Mam 29 lat. Wywodzę się z dobrego, kochającego domu, gdzie nigdy niczego mi nie brakowało. Byłam i jestem kochana przez moich rodziców i ja też ich bardzo mocno kocham. Od kilku lat jestem w szczęśliwym związku, jesteśmy zaręczeni, mieszkamy razem, wiedziemy raczej wesołe, mile życie. Nie mamy ciśnienia na ślub, nie chcemy mieć dzieci. I tu pojawia się problem numer 1. moja mama ciśnie mnie o dziecko, uważa, że to ja nie chce miec dzieci a mój narzeczony mówi tak tylko ze względu na mnie. Decyzja jest oczywiście wspólna, a nawet powiedziałabym, że mój narzeczony dzieci nie cierpi, gdzie ja jestem w stanie je znieść na krótką metę i zdarza się, że uważam je za słodkie
. Ale moja Mama uważa, że w związku z tym, że nie chce miec dzieci, to jestem niedojrzała. Gdzie moim zdaniem jest na odwrót, gdyż właśnie zdaje sobie sprawę jak wielkim obowiązkiem i wyzwaniem jest wychowanie pod swoimi skrzydłami człowieka. Nie podejmę się tego a do tego nie chce być w ciąży. Moja mama uważa, że Darek na pewno chciałby mieć dzieci i nawet kiedyś jej o tym powiedział (co nie jest prawdą). Przez takie gadki zupełnie unikam tematu dzieci, chociaż wiem, że jeszcze nie raz zostanę zaatakowana. Denerwuje się tym, że jest mi coś wmawiane, że moja mama uważa, że ona ma prawo namawiać mnie do posiadania dziecka, bo uważa, że jako matka, może to robić. Moim zdaniem nie może, bo ona tego dziecka nie wychowa... Kwestia numer 2. Od jakiegoś czasu fascynuje się podróżami i zwiedzaniem Świata. Moja mama równiez lubi zwiedzać Swiat i cieszy się razem ze mną kiedy tylko mam możliwość zobaczyć nowe miejsce. Jakiś czas temu miałam możliwość wyjazdu na 3 tygodnie. Darek-mój narzeczony nie chciał jechać, ponieważ odłożone pieniądze przeznacza na inne priorytety niż wyjazdy. Moje namowy nie pomogły. Zadna z moich koleżanek nie mogła ze mną lecieć. Myślałam nad samotna podróżą, jednak bezpieczniej czułabym się z kimś. Zgodził się ze mną polecieć mój przyjaciel. Darek wyraził zgodę. Nie polecieliśmy, ze względu na epidemie. Jednak, kiedy moja mama się dowiedziała, że miałabym leciec z kolegą a nie z narzeczonym, zrobila aferę. Że nasz związek niedługo się rozpadnie, że na miejscu Darka zostawiłaby mnie itd, bo co to za związek kiedy są inne priorytety. Ja nie mam z tym najmnieszego problemu. Z Michałem znam się od kilkunastu lat i nigdy, nic między nami nie było. Nie raz spaliśmy pod jednym namiotem czy na jednym łóżku i nigdy do niczego nie doszło. Darek o tym wie i rozumie. Jednak moja mama nie... I już spisała nasz związek na straty.
Denerwuje mnie to, że moja mama tak bardzo udziela się w naszym życiu prywatnym, a jej argumentem jest to, że jest kilkadziesiąt lat w związku i jest "stara" i ona się zna i wie co mówi. Do tego wszystkiego, bardzo ja kocham i każda nasza choćby najmniejsza sprzeczka mocno psuje mi humor, ciągle rozmyślam i nie daje sobie spokoju, że może powinnam coś zrobić /powiedzieć w inny sposób, aby nie niepokoić mamy... Jest wiele takich sytuacji kiedy biorę pod uwagę jako pierwsze ewentualne zdanie mojej mamy a nie swoje. Bardzo mnie to meczy...
Hej ! Tak czytałam ten Twój wpis i tak jakbym czytała o sobie. Ja mam 27 lat, za niedługo już 28, a moja mama bardzo często ingeruje w moje życie, a przynajmniej chce to robić. Kiedy mam inne zdanie od niej to zazwyczaj kończy się kłótnią i nieodzywaniem przez dłuższy okres czasu oczywiście później to ja muszę pierwsza dzwonić do niej. Mieszkam zagranicą więc stąd tylko rozmowy telefoniczne. Doskonale Cię rozumiem ponieważ czasami sama się łapałam na tym, że brałam pod uwagę jako pierwsze zdanie mojej mamy. Tylko, że w głębi siebie wiem, że to złe podejście. Nawet jej kiedyś o tym powiedziałam to wtedy mówiła, że przecież ona za mnie życia nie przeżyje. Hmmm zdaje sobie sprawę, że Twoja mama także martwi się o Ciebie i w ogóle ale niestety to nie jest zdrowe podejście. Tak w ogóle to jesteś jedynaczką ? Rozmawiałaś kiedyś szczerze o swoich odczuciach z mamą ? Wiem to trudne, sama czasami wole się nic nie odzywać...
co to w ogóle są za sugestie ze strony twojej rodzicielki??? Ze sobie na to pozwalasz to jestem pełna podziwu. Nie chcesz mieć dzieci? To czemu nie zareagujesz jak wyciąga twojego narzeczonego że ty nie chcesz mieć dzieci i zdanie twojego narzeczonego nic tu nie zmienia? Bierz całą odpowiedzialność za tą decyzję śmiało na siebie niech matka wie że nawet jak wyciągnie dziadka pradziadka, którzy się w grobie przewracają to i tak zdania nie zmienisz bo to jest twoja decyzja. Jak narzeczony ma inne zdanie na ten temat to pora poszukać innej kandydatki na żonę bo ty się na to nie piszesz.
Miej jaja, broń swoich decyzji, bądź pewna siebie to i rodzicielka będzie miała mniejsze zapędy na układanie ci życia. Jak jej umożliwisz robienie wykładów o tym jak masz żyć to ona się będzie w tym spełniać ale jak będzie musiała się liczyć z ostrą konfrontacją to już sobie przemyśli czy warto zaczynać temat.
Mam 29 lat. Wywodzę się z dobrego, kochającego domu, gdzie nigdy niczego mi nie brakowało. Byłam i jestem kochana przez moich rodziców i ja też ich bardzo mocno kocham. Od kilku lat jestem w szczęśliwym związku, jesteśmy zaręczeni, mieszkamy razem, wiedziemy raczej wesołe, mile życie. Nie mamy ciśnienia na ślub, nie chcemy mieć dzieci. I tu pojawia się problem numer 1. moja mama ciśnie mnie o dziecko, uważa, że to ja nie chce miec dzieci a mój narzeczony mówi tak tylko ze względu na mnie. Decyzja jest oczywiście wspólna, a nawet powiedziałabym, że mój narzeczony dzieci nie cierpi, gdzie ja jestem w stanie je znieść na krótką metę i zdarza się, że uważam je za słodkie
. Ale moja Mama uważa, że w związku z tym, że nie chce miec dzieci, to jestem niedojrzała. Gdzie moim zdaniem jest na odwrót, gdyż właśnie zdaje sobie sprawę jak wielkim obowiązkiem i wyzwaniem jest wychowanie pod swoimi skrzydłami człowieka. Nie podejmę się tego a do tego nie chce być w ciąży. Moja mama uważa, że Darek na pewno chciałby mieć dzieci i nawet kiedyś jej o tym powiedział (co nie jest prawdą). Przez takie gadki zupełnie unikam tematu dzieci, chociaż wiem, że jeszcze nie raz zostanę zaatakowana. Denerwuje się tym, że jest mi coś wmawiane, że moja mama uważa, że ona ma prawo namawiać mnie do posiadania dziecka, bo uważa, że jako matka, może to robić. Moim zdaniem nie może, bo ona tego dziecka nie wychowa... Kwestia numer 2. Od jakiegoś czasu fascynuje się podróżami i zwiedzaniem Świata. Moja mama równiez lubi zwiedzać Swiat i cieszy się razem ze mną kiedy tylko mam możliwość zobaczyć nowe miejsce. Jakiś czas temu miałam możliwość wyjazdu na 3 tygodnie. Darek-mój narzeczony nie chciał jechać, ponieważ odłożone pieniądze przeznacza na inne priorytety niż wyjazdy. Moje namowy nie pomogły. Zadna z moich koleżanek nie mogła ze mną lecieć. Myślałam nad samotna podróżą, jednak bezpieczniej czułabym się z kimś. Zgodził się ze mną polecieć mój przyjaciel. Darek wyraził zgodę. Nie polecieliśmy, ze względu na epidemie. Jednak, kiedy moja mama się dowiedziała, że miałabym leciec z kolegą a nie z narzeczonym, zrobila aferę. Że nasz związek niedługo się rozpadnie, że na miejscu Darka zostawiłaby mnie itd, bo co to za związek kiedy są inne priorytety. Ja nie mam z tym najmnieszego problemu. Z Michałem znam się od kilkunastu lat i nigdy, nic między nami nie było. Nie raz spaliśmy pod jednym namiotem czy na jednym łóżku i nigdy do niczego nie doszło. Darek o tym wie i rozumie. Jednak moja mama nie... I już spisała nasz związek na straty.
Denerwuje mnie to, że moja mama tak bardzo udziela się w naszym życiu prywatnym, a jej argumentem jest to, że jest kilkadziesiąt lat w związku i jest "stara" i ona się zna i wie co mówi. Do tego wszystkiego, bardzo ja kocham i każda nasza choćby najmniejsza sprzeczka mocno psuje mi humor, ciągle rozmyślam i nie daje sobie spokoju, że może powinnam coś zrobić /powiedzieć w inny sposób, aby nie niepokoić mamy... Jest wiele takich sytuacji kiedy biorę pod uwagę jako pierwsze ewentualne zdanie mojej mamy a nie swoje. Bardzo mnie to meczy...
Moja mama też tak miała przez jakiś czas, a i teraz zdarza jej się to czasem. Ale rzadko, dotyczy tylko obrusa i firanek w oknach. Nawet z nią o tym nie dyskutuję. Wcześniej dotyczyło to męża (za wcześnie i na pewno nie ten facet), dzieci (po co mi one? I jak ja to je wychowuję), urządzania mieszkania, podejmowanej pracy i studiów itd.
Uświadom swojej mamie, że jesteś dorosła i wiesz, co robisz. To jest Twoja decyzja odnośnie Twojego życia. Spokojnie. Bez nerwów, jak dorosła, pewna siebie i osoba.
Nie, nie jestem jedynaczką. Mam dwóch, dużo starszych od siebie braci. Mój narzeczony nie chce miec dzieci, także nie mam podstaw, żeby się mu o to stawiać. Tylko i wyłącznie moja mama tego chce...
Tak, wiem, że musze być twarda i staram się taka być, jednak po każdej takiej "wymianie zdań" mam wyrzuty sumienia, że ona teraz się zamartwia. Bywały takie sytuacje w życiu kiedy faktycznie po kłótniach okazywało się, że to ona miala racje i myślę, że mamie wydaje się, że tak będzie już zawsze, ze wszystkim, w każdej sytuacji... ![]()