Witam,
Drogie Panie mam do was pytanie w dosyć ważnej dla mnie kwestii. Sytuacja wyglada następująco- rok temu poznałem dziewczynę. Po pewnym czasie zaczęliśmy się spotykać. Nie planowaliśmy tego a na pewno nie ja (wyglada na starsza) ponieważ między nami jest 17 lat różnicy (ona ma 18). To było zwykle spotykanie (bez podtekstów).
Ona pierwsza powiedziała, ze kocha i na początku mnie to przestraszyło, tym bardziej ze Agnieszka planowała już wspólna przyszłość, oglądała domy jak byliśmy na spacerach, podsyłała zdjęcia sypialni oraz kuchni. Wiadomo była i sielanka były i czasami kłótnie. Jak to w każdym związku. Jednak te drugie długo nie trwały ponieważ ja do osób pamietliwych czy lubiących się kłócić nie należę i szybko sobie wszystko wyjaśnialiśmy. Oczywiście jej rodzice jeszcze o nas nie wiedzieli.
Kilka dni temu mieliśmy rocznice i było bardzo spoko, ale to co stało się ostatnio, tego nie potrafię pojąć...
Zawsze było kocham, kocham, jesteś najważniejszy itd. Tak tez mówiła pewnego wieczora, mówiła ze za jakiś czas chciała by mieć dzidziusia. Ja jakoś średnio ale z czasem stwierdziłem ze jednak no spoko może być.
Kolejny dzień mniej rozmawialiśmy / pisaliśmy ale to co się stało następnego. Napisała ze już nie może, jest jej przykro, przeprasza ze nie osobiście bo jakby to robiła na żywo to dalej byśmy byli razem dlatego woli napisać i zerwać.
To był szok, straszny szok. Przez pare dni się nie odzywałem bo myślałem ze chciałem żeby chwile odpoczęła, przemyślała. Jednak po kilku dniach napisałem ze chciałbym się spotkać bo mam kilka jej rzeczy i odpisała ze koleżankę po nie przyśle. (Od jednej z jej koleżanek dowiedziałem się ze po nocach spać nie może, płacze). Ja jednak wolałem te rzeczy oddać osobiście. Gdy pojechałem i się spotkaliśmy, tzn Agnieszka szła do mnie po rzeczy to nawet się nie zatrzymała, przeszła i traktowała jak powietrze. Był moment ze się zawahała ponieważ zapytałem czy jej nie szkoda tego roku bo naprawdę wiele przeszliśmy.
A później powiedziała coś co mnie zszokowało i co sprawia ze pewnie mnie bardzo nienawidzi. Otrzymuje ona od kogoś wiadomości typu zgiń, karma wróci za to ze go zostawiłaś, oraz głuche telefony. Podejrzewa oczywiście mnie lub kogoś z moich znajomych.
Ja cały czas wierze w to ze jeszcze będziemy razem i naprawdę głupota byłoby robienie czegoś takiego. Jedyna osoba która przyszła mi na myśl i która ona tez powiedziała jak zapytałem kto był przeciwko nam to jedna z jej koleżanek. Tylko teraz ta koleżanka ja pociesza. W ogóle dziwna sytuacja bo ja sam dostałem kilka miesięcy temu wiadomość, ze Agnieszka mnie zdradza i ze jak chce więcej info to żebym się kontaktował. Ktoś wie ze to mój słaby punkt bo owszem kiedyś byłem zdradzany i miałem problemy z zaufaniem i Agnieszka to pierwsza kobieta jakiej zaufałem. Oczywiście podejrzenia po tej pierwszej wiadomości padły tez na taka inna dziewczynę która kiedyś się koło mnie „kręciła” ale zacząłem być z Agnieszka.
Czy macie jakieś rady, czy myślicie ze jeszcze wrócimy do siebie? Jeśli chcecie po mnie jechać to serio darujcie sobie bo i tak snuje się bez życia przez te cała sytuacje.
Dzięki za odp