Dlaczego tak wiele ludzi,zamiast przejmowac sie wlasnym szczesciem bardziej przejmuje sie tym,by ludzie dobrze o nich gadali? Pytanie czysto filozoficzne. Np jest ktos komu podroze sprawiaja radosc, wiec ma tez prace zwiazana z podrozami, a wszyscy krytykuje te osobe, ze np porzucila studiowanie prawa,wiec ostatecznie ta osoba porzuca podroze i zajmuje sie polityka. Albo np kobieta jest szczesliwa singielka,zyje sobie jak chce,a czuje presje innych,by wyjsc za maz miec dzieci i ostetecznie to robi,zeby nikt jej nie nazwal stara panna. Albo zona,ktora po pracy lubi zajac sie swoim hobby zrezygnuje z tego i zaczyna gotowac mezowi obiadki, bo np tesciowa i inni z rodziny zaczeli mowic "ze jest leniwa " ,wiec ,zeby zaczeli mowic "ze jest zaradna " to zrezygnuje z przyjemnosci i bierze sie za robote.... dlaczego osoby,ktore nie przejmuje sie opinia innych sa najbardziej atakowane przez spoleczenstwo? Dlaczego szczesliwe zycie jest mniej wazne od tego co mysla o nas inni? Dlaczego bycie chwalonym przez ludzi jest dla wielu ludzi wiekszy priorytetem niz to by przezyc zycie tak jak sie chce,nawet za cene krytyki spoleczenstwa,a czesto nawet zawisci i nienawisci ze strony innych? Dlaczego tak wiele ludzi boi sie bycia krytykowanym, wyzywanym obgadywanym, a nie boi sie, ze cale zycie im ucieka, a na lozu smierci bedzie placz i zgrzytanie zebow?
Dlaczego tak wiele ludzi,zamiast przejmowac sie wlasnym szczesciem bardziej przejmuje sie tym,by ludzie dobrze o nich gadali? Pytanie czysto filozoficzne. Np jest ktos komu podroze sprawiaja radosc, wiec ma tez prace zwiazana z podrozami, a wszyscy krytykuje te osobe, ze np porzucila studiowanie prawa,wiec ostatecznie ta osoba porzuca podroze i zajmuje sie polityka. Albo np kobieta jest szczesliwa singielka,zyje sobie jak chce,a czuje presje innych,by wyjsc za maz miec dzieci i ostetecznie to robi,zeby nikt jej nie nazwal stara panna. Albo zona,ktora po pracy lubi zajac sie swoim hobby zrezygnuje z tego i zaczyna gotowac mezowi obiadki, bo np tesciowa i inni z rodziny zaczeli mowic "ze jest leniwa " ,wiec ,zeby zaczeli mowic "ze jest zaradna " to zrezygnuje z przyjemnosci i bierze sie za robote.... dlaczego osoby,ktore nie przejmuje sie opinia innych sa najbardziej atakowane przez spoleczenstwo? Dlaczego szczesliwe zycie jest mniej wazne od tego co mysla o nas inni? Dlaczego bycie chwalonym przez ludzi jest dla wielu ludzi wiekszy priorytetem niz to by przezyc zycie tak jak sie chce,nawet za cene krytyki spoleczenstwa,a czesto nawet zawisci i nienawisci ze strony innych? Dlaczego tak wiele ludzi boi sie bycia krytykowanym, wyzywanym obgadywanym, a nie boi sie, ze cale zycie im ucieka, a na lozu smierci bedzie placz i zgrzytanie zebow?
Nie wiem, bo akurat mam to szczescie, ze w sumie od dziecka mam totalnie w dupie co o mnie mysla inni i co by chcieli zebym robila. Ale tez niezmiernie mnie to zadziwia jak dorosli ludzie sami siebie sabotuja i pozwalaja zeby ich zycie bylo do dupy, byleby tylko zachowac pozory przed innymi. Nie ogarniam tego myslowo.
JuliaUK33 napisał/a:Dlaczego tak wiele ludzi,zamiast przejmowac sie wlasnym szczesciem bardziej przejmuje sie tym,by ludzie dobrze o nich gadali? Pytanie czysto filozoficzne. Np jest ktos komu podroze sprawiaja radosc, wiec ma tez prace zwiazana z podrozami, a wszyscy krytykuje te osobe, ze np porzucila studiowanie prawa,wiec ostatecznie ta osoba porzuca podroze i zajmuje sie polityka. Albo np kobieta jest szczesliwa singielka,zyje sobie jak chce,a czuje presje innych,by wyjsc za maz miec dzieci i ostetecznie to robi,zeby nikt jej nie nazwal stara panna. Albo zona,ktora po pracy lubi zajac sie swoim hobby zrezygnuje z tego i zaczyna gotowac mezowi obiadki, bo np tesciowa i inni z rodziny zaczeli mowic "ze jest leniwa " ,wiec ,zeby zaczeli mowic "ze jest zaradna " to zrezygnuje z przyjemnosci i bierze sie za robote.... dlaczego osoby,ktore nie przejmuje sie opinia innych sa najbardziej atakowane przez spoleczenstwo? Dlaczego szczesliwe zycie jest mniej wazne od tego co mysla o nas inni? Dlaczego bycie chwalonym przez ludzi jest dla wielu ludzi wiekszy priorytetem niz to by przezyc zycie tak jak sie chce,nawet za cene krytyki spoleczenstwa,a czesto nawet zawisci i nienawisci ze strony innych? Dlaczego tak wiele ludzi boi sie bycia krytykowanym, wyzywanym obgadywanym, a nie boi sie, ze cale zycie im ucieka, a na lozu smierci bedzie placz i zgrzytanie zebow?
Nie wiem, bo akurat mam to szczescie, ze w sumie od dziecka mam totalnie w dupie co o mnie mysla inni i co by chcieli zebym robila. Ale tez niezmiernie mnie to zadziwia jak dorosli ludzie sami siebie sabotuja i pozwalaja zeby ich zycie bylo do dupy, byleby tylko zachowac pozory przed innymi. Nie ogarniam tego myslowo.
Ja tak samo mam,chociaz nie od dziecka, a dopiero zycie w Anglii nauczylo mnie innego podejscia do zycia i tego co mowia o mnie inni ludzie. Do krytyki juz dawno sie przyzwyczailam-uwazam, ze moje szczescie jest wazniejsze od pochwal innych ludzi
Ja tak samo mam,chociaz nie od dziecka, a dopiero zycie w Anglii nauczylo mnie innego podejscia do zycia i tego co mowia o mnie inni ludzie. Do krytyki juz dawno sie przyzwyczailam-uwazam, ze moje szczescie jest wazniejsze od pochwal innych ludzi
Dlugo tam mieszkasz? Dlaczego akurat zycie w anglii cie tego nauczylo, co sie zmienilo w porownaniu do zycia w pl?
No ja nie wiem, czy Ty masz az tak wyrąbane na opinie innych, skoro ciagle się tu tłumaczysz ze swojego lenistwa ![]()
No ja nie wiem, czy Ty masz az tak wyrąbane na opinie innych, skoro ciagle się tu tłumaczysz ze swojego lenistwa
Nie tlumacze sie tylko odpisuje m in na pytania, a to jest roznica, bo mnie akurat ludzie w realu, ktorych znam nie krytykuja, szczerze z krytyka spotykam sie tylko na polskich forach przez osoby,ktorych kompletnie nie znam, wiec serio naprawde nie widze powodow by sie tym przejmowac,ze ktos obcy mieszkajacy za oceanem mnie wyzywa od pasozytow.
JuliaUK33 napisał/a:Ja tak samo mam,chociaz nie od dziecka, a dopiero zycie w Anglii nauczylo mnie innego podejscia do zycia i tego co mowia o mnie inni ludzie. Do krytyki juz dawno sie przyzwyczailam-uwazam, ze moje szczescie jest wazniejsze od pochwal innych ludzi
Dlugo tam mieszkasz? Dlaczego akurat zycie w anglii cie tego nauczylo, co sie zmienilo w porownaniu do zycia w pl?
12 lat... w Anglii nie ma takiej zasciankowosci, a to juz jest duzy plus. Kobiety nawet,gdy sa matkami i pracuja to zawsze maja czas dla siebie i dla kazdego jest to normalne,w Polsce panuje chory kult matki polki meczennicy, ktora poswieca swoje zycie i szczescie dla innych, gloryfikuje sie cierpienie,poswiecenie, ciezka prace. W Anglii jest na odwrot, ludzie glownie mysla o swoim szczesciu, jest egoizm, ale taki w zdrowej wersji
Halina3.1 napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:Ja tak samo mam,chociaz nie od dziecka, a dopiero zycie w Anglii nauczylo mnie innego podejscia do zycia i tego co mowia o mnie inni ludzie. Do krytyki juz dawno sie przyzwyczailam-uwazam, ze moje szczescie jest wazniejsze od pochwal innych ludzi
Dlugo tam mieszkasz? Dlaczego akurat zycie w anglii cie tego nauczylo, co sie zmienilo w porownaniu do zycia w pl?
12 lat... w Anglii nie ma takiej zasciankowosci, a to juz jest duzy plus. Kobiety nawet,gdy sa matkami i pracuja to zawsze maja czas dla siebie i dla kazdego jest to normalne,w Polsce panuje chory kult matki polki meczennicy, ktora poswieca swoje zycie i szczescie dla innych, gloryfikuje sie cierpienie,poswiecenie, ciezka prace. W Anglii jest na odwrot, ludzie glownie mysla o swoim szczesciu, jest egoizm, ale taki w zdrowej wersji
12 lat to sporo. Ciezko sie z tym nie zgodzic, w pokoleniu zetek moze jest nieco inaczej ale w poprzednim to w wielu srodowiskach panuje niestety kult zapierdolu polaczonego z meczennictwem.
Lady Loka napisał/a:No ja nie wiem, czy Ty masz az tak wyrąbane na opinie innych, skoro ciagle się tu tłumaczysz ze swojego lenistwa
Nie tlumacze sie tylko odpisuje m in na pytania, a to jest roznica, bo mnie akurat ludzie w realu, ktorych znam nie krytykuja, szczerze z krytyka spotykam sie tylko na polskich forach przez osoby,ktorych kompletnie nie znam, wiec serio naprawde nie widze powodow by sie tym przejmowac,ze ktos obcy mieszkajacy za oceanem mnie wyzywa od pasozytow.
Taaaaaa
JuliaUK33 napisał/a:Lady Loka napisał/a:No ja nie wiem, czy Ty masz az tak wyrąbane na opinie innych, skoro ciagle się tu tłumaczysz ze swojego lenistwa
Nie tlumacze sie tylko odpisuje m in na pytania, a to jest roznica, bo mnie akurat ludzie w realu, ktorych znam nie krytykuja, szczerze z krytyka spotykam sie tylko na polskich forach przez osoby,ktorych kompletnie nie znam, wiec serio naprawde nie widze powodow by sie tym przejmowac,ze ktos obcy mieszkajacy za oceanem mnie wyzywa od pasozytow.
Taaaaaa
No taaaaaaaaaak
JuliaUK33 napisał/a:Halina3.1 napisał/a:Dlugo tam mieszkasz? Dlaczego akurat zycie w anglii cie tego nauczylo, co sie zmienilo w porownaniu do zycia w pl?
12 lat... w Anglii nie ma takiej zasciankowosci, a to juz jest duzy plus. Kobiety nawet,gdy sa matkami i pracuja to zawsze maja czas dla siebie i dla kazdego jest to normalne,w Polsce panuje chory kult matki polki meczennicy, ktora poswieca swoje zycie i szczescie dla innych, gloryfikuje sie cierpienie,poswiecenie, ciezka prace. W Anglii jest na odwrot, ludzie glownie mysla o swoim szczesciu, jest egoizm, ale taki w zdrowej wersji
12 lat to sporo. Ciezko sie z tym nie zgodzic, w pokoleniu zetek moze jest nieco inaczej ale w poprzednim to w wielu srodowiskach panuje niestety kult zapierdolu polaczonego z meczennictwem.
Tak niestety jest. Najgorsze jest to,ze takie kobiety po latach zapierdzielania nie maja zadnych korzysci, to jest cos strasznego poswiecac swoje zycie i szczescie,a okazuje sie,ze zero wdziecznosci za to maja,bo dzieciaki coraz bardziej roznianczone z pokolenia na pokolenie,a maz z kolei uwaza,ze tak ma byc, inni ludzie tez taka osobe cale zycie wykorzystuja... smutny jest los i jeszcze smutniejszy koniec takich kobiet
Lady Loka napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:Nie tlumacze sie tylko odpisuje m in na pytania, a to jest roznica, bo mnie akurat ludzie w realu, ktorych znam nie krytykuja, szczerze z krytyka spotykam sie tylko na polskich forach przez osoby,ktorych kompletnie nie znam, wiec serio naprawde nie widze powodow by sie tym przejmowac,ze ktos obcy mieszkajacy za oceanem mnie wyzywa od pasozytow.
Taaaaaa
No taaaaaaaaaak
A ja to widzę jak Lady Loka. Co i rusz wracasz do tematu, a gdyby Cię to rzeczywiście obeszło, to by Cię obeszło i uznałabyś kwestię za zamkniętą.
Lady Loka napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:Nie tlumacze sie tylko odpisuje m in na pytania, a to jest roznica, bo mnie akurat ludzie w realu, ktorych znam nie krytykuja, szczerze z krytyka spotykam sie tylko na polskich forach przez osoby,ktorych kompletnie nie znam, wiec serio naprawde nie widze powodow by sie tym przejmowac,ze ktos obcy mieszkajacy za oceanem mnie wyzywa od pasozytow.
Taaaaaa
No taaaaaaaaaak
Przeciez Ty co chwilę sie tłumaczysz. Jest jakiś temat, zupełnie nie dotyczy Ciebie, a Ty wbijasz tam i piszesz "a ja to nie moglabym pracowac dla kogoś" albo "a ja to bym się nie poświęcala".
A pytał Cię ktoś o to? Serio myślisz, ze dyskusja na forum polega na tym, ze zamiast pomoc komus to piszesz, że Ty byś nie sprzątała czy coś? Przecież to jest własnie to tlumaczenie sie. Tak jakbys sama siebie musiała przekonać, ze robisz dobrze.
Nikt by nie mówił, ze jestes pasozytem, gdybyś sama nie podkreślala tego w kazdym mozliwym miejscu.
JuliaUK33 napisał/a:Lady Loka napisał/a:Taaaaaa
No taaaaaaaaaak
Przeciez Ty co chwilę sie tłumaczysz. Jest jakiś temat, zupełnie nie dotyczy Ciebie, a Ty wbijasz tam i piszesz "a ja to nie moglabym pracowac dla kogoś" albo "a ja to bym się nie poświęcala".
A pytał Cię ktoś o to? Serio myślisz, ze dyskusja na forum polega na tym, ze zamiast pomoc komus to piszesz, że Ty byś nie sprzątała czy coś? Przecież to jest własnie to tlumaczenie sie. Tak jakbys sama siebie musiała przekonać, ze robisz dobrze.Nikt by nie mówił, ze jestes pasozytem, gdybyś sama nie podkreślala tego w kazdym mozliwym miejscu.
A skad wogole zalozenie, ze tamat postu dotyczy mnie? Przeciez pytanie zadalam ogolne przyklady tez podalam inne-jeden nawet dotyczy studiow,a drugi bycia singielka bez dzieci. Ciekawe dlaczego nagle wyskoczylas"ze sie tlumacze z nierobstwa", czyzby cos bylo na rzeczy?
Lady Loka napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:No taaaaaaaaaak
Przeciez Ty co chwilę sie tłumaczysz. Jest jakiś temat, zupełnie nie dotyczy Ciebie, a Ty wbijasz tam i piszesz "a ja to nie moglabym pracowac dla kogoś" albo "a ja to bym się nie poświęcala".
A pytał Cię ktoś o to? Serio myślisz, ze dyskusja na forum polega na tym, ze zamiast pomoc komus to piszesz, że Ty byś nie sprzątała czy coś? Przecież to jest własnie to tlumaczenie sie. Tak jakbys sama siebie musiała przekonać, ze robisz dobrze.Nikt by nie mówił, ze jestes pasozytem, gdybyś sama nie podkreślala tego w kazdym mozliwym miejscu.
A skad wogole zalozenie, ze tamat postu dotyczy mnie? Przeciez pytanie zadalam ogolne przyklady tez podalam inne-jeden nawet dotyczy studiow,a drugi bycia singielka bez dzieci. Ciekawe dlaczego nagle wyskoczylas"ze sie tlumacze z nierobstwa", czyzby cos bylo na rzeczy?
I znowu się tłumaczysz ![]()
JuliaUK33 napisał/a:Lady Loka napisał/a:Taaaaaa
No taaaaaaaaaak
A ja to widzę jak Lady Loka. Co i rusz wracasz do tematu, a gdyby Cię to rzeczywiście obeszło, to by Cię obeszło i uznałabyś kwestię za zamkniętą.
Dla mnie nie wyglada to jak oburzenie, tlumaczy sie niepotrzenie, moze z grzecznosci.
JuliaUK33 napisał/a:Lady Loka napisał/a:Przeciez Ty co chwilę sie tłumaczysz. Jest jakiś temat, zupełnie nie dotyczy Ciebie, a Ty wbijasz tam i piszesz "a ja to nie moglabym pracowac dla kogoś" albo "a ja to bym się nie poświęcala".
A pytał Cię ktoś o to? Serio myślisz, ze dyskusja na forum polega na tym, ze zamiast pomoc komus to piszesz, że Ty byś nie sprzątała czy coś? Przecież to jest własnie to tlumaczenie sie. Tak jakbys sama siebie musiała przekonać, ze robisz dobrze.Nikt by nie mówił, ze jestes pasozytem, gdybyś sama nie podkreślala tego w kazdym mozliwym miejscu.
A skad wogole zalozenie, ze tamat postu dotyczy mnie? Przeciez pytanie zadalam ogolne przyklady tez podalam inne-jeden nawet dotyczy studiow,a drugi bycia singielka bez dzieci. Ciekawe dlaczego nagle wyskoczylas"ze sie tlumacze z nierobstwa", czyzby cos bylo na rzeczy?
I znowu się tłumaczysz
a ty atakujesz ![]()
Dlatego że jesteśmy istotami społecznymi i potrzebujemy ludzi do rozwijania siebie i sprawdzenia w którą stronę idziemy. Kiedyś banicja (wygnanie) z wioski było jedną z najcięższych kar, bo człowiek bez swojej gromady był skazany niemalże na śmierć.
Bierze się to z samego początku naszego życia kiedy jesteśmy w stuprocentach skazani na rodziców (głównie matkę) i od niej zależy nasze być albo nie być - odczytujemy jej sygnały, mimmikę twarzy, gesty, odzwierciedlamy zachowania.
Wrast z rozwojem psychofizycznym zaczynamy się rozdzielać, ma to różne fazy w zależności od wieku, ale w pewnym momencie powinniśmy być ugruntowani głównie w sobie.
Problemem jest też to, że sporo ludzi sami nie wiedzą co tak naprawdę o wielu rzeczach myślą - mają nawkładane jakieś rzeczy z domu rodzinnego do głowy i idą z tym, nawet tego nie kwestionując. Dowiedzenie się co to jest i co tak naprawdę ja o tym myślę jest początkiem pięknej przygody.
Przede wszystkim kiedyś opinia społeczna była jednym z istotnych regulatorów trzymania morali w społeczeństwie. Teraz wraz z nowomoda bycia super niezależnym od innych zrodziło się zupełnie inne zjawisko które teoretycznie niby nie ma nic wspólnego z przejmowaniem się opinią innych a tak naprawdę jak nigdy dotąd przez porównywanie się do innych powstają różne problemy psychiczne. Żadna skrajność nie jest dobra. Przejmowanie się opinią innych w zależności od kontekstu ma swoje plusy.
Przede wszystkim kiedyś opinia społeczna była jednym z istotnych regulatorów trzymania morali w społeczeństwie. Teraz wraz z nowomoda bycia super niezależnym od innych zrodziło się zupełnie inne zjawisko które teoretycznie niby nie ma nic wspólnego z przejmowaniem się opinią innych a tak naprawdę jak nigdy dotąd przez porównywanie się do innych powstają różne problemy psychiczne. Żadna skrajność nie jest dobra. Przejmowanie się opinią innych w zależności od kontekstu ma swoje plusy.
Ja mysle,ze bycie niezaleznym zanika z kazdym kolejnym pokoleniem. Wystarczy sobie przypomniec moje pokolenie rocznik 90 , gdzie nastolatkowie jedyne czego pragneli to dobic pelnoletnosci i jak najszybciej sie wyprowadzic z rodzinnego domu. Wszystko zaczelo sie zmieniac po 2000 roku gdzie zaczeto wygode przedkladac nad niezaleznosc i coraz wiecej doroslych dzieci postanowilo mieszkac z rodzicami nawet do 30 tki. Pokolenie moich rodzicow bylo jeszcze bardziej niezalezne I kazdy dazyl do szybciej samodzielnosci. Rowniez prawo gra duzo role o ile moi rodzice do podstawowki chodzili sami kawal drogi oraz ja szlam do szkoly sama,a pozniej do gimnazjum musialam sama przejsc pol miasta,tak teraz np w Anglii zrobili przepis,ze dzieci do podstawowki sa odprowadzane przez rodzicow... dlatego ja widze zanikajaca niezaleznosc
Dla mnie nie wyglada to jak oburzenie, tlumaczy sie niepotrzenie, moze z grzecznosci.
Z grzeczności byłoby, gdyby ktoś pytał. Mnie to bardziej wygląda na racjonalizację.
Gosiawie napisał/a:Dla mnie nie wyglada to jak oburzenie, tlumaczy sie niepotrzenie, moze z grzecznosci.
Z grzeczności byłoby, gdyby ktoś pytał. Mnie to bardziej wygląda na racjonalizację.
Pytanie bylo zadane ogolnie i dotyczy sie wszystkich doroslych ludzi na kazdym etapie zycia- singli, w zwiazkach, rodzicow, bezdzietnych,bezrobotnych, pracujacych, studentow itd,bo wbrew pozorom problem przejmowania sie cudza opinia i zapominaniu o wlasnym szczesciu jest ogromny
Pytanie bylo zadane ogolnie i dotyczy sie wszystkich doroslych ludzi na kazdym etapie zycia- singli, w zwiazkach, rodzicow, bezdzietnych,bezrobotnych, pracujacych, studentow itd,bo wbrew pozorom problem przejmowania sie cudza opinia i zapominaniu o wlasnym szczesciu jest ogromny
Ale ja nie mówię tylko o tym jednym wątku, ale o tym co pojawia się na całym forum.
24 2024-01-16 17:44:41 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2024-01-16 17:45:45)
Kobiety nawet,gdy sa matkami i pracuja to zawsze maja czas dla siebie i dla kazdego jest to normalne,w Polsce panuje chory kult matki polki meczennicy, ktora poswieca swoje zycie i szczescie dla innych, gloryfikuje sie cierpienie,poswiecenie, ciezka prace. W Anglii jest na odwrot, ludzie glownie mysla o swoim szczesciu, jest egoizm, ale taki w zdrowej wersji
W Polsce nie ma żadnego kultu zapierdolu. Mamy inne stawki godzinowe, więc na te same dobra pracujemy dłużej. Minimalna w UK to 60 zł/godzine, a w Polsce to 27zł/godzine. Więc na nowe buty Polak pracuje 10 godzin, a brytyjczyk niecałe 5. Dlatego nie musi zapierdalać i ma czas dla siebie.
JuliaUK33 napisał/a:Kobiety nawet,gdy sa matkami i pracuja to zawsze maja czas dla siebie i dla kazdego jest to normalne,w Polsce panuje chory kult matki polki meczennicy, ktora poswieca swoje zycie i szczescie dla innych, gloryfikuje sie cierpienie,poswiecenie, ciezka prace. W Anglii jest na odwrot, ludzie glownie mysla o swoim szczesciu, jest egoizm, ale taki w zdrowej wersji
W Polsce nie ma żadnego kultu zapierdolu. Mamy inne stawki godzinowe, więc na te same dobra pracujemy dłużej. Minimalna w UK to 60 zł/godzine, a w Polsce to 27zł/godzine. Więc na nowe buty Polak pracuje 10 godzin, a brytyjczyk niecałe 5. Dlatego nie musi zapierdalać i ma czas dla siebie.
Można też powiedzieć, że Brytyjczyk nie zgadza się na takie stawki, przy których musi później "zapierdalać". I tak kombinuje, żeby żyć wygodnie, a za bardzo się nie narobić. A Polak ma wdrukowane, że trzeba brać, co dają, no i finalnie ma zapierdol.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:Kobiety nawet,gdy sa matkami i pracuja to zawsze maja czas dla siebie i dla kazdego jest to normalne,w Polsce panuje chory kult matki polki meczennicy, ktora poswieca swoje zycie i szczescie dla innych, gloryfikuje sie cierpienie,poswiecenie, ciezka prace. W Anglii jest na odwrot, ludzie glownie mysla o swoim szczesciu, jest egoizm, ale taki w zdrowej wersji
W Polsce nie ma żadnego kultu zapierdolu. Mamy inne stawki godzinowe, więc na te same dobra pracujemy dłużej. Minimalna w UK to 60 zł/godzine, a w Polsce to 27zł/godzine. Więc na nowe buty Polak pracuje 10 godzin, a brytyjczyk niecałe 5. Dlatego nie musi zapierdalać i ma czas dla siebie.
Można też powiedzieć, że Brytyjczyk nie zgadza się na takie stawki, przy których musi później "zapierdalać". I tak kombinuje, żeby żyć wygodnie, a za bardzo się nie narobić. A Polak ma wdrukowane, że trzeba brać, co dają, no i finalnie ma zapierdol.
Kto ma ten ma ja od dzis rozkrecam biznez, takze dlugo tutaj nie bede od dzisiaj
Kto ma ten ma ja od dzis rozkrecam biznez, takze dlugo tutaj nie bede od dzisiaj
Jaki biznes?
JuliaUK33 napisał/a:Kto ma ten ma ja od dzis rozkrecam biznez, takze dlugo tutaj nie bede od dzisiaj
Jaki biznes?
Robie i sprzedaje bizuterie takze bede tu tylko.wieczorami