Czy niechęć do życia to zawsze depresja? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Co myślicie?
Ja czuję, że naprawdę nie chcę, nie mam sił do dalszego życia. Nie znoszę siebie, wstydzę się tego jak wygląda moje życie, do czego doprowadziłam. Nie mam po co wstawać z łóżka, nie mam do kogo.

Mam 25 lat. Żadnych perspektyw. Zawaliłam studia, nie mam partnera, dobrej pracy. Jako tako się utrzymuję. Gdy widzę innych w moim wieku, którzy już tyle dokonali, mają zawód, partnerów, nawet dziecko, jest mi strasznie przykro, że ja nie mogłam tego dokonać.

Nie lubię swojego życia. Niemal codziennie budzę się ze łzami w oczach. Naprawdę nie chcę już żyć. Nie mam odwagi pokazywać swoje nieudolności. Chcę skończyć, ale się boję. Nie chcę stwarzać problemów dla bliskich, ze "sprzątaniem" po mnie. Nie chcę żeby już się nade mną sztucznie litowali, w głębi wiedząc że jestem nieudacznikiem.
Nie wiem czy to depresja. Co raz częściej myślę, że nie. Ja po prostu nie mam już chęci brać udziału w całym życiu, nie widzę dla siebie przyszłości.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?
Astera napisał/a:

Co myślicie?
Ja czuję, że naprawdę nie chcę, nie mam sił do dalszego życia. Nie znoszę siebie, wstydzę się tego jak wygląda moje życie, do czego doprowadziłam. Nie mam po co wstawać z łóżka, nie mam do kogo.

Mam 25 lat. Żadnych perspektyw. Zawaliłam studia, nie mam partnera, dobrej pracy. Jako tako się utrzymuję. Gdy widzę innych w moim wieku, którzy już tyle dokonali, mają zawód, partnerów, nawet dziecko, jest mi strasznie przykro, że ja nie mogłam tego dokonać.

Nie lubię swojego życia. Niemal codziennie budzę się ze łzami w oczach. Naprawdę nie chcę już żyć. Nie mam odwagi pokazywać swoje nieudolności. Chcę skończyć, ale się boję. Nie chcę stwarzać problemów dla bliskich, ze "sprzątaniem" po mnie. Nie chcę żeby już się nade mną sztucznie litowali, w głębi wiedząc że jestem nieudacznikiem.
Nie wiem czy to depresja. Co raz częściej myślę, że nie. Ja po prostu nie mam już chęci brać udziału w całym życiu, nie widzę dla siebie przyszłości.

Astera, nikt cię nie zdiagnozuje przez internet, tobie potrzebna jest fachowa, bezpośrednia pomoc a takiej może udzielić ci dobry lekarz. Twój obniżony nastrój, poczucie bezwartościowości i myślenie o zakończeniu swojego życia nasuwają takie przeświadczenie, że cierpisz na poważną depresję, ale jak powiedziałam to jest sprawa dla psychiatry. Jeśli chcesz sobie pomóc, to czym prędzej postaraj się o wizytę u takiego lekarza. Wszystko o czym piszesz, to naprawdę nie są sprawy których nie można w zyciu pokonać; Studia.. Są tacy którzy je kończyli będąc już w związkach a nawet będąc rodzicami. To że zawaliłaś jakieś w wieku dwudziestuparu lat, to naprawdę nie jesteś jakimś niechlubnym wyjątkiem smile Fakt że nie układa ci się w życiu prywatnym to pewnie też podzwonne twojego wyalienowania się i zamknięcia w czterech ścianach domu. Piszesz, że chodzisz do pracy a to już naprawdę dużo. Nie jesteś nieudacznikiem, tylko nie potrafisz poradzić sobie z przeciwnościami losu, zwłaszcza z zawaleniem studiów.
Nos do góry i po pierwsze lekarz. smile

3

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Nie musisz się porównywać z innymi, nie musisz mieć partnera, dziecka. Nie musisz żyć dla kogoś. Spróbuj robić fajne rzeczy dla siebie, spróbuj żyć dla siebie. Jeśli zawaliłaś studia - może to nie była najzwyczajniej w świecie twoja droga. Nie musisz czuć z tego powodu wyrzutów sumienia. Poszukaj drogi dla siebie, czegoś co jest zgodne z tobą.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

4

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Tylko właśnie mi chodzi o to, że ja już nie chcę, nie potrafię żyć dla siebie. Wiem, że nic mnie nie czeka, wstydzę się za swoje życie. Naprawdę nie widzę sensu swojego istnienia, nikogo nie mam, nikomu nie jestem potrzebna. Tylko teraz pytanie, czy zdrowy człowiek ma takie myśli, czy to depresja?

5

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?
Astera napisał/a:

Tylko właśnie mi chodzi o to, że ja już nie chcę, nie potrafię żyć dla siebie. Wiem, że nic mnie nie czeka, wstydzę się za swoje życie. Naprawdę nie widzę sensu swojego istnienia, nikogo nie mam, nikomu nie jestem potrzebna. Tylko teraz pytanie, czy zdrowy człowiek ma takie myśli, czy to depresja?

A jeśli depresja, to coś to w Twoim postrzeganiu siebie zmienia?
Jak wspomniała Salomonka, my Cię nie zdiagnozujemy. Po pomoc i odpowiedź na to pytanie musisz udać się do specjalisty, ewentualnie lekarza pierwszego kontaktu, który pokieruje Twoimi krokami. Jeżeli to depresja, to należy ją leczyć, wówczas jakość Twojego życia i myślenie o sobie samej też ulegnie pozytywnej zmianie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

6

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Astera tu się nie ma co zastanawiać tylko umawiaj wizytę u psychiatry.
Ludzie wychodzą z różnych tarapatów, zakrętów życiowych, w różnym wieku. Kończą szkoły albo nie, mają małżonka i dzieci, psa, albo nie. Życie nie toczy się według jednego prawidłowego schematu. Wiele osób ma za sobą porażki, traumy lub uzależnienia, ale udaje im się z tym poradzić, chociaż często potrzeba pomocy specjalisty.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

7

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?
Astera napisał/a:

Tylko właśnie mi chodzi o to, że ja już nie chcę, nie potrafię żyć dla siebie. Wiem, że nic mnie nie czeka, wstydzę się za swoje życie. Naprawdę nie widzę sensu swojego istnienia, nikogo nie mam, nikomu nie jestem potrzebna. Tylko teraz pytanie, czy zdrowy człowiek ma takie myśli, czy to depresja?

A masz rzeczy które sprawiają Ci przyjemność? Umiesz sobie jakoś zorganizować czas?

8

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Czasami zdarza się że wyjdę na spacer, ale zawsze jestem zamyślona, zawsze myślę o problemach, nie potrafię się odciąć od tego. A jak zacznę coś robić w domu dla przyjemności, to też często zostawiam po chwili, siadam, zamyślam się, albo mam wyrzuty sumienia, że nie robię jakiś obowiązków tylko "zabawiam się"

9

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

W Twoim wypadku brzmi jak depresja.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

10 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2021-07-06 11:12:17)

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?
Astera napisał/a:

Co myślicie?
Ja czuję, że naprawdę nie chcę, nie mam sił do dalszego życia. Nie znoszę siebie, wstydzę się tego jak wygląda moje życie, do czego doprowadziłam. Nie mam po co wstawać z łóżka, nie mam do kogo.

Mam 25 lat. Żadnych perspektyw. Zawaliłam studia, nie mam partnera, dobrej pracy. Jako tako się utrzymuję. Gdy widzę innych w moim wieku, którzy już tyle dokonali, mają zawód, partnerów, nawet dziecko, jest mi strasznie przykro, że ja nie mogłam tego dokonać.

Nie lubię swojego życia. Niemal codziennie budzę się ze łzami w oczach. Naprawdę nie chcę już żyć. Nie mam odwagi pokazywać swoje nieudolności. Chcę skończyć, ale się boję. Nie chcę stwarzać problemów dla bliskich, ze "sprzątaniem" po mnie. Nie chcę żeby już się nade mną sztucznie litowali, w głębi wiedząc że jestem nieudacznikiem.
Nie wiem czy to depresja. Co raz częściej myślę, że nie. Ja po prostu nie mam już chęci brać udziału w całym życiu, nie widzę dla siebie przyszłości.

Trochę jakbym czytała o sobie, ale u Ciebie to trochę bardziej nasilone.

Wizyta u psychologa, psychiatry to konieczność, ale może jakieś hobby? Masz znajomych, przyjaciół? Jak wyglądają Twoje relacje rodzinne? Poza tym, masz DOPIERO 25 lat. Całe życie przed Tobą. Dużo bym dała, żeby z powrotem mieć tyle w metryce.

11

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?
CCCatch napisał/a:
Astera napisał/a:

Co myślicie?
Ja czuję, że naprawdę nie chcę, nie mam sił do dalszego życia. Nie znoszę siebie, wstydzę się tego jak wygląda moje życie, do czego doprowadziłam. Nie mam po co wstawać z łóżka, nie mam do kogo.

Mam 25 lat. Żadnych perspektyw. Zawaliłam studia, nie mam partnera, dobrej pracy. Jako tako się utrzymuję. Gdy widzę innych w moim wieku, którzy już tyle dokonali, mają zawód, partnerów, nawet dziecko, jest mi strasznie przykro, że ja nie mogłam tego dokonać.

Nie lubię swojego życia. Niemal codziennie budzę się ze łzami w oczach. Naprawdę nie chcę już żyć. Nie mam odwagi pokazywać swoje nieudolności. Chcę skończyć, ale się boję. Nie chcę stwarzać problemów dla bliskich, ze "sprzątaniem" po mnie. Nie chcę żeby już się nade mną sztucznie litowali, w głębi wiedząc że jestem nieudacznikiem.
Nie wiem czy to depresja. Co raz częściej myślę, że nie. Ja po prostu nie mam już chęci brać udziału w całym życiu, nie widzę dla siebie przyszłości.

Trochę jakbym czytała o sobie, ale u Ciebie to trochę bardziej nasilone.

Wizyta u psychologa, psychiatry to konieczność, ale może jakieś hobby? Masz znajomych, przyjaciół? Jak wyglądają Twoje relacje rodzinne? Poza tym, masz DOPIERO 25 lat. Całe życie przed Tobą. Dużo bym dała, żeby z powrotem mieć tyle w metryce.

Dziwnie czyta się to spod palców osoby która jest o caaaałe 4 lata starsza od Autorki tematu i sama o sobie pisze ze JUZ ma 29 lat i życie praktycznie za soba. 
Wybacz CCCatch ale niezla z Ciebie królowa dramy. Gdzieś oszukujesz, pytanie tylko czy innych czy samą siebie taką postawą.

12 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2021-07-06 14:39:58)

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?
feniks35 napisał/a:
CCCatch napisał/a:
Astera napisał/a:

Co myślicie?
Ja czuję, że naprawdę nie chcę, nie mam sił do dalszego życia. Nie znoszę siebie, wstydzę się tego jak wygląda moje życie, do czego doprowadziłam. Nie mam po co wstawać z łóżka, nie mam do kogo.

Mam 25 lat. Żadnych perspektyw. Zawaliłam studia, nie mam partnera, dobrej pracy. Jako tako się utrzymuję. Gdy widzę innych w moim wieku, którzy już tyle dokonali, mają zawód, partnerów, nawet dziecko, jest mi strasznie przykro, że ja nie mogłam tego dokonać.

Nie lubię swojego życia. Niemal codziennie budzę się ze łzami w oczach. Naprawdę nie chcę już żyć. Nie mam odwagi pokazywać swoje nieudolności. Chcę skończyć, ale się boję. Nie chcę stwarzać problemów dla bliskich, ze "sprzątaniem" po mnie. Nie chcę żeby już się nade mną sztucznie litowali, w głębi wiedząc że jestem nieudacznikiem.
Nie wiem czy to depresja. Co raz częściej myślę, że nie. Ja po prostu nie mam już chęci brać udziału w całym życiu, nie widzę dla siebie przyszłości.

Trochę jakbym czytała o sobie, ale u Ciebie to trochę bardziej nasilone.

Wizyta u psychologa, psychiatry to konieczność, ale może jakieś hobby? Masz znajomych, przyjaciół? Jak wyglądają Twoje relacje rodzinne? Poza tym, masz DOPIERO 25 lat. Całe życie przed Tobą. Dużo bym dała, żeby z powrotem mieć tyle w metryce.

Dziwnie czyta się to spod palców osoby która jest o caaaałe 4 lata starsza od Autorki tematu i sama o sobie pisze ze JUZ ma 29 lat i życie praktycznie za soba. 
Wybacz CCCatch ale niezla z Ciebie królowa dramy. Gdzieś oszukujesz, pytanie tylko czy innych czy samą siebie taką postawą.

Pomijając fakt, że temat nie dotyczy bezpośrednio mnie, to pragnę przypomnieć, że autorka jest jeszcze młodsza ode mnie i już w tym wieku ma takie nastawienie do życia i powody, które to wywolaly, przytoczyla. 25 lat to piękny wiek, ja wtedy czulam się jak 18-stka. A to, że w chwili obecnej czuję się na conajmniej 60 to inna sprawa i nie życzę autorce, aby za 4 lata, będąc już w moim obecnym wieku miała to samo, więc póki jest jeszcze młoda - wszystko przed nią i z całego serca życzę jej, żeby się podzwignęła i stanęła na nogi i wzięła się za to jak najszybciej - na swoim przykładzie wiem, że im później, tym gorzej i ciężej.

13 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-07-06 18:47:48)

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Czyli te 4 lata to taka przepaść? 25 lat to młodość i wszystko przed nią a 30tka to już koniec życia, nic kobiety więcej nie czeka XD Mówisz faktycznie jakbyś była jakąś emerytką ;D Kiedy masz te urodziny? Mam nadzieję, że niedługo, zapewniam Cię, że jak skończysz 30tkę, to zorientujesz się, że po drugiej stronie też jest życie :-)

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

14

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?
Astera napisał/a:

(...) Nie znoszę siebie, wstydzę się tego jak wygląda moje życie, do czego doprowadziłam. Nie mam po co wstawać z łóżka, nie mam do kogo. (...)

Nie mam odwagi pokazywać swoje nieudolności. (...)

mam wyrzuty sumienia, że nie robię jakiś obowiązków tylko "zabawiam się" (...)

nie potrafię żyć dla siebie. (...)

nikomu nie jestem potrzebna. (...)

Każde z tych zdań może być tematem kolejnych sesji terapeutycznych.
Możesz podjąć walkę z samą sobą o siebie, możesz tę walkę markować, możesz też do końca swych dni deprecjonować siebie, swe umiejętności i możliwości i szukać kogoś kto zgodzi się, byś na nim zawisła. Przykłady wszystkich trzech sposobów życia znajdziesz i tu na forum, i w realu. Wybór drogi życiowej należy do Ciebie, ale zachęcam do zrobienia gruntownych porządków ze swymi uczuciami, swymi opiniami, a przede wszystkim z własną, niełatwą pewnie przeszłością, która tak negatywnie interweniuje w teraźniejszości. Warto odrzucić to, co wtłoczono nam go głowy, a co negatywnie na nas wpływa, a zostawić to, co dobre i przydatne do dobrego życia.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

15

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Przede wszystkim musisz się udać do specjalisty. Na forum możemy Cię tylko zachęcić bo od diagnozy nie jesteśmy. Jeśli to faktycznie depresja albo inne zaburzenie to może to silnie wpływać na to jak postrzegasz świat i siebie. W takiej sytuacji uwierz lepiej nie będzie a wręcz przeciwnie będziesz spadać dalej aż ciężko będzie Ci nawet wyjść z domu. Zdaje sobie sprawę z tego, że w takiej sytuacji ciężko się zebrać i zarezerwować wizytę u psychiatry ale uwierz mi czym prędzej tym lepiej.

collect moments not things

16

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Umówiłam się do psychiatry, dostałam leki, prawdopodobnie jakieś zaburzenia depresyjne.
Oczywiście minie czas, póki leki zaczną działać.
Tylko co ja mam teraz robić? Czekać zanim zaczną działać, o ile w ogóle zaczną?
Nadal codzienność mnie męczy, nie mam co zrobić ze sobą w ciągu dnia, weekend spędzony na przeleżeniu, nie zrobiłam nic konstruktywnego. Nic mi się nie chce, mam jakieś sprawy do załatwienia a w ogóle się za to nie zabieram. Naprawdę czuję, że nie mam po co tu tkwić. Jak sobie radzić?

17

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Kilka osób poradziło Ci udanie się do specjalisty. Skoro poszłaś już do psychiatry i dostałaś leki, to następnym krokiem mogłoby być udanie się do psychoterapeuty. Bo leki są ok, ale nie rozwiązują problemów. Na przykład to co piszesz o "zabawianiu się" jest mi bardzo znajome. Też miałam wyrzuty sumienia, kiedy na przykład ciągle nie sprzątałam. I dopiero w trakcie trwania terapii dowiedziałam się dlaczego nie umiem sobie poświęcić czasu.
Nie wiem jakie masz podejście do psychoterapii. Ja na początku też poszłam do psychiatry, bo nie umiałam sobie ze sobą poradzić. Ale to było rozwiązanie doraźne, bo rzeczy, które psychicznie mnie wykańczały ciągle były w mojej głowie, tylko jakby przytłumione.
Kiedy psychiatra zasugerował mi terapię, to wyśmiałam go w duchu smile Nie będę nikomu opowiadać o moich problemach, kogo to obchodzi, powinnam sobie poradzić sama. Zresztą mam leki, teraz będzie git. Tak myślałam i myślałam źle. Po dwóch latach zdecydowałam się na pierwszą wizytę u psychoterapeuty. To była bardzo trudna decyzja, ale jedna z najlepszych jakie podjęłam.

18 Ostatnio edytowany przez mari0 (2021-07-12 20:17:08)

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?
Astera napisał/a:

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Umówiłam się do psychiatry, dostałam leki, prawdopodobnie jakieś zaburzenia depresyjne.
Oczywiście minie czas, póki leki zaczną działać.
Tylko co ja mam teraz robić? Czekać zanim zaczną działać, o ile w ogóle zaczną?
Nadal codzienność mnie męczy, nie mam co zrobić ze sobą w ciągu dnia, weekend spędzony na przeleżeniu, nie zrobiłam nic konstruktywnego. Nic mi się nie chce, mam jakieś sprawy do załatwienia a w ogóle się za to nie zabieram. Naprawdę czuję, że nie mam po co tu tkwić. Jak sobie radzić?

Spokojnie. Na zaburzenia depresyjne zapewne przepisano Ci lek z grupy SSRI. W skrócie leki te przechwytują serotonine i wyrównują jej poziom. Sęk w tym, że leki potrzebują kilku tygodni by zaczęły działać a w wielu przypadkach na początku potrafią wręcz pogorszyć stan więc nie dziw się jeśli Twój stan póki co się nie polepsza. Swoją drogą to mega słabe, że lekarz takich rzeczy nie tłumaczy podczas wizyty, kwestia kilku sekund. Za kilka dni poczujesz się lepiej cierpliwości a wtedy pomyśl o terapii by ustalić skąd biorą się Twoje obecne problemy. Zdecydowanie warto to przepracowac

collect moments not things

19

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Lekarz wytłumaczył mi wszystko jak trzeba - że musi minąć czas zanim leki zaczną działać, że stan może się pogorszyć od leków, poinformował co należy robić jeśli myśli samobójcze się nasilą. Tylko właśnie sęk w tym, co ja mam ze sobą począć do tego czasu? A jeżeli to nie depresja i leki nie pomogą? Co , jeśli to nie depresja sprawia, że czuję jak się czuję? I przyzwyczaiłam się do swojego marazmu? Nadal czuję ogromne wyrzuty sumienia, że czas leci, a ja nic nie robię, a coraz młodsza nie jestem. Myślicie, że leki pomogą na taki stan?

20

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Zaufaj lekarzowi i lekom. Leki zaczną działać przerabiałem to i też nie wierzyłem, że tak będzie. Sęk w tym że to jak widzisz świat i swoje życie jest zaburzony to tak jak by Ci ktoś założył szare okulary na oczy. Stąd też pisałem Ci że czym lepiej zgłosisz się do specjalisty tym lepiej bo wiem, że z czasem prawdopodobnie było by tylko gorzej. Ja byłem już w ciemnej za przeproszeniem dupie że jak bym miał obok siebie broń to strzeliłbym sobie w głowie po sekundzie. Kompletna czarna otchłań. Zacząłem brać leki poszedłem na terapię. Dziś już ich nie biorę jestem zdrowy szczesliwy. Po prostu zaufaj i bądź cierpliwa będzie lepiej.

collect moments not things

21

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?
mari0 napisał/a:

Zaufaj lekarzowi i lekom. Leki zaczną działać przerabiałem to i też nie wierzyłem, że tak będzie. Sęk w tym że to jak widzisz świat i swoje życie jest zaburzony to tak jak by Ci ktoś założył szare okulary na oczy. Stąd też pisałem Ci że czym lepiej zgłosisz się do specjalisty tym lepiej bo wiem, że z czasem prawdopodobnie było by tylko gorzej. Ja byłem już w ciemnej za przeproszeniem dupie że jak bym miał obok siebie broń to strzeliłbym sobie w głowie po sekundzie. Kompletna czarna otchłań. Zacząłem brać leki poszedłem na terapię. Dziś już ich nie biorę jestem zdrowy szczesliwy. Po prostu zaufaj i bądź cierpliwa będzie lepiej.

Dziękuję. Zobaczymy jak będzie

22

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?
Sepmeris napisał/a:

Kilka osób poradziło Ci udanie się do specjalisty. Skoro poszłaś już do psychiatry i dostałaś leki, to następnym krokiem mogłoby być udanie się do psychoterapeuty. Bo leki są ok, ale nie rozwiązują problemów. Na przykład to co piszesz o "zabawianiu się" jest mi bardzo znajome. Też miałam wyrzuty sumienia, kiedy na przykład ciągle nie sprzątałam. I dopiero w trakcie trwania terapii dowiedziałam się dlaczego nie umiem sobie poświęcić czasu.
Nie wiem jakie masz podejście do psychoterapii. Ja na początku też poszłam do psychiatry, bo nie umiałam sobie ze sobą poradzić. Ale to było rozwiązanie doraźne, bo rzeczy, które psychicznie mnie wykańczały ciągle były w mojej głowie, tylko jakby przytłumione.
Kiedy psychiatra zasugerował mi terapię, to wyśmiałam go w duchu smile Nie będę nikomu opowiadać o moich problemach, kogo to obchodzi, powinnam sobie poradzić sama. Zresztą mam leki, teraz będzie git. Tak myślałam i myślałam źle. Po dwóch latach zdecydowałam się na pierwszą wizytę u psychoterapeuty. To była bardzo trudna decyzja, ale jedna z najlepszych jakie podjęłam.

Może nie jestem na aż tak drastycznym etapie jak autorka postu, ale obserwuje u siebie zblizony stan. Zawsze lubiłem towarzystwo ludzi, jak siedzę w domu to chce gdzies wyjść z kimś się spotkać, ale jak już spotykam się ze znajomymi to nie umiem z nimi rozmawiać. Tak jakby siedzę wyobcowany, nie umiem okazać zainteresowania rozmową, myślę tylko kiedy wróce do domu. Ogólnie straciłem taką jakby radość z życia, nawet rzeczy które kiedyś mnie cieszyły teraz nie sprawiają radości. Myślałem o wizycie u psychoterapeuty, ale patrząc na ten temat zacząłem się zastanawiać czy nie lepszym wyjściem będzie właśnie psychiatra? Macie większe doświadczenia wiec do kogo lepiej byście proponowali się udać w takiej sytuacji?

23

Odp: Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Autorko, dobrze zrobiłaś idąc do lekarza. Lubię porównywać problemy psychiczne do innych problemów zdrowotnych, bo mechanizm jest ten sam, mimo że "nie widać" fizycznie ran, które nie pozwalają na aktywność, ran, które ograniczają, to one są.
Czy gdybyś miała złamaną nogę i musiała czekać, aż się zrośnie, to miałabyś wyrzuty sumienia, że nie chodzisz w międzyczasie?

Sensowną rzeczą byłoby - na ile jesteś w stanie - bycie dla siebie dobrą. Wyrozumiałą. To nie Twoja wina, że cierpisz na chorobę. Zrobiłaś dobrą, odpowiedzialną rzecz - poszłaś po leki. Leczenie nie będzie proste, oprócz leków i czasu potrzebna jest "rehabilitacja". Ale masz na to czas. Nie ma celu, nie ma deadline'u i nie ma jednej drogi.

Czy wiesz, co Cię cieszy, czy są jakieś fajne aktywności, na które jednak masz ochote, a które będą Cię budować? Np. czytanie tego co Cię interesuje, spotkanie z kimś z rodziny, ze znajmomymi, siedzenie w lesie i patrzenie w zieleń? (To są moje pomysły, Twoje mogą być zupełnie inne).

If you can be anything, be kind.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Czy niechęć do życia to zawsze depresja?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021