Hej,
Chciałam podzielić się z Wami problemem, bo mam wrażenie, że zaraz zwariuję.
Rok temu poznałam w pracy chłopaka, w którym podoba mi się właściwie wszystko, nigdy w moim życiu nie spotkałam takiej osoby, po prostu idealnej dla mnie z wyglądu i charakteru. Od razu okazało się, że ma dziewczynę, ale często do mnie pisał. Na początku było to dla mnie czysto przyjacielskie, bo mamy po prostu bardzo dużo wspólnego. Z czasem jednak te rozmowy zrobiły się flirciarskie, coraz bardziej i bardziej. Jednocześnie było to delikatne, raczej jakieś sugestie, ale nie doszło absolutnie do żadnej zdrady, dotyku, ani nawet bardziej bezpośrednich tekstów. Ta dziwna sytuacja trwała ok. miesiąc, a ja idiotycznie zaczęłam się zakochiwać.
Po tym czasie napisał mi wiadomość, że poczuł do mnie coś więcej niż do przyjaciółki i zachował się źle, bo przecież jest w związku i nie chce dawać mi sprzecznych sygnałów, że przeprasza itp. Odebrałam to w sumie bardzo pozytywnie, wiadomo serce mnie zabolało, ale ucieszyłam się, że jest taki porządny wobec swojej dziewczyny, bo jak dla mnie to kolejny plus jego osoby i cieszę się, że takie istnieją.
Przez jakiś czas, około 2 msc zdystansował się ode mnie, aaaale potem wszystko zaczęło wracać wręcz z podwójną siłą. Znowu takie gadki, tym razem też szukał dotyku, wysyłał romantyczne piosenki, pisał też po pracy. Postanowiłam, że nie dam się tak i skonfrontuję tę sytuację. Wzięłam go na rozmowę i powiedziałam, że widzę, że coś znowu się dzieje i żeby ustosunkował się do tego. Na to on mi odpowiedział, że wtedy parę miesięcy wcześniej powiedział swojej dziewczynie, że zakochał się we mnie, ale uważa, że jak coś się psuje to nie powinno się tego od razu wyrzucać i zamieniać na nowe więc postanowili, że spróbują to naprawić. Że nie chce traktować mnie jako opcje B i przeprasza jeżeli znowu przekroczył jakieś granice.
Pare miesięcy temu przeniesiono jego dział więc pracuje już w innym miejscu i nie mamy ze sobą w ogóle styczności (super). Niestety nie mogę o nim zapomnieć, bo co jakiś tydzień-dwa przypomina mi o sobie. Często w tych wiadomościach są jakieś słodkie rzeczy, stworzył dla mnie specjalną playliste na spotify gdzie dodaje same piosenki w stylu 'jeszcze kiedys będziemy razem' (wiem, że patrzy na teksty, bo na początku tego wszystkiego rozmawialiśmy piosenkami). Ja sama nigdy do niego nie piszę. Staram się odpisywać neutralnie - nie jakoś zimno żeby nie zaczął pytać co mi jest, ale też nie ciągnąć zbyt rozmowy.
Prawda jest taka, że nie mogę o nim zapomnieć. Czuję, że on jest miłością mojego życia, kimś na kogo zawsze czekałam. Jednocześnie myślę, że gdyby on czuł to samo - wybrałby mnie, nie jest po ślubie ani nie ma dzieci. Mam wrażenie, że po prostu bawi się moimi uczuciami, może nawet nie jakoś nikczemnie, ale po prostu to jakaś taka odmiana od codzienności. W końcu wie co do niego czuję.
Próbuję się wyleczyć - nie wdawać z nim w żadne gadki, chodzę na randki z innymi. To na nic, on ciągle wraca. Zawsze miałam raczej chłodne podejście do miłości, ale tu po prostu wariuję. Nie daję sobie rady.
Czasem myślę, że najlepiej byłoby po prostu zablokować go, ale mamy wspólnych znajomych no a on tak naprawdę nic mi nie zrobił żeby zasłużyć na takie ekstremum.
Macie jakieś pomysły co zrobić żeby się wyleczyć? To trwa już rok i w ogóle nie jest lepiej
Odbiera mi to chęci do wszystkiego.