Gdzie leży granica? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Gdzie leży granica?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: Gdzie leży granica?

Świat jest jaki jest. Nie wszystko mi się podoba i niektóre rzeczy chciałabym zmienić. Jednak po latach prób wiem, że nie dam rady tego zrobić. Doszłam więc do wniosku, że świat jest jaki jest, muszę się z tym pogodzić, odpuścić ideę ulepszania świata bo i tak mi się to nie uda, a tylko niepotrzebnie nerwy stracę. Lepiej będzie dla mojego zdrowia jak przestanę się tym zajmować. Po prostu pogodzę się z tym, że świat jest taki a nie inny, będę brała życie takie jakie ono jest.
Ale to moje spasowanie wynika tylko i wyłącznie ze świadomości, że nie jestem w stanie zmienić świata i tylko zdrowie co najwyżej mogę stracić. Nie chce jednać, żeby było tak, że skoro nic nie robię to daję ciche przyzwolenie na to co się dzieję, bo nadal się z tym nie zgadzam i chcę zmian. Więc moje pytanie brzmi gdzie leży granica między cichym przyzwoleniem na coś a zaprzestaniem "walki" o lepszy świat, gdy po latach widzi się, że jest ona bezskuteczna?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-02-21 23:14:21)

Odp: Gdzie leży granica?

Jeśli coś Ci się w twoim otoczeniu nie podoba, to możesz zacząć żyć wg swoich zasad -- żyć lepiej.

Często jednak jest tak, że gdy wchodzimy w rolę wiodącą, to narasta rzeka problemów i z biegiem lat musisz nauczyć się segregować większe i mniejsze problemy. Potem mówisz, że wiesz, że jest źle, ale też wiele rzeczy jest dobrych... jest trochę źle i trochę dobrze. I są problemy, o których mówisz, że nigdy nie będziesz ich rozwiązywać, chociaż wiesz, że przeszkadzają. Wtedy pojawia się ktoś kto mówi:   "To i to jest źle... chciałabym/chciałbym to zmienić, a moja recepta jest taka/siaka/owaka..."    -- Ty mówisz, że te rzeczy nie będą naprawione, bo coś-tam-coś-tam... i zostajesz uznana za "betona" który nie chce ulepszać świata.

Jedyną drogą jest, aby każdy robił swoją rolę jak najlepiej... bo na każdym szczeblu, w każdym miejscu są problemy.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

3

Odp: Gdzie leży granica?

Twój post jest bardzo ogólny, dlatego trudno jest się do niego odnieść w sposób bardziej konkretny.
Na przykład napisałaś, że niektóre rzeczy chciałabyś zmienić, ale nie wiemy czy są to rzeczy dotyczące całego świata, czy jednak głównie Twojego życia i/lub najbliższego otoczenia - to wydaje się istotne.

Moim zdaniem warto wyznaczyć sobie priorytety i ustalić co jest dla Ciebie najważniejsze. Wówczas, gdy tylko pojawią się dylematy, samej sobie możesz zadać pytanie, który z dwóch wariantów - brnąć w to dalej czy spasować, lepiej wpisuje się w tę wcześniej ustaloną hierarchię.
Zawsze też możesz działać ze swojego osobistego poziomu, czyli nawet jeśli w większej skali wiele to nie zmieni, to jednak w poczuciu, że sama dołożyłaś do czegoś swoją małą cegiełkę (lub przeciwnie - nie dołożyłaś jej), to zrobiłaś coś wartościowego i potrzebnego.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

4

Odp: Gdzie leży granica?

Rozumiem Cię w pewnym sensie i jeżeli masz na myśli to co uważam, to zgadzam się z tym. Sama żyję po swojemu, jestem wierna moim przekonaniom i nie bardzo przejmuję się opinią innych, natomiast w wielu kwestiach pomaga mi podejście "braku wpływu". Szkoda mi denerwować się antyszczepionkowcami, płaskoziemcami, władzy w naszym kraju, ale również i krzywdom na świecie wobec ludzi, zwierząt, i wszystkim tragicznym wpływom wielkich korporacji. Moje zdenerwowanie zasobami wodnymi na świecie nie wpłynie na to, że Nestle przestanie wykorzystywać ludzi by butelkować wodę pitną, nie jestem w stanie zrobić nic by zwierzęta przestały być torturowane, nie zmienię polityki facebooka ani reżimu Korei Północnej. Jedyne co mogę robić w tych kwestiach (i robię) to wziąć zwierzaka ze schroniska, nie kupować butelkowanej wody, segregować śmieci, nie korzystać z mediów społecznościowych, ludzi traktować z szacunkiem i generalnie akceptować ludzkie wybory. Polecam po prostu zaakceptować odmienność innych opinii i zamiast krytykować to, że ktoś wierzy w sprzeczną mi  ideę, staram się zrozumieć mechanizmy które sprawiają, że tak jest, przy jednoczesnym wpływie na osoby mi bliskie, czy wychowując swoje dzieci w taki a nie inny sposób. Generalnie staram się nie denerwować rzeczami na które nie mam wpływu i nawet negatywne sytuacje które spotykają mnie na co dzień staram się traktować jako coś, czym nie warto zaprzątać swojej głowy. Jeśli obca osoba jest wobec mnie opryskliwa, nie wpływa to na mój odbiór dnia bądź sytuacji i zyskuję na tym tylko ja. Takie podejście polecam każdemu, wyrozumiałość i dystans to jest jakiś sposób na życie który w rzeczywistości przekłada się na moje samopoczucie. Na nerwach tracisz tylko ty i nikt więcej.

I to polecam właśnie Tobie, żyj wg. własnych zasad i zmieniaj podejście najbliższych osób, nie narzucając nikomu własnego zdania. Oczywiście możesz zostać działaczką w wszelkich sprawach i poświęcić swoje życie pewnym ideom, to tylko Twój wybór i może być on tak samo satysfakcjonujący, jak i niszczycielski. Ja działam jako wolontariuszka i uszczęśliwia mnie to jak nic innego, więc może i Tobie pomoże coś takiego. Zorientuj się jakie masz możliwości, możesz pomagać w hospicjum, WOŚP'ie, schronisku czy jeszcze innej organizacji.

Powodzenia

5

Odp: Gdzie leży granica?

https://www.netkobiety.pl/t124569.html

dalej o to chodzi?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

6

Odp: Gdzie leży granica?
Herlina napisał/a:

Rozumiem Cię w pewnym sensie i jeżeli masz na myśli to co uważam, to zgadzam się z tym. Sama żyję po swojemu, jestem wierna moim przekonaniom i nie bardzo przejmuję się opinią innych, natomiast w wielu kwestiach pomaga mi podejście "braku wpływu". Szkoda mi denerwować się antyszczepionkowcami, płaskoziemcami, władzy w naszym kraju, ale również i krzywdom na świecie wobec ludzi, zwierząt, i wszystkim tragicznym wpływom wielkich korporacji. Moje zdenerwowanie zasobami wodnymi na świecie nie wpłynie na to, że Nestle przestanie wykorzystywać ludzi by butelkować wodę pitną, nie jestem w stanie zrobić nic by zwierzęta przestały być torturowane, nie zmienię polityki facebooka ani reżimu Korei Północnej. Jedyne co mogę robić w tych kwestiach (i robię) to wziąć zwierzaka ze schroniska, nie kupować butelkowanej wody, segregować śmieci, nie korzystać z mediów społecznościowych, ludzi traktować z szacunkiem i generalnie akceptować ludzkie wybory. Polecam po prostu zaakceptować odmienność innych opinii i zamiast krytykować to, że ktoś wierzy w sprzeczną mi  ideę, staram się zrozumieć mechanizmy które sprawiają, że tak jest, przy jednoczesnym wpływie na osoby mi bliskie, czy wychowując swoje dzieci w taki a nie inny sposób. Generalnie staram się nie denerwować rzeczami na które nie mam wpływu i nawet negatywne sytuacje które spotykają mnie na co dzień staram się traktować jako coś, czym nie warto zaprzątać swojej głowy. Jeśli obca osoba jest wobec mnie opryskliwa, nie wpływa to na mój odbiór dnia bądź sytuacji i zyskuję na tym tylko ja. Takie podejście polecam każdemu, wyrozumiałość i dystans to jest jakiś sposób na życie który w rzeczywistości przekłada się na moje samopoczucie. Na nerwach tracisz tylko ty i nikt więcej.

I to polecam właśnie Tobie, żyj wg. własnych zasad i zmieniaj podejście najbliższych osób, nie narzucając nikomu własnego zdania. Oczywiście możesz zostać działaczką w wszelkich sprawach i poświęcić swoje życie pewnym ideom, to tylko Twój wybór i może być on tak samo satysfakcjonujący, jak i niszczycielski. Ja działam jako wolontariuszka i uszczęśliwia mnie to jak nic innego, więc może i Tobie pomoże coś takiego. Zorientuj się jakie masz możliwości, możesz pomagać w hospicjum, WOŚP'ie, schronisku czy jeszcze innej organizacji.

Powodzenia

Jeśli i ja mam na myśli to, co ty Herlino, a ty, to co autorka... smile to się podpisuję w pełni. Mnie podejście "braku wpływu" w wielu kwestiach wręcz uratowało. Sama przez wiele lat chciałam zostać misjonarzem świeckim, nawet nie robiło mi różnicy czy przy jakiejś organizacji humanitarnej czy episkopacie ds. misji ale wraz ze wzrostem wiedzy zrozumiałam, że ten wybór byłby dla mnie niszczycielski, a nie satysfakcjonujący, jak to ładnie ujęłaś, więc ograniczyłam swoje działania do tego co mogę tu teraz na miejscu. Też staram się nie denerwować rzeczami, na które nie mam wpływu, choć tu dużo pracy przede mną, ale wspomniane przez Ciebie negatywne sytuacje, które spotykają mnie na co dzień udaje mi się traktować jako lekcję i rozwój, a nie jakąś karę czy wiatr w oczy, nie pochylam się zbytnio nad tym. Ogólnie utożsamiam się z całym  Twoim postem, ale przede wszystkim ze zdaniem "wyrozumiałość i dystans to jest jakiś sposób na życie który w rzeczywistości przekłada się na moje samopoczucie"

I byłoby fajnie, gdyby autorka uściśliła o co chodzi.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

7

Odp: Gdzie leży granica?
Gary napisał/a:

Jeśli coś Ci się w twoim otoczeniu nie podoba, to możesz zacząć żyć wg swoich zasad -- żyć lepiej.

Dziękuję to dobra rada, tak właśnie czynie, ale mam jeszcze potrzebę zmieniać świat na lepsze. Jednak doszłam do przekonania, że skoro moje próby nic nie dają, bo jest tak jakby mrówka chciała posunąć ścianę, to może lepiej odpuścić. Moje zdrowie lepiej na tym wyjdzie.

Olinka napisał/a:

Twój post jest bardzo ogólny, dlatego trudno jest się do niego odnieść w sposób bardziej konkretny.
Na przykład napisałaś, że niektóre rzeczy chciałabyś zmienić, ale nie wiemy czy są to rzeczy dotyczące całego świata, czy jednak głównie Twojego życia i/lub najbliższego otoczenia - to wydaje się istotne.

Są to rzeczy, które się dzieją w skali globalnej. Używając słowa 'świat' to właśnie mialam na myśli.


Lady Loka napisał/a:

https://www.netkobiety.pl/t124569.html

dalej o to chodzi?

Nie. Teraz chodzi o coś zupełnie innego. Chociaż to też jest dobry przykład na rzeczy, które się dzieją na świecie choć my tego nie chcemy. Bo owszem można próbować powiedzieć ojcu, że jego zachowanie faworyzowania jednej siostry nad drugą jest krzywdzące, ale on wie swoje i daj mu spokój bachorze.

Herlina napisał/a:

Szkoda mi denerwować się antyszczepionkowcami, płaskoziemcami, władzy w naszym kraju, ale również i krzywdom na świecie wobec ludzi, zwierząt, i wszystkim tragicznym wpływom wielkich korporacji. Moje zdenerwowanie zasobami wodnymi na świecie nie wpłynie na to, że Nestle przestanie wykorzystywać ludzi by butelkować wodę pitną, nie jestem w stanie zrobić nic by zwierzęta przestały być torturowane, nie zmienię polityki facebooka ani reżimu Korei Północnej. Jedyne co mogę robić w tych kwestiach (i robię) to wziąć zwierzaka ze schroniska, nie kupować butelkowanej wody, segregować śmieci, nie korzystać z mediów społecznościowych, ludzi traktować z szacunkiem i generalnie akceptować ludzkie wybory.

Trafiłaś w punkt o to mniej więcej chodziło mi w tym poście. Z jednej strony chciałoby się zmieniać świat na lepsze, zaangażować się nawet w jakąś działalność czy stać się działaczką, ale to przynosi mierne efekty, za to trzeba się użerać dosłownie z większością, która ma odmienny światopogląd. Więc doszłam do wniosku, że może już lepiej zaakceptować to, że świat jest jaki jest, niewielki mam to wpływ i po prostu żyć swoim życiem, nie przejmować się opinia innych.

8

Odp: Gdzie leży granica?

"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz".
Staram się żyć wg tego motta. Świat zmieniamy zaczynając od siebie, od podejścia do wielu spraw, nastawienia pogodnego itp. Potem działamy na swoim terenie, dbamy o swój ogródek (to przenośnia) dając przykład innym. Być moze dobro pójdzie dalej i tak świat stanie się lepszy za naszą przyczyną. Inna droga jest bez sensu, to walka z wiatrakami, syzyfowa praca.
Potrzebę pomocy można realizować charytatywnie. To też jest forma zmieniania świata.
Po prostu przeżywajmy swoje życie tak by było wartościowe, a nie krzyczmy obelg wobec świata w ramach swoich "słusznych" idei.

"Więcej milczeć, niż gadać. Robić dobro, zamiast lamentować nad złem."

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Gdzie leży granica?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018