Witajcie,
Chcę prosić Was o radę. Z Anią znamy się 10 lat z poprzedniej pracy. Na początku byłam jej przełożoną, szybko się polubiłyśmy, ale z racji, że byłam jej szefową nie miałyśmy bliższej relacji. Później ona zmieniła pracę, ja też – cały czas utrzymywałyśmy kontakt. Następnie ja szukałam pracy, ona zaproponowała mi, żebym aplikowała do firmy, w której pracuje. Zrobiłam to i zostałam zatrudniona. Znowu pracowałyśmy razem, tylko w różnych działach. Zaczęłyśmy się bliżej kolegować, ja zaszłam w ciąże, poszłam na macierzyński. Kiedy wróciłam, chwilę później ona poszła na zwolnienie. Cały czas miałyśmy ze sobą kontakt, bardzo dużo pisałyśmy do siebie na komunikatorze o naszym życiu, pracy etc. Raz na jakiś czas spotykałyśmy się. Kupowałyśmy sobie prezenty na urodziny, urodziny naszych dzieci, gwiazdkę. Bardzo ją lubiłam, życzyłam jej jak najlepiej. Nigdy nie było między nami kłótni czy jakiś spięć. Myślałam, że się przyjaźnimy. Później ona wróciła z macierzyńskiego i znowu razem pracowałyśmy. Była dla mnie najbliższą osobą z pracy, razem się trzymałyśmy. Kiedy znowu zaszłam w ciążę pomyślałam, że ona mogłaby mnie zastąpić (stanowisko kierownicze). Zgodziła się, traktując to dla siebie rozwojowo – ona miała mniejszy zespół, ja większy. Kiedy poszłam na zwolnienie, byłąm spokojna, wiedziałam, że zostawiam zespół w zaufanych rękach. Ania zdawała mi wieści z placu boju, jednocześnie nie obciążając mnie zadaniami z pracy. Była bardzo samodzielna. Ja mogłam w spokoju skupić się na rodzinie. Na początku tego roku zaszły w jej życiu duże zmiany, Pierw zaczęła się mocniej interesować astrologią i powiedziała, że na bazie mojej daty urodzenia powie mi jaka jestem. Wyszło jej, że mam problem z nałogami, i że jej też coś podobnego wyszło to ona wytłumaczyłą sobie, że chyba razem jesteśmy uzależnione od plotek. Zaniepokoiło mnie, że wierzy w takie rzeczy, ale widząc jej entuzjazm (ostatni czas był dla niej ciężki) nie chciałam go gasić. Później rozwiodła się z mężem, zaczęła szukać nowego partnera przez serwis randkowy, codziennie zdając mi wieści na komunikatorze, w końcu udało się takowego znaleźć. W pewnym momencie jednak ten nasz kontakt zrobił się rzadszy. Ona wyjechała na wakacje, z dziewczyną z mojego działu Ewą, z którą widziałam, że bardzo się zaprzyjaźniła. Po miesiącu napisałam do niej, że może się jakoś zobaczymy, a ona napisała, że może za 2 tygodnie, bo jest bardzo zajęta, wiele osób z pracy chce teraz od niej te wróżby, fryzjer, krąg kobiecy, tyle się dzieje… Napisałam do niej po 2 tygodniach z pytaniem, że będę dzwonić do swojego szefa czy jest cos coś powinnam wiedzieć. Odpisała, że ma 10 minut w pracy i że możemy się zdzwonić. Powiedziała, że przygotowuje dla mnie dokument i że jak wrócę za 2 miesiące to się spotkamy w biurze i opowie mi o zmianach. Miałam wrażenie, że traktuje mnie z dystansem, myślałam, że zobaczymy się wcześniej. Jak ona wracała do pracy, zaprosiłam ją do siebie i u mnie w domu przegadywałyśmy jej powrót. Zapytałam się jej, czy się na mnie obraziła, bo tak dziwnie mówi i tak dawno się nie widziałyśmy i rzadszy mamy kontakt, powiedziałam, że jest mi smutno, na co ona, ze musimy częściej rozmawiać i że może teraz uda się ustawić na ten spacer. Faktycznie kilka dni później zaproponowała spacer. Udało się spotkać. Miałam wrażenie, ze się trochę zmieniła. Nie pytała się mnie za bardzo co u mnie, jak się czuję z powrotem do pracy. Kiedy jej sama powiedziałam, że powrót mnie stresuje, powiedziała tylko, że nie mam czym, bo mam super zespół. Ona sama zdradziła, że jest zdemotywowana, że teraz (jak ja wrócę) odejdzie jej zarządzanie większym zespołem i wróci do starej roli (ona miała w swoim zespole jedną osobę) to, że cofnie ją to w rozwoju i że pomimo, że w pracy jest dobra atmosfera to będzie myśleć o zmianie pracy. Kiedy wróciłam do pracy ona byłą osobą, która mnie wprowadzała, zrobiłą to bardzo ok, profesjonalnie. Pierwszego dnia po pracy napisała do mnie, jak mi minął pierwszy dzień w pracy, Myślałam, że znowu będzie tak jak dawniej. Nasz kontakt jednak nie wrócił do starych czasów. Kiedy na koniec sierpnia pojechałam na weekend nad rzekę i wysłałam jej zdjęcie z ośrodka z polecajką miejsca, gdyby chciała gdzieś jechać z dzieckiem, odpisała, że bardzo dziękuję bo nasz wyjazd jogowy nie wypalił (nie wiem o co chodziło z „nasz” i że myśli o wyjeździe gdzieś z córeczką za tydzień). Zero pytania do mnie, co tam robię, etc. Następnego dnia w poniedziałek, jestem w biurze i mówię do Ewy z mojego działu, gdzie byłam, na co ona – słyszałam, że Ania chce tam z córeczką jechać za tydzień. Później gadamy o wyjeździe integracyjnym z firmy, który będzie za tydzień i do wyboru są kajaki lub statek (Ania zapytała się mnie, czy będziemy razem w domku, jak pojawił się link do rezerwacji, a później jak okazało się, że domki są na mniejszą ilość osób, to mnie zapisała z dziewczynami z mojego działu, a siebie z dziewczyną ze swojego działu i inną koleżanką) Ewa mówi do mnie, że ona to by chyba jednak wolałą statek, ale Ania bardzo ją prosiła, żeby były razem w kajaku…myślę sobie, mnie nawet Ania się nie zapytała…Później pytam się Ewy, czy jemy razem obiad, na co ona, że już umówiła się z Anią, że Ania im ustawiła to w kalendarzu i że powie Ani, żeby mnie dodała…poczułam się znowu dziwnie. Wcześniej to my trzymałyśmy się razem. Teraz na komunikatorze nie mamy prawie kontaktu, w pracy jak coś gadamy o pracy. Kiedyś miałam poczucie, że mogłam jej o wszystkim powiedzieć, teraz stała mi się obca. Przykro mi, wręcz bardzo smutno. Przywiązuję się do ludzi. Mam bliskich wokół siebie – rodzinę, przyjaciół, ale to z Anią miałam najbliższy kontakt przez ostatnie lata (z wyjątkiej tego roku). Co powinnam zrobić, czy olać to (chociaż to bardzo trudne) i zaakceptować jej zmianę, czy jakoś pogadać? Za kilka dni mamy wyjazd integracyjny. Będę wdzięczna za Waszą radę.