Dzieje jednej internetowej znajomości - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dzieje jednej internetowej znajomości

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Dzieje jednej internetowej znajomości

W zasadzie nie wiem po co to piszę, chyba po to żeby się wygadać.

Przez 8 miesięcy pisałam z pewnym Brytyjczykiem.
Poznaliśmy się na forum muzycznym, które wspólnie śledzimy.
Pisaliśmy wiele godzin każdego bitego dnia.
Nie było praktycznie dnia by on (bądź ja) nie zaczynał go od "dzień dobry" a na zakonczenie "dobranoc". Z czasem przyznał ze chodzi mu o coś więcej niż tylko przyjaźń. Był bardzo słodki aczkolwiek nie bez wad.
Bardzo się wkręciłam. W lutym przytrafiła się okazja by się spotkać na koncercie. Przed - wspólna herbata i pogawędka. W trakcie trzymanie za rękę i inne drobne romantyczne gesty. Czuły uścisk na pożegnanie. Następnego dnia zapytał czy chcialabym kontynuować. Był cały w skowronkach że tak. Obietnice przylotu do Polski, regularnych widzeń. Planowanie wspólnych podróży i przyszłości.
I nagle coś się popsuło. Drobne sprzeczki i jedna kłotnia o kompletna bzdurę podczas której powiedziałam coś głupiego pod wpływem nerwów (kwestia nie dotyczyła jego osobiście tylko sytuacji na świecie więc nic co mogłoby go urazić itd) . Zapytał czy jestem aż tak głupia ze mam taką opinie na tą według mnie bzdurną sprawę. Napisałam że tak i że nie musi ze mną rozmawiać. Napisał że nie będzie. Unioslam się urażoną dumą. Tydzień cichych dni. W końcu odezwałam się, bo nie lubię być skłóconą z kimkolwiek, bardzo mnie to niszczy psychicznie. Napisał, że i tak planował się odezwać jeślibym ja tego nie zrobiła. Ale w następnym zdaniu stwierdził że wydaje mu się że nie jesteśmy "kompatybilni", cokolwiek miałoby to znaczyć mimo że dobrze się dogadywaliśmy poza tymi małymi sprzeczkami, i że nie chce żeby było tak jak na początku. Zapytałam żeby szczerze napisał czy uważa że jestem za głupia dla niego. Napisał że są momenty ze tak. Złożył propozycje. Nie chce być zarezerwowany tylko dla mnie, chce mieć inne opcje, żeby żadna ze stron nie była zła jeśli pojawi się ktoś inny, albo mozemy pozostać przyjaciółmi. Ale zaznaczył że uczucia mogą wrócić i dał do zrozumienia ze może będzie z tego coś jeszcze. Ale ja napisałam, że nie chce być rozpatrywana przez niego jako plan awaryjny.
Zapewniał że ma względem mnie uczucia i zawsze będzie miał jak do wszystkich których kiedykolwiek kochal.
I tak się zastanawiam czy gdyby były jakiekolwiek uczucia to czy odpuścił by sobie po takiej sprzeczce. Rano tego samego dnia,w który pokłóciliśmy się jeszcze pisał takie słodkie rzeczy. Może z tydzień przed zapewniał że nigdy by mnie nie zostawił, że mam dobre serce i że nie ma we mnie nic czego można by nie kochać, że akceptuje to co we mnie nieperfekcyjne.
I totalnie odpuścił po jednej klotni...
Boli. Nawet bardzo.
Teraz obsesyjnie sledze go w social mediach. Wydaje mi się że próbuje z kimś innym. Na forum muzycznym kompletnie mnie ignoruje. Z ludzi bardzo sobie bliskich stalismy się obojętni względem siebie. Tzn on się stał. Ja wciąż o nim myślę i zastanawiam się czy naprawdę coś do mnie czuł czy to była tylko gra,w którą ja naiwna uwierzyłam.

Pozostała mi tylko kartka pamiątkowa z tego lutowego koncertu na której odręcznie napisał, że bardzo by chciał żebyśmy spędzali więcej czas ze sobą i że jestem "one and only" a jego życie jest w końcu pełne...

Dzięki za przeczytanie. Przepraszam za błędy i interpunkcję. Pisane na telefonie.
Pozdrawiam wszystkich w cierpieniu.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dzieje jednej internetowej znajomości

Na Twoim miejscu zrezygnowałabym definitywnie z kontynuowania tej znajomości. Przynajmniej do czasu póki się nie zdystansujesz i nie zaczniesz faceta traktować jak kumpla, bo Ty się wkręciłaś, ale wiele wskazuje na to, że on nie.
Wygląda na to, że chociaż początkowo zapowiadało się to na interesującą znajomość, która mogła przerodzić się w coś więcej, to z biegiem czasu sytuacja uległa zmianie.
Ten facet już wcześniej, tj. zanim nastąpiło miedzy Wami spięcie, jak sama wspomniałaś, zaczął myśleć niepochlebnie o niektórych Twoich przekonaniach, a rzeczona sytuacja tylko przechyliła szalę na Twoją niekorzyść. Zostałaś zakwalifikowana jak ktoś, kto się nadaje do relacji na przeczekanie, dopóki nie pojawi się ktoś bardziej interesujący. Możesz się karmić nadziejami, ale prędzej czy później ktoś taki się pojawi, a Ty będziesz cierpiała jeszcze bardziej
Nie wiem do końca czego wyrazem jest śledzenie tego faceta na mediach społecznościowych, ale ranisz w ten sposób samą siebie. Zrezygnuj z tego dla własnego dobra. Nie musisz go usuwać zaraz ze swoich znajomych, ale po prostu nie zaglądaj na jego profil, znajdź sobie inne zajęcia, żeby Cie nie korciło i żebyś nie rozpamiętywala tego, co się wydarzyło.

3

Odp: Dzieje jednej internetowej znajomości

nic nie czuł bo się nawet nie znacie.
"Z ludzi bardzo sobie bliskich stalismy się obojętni względem siebie"
no faktycznie, bardzo bliscy sobie byliście... wirtualnie;)

a wracając do wątku, że zraziłaś go do siebie jednym głupim tekstem to tak, jest to możliwe.
gdyby mój potencjalny partner, w przypływie emocji wyskoczył np z tekstem, że w jego mniemaniu szczepienia służą depopulacji ludzkości to nigdy już na niego nie spojrzalabym w ten sam sposob. Albo, że nienawidzi gejów. albo, że jak nikt nie patrzy to kopie psa. itd. można kogoś zrazić do siebie na zawsze jednym zdaniem.

4

Odp: Dzieje jednej internetowej znajomości
MagdaLena1111 napisał/a:

Na Twoim miejscu zrezygnowałabym definitywnie z kontynuowania tej znajomości. Przynajmniej do czasu póki się nie zdystansujesz i nie zaczniesz faceta traktować jak kumpla, bo Ty się wkręciłaś, ale wiele wskazuje na to, że on nie.
Wygląda na to, że chociaż początkowo zapowiadało się to na interesującą znajomość, która mogła przerodzić się w coś więcej, to z biegiem czasu sytuacja uległa zmianie.
Ten facet już wcześniej, tj. zanim nastąpiło miedzy Wami spięcie, jak sama wspomniałaś, zaczął myśleć niepochlebnie o niektórych Twoich przekonaniach, a rzeczona sytuacja tylko przechyliła szalę na Twoją niekorzyść. Zostałaś zakwalifikowana jak ktoś, kto się nadaje do relacji na przeczekanie, dopóki nie pojawi się ktoś bardziej interesujący. Możesz się karmić nadziejami, ale prędzej czy później ktoś taki się pojawi, a Ty będziesz cierpiała jeszcze bardziej
Nie wiem do końca czego wyrazem jest śledzenie tego faceta na mediach społecznościowych, ale ranisz w ten sposób samą siebie. Zrezygnuj z tego dla własnego dobra. Nie musisz go usuwać zaraz ze swoich znajomych, ale po prostu nie zaglądaj na jego profil, znajdź sobie inne zajęcia, żeby Cie nie korciło i żebyś nie rozpamiętywala tego, co się wydarzyło.

Wiele prawdy jest w tym co piszesz. Nie mam zamiaru reanimować tego związku absolutnie. Mam też nauczkę na przyszłość by się w coś podobnego nie angażować. Żebym się jeszcze tylko umiała pochamowac z tym śledzeniem... Bo to jest jak sypanie soli na rany.
Dziekuje za Twoje spostrzeżenia.

5

Odp: Dzieje jednej internetowej znajomości
sosenek napisał/a:

nic nie czuł bo się nawet nie znacie.
"Z ludzi bardzo sobie bliskich stalismy się obojętni względem siebie"
no faktycznie, bardzo bliscy sobie byliście... wirtualnie;)

a wracając do wątku, że zraziłaś go do siebie jednym głupim tekstem to tak, jest to możliwe.
gdyby mój potencjalny partner, w przypływie emocji wyskoczył np z tekstem, że w jego mniemaniu szczepienia służą depopulacji ludzkości to nigdy już na niego nie spojrzalabym w ten sam sposob. Albo, że nienawidzi gejów. albo, że jak nikt nie patrzy to kopie psa. itd. można kogoś zrazić do siebie na zawsze jednym zdaniem.

Masz rację. Ale później wytłumaczyłam mu, że to było wszystko powiedziane z frustracji aktualna sytuacja na świecie.
Do tego nie był to aż taki ekstremalny tekst jak te Twoje przykładowe big_smile
Gość też był z tych którzy zawsze mają rację. Wielokrotnie próbowałam mu coś doradzić, czasem coś podesłałam żeby mu pomóc, raczej nigdy z tego nie korzystał.
Może byliśmy sobie bliscy tylko w mojej głowie. Myślę też, że mam/mialam wyidealizowany obraz jego osoby w głowie. Chcę zrobić krok do przodu, zostawić to za sobą już, ale ta moja psychika, jakoby uzależnienie...

6 Ostatnio edytowany przez umajona (2020-05-25 20:08:35)

Odp: Dzieje jednej internetowej znajomości
Nikita91 napisał/a:

Zapewniał że ma względem mnie uczucia i zawsze będzie miał jak do wszystkich których kiedykolwiek kochal.

(...)

Pozostała mi tylko kartka pamiątkowa z tego lutowego koncertu na której odręcznie napisał, że bardzo by chciał żebyśmy spędzali więcej czas ze sobą i że jestem "one and only" a jego życie jest w końcu pełne...

Na kartce napisał "one and only", a jednocześnie powiedział, że kochał już niejedną i nadal ma wobec tych dziewczyn uczucia.
I tak jak miał i wciąż ma wobec nich uczucia, tak samo ma z Tobą - uczucia były i będą, jak są i będą wobec każdej innej.

7

Odp: Dzieje jednej internetowej znajomości
Nikita91 napisał/a:

W zasadzie nie wiem po co to piszę, chyba po to żeby się wygadać.

Przez 8 miesięcy pisałam z pewnym Brytyjczykiem.
Poznaliśmy się na forum muzycznym, które wspólnie śledzimy.
Pisaliśmy wiele godzin każdego bitego dnia.
Nie było praktycznie dnia by on (bądź ja) nie zaczynał go od "dzień dobry" a na zakonczenie "dobranoc". Z czasem przyznał ze chodzi mu o coś więcej niż tylko przyjaźń. Był bardzo słodki aczkolwiek nie bez wad.
Bardzo się wkręciłam. W lutym przytrafiła się okazja by się spotkać na koncercie. Przed - wspólna herbata i pogawędka. W trakcie trzymanie za rękę i inne drobne romantyczne gesty. Czuły uścisk na pożegnanie. Następnego dnia zapytał czy chcialabym kontynuować. Był cały w skowronkach że tak. Obietnice przylotu do Polski, regularnych widzeń. Planowanie wspólnych podróży i przyszłości.
I nagle coś się popsuło. Drobne sprzeczki i jedna kłotnia o kompletna bzdurę podczas której powiedziałam coś głupiego pod wpływem nerwów (kwestia nie dotyczyła jego osobiście tylko sytuacji na świecie więc nic co mogłoby go urazić itd) . Zapytał czy jestem aż tak głupia ze mam taką opinie na tą według mnie bzdurną sprawę. Napisałam że tak i że nie musi ze mną rozmawiać. Napisał że nie będzie. Unioslam się urażoną dumą. Tydzień cichych dni. W końcu odezwałam się, bo nie lubię być skłóconą z kimkolwiek, bardzo mnie to niszczy psychicznie. Napisał, że i tak planował się odezwać jeślibym ja tego nie zrobiła. Ale w następnym zdaniu stwierdził że wydaje mu się że nie jesteśmy "kompatybilni", cokolwiek miałoby to znaczyć mimo że dobrze się dogadywaliśmy poza tymi małymi sprzeczkami, i że nie chce żeby było tak jak na początku. Zapytałam żeby szczerze napisał czy uważa że jestem za głupia dla niego. Napisał że są momenty ze tak. Złożył propozycje. Nie chce być zarezerwowany tylko dla mnie, chce mieć inne opcje, żeby żadna ze stron nie była zła jeśli pojawi się ktoś inny, albo mozemy pozostać przyjaciółmi. Ale zaznaczył że uczucia mogą wrócić i dał do zrozumienia ze może będzie z tego coś jeszcze. Ale ja napisałam, że nie chce być rozpatrywana przez niego jako plan awaryjny.
Zapewniał że ma względem mnie uczucia i zawsze będzie miał jak do wszystkich których kiedykolwiek kochal.
I tak się zastanawiam czy gdyby były jakiekolwiek uczucia to czy odpuścił by sobie po takiej sprzeczce. Rano tego samego dnia,w który pokłóciliśmy się jeszcze pisał takie słodkie rzeczy. Może z tydzień przed zapewniał że nigdy by mnie nie zostawił, że mam dobre serce i że nie ma we mnie nic czego można by nie kochać, że akceptuje to co we mnie nieperfekcyjne.
I totalnie odpuścił po jednej klotni...
Boli. Nawet bardzo.
Teraz obsesyjnie sledze go w social mediach. Wydaje mi się że próbuje z kimś innym. Na forum muzycznym kompletnie mnie ignoruje. Z ludzi bardzo sobie bliskich stalismy się obojętni względem siebie. Tzn on się stał. Ja wciąż o nim myślę i zastanawiam się czy naprawdę coś do mnie czuł czy to była tylko gra,w którą ja naiwna uwierzyłam.

Pozostała mi tylko kartka pamiątkowa z tego lutowego koncertu na której odręcznie napisał, że bardzo by chciał żebyśmy spędzali więcej czas ze sobą i że jestem "one and only" a jego życie jest w końcu pełne...

Dzięki za przeczytanie. Przepraszam za błędy i interpunkcję. Pisane na telefonie.
Pozdrawiam wszystkich w cierpieniu.

Koleś mówi Ci wprost, że uważa Cię za zbyt głupią dla niego, a Ty się jeszcze zastanawiasz?
Pamiętaj, jeśli Ty nie będziesz miała szacunku do samej siebie, to inni też nie będą go mieli.

Zapomnij o tym człowieku, zwłaszcza, że do niczego poważnego między Wami nie doszło.

8

Odp: Dzieje jednej internetowej znajomości
umajona napisał/a:
Nikita91 napisał/a:

Zapewniał że ma względem mnie uczucia i zawsze będzie miał jak do wszystkich których kiedykolwiek kochal.

(...)

Pozostała mi tylko kartka pamiątkowa z tego lutowego koncertu na której odręcznie napisał, że bardzo by chciał żebyśmy spędzali więcej czas ze sobą i że jestem "one and only" a jego życie jest w końcu pełne...

Na kartce napisał "one and only", a jednocześnie powiedział, że kochał już niejedną i nadal ma wobec tych dziewczyn uczucia.
I tak jak miał i wciąż ma wobec nich uczucia, tak samo ma z Tobą - uczucia były i będą, jak są i będą wobec każdej innej.

Fakt!

9

Odp: Dzieje jednej internetowej znajomości
Cyngli napisał/a:
Nikita91 napisał/a:

W zasadzie nie wiem po co to piszę, chyba po to żeby się wygadać.

Przez 8 miesięcy pisałam z pewnym Brytyjczykiem.
Poznaliśmy się na forum muzycznym, które wspólnie śledzimy.
Pisaliśmy wiele godzin każdego bitego dnia.
Nie było praktycznie dnia by on (bądź ja) nie zaczynał go od "dzień dobry" a na zakonczenie "dobranoc". Z czasem przyznał ze chodzi mu o coś więcej niż tylko przyjaźń. Był bardzo słodki aczkolwiek nie bez wad.
Bardzo się wkręciłam. W lutym przytrafiła się okazja by się spotkać na koncercie. Przed - wspólna herbata i pogawędka. W trakcie trzymanie za rękę i inne drobne romantyczne gesty. Czuły uścisk na pożegnanie. Następnego dnia zapytał czy chcialabym kontynuować. Był cały w skowronkach że tak. Obietnice przylotu do Polski, regularnych widzeń. Planowanie wspólnych podróży i przyszłości.
I nagle coś się popsuło. Drobne sprzeczki i jedna kłotnia o kompletna bzdurę podczas której powiedziałam coś głupiego pod wpływem nerwów (kwestia nie dotyczyła jego osobiście tylko sytuacji na świecie więc nic co mogłoby go urazić itd) . Zapytał czy jestem aż tak głupia ze mam taką opinie na tą według mnie bzdurną sprawę. Napisałam że tak i że nie musi ze mną rozmawiać. Napisał że nie będzie. Unioslam się urażoną dumą. Tydzień cichych dni. W końcu odezwałam się, bo nie lubię być skłóconą z kimkolwiek, bardzo mnie to niszczy psychicznie. Napisał, że i tak planował się odezwać jeślibym ja tego nie zrobiła. Ale w następnym zdaniu stwierdził że wydaje mu się że nie jesteśmy "kompatybilni", cokolwiek miałoby to znaczyć mimo że dobrze się dogadywaliśmy poza tymi małymi sprzeczkami, i że nie chce żeby było tak jak na początku. Zapytałam żeby szczerze napisał czy uważa że jestem za głupia dla niego. Napisał że są momenty ze tak. Złożył propozycje. Nie chce być zarezerwowany tylko dla mnie, chce mieć inne opcje, żeby żadna ze stron nie była zła jeśli pojawi się ktoś inny, albo mozemy pozostać przyjaciółmi. Ale zaznaczył że uczucia mogą wrócić i dał do zrozumienia ze może będzie z tego coś jeszcze. Ale ja napisałam, że nie chce być rozpatrywana przez niego jako plan awaryjny.
Zapewniał że ma względem mnie uczucia i zawsze będzie miał jak do wszystkich których kiedykolwiek kochal.
I tak się zastanawiam czy gdyby były jakiekolwiek uczucia to czy odpuścił by sobie po takiej sprzeczce. Rano tego samego dnia,w który pokłóciliśmy się jeszcze pisał takie słodkie rzeczy. Może z tydzień przed zapewniał że nigdy by mnie nie zostawił, że mam dobre serce i że nie ma we mnie nic czego można by nie kochać, że akceptuje to co we mnie nieperfekcyjne.
I totalnie odpuścił po jednej klotni...
Boli. Nawet bardzo.
Teraz obsesyjnie sledze go w social mediach. Wydaje mi się że próbuje z kimś innym. Na forum muzycznym kompletnie mnie ignoruje. Z ludzi bardzo sobie bliskich stalismy się obojętni względem siebie. Tzn on się stał. Ja wciąż o nim myślę i zastanawiam się czy naprawdę coś do mnie czuł czy to była tylko gra,w którą ja naiwna uwierzyłam.

Pozostała mi tylko kartka pamiątkowa z tego lutowego koncertu na której odręcznie napisał, że bardzo by chciał żebyśmy spędzali więcej czas ze sobą i że jestem "one and only" a jego życie jest w końcu pełne...

Dzięki za przeczytanie. Przepraszam za błędy i interpunkcję. Pisane na telefonie.
Pozdrawiam wszystkich w cierpieniu.

Koleś mówi Ci wprost, że uważa Cię za zbyt głupią dla niego, a Ty się jeszcze zastanawiasz?
Pamiętaj, jeśli Ty nie będziesz miała szacunku do samej siebie, to inni też nie będą go mieli.

Zapomnij o tym człowieku, zwłaszcza, że do niczego poważnego między Wami nie doszło.


Zapomnę. Potrzebuję czasu. Ze względu na szacunek do siebie postanowilam nie zgadzac się na jego propozycje. Co nie zmienia faktu, że namieszał mi w głowie.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dzieje jednej internetowej znajomości

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024