Hej,
Temat jest może wstydliwy, ale jestem bardzo ciekawa opinii osób zwłaszcza żyjących już długo w samotności i jednocześnie celibacie
Może nie będę się rozpisywać za bardzo, bo gdzieś chyba pisałam o moim rozstaniu, ale jestem już 1,5 roku sama.
A zatem od 1,5 roku z nikim nie byłam w związku co za tym idzie, żadnych spraw łóżkowych. Wiem, że do tego nie trzeba związku, ale ja już raz to przerabiałam i wiem, że nie nadaje się na żadne takie jednorazowe wyskoki, bo ani nie mam z tego radości ani przyjemności.
I nie jestem tez oziębla, bedac w związku cieszę się ta strefa, lubię brać jak i dawać przyjemność. Więc tutaj jest wszystko w porządku.
A Będąc już tak długo samej zauważam dwie niepokojące sprawy.
Jedna, że w wyniku przepracowania, stresu nie mam w głowie myśli o amorach, seksie itp.
A druga, gorsza ponieważ z mężczyznami mi kompletnie nie wychodzi, jakieś takie felerne przypadki mi się zdarzają, to nagle ktoś zamiast dwójki dzieci ma 3,albo ma żonę, albo nie myśli o niczym poważnym tylko trochę poszaleć no i lista jest długa takich dziwnych akcji.
No i tu wkracza jakaś dziwna strefa.
Kobiety.
Zaczęły mi się podobać kobiety, przyglądam się im lapczywie i co do ładniejszych jestem miła. Jedna mi wyznala, że się jej podobam i że jest bi. Ale nie jest w moim typie. I tutaj wchodzi ona.
Jest starsza ode mnie- z dychę, może nawet ponad. Nie jest jakaś super laska, zadbana owszem ale jest otyla i niezbyt ładna. No i tu się dziwnie z tym czuje, bo bardzo mi się podoba. I zaprosiła mnie do niej na kolacje, ale ma swoją restauracje i teraz nie wiem, ja już zeswirowalam doszczętnie i wydaje mi się, że mnie zaprasza do siebie ale gdzie? Do restauracji która jest zamknięta czy do domu? Tego nie ustaliłam, bo tak enigmatycznie to powiedziała, że sama nie wiem. Po świętach.
Może już wariuje, a jeśli tak to do jakiego momentu mnie to doprowadzi...
Jak tam u Was? Nie oszalała z samotności Wasza orientacja?