jest jakaś nadzieja ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jest jakaś nadzieja ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: jest jakaś nadzieja ?

Witam. Piszę tu do Was ale może u mnie to koniec. Mam 23 lata i jeszcze  jestem w związku z moim facetem. Razem jesteśmy od ponad trzech lat. On ma 26. Do teraz przeżyliśmy cudowny czas. Na początku nie było tak fajnie bo ja już bardzo Go kochałam i uważałam za swojego faceta a On długo traktował mnie jak koleżankę i martwiłam się, że nie chce takiego patyka jak ja. W tym czasie poznaliśmy się dobrze i zawsze wszędzie byliśmy razem. Dużo rozmawialiśmy ze sobą. Wtedy dowiedziałam się że, przytrafiły mu się niewybredne ekscesy, dla mnie nie do przyjęcia, co później potwierdziło się u jego znajomych ale to nie ma teraz żadnego znaczenia dla mnie. To były takie zwykłe rozmowy jak czasami zeszliśmy kilka razy na takie tematy ale bez jakiegoś szczególnego odpytywania. Wtedy powiedziałam troszkę o starszym chłopaku z mojej szkoły. Jak już byliśmy ze sobą jak taka prawdziwa para to już nigdy do tego nie wracaliśmy. Wtedy było pięknie i często podkreślał, że jestem jego i już tak zostanie na zawsze. W pewnym sensie jakoś to celebruje. Zawsze pamięta i dostaje kwiatki jak byliśmy pierwszy raz razem, oprócz innych okazji. Sprawdził się we wszystkim i wiem, że to jest ten mój facet a każdy ma przecież swoje dziwactwa. Mogę na nim polegać i zawsze się rozumiemy może czasami po negocjacjach ale nawet sprzedał swój kochany motor który często pieścił, jak powiedziałam, że się boję i nie chcę żeby jeździł. Troszkę pomieszkiwaliśmy u niego bo tam jest dużo więcej miejsca i praktycznie mieliśmy całą górę dla siebie ale nocował też u mnie. Moi rodzice uznali to za coś normalnego, to był dla mnie wtedy kosmos, często rozmawiał długo z moim tatą który jest raczej małomówny co mnie trochę złościło. Moja mama też Go lubi i czasami piecze ciasto specjalnie dla niego. Wszystko między nami się układa i mój facet od początku uważał, że musimy mieszkać oddzielnie, bardzo do tego dążył. Jak tak się stało i zamieszkaliśmy w nowej bezczynszówce na  malutkim osiedlu, z pięcioma budynkami gdzie są tylko cztery mieszkania w budynku to byłam tak szczęśliwa, że nie mogłam w to uwierzyć.Kiedyś przyszła do mnie koleżanka i mocno narzekała na swojego męża, mój facet nie uczestniczył w rozmowie tylko trochę słyszał i podsumował jak już wyszła, że jest tylko żoną ale nie jego kobietą więc niech się teraz nie dziwi, że tak u nich jest. Zrobiło mi się strasznie i wtedy mocno zaczęło docierać do mnie co nade mną wisi i poczułam się osaczona. Dobiło mnie jak zobaczyłam tego ex chłopaka ze szkoły na naszym osiedlu. Nawet nie wiem dlaczego tam był. Od tamtej pory nie mogę spać ani jeść i często boli mnie brzuch. Znów schudłam. Mój kochany facet zawiózł mnie do prywatnej przychodni i dostałam skierowanie na różne badania ale ja nie chcę iść bo wiem co mi jest a On przywiózł moją mamę na pomoc, żeby jakoś na mnie wpłynęła. Nikomu przecież nie mogę powiedzieć tak naprawdę co się dzieje. Do dzisiaj nie wiem jak to się stało a to był tylko taki młodzieńczy krótki związek no ale wszystko niestety się odbyło.   
Jest jakiś cień szansy dla mnie teraz ?

Zobacz podobne tematy :
Odp: jest jakaś nadzieja ?

Organizm przemówił do Ciebie. Tego się nie bagatelizuje.
Cień szansy?
Tak, jest. Jeśli jak najszybciej uciekniesz. Zanim obezwładni Cię całkowicie.
Na moje oko świetnie manipuluje otoczeniem. I dobrze, że teraz się pokazał, nie upilnował. Zanim będzie ślub, dzieci i niewola.

3

Odp: jest jakaś nadzieja ?

słaba kobietka jakie obezwładni?
nie wiem co ja właśnie przeczytałam za post.
usystematyzujmy :
-układa ci się z facetem, on daje ci kwiaty, dba o ciebie (wozi cię do lekarza), dogaduje się z rodzicami twoimi, sprzedaje motor bo się boisz, mieszka z tobą itd.

Ty zobaczyłaś jakiegoś exa z liceum na osiedlu i zaczęłaś się głodzić, po czym piszesz posta czy jest jakaś nadzieja i cień szansy. ALE NA CO?!?!?!?

Odp: jest jakaś nadzieja ?
sosenek napisał/a:

słaba kobietka jakie obezwładni?
nie wiem co ja właśnie przeczytałam za post.
usystematyzujmy :
-układa ci się z facetem, on daje ci kwiaty, dba o ciebie (wozi cię do lekarza), dogaduje się z rodzicami twoimi, sprzedaje motor bo się boisz, mieszka z tobą itd.

Ty zobaczyłaś jakiegoś exa z liceum na osiedlu i zaczęłaś się głodzić, po czym piszesz posta czy jest jakaś nadzieja i cień szansy. ALE NA CO?!?!?!?

W tej sielankowej historii moją uwagę przykuła wypowiedź chłopaka dotycząca problemów koleżanki, która przyszła. Zapaliła mi się czerwona lampka. Sądzę że opisywany tu chłopak jest człowiekiem zaborczym, kobieta jest dla niego własnością. Oraz że z biegiem czasu cecha ta spowoduje większe problemy.
Tak odbieram słowa Autorki i sądzę, że Jej obecny stan potwierdza moje przypuszczenia, bo Ona czuje to samo.
Choć wolałabym się mylić oczywiście.

5

Odp: jest jakaś nadzieja ?

Także nie wiem, o co chodzi?
Baby bez przerwy narzekają na swoich mężów. U nas taka cooltura. Musisz na coś narzekać: na pracę, na dzieci, na pogodę. A mąż zawsze jet pod ręką i zawsze coś zrobi nie tak jak trzeba. Krzywo garnki pokłada w zmywarce - i już powód do narzekania.
Mamy też tendencję do zamartwiania się na zapas. Jest dobrze, to musi się za tym coś kryć. Świeci słońce - to na pewno spadnie deszcz, przyjdzie tornado i zmiecie pół okolicy.

Wyluzuj.

6

Odp: jest jakaś nadzieja ?

słaba kobieta a ja myślę, że to szeroko pojęta nadinterpretacja.
fragment :
"kiedyś przyszła do mnie koleżanka i mocno narzekała na swojego męża, mój facet nie uczestniczył w rozmowie tylko trochę słyszał i podsumował jak już wyszła, że jest tylko żoną ale nie jego kobietą więc niech się teraz nie dziwi, że tak u nich jest."

może było tak: koleżanka od kiedy wyszła za mąż zaczęła chodzić po domu w dresie poplamionym keczupem, niepomalowana i nieświeża, nie ma o czym z nią gadać bo jedyne tematy to seriale w tv i co na obiad. narzekała na męża, że ten ostatnio nie ma ochoty na seks i nie wie czemu, coraz częsciej wychodzi ze znajomymi na miasto bez niej. po tej zaslyszanej rozmowie partner autorki skomentował: że jest tylko żoną a nie kobietą.

tadammm.
chyba nie ma co wyciągać tak pochopnych wniosków bo tak naprawdę autorka bardzo mało napisała o swoim problemie.

7

Odp: jest jakaś nadzieja ?
sosenek napisał/a:

usystematyzujmy :
-układa ci się z facetem, on daje ci kwiaty, dba o ciebie (wozi cię do lekarza), dogaduje się z rodzicami twoimi, sprzedaje motor bo się boisz, mieszka z tobą itd.

Ty zobaczyłaś jakiegoś exa z liceum na osiedlu i zaczęłaś się głodzić, po czym piszesz posta czy jest jakaś nadzieja i cień szansy. ALE NA CO?!?!?!?

Czyż to nie oczywiste?
Chłopak się samowykastrował i przestał być pociągający. Miły, dobry, nudny i nawet motor sprzedał... a ten EKS to jakieś wyzwanie (i pewnie wspomnienie "prawdziwego mężczyzny").

Szansa na związek z eksem? Pewnie nie.
Na powrót to uczuć do aktualnego? Może. Jak nie będziesz latać za eksem, a chłopak pokaże się jak facet a nie "misio przytulas".
Tak bym to widział wink

8

Odp: jest jakaś nadzieja ?

I tak właśnie tworzą się zdrady. Obecny jest dobry kochający ale staje się nudny bo juz są kilka lat razem. Zadziwiajace ze nazywasz go"mój kochany facet " skoro masz wątpliwości czy Chcesz z nim być, skoro pojawil się jakiś typek z mlodzienczych lat z którym byłaś chwile. I juz nie mozesz jesc spac hehe..Wspolczuje obecnemu facetowi. A Tobie zycze żebyś się ogarnęła

9

Odp: jest jakaś nadzieja ?

W OGÓLE NIE ROZUMIEM TEGO TEMATU sad

Facet jest idealny, a Ty wymyślasz.
Sprzedał motocykl - czyli zrezygnował ze swojej pasji. W ogóle bezczelne że go o to prosiłaś, nie lubię takich kobiet. Poznają faceta i go zmieniają.
A jeszcze ktoś pisze to to ON jest manipulantem? big_smile

Nadzieja na co?
W ogóle nie rozumiem o co chodzi. Jakiś ex chłopak w tle... WTF...

10

Odp: jest jakaś nadzieja ?

Na moje oko jest jak znerx napisał. Może gdyby facet się tak nie ugiął, to byś dalej go pożądała. Natomiast, takie niedocenianie, to cecha niedorosłych kobiet. Taki wiek, za 10 lat zabiłabyś za tego faceta. Chociaż motocyklu nie powinien był sprzedawać. Każdy ma jakieś hobby.

11

Odp: jest jakaś nadzieja ?

Przeczytawszy ten wątek, pomyślałem sobie, że jeśli ktoś mi kiedyś zada pytanie, dlaczego wolę być singlem, to podeślę mu właśnie link do tej historii..

Zgadzam się z madoja Ciężko tu cokolwiek dodawać, można jedynie stwierdzić: ręce opadają..

12

Odp: jest jakaś nadzieja ?

Ja też nie do końca rozumiem o co chodzi , ale ogólnie jakiś mało ciekawy temat jak dla mnie.

13

Odp: jest jakaś nadzieja ?

ktoś mi może podkreślić w tekście autorki gdzie został nazwany i opisany problem tego związku bo może ja jakaś niekumata jestem big_smile
Także widzisz exa i przestajesz jeść bo co? Bo zdajesz sobie sprawę że nie chcesz być jednam z facetem z którym mieszkasz? To nazwij rzeczy po imieniu a nie, im więcej pola do interpretacji zostawisz tym gorzej dla ciebie na tym forum:D

Ślubu nie macie, dzieci nie macie więc decyzja co dalej zależy tylko i wyłącznie od ciebie.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jest jakaś nadzieja ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024