Potrzeba wyrzucenia emocji oraz prośba o rady - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Potrzeba wyrzucenia emocji oraz prośba o rady

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: Potrzeba wyrzucenia emocji oraz prośba o rady

Witam wszystkich serdecznie. Jestem tu nowa. Chciałabym się wygadać, wyżalić poprosić Was o wsparcie i rady. Postaram się opisać moje życie jak najkrócej.
Moja mama wyjechała za granicę gdy miałam 16 lat i od tego czasu mieszkałam sama, dziadkowie najwspanialsi ludzie na świecie, którzy tak naprawdę mnie wychowali, niecałe 10 minut spacerkiem drogi. Moje relacje z mamą były trudne, teraz próbujemy wszystko naprawić i odzyskac stracone lata. Wiek 16-20 moje beztroskie lata z super paczka znajomych, normalnym starszym chłopakiem. Imprezy zawsze u mnie jako, że jedyna z znajomych mieszkałam już sama. Wszystko na poziomie, normalnie śmiesznie z wyjątkiem mojego pierwszego napadu bulimii, wagą przejmowałam się odkąd pamiętam, panika, że będę gruba choć w liceum ważyłam tylko 48 kg. Mama zgodnie z umową płaciła wszystkie rachunki dopóki nie skończę liceum także pierwszą pracę podjęłam w wieku 19 lat, próbowałam chodzić do szkoły policealnej ale nie wyszło. I tak zerwałam z swoim pierwszym chłopakiem w sumie bez powodu, inne poglądy, podejście do życia w sumie wszystko.
Paczka znajomych została i tak się życie toczyło bezproblemowo ale niestety spotkałam znajomego z klasy w gimnazjum, zaczęliśmy się spotykać po koleżeńsku. Miał fatalna opinie wśród moich znajomych próbowali mnie ostrzec, że złodziej, diler, oszust, agresor. Ja klapki na oczach nie słuchałam. Straciłam prawie wszystkich znajomych. Braliśmy razem narkotyki, ja brałam 6 miesięcy. Mój najukochańszy dziadek zachorował na raka, Mama wróciła do Polski i myślę, że ostatnim już dzwonkiem zaprowadziła na terapię. Pani terapeutka u której byłam raptem 3 razy bo stwierdziła, że ja nie potrzebuję terapii od narkotyków tylko toksycznego człowieka. Nie słuchałam. I tak stopniowo odgradzał mnie od wszystkich, bił, wyzywał, zamykał w pokoju, mieszkaniu czasem na kilka dni, gwałty wszystko na porządku dziennym. 3 lata tkwiłam w czymś takim. W międzyczasie się przeprowadziliśmy Mama sprzedała mieszkanie, kupiła mi mieszkanie za odstępne i stamtąd zostawiając wszystko co mam w końcu zdecydowałam sie odejść, raczej uciec. Efekt końcowy zdemolował mieszkanie więc nie odzyskałam z niego 30 paru tysięcy tylko 4, dodatkowo wzięłam kredyt dla niego, oczywiście nie oddaje ale będę składać sprawę o zadośćuczynienie i zwrot porzyczonych pieniędzy. Sprawa karna za mną. Dostał zakaz zbliżania się i standardowo zawiasy. Ja skończyłam w szpitalu psychiatrycznym na okres 3 miesiący(nie przyznałam się do moich zaburzeń odzywiania). Cały okres od 16 roku życia napady bulimii, bywały okres np 3 miesiące beż wymiotowania ale to był maks. I teraz najważniejszy dla mnie wątek.. Pozałam miłość swojego życia, dobry, czuły, mądry, troskliwy pomógł mi również z moim byłym bo nie odpuszczał, prześladował mnie, zdemolował nawet sklep w którym pracowałam(przed rozprawa) Bardzo szybko zamieszkaliśmy razem dokładnie po 2 tygodniach. Ja po swoim byłym toksie w nowy związek weszłam szybko, nie do końca się psychicznie pozbierałam ale w końcu pierwszy raz w życiu byłam szczęśliwa, On też widziałam to i czułam, nie mogliśmy się od siebie oderwać, myślałam, że takie rzeczy tylko na filmach a tu jednak ja miałam to szczęście w rękach. Ja nie byłam nauczona miłości, nie do końca choć wiem jak to dziwnie zabrzmi umiałam się do końca odnaleźć. On z kolei nie rozumiał do końca moich niektórych stanów psychicznych twierdził, że nie ma depresji to tylko głowa i co sobie postanowisz tak będzie i, że ja nie mam prawa jej mieć ponieważ poukładał moje życie to prawda zmieniłam pracę na lepszą, definitywnie pozbyłam się byłego świra oraz jego kumpli, którzy też mi grozili, straszyli, wystawali pod domem. Byłam najszczęśliwsza osoba na świecie ale jednak moja głowa nie była do końca poukładana, z dnia na dzień odstawiłam leki i terapię. I tak razem żyliśmy w zdrowiu i szczęściu. Przeprowadziliśmy się do innego miasta. Mój ideał otwierał drugą firmę z rodziną. Ja jestem bardzo nieśmiała i niepewna siebie(od związku z świrem wcześniej byłam dusza towarzystwa do tej pory nie mogę do tego wrócić) przerażało mnie nowe Miasto, miejsce ale szybko znalazłam pracę Mój stawał na głowie, żeby niczego mi nie brakowało a ja nie umiałam docenić... i tak jak nigdy wcześniej zaczęłam coraz częściej podnosić głos, wstyd się przyznać ale uderzyłam raz nawet. Bulimia cały czas oczywiście obecna w moim życiu. Praca, dom Mój mi proponował kilkukrotnie wyjcie do jego rodziny, znajomych ale ja jednak nie chciałam chodzić, wstydziłam się, jakoś czułam cały czas niepewnie. Zaczęłam mieć problemy ze snem, uciążliwe bardzo myślę, że przez to stałam się coraz bardziej nerwowa plus bulimia jak tylko byłam sama w domu, przy Nim też mi się zdarzało wymiotować mówiłam zazwyczaj, że boli mnie brzuch bo za dużo zjadłam nie panowałam nad tym oczywiście przed sama sobą przyznałam się dopiero w październiku kiedy wyładowałam na pogotowi. Kochałam i kocham go całym sercem ale on nie wytrzymał i odwiózł mnie spowrotem do babci z psem o którym zapomniałam wspomnieć moja wielka kochana, niewychowana, agresywna do innych psów, spacery masakra i brudząca suka. Marzyłam o psie od dziecka więc jak mama wyjechała wzięłam ja. Błąd pierwszy moj pies wielki pies, taka wybrałam dorosła suke wazaca 50 kg w dodatku po przejściach i chora na trzustkę ale to moja córka.  Mój Pedant, ja nie... więc często o psa były spięcia. Jak mnie odwiózł poczułam, że moje życie nie ma sensu cierpiałam jak nigdy, wolałabym przeżyć drugi raz toksa niż to... Mój pierwszy miesiąc wyglądał tak, że piłam piwska, jadłam i wymiotowałam nie wychodziłam z łóżka, wróciłam do leków... cały czas mieliśmy ze sobą kontakt, zazwyczaj On wykazywał inicjatywę ale wracać nie chciał ponieważ bał się powtórki z mojego zachowaniach. postanowiłam zawalczyć o swoją miłość życia i... udało się. Zaczęliśmy się spotykać raz ja jeździłam do niego raz On do mnie i tak jest do dziś ale... mialam się nawet niedługo przeprowadzać.  panicznie boję się, że On chce odejść.  Wykończyłam swój żołądek do tego stopnia, że nie mogłam nic zjeść, zwracałam nawet wodę kilka dni i znowu badania, pogotowie teraz zaczyna być trochę lepiej. Zapisalam się również do psychiatry w sprawie zaburzeń odżywiania i z tego jestem z siebie dumna.Bulimii trzymałam w sobie tyle lat... nikomu nic, męczyłam się sama ze sobą okropnie, swoją głowa postrzeganiem siebie itd.. i... Mój się zorientował, nie zaprzeczałam przyznałam się powiedziałam wszystko ale niestety On stwierdził, że go okłamywałam tyle czasu i nie wie czy chce ze mną być... i czuje jakby świat mi się walił. Mamy kontakt ale On jest dla mnie taki szorstki, surowy, czuje, że się oddala... teraz chodzi za mną właśnie, żeby się najeść w sumie nawpychac i zwrócić przynosi mi to mega ulgę na chwilę ale nie zrobię tego obiecałam sobie aczkolwiek wiem, że nie można od mężczyzny uzależniać swojego życia i tylko Nim żyć ale obawiam się, że nie wytrzymam jak odejdzie i zrobię sobie krzywdę. Spedzilysmy razem najpiękniejsze chwilę w życiu. Ja pierwszy raz czułam się Kochana On mówił, że też, że nigdy nikogo tak nie kochał i mu nie zależało na nikim innym jak na mnie to nie tylko słowa udowodnił mi to czynami wiele razy... i tak czekam i obawiam sie, ze odejdzie choć liczę na to, że nie ja wiem ze to jest ten jedyny na całe życie i albo On albo nikt. A druga strona medalu jest taka, że przy pierwszym rozstaniu ja zawiniłam przyznaje się. A teraz? Oczekiwałam wsparcia jakiegoś... Ja sama długo przed sobą nie chciałam sie przyznać że jestem chora... Mój stwierdził, że żył w kłamstwie... jestem wrakiem. A ta choroba naprawdę mnie wiele kosztuje.
Dziękuję wytrwałym za przeczytanie. Dodam jeszcze tylko, że miałam się już raz spowrotem wyprowadzić ale zmienił zdanie a potem On mnie strasznie namawiał namawiał chciałam zrobic prawko w swoim rodzinnym mieście.Mam nadzieję, że napisałam w miarę logicznie.. i czuje się jak taka sierotka trochę nie wiem co zrobić z niczym nie wiem co zrobić jakbym utknęła w martwym punkcie

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Potrzeba wyrzucenia emocji oraz prośba o rady
BellaStella napisał/a:

Witam wszystkich serdecznie. Jestem tu nowa. Chciałabym się wygadać, wyżalić poprosić Was o wsparcie i rady. Postaram się opisać moje życie jak najkrócej.
Moja mama wyjechała za granicę gdy miałam 16 lat i od tego czasu mieszkałam sama, dziadkowie najwspanialsi ludzie na świecie, którzy tak naprawdę mnie wychowali, niecałe 10 minut spacerkiem drogi. Moje relacje z mamą były trudne, teraz próbujemy wszystko naprawić i odzyskac stracone lata. Wiek 16-20 moje beztroskie lata z super paczka znajomych, normalnym starszym chłopakiem. Imprezy zawsze u mnie jako, że jedyna z znajomych mieszkałam już sama. Wszystko na poziomie, normalnie śmiesznie z wyjątkiem mojego pierwszego napadu bulimii, wagą przejmowałam się odkąd pamiętam, panika, że będę gruba choć w liceum ważyłam tylko 48 kg. Mama zgodnie z umową płaciła wszystkie rachunki dopóki nie skończę liceum także pierwszą pracę podjęłam w wieku 19 lat, próbowałam chodzić do szkoły policealnej ale nie wyszło. I tak zerwałam z swoim pierwszym chłopakiem w sumie bez powodu, inne poglądy, podejście do życia w sumie wszystko.
Paczka znajomych została i tak się życie toczyło bezproblemowo ale niestety spotkałam znajomego z klasy w gimnazjum, zaczęliśmy się spotykać po koleżeńsku. Miał fatalna opinie wśród moich znajomych próbowali mnie ostrzec, że złodziej, diler, oszust, agresor. Ja klapki na oczach nie słuchałam. Straciłam prawie wszystkich znajomych. Braliśmy razem narkotyki, ja brałam 6 miesięcy. Mój najukochańszy dziadek zachorował na raka, Mama wróciła do Polski i myślę, że ostatnim już dzwonkiem zaprowadziła na terapię. Pani terapeutka u której byłam raptem 3 razy bo stwierdziła, że ja nie potrzebuję terapii od narkotyków tylko toksycznego człowieka. Nie słuchałam. I tak stopniowo odgradzał mnie od wszystkich, bił, wyzywał, zamykał w pokoju, mieszkaniu czasem na kilka dni, gwałty wszystko na porządku dziennym. 3 lata tkwiłam w czymś takim. W międzyczasie się przeprowadziliśmy Mama sprzedała mieszkanie, kupiła mi mieszkanie za odstępne i stamtąd zostawiając wszystko co mam w końcu zdecydowałam sie odejść, raczej uciec. Efekt końcowy zdemolował mieszkanie więc nie odzyskałam z niego 30 paru tysięcy tylko 4, dodatkowo wzięłam kredyt dla niego, oczywiście nie oddaje ale będę składać sprawę o zadośćuczynienie i zwrot porzyczonych pieniędzy. Sprawa karna za mną. Dostał zakaz zbliżania się i standardowo zawiasy. Ja skończyłam w szpitalu psychiatrycznym na okres 3 miesiący(nie przyznałam się do moich zaburzeń odzywiania). Cały okres od 16 roku życia napady bulimii, bywały okres np 3 miesiące beż wymiotowania ale to był maks. I teraz najważniejszy dla mnie wątek.. Pozałam miłość swojego życia, dobry, czuły, mądry, troskliwy pomógł mi również z moim byłym bo nie odpuszczał, prześladował mnie, zdemolował nawet sklep w którym pracowałam(przed rozprawa) Bardzo szybko zamieszkaliśmy razem dokładnie po 2 tygodniach. Ja po swoim byłym toksie w nowy związek weszłam szybko, nie do końca się psychicznie pozbierałam ale w końcu pierwszy raz w życiu byłam szczęśliwa, On też widziałam to i czułam, nie mogliśmy się od siebie oderwać, myślałam, że takie rzeczy tylko na filmach a tu jednak ja miałam to szczęście w rękach. Ja nie byłam nauczona miłości, nie do końca choć wiem jak to dziwnie zabrzmi umiałam się do końca odnaleźć. On z kolei nie rozumiał do końca moich niektórych stanów psychicznych twierdził, że nie ma depresji to tylko głowa i co sobie postanowisz tak będzie i, że ja nie mam prawa jej mieć ponieważ poukładał moje życie to prawda zmieniłam pracę na lepszą, definitywnie pozbyłam się byłego świra oraz jego kumpli, którzy też mi grozili, straszyli, wystawali pod domem. Byłam najszczęśliwsza osoba na świecie ale jednak moja głowa nie była do końca poukładana, z dnia na dzień odstawiłam leki i terapię. I tak razem żyliśmy w zdrowiu i szczęściu. Przeprowadziliśmy się do innego miasta. Mój ideał otwierał drugą firmę z rodziną. Ja jestem bardzo nieśmiała i niepewna siebie(od związku z świrem wcześniej byłam dusza towarzystwa do tej pory nie mogę do tego wrócić) przerażało mnie nowe Miasto, miejsce ale szybko znalazłam pracę Mój stawał na głowie, żeby niczego mi nie brakowało a ja nie umiałam docenić... i tak jak nigdy wcześniej zaczęłam coraz częściej podnosić głos, wstyd się przyznać ale uderzyłam raz nawet. Bulimia cały czas oczywiście obecna w moim życiu. Praca, dom Mój mi proponował kilkukrotnie wyjcie do jego rodziny, znajomych ale ja jednak nie chciałam chodzić, wstydziłam się, jakoś czułam cały czas niepewnie. Zaczęłam mieć problemy ze snem, uciążliwe bardzo myślę, że przez to stałam się coraz bardziej nerwowa plus bulimia jak tylko byłam sama w domu, przy Nim też mi się zdarzało wymiotować mówiłam zazwyczaj, że boli mnie brzuch bo za dużo zjadłam nie panowałam nad tym oczywiście przed sama sobą przyznałam się dopiero w październiku kiedy wyładowałam na pogotowi. Kochałam i kocham go całym sercem ale on nie wytrzymał i odwiózł mnie spowrotem do babci z psem o którym zapomniałam wspomnieć moja wielka kochana, niewychowana, agresywna do innych psów, spacery masakra i brudząca suka. Marzyłam o psie od dziecka więc jak mama wyjechała wzięłam ja. Błąd pierwszy moj pies wielki pies, taka wybrałam dorosła suke wazaca 50 kg w dodatku po przejściach i chora na trzustkę ale to moja córka.  Mój Pedant, ja nie... więc często o psa były spięcia. Jak mnie odwiózł poczułam, że moje życie nie ma sensu cierpiałam jak nigdy, wolałabym przeżyć drugi raz toksa niż to... Mój pierwszy miesiąc wyglądał tak, że piłam piwska, jadłam i wymiotowałam nie wychodziłam z łóżka, wróciłam do leków... cały czas mieliśmy ze sobą kontakt, zazwyczaj On wykazywał inicjatywę ale wracać nie chciał ponieważ bał się powtórki z mojego zachowaniach. postanowiłam zawalczyć o swoją miłość życia i... udało się. Zaczęliśmy się spotykać raz ja jeździłam do niego raz On do mnie i tak jest do dziś ale... mialam się nawet niedługo przeprowadzać.  panicznie boję się, że On chce odejść.  Wykończyłam swój żołądek do tego stopnia, że nie mogłam nic zjeść, zwracałam nawet wodę kilka dni i znowu badania, pogotowie teraz zaczyna być trochę lepiej. Zapisalam się również do psychiatry w sprawie zaburzeń odżywiania i z tego jestem z siebie dumna.Bulimii trzymałam w sobie tyle lat... nikomu nic, męczyłam się sama ze sobą okropnie, swoją głowa postrzeganiem siebie itd.. i... Mój się zorientował, nie zaprzeczałam przyznałam się powiedziałam wszystko ale niestety On stwierdził, że go okłamywałam tyle czasu i nie wie czy chce ze mną być... i czuje jakby świat mi się walił. Mamy kontakt ale On jest dla mnie taki szorstki, surowy, czuje, że się oddala... teraz chodzi za mną właśnie, żeby się najeść w sumie nawpychac i zwrócić przynosi mi to mega ulgę na chwilę ale nie zrobię tego obiecałam sobie aczkolwiek wiem, że nie można od mężczyzny uzależniać swojego życia i tylko Nim żyć ale obawiam się, że nie wytrzymam jak odejdzie i zrobię sobie krzywdę. Spedzilysmy razem najpiękniejsze chwilę w życiu. Ja pierwszy raz czułam się Kochana On mówił, że też, że nigdy nikogo tak nie kochał i mu nie zależało na nikim innym jak na mnie to nie tylko słowa udowodnił mi to czynami wiele razy... i tak czekam i obawiam sie, ze odejdzie choć liczę na to, że nie ja wiem ze to jest ten jedyny na całe życie i albo On albo nikt. A druga strona medalu jest taka, że przy pierwszym rozstaniu ja zawiniłam przyznaje się. A teraz? Oczekiwałam wsparcia jakiegoś... Ja sama długo przed sobą nie chciałam sie przyznać że jestem chora... Mój stwierdził, że żył w kłamstwie... jestem wrakiem. A ta choroba naprawdę mnie wiele kosztuje.
Dziękuję wytrwałym za przeczytanie. Dodam jeszcze tylko, że miałam się już raz spowrotem wyprowadzić ale zmienił zdanie a potem On mnie strasznie namawiał namawiał chciałam zrobic prawko w swoim rodzinnym mieście.Mam nadzieję, że napisałam w miarę logicznie.. i czuje się jak taka sierotka trochę nie wiem co zrobić z niczym nie wiem co zrobić jakbym utknęła w martwym punkcie


Co robisz na chwilę obecną by sobie pomóc?
Ile masz lat?

3

Odp: Potrzeba wyrzucenia emocji oraz prośba o rady

Jaka tu może być rada... Walcz o siebie, lecz się, a wszystko się z czasem ułoży.
Potrzebna Ci pmoc psychiatry, terapeuty i dietetyka.

4 Ostatnio edytowany przez BellaStella (2022-01-14 17:06:25)

Odp: Potrzeba wyrzucenia emocji oraz prośba o rady
Ajko napisał/a:
BellaStella napisał/a:

Witam wszystkich serdecznie. Jestem tu nowa. Chciałabym się wygadać, wyżalić poprosić Was o wsparcie i rady. Postaram się opisać moje życie jak najkrócej.
Moja mama wyjechała za granicę gdy miałam 16 lat i od tego czasu mieszkałam sama, dziadkowie najwspanialsi ludzie na świecie, którzy tak naprawdę mnie wychowali, niecałe 10 minut spacerkiem drogi. Moje relacje z mamą były trudne, teraz próbujemy wszystko naprawić i odzyskac stracone lata. Wiek 16-20 moje beztroskie lata z super paczka znajomych, normalnym starszym chłopakiem. Imprezy zawsze u mnie jako, że jedyna z znajomych mieszkałam już sama. Wszystko na poziomie, normalnie śmiesznie z wyjątkiem mojego pierwszego napadu bulimii, wagą przejmowałam się odkąd pamiętam, panika, że będę gruba choć w liceum ważyłam tylko 48 kg. Mama zgodnie z umową płaciła wszystkie rachunki dopóki nie skończę liceum także pierwszą pracę podjęłam w wieku 19 lat, próbowałam chodzić do szkoły policealnej ale nie wyszło. I tak zerwałam z swoim pierwszym chłopakiem w sumie bez powodu, inne poglądy, podejście do życia w sumie wszystko.
Paczka znajomych została i tak się życie toczyło bezproblemowo ale niestety spotkałam znajomego z klasy w gimnazjum, zaczęliśmy się spotykać po koleżeńsku. Miał fatalna opinie wśród moich znajomych próbowali mnie ostrzec, że złodziej, diler, oszust, agresor. Ja klapki na oczach nie słuchałam. Straciłam prawie wszystkich znajomych. Braliśmy razem narkotyki, ja brałam 6 miesięcy. Mój najukochańszy dziadek zachorował na raka, Mama wróciła do Polski i myślę, że ostatnim już dzwonkiem zaprowadziła na terapię. Pani terapeutka u której byłam raptem 3 razy bo stwierdziła, że ja nie potrzebuję terapii od narkotyków tylko toksycznego człowieka. Nie słuchałam. I tak stopniowo odgradzał mnie od wszystkich, bił, wyzywał, zamykał w pokoju, mieszkaniu czasem na kilka dni, gwałty wszystko na porządku dziennym. 3 lata tkwiłam w czymś takim. W międzyczasie się przeprowadziliśmy Mama sprzedała mieszkanie, kupiła mi mieszkanie za odstępne i stamtąd zostawiając wszystko co mam w końcu zdecydowałam sie odejść, raczej uciec. Efekt końcowy zdemolował mieszkanie więc nie odzyskałam z niego 30 paru tysięcy tylko 4, dodatkowo wzięłam kredyt dla niego, oczywiście nie oddaje ale będę składać sprawę o zadośćuczynienie i zwrot porzyczonych pieniędzy. Sprawa karna za mną. Dostał zakaz zbliżania się i standardowo zawiasy. Ja skończyłam w szpitalu psychiatrycznym na okres 3 miesiący(nie przyznałam się do moich zaburzeń odzywiania). Cały okres od 16 roku życia napady bulimii, bywały okres np 3 miesiące beż wymiotowania ale to był maks. I teraz najważniejszy dla mnie wątek.. Pozałam miłość swojego życia, dobry, czuły, mądry, troskliwy pomógł mi również z moim byłym bo nie odpuszczał, prześladował mnie, zdemolował nawet sklep w którym pracowałam(przed rozprawa) Bardzo szybko zamieszkaliśmy razem dokładnie po 2 tygodniach. Ja po swoim byłym toksie w nowy związek weszłam szybko, nie do końca się psychicznie pozbierałam ale w końcu pierwszy raz w życiu byłam szczęśliwa, On też widziałam to i czułam, nie mogliśmy się od siebie oderwać, myślałam, że takie rzeczy tylko na filmach a tu jednak ja miałam to szczęście w rękach. Ja nie byłam nauczona miłości, nie do końca choć wiem jak to dziwnie zabrzmi umiałam się do końca odnaleźć. On z kolei nie rozumiał do końca moich niektórych stanów psychicznych twierdził, że nie ma depresji to tylko głowa i co sobie postanowisz tak będzie i, że ja nie mam prawa jej mieć ponieważ poukładał moje życie to prawda zmieniłam pracę na lepszą, definitywnie pozbyłam się byłego świra oraz jego kumpli, którzy też mi grozili, straszyli, wystawali pod domem. Byłam najszczęśliwsza osoba na świecie ale jednak moja głowa nie była do końca poukładana, z dnia na dzień odstawiłam leki i terapię. I tak razem żyliśmy w zdrowiu i szczęściu. Przeprowadziliśmy się do innego miasta. Mój ideał otwierał drugą firmę z rodziną. Ja jestem bardzo nieśmiała i niepewna siebie(od związku z świrem wcześniej byłam dusza towarzystwa do tej pory nie mogę do tego wrócić) przerażało mnie nowe Miasto, miejsce ale szybko znalazłam pracę Mój stawał na głowie, żeby niczego mi nie brakowało a ja nie umiałam docenić... i tak jak nigdy wcześniej zaczęłam coraz częściej podnosić głos, wstyd się przyznać ale uderzyłam raz nawet. Bulimia cały czas oczywiście obecna w moim życiu. Praca, dom Mój mi proponował kilkukrotnie wyjcie do jego rodziny, znajomych ale ja jednak nie chciałam chodzić, wstydziłam się, jakoś czułam cały czas niepewnie. Zaczęłam mieć problemy ze snem, uciążliwe bardzo myślę, że przez to stałam się coraz bardziej nerwowa plus bulimia jak tylko byłam sama w domu, przy Nim też mi się zdarzało wymiotować mówiłam zazwyczaj, że boli mnie brzuch bo za dużo zjadłam nie panowałam nad tym oczywiście przed sama sobą przyznałam się dopiero w październiku kiedy wyładowałam na pogotowi. Kochałam i kocham go całym sercem ale on nie wytrzymał i odwiózł mnie spowrotem do babci z psem o którym zapomniałam wspomnieć moja wielka kochana, niewychowana, agresywna do innych psów, spacery masakra i brudząca suka. Marzyłam o psie od dziecka więc jak mama wyjechała wzięłam ja. Błąd pierwszy moj pies wielki pies, taka wybrałam dorosła suke wazaca 50 kg w dodatku po przejściach i chora na trzustkę ale to moja córka.  Mój Pedant, ja nie... więc często o psa były spięcia. Jak mnie odwiózł poczułam, że moje życie nie ma sensu cierpiałam jak nigdy, wolałabym przeżyć drugi raz toksa niż to... Mój pierwszy miesiąc wyglądał tak, że piłam piwska, jadłam i wymiotowałam nie wychodziłam z łóżka, wróciłam do leków... cały czas mieliśmy ze sobą kontakt, zazwyczaj On wykazywał inicjatywę ale wracać nie chciał ponieważ bał się powtórki z mojego zachowaniach. postanowiłam zawalczyć o swoją miłość życia i... udało się. Zaczęliśmy się spotykać raz ja jeździłam do niego raz On do mnie i tak jest do dziś ale... mialam się nawet niedługo przeprowadzać.  panicznie boję się, że On chce odejść.  Wykończyłam swój żołądek do tego stopnia, że nie mogłam nic zjeść, zwracałam nawet wodę kilka dni i znowu badania, pogotowie teraz zaczyna być trochę lepiej. Zapisalam się również do psychiatry w sprawie zaburzeń odżywiania i z tego jestem z siebie dumna.Bulimii trzymałam w sobie tyle lat... nikomu nic, męczyłam się sama ze sobą okropnie, swoją głowa postrzeganiem siebie itd.. i... Mój się zorientował, nie zaprzeczałam przyznałam się powiedziałam wszystko ale niestety On stwierdził, że go okłamywałam tyle czasu i nie wie czy chce ze mną być... i czuje jakby świat mi się walił. Mamy kontakt ale On jest dla mnie taki szorstki, surowy, czuje, że się oddala... teraz chodzi za mną właśnie, żeby się najeść w sumie nawpychac i zwrócić przynosi mi to mega ulgę na chwilę ale nie zrobię tego obiecałam sobie aczkolwiek wiem, że nie można od mężczyzny uzależniać swojego życia i tylko Nim żyć ale obawiam się, że nie wytrzymam jak odejdzie i zrobię sobie krzywdę. Spedzilysmy razem najpiękniejsze chwilę w życiu. Ja pierwszy raz czułam się Kochana On mówił, że też, że nigdy nikogo tak nie kochał i mu nie zależało na nikim innym jak na mnie to nie tylko słowa udowodnił mi to czynami wiele razy... i tak czekam i obawiam sie, ze odejdzie choć liczę na to, że nie ja wiem ze to jest ten jedyny na całe życie i albo On albo nikt. A druga strona medalu jest taka, że przy pierwszym rozstaniu ja zawiniłam przyznaje się. A teraz? Oczekiwałam wsparcia jakiegoś... Ja sama długo przed sobą nie chciałam sie przyznać że jestem chora... Mój stwierdził, że żył w kłamstwie... jestem wrakiem. A ta choroba naprawdę mnie wiele kosztuje.
Dziękuję wytrwałym za przeczytanie. Dodam jeszcze tylko, że miałam się już raz spowrotem wyprowadzić ale zmienił zdanie a potem On mnie strasznie namawiał namawiał chciałam zrobic prawko w swoim rodzinnym mieście.Mam nadzieję, że napisałam w miarę logicznie.. i czuje się jak taka sierotka trochę nie wiem co zrobić z niczym nie wiem co zrobić jakbym utknęła w martwym punkcie


Co robisz na chwilę obecną by sobie pomóc?
Ile masz lat?

Mam 26 lat. Jestem pod opieką psychiatry od 4 lat, w międzyczasie pobyt w szpitalu ale nie przyznałam się do problemu, leczę się na depresję. Jestem umówiona na środę z p Doktor i mam zamiar wszystko powiedzieć, sama nie rozumiem dlaczego to jest dla mnie aż taki problem... Korzystałam również z wsparcia psychologa ale przestałam gdy poznałam mojego partnera niestety już byłego. I teraz sie zastanawiam czy jest wgl jakiś sens, moje życie legło w gruzach, próbuje się na czymś skupić, zrobić co kolwiek a od dwóch dni nie wyszłam z łóżka wszystko wydaje mi się bez sensu. Mam 26 lat a kompletnie nic nie osiągnęłam, w dodatku spłacam kredyt za mojego jeszcze wcześniejszego byłego, nabrałam mnóstwo chwilówek tak naprawdę na jedzenie i zwracanie. Mam takie przeczucie, że jestem odpadem społeczeństwa. Pracuje w sklepie nawet wykształcenie mam tylko średnie.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Potrzeba wyrzucenia emocji oraz prośba o rady

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021