebie jedno słowo dobrej rady i brzmi ono: EWAKUACJA.

O to to. smile

Od siebie dodam, że za bardzo podajesz siebie na tacy. Zapobiegasz powstawaniu emocji, a te zwłaszcza u kobiet są bardzo ważne. Nie możesz sam ciagnąc wózka związkowego. Musisz dać przestrzeć przyszłej kobiecie.

18 Ostatnio edytowany przez Bay91 (2025-10-27 17:12:47)

Odp: Zerwała z dnia na dzień

Dziękuję za Wasze opinie.

Ewakuacja - myślę, że jest to słowo klucz.

W sobotę miałem urodziny i napisała "sto lat", podziękowałem, zapytała co słychać? Odpisałem, że możemy pogadać jutro, bo teraz mam gości i jestem zajęty. Rano napisała, że ma zajęcia od 11 do wieczora i umówiliśmy się na rozmowę wieczorem, po czym zaczęła mi wysyłać jakieś zdjęcia co wydziergała na drutach, nie chciało mi się zbytnio z nią pisać, więc stwierdziłem, że sprawdzę jej intencje. Zapytałem czy na jutro do pracy już wszystko umie, powiedziała, że tak średnio, więc napisałem, że wieczorem możemy powtórzyć żeby sobie utrwaliła (tak zawsze robiliśmy), po czym ona odpisała, że nie, bo tylko chciała zapytać co u mnie i nie wrócimy do tego co było. Odpowiedziałem, że w sumie to już wie co u mnie, życzyliśmy sobie miłego dnia i na tym zakończyliśmy rozmowę.

Nie zamierzam już do tego wracać, trzeba iść do przodu, mam już wstępnie dwie kandydatki do umówienia na rendez vous tak więc trzeba działać.
Nie wiem tylko po cholerę się do mnie odzywa, ja na jej miejscu już bym sobie darował, w dodatku pisze do mnie tak jakby była na mnie obrażona lub zła, a nie ma przecież żadnego powodu.
Poczytałem jeszcze w tygodniu o schizofrenii paranoidalnej i dopiero zaczęło do mnie docierać w co bym się wkopał gdybyśmy byli nadal razem. Znajomi radzą mi żebym ją zablokował na komunikatorach, ale bez przesady, nie będę się bawił w taką dziecinadę. Obstawiam, że już się więcej nie odezwie i w sumie to mam też taką nadzieję.

Pozdrawiam!

P.S. Post od Wujek Czesiek sztos!

19

Odp: Zerwała z dnia na dzień

Dobrze, że dzięki forum zrozumiałeś, że to nie była dziewczyna do normalnego życia.
Powodzenia smile

Odp: Zerwała z dnia na dzień

Nie baw się w blokowanie jej, bo to jeszcze bardziej może ją nakręcać.
Jeżeli planujesz odpuścić tę relacje, to po prostu stopniowo się wycofuj, aż znajomość zgaśnie naturalnie.

21

Odp: Zerwała z dnia na dzień
Bay91 napisał/a:

Jeśli chodzi o ciążę to trochę się boję, ponieważ oboje chcemy mieć dzieci, co prawda jeszcze nie teraz, problem w tym, że od trzeciego razu uprawialiśmy seks bez zabezpieczenia (wiem to głupie i nieodpowiedzialne), teraz boję się właśnie, że napisze mi za 3-4 tygodnie, że jest w ciąży.

to plus +- schizofrenia niestety źle rokuje.

Dziewczyna może sobie zaciążyć z kimkolwiek i wrzucić cię w alimenty, bo stwierdzi, że wtedy już będziesz musiał z nią być. Więc w razie czego chociaż zrób testy genetyczne.

22

Odp: Zerwała z dnia na dzień
Bay91 napisał/a:

Nie wiem tylko po cholerę się do mnie odzywa

Nie wiesz? To przeczytaj jeszcze raz co ci wyżej napisałem.
25 latki tak się właśnie zachowują. Jedynym celem jej kontaktów jest darmowa atencja i podregulowanie samopoczucia.
Gówno ją obchodzi co u ciebie słychać, bo to co naprawdę nie dawało jej spokoju, to dlaczego się nie odzywasz.
Już o mnie zapomniał? Już komuś innemu poświęca uwagę i swój czas? Już zostałam zastąpiona? Ja? Zastąpiona? O nie, ni chuja...
I wtedy właśnie dostajesz wiadomość pod tytułem co słychać. Co oczywiście nic nie oznacza i o niczym nie świadczy, bo być może snujesz tam sobie jakieś wizje, no więc przestań. Wiesz, nie chcę być nieprzyjemny, ale tak po prawdzie, to dwie minuty przed napisaniem do ciebie mogła komuś innemu robić loda, a kiedy wyszedł do łazienki wzięła z nudów telefon i na fejsbuku jej się wyświetliło, kto ma dzisiaj urodziny...

23 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-10-29 16:46:12)

Odp: Zerwała z dnia na dzień

Ona może i ma schizofrenię, ale Ty nie lepszy. Dla niej też lepiej, że z Tobą nie będzie.
Najpierw prawisz jej dyrdymały o swojej miłości, zaangażowaniu i poświęceniu i przekonujesz tu nas jaki byłeś świadomy, w co wszedłeś:

Bay91 napisał/a:

Nie zdążyłem się położyć spać, a ona już się odezwała z pytaniem czy wszystko w porządku, odpisałem, że tak i ta sytuacja nic nie zmieniło jeśli chodzi o moje uczucia do niej".
"Odpowiedziałem jej, że związek to nie tylko wzloty, ale też upadki i jeśli ludzie naprawdę się kochają to warto walczyć i się nie poddawać"
"Wiedziałem na co się piszę, liczyłem się z tym, że będą lepsze i gorsze dni, ale byłem na to gotowy, poświęcić się dla niej, bo po prostu nigdy nie czułem się tak z inną, nie miałem przeświadczenia, że to chyba ta dziewczyna, z którą mogę być do końca życia"


A potem machasz beztrosko ręką na tę miłość i niemal słychać jak wzdychasz z ulgą:  

Bay91 napisał/a:

"Obstawiam, że już się więcej nie odezwie i w sumie to mam też taką nadzieję."
"Poczytałem jeszcze w tygodniu o schizofrenii paranoidalnej i dopiero zaczęło do mnie docierać w co bym się wkopał gdybyśmy byli nadal razem."

I wisienka na torcie:

Bay91 napisał/a:

"Nie zamierzam już do tego wracać, trzeba iść do przodu, mam już wstępnie dwie kandydatki do umówienia na rendez vous tak więc trzeba działać".

A jeszcze zaledwie pare tyg temu było"

Bay91 napisał/a:

"przemyślałem co robiłem źle i postanowiłem nie odpuszczać, bo to jest kobieta, na której mi zależy i warto powalczyć o tą miłość".


Ach te miłości. Ulotne jak motyl. Nowe kandydatki już czekają za rogiem;)

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zerwała z dnia na dzień

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024