Jak się uporać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

Temat: Jak się uporać?

Hejka wszystkim, otóż mam taki problem. Jestem z związku z chłopakiem który podoba mi się od ponad roku, byłam  nim bardzo zakochana  Obecnie jestemy już 2 dni w związku, a ja się boję mu zaufać i nie odczuwam już tej miłości jak wcześniej... Wiem że to brzmi śmiesznie, ale może życie w przeszłości to zlepek nieszczęść i porażek. Chciałabym się zakochać w nim bo sam mi mówi że widzi nas w przyszłości itp. Chce ufać i kochać, ale boję się że mnie zostawi. Jak mam w końcu zostawic przeszłość za soba, od razu wspomne że moja matka bardzo często mi mówi że mój związek i tak się rozpadnie, jest bardzo toksyczna

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak się uporać?

Czy dobrze rozumiem, że jak nie byłaś w nim związku, to byłaś w nim zakochana, a od dwóch dni jesteś w związku i Ci przeszło?
Czy nie przemawia przez Ciebie jakieś wstępne przerażenie pt. "teraz będzie inaczej"?

Nikt nie może przewidzieć przyszłości. Ani zapewnienia, że i tak się rozpadnie, ani że zawsze będziecie już razem nie są prawdziwe. Nie wiesz jak będzie. Tym bardziej Twoja matka nie wie. ALE. Ale jeśli Ty uważasz, że się rozpadnie i będziesz spędzać dni w strachu, niepewności, bojąc sie, że on odejdzie, bojąc się zaufać to sama zniszczysz jakiekolwiek szanse na fajne bycie razem.

A nie możesz... tak po prostu... wychodzić z nim na randki, chodzić na spacery i spędzać czas i tyle? Tak codziennie od nowa, PO PROSTU spędzać czas, bez myślenia o wielkich ideach jak zakochanie zaufanie rozstanie miłość przyszłość toksyczność... Po prostu być?

If you can be anything, be kind.

3

Odp: Jak się uporać?

Istnieją w mózgu różne obszary odpowiedzialne za motywację, odczuwanie przyjemności, lęku, poczucia bezpieczeństwa. Jednym z nich jest jądro półleżące, którego działanie zostało kiedyś ciekawie zbadane na szczurach. Tak w skrócie: badano jego aktywność z trzech warunkach: neutralnym (typowe laboratorium), domowym (ciemnawo, cicho) oraz stresującym (głośna rockowa muzyka, jaskrawe światło). W warunkach domowych strefy wywołujące apetyt (motywacja by z ciekawością szukać i próbować tego, co było dostępne) powiększały się znacznie sprawiając, że szczury ochoczo poruszały się po klatkach. Z kolei w warunkach stresujących ten sam obszar był dominowany przez strefy generujące strach, kiedy to nasze szczurki stanowczo unikały eksploracji klatki i próbowania dostępnego jedzenia i picia. Klatka, dostępne smakołyki były te same - zmieniał się tylko kontekst.

U Ciebie działa to w podobny sposób. Póki chłopak był daleko i nie wyzwalał lęku przed bliskością, Twój mózg był na tyle zrelaksowany by pozwolić sobie na pozytywne emocje. Teraz, gdy weszłaś z nim w związek prawdopodobnie zalały Cię stresujące wizje i lęki (trochę jak ta głośna muzyka u szczurów i jaskrawe światło), które na poziomie neuroprzekaźników "kradną" Ci możliwość odczuwania tej miłości, którą czułaś wcześniej. To nie oznacza, że już jej nie ma. Oznacza to, że jesteś zbyt przestraszona by móc ją odczuć. Jeżeli lęk opadnie, te pozytywne emocje będą mogły ponownie dojść do głosu.

Jeżeli oglądasz film, to czy od samego początku zastanawiasz się "a co jeżeli mi się nie spodoba? a co jeżeli zmarnuję dwie godziny?" Pewnie nie i nawet nie przechodzi Ci przez myśl, żeby nie włączyć go tylko dlatego, że jest szansa, że będzie słaby. A tak właśnie wygląda Twoje podejście do tej relacji w tym momencie. Podejdź do niej na luzie, bez wróżenia z fusów i innego przewidywania przeszłości. Pozwól sobie na otwartość i ciekawość tego związku.
Czy ktoś Ci obieca, że Pan Cię nie zostawi? Nie. Ba, nikt mu nie obieca, że Ty go nie zostawisz! Ale czy świadomość, że umrzesz oznacza, że należy się zabić tu i teraz, no bo jaki jest sens skoro i tak to wszystko się skończy? No nie, bo warto jest doświadczyć tego, co się zadzieje w międzyczasie. Tak samo tutaj, pozwól sobie na doświadczanie tu i teraz, bo nawet jeżeli kiedyś się to skończy, to tym bardziej warto jest się cieszyć obecną chwilą smile

Nie wiem jak blisko fizycznie masz mamę, ale stanowczo trzeba ją od tematu odciąć.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018