Witam was, jestem facetem i piszę tutaj bo chciał bym poznać opinie/zdanie innych kobiet. Jestem z kobietą lat 24 ja mam 27 w związku od trzech lat. Mieszkamy razem około 15 miesięcy. Dziewczyna od zawsze strasznie dba o wygląd, makijaż najważniejszy, powiększanie ust, ale to jej sprawy ja nie ingeruje, kocham ją i jeśli jej to daje komfort ma się podobać sobie to czemu nie. Od około 6 miesięcy jest coraz mniej seksu. To znaczy na chwilę obecną od stycznia, licząc tylko ten rok kochaliśmy się....raz. Zawsze ja inicjuje seks, ale zawsze słyszę, że ona nie ma nastroju bo się sobą brzydzi...podkreślam że jest kobietą bardzo a to bardzo atrakcyjną, taką za którą na ulicy większość się ogląda. Twierdzi że ona się brzydzi sobą i ona nie da rady się kochać...że ona nie może patrzeć na swojej ciało, gdzie wcześniej kochaliśmy się dosłownie kilka razy w tygodniu. Zawsze gdy inicjuje ten seks to po chwili ona płacze mówiąc o tym że się siebie brzydzi i zaczyna mnie to zastanawiać bo jest w dobrym humorze, śmieje się itd a gdy ja idę w kierunku tym to nagle płacz i ten sam tekst że się siebie brzydzi i ona nie da rady. Gdy odpuszczę to po godzinie wszystko wraca do normy i znów jest normalna. Sam już nie wiem co mogę o tym wszystkim myśleć, nie potrzebuje się kochać nie wiaodmo ile, ale nie ukrywam że raz na pół roku to jest to trochę mało. Jak mówię że chciał bym się z nią kochać choć od czasu do czasu to ona mówi, że ona chce się przytulać a przed idź robimy to każdego dnia gdy tylko mamy wolna chwilę. Czułości jest dużo w naszym związku a seksu brak. Nie wiem co już mam myśleć robić, jak jej pomóc jeśli faktycznie trzeba. Chcial bym aby ktoś spojrzał na to z innej strony niż ja i coś doradził. Pozdrawiam
Jeżeli faktycznie to problem z samooceną, to odpowiednim kierunkiem jest psychoterapeuta.
Skoro jest naprawde bardzo atrakcyjna to raczej cie zbywa tymi tekstami.
Moze kogos ma. Ja bym tak obstawiala.
Jeśli problem z samooceną, to wyjątkowo poważny... w tak młodym wieku powiększanie ust? Tylko terapia, bo to nie wygląda dobrze. Brzmi też trochę tak, jakby w przeszłości była molestowana i nagle to do niej z jakiegoś powodu wróciło... jakiś impuls sprawił, że zaczęła nienawidzić siebie.
Wygląda na to jakby dziewczynę coś przykrego spotkało.
Witam was, jestem facetem i piszę tutaj bo chciał bym poznać opinie/zdanie innych kobiet. Jestem z kobietą lat 24 ja mam 27 w związku od trzech lat. Mieszkamy razem około 15 miesięcy. Dziewczyna od zawsze strasznie dba o wygląd, makijaż najważniejszy, powiększanie ust, ale to jej sprawy ja nie ingeruje, kocham ją i jeśli jej to daje komfort ma się podobać sobie to czemu nie. Od około 6 miesięcy jest coraz mniej seksu. To znaczy na chwilę obecną od stycznia, licząc tylko ten rok kochaliśmy się....raz. Zawsze ja inicjuje seks, ale zawsze słyszę, że ona nie ma nastroju bo się sobą brzydzi...podkreślam że jest kobietą bardzo a to bardzo atrakcyjną, taką za którą na ulicy większość się ogląda. Twierdzi że ona się brzydzi sobą i ona nie da rady się kochać...że ona nie może patrzeć na swojej ciało, gdzie wcześniej kochaliśmy się dosłownie kilka razy w tygodniu. Zawsze gdy inicjuje ten seks to po chwili ona płacze mówiąc o tym że się siebie brzydzi i zaczyna mnie to zastanawiać bo jest w dobrym humorze, śmieje się itd a gdy ja idę w kierunku tym to nagle płacz i ten sam tekst że się siebie brzydzi i ona nie da rady. Gdy odpuszczę to po godzinie wszystko wraca do normy i znów jest normalna. Sam już nie wiem co mogę o tym wszystkim myśleć, nie potrzebuje się kochać nie wiaodmo ile, ale nie ukrywam że raz na pół roku to jest to trochę mało. Jak mówię że chciał bym się z nią kochać choć od czasu do czasu to ona mówi, że ona chce się przytulać a przed idź robimy to każdego dnia gdy tylko mamy wolna chwilę. Czułości jest dużo w naszym związku a seksu brak. Nie wiem co już mam myśleć robić, jak jej pomóc jeśli faktycznie trzeba. Chcial bym aby ktoś spojrzał na to z innej strony niż ja i coś doradził. Pozdrawiam
Może cierpi na dysmorfofobię.
To jest bardzo prosty temat, dajesz jej bardzo proste ultimatum. Albo seks wraca do normy, albo się rozstajecie. Szkoda życia chłopie na taką klode
Co by to nie było, to jeśli ona nie widzi problemu w tym, że ty nie masz w tym związku seksu przez długie miesiące i absolutnie nic nie robi żeby rozwiązać sytuacje, to ja bym się ewakuowała bardzo szybko.
Może tak być, że ona miala tak dużo wcześniej, przełamywała się, jak już byłeś zaklepany, hamulce puściły.
Pozostaje poważnie porozmawiać, być może leczyła się wcześniej bez efektu, musicie to wyjaśnić.
Kiedy dziewczyna płacze to nie jest zwykły kaprys, bo mi się nie chce. Coś niedobrego się dzieje. Jeśli autor nastawiony jest tylko na aspekty fizyczne i przyjemności własnej to zastosuje się do słabych rad typu rzuć ją. Jeśli zależy mu na dziewczynie bo ceni ją w innych aspektach niż tylko seks to postara się wyjaśnić co się dzieje, lub namówi dziewczynę do kontaktu ze specjalistą.
11 2024-04-30 17:14:49 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2024-04-30 17:15:38)
Probowaliscie w ciemnosci?
Wygląda na to jakby dziewczynę coś przykrego spotkało.
Na pewno, od strony autora, bo inaczej skąd by się wzięło przesadne dbanie o wygląd i płacz.
Witam was, jestem facetem i piszę tutaj bo chciał bym poznać opinie/zdanie innych kobiet. Jestem z kobietą lat 24 ja mam 27 w związku od trzech lat. Mieszkamy razem około 15 miesięcy. Dziewczyna od zawsze strasznie dba o wygląd, makijaż najważniejszy, powiększanie ust, ale to jej sprawy ja nie ingeruje, kocham ją i jeśli jej to daje komfort ma się podobać sobie to czemu nie. Od około 6 miesięcy jest coraz mniej seksu. To znaczy na chwilę obecną od stycznia, licząc tylko ten rok kochaliśmy się....raz. Zawsze ja inicjuje seks, ale zawsze słyszę, że ona nie ma nastroju bo się sobą brzydzi...podkreślam że jest kobietą bardzo a to bardzo atrakcyjną, taką za którą na ulicy większość się ogląda. Twierdzi że ona się brzydzi sobą i ona nie da rady się kochać...że ona nie może patrzeć na swojej ciało, gdzie wcześniej kochaliśmy się dosłownie kilka razy w tygodniu. Zawsze gdy inicjuje ten seks to po chwili ona płacze mówiąc o tym że się siebie brzydzi i zaczyna mnie to zastanawiać bo jest w dobrym humorze, śmieje się itd a gdy ja idę w kierunku tym to nagle płacz i ten sam tekst że się siebie brzydzi i ona nie da rady. Gdy odpuszczę to po godzinie wszystko wraca do normy i znów jest normalna. Sam już nie wiem co mogę o tym wszystkim myśleć, nie potrzebuje się kochać nie wiaodmo ile, ale nie ukrywam że raz na pół roku to jest to trochę mało. Jak mówię że chciał bym się z nią kochać choć od czasu do czasu to ona mówi, że ona chce się przytulać a przed idź robimy to każdego dnia gdy tylko mamy wolna chwilę. Czułości jest dużo w naszym związku a seksu brak. Nie wiem co już mam myśleć robić, jak jej pomóc jeśli faktycznie trzeba. Chcial bym aby ktoś spojrzał na to z innej strony niż ja i coś doradził. Pozdrawiam
Spróbuj ją namówić na wizytę u psychiatry, bo to (jeśli opisałeś wszystko w miarę dokładnie), bardzo dziwnie wygląda.
14 2024-04-30 19:53:32 Ostatnio edytowany przez szeptem (2024-04-30 19:54:09)
Nic nie zrobisz Autorze, musisz od niej odejść. Niech sobie zyje w celibacie a przytula się do misia lub koleżanki. ten związek nie zaspakaja i Twoich, i jej potrzeb, bo są zbyt różne jak widać i nic tego nie zastąpi. To jedyne wyjście, inaczej będziesz się męczył. Ale znając życie nie uczynisz tego, no bo ona taka atrakcyjna i inni się za nią oglądają.... Gdzie znajdziesz drugą taką (kłodę)?... Mam rację?
Autorze, może ona została gdzieś zmolestowana albo zgwałcona? Lub próbowano ją zgwałcić? Jeśli ją kochasz, to zaprowadź ja za rączkę do psychologa, psychoterapeuty czy psychiatry, bo to naprawdę wygląda dziwnie. Niech ruch będzie po twojej stronie, o cokolwiek by tam nie miało chodzić tak naprawdę.
Trochę pojadę po bandzie, ale zakładam albo gwałt, do którego się nie przyznała, albo jej zdradę, z którą teraz kompletnie nie umie sobie poradzić - ma tak ogromne wyrzuty sumienia, że z powodu tego, co zrobiła, samej siebie zaczęła się brzydzić.
Trochę pojadę po bandzie, ale zakładam albo gwałt, do którego się nie przyznała, albo jej zdradę, z którą teraz kompletnie nie umie sobie poradzić - ma tak ogromne wyrzuty sumienia, że z powodu tego, co zrobiła, samej siebie zaczęła się brzydzić.
Raczej podejrzewam że ten problem ma jakieś imię męskie ...
Moze dlatego,ze sama sie sobie nie podoba z wygladu dlatego to powiekszanie ust,makijaze itp. W najgorszym wypadku moglo sie jej cos stac zlego, ale mam nadzieje, ze nie... ja sie z kolei panicznie boje seksu w pozycji misjonarskiej, ze umre, bo nie bede mogla oddychac od ciezaru ciala faceta. Sie zastanawiam od czego mam taka fobie,bo nic takiego zlego sie nie wydarzylo w moim.zyciu seksualnym. Takze to moze Twoja dziewczyna ma po prostu jakis nowy rodzaj fobii albo cos takiego
Raczej podejrzewam że ten problem ma jakieś imię męskie ...
To również przyszło mi do głowy, ale potem pomyślałam, że co prawda jest w związku, ale jest wolna, więc w każdej chwili może z niego wyjść, jeśli pojawiłby się ktoś inny. Po prostu coś mi się tu gryzie, bo nie widzę powodu, dlaczego miałaby się tak męczyć robiąc podszyte jakąś dziwną histerią uniki, zamiast po prostu się rozstać? Dlatego raczej obstawiam jednorazową zdradę, w dodatku popełnioną w jakichś dziwnych okolicznościach.
Ewidentnie.. jest problem:
5% - problem z samoocena albo jakimiś wydarzeniami z przeszłości do przerobienia
95%- problem ma na imię....
Jak jest atrakcyjna, to na 120% zawsze się ktoś koło niej kręci
Ewidentnie.. jest problem:
5% - problem z samoocena albo jakimiś wydarzeniami z przeszłości do przerobienia
95%- problem ma na imię....Jak jest atrakcyjna, to na 120% zawsze się ktoś koło niej kręci
Kto się może kręcić przy kimś z problemem psychicznym. Pytanie retoryczne.
Mariusz 1984 napisał/a:Ewidentnie.. jest problem:
5% - problem z samoocena albo jakimiś wydarzeniami z przeszłości do przerobienia
95%- problem ma na imię....Jak jest atrakcyjna, to na 120% zawsze się ktoś koło niej kręci
Kto się może kręcić przy kimś z problemem psychicznym. Pytanie retoryczne.
A skąd wniosek że są tutaj problemy psychiczne?
Kto się może kręcić przy kimś z problemem psychicznym. Pytanie retoryczne.
napalony na szybkie numerki
Tamiraa napisał/a:Kto się może kręcić przy kimś z problemem psychicznym. Pytanie retoryczne.
napalony na szybkie numerki
Dokładnie. Będzie kręcić się ten kto chce tylko szybkiego seksu.
A to, jak kobiety potrafią racjonalizować zdradę czy niechęć do seksu z partnerem...
Za dużo w życiu widziałem. Płacz to chyba " najsłabszy" kaliber.
Witam was ponownie. Nie ma na pewno nikogo, sprawdziłem jej telefon bo nie dawało mi to spokoju i nie było tam kompletnie nic.
W naszym związku też nic złego się nie wydarzyło, ona jest czuła, przytula się i mówi że kocha, pokazuje to czynami. Tylko pod względem tego seksu się tak nagle zmieniło. Odnośnie tego gdy nie jesteśmy razem to ona na początku związku zaproponowała aby włączyć lokalizację i widzieć co się robi ( aby się nie martwić w razie czego, sama to zaproponowała ) więc też gdy chce to wiem gdzie przebywa i nie zdążylo się aby kiedykolwiek mnie pod tym względem okłamała. Dziewczyna ma bardzo slabą samoocene mimo że jest bardzo atrakcyjna. Nie wiem co mam już sobie myśleć.
26 2024-05-01 10:11:57 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2024-05-01 10:12:27)
Tamiraa napisał/a:Mariusz 1984 napisał/a:Ewidentnie.. jest problem:
5% - problem z samoocena albo jakimiś wydarzeniami z przeszłości do przerobienia
95%- problem ma na imię....Jak jest atrakcyjna, to na 120% zawsze się ktoś koło niej kręci
Kto się może kręcić przy kimś z problemem psychicznym. Pytanie retoryczne.
A skąd wniosek że są tutaj problemy psychiczne?
podkreślam że jest kobietą bardzo a to bardzo atrakcyjną, taką za którą na ulicy większość się ogląda. Twierdzi że ona się brzydzi sobą i ona nie da rady się kochać...że ona nie może patrzeć na swojej ciało"
27 2024-05-01 10:17:09 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2024-05-01 10:17:42)
Witam was ponownie. Nie ma na pewno nikogo, sprawdziłem jej telefon bo nie dawało mi to spokoju i nie było tam kompletnie nic.
W naszym związku też nic złego się nie wydarzyło, ona jest czuła, przytula się i mówi że kocha, pokazuje to czynami. Tylko pod względem tego seksu się tak nagle zmieniło. Odnośnie tego gdy nie jesteśmy razem to ona na początku związku zaproponowała aby włączyć lokalizację i widzieć co się robi ( aby się nie martwić w razie czego, sama to zaproponowała ) więc też gdy chce to wiem gdzie przebywa i nie zdążylo się aby kiedykolwiek mnie pod tym względem okłamała. Dziewczyna ma bardzo slabą samoocene mimo że jest bardzo atrakcyjna. Nie wiem co mam już sobie myśleć.
Sam widzisz, co się dzieje. Ciekawe, że nie zwracasz uwagi na jej charakter. Uważam, że sam się przyczyniasz do jej słabej samooceny (chodzi o fizyczność). Jak już ktoś napisał dziewczyna kwalifikuje się do psychoterapii, bo ten problem będzie się przy tobie pogłębiał.
Witam was ponownie. Nie ma na pewno nikogo, sprawdziłem jej telefon bo nie dawało mi to spokoju i nie było tam kompletnie nic.
W naszym związku też nic złego się nie wydarzyło, ona jest czuła, przytula się i mówi że kocha, pokazuje to czynami. Tylko pod względem tego seksu się tak nagle zmieniło. Odnośnie tego gdy nie jesteśmy razem to ona na początku związku zaproponowała aby włączyć lokalizację i widzieć co się robi ( aby się nie martwić w razie czego, sama to zaproponowała ) więc też gdy chce to wiem gdzie przebywa i nie zdążylo się aby kiedykolwiek mnie pod tym względem okłamała. Dziewczyna ma bardzo slabą samoocene mimo że jest bardzo atrakcyjna. Nie wiem co mam już sobie myśleć.
Dlatego nie myśl, bo nic nie wymyślisz, tylko działaj, żeby pomóc jej i sobie.
A rozmawiałeś z nią na ten temat? Myślę, że czeka Cię i tak bardzo poważna rozmowa. To nie jest tak, że z dnia na dzień bez przyczyny taka zmiana. Gdyby od początku tak było to faktycznie słaba samoocena ale z dnia na dzień? Wydaje mi się, że powinieneś delikatnie zasugerować wizytę u specjalisty. Jeśli odmówi to zapytaj jak dalej w takiej sytuacji wyobraża sobie przyszłość? Niestety nawet przy kiepskiej samoocenie , powinna podjąć działania inaczej będzie sabotować związek i wcześniej lub później się rozpadnie.
A rozmawiałeś z nią na ten temat? Myślę, że czeka Cię i tak bardzo poważna rozmowa. To nie jest tak, że z dnia na dzień bez przyczyny taka zmiana. Gdyby od początku tak było to faktycznie słaba samoocena ale z dnia na dzień? Wydaje mi się, że powinieneś delikatnie zasugerować wizytę u specjalisty. Jeśli odmówi to zapytaj jak dalej w takiej sytuacji wyobraża sobie przyszłość? Niestety nawet przy kiepskiej samoocenie , powinna podjąć działania inaczej będzie sabotować związek i wcześniej lub później się rozpadnie.
Przecież autor nie chce z nią rozmawiać, dlatego pojawił się na forum. Idealna dziewczyna się zepsuła, odmawia posłuszeństwa, chciałby ją naprawić, a nie wie jak.
Chio napisał/a:A rozmawiałeś z nią na ten temat? Myślę, że czeka Cię i tak bardzo poważna rozmowa. To nie jest tak, że z dnia na dzień bez przyczyny taka zmiana. Gdyby od początku tak było to faktycznie słaba samoocena ale z dnia na dzień? Wydaje mi się, że powinieneś delikatnie zasugerować wizytę u specjalisty. Jeśli odmówi to zapytaj jak dalej w takiej sytuacji wyobraża sobie przyszłość? Niestety nawet przy kiepskiej samoocenie , powinna podjąć działania inaczej będzie sabotować związek i wcześniej lub później się rozpadnie.
Przecież autor nie chce z nią rozmawiać, dlatego pojawił się na forum. Idealna dziewczyna się zepsuła, odmawia posłuszeństwa, chciałby ją naprawić, a nie wie jak.
Odmawia posluszenstwa, bo nie chce uprawiac z nim sexu?
Ludzie chyba wiaza sie w pary, zeby - tez - uprawiac sex. Skoro ona z jakichs powodow nie chce, to nie znaczy ze autor zmusza ja do posluszenstwa ![]()
Normalnie nie wiem czy smiac sie czy plakac z niektorych wypowiedzi ![]()
Tamiraa napisał/a:Chio napisał/a:A rozmawiałeś z nią na ten temat? Myślę, że czeka Cię i tak bardzo poważna rozmowa. To nie jest tak, że z dnia na dzień bez przyczyny taka zmiana. Gdyby od początku tak było to faktycznie słaba samoocena ale z dnia na dzień? Wydaje mi się, że powinieneś delikatnie zasugerować wizytę u specjalisty. Jeśli odmówi to zapytaj jak dalej w takiej sytuacji wyobraża sobie przyszłość? Niestety nawet przy kiepskiej samoocenie , powinna podjąć działania inaczej będzie sabotować związek i wcześniej lub później się rozpadnie.
Przecież autor nie chce z nią rozmawiać, dlatego pojawił się na forum. Idealna dziewczyna się zepsuła, odmawia posłuszeństwa, chciałby ją naprawić, a nie wie jak.
Odmawia posluszenstwa, bo nie chce uprawiac z nim sexu?
Ludzie chyba wiaza sie w pary, zeby - tez - uprawiac sex. Skoro ona z jakichs powodow nie chce, to nie znaczy ze autor zmusza ja do posluszenstwa
Normalnie nie wiem czy smiac sie czy plakac z niektorych wypowiedzi
Oczywiście, że śmiać :)Ja tam się śmieję z twoich wypowiedzi
Trzeba mieć dystans. Autor powinien porozmawiać z dziewczyną i tyle, a nie dziwić się, że uważa się za brzydką.
Gosiawie napisał/a:Tamiraa napisał/a:Przecież autor nie chce z nią rozmawiać, dlatego pojawił się na forum. Idealna dziewczyna się zepsuła, odmawia posłuszeństwa, chciałby ją naprawić, a nie wie jak.
Odmawia posluszenstwa, bo nie chce uprawiac z nim sexu?
Ludzie chyba wiaza sie w pary, zeby - tez - uprawiac sex. Skoro ona z jakichs powodow nie chce, to nie znaczy ze autor zmusza ja do posluszenstwa
Normalnie nie wiem czy smiac sie czy plakac z niektorych wypowiedzi
Oczywiście, że śmiać :)Ja tam się śmieję z twoich wypowiedzi
Trzeba mieć dystans. Autor powinien porozmawiać z dziewczyną i tyle, a nie dziwić się, że uważa się za brzydką.
Ja znam jedna dziewczyne taka cpunka wyglad ma 80 letniej babci tak ja cpanie postarzalo a jest w moim wieku, jest wychudzona, ma klebki wlosow na glowie,stracila wszystkie zeby, doslownie szczeka jej wypada a seks zawsze sobie z kims znajdzie, takze akurat brzydkie tez maja seks. Raz nawet kolega mojego ex mial seks z nia to mi ex pozniej powiedzial "ze ona jest dobra na seks, ale na ulice by z nia jego kolega nie wyszedl do ludzi " to takie chamskie bylo dla tej cpunki tak powiedziec. Co nie ?
Gosiawie napisał/a:Tamiraa napisał/a:Przecież autor nie chce z nią rozmawiać, dlatego pojawił się na forum. Idealna dziewczyna się zepsuła, odmawia posłuszeństwa, chciałby ją naprawić, a nie wie jak.
Odmawia posluszenstwa, bo nie chce uprawiac z nim sexu?
Ludzie chyba wiaza sie w pary, zeby - tez - uprawiac sex. Skoro ona z jakichs powodow nie chce, to nie znaczy ze autor zmusza ja do posluszenstwa
Normalnie nie wiem czy smiac sie czy plakac z niektorych wypowiedzi
Oczywiście, że śmiać :)Ja tam się śmieję z twoich wypowiedzi
Trzeba mieć dystans. Autor powinien porozmawiać z dziewczyną i tyle, a nie dziwić się, że uważa się za brzydką.
Hahaha no super poczucie humoru, ale sie usmialismy, normalnie boki zrywalismy.
Hahaha no super poczucie humoru, ale sie usmialismy, normalnie boki zrywalismy.
Co poradziłaś autorowi?
Sorry, co poradziliście?
Gosiawie napisał/a:Hahaha no super poczucie humoru, ale sie usmialismy, normalnie boki zrywalismy.
Co poradziłaś autorowi?
Sorry, co poradziliście?
Wspieram go duchowo, a z moich komentarzy raczej kazdy rozumie, ze nie mam nic przeciwko jego decyzjom.
Co do urlopu, to powinni na pewno sie dogadac, nawet mimo tego, ze boi sie leciec samolotem (ja tez tak duzo godzin mailalabym stracha).
Jesli tego nie uda mu sie ogarnac, to niech spedza wakacje osobno, jednakze ja bym sie poswiecila - Autorze.
Tamiraa napisał/a:Gosiawie napisał/a:Hahaha no super poczucie humoru, ale sie usmialismy, normalnie boki zrywalismy.
Co poradziłaś autorowi?
Sorry, co poradziliście?Wspieram go duchowo, a z moich komentarzy raczej kazdy rozumie, ze nie mam nic przeciwko jego decyzjom.
Co do urlopu, to powinni na pewno sie dogadac, nawet mimo tego, ze boi sie leciec samolotem (ja tez tak duzo godzin mailalabym stracha).
Jesli tego nie uda mu sie ogarnac, to niech spedza wakacje osobno, jednakze ja bym sie poswiecila - Autorze.
Cos ci sie chyba poplątało Gośka, jak już chcesz tak pouczać ludzi, to wypadałoby przynajmniej ogarniać o czym jest dany wątek zanim zaczniesz w nim Grażynic. Jak to było, nienachalny intelekt? Xd
Tamiraa napisał/a:Gosiawie napisał/a:Hahaha no super poczucie humoru, ale sie usmialismy, normalnie boki zrywalismy.
Co poradziłaś autorowi?
Sorry, co poradziliście?Wspieram go duchowo, a z moich komentarzy raczej kazdy rozumie, ze nie mam nic przeciwko jego decyzjom.
Co do urlopu, to powinni na pewno sie dogadac, nawet mimo tego, ze boi sie leciec samolotem (ja tez tak duzo godzin mailalabym stracha).
Jesli tego nie uda mu sie ogarnac, to niech spedza wakacje osobno, jednakze ja bym sie poswiecila - Autorze.
Halo, tu Ziemia! Jurek222 chce zaliczyć ze swoją dziewczyną jedynie podróż zmysłową.
Nie było mowy o kimś innym, tak, że wyszłaś trochę przed orkiestrę.
Kaszpir007 napisał/a:Raczej podejrzewam że ten problem ma jakieś imię męskie ...
To również przyszło mi do głowy, ale potem pomyślałam, że co prawda jest w związku, ale jest wolna, więc w każdej chwili może z niego wyjść, jeśli pojawiłby się ktoś inny. Po prostu coś mi się tu gryzie, bo nie widzę powodu, dlaczego miałaby się tak męczyć robiąc podszyte jakąś dziwną histerią uniki, zamiast po prostu się rozstać? Dlatego raczej obstawiam jednorazową zdradę, w dodatku popełnioną w jakichś dziwnych okolicznościach.
Bo niektóre kobiety tak mają. Moja była też robiła uniki. I wymyślała historie przeróżne. Aby tylko się nie rozstawać. Czemu? Chuj wie.
Ale tak, ja też obstawiam zdradę. Ale nie jednorazową. Tz, nie że ma jakiś stały romans, ale że od czasu do czasu go zdradza z różnymi kolesiami. Nikt normalny nie obstaje przy włączeniu lokalizacji....to rodzaj smyczy przecież.
Priscilla napisał/a:Kaszpir007 napisał/a:Raczej podejrzewam że ten problem ma jakieś imię męskie ...
To również przyszło mi do głowy, ale potem pomyślałam, że co prawda jest w związku, ale jest wolna, więc w każdej chwili może z niego wyjść, jeśli pojawiłby się ktoś inny. Po prostu coś mi się tu gryzie, bo nie widzę powodu, dlaczego miałaby się tak męczyć robiąc podszyte jakąś dziwną histerią uniki, zamiast po prostu się rozstać? Dlatego raczej obstawiam jednorazową zdradę, w dodatku popełnioną w jakichś dziwnych okolicznościach.
Bo niektóre kobiety tak mają. Moja była też robiła uniki. I wymyślała historie przeróżne. Aby tylko się nie rozstawać. Czemu? Chuj wie.
Ale tak, ja też obstawiam zdradę. Ale nie jednorazową. Tz, nie że ma jakiś stały romans, ale że od czasu do czasu go zdradza z różnymi kolesiami. Nikt normalny nie obstaje przy włączeniu lokalizacji....to rodzaj smyczy przecież.
Znowu piszesz w nerwie ![]()
Przy okazji zapytam, czy może korzystałeś z termolezji na swoje dolegliwości?
41 2024-05-03 18:55:35 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-05-03 18:56:16)
Bo niektóre kobiety tak mają. Moja była też robiła uniki. I wymyślała historie przeróżne. Aby tylko się nie rozstawać. Czemu? Chuj wie.
W takim razie muszę z pokorą uznać, że są kobiety, których za cholerę nie jestem w stanie zrozumieć. Obstawiam, że są to albo masochistki, albo z obecnego związku czerpią na tyle duże profity, że kalkulując na zimno nie opłaci im się z niego wychodzić. Innego wytłumaczenia po prostu nie znajduję.
I żeby nikt mi nie zarzucił od razu dopowiem, że ta uwaga jest bardzo ogólna.
Wspieram go duchowo, a z moich komentarzy raczej kazdy rozumie, ze nie mam nic przeciwko jego decyzjom.
Co do urlopu, to powinni na pewno sie dogadac, nawet mimo tego, ze boi sie leciec samolotem (ja tez tak duzo godzin mailalabym stracha).
Jesli tego nie uda mu sie ogarnac, to niech spedza wakacje osobno, jednakze ja bym sie poswiecila - Autorze.
To chyba nie ten wątek ![]()
Jack Sparrow napisał/a:Priscilla napisał/a:To również przyszło mi do głowy, ale potem pomyślałam, że co prawda jest w związku, ale jest wolna, więc w każdej chwili może z niego wyjść, jeśli pojawiłby się ktoś inny. Po prostu coś mi się tu gryzie, bo nie widzę powodu, dlaczego miałaby się tak męczyć robiąc podszyte jakąś dziwną histerią uniki, zamiast po prostu się rozstać? Dlatego raczej obstawiam jednorazową zdradę, w dodatku popełnioną w jakichś dziwnych okolicznościach.
Bo niektóre kobiety tak mają. Moja była też robiła uniki. I wymyślała historie przeróżne. Aby tylko się nie rozstawać. Czemu? Chuj wie.
Ale tak, ja też obstawiam zdradę. Ale nie jednorazową. Tz, nie że ma jakiś stały romans, ale że od czasu do czasu go zdradza z różnymi kolesiami. Nikt normalny nie obstaje przy włączeniu lokalizacji....to rodzaj smyczy przecież.
Znowu piszesz w nerwie
Przy okazji zapytam, czy może korzystałeś z termolezji na swoje dolegliwości?
Dobre, dobre!
Nie poznaję koleżanki ![]()
ładunek emocjonalny jest twój wieka. Z mojej strony wnerwa nie ma. Po prostu piszę z doświadczenia zachowania mojej byłej. Pomijając tą lokalizacje, to cała reszta praktycznie się zgadza. Po fakcie okazało się, że po prostu zdradzała.
Nie, nie korzystałem. To imho jeszcze nie ten etap.
44 2024-05-04 15:38:15 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2024-05-04 15:39:26)
Jack Sparrow napisał/a:Bo niektóre kobiety tak mają. Moja była też robiła uniki. I wymyślała historie przeróżne. Aby tylko się nie rozstawać. Czemu? Chuj wie.
W takim razie muszę z pokorą uznać, że są kobiety, których za cholerę nie jestem w stanie zrozumieć. Obstawiam, że są to albo masochistki, albo z obecnego związku czerpią na tyle duże profity, że kalkulując na zimno nie opłaci im się z niego wychodzić. Innego wytłumaczenia po prostu nie znajduję.
I żeby nikt mi nie zarzucił od razu dopowiem, że ta uwaga jest bardzo ogólna.
Hmm.... wyobraź sobie takiego Shiniego. Ktoś by się z nim związał, ale nie spełniałoby to jego oczekiwań. Czy myślisz, ze powiedziałby o co chodzi albo się rozstał?
Kłamał by jak najęty, aby tylko nie zostać znowu samym. Bo bycie w związku to w jego oczach awans społeczny.
Ba, popatrz na Nowe_otwarcie. Jego motywacje są też chujowe i płytkie. Jakby był atrakcyjny i miał powodzenie, to bankowo by zdradzał, bo nie ma odwagi przecież, aby zdobyć się na pełne zaufanie i szczerość.
Niestety tacy ludzie są najgorsi - będą mówić to, co im się wydaje, że druga strona chce usłyszeć, aby tylko nie zostać na lodzie. Ja tu nie widzę gruntu do tworzenia związku, szczerości, zaufania, bliskości i otwartości. Jest budowanie wizerunku - swojego w związku i związku przed innymi. Ale to życie w zakłamaniu. I albo godzimy się na to udając, ze wszystko jest OK, albo.....każdy idzie w swoją stronę.
ładunek emocjonalny jest twój wieka. Z mojej strony wnerwa nie ma. Po prostu piszę z doświadczenia zachowania mojej byłej. Pomijając tą lokalizacje, to cała reszta praktycznie się zgadza. Po fakcie okazało się, że po prostu zdradzała.
Nie, nie korzystałem. To imho jeszcze nie ten etap.
Ja nawet nie czytałam tego postu, tylko jak widzę przekleństwa...kojarzę z bólem.
Co do tego zabiegu to ponoć pomaga na silne bóle, uważam, że lepszy niż blokady. Kuzynka ma mieć, stąd o tym wiem.
Hmm.... wyobraź sobie takiego Shiniego. Ktoś by się z nim związał, ale nie spełniałoby to jego oczekiwań. Czy myślisz, ze powiedziałby o co chodzi albo się rozstał?
Kłamał by jak najęty, aby tylko nie zostać znowu samym. Bo bycie w związku to w jego oczach awans społeczny.
Ba, popatrz na Nowe_otwarcie. Jego motywacje są też chujowe i płytkie. Jakby był atrakcyjny i miał powodzenie, to bankowo by zdradzał, bo nie ma odwagi przecież, aby zdobyć się na pełne zaufanie i szczerość.
Niestety tacy ludzie są najgorsi - będą mówić to, co im się wydaje, że druga strona chce usłyszeć, aby tylko nie zostać na lodzie. Ja tu nie widzę gruntu do tworzenia związku, szczerości, zaufania, bliskości i otwartości. Jest budowanie wizerunku - swojego w związku i związku przed innymi. Ale to życie w zakłamaniu. I albo godzimy się na to udając, ze wszystko jest OK, albo.....każdy idzie w swoją stronę.
Wiesz, że nie popatrzyłam na to w ten sposób? Ale może dlatego, że sama nie mam takich doświadczeń, ale też nikt z otoczenia się do takich nie przyznawał.
Z drugiej strony to są właśnie te profity, o których wspomniałam. Jeśli ktoś najbardziej na świecie boi się zmian, rozstania, samotności, wtedy gotów jest posunąć się do różnych metod, nawet bardzo pokrętnych, podobnie jak wiele znieść, byleby nie wrócić do stanu wyjściowego.
Ja nawet nie czytałam tego postu, tylko jak widzę przekleństwa...kojarzę z bólem.
Co do tego zabiegu to ponoć pomaga na silne bóle, uważam, że lepszy niż blokady. Kuzynka ma mieć, stąd o tym wiem.
Ok.
Dzięki za sugestię.
48 2024-05-05 08:31:33 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2024-05-05 08:33:55)
Wiesz, że nie popatrzyłam na to w ten sposób? Ale może dlatego, że sama nie mam takich doświadczeń, ale też nikt z otoczenia się do takich nie przyznawał.
Z drugiej strony to są właśnie te profity, o których wspomniałam. Jeśli ktoś najbardziej na świecie boi się zmian, rozstania, samotności, wtedy gotów jest posunąć się do różnych metod, nawet bardzo pokrętnych, podobnie jak wiele znieść, byleby nie wrócić do stanu wyjściowego.
Niestety jest wiele kobiet tego typu. Posunę się nawet do stwierdzenia, że stanowią one większość. Tkwią w chujni* póki....nie pojawi się na horyzoncie ktoś fajniejszy. I powiem szczerze, że te kobiety nie widzą w taki sposób swojego zachowania. One uważają, że nie robią nic złego. Przecież nie ranią dając kosza, przecież mówią to, co ta druga strona chce usłyszeć więc.....nikogo nie krzywdzą.
* nie w sensie patologii, ale w związku nie spełniającym jej oczekiwań (jakiekolwiek by one nie były, ale najczęściej to brzmi "nie wiem czego chcę, ale wiem, że tego co mam to nie chcę, ale to wciąż lepsze niż samotność").
Drogi Autorze,
przyjmij do wiadomości, że jeśli kobieta płacze bo ma potrzebę płakać, to zazwyczaj robi to dyskretnie.
Jeśli płacze przy facecie, to ten płacz jest 'dla Ciebie' i na 99% jesteś widzem przedstawienia teatralnego.
Badania naukowe dowiodły, że widok płaczącej kobiety robi w organizmie mężczyzny sajgon hormonalny całkowicie paraliżujący pracę mózgu.
Więc:
a) Zrób 3 kroki wstecz
b) Zacznij myśleć o sobie
To na początek.
Ja p..., ależ krasnal ma na moim punkcie ból dupy!
I jak sobie pokurcz racjonalizuje! ![]()
Takiemu ograniczonemu cymbałowi jak Jackie nie przyjdzie do głowy drobny acz istotny szczegół: że ktoś może się po prostu (czasem nadmiernie) przywiązywać i dlatego nie może się zdobyć na potrzebny ruch (a nie dlatego że jest niewystarczająco przystojny/ładny czy że nie ma lepszej opcji). Najlepszym przykładem była moja druga, z którą postanowiłem zerwać gdy poznałem moją przyszłą żonę. I zerwanie było skuteczne dopiero za trzecim podejściem i wycisnęło ze mnie sporo łez, bo jak patrzyłem w jej smutne oczy... i był to jedyny i OSTATNI w moim życiu przypadek gdy (nazwijmy to) zazębiły się "okresy" dwóch kobiet w moim życiu. Tak więc pocieszaj się kurduplu i dalej wypieraj z głowy niewygodne informacje, takie jak np. ta że sześciopak (by coś uszczknąć) to musisz mieć TY, a ktoś inny i bez niego będzie miał to samo lub więcej ![]()
51 2024-05-05 09:46:06 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2024-05-05 09:50:15)
Ja p..., ależ krasnal ma na moim punkcie ból dupy!
I jak sobie pokurcz racjonalizuje!
Takiemu ograniczonemu cymbałowi jak Jackie nie przyjdzie do głowy drobny acz istotny szczegół: że ktoś może się po prostu (czasem nadmiernie) przywiązywać i dlatego nie może się zdobyć na potrzebny ruch (a nie dlatego że jest niewystarczająco przystojny/ładny czy że nie ma lepszej opcji). Najlepszym przykładem była moja druga, z którą postanowiłem zerwać gdy poznałem moją przyszłą żonę. I zerwanie było skuteczne dopiero za trzecim podejściem i wycisnęło ze mnie sporo łez, bo jak patrzyłem w jej smutne oczy... i był to jedyny i OSTATNI w moim życiu przypadek gdy (nazwijmy to) zazębiły się "okresy" dwóch kobiet w moim życiu. Tak więc pocieszaj się kurduplu i dalej wypieraj z głowy niewygodne informacje, takie jak np. ta że sześciopak (by coś uszczknąć) to musisz mieć TY, a ktoś inny i bez niego będzie miał to samo lub więcej
Podałem ciebie jako przykład, bo twoje huśtawki emocjonalne i rzucanie się do każdego dyskutanta są powszechnie znane. To raz.
Dwa, twoje nadmierne przywiązane to efekt samotności. Po prostu nie masz ludzi wokół siebie, nie masz przyjaciół, kolegów czy znajomych i ta jedna osoba, z którą jesteś musi realizować WSZYSTKIE twoje potrzeby społeczne. Dlatego nie jesteś w stanie normalnie się rozstać. Takie bluszczowate uwieszenie się na drugiej osobie jest toksyczne, świadczy o braku samodzielności i stabilności emocjonalnej.
Po trzecie, wielokrotnie dawałeś do zrozumienia, że twoje związki są efektem miksu desperacji i kalkulacji. Po prostu tak jesteś odbierany na forum - jako niezaangażowany asekurant, zdziadziały manipulant i leser.
A co do tego fragmentu:
Najlepszym przykładem była moja druga, z którą postanowiłem zerwać gdy poznałem moją przyszłą żonę. I zerwanie było skuteczne dopiero za trzecim podejściem i wycisnęło ze mnie sporo łez, bo jak patrzyłem w jej smutne oczy... i był to jedyny i OSTATNI w moim życiu przypadek gdy (nazwijmy to) zazębiły się "okresy" dwóch kobiet w moim życiu.
To jest właśnie potwierdzenie tego, ze NIGDY nie miałeś żadnych opcji. A jak na horyzoncie pojawił się ktoś fajniejszy to przeskoczyłeś.
Przepraszam jeśli ktoś już to może pisał (nie czytałam całości), ale po prostu wyłącz światło.
A mi to przypomina moja historię. Na początku bylo gorąco w wyrze a potem pustynia. Byliśmy razem dlugo zahaczyliśmy o terapię i okazało się że (bez wnikania w szczegoly) partnerka ma ciężki bagaż po wyjściu z trudnego domu. Seks zbliża ludzi a ona bała się bliskosci. Tacy ludzie chcą bliskosci ale się jej boją. Blisko ale nie za blisko. Życie z kimś takim to męczarnia. Ludzie z tym problemem uciekają przed terapia i praca nad tym "schematem relacji" jest dla nich czymś strasznie trudnym. Moja uciekła wiec się rozsypalo. Bez przepracownia tego nic się nie naprawi. Z jakiego domu pochodzi? Jak wyglądało dzieciństwo? Sprawdz może to podobna historia
54 2024-05-05 15:55:17 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-05-05 15:57:44)
Nowe_otwarcie napisał/a:Ja p..., ależ krasnal ma na moim punkcie ból dupy!
I jak sobie pokurcz racjonalizuje!
Takiemu ograniczonemu cymbałowi jak Jackie nie przyjdzie do głowy drobny acz istotny szczegół: że ktoś może się po prostu (czasem nadmiernie) przywiązywać i dlatego nie może się zdobyć na potrzebny ruch (a nie dlatego że jest niewystarczająco przystojny/ładny czy że nie ma lepszej opcji). Najlepszym przykładem była moja druga, z którą postanowiłem zerwać gdy poznałem moją przyszłą żonę. I zerwanie było skuteczne dopiero za trzecim podejściem i wycisnęło ze mnie sporo łez, bo jak patrzyłem w jej smutne oczy... i był to jedyny i OSTATNI w moim życiu przypadek gdy (nazwijmy to) zazębiły się "okresy" dwóch kobiet w moim życiu. Tak więc pocieszaj się kurduplu i dalej wypieraj z głowy niewygodne informacje, takie jak np. ta że sześciopak (by coś uszczknąć) to musisz mieć TY, a ktoś inny i bez niego będzie miał to samo lub więcejPodałem ciebie jako przykład, bo twoje huśtawki emocjonalne i rzucanie się do każdego dyskutanta są powszechnie znane. To raz.
Dwa, twoje nadmierne przywiązane to efekt samotności. Po prostu nie masz ludzi wokół siebie, nie masz przyjaciół, kolegów czy znajomych i ta jedna osoba, z którą jesteś musi realizować WSZYSTKIE twoje potrzeby społeczne. Dlatego nie jesteś w stanie normalnie się rozstać. Takie bluszczowate uwieszenie się na drugiej osobie jest toksyczne, świadczy o braku samodzielności i stabilności emocjonalnej.
Po trzecie, wielokrotnie dawałeś do zrozumienia, że twoje związki są efektem miksu desperacji i kalkulacji. Po prostu tak jesteś odbierany na forum - jako niezaangażowany asekurant, zdziadziały manipulant i leser.
A co do tego fragmentu:
Najlepszym przykładem była moja druga, z którą postanowiłem zerwać gdy poznałem moją przyszłą żonę. I zerwanie było skuteczne dopiero za trzecim podejściem i wycisnęło ze mnie sporo łez, bo jak patrzyłem w jej smutne oczy... i był to jedyny i OSTATNI w moim życiu przypadek gdy (nazwijmy to) zazębiły się "okresy" dwóch kobiet w moim życiu.
To jest właśnie potwierdzenie tego, ze NIGDY nie miałeś żadnych opcji. A jak na horyzoncie pojawił się ktoś fajniejszy to przeskoczyłeś.
Nowe_otwarcie napisał/a:Ja p..., ależ krasnal ma na moim punkcie ból dupy!
I jak sobie pokurcz racjonalizuje!
Takiemu ograniczonemu cymbałowi jak Jackie nie przyjdzie do głowy drobny acz istotny szczegół: że ktoś może się po prostu (czasem nadmiernie) przywiązywać i dlatego nie może się zdobyć na potrzebny ruch (a nie dlatego że jest niewystarczająco przystojny/ładny czy że nie ma lepszej opcji). Najlepszym przykładem była moja druga, z którą postanowiłem zerwać gdy poznałem moją przyszłą żonę. I zerwanie było skuteczne dopiero za trzecim podejściem i wycisnęło ze mnie sporo łez, bo jak patrzyłem w jej smutne oczy... i był to jedyny i OSTATNI w moim życiu przypadek gdy (nazwijmy to) zazębiły się "okresy" dwóch kobiet w moim życiu. Tak więc pocieszaj się kurduplu i dalej wypieraj z głowy niewygodne informacje, takie jak np. ta że sześciopak (by coś uszczknąć) to musisz mieć TY, a ktoś inny i bez niego będzie miał to samo lub więcejPodałem ciebie jako przykład, bo twoje huśtawki emocjonalne i rzucanie się do każdego dyskutanta są powszechnie znane. To raz.
Dwa, twoje nadmierne przywiązane to efekt samotności. Po prostu nie masz ludzi wokół siebie, nie masz przyjaciół, kolegów czy znajomych i ta jedna osoba, z którą jesteś musi realizować WSZYSTKIE twoje potrzeby społeczne. Dlatego nie jesteś w stanie normalnie się rozstać. Takie bluszczowate uwieszenie się na drugiej osobie jest toksyczne, świadczy o braku samodzielności i stabilności emocjonalnej.
Po trzecie, wielokrotnie dawałeś do zrozumienia, że twoje związki są efektem miksu desperacji i kalkulacji. Po prostu tak jesteś odbierany na forum - jako niezaangażowany asekurant, zdziadziały manipulant i leser.
A co do tego fragmentu:
Najlepszym przykładem była moja druga, z którą postanowiłem zerwać gdy poznałem moją przyszłą żonę. I zerwanie było skuteczne dopiero za trzecim podejściem i wycisnęło ze mnie sporo łez, bo jak patrzyłem w jej smutne oczy... i był to jedyny i OSTATNI w moim życiu przypadek gdy (nazwijmy to) zazębiły się "okresy" dwóch kobiet w moim życiu.
To jest właśnie potwierdzenie tego, ze NIGDY nie miałeś żadnych opcji. A jak na horyzoncie pojawił się ktoś fajniejszy to przeskoczyłeś.
Boshhh, co za debil. Z TEGO sobie wydumał że niby nie miałem innych opcji .
Posłuchaj tumanku: koncentruję się na jednej kobiecie, bo staram się być uczciwy i moją główną zasadą jest że póki oficjalnie jestem z jedną kobietą, to z nią jestem i nie spotykam się z inną; zresztą niezamknięcie jednego rozdziału przed rozpoczęciem drugiego jest zbyt wykańczające psychicznie.
Tak, na pewno bym zdradzał
Kiedy nawet na portalu nie odpowiadałem na choćby wiadomości od innych póki spotykałem się z jedną, do momentu aż zdecydowałem się dać spokój. Co więcej, czułem się niekomfortowo gdy było kilka jednocześnie. Opcje były, po prostu towarzyszył im raczej syndrom fredrowskiego osiołka
Załap żesz wreszcie że są ludzie, którzy mają różne potrzeby w kwestii związku, przyjaźni, koleżeństwa i proporcji między nimi. A partnerka nie MUSI realizować wszystkich moich potrzeb społecznych, tylko naturalnie realizuje lwią część z nich; gdyby mi w tej chwili brakowało spotkań z kimś spoza, to bym starał się zorganizować jakieś spotkanie ze wspomnianymi wyżej kolegami (tymi jeszcze z podstawówki), a zwyczajnie nie odczuwam aktualnie takiej potrzeby; ot, mix braku czasu i zwykłego braku ciśnienia na takie spotkanie; choć jak ktoś da sygnał, to pewnie pójdę, ale po prostu aktualnie zupełnie mi się nie chce, a na pewno na tyle mi się nie chce by samemu wywoływać temat.
Zresztą po co ja tracę czas by ci to durny konusie tłumaczyć? ![]()
Jak ciebie i Salmonellkę dupa boli o to że ktoś coś dostał (od natury lub od rodziny) i że nie musiał do tego w 100% sam dochodzić; pewnie dlatego że do ciebie natura odwróciła się dupą już na wstępie, a do niej - życie. Dlatego tak wypierasz to, co cię najbardziej kłuje w oczy i co ci przypomina jak bardzoe cię natura wychu...ała na starcie ![]()
Nowe otwarcie, powiedzieć o tobie że jesteś chory, to jakby nic nie powiedzieć ![]()
I daruj sobie wyzwiska, bo tylko się ośmieszasz.
Jack Sparrow napisał/a:Nowe_otwarcie napisał/a:Ja p..., ależ krasnal ma na moim punkcie ból dupy!
I jak sobie pokurcz racjonalizuje!
Takiemu ograniczonemu cymbałowi jak Jackie nie przyjdzie do głowy drobny acz istotny szczegół: że ktoś może się po prostu (czasem nadmiernie) przywiązywać i dlatego nie może się zdobyć na potrzebny ruch (a nie dlatego że jest niewystarczająco przystojny/ładny czy że nie ma lepszej opcji). Najlepszym przykładem była moja druga, z którą postanowiłem zerwać gdy poznałem moją przyszłą żonę. I zerwanie było skuteczne dopiero za trzecim podejściem i wycisnęło ze mnie sporo łez, bo jak patrzyłem w jej smutne oczy... i był to jedyny i OSTATNI w moim życiu przypadek gdy (nazwijmy to) zazębiły się "okresy" dwóch kobiet w moim życiu. Tak więc pocieszaj się kurduplu i dalej wypieraj z głowy niewygodne informacje, takie jak np. ta że sześciopak (by coś uszczknąć) to musisz mieć TY, a ktoś inny i bez niego będzie miał to samo lub więcejPodałem ciebie jako przykład, bo twoje huśtawki emocjonalne i rzucanie się do każdego dyskutanta są powszechnie znane. To raz.
Dwa, twoje nadmierne przywiązane to efekt samotności. Po prostu nie masz ludzi wokół siebie, nie masz przyjaciół, kolegów czy znajomych i ta jedna osoba, z którą jesteś musi realizować WSZYSTKIE twoje potrzeby społeczne. Dlatego nie jesteś w stanie normalnie się rozstać. Takie bluszczowate uwieszenie się na drugiej osobie jest toksyczne, świadczy o braku samodzielności i stabilności emocjonalnej.
Po trzecie, wielokrotnie dawałeś do zrozumienia, że twoje związki są efektem miksu desperacji i kalkulacji. Po prostu tak jesteś odbierany na forum - jako niezaangażowany asekurant, zdziadziały manipulant i leser.
A co do tego fragmentu:
Najlepszym przykładem była moja druga, z którą postanowiłem zerwać gdy poznałem moją przyszłą żonę. I zerwanie było skuteczne dopiero za trzecim podejściem i wycisnęło ze mnie sporo łez, bo jak patrzyłem w jej smutne oczy... i był to jedyny i OSTATNI w moim życiu przypadek gdy (nazwijmy to) zazębiły się "okresy" dwóch kobiet w moim życiu.
To jest właśnie potwierdzenie tego, ze NIGDY nie miałeś żadnych opcji. A jak na horyzoncie pojawił się ktoś fajniejszy to przeskoczyłeś.
Jack Sparrow napisał/a:Nowe_otwarcie napisał/a:Ja p..., ależ krasnal ma na moim punkcie ból dupy!
I jak sobie pokurcz racjonalizuje!
Takiemu ograniczonemu cymbałowi jak Jackie nie przyjdzie do głowy drobny acz istotny szczegół: że ktoś może się po prostu (czasem nadmiernie) przywiązywać i dlatego nie może się zdobyć na potrzebny ruch (a nie dlatego że jest niewystarczająco przystojny/ładny czy że nie ma lepszej opcji). Najlepszym przykładem była moja druga, z którą postanowiłem zerwać gdy poznałem moją przyszłą żonę. I zerwanie było skuteczne dopiero za trzecim podejściem i wycisnęło ze mnie sporo łez, bo jak patrzyłem w jej smutne oczy... i był to jedyny i OSTATNI w moim życiu przypadek gdy (nazwijmy to) zazębiły się "okresy" dwóch kobiet w moim życiu. Tak więc pocieszaj się kurduplu i dalej wypieraj z głowy niewygodne informacje, takie jak np. ta że sześciopak (by coś uszczknąć) to musisz mieć TY, a ktoś inny i bez niego będzie miał to samo lub więcejPodałem ciebie jako przykład, bo twoje huśtawki emocjonalne i rzucanie się do każdego dyskutanta są powszechnie znane. To raz.
Dwa, twoje nadmierne przywiązane to efekt samotności. Po prostu nie masz ludzi wokół siebie, nie masz przyjaciół, kolegów czy znajomych i ta jedna osoba, z którą jesteś musi realizować WSZYSTKIE twoje potrzeby społeczne. Dlatego nie jesteś w stanie normalnie się rozstać. Takie bluszczowate uwieszenie się na drugiej osobie jest toksyczne, świadczy o braku samodzielności i stabilności emocjonalnej.
Po trzecie, wielokrotnie dawałeś do zrozumienia, że twoje związki są efektem miksu desperacji i kalkulacji. Po prostu tak jesteś odbierany na forum - jako niezaangażowany asekurant, zdziadziały manipulant i leser.
A co do tego fragmentu:
Najlepszym przykładem była moja druga, z którą postanowiłem zerwać gdy poznałem moją przyszłą żonę. I zerwanie było skuteczne dopiero za trzecim podejściem i wycisnęło ze mnie sporo łez, bo jak patrzyłem w jej smutne oczy... i był to jedyny i OSTATNI w moim życiu przypadek gdy (nazwijmy to) zazębiły się "okresy" dwóch kobiet w moim życiu.
To jest właśnie potwierdzenie tego, ze NIGDY nie miałeś żadnych opcji. A jak na horyzoncie pojawił się ktoś fajniejszy to przeskoczyłeś.
Boshhh, co za debil. Z TEGO sobie wydumał że niby nie miałem innych opcji .
Posłuchaj tumanku: koncentruję się na jednej kobiecie, bo staram się być uczciwy i moją główną zasadą jest że póki oficjalnie jestem z jedną kobietą, to z nią jestem i nie spotykam się z inną; zresztą niezamknięcie jednego rozdziału przed rozpoczęciem drugiego jest zbyt wykańczające psychicznie.
Tak, na pewno bym zdradzał
Kiedy nawet na portalu nie odpowiadałem na choćby wiadomości od innych póki spotykałem się z jedną, do momentu aż zdecydowałem się dać spokój. Co więcej, czułem się niekomfortowo gdy było kilka jednocześnie. Opcje były, po prostu towarzyszył im raczej syndrom fredrowskiego osiołka
Załap żesz wreszcie że są ludzie, którzy mają różne potrzeby w kwestii związku, przyjaźni, koleżeństwa i proporcji między nimi. A partnerka nie MUSI realizować wszystkich moich potrzeb społecznych, tylko naturalnie realizuje lwią część z nich; gdyby mi w tej chwili brakowało spotkań z kimś spoza, to bym starał się zorganizować jakieś spotkanie ze wspomnianymi wyżej kolegami (tymi jeszcze z podstawówki), a zwyczajnie nie odczuwam aktualnie takiej potrzeby; ot, mix braku czasu i zwykłego braku ciśnienia na takie spotkanie; choć jak ktoś da sygnał, to pewnie pójdę, ale po prostu aktualnie zupełnie mi się nie chce, a na pewno na tyle mi się nie chce by samemu wywoływać temat.
Zresztą po co ja tracę czas by ci to durny konusie tłumaczyć?Jak ciebie i Salmonellkę dupa boli o to że ktoś coś dostał (od natury lub od rodziny) i że nie musiał do tego w 100% sam dochodzić; pewnie dlatego że do ciebie natura odwróciła się dupą już na wstępie, a do niej - życie. Dlatego tak wypierasz to, co cię najbardziej kłuje w oczy i co ci przypomina jak bardzoe cię natura wychu...ała na starcie
Nie masz innych argumentów, to non stop jedziesz Jackowi czymś totalnie niezwiązanym z tematem czyli kwestia wzrostu. Prawda kłuje w oczy ale właśnie taki obraz siebie sam konsekwentnie rysujesz na forum. On to punktuje w 100% trafniez. Może Jacka natura wyruchala w kwestii wzrostu ale ciebie Tanie za to wyruchala w dupsko bez wazeliny w kwestii intelektu.
Nie potrafisz właściwie uformować myśli żeby choć raz zgrabnie odbić piłeczkę i nie umiałbyś tego zrobić, choćby nawet sama elekwencja stanęła przed tobą u ludzkiej postaci i walnęła cię w czoło. Jedyne co potrafisz to klapać mordą wyzwiska niskich lotów i spuszczac się w kółko nad jedynym co masz czyli wzrostem i jakimś tam startem który zapewnili ci starzy. Jesteś tak żałosny, że jechanie tobie, to jak kopanie najebanego menela co leży pod płotem i mamrocze, że jego stary jest królem wioski.
Jack Sparrow napisał/a:Bo niektóre kobiety tak mają. Moja była też robiła uniki. I wymyślała historie przeróżne. Aby tylko się nie rozstawać. Czemu? Chuj wie.
W takim razie muszę z pokorą uznać, że są kobiety, których za cholerę nie jestem w stanie zrozumieć. Obstawiam, że są to albo masochistki, albo z obecnego związku czerpią na tyle duże profity, że kalkulując na zimno nie opłaci im się z niego wychodzić. Innego wytłumaczenia po prostu nie znajduję.
I żeby nikt mi nie zarzucił od razu dopowiem, że ta uwaga jest bardzo ogólna.Gosiawie napisał/a:Wspieram go duchowo, a z moich komentarzy raczej kazdy rozumie, ze nie mam nic przeciwko jego decyzjom.
Co do urlopu, to powinni na pewno sie dogadac, nawet mimo tego, ze boi sie leciec samolotem (ja tez tak duzo godzin mailalabym stracha).
Jesli tego nie uda mu sie ogarnac, to niech spedza wakacje osobno, jednakze ja bym sie poswiecila - Autorze.To chyba nie ten wątek
No rzeczywiscie haha
Priscilla napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Bo niektóre kobiety tak mają. Moja była też robiła uniki. I wymyślała historie przeróżne. Aby tylko się nie rozstawać. Czemu? Chuj wie.
W takim razie muszę z pokorą uznać, że są kobiety, których za cholerę nie jestem w stanie zrozumieć. Obstawiam, że są to albo masochistki, albo z obecnego związku czerpią na tyle duże profity, że kalkulując na zimno nie opłaci im się z niego wychodzić. Innego wytłumaczenia po prostu nie znajduję.
I żeby nikt mi nie zarzucił od razu dopowiem, że ta uwaga jest bardzo ogólna.Gosiawie napisał/a:Wspieram go duchowo, a z moich komentarzy raczej kazdy rozumie, ze nie mam nic przeciwko jego decyzjom.
Co do urlopu, to powinni na pewno sie dogadac, nawet mimo tego, ze boi sie leciec samolotem (ja tez tak duzo godzin mailalabym stracha).
Jesli tego nie uda mu sie ogarnac, to niech spedza wakacje osobno, jednakze ja bym sie poswiecila - Autorze.To chyba nie ten wątek
No rzeczywiscie haha
Skoro jest naprawde bardzo atrakcyjna to raczej cie zbywa tymi tekstami.
Moze kogos ma. Ja bym tak obstawiala. - to napisalam wyzej
Nie masz innych argumentów, to non stop jedziesz Jackowi czymś totalnie niezwiązanym z tematem czyli kwestia wzrostu. Prawda kłuje w oczy ale właśnie taki obraz siebie sam konsekwentnie rysujesz na forum. On to punktuje w 100% trafniez. Może Jacka natura wyruchala w kwestii wzrostu ale ciebie Tanie za to wyruchala w dupsko bez wazeliny w kwestii intelektu.
Nie potrafisz właściwie uformować myśli żeby choć raz zgrabnie odbić piłeczkę i nie umiałbyś tego zrobić, choćby nawet sama elekwencja stanęła przed tobą u ludzkiej postaci i walnęła cię w czoło. Jedyne co potrafisz to klapać mordą wyzwiska niskich lotów i spuszczac się w kółko nad jedynym co masz czyli wzrostem i jakimś tam startem który zapewnili ci starzy. Jesteś tak żałosny, że jechanie tobie, to jak kopanie najebanego menela co leży pod płotem i mamrocze, że jego stary jest królem wioski.
Może i mnie natura wyruchała na wzroście, ale przynajmniej był to fajny numerek ![]()
To, że dla Ciebie jest atrakcyjna, może nie zmieniać jej samooceny jeśli jest negatywna. A coś jest ewidentnie na rzeczy i raczej potrzebuje pomocy psychologa. Kumpel spotykał się kiedyś z panną, która była atrakcyjna ale źle siebie postrzegała przez co cały czas robiła jakieś operacje plastyczne. Piersi, wargi sromowe itp.
Halina3.1 napisał/a:Nie masz innych argumentów, to non stop jedziesz Jackowi czymś totalnie niezwiązanym z tematem czyli kwestia wzrostu. Prawda kłuje w oczy ale właśnie taki obraz siebie sam konsekwentnie rysujesz na forum. On to punktuje w 100% trafniez. Może Jacka natura wyruchala w kwestii wzrostu ale ciebie Tanie za to wyruchala w dupsko bez wazeliny w kwestii intelektu.
Nie potrafisz właściwie uformować myśli żeby choć raz zgrabnie odbić piłeczkę i nie umiałbyś tego zrobić, choćby nawet sama elekwencja stanęła przed tobą u ludzkiej postaci i walnęła cię w czoło. Jedyne co potrafisz to klapać mordą wyzwiska niskich lotów i spuszczac się w kółko nad jedynym co masz czyli wzrostem i jakimś tam startem który zapewnili ci starzy. Jesteś tak żałosny, że jechanie tobie, to jak kopanie najebanego menela co leży pod płotem i mamrocze, że jego stary jest królem wioski.Może i mnie natura wyruchała na wzroście, ale przynajmniej był to fajny numerek
Ahaaa... to by wyjaśniało czemu ci te zwieracze (o których wspominales) do reszty poszły ![]()
Akurat o zwieraczach pisałeś sam. To, że twoje nie działają (więc i nie mają jak zawieść), to wniosek na podstawie ilości gówna, jakie się z ciebie wylewa na każdym kroku.