Trudny związek, na który nie mam już sił - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Trudny związek, na który nie mam już sił

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: Trudny związek, na który nie mam już sił

Zbieram siły, żeby móc zrobić jakiś krok w kierunku zmiany...

Od kilku lat spotykam się z mężczyzną, który najpierw był żonaty (tak wiem, to straszna głupota z mojej strony), a teraz od dawna jest po rozwodzie (jakieś 2 lata) i  nadal mieszka z byłą żoną i prawie dorosłym synem. Prowadzimy też razem wspólny biznes. Ale ja już nie mam siły na tkwienie w tej relacji.

Od ponad roku boję się poważnie porozmawiać co dalej, bo wcześniej każda wzmianka o wspólnej przyszłości była zamiatana przez niego pod dywan (a to brak pieniędzy na wynajem wspólnego mieszkania, a to moje mieszkania jest za małe dla nas dwojga, a to drugi syn szedł na studia i nie można go było stresować). Dodam że on ma swoje własne dwa mieszkania, które wynajmuje.. Jest dobrze, o ile jeździmy razem na weekendowe wypady czy wczasy, ale już świąt razem nie spędzamy. Nikt z jego rodziny nie wiem o moim istnieniu, pewnie się nawet nie przyznał, że jest po rozwodzie (a to że jest to akurat wiem na 100%). Ja też nikomu nie mogę powiedzieć o naszym pseudo związku, bo czym tu opowiadać? Czuję się żałosna i zmęczona tym, że jestem de facto sama od lat i oszukuję wszystkich dookoła, ale ciągle łudzę się że coś się jeszcze zmieni, skoro ciągle mówi że mnie kocha. Brak mi odwagi na zmianę o 180 stopni, ale to chyba jedne wyjście?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił

Ojej, wiem że chciałabyś usłyszeć coś innego, ale niestety bez "ostatecznej rozmowy" się nie obejdzie moim zdaniem. Musisz wyartykułować wprost i dosadnie jakie masz potrzeby i oczekiwania odnośnie waszego związku i albo facet coś zrobi albo do widzenia. Inaczej spalisz się psychicznie. Jeśli mu zależy to powinien uszanować twoje uczucia i zmienić coś, zwłaszcza, że ma możliwości. I co to znaczy "za małe mieszkanie dla dwojga"? Jak ludzie się kochają to i w komórce można mieszkać. Tylko, że jemu chyba zależy bardziej na tamtej relacji skoro nie może się z niej uwolnić .... Nie napisałaś, czy byłaś przyczyną rozpadu tego małżeństwa ale przypuszczam, że nie skoro on jeszcze siedzi tam, a nie u ciebie, pomimo rozwodu.... dziwne i dla mnie to zupełnie nie zrozumiałe...

3

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił

Nie byłam przyczyną rozpadu jego związku, bo ponoć już wcześniej nie było tam uczuć. Ale chyba i mnie nie kocha wbrew słowom, skoro nie potrafi nic zrobić. Jest mu po prostu wygodnie. A ja tkwię w jakimś marazmie. Rozważam pójście na psychoterapię, bo nie wiem czy sama dam sobie radę

4

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił

Porównaj sobie to co mówi, z tym co robi. Na ile możesz wierzyć jego zapewnieniom, że Cię kocha? Czym to okazał? Czy jest słowny - jak to mu wychodzi? Myślę, że on sobie znalazł kochankę od fajnej zabawy i ma "żonę" z dziećmi, z którymi realizuje swoje marzenia o rodzinie. Jesteś dla niego niestety niczym więcej, a dodatkiem do spełnionego życia. I widać, niewiele musi robić, żebyś przy nim została, wystarczy, że wypowie kilka kłamstw, zapewni że kocha, nakręci trochę wymówek i już, będziesz wierna i oddana kolejny rok.

5

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił

Dziękuję, chyba potrzebuję dostać porządnego kopa w cztery litery i spojrzenia na sprawę przez osoby trzecie

6

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił
hannkap napisał/a:

Zbieram siły, żeby móc zrobić jakiś krok w kierunku zmiany...

Od kilku lat spotykam się z mężczyzną, który najpierw był żonaty (tak wiem, to straszna głupota z mojej strony), a teraz od dawna jest po rozwodzie (jakieś 2 lata) i  nadal mieszka z byłą żoną i prawie dorosłym synem. Prowadzimy też razem wspólny biznes. Ale ja już nie mam siły na tkwienie w tej relacji.

Od ponad roku boję się poważnie porozmawiać co dalej, bo wcześniej każda wzmianka o wspólnej przyszłości była zamiatana przez niego pod dywan (a to brak pieniędzy na wynajem wspólnego mieszkania, a to moje mieszkania jest za małe dla nas dwojga, a to drugi syn szedł na studia i nie można go było stresować). Dodam że on ma swoje własne dwa mieszkania, które wynajmuje.. Jest dobrze, o ile jeździmy razem na weekendowe wypady czy wczasy, ale już świąt razem nie spędzamy. Nikt z jego rodziny nie wiem o moim istnieniu, pewnie się nawet nie przyznał, że jest po rozwodzie (a to że jest to akurat wiem na 100%). Ja też nikomu nie mogę powiedzieć o naszym pseudo związku, bo czym tu opowiadać? Czuję się żałosna i zmęczona tym, że jestem de facto sama od lat i oszukuję wszystkich dookoła, ale ciągle łudzę się że coś się jeszcze zmieni, skoro ciągle mówi że mnie kocha. Brak mi odwagi na zmianę o 180 stopni, ale to chyba jedne wyjście?

Przykro mi, ale ten związek nie przekształci się w coś, na co liczysz.
Jeśli mężczyzna naprawdę chce się związać z kochanką, to odchodzi od żony nie bacząc na odpowiedni moment, czy dzieci i Pikupik może Ci coś o tym powiedzieć, jeśli oczywiście zechce.
Nie brak u nas na forum takich historii.
Jesteś nie dość, że kochanką, to jeszcze kochanką w całkowitym ukryciu. Uważam, że to podwójnie upokarzające.
Oficjalnie jesteś w jego opowieściach wyłącznie wspólniczką biznesową, jestem tego pewna.
Jeśli facet zakocha się w kobiecie, to nie ma takiej siły, która by go powstrzymała od związania się z nią. A na pewno nie jest to za małe mieszkanie, studia dorosłego syna, albo brak pieniędzy.
No, chyba, że Twoje mieszkanie ma 10 metrów kwadratowych, to wyjdę na głupią, która się wymądrza wink bo to by mogło być rzeczywiście trochę ciasno.
Ale ... kochający się ludzie mieszkają razem w vanach nawet, to co im tam małe mieszkanie smile

7

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił
hannkap napisał/a:

skoro nie potrafi nic zrobić.

Potrafi, ale nie chce.

Jedyna sensowna rzecz, to zrobić ''sprawdzam''.
Krótka wiadomość ''Nie pasuje mi ten chory układ. Cześć, czołem. Nie kontaktuj się ze mną, dopóki nie będziesz wolny.''

Bez tyrad i negocjacji.

8 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-01-08 11:25:24)

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił

Zdaje się, że on jest wolny, tylko mu po prostu wygodnie w tym układzie. Ma dom, swoją bezpieczną bazę, przed rodziną i znajomymi też wszystko wygląda ok, nie naraża się na oskarżenia, że zostawił rodzinę. Ma fajny seks, wyjazdy, emocje związane z romansem. Nie ponosi kosztu związanego ze zmianami, ani ryzyka, że jak nie wyjdzie we wspólnym życiu z kochanką, to zostanie sam i będzie zaczynał od nowa. Nie musi się dostosowywać do życia z nową osobą. Tak sobie może romansować jak nie z tą to z inną, a na koniec zestarzeje się z eksżoną, która zajmie się nim na starość. Dla niego to najwyraźniej układ idealny. Moim zdaniem tak to wygląda z jego perspektywy. On myśli o sobie, wie że uczucia mogą się zmienić i nie chce sobie komplikować życia, dobrze mu jak jest.

9

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił
noben napisał/a:
hannkap napisał/a:

skoro nie potrafi nic zrobić.

Potrafi, ale nie chce.

Jedyna sensowna rzecz, to zrobić ''sprawdzam''.
Krótka wiadomość ''Nie pasuje mi ten chory układ. Cześć, czołem. Nie kontaktuj się ze mną, dopóki nie będziesz wolny.''

Bez tyrad i negocjacji.

Dokladnie tak jest. Akceptujesz cos, co sprawia, ze jestes nieszczesliwa. Po co zatem w to inwestujesz?
Moze warto uswiadomic sobie, jesli cos ci w relacji nie odpowiada, a nie idzie tego zmienic, to mozesz odejsc - na to masz wplyw.
Nie bardzo liczysz sie dla tego faceta i im szybciej spadna ci klapki z oczu, tym szybciej wyjdziesz z tego bankructwa emocjonalnego.

10

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił

Czasami tutaj na forum właśnie tak doradzam -- weźcie rozwód, a dalej żyjcie ze sobą.
On jest wolny formalnie, mógłby się do Ciebie wprowadzić, moglibyście razem zamieszkać.

Ale po co? Tak jak jest teraz, to jest dobrze...

Dodatkowo on może uważać, że jak z Tobą zamieszka, to się wasza relacja zepsuje. Żę będzie jak w kolejjnym małżeństwie. I może nawet z kim innym Cię zdradzi.

11

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił

Wszystko chyba już tu napisano. Panu jest wygodnie w obecnym układzie i nie pali się do zmiany sytuacji.
Ale w sumie jego tu nie ma, więc deliberowanie na jego temat mija się z celem. Ciebie więc pytam, dlaczego wciąż czekasz, dlaczego Ty scedowałaś na niego decyzję i od lat nie wiesz na czym stoisz, a od miesięcy nawet nie ma opcji rozmowy na temat, który Cię interesuje?
Tryb czekającego obserwatora też chyba jest wygodny :-/
I asekuracyjny.
Do niego masz pretensję, że nie podejmuje decyzji, ale sama też tego nie robisz.

12 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-01-08 13:06:33)

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił

Przecież facet w życiu się nie rozstanie z dotychczasowym trybem życia ,mając pod 50 z takim nastawieniem .
Nawet jak cudem ulegnie Autorce i się poświęci to z milionem jego nawyków,przywiązań,przyzwyczajeń takie wspólne zamieszkanie po pół roku się skończy wielkim hukiem.Tu Gary ma rację bo facet nie ma dobrowolnej chęci na zmiany ,które w gruncie rzeczy są możliwe i w zasięgu wcale wielkie rewolucje ,rozdmuchał trudności ponad miarę żeby nie zmienić nic ,a jak zmieni to być możne bez przekonania z pretensjami poczuciem straty i oczekiwaniami wielkiej nagrody zza jego poświęcenie takie oczekiwania są prawie nie możliwe do spełnienia oczywiście to moje domysły są ale w życiu tak się dzieje.Rozczarowanie wspólnym życiem w waszej sytuacji jest obarczone dużym prawdopodobieństwem.Obiecuje i się wycofuje bawi się tym z Autorką.
Hannkap naprawdę nie musisz się godzić na takie traktowanie Twoje oczekiwania nie są jakieś strasznie zaborcze,potrzeby masz normalne ,dałaś radę z wyrzutami ,skrupułami ,Twój facet nie on dalej kłamie i oszukuje siebie bliskich byłą żonę ,jego obraz jest dla niego najważniejszy jest ponad wszystkim to wbrew pozorom jest nienaturalne - to wykrzywiony egoizm w złą stronę niewiele jak najmniejszym kosztem od siebie straszliwy asekurant to niemęskie nawet trzymanie się spódnicy byłej żony ,mając już dorosłe dzieci .postawiłaś się jednak w sytuacji ,że akceptujesz coś na co nie masz zgody takiej pełnej bez oczekiwań
Wasz związek po rozwodzie nie wszedł na inny poziom ,dalej jest niejasną niejawną relacją w takiej sytuacji może nie rozwinąć się
zaczyna się wypalać,usycha i więdnie ,dalej jesteś ukrytą kochanicą ukrywaną przed światem ,facet cwany i kuty na cztery nogi nie ustąpi raczej jeżeli przez dwa lata niczego nie chciał zmieniać ,wytworzył w swoim środowisku cały system iluzji ,którego broni zwodzi wszystkich w koło
możliwe że siebie również a to wszystko do kupy na dłuższą metę jest nie w porządku .
Dla faceta w dłuższej perspektywie tkwienie w tym układzie też nie jest zdrowe tylko że pewnie on kompletnie nie zdaje sobie z tego sprawy i nikt i nic go nie przekona niema jeszcze somatycznych objawów odporny może być wyjątkowo .

13 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-01-08 13:14:54)

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił
paslawek napisał/a:

... takie wspólne zamieszkanie po pół roku się skończy wielkim hukiem

Dokładnie tak.
Nawet był tutaj gdzieś wątek kochanki, której kochanek to powiedział wprost.
Nie odejdzie od żony, bo jak zamieszka z kochanką, to życie będzie do bani -- kolejne skłócone, niemiłe dla siebie, trudne małżeństwo.

Autorka mówi, że boi się poruszać pewnych tematów.
To tak samo byłoby z innymi rzeczami gdyby mieszkali razem -- pojawiłyby się inne tematy warte draki.
Na przykład relacje z żoną... albo zdrady... albo zwykłe życie ze sobą ("skarpety rzucone w kąt", "nie zamknięta klapa od ubikacji").

14 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-01-08 13:35:12)

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił

Tak jak na ogół bywam zwolennikiem radykalnego odcinania (mogę se być co nie smile ),bo takie moje subiektywne doświadczenia są życiowe i przeniesienia z innych moich problemów w przeszłości ,tak w sytuacji Autorki sugerował bym raczej stopniowe wygaszanie uczuć ,filtrowanie ich ,niech samo się wypali to przywiązanie ,bez dramatów walki na noże o rację słuszności roszeń na wzajem tego można by uniknąć,odwet jest słabym motywatorem.Urazy wleką się za człowiekiem jeżeli się ich nie wyleczy i nie zrobi porządku z przekonaniami/oczekiwaniami.
Tym bardziej że macie wspólny biznes o swoich sprawach Autorko pomyśl z rozwagą i uważnie masz czas .
Nie wiem czy psychoterapia przyśpieszy proces rozstawania się ,pewnie nie zaszkodzi Ci w życiu bycie asertywną .
Możesz lepiej poznać siebie jak myślisz i jak odczuwasz ,poznasz głębsze przekonania źródła uczuć,emocji swoje wzorce ,deficyty,mocne strony ,potrzeby .

15 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-08 13:42:23)

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił

nie wiadomo czym się skończy, moze hukiem, może nie smile na pewno przez huk musiałby przejść On- bo jak Ty ukryta to i rozwód ukryty ?

kiedyś właśnie spotkałam się z tym w ukłądzie biznesowym- powiedział mi jeden Pan mający biznes z żoną w wielkiej tajemnicy gładząc mnie po rączce wink że On z żoną od paru lat są po rozwodzie. Była to chyba informacja dla wytypowanych kochanek potencjalnych big_smile bo naprawdę nikt o tym nie wiedział, a po paru latach więcej wszyscy byli w szoku nawet bardzo bliscy przyjaciele że tam jest jakiś rozwód.

Bo jak mieli nie być, skoro ja tez bywałam w ich domu i tam był normalny dom z czułą troską żony o męża dziećmi w różnym wieku itd.
więc różne są układy.

ale co do Ciebie i jego--- czegoś wam jako parze zabrakło, że On nie zobaczył w Tobie kandydatki na wspólne życie, bo zgadzam się z koleżankami- gdyby to zobaczył, szybko by się po tym rozwodzie na to zdecydował.
niefajnie z jego strony że Cię zwodzi bzdurkami typu za ciasne mieszkanie itd.

więc gdyby czuł jak Ty, ten huk wokół siebie, zmianę statusu, reakcje znajomych itd by przeszedł. po prostu nie chciałby stracić ukochanej.
Ale to Ty odpowiadasz za swoje życie. W tym układzie jest na to Twoja zgoda. A moze Ty też się boisz tych skarpetek i klapy od WC jak Gary pisał ? smile

16

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił
hannkap napisał/a:

...

Od kilku lat spotykam się z mężczyzną,  i  nadal mieszka z byłą żoną i prawie dorosłym synem.

każda wzmianka o wspólnej przyszłości była zamiatana przez niego pod dywan (a to brak pieniędzy na wynajem wspólnego mieszkania, a to moje mieszkania jest za małe dla nas dwojga, a to drugi syn szedł na studia i nie można go było stresować). Dodam że on ma swoje własne dwa mieszkania, które wynajmuje.. Jest dobrze, o ile jeździmy razem na weekendowe wypady czy wczasy, ale już świąt razem nie spędzamy. Nikt z jego rodziny nie wiem o moim istnieniu,
. Ja też nikomu nie mogę powiedzieć o naszym pseudo związku, bo czym tu opowiadać? Czuję się żałosna i zmęczona tym, że jestem de facto sama od lat

Powinnaś zmienić temat wątku, bo ten dziwny układ związkiem nie jest. Facet jest w związku i we wspólnym gospodarstwie domowym z była żoną, nie z Tobą. Nikt nawet nie wie o Twoim istnieniu.

W Twoim życiu nikt nie wie o jego istnieniu.

Czujesz się nieszczęśliwa.

Co to ma być w ogóle? Nawet nie wiem jak to nazwać? On przyjeżdża tylko od czasu do czasu Cię bzyknąć, tak?

17

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił
hannkap napisał/a:

Zbieram siły, żeby móc zrobić jakiś krok w kierunku zmiany...

Od kilku lat spotykam się z mężczyzną, który najpierw był żonaty (tak wiem, to straszna głupota z mojej strony), a teraz od dawna jest po rozwodzie (jakieś 2 lata) i  nadal mieszka z byłą żoną i prawie dorosłym synem. Prowadzimy też razem wspólny biznes. Ale ja już nie mam siły na tkwienie w tej relacji.

Od ponad roku boję się poważnie porozmawiać co dalej, bo wcześniej każda wzmianka o wspólnej przyszłości była zamiatana przez niego pod dywan (a to brak pieniędzy na wynajem wspólnego mieszkania, a to moje mieszkania jest za małe dla nas dwojga, a to drugi syn szedł na studia i nie można go było stresować). Dodam że on ma swoje własne dwa mieszkania, które wynajmuje.. Jest dobrze, o ile jeździmy razem na weekendowe wypady czy wczasy, ale już świąt razem nie spędzamy. Nikt z jego rodziny nie wiem o moim istnieniu, pewnie się nawet nie przyznał, że jest po rozwodzie (a to że jest to akurat wiem na 100%). Ja też nikomu nie mogę powiedzieć o naszym pseudo związku, bo czym tu opowiadać? Czuję się żałosna i zmęczona tym, że jestem de facto sama od lat i oszukuję wszystkich dookoła, ale ciągle łudzę się że coś się jeszcze zmieni, skoro ciągle mówi że mnie kocha. Brak mi odwagi na zmianę o 180 stopni, ale to chyba jedne wyjście?

Niestety wiesz jaka jest prawda ?
Nie pocieszy Cię to, ale bardzo dużo kobiet ma to za sobą i zazwyczaj dzielą się na dwie grupy.
Te zakochane które w uparte wmawiają sobie ze to się uda . Gdy następuje kryzys adrenalina roznosi Ci mózg. A potem kolejny raz to samo. A przez to, ze rzucasz słowa na wiatr jesteś coraz mniej wiarygodna. Facet już ma zakorzeniony fakt ze skoro nie jesteś konsekwentna może przecież sprawdzić jaka masz wytrzymałość . A potem on się postara troszkę bardziej i tak latami bd się ciągło .
Albo!
Te drugie. Konsekwentne !
(Uwierzcie mi, ze ktoś się znajdzie szybciej niż wam się wydaje ! )
Te które powiedziały dość ! Nie ma lepszego lekarstwa jak odcięcie się ! Zero kontaktu, zero śladu. Wkoncu zacznie i on cię szukać ale ciebie nie będzie . Ty już dawno zapomnisz a on ze nie dokończył tego co chciał, będzie miał jescZe większy sentyment. Ale ty będziesz nim już gardzić . wink

18 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-01-09 02:06:36)

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił

haha zawsze mowia, ze nie ma uczuc albo cos w tyn stylu. a co ci niby mial powiedziec? kopnij w cztery litery i uloz se zycie. nie masz na co czekac, nawet jak jasnie pan sie zdecyduje to i tak za jakis czas se znajdzie druga taka (a raczej juz trzecia) naiwna jak ty.
na drugi raz nie bierz sie za zonatych.

19

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił

Dziękuję Wam wszystkim za trafne komentarze.

Macie rację, ja też uważam że to żaden związek ze mną. Silniejsze więzy łączą go z byłą żoną niż ze mną. Facet jest już po 50stce, skoro przez tyle czasu nic nie zmienił, to znaczy że jego zdaniem nie warto poświęcać dla mnie swojego ułożonego życia.

Ale ja też nie jestem bez winy, bo raz że nie powinnam w ogóle dopuścić od początku do naszych spotkań, a później, po jego rozwodzie, powinnam wyjaśnić ostatecznie nasz status. Teraz jest mi bardzo ciężko, bo łączą nas sprawy zawodowe, a poza tym boję się tego... Tego, że zostanę sama (choć to absurdalne, bo przecież w gruncie rzeczy jestem sama), tego że nie będę miała z kim wyskoczyć w góry albo pójść nawet na głupi spacer . Ale wiem też, że ten chory układ spala mnie psychicznie.

Pozostaje mi teraz wybrać: albo ostateczna rozmowa i szybkie zakończenie naszej znajomości (pewnie na wszystkich polach, choć zawodowo nie będzie to łatwe i szybkie), albo jej powolne wygaszanie (a może do tego dojść samoistnie, bo od jakiegoś czasu już się coś wypala)

20

Odp: Trudny związek, na który nie mam już sił
hannkap napisał/a:

Ale ja też nie jestem bez winy, bo raz że nie powinnam w ogóle dopuścić od początku do naszych spotkań, a później, po jego rozwodzie, powinnam wyjaśnić ostatecznie nasz status. Teraz jest mi bardzo ciężko, bo łączą nas sprawy zawodowe, a poza tym boję się tego... Tego, że zostanę sama (choć to absurdalne, bo przecież w gruncie rzeczy jestem sama), tego że nie będę miała z kim wyskoczyć w góry albo pójść nawet na głupi spacer . Ale wiem też, że ten chory układ spala mnie psychicznie.

Teraz to już nie ma co się obwiniać. Nosimy w sobie różne braki i próbujemy je w różne niezdrowe sposoby zapełnić, czasem długo nie zdajemy sobie z ich sprawy- nie obwiniaj się teraz za to, że pozwoliłaś sobie na taką relację. Ja uważam jak Catlady- on po prostu przyjeżdżał bzykać. To on jest tym złym, a nie ty.
Nie bój się tego, że zostaniesz sama- bo ty cały czas byłaś i jesteś sama. Nie wiele się zmieni oprócz tego, że ktoś poświęcał Ci parę/paręnaście godzin w tygodniu.
Najważniejsze, że wiesz, że "ten chory układ spala Cię psychicznie"- ładnie to nazwałaś. To już myślę duży krok, by tę farsę zakończyć i poszukać mężczyzny, dla którego w życiu nie będziesz tylko miłym dodatkiem.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Trudny związek, na który nie mam już sił

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024