Cześć, jestem w dosyć ciężkiej (jak dla mnie) sytuacji i nie do końca wiem, jak z niej wyjść, ale do rzeczy. Prawie rok temu poznałem pewną dziewczynę i dosyć mocno się zaprzyjaźniliśmy. Była wtedy po rozstaniu z chłopakiem i przez prawie całą naszą znajomość była wolna, ale nie wydawało mi się, że coś do niej czuję. Fakt, uwielbiałem (nadal uwielbiam) spędzać z nią czas, ale nie sądziłem, że będzie z tego coś więcej. Jakiś czas temu znalazła chłopaka i, jak się pewnie domyślacie, zacząłem się robić zazdrosny i dotarło do mnie, że jednak nie traktuję jej jak "tylko przyjaciółkę". Tu moje pytanie, co z tym zrobić? Powiedzieć jej, czy może poczekać aż mi przejdzie, czy jeszcze coś innego? Sprawę komplikuje fakt, że z tego co mówiła, traktuje ten związek jakoś obojętnie - po ostatnim rozstaniu trzyma dystans oraz to, że jesteśmy ze sobą bardzo blisko - przytulamy się, nocujemy u siebie itd. Często słyszymy pytanie, czy jesteśmy razem. Koniec końców nie wiem co robić, z jednej strony nie chcę ryzykować utraty bliskiej przyjaciółki, z drugiej - chciałbym przynajmniej, w najgorszym przypadku, wiedzieć, na czym stoję.
Z góry dziękuję za odpowiedzi.