Powrót a wypominanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Powrót a wypominanie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 64 ]

1 Ostatnio edytowany przez exceee (2024-02-22 10:21:02)

Temat: Powrót a wypominanie

Cześć,
Byliśmy z dziewczyną 6 lat. Rozstaliśmy się. Po około pół roku każdy znalazł sobie kogoś innego (z kim spotykał się od miesiąca). Los tak chciał, że doszło pomiędzy nami do ponownego kontaktu. Stwierdziliśmy, że nie możemy bez siebie żyć i że chcemy być razem. Że jak nie spróbujemy jeszcze raz to będziemy tego mocno żałować. I doszło do powrotu. Powiedzieliśmy sobie wszystko szczerze co działo się między naszymi nowymi partnerami w czasie kiedy nie byliśmy razem, tak żeby nic nie wyszło po drodze. Odbyliśmy bardzo szczerą rozmowę i okazało się, że jeszcze nie doszło do niczego większego między nami a naszymi ,,nowymi", z którymi się spotkaliśmy. Wiem że ,,moja" mnie nie okłamała, bo ona totalnie nie potrafi kłamać, więc nie chcę tutaj się spierać o to czy coś robiła czy nie. Ale przyznała mi, że miała ma zaklepany wyjazd za granicę na weekend, na który miała z nim jechać w marcu. I pytała mnie czy pojadę tam z nią. Generalnie bardzo mnie to zdziwiło, bo już wszystko mieli zaklepane, wspólny pokój itp. No i jakoś odechciało mi się tam jechać wiedząc, że to był ich wyjazd. Ona powiedziała, że chciała polecieć na urodziny w pewne miejsce i że początkowo chciała lecieć sama bo nie miała z kim w tym terminie. A rozmawiając o tym ze swoim ,,nowym" i on stwierdził, że chce lecieć z nią. Ona się na to zgodziła, bo dobrze się z tym typem jej spędzało czas + wiem że się jej bardzo podobał wizualnie. No i mam jakiś żal o to, że ona ledwo po miesiącu znajomości planowała wyjazd z jakimś typem. I to ze wspólnym noclegiem. Ona jest osobą która traktuje seks jako coś więcej niż samo zaspokojenie, więc zdziwiłem się że planowała wyjazd z nowo poznanym typem wiedząc jak to by się skończyło. Jakoś zburzyło mi to jej obraz. Zapytałem jej o to, a ona że jak się spędza z kimś czas kto jest dla ciebie atrakcyjny, to w końcu zamienia się to w coś innego i że wpuściła go do swojego życia (choć jak pisaliśmy przez naszym zejściem, że jest nim zainteresowana ale że to póki co bardziej kolega z którym się spotyka i z którym super spędza jej się czas). No i dziwne to dla mnie, że widziała się z nim tylko w każdy weekend i już taki wyjazd. Mam o to pretensje i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Ja wiem, że teoretycznie mogła robić co chce, ale jakoś  mam teraz w głowie jej negatywny obraz. I  to totalnie nie jest w jej stylu. Ona mówi, że nie chce mi się z niczego tłumaczyć, bo powiedziała już wszystko i że wybrała mnie a nie jego i to się liczy. Domyślam się, że to problem we mnie. Ale jak sobie z tym poradzić ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Powrót a wypominanie

Przestań teoretyzować i jedź z nią.

3

Odp: Powrót a wypominanie

Nie była wtedy z Tobą, nie powinno Cię to obchodzić.
Dziecko mentalne jesteś.
Zostaw Ją,.bo swoim zachowaniem wsiądziesz jej na psychę.

4

Odp: Powrót a wypominanie
exceee napisał/a:

Powiedzieliśmy sobie wszystko szczerze co działo się między naszymi nowymi partnerami w czasie kiedy nie byliśmy razem, tak żeby nic nie wyszło po drodze.

Bez sensu kompletnie.


Ona powiedziała, że chciała polecieć na urodziny w pewne miejsce i że początkowo chciała lecieć sama bo nie miała z kim w tym terminie. A rozmawiając o tym ze swoim ,,nowym" i on stwierdził, że chce lecieć z nią. Ona się na to zgodziła, bo dobrze się z tym typem jej spędzało czas + wiem że się jej bardzo podobał wizualnie. No i mam jakiś żal o to, że ona ledwo po miesiącu znajomości planowała wyjazd z jakimś typem. I to ze wspólnym noclegiem. Ona jest osobą która traktuje seks jako coś więcej niż samo zaspokojenie, więc zdziwiłem się że planowała wyjazd z nowo poznanym typem wiedząc jak to by się skończyło. Jakoś zburzyło mi to jej obraz. Zapytałem jej o to, a ona że jak się spędza z kimś czas kto jest dla ciebie atrakcyjny, to w końcu zamienia się to w coś innego i że wpuściła go do swojego życia

LOL. Wybrała ciebie, ale z nim leci na weekend, żeby się poseksiś w urodziny, co przyznała ci nie wprost. Legitne.



Ona mówi, że nie chce mi się z niczego tłumaczyć, bo powiedziała już wszystko i że wybrała mnie a nie jego i to się liczy.

Odpuść. Takie historie to dramy rujnujące nerwy. Bez sensu.

5

Odp: Powrót a wypominanie
Farmer napisał/a:

Przestań teoretyzować i jedź z nią.


I nowym fagasem, z którym ona będzie dzielić pokój?

6

Odp: Powrót a wypominanie
Jack Sparrow napisał/a:
exceee napisał/a:

Powiedzieliśmy sobie wszystko szczerze co działo się między naszymi nowymi partnerami w czasie kiedy nie byliśmy razem, tak żeby nic nie wyszło po drodze.

Bez sensu kompletnie.


Ona powiedziała, że chciała polecieć na urodziny w pewne miejsce i że początkowo chciała lecieć sama bo nie miała z kim w tym terminie. A rozmawiając o tym ze swoim ,,nowym" i on stwierdził, że chce lecieć z nią. Ona się na to zgodziła, bo dobrze się z tym typem jej spędzało czas + wiem że się jej bardzo podobał wizualnie. No i mam jakiś żal o to, że ona ledwo po miesiącu znajomości planowała wyjazd z jakimś typem. I to ze wspólnym noclegiem. Ona jest osobą która traktuje seks jako coś więcej niż samo zaspokojenie, więc zdziwiłem się że planowała wyjazd z nowo poznanym typem wiedząc jak to by się skończyło. Jakoś zburzyło mi to jej obraz. Zapytałem jej o to, a ona że jak się spędza z kimś czas kto jest dla ciebie atrakcyjny, to w końcu zamienia się to w coś innego i że wpuściła go do swojego życia

LOL. Wybrała ciebie, ale z nim leci na weekend, żeby się poseksiś w urodziny, co przyznała ci nie wprost. Legitne.


Nie leci z nim od czasu jak stwierdzilismy, że chcemy być razem

7

Odp: Powrót a wypominanie
exceee napisał/a:

Nie leci z nim od czasu jak stwierdzilismy, że chcemy być razem

To w czym problem? Że chciała się z nim przespać szybciej jak z tobą?

8 Ostatnio edytowany przez Legat (2024-02-22 13:40:54)

Odp: Powrót a wypominanie
exceee napisał/a:

Nie leci z nim od czasu jak stwierdzilismy, że chcemy być razem

W czym problem zatem?

9

Odp: Powrót a wypominanie
Legat napisał/a:
exceee napisał/a:

Nie leci z nim od czasu jak stwierdzilismy, że chcemy być razem

W czym problem zatem?

To, że boli mnie że ona ledwo po miesiącu nowej znajomości zgodziła się, żeby typ z nią poleciał. I jakoś mi to ryje głowę

10

Odp: Powrót a wypominanie
exceee napisał/a:
Legat napisał/a:
exceee napisał/a:

Nie leci z nim od czasu jak stwierdzilismy, że chcemy być razem

W czym problem zatem?

To, że boli mnie że ona ledwo po miesiącu nowej znajomości zgodziła się, żeby typ z nią poleciał. I jakoś mi to ryje głowę

To trzeba było się nie rozstawać, widocznie nie był to błahy powód, po tylu latach... Byłeś zazdrosny?
Tak będziecie wracać i się rozstawać, nie wróżę wam wspólnej przyszłości.

11 Ostatnio edytowany przez 123qwerty123 (2024-02-22 13:55:48)

Odp: Powrót a wypominanie
exceee napisał/a:
Legat napisał/a:
exceee napisał/a:

Nie leci z nim od czasu jak stwierdzilismy, że chcemy być razem

W czym problem zatem?

To, że boli mnie że ona ledwo po miesiącu nowej znajomości zgodziła się, żeby typ z nią poleciał. I jakoś mi to ryje głowę

rozstaliście się i pół roku byliście sami, równie dobrze mogło nie być mowy o powrocie. Oboje się z kimś innym spotykaliście.
Mogłeś sobie spać z kim chciałeś przez te 6 miesięcy, Twoja decyzja, że tego nie robiłeś. Tak samo ona mogła robić co chciała. Ciesz się, że się z tym typem nie przespała, tylko skończyło się na zamiarze... bo gdyby to zrobiła to byś się chyba psychicznie nie pozbierał skoro tak bardzo Cię męczy ta obecna sytuacja, gdzie tak na prawdę nic się nie wydarzyło

12

Odp: Powrót a wypominanie
exceee napisał/a:

To, że boli mnie że ona ledwo po miesiącu nowej znajomości zgodziła się, żeby typ z nią poleciał. I jakoś mi to ryje głowę

Dorośnij. Nie byliście parą. Jakby chciała, to mogłaby się z nim szaleńczo kutasić cały weekend do utraty tchu, a tobie i tak nic do tego.

13

Odp: Powrót a wypominanie
exceee napisał/a:
Legat napisał/a:
exceee napisał/a:

Nie leci z nim od czasu jak stwierdzilismy, że chcemy być razem

W czym problem zatem?

To, że boli mnie że ona ledwo po miesiącu nowej znajomości zgodziła się, żeby typ z nią poleciał. I jakoś mi to ryje głowę

To przyznaj się ile wam zajęło czasu pójście pierwszy raz do łóżka, pierwszy seks?

14

Odp: Powrót a wypominanie

Liczy się tu i teraz,

15

Odp: Powrót a wypominanie

Po pierwsze primo, wykuć na blachę i zapamiętać na całe życie - podczas rozstań i powrotów nigdy nie wierz w nic co słyszysz i mniej niż w połowę tego co widzisz - a wtedy między bajki będziesz odkładał np. opowieści o tym, że laska po odejściu od ciebie była pół roku sama, miesiąc z kimś tam się spotykała i przez cały ten czas nie popuściła szpary temu nowemu czy jeszcze tam komuś innemu po drodze, litości...

Po drugie primo - podczas rozstań i powrotów usłyszysz tylko tyle, ile sam już wiesz lub mógłbyś ustalić, nigdy nie dowiesz się całej prawdy, a to co może nią być, bardzo często może wykraczać poza twoją wyobraźnię, dlatego takie "poważne rozmowy" najlepiej sobie darować i skupić się raczej na tym co należy w relacji zmienić i poprawić, aby ten wasz powrót miał jakiekolwiek szanse w przyszłości.

Po trzecie primo ultimo - zawsze należy pamiętać o tym, aby rozważnie dobierać słowa i mieć świadomość, że jeśli pozwolisz komuś odejść, to ta osoba bardzo szybko może poznać kogoś innego, szczególnie dotyczy to kobiet, które stale są na celowniku innych facetów, nawet jeśli są zajęte, więc puszczanie ich wolno choćby na chwilę jest dość ryzykowne, jeśli nie masz 101% pewności, że koniec to koniec i nie będzie już nigdy żadnych powrotów.

16

Odp: Powrót a wypominanie

Autor pisze o jej obrazie, jaki sobie stworzył. Albo, że tak jak się zachowuje obecnie - nie jest w jej stylu. Powroty często oparte są na sentymentach. Tu może nastąpić twarde zderzenie z rzeczywistością.

17 Ostatnio edytowany przez exceee (2024-02-23 09:57:42)

Odp: Powrót a wypominanie
Legat napisał/a:

Autor pisze o jej obrazie, jaki sobie stworzył. Albo, że tak jak się zachowuje obecnie - nie jest w jej stylu. Powroty często oparte są na sentymentach. Tu może nastąpić twarde zderzenie z rzeczywistością.

No właśnie myślałem, że ,,porządne" dziewczyny nie planują lecieć gdzieś z nowym po niecałym miesiącu znajomości. Aczkolwiek pisała mi dlaczego to drażę, że miska prawo wpuścić kogoś do swojego życia po takim czasie.

18 Ostatnio edytowany przez display (2024-02-23 10:12:27)

Odp: Powrót a wypominanie
exceee napisał/a:
Legat napisał/a:

Autor pisze o jej obrazie, jaki sobie stworzył. Albo, że tak jak się zachowuje obecnie - nie jest w jej stylu. Powroty często oparte są na sentymentach. Tu może nastąpić twarde zderzenie z rzeczywistością.

No właśnie myślałem, że ,,porządne" dziewczyny nie planują lecieć gdzieś z nowym po niecałym miesiącu znajomości. Aczkolwiek pisała mi dlaczego to drażę, że miska prawo wpuścić kogoś do swojego życia po takim czasie.

Ma prawo robić co chce z kim chce i kiedy chce bo uwaga NIE JESTEŚCIE RAZEM nie zdradziła cie... A ciebie pewnie najbardziej boli to że zamiast płakać po tobie to sobie zaczęła układać życie po swojemu. Żałosny jesteś. Daj dziewczynie spokój bo zamęczysz ja swoją zazdrością. Zachowujesz się jak mały frustrat.  (Dodatjowo pewnie boli cie to że ona mogła zaliczyć a tobie sie nie udało)

19

Odp: Powrót a wypominanie
exceee napisał/a:
Legat napisał/a:

Autor pisze o jej obrazie, jaki sobie stworzył. Albo, że tak jak się zachowuje obecnie - nie jest w jej stylu. Powroty często oparte są na sentymentach. Tu może nastąpić twarde zderzenie z rzeczywistością.

No właśnie myślałem, że ,,porządne" dziewczyny nie planują lecieć gdzieś z nowym po niecałym miesiącu znajomości. Aczkolwiek pisała mi dlaczego to drażę, że miska prawo wpuścić kogoś do swojego życia po takim czasie.

najwidoczniej się pomyliłeś

20

Odp: Powrót a wypominanie
Farmer napisał/a:
exceee napisał/a:
Legat napisał/a:

Autor pisze o jej obrazie, jaki sobie stworzył. Albo, że tak jak się zachowuje obecnie - nie jest w jej stylu. Powroty często oparte są na sentymentach. Tu może nastąpić twarde zderzenie z rzeczywistością.

No właśnie myślałem, że ,,porządne" dziewczyny nie planują lecieć gdzieś z nowym po niecałym miesiącu znajomości. Aczkolwiek pisała mi dlaczego to drażę, że miska prawo wpuścić kogoś do swojego życia po takim czasie.

najwidoczniej się pomyliłeś


Co do niej czy ogólnie do dziewczyn ?

21

Odp: Powrót a wypominanie
exceee napisał/a:
Legat napisał/a:

Autor pisze o jej obrazie, jaki sobie stworzył. Albo, że tak jak się zachowuje obecnie - nie jest w jej stylu. Powroty często oparte są na sentymentach. Tu może nastąpić twarde zderzenie z rzeczywistością.

No właśnie myślałem, że ,,porządne" dziewczyny nie planują lecieć gdzieś z nowym po niecałym miesiącu znajomości. Aczkolwiek pisała mi dlaczego to drażę, że miska prawo wpuścić kogoś do swojego życia po takim czasie.


A to 'porządne' dziewczyny nie uprawiają seksu? Nie mają potrzeb i napięć do rozładowania?

Porządna = wierna i szczera (nie myl z nadmierną wylewnością). A nie cnotka niewydymka.

22

Odp: Powrót a wypominanie
exceee napisał/a:
Legat napisał/a:

Autor pisze o jej obrazie, jaki sobie stworzył. Albo, że tak jak się zachowuje obecnie - nie jest w jej stylu. Powroty często oparte są na sentymentach. Tu może nastąpić twarde zderzenie z rzeczywistością.

No właśnie myślałem, że ,,porządne" dziewczyny nie planują lecieć gdzieś z nowym po niecałym miesiącu znajomości. Aczkolwiek pisała mi dlaczego to drażę, że miska prawo wpuścić kogoś do swojego życia po takim czasie.

Nie odpowiedziałeś na pytanie - kiedy wy pierwszy raz ze sobą spaliście(seks)?

23

Odp: Powrót a wypominanie
maku2 napisał/a:
exceee napisał/a:
Legat napisał/a:

Autor pisze o jej obrazie, jaki sobie stworzył. Albo, że tak jak się zachowuje obecnie - nie jest w jej stylu. Powroty często oparte są na sentymentach. Tu może nastąpić twarde zderzenie z rzeczywistością.

No właśnie myślałem, że ,,porządne" dziewczyny nie planują lecieć gdzieś z nowym po niecałym miesiącu znajomości. Aczkolwiek pisała mi dlaczego to drażę, że miska prawo wpuścić kogoś do swojego życia po takim czasie.

Nie odpowiedziałeś na pytanie - kiedy wy pierwszy raz ze sobą spaliście(seks)?

To może  być zupełnie niemiarodajne, bo ich pierwszy raz mógł się wydarzyć gdy dziewczyna miała 6 lat mniej.
Inaczej podchodzi dziewczyna do swojego pierwszego razu w wieku 19 lat, a zupełnie inaczej to może wyglądać u kobiety lat 25, gdy seks nie jest dla niej wielką tajemnicą.

24

Odp: Powrót a wypominanie
Agnes76 napisał/a:

To może  być zupełnie niemiarodajne.

W tego typu historiach nic nie jest miarodajne, za to infantylne i zwyczajnie głupie jest grzebanie w przeszłości partnera, która może nam się nie spodobać, tym bardziej że zawsze, dla utrwalenia może powtórzę - Z A W S Z E - otrzymamy wersję wygładzoną i zretuszowaną na potrzeby obecnej chwili w której chcemy wywrzeć jak najlepsze wrażenie na swoim eks, a nie opowiadać czy słuchać o tym, kto z kim się spotykał i po jakim czasie poszedł z kimś do łóżka.

25

Odp: Powrót a wypominanie

Masz Autorze nauczkę, że o takich sprawach się nie rozmawia. Jaki jest sens dzielić się tym co zaszło między wami, a osobami, z którymi się spotykaliście w czasie, gdy nie byliście razem? To sprawa, która powinna zostać w tamtych relacjach, a nie przeniesiona do nowej. Poza tym warto się zastanowić, skoro jej obraz w Twojej głowie się posypał, czy nie wróciłeś dla swojego wyobrażenia o niej, a nie dla niej samej.

26

Odp: Powrót a wypominanie
Shoggies napisał/a:

Masz Autorze nauczkę, że o takich sprawach się nie rozmawia. Jaki jest sens dzielić się tym co zaszło między wami, a osobami, z którymi się spotykaliście w czasie, gdy nie byliście razem? To sprawa, która powinna zostać w tamtych relacjach, a nie przeniesiona do nowej. Poza tym warto się zastanowić, skoro jej obraz w Twojej głowie się posypał, czy nie wróciłeś dla swojego wyobrażenia o niej, a nie dla niej samej.

W związku się nie rozmawia smile


A później się okaże, że w okresie rozłąki było 10 facetów, bo czuła się samotna i potrzebowała się "dowartościować".
Materiał na żonę.

27

Odp: Powrót a wypominanie
Farmer napisał/a:
Shoggies napisał/a:

Masz Autorze nauczkę, że o takich sprawach się nie rozmawia. Jaki jest sens dzielić się tym co zaszło między wami, a osobami, z którymi się spotykaliście w czasie, gdy nie byliście razem? To sprawa, która powinna zostać w tamtych relacjach, a nie przeniesiona do nowej. Poza tym warto się zastanowić, skoro jej obraz w Twojej głowie się posypał, czy nie wróciłeś dla swojego wyobrażenia o niej, a nie dla niej samej.

W związku się nie rozmawia smile


A później się okaże, że w okresie rozłąki było 10 facetów, bo czuła się samotna i potrzebowała się "dowartościować".
Materiał na żonę.

Nigdzie nie napisałam, że w związku się nie rozmawia. Napisałam za to, że nie rozmawia się o szczegółach pożycia z byłymi. Autor nie ma problemu z tym, że dziewczyna mu powiedziała o tym, że się z kimś spotykała w trakcie ich rozstania, tylko ze szczegółami, którymi niepotrzebnie się podzieliła. Jakie to ma znaczenie teraz, że chciała jechać z jakimś gościem (jednym, nie 10 facetami) na weekend po miesiącu znajomości, skoro ostatecznie nie pojechała i do niczego nie doszło? A Autor wyobraża sobie nie wiadomo co i za chwilę rozwali ten związek, bo nie wytrzyma tego psychicznie.

28 Ostatnio edytowany przez Farmer (2024-02-24 12:58:13)

Odp: Powrót a wypominanie
Shoggies napisał/a:

Jakie to ma znaczenie teraz, że chciała jechać z jakimś gościem (jednym, nie 10 facetami) na weekend po miesiącu znajomości, skoro ostatecznie nie pojechała i do niczego nie doszło?

żadne

Shoggies napisał/a:

A Autor wyobraża sobie nie wiadomo co i za chwilę rozwali ten związek, bo nie wytrzyma tego psychicznie.

to już jego problem, ale lepiej wiedzieć, niż się dowiedzieć później

29

Odp: Powrót a wypominanie
Farmer napisał/a:
Shoggies napisał/a:

A Autor wyobraża sobie nie wiadomo co i za chwilę rozwali ten związek, bo nie wytrzyma tego psychicznie.

to już jego problem, ale lepiej wiedzieć, niż się dowiedzieć później

To nie jest sytuacja, w której Autor został zdradzony i chce (i ma prawo) znać okoliczności tej zdrady. W momencie, w którym się rozstali cokolwiek robiła ona i cokolwiek robił on jest ich prywatną sprawą. O ile się zgadzam, że dobrze wiedzieć ile osób się przewinęło w międzyczasie, to szczegóły zajść w tych relacjach są bez znaczenia.

Nie niosą żadnej informacji. Więc nie rozumiem, dlaczego "lepiej wiedzieć wcześniej", że jego dziewczyna, gdy była jego byłą chciała jechać z jakimś gościem na weekend (do czego miała pełne prawo bo była wolna). To jest normalne, ludzie tak robią jak się ze sobą spotykają. On też chyba robił jakieś rzeczy z dziewczyną, z którą się spotykał po ich rozstaniu i teraz jego obecna powinna odstawiać Rejtana, bo on śmiał kogoś całować, dotykać, kiedy nie byli razem? No sorry, ale powtórzę, szczegóły pożycia z byłym partnerem zostawia się we wspomnieniach, a nie wnosi do nowego związku, bo to nikomu nie pomaga i dzieją się takie cyrki jak ten.

30

Odp: Powrót a wypominanie

Oj chłopie masz zasady sprzed wielu lat kiedy były ,,inne kobiety " . Zapamiętaj tak jak poprzednio napisano nigdy ale to nigdy się nie dowiesz prawdy a tylko tyle ile sam jej powiesz że wiesz. Kobieta nie przyzna się choćbyś ją złapał na gorącym uczynku twierdząc że coś Ci się zdawało w imię tego że chce być uważana za niewiniątko i księżniczkę. Najbardziej mnie śmieszy jak facet mówi że ona by tego nie zrobiła bo ona jest inna ! czyli jaka ? . Przyjmij do wiadomości że gościu jej się podobał i nawet więcej niż podobał dlatego tak szybko zaproponowała wspólny wyjazd  (noc) i nie po to by znaczki układać. Nie możesz jej robić awantury czy wyrzutów że tak szybko jej poszło bo nie byliście razem a to że taka ,,łatwa" szybka to na razie jej problem a twoim będzie gdy będziesz z nią w związku. Masz dwa wyjscia: przyjąc do wiadomości że było prawdopodobnie bara bara i pogodzić się z tym mając nadzieje że będąc z tobą nie będzie robiła tobie boków. Drugie zdrowsze psychicznie pogodzenie się z tym że ona taka jest i rozstanie gdyż nigdy nie będziesz jej pewien.

31

Odp: Powrót a wypominanie

W sumie to Ci nawet współczuję tej całej ponownej przeprawy. Wchodzenie ponownie w związek z osobą z którąś z jakiegoś powodu się rozstaleś prędzej. Ludzie się raczej nie zmieniają. Znów będzie to samo. Zdradzisz dlaczego prędzej się rozstaliście?

32

Odp: Powrót a wypominanie

Ale o co chodzi?
Po rozstaniu miała złożyć śluby  czystości czy coś?
Była  z kimś, to chyba można planować wspolny weekend?
Ty się z tych planów wypisałeś.
Uznanie równości seksualnej kobiety i mężczyzny drogą do szczęścia i spokoju w głowie

33

Odp: Powrót a wypominanie

Ale o co chodzi?
Po rozstaniu miała złożyć śluby  czystości czy coś?
Była  z kimś, to chyba można planować wspolny weekend?
Ty się z tych planów wypisałeś.
Uznanie równości seksualnej kobiety i mężczyzny drogą do szczęścia i spokoju w głowie
Raczej mnie zdumiewa podejscie zwłaszcza tych młodszych Panow w tym wątku, granie w gry pt: mi można wszystko,  a potem i tak będę świetnym materiałem na wiernego męża, natomiast ją to wyklucza..
Nie wiem czy śmiać się z naiwności czy głupoty..

34 Ostatnio edytowany przez Legat (2024-02-25 09:19:22)

Odp: Powrót a wypominanie

Użytkowniczki kierują się prawami kobiet i od razu odjeżdżają z rzeczywistości. smile
Wg mnie jeśli ktoś się "rozstał", a wygląda to bardziej na przerwę w związku. Może odczuwać dyskomfort, gdy druga strona angażuje się w związek z kimś innym. Po czym jednak "wraca" do niego. Tak przynajmniej rozumiem, to co odczuwa Autor.

35

Odp: Powrót a wypominanie
Legat napisał/a:

Wg mnie jeśli ktoś się "rozstał", a wygląda to bardziej na przerwę w związku. Może odczuwać dyskomfort, gdy druga strona angażuje się w związek z kimś innym. Po czym jednak "wraca" do niego. Tak przynajmniej rozumiem, to co odczuwa Autor.

Zasada ogólna "wracania" do niego czy do niej jest taka, że podczas rozłąki nie trafił się nikt lepszy na tyle, aby z nim się związać, a wtedy naturalna kolej rzeczy jest taka, że coraz intensywniej się myśli o "powrocie" do eks, bo to jest relatywnie najprostsze i najmniej wysiłkowe rozwiązanie wielu spraw, kiedy ktoś od dłuższego czasu nie może sobie nikogo znaleźć. Niestety wiążą się z tym takie nieprzyjemności, jak chociażby świadomość tego, że w tak zwanym międzyczasie doszło do pewnych "czynności" pomiędzy naszym eks, a osobami z którymi się spotykał i często te dwie rzeczy są trudne do pogodzenia. Z jednej strony chęć powrotu do ukochanej, a z drugiej strony wizja tego jak obrabiała innemu pałę, no umówmy się, nie każdy jest w stanie to ekhm... przełknąć.

36

Odp: Powrót a wypominanie
klipozor napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

To może  być zupełnie niemiarodajne.

W tego typu historiach nic nie jest miarodajne, za to infantylne i zwyczajnie głupie jest grzebanie w przeszłości partnera, która może nam się nie spodobać, tym bardziej że zawsze, dla utrwalenia może powtórzę - Z A W S Z E - otrzymamy wersję wygładzoną i zretuszowaną na potrzeby obecnej chwili w której chcemy wywrzeć jak najlepsze wrażenie na swoim eks, a nie opowiadać czy słuchać o tym, kto z kim się spotykał i po jakim czasie poszedł z kimś do łóżka.

Zgadzam się z tym w 100%. Zupełnie nie rozumiem po co to komu potrzebne.

Istotną informacją są stan cywilny, wcześniejsze małżeństwa i dzieci. Resztę trzeba stworzyć samemu według własnych zasad.

37

Odp: Powrót a wypominanie
klipozor napisał/a:
Legat napisał/a:

Wg mnie jeśli ktoś się "rozstał", a wygląda to bardziej na przerwę w związku. Może odczuwać dyskomfort, gdy druga strona angażuje się w związek z kimś innym. Po czym jednak "wraca" do niego. Tak przynajmniej rozumiem, to co odczuwa Autor.

Zasada ogólna "wracania" do niego czy do niej jest taka, że podczas rozłąki nie trafił się nikt lepszy na tyle, aby z nim się związać, a wtedy naturalna kolej rzeczy jest taka, że coraz intensywniej się myśli o "powrocie" do eks, bo to jest relatywnie najprostsze i najmniej wysiłkowe rozwiązanie wielu spraw, kiedy ktoś od dłuższego czasu nie może sobie nikogo znaleźć. Niestety wiążą się z tym takie nieprzyjemności, jak chociażby świadomość tego, że w tak zwanym międzyczasie doszło do pewnych "czynności" pomiędzy naszym eks, a osobami z którymi się spotykał i często te dwie rzeczy są trudne do pogodzenia. Z jednej strony chęć powrotu do ukochanej, a z drugiej strony wizja tego jak obrabiała innemu pałę, no umówmy się, nie każdy jest w stanie to ekhm... przełknąć.

Bo to działa w dwie strony.
Jak biedaczek nie znalazł niczego lepszego i wraca z podkulonym ogonem, to niech sobie nie rości prawa do czasu gdy chciał się sprawdzić. To nie  wina dziewczyny, że umiała się bawić i miała z kim,  a jego żadna inna nie chciała w tym czasie wink

38

Odp: Powrót a wypominanie
Agnes76 napisał/a:

Bo to działa w dwie strony.
Jak biedaczek nie znalazł niczego lepszego i wraca z podkulonym ogonem, to niech sobie nie rości prawa do czasu gdy chciał się sprawdzić. To nie  wina dziewczyny, że umiała się bawić i miała z kim,  a jego żadna inna nie chciała w tym czasie wink

O ile tej swojej i nas tutaj nie ściemnia smile
Pamiętam jak drugi raz się rozwodziłem, to też tam próbowaliśmy się jeszcze godzić i schodzić, po czterech miesiącach separacji pojechaliśmy nawet na romantyczny długi łykęd i sobie ćwierkaliśmy jak młode zakochańce, między innymi o tym właśnie jak to każde tęskniło i czekało na znak sygnał z drugiej strony... Oczywiście, że przez cały czas kłamałem jak z nut, że z nikim się nie spotykałem i nawet o tym nie myślałem, moja żona oczywiście też nigdy z nikim absolutnie, ale kiedy już doszliśmy do tego, że rozwód jednak się odbędzie, to nagle się okazało kto ile na kogo czekał i kto z kim się nie spotykał smile Teraz mamy z tego bekę, bo to było z 12 lat temu, a lubimy się nadal i czasem sobie w żartach ciśniemy, ale od tamtej pory nie wierzę już w nic i nikomu, dlatego zawsze zakładam taki scenariusz, że kiedy z kimś się rozstaję, to na zawsze i nie będzie żadnych powrotów, bo jak mam po kimś zlizywać, to na samą myśl mnie bierze na rzyganie.
Oczywiście nigdy nie winię żadnej z moich byłych, że już po miesiącu czy nawet tygodniu musiały popuścić szpary, bo sam nie jestem lepszy żeby była jasność, ale jest to prostu obrzydliwe, nawet jak na moje normy, których zresztą nie posiadam.

39

Odp: Powrót a wypominanie

Klipozor przecież  Twoja obecna nie jest dziewicą.

40

Odp: Powrót a wypominanie

No nie jest, ale kiedy dawała innym, to mnie jeszcze nie znała.
Wiesz, tu nie chodzi o sam akt penetracji, który by mnie obrzydzał, tylko chodzi o to, że po mnie był ktoś inny, że po tym wszystkim co razem przeżyliśmy, co sobie mówiliśmy, obiecywaliśmy i tak dalej i tak dalej, komuś innemu pozwoliła się dotykać, że komuś innemu się oddała, a teraz ja miałbym być po nim, udając szczęśliwego, że znów mogę z nią być i zastanawiać się patrząc na nią czy nie myśli teraz o tamtym, a ze mną tylko jest bo jest, bo akurat byłem najbliżej pod ręką

41 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-02-25 19:40:13)

Odp: Powrót a wypominanie

No ja to rozumiem, ale to nie dotyczy seksu, tylko relacji.
Dlatego seks bez romansu łatwiej jest wybaczyć
Tu autor poczul zazdrość nie na wieść  o tym, że miał być jakiś romantyczny wyjazd,  a nie seks bo do tego nie trzeba wycieczki
Więc autor obawia się chyba,  że tą kobietę być może stracił w jej głowie,  a wierność kobiety tam mieszka, a nie gdzie indziej

42

Odp: Powrót a wypominanie
exceee napisał/a:

To, że boli mnie że ona ledwo po miesiącu nowej znajomości zgodziła się, żeby typ z nią poleciał. I jakoś mi to ryje głowę

Ty po miesiącu znajomości miałeś kogoś nowego i pewnie też dopuszczałeś do siebie, że lada moment będzie seks. Jakieś podwójne standardy, moralność Kalego?

43

Odp: Powrót a wypominanie
Ela210 napisał/a:

Więc autor obawia się chyba,  że tą kobietę być może stracił w jej głowie,  a wierność kobiety tam mieszka, a nie gdzie indziej

Gdziekolwiek by sobie nie mieszkała, jakiekolwiek roszczenia, pretensje czy żale, pół roku po rozstaniu... no dla mnie to jest śmiech na sali, bo albo odchodzisz i masz w dupie co eks będzie robił bez ciebie (a będzie robił to samo, tylko z kimś innym) albo bierzesz na klatę, że po tobie był już ktoś inny i raczej rzadko tylko jeden, o którym eks akurat ci powie, bo i tak już o tym wiesz, więc nie ma sensu się wypierać, a poza tym "był tylko ten jeden i do niczego nie doszło" brzmi znacznie lepiej niż np. "przeruchałam się z dwoma czy trzema w międzyczasie, bo co miałam robić" i niestety w praktyce bardzo często tak to właśnie wygląda, a jak ktoś chce wierzyć w bajki o różowych jednorożcach skaczących po fioletowej łączce i puszczających tęczowe bączki, to niech lepiej nie zadaje pytań, na które odpowiedzi nie chce usłyszeć, proste.

44

Odp: Powrót a wypominanie

I będzie wylizywał psite po kimś innym ;-D

ps. Klipozor jesteś moim mentorem! :-D

45

Odp: Powrót a wypominanie

klipozor ma w tym wypadku racje. Po rozstaniu z byłą narzeczoną, m.in z powodu jej zdrady, też próbowała do mnie wrócić przez kilka kolejnych lat. Nie były to intensywne starania, ale taka była przesłanka. Bo po co innego odświeżać kontakt po x miesiącach tekstami typu 'czemu nam nie wyszło...?' I głodne teksty, że nie, że ona jednak nic nie zrobiła, że to pozory, bo chciała mi dać powód do rozstania, bo sama nie potrafiła itp. Tak jakby....nie ma to znaczenia. Nie chce mi się bawić z problemami rzeczywistymi lub wyimaginowanymi, bo nie popełnia się dwa razy tego samego błędu. Skoro nie wychodzi - to nie wychodzi. Każde idzie w swoją drogę i tyle. Powroty to się robi tylko w sytuacji kiedy nikogo lepszego się nie znalazło. I tak to trwa póki faktycznie ktoś lepszy się nie pojawi na horyzoncie.

To nie ma sensu.

Co było - to było. Roztrząsanie nie ma sensu. Ale też trzeba wiedzieć z kim ma się do czynienia, bo nasze zachowanie, nasze wybory świadczą o nas. A bycie w związku wymaga świadomej zgody obu stron. Nie da się budować na kłamstwach czy niedopowiedzeniach.

46

Odp: Powrót a wypominanie
Jack Sparrow napisał/a:

Powroty to się robi tylko w sytuacji kiedy nikogo lepszego się nie znalazło. I tak to trwa póki faktycznie ktoś lepszy się nie pojawi na horyzoncie.

To nie ma sensu.

Nawet trenerzy odzyskiwania byłych o tym mówią, każdy jeden bez wyjątku, czy to polski czy zagraniczny, nawet amerykański. Kiedy ktoś porzuca związek, robi to zwykle z własnych egoistycznych pobudek, a motywacją najczęściej bywa tylko i wyłącznie chęć sprawdzenia ile jestem wart na rynku i czy mogę mieć kogoś lepszego. Dopiero potem następuje uruchomienie maszynki do wytwarzania problemów z dupy, ewentualnie jakaś zdrada czy romans, które nigdy nie są powodem bezpośrednim rozstania, bo powodem faktycznym jest to, że dotychczasowy partner stracił na wartości i stał się wrzodem na dupie blokującym inne możliwości (czyt. dostęp do lepszych opcji) więc można go nie szanować, obrażać, prowokować, zdradzać i nasrać mu na łeb, bo kiedy w końcu odejdzie, to żadna strata, a wręcz przeciwnie. Niestety dorosłe życie rzadko kiedy odpowiada naiwnym czy wręcz debilnym wyobrażeniom i tak samo jest w przypadku rozstań, które po jakimś tam czasie i nawiniętym przebiegu (za co zaraz mi się dostanie, ale jebać, przecież taka jest prawda) zamiast bajkowego życia gwiazd w Hollywood, niosą tylko kolejne rozczarowania, bo jak ktoś miał fajny związek i fajnego człowieka, to ma całą masę fajnych wspomnień z tego okresu i naturalnie zaczyna w końcu za tym tęsknić, bo wbrew temu co sobie wcześniej wyobrażał, znalezienie kogoś lepszego nie jest wcale takie proste, a niekiedy nawet niemożliwe, jeśli nasz eks łączył w sobie pewien określony zbiór cech, które w nim uwielbialiśmy, a nikt inny z dotąd poznanych tych akurat nie posiadał. Pożądanie pożądaniem, kasa, wycieczki, luksusowe hotele, drogie knajpy, to wszystko pewnie jest fajne i w ogóle, zwłaszcza jak frajer za to wszystko płaci, ale w końcu wszystko powszednieje i nagle się okazuje, że ten koleś jest nudny w chuj, a do tego głupi jak but, czar szybko pryska i zostaje wielkie nic. No i wtedy o czym pierwszym myśli laska? O swoim byłym. Proste jak szczanie.

47

Odp: Powrót a wypominanie
klipozor napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

To może  być zupełnie niemiarodajne.

W tego typu historiach nic nie jest miarodajne, za to infantylne i zwyczajnie głupie jest grzebanie w przeszłości partnera, która może nam się nie spodobać, tym bardziej że zawsze, dla utrwalenia może powtórzę - Z A W S Z E - otrzymamy wersję wygładzoną i zretuszowaną na potrzeby obecnej chwili w której chcemy wywrzeć jak najlepsze wrażenie na swoim eks, a nie opowiadać czy słuchać o tym, kto z kim się spotykał i po jakim czasie poszedł z kimś do łóżka.

to prawda, nie mowi sie z regoly wszystkiego, bo i po co, moze sie odwrocic przeciwko nam. Wiem to z wlasnego doswiadczenia.

48

Odp: Powrót a wypominanie
Legat napisał/a:

Użytkowniczki kierują się prawami kobiet i od razu odjeżdżają z rzeczywistości. smile
Wg mnie jeśli ktoś się "rozstał", a wygląda to bardziej na przerwę w związku. Może odczuwać dyskomfort, gdy druga strona angażuje się w związek z kimś innym. Po czym jednak "wraca" do niego. Tak przynajmniej rozumiem, to co odczuwa Autor.


to nie byla przerwa, oni sie rozstali, ale pomimo, ze sie rozstali, naturalnie mozna odczuwac dyskomfort. Nie jest to fajne wracac i myslec, co robili z inna/innym czy byc moze bylo lepiej.. Temat/rozdzial zamknac, nie mowic, nie porownywac, to nie fajne.

49

Odp: Powrót a wypominanie
Ela210 napisał/a:

Klipozor przecież  Twoja obecna nie jest dziewicą.


No wlasnie, po przejsciach i w jakim tam dojrzalszym wieku, nie trafia sie na dziewice czy prawiczka, raczej nie mysli sie wtedy o tym kto i co robil przed... jednak w sytuacji gdy wracamy do poprzedniego zwiazku, to takie mysli moga sie pojawic.

50

Odp: Powrót a wypominanie
Legat napisał/a:

Użytkowniczki kierują się prawami kobiet i od razu odjeżdżają z rzeczywistości. smile
Wg mnie jeśli ktoś się "rozstał", a wygląda to bardziej na przerwę w związku. Może odczuwać dyskomfort, gdy druga strona angażuje się w związek z kimś innym. Po czym jednak "wraca" do niego. Tak przynajmniej rozumiem, to co odczuwa Autor.

A ty jak zwykle pierdolisz farmazony z perspektywy męskich praw własności do kobiety.
Bo to przecież oczywiste, że gdy jakiś facet zdecyduje się zakończyć związek żeby sobie poszaleć i sprawdzić swoją wartość na rynku, to kobieta powinna na co najmniej dwa lata zamknąć się w piwnicy i z niej nie wychodzić, na wypadek, gdyby pan i władca nie znalazł lepszej opcji i zechciał do niej wrócić. Bo to przecież oczywiste, że nie weźmie używanego 'towaru'. On może się puszczać, ona ma założyć pas cnoty.

51

Odp: Powrót a wypominanie
Anewe napisał/a:

On może się puszczać, ona ma założyć pas cnoty.

He he, no dokładnie, zdaje się że autor ma tego typu problem, bo plan tego raczej nie zakładał, kiedy się rozstawali, ale tak to zwykle bywa z planami, że wyglądają dobrze na papierze, a później i tak wychodzi jak wychodzi. Mike Tyson zapytany swego czasu w wywiadzie przed swoją kolejną walką o tytuł czy domyśla się jaki plan na walkę może mieć jego rywal, uśmiechnął się tylko i odparł - każdy ma dobry plan, dopóki nie dostanie pięścią w ryj - o czym bardzo wielu przekonało się na własnym łbie smile

52

Odp: Powrót a wypominanie
klipozor napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Powroty to się robi tylko w sytuacji kiedy nikogo lepszego się nie znalazło. I tak to trwa póki faktycznie ktoś lepszy się nie pojawi na horyzoncie.

To nie ma sensu.

Nawet trenerzy odzyskiwania byłych o tym mówią, każdy jeden bez wyjątku, czy to polski czy zagraniczny, nawet amerykański. Kiedy ktoś porzuca związek, robi to zwykle z własnych egoistycznych pobudek, a motywacją najczęściej bywa tylko i wyłącznie chęć sprawdzenia ile jestem wart na rynku i czy mogę mieć kogoś lepszego. Dopiero potem następuje uruchomienie maszynki do wytwarzania problemów z dupy, ewentualnie jakaś zdrada czy romans, które nigdy nie są powodem bezpośrednim rozstania, bo powodem faktycznym jest to, że dotychczasowy partner stracił na wartości i stał się wrzodem na dupie blokującym inne możliwości (czyt. dostęp do lepszych opcji) więc można go nie szanować, obrażać, prowokować, zdradzać i nasrać mu na łeb, bo kiedy w końcu odejdzie, to żadna strata, a wręcz przeciwnie.

klipozor nie chcę się przeciwstawiać " dla zasady" tylko naprawdę do mnie takie teorie  trenerów nie przemawiają.
Bo niby jak to ma wyglądać? Jestem z chłopakiem, dobrze nam się układa, i nagle mi coś odbija, bo mogę mieć jeszcze lepszego? W czym lepszego? O ile lepszego? Jakaś matematyka się nagle ludziom włącza i liczą, że mogą rozbić bank?
O co  chodzi?

53

Odp: Powrót a wypominanie
Agnes76 napisał/a:

klipozor nie chcę się przeciwstawiać " dla zasady" tylko naprawdę do mnie takie teorie  trenerów nie przemawiają.
Bo niby jak to ma wyglądać? Jestem z chłopakiem, dobrze nam się układa, i nagle mi coś odbija, bo mogę mieć jeszcze lepszego? W czym lepszego? O ile lepszego? Jakaś matematyka się nagle ludziom włącza i liczą, że mogą rozbić bank?
O co  chodzi?

Przecież nikt nie powiedział, że to się dzieje nagle. Chociaż czasami też oczywiście, kiedy "nagle" wchodzisz w nowe środowisko np. zmiana pracy czy poznajesz nowych znajomych i "nagle" zaczynasz dostrzegać kontrast pomiędzy tym co masz, a tym co potencjalnie mogłabyś mieć, gdyby nie to co już masz. Matematyka jest bardzo prosta - każdy chce więcej - a kiedy na horyzoncie pojawiają się możliwości, choćby tylko teoretyczne, to cała reszta dzieje się już sama, nawet bez twojego świadomego udziału w całym procesie, którego wynikiem końcowym będzie rozstanie.

54

Odp: Powrót a wypominanie
Agnes76 napisał/a:

klipozor nie chcę się przeciwstawiać " dla zasady" tylko naprawdę do mnie takie teorie  trenerów nie przemawiają.
Bo niby jak to ma wyglądać? Jestem z chłopakiem, dobrze nam się układa, i nagle mi coś odbija, bo mogę mieć jeszcze lepszego? W czym lepszego? O ile lepszego? Jakaś matematyka się nagle ludziom włącza i liczą, że mogą rozbić bank?
O co  chodzi?

Przecież nawet tutaj nie brakuje tematów zakładanych przez kobiety, które najpierw zakochały się w jakimś tam wizerunku swojego faceta, a po x miesiącach czy latach te same cechy zaczynają działać na nerwy. Ile tu rad pada w stylu 'dziewczyno otwórz oczy, on był taki od zawsze' ? No to jest właśnie ten mechanizm widziany w praktyce, kiedy nagle 'kolega' staje się obiektem romantycznych westchnień. Kiedy to co się ma, choć wydawało się spełnieniem marzeń, przestaje zaspokajać podstawowe potrzeby.

55

Odp: Powrót a wypominanie
Jack Sparrow napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

klipozor nie chcę się przeciwstawiać " dla zasady" tylko naprawdę do mnie takie teorie  trenerów nie przemawiają.
Bo niby jak to ma wyglądać? Jestem z chłopakiem, dobrze nam się układa, i nagle mi coś odbija, bo mogę mieć jeszcze lepszego? W czym lepszego? O ile lepszego? Jakaś matematyka się nagle ludziom włącza i liczą, że mogą rozbić bank?
O co  chodzi?

Przecież nawet tutaj nie brakuje tematów zakładanych przez kobiety, które najpierw zakochały się w jakimś tam wizerunku swojego faceta, a po x miesiącach czy latach te same cechy zaczynają działać na nerwy. Ile tu rad pada w stylu 'dziewczyno otwórz oczy, on był taki od zawsze' ? No to jest właśnie ten mechanizm widziany w praktyce, kiedy nagle 'kolega' staje się obiektem romantycznych westchnień. Kiedy to co się ma, choć wydawało się spełnieniem marzeń, przestaje zaspokajać podstawowe potrzeby.

Większość kobiet po prostu nie wie czego chce. Wcześniej czy później odzywa się u nich ta qrewska natura i to jest przerażające.

56

Odp: Powrót a wypominanie

Większość ludzi nie wie czego chce. Rzuca jedynie hasłami w stylu 'poczucie bezpieczeństwa', ale nie jest w stanie powiedzieć dokładnie jak to osiągnąć. To jak niektóre kobiety, które deklarują, że chcą być z facetem przystępnym emocjonalnie, a jak z takimi lądują to po chwili pojawiają się zarzuty, że ten facet to miętka faja. Cóż poradzić.

57 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2024-02-28 16:55:49)

Odp: Powrót a wypominanie
Jack Sparrow napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

klipozor nie chcę się przeciwstawiać " dla zasady" tylko naprawdę do mnie takie teorie  trenerów nie przemawiają.
Bo niby jak to ma wyglądać? Jestem z chłopakiem, dobrze nam się układa, i nagle mi coś odbija, bo mogę mieć jeszcze lepszego? W czym lepszego? O ile lepszego? Jakaś matematyka się nagle ludziom włącza i liczą, że mogą rozbić bank?
O co  chodzi?

Przecież nawet tutaj nie brakuje tematów zakładanych przez kobiety, które najpierw zakochały się w jakimś tam wizerunku swojego faceta, a po x miesiącach czy latach te same cechy zaczynają działać na nerwy. Ile tu rad pada w stylu 'dziewczyno otwórz oczy, on był taki od zawsze' ? No to jest właśnie ten mechanizm widziany w praktyce, kiedy nagle 'kolega' staje się obiektem romantycznych westchnień. Kiedy to co się ma, choć wydawało się spełnieniem marzeń, przestaje zaspokajać podstawowe potrzeby.

Tylko Twoja teoria jest przeciwna do teorii trenerów. Bo według Ciebie dziewczynom przeszkadza to co mają i dlatego szukają czegoś więcej. Trenerzy natomiast uważają, że mając to co chcą, i tak chcą czegoś więcej.
Znowu sobie dopisujesz coś nie trzymając się  tezy, czyli produkowanie  własnych teorii ma się u Ciebie dobrze.

58

Odp: Powrót a wypominanie
Agnes76 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

klipozor nie chcę się przeciwstawiać " dla zasady" tylko naprawdę do mnie takie teorie  trenerów nie przemawiają.
Bo niby jak to ma wyglądać? Jestem z chłopakiem, dobrze nam się układa, i nagle mi coś odbija, bo mogę mieć jeszcze lepszego? W czym lepszego? O ile lepszego? Jakaś matematyka się nagle ludziom włącza i liczą, że mogą rozbić bank?
O co  chodzi?

Przecież nawet tutaj nie brakuje tematów zakładanych przez kobiety, które najpierw zakochały się w jakimś tam wizerunku swojego faceta, a po x miesiącach czy latach te same cechy zaczynają działać na nerwy. Ile tu rad pada w stylu 'dziewczyno otwórz oczy, on był taki od zawsze' ? No to jest właśnie ten mechanizm widziany w praktyce, kiedy nagle 'kolega' staje się obiektem romantycznych westchnień. Kiedy to co się ma, choć wydawało się spełnieniem marzeń, przestaje zaspokajać podstawowe potrzeby.

Tylko Twoja teoria jest przeciwna do teorii trenerów. Bo według Ciebie dziewczynom przeszkadza to co mają i dlatego szukają czegoś więcej. Trenerzy natomiast uważają, że mając to co chcą, i tak chcą czegoś więcej.
Znowu sobie dopisujesz coś nie trzymając się  tezy, czyli produkowanie  własnych teorii ma się u Ciebie dobrze.

Wytłumaczę Ci to na przykładzie motoryzacyjnym. Jako facet, zawsze marzyłem o lepszym aucie. Rozumiesz? Miałem tych samochodów w swoim życiu tyle, że połowy pewnie już nawet nie pamiętam, ale doskonale pamiętam to uczucie, kiedy każdy jeden po kolei, prędzej czy później zmieniałem na jakiś inny lepszy i ten kolejny był już najlepszy. Do czasu jak nie przejechałem się jakimś innym, jeszcze lepszym, na który zaczynałem zbierać kasę, szukając równolegle kupca na ten, którym akurat jeździłem, bardzo często sprzedając go poniżej rynkowej wartości, aby tylko się go pozbyć i móc kupić ten następny. I ten cykl się powtarza w nieskończoność, nieważne czym aktualnie jeżdżę, zawsze będzie coś lepszego, co chciałbym kiedyś mieć. Chociaż współcześnie produkowane samochody praktycznie już niczym się od siebie nie różnią, ani pod względem osiągów, ani pod względem bezpieczeństwa czy wyposażenia, a żeby było zabawniej wiele aut różnych modeli i marek, to jest zasadniczo jeden chuj i różnią się tylko znaczkiem na masce oraz oczywiście ceną np. FORD, VOLVO i MITSUBISHI produkują jeden i ten sam model samochodu na tych samych podzespołach i na tym samym podwoziu, ale już cena za sam znaczek z logo marki na atrapie chłodnicy jest dla każdego zupełnie inna. To samo AUDI, VW, SKODA, SEAT czy wiele wiele innych marek samochodów, które z zewnątrz wyglądają inaczej, kosztują inaczej, ale technicznie rzecz biorąc, to jest cały czas to samo, tylko inaczej się wysiada na parkingu pod Lidlem z FORDa a inaczej z VOLVO za które musisz dopłacić przynajmniej 50% ceny FORDa w salonie i już samo to powoduje, że zupełnie inaczej się czujesz.

59 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-02-28 21:58:15)

Odp: Powrót a wypominanie
klipozor napisał/a:

Wytłumaczę Ci to na przykładzie motoryzacyjnym. Jako facet, zawsze marzyłem o lepszym aucie. Rozumiesz? Miałem tych samochodów w swoim życiu tyle, że połowy pewnie już nawet nie pamiętam, ale doskonale pamiętam to uczucie, kiedy każdy jeden po kolei, prędzej czy później zmieniałem na jakiś inny lepszy i ten kolejny był już najlepszy. Do czasu jak nie przejechałem się jakimś innym, jeszcze lepszym, na który zaczynałem zbierać kasę, szukając równolegle kupca na ten, którym akurat jeździłem, bardzo często sprzedając go poniżej rynkowej wartości, aby tylko się go pozbyć i móc kupić ten następny. I ten cykl się powtarza w nieskończoność, nieważne czym aktualnie jeżdżę, zawsze będzie coś lepszego, co chciałbym kiedyś mieć. Chociaż współcześnie produkowane samochody praktycznie już niczym się od siebie nie różnią, ani pod względem osiągów, ani pod względem bezpieczeństwa czy wyposażenia, a żeby było zabawniej wiele aut różnych modeli i marek, to jest zasadniczo jeden chuj i różnią się tylko znaczkiem na masce oraz oczywiście ceną np. FORD, VOLVO i MITSUBISHI produkują jeden i ten sam model samochodu na tych samych podzespołach i na tym samym podwoziu, ale już cena za sam znaczek z logo marki na atrapie chłodnicy jest dla każdego zupełnie inna. To samo AUDI, VW, SKODA, SEAT czy wiele wiele innych marek samochodów, które z zewnątrz wyglądają inaczej, kosztują inaczej, ale technicznie rzecz biorąc, to jest cały czas to samo, tylko inaczej się wysiada na parkingu pod Lidlem z FORDa a inaczej z VOLVO za które musisz dopłacić przynajmniej 50% ceny FORDa w salonie i już samo to powoduje, że zupełnie inaczej się czujesz.

Nie wiem czy wiesz, ale tak działa ciałko migdałowate, że potrzebujesz coraz to nowszych, silniejszych bodźców.

W temacie związków to od naszej emocjonalnej dojrzałości zależy, na ile nasze uczucia są stabilne, a na ile w swoim niezaspokojeniu stale poszukujemy czegoś nowego, co w założeniu ma wywołać nowe, silne emocje, a gdy tylko taki "egzemplarz" się pojawi, to poprzedni bez żalu wymieniamy. Nie jest to jednak coś, co jest normą i standardem i nie należy go w ten sposób postrzegać, za to wskazuje na jakieś deficyty.

60 Ostatnio edytowany przez Karmaniewraca (2024-02-28 21:39:48)

Odp: Powrót a wypominanie
klipozor napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

klipozor nie chcę się przeciwstawiać " dla zasady" tylko naprawdę do mnie takie teorie  trenerów nie przemawiają.
Bo niby jak to ma wyglądać? Jestem z chłopakiem, dobrze nam się układa, i nagle mi coś odbija, bo mogę mieć jeszcze lepszego? W czym lepszego? O ile lepszego? Jakaś matematyka się nagle ludziom włącza i liczą, że mogą rozbić bank?
O co  chodzi?

Przecież nikt nie powiedział, że to się dzieje nagle. Chociaż czasami też oczywiście, kiedy "nagle" wchodzisz w nowe środowisko np. zmiana pracy czy poznajesz nowych znajomych i "nagle" zaczynasz dostrzegać kontrast pomiędzy tym co masz, a tym co potencjalnie mogłabyś mieć, gdyby nie to co już masz. Matematyka jest bardzo prosta - każdy chce więcej - a kiedy na horyzoncie pojawiają się możliwości, choćby tylko teoretyczne, to cała reszta dzieje się już sama, nawet bez twojego świadomego udziału w całym procesie, którego wynikiem końcowym będzie rozstanie.


Myślę, że właśnie dorosła kobieta nie świruje na widok podstarzałych kolesi w firmie. Ja myślę, że ten typ na tym nagraniu ujął prawdziwe realnie obecnego rynku matrymonialnego - jeśli chodzi o mężczyzn czy tam facetów

https://youtube.com/shorts/ALa2ecqJPE4? … G-kywTftX8

61

Odp: Powrót a wypominanie
Karmaniewraca napisał/a:

Myślę, że właśnie dorosła kobieta nie świruje na widok podstarzałych kolesi w firmie. Ja myślę, że ten typ na tym nagraniu ujął prawdziwe realnie obecnego rynku matrymonialnego - jeśli chodzi o mężczyzn czy tam facetów


Ty chyba nie słyszałaś zachwytów dewotek nad nowymi księżmi nigdy, prawda? smile

62

Odp: Powrót a wypominanie
Jack Sparrow napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Myślę, że właśnie dorosła kobieta nie świruje na widok podstarzałych kolesi w firmie. Ja myślę, że ten typ na tym nagraniu ujął prawdziwe realnie obecnego rynku matrymonialnego - jeśli chodzi o mężczyzn czy tam facetów


Ty chyba nie słyszałaś zachwytów dewotek nad nowymi księżmi nigdy, prawda? smile

jeszcze na to za młoda

63

Odp: Powrót a wypominanie
Jack Sparrow napisał/a:

Większość ludzi nie wie czego chce.

A wynika to głównie z tego, że większość ludzi siebie nie zna. Wiedzą tyle, na ile to zostało sprawdzone.
Kiedyś w akademiku miałem kolegę. Super facet. Stabilny. Miał ładną dziewczynę, Spotykali się kilka razy w tygodniu. Można by rzec przykładny związek. Gdy do akademika trafił nowy rocznik. Facet jakby zgłupiał na punkcie nowej dziewczyny. Spędził z nią noc. Sam był w szoku, że tak się zachował. Mówił, że gdy zobaczył tę dziewczynę. Nie mógł inaczej. Nie wiem jak się jego losy potoczyły. Ale to pokazuje, że niczego w życiu nie możemy być pewni, bo siebie nie znamy.

64

Odp: Powrót a wypominanie
Legat napisał/a:

Facet jakby zgłupiał na punkcie nowej dziewczyny. Spędził z nią noc. Sam był w szoku, że tak się zachował. Mówił, że gdy zobaczył tę dziewczynę. Nie mógł inaczej.

Oczywiście, że mógł, ale dostał małpiego rozumu, który wyłączył mu myślenie. To nie jest nic innego, jak emocjonalna niedojrzałość, do której wielu ludziom trudno się przyznać.

Posty [ 64 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Powrót a wypominanie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024