Witam, Od dzieciństwa miałam problem z włosami, o ile pamiętam zawsze mi wypadały, wcierałam odżywki, balsamy i wszystko co się dało, pierwsze jeszcze kupowała mi mama. Problem w tym, że preparaty albo nie działają, albo mnie po nich swędzi głowa (jestem alergikiem) i muszę przerywać stosowanie. W tej chwili, włosy mam tak rzadkie, że jeśli nieumiejętnie się uczeszę, w niektórych miejscach prześwituje mi skóra
Chwilę temu przejechałam ręką po włosach i połowa mi w tej ręce została... dodatkowo, włosy mi się strasznie plączą, jakbym się nie uczesała to po zdjęciu fryzury mam już prawie kołtuny i to rozczesywanie na siłę, dodatkowo je jeszcze osłabia... gdybym wstawiła tutaj zdjęcie mojej szczotki po czesaniu, zapewne zdziwiłybyście się, że zostały mi jeszcze jakieś włosy na głowie
Miał tak ktoś? Da się coś zrobić? Marzę o włosach odstających choć trochę od głowy a nie płaskich, jakbym ich nie miała...