Sex na czyich zasadach? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Sex na czyich zasadach?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 52 ]

Temat: Sex na czyich zasadach?

Hej, od pewnego czasu mam problem, sex występuje moze raz na 2tyg. Nie jesteśmy ani starzy, ani nieatrakcyjni (przynajmniej tak mi sie zdaje), wiadomo praca, dziecko,dom rutyna zabija fantazje. Może miesiac temu pokłociliśmy sie o to, mąż nic nie inicjował, ja czułam sie olana. Wreszcie usłyszałam że nie ubieram sie sexownie, że ja zawsze chce sie kochać w ciemności, nie zachecam go, a wogole to ma meksyk w pracy i głowe zajeta czym innym. Od tamtego czasu starałam sie bardziej (sexowna bielizna, inicjatywa, sex przy świetle) mąż troche też. Na Walentynki kupił mi niesamowitą bielizne. Wypróbowaliśmy ją, było wino, muzyczka, światło i.waska kanapa ale było super. Ale dziś chciałam troche romantyczniej, nie tak dziko, mąż czekał aż uśpie dziecko, kiedy przyszłam do niego oznajmił, że on chce w salonie, przy świetle,tak jak.poprzednio,  ja że w sypialni bo mamy tam wielkie łòżko. Ostatecznie czekałam w sypialni ale on nie chciał przyjść, powiedział że znowu mi cos nie pasuje i komplikuje sprawe.
I dodał że ja bym chciała rządzić.
Pokłóciliśmy sie. Mi szkoda, że tak wyszło bo pewnie do sexu nie wrócimy przez pare dni, przykro mi że on sie uparł i nie mogł raz zrobić tak jak prosze.
Nie chce działac wbrew sobie, jak słuzaca która coś musi. A znowu zaczynam myśleć, że mąż traktuje sex, mnie, przedmiotowo-on chce i ma tak być albo nie bedzie wcale.
Dodam, że mąż jest w tych sprawach świetny, kiedy mu sie chce.
Jak naprawić sytuacje nie tracąc godności?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez UżytkownikForum (2019-02-19 00:32:45)

Odp: Sex na czyich zasadach?
emilia.ja napisał/a:

Nie chce działac wbrew sobie, jak słuzaca która coś musi.

Ale chcesz, żeby on działał wbrew sobie jak służący który coś musi tongue

3

Odp: Sex na czyich zasadach?
emilia.ja napisał/a:

Hej, od pewnego czasu mam problem, sex występuje moze raz na 2tyg. Nie jesteśmy ani starzy, ani nieatrakcyjni (przynajmniej tak mi sie zdaje), wiadomo praca, dziecko,dom rutyna zabija fantazje. Może miesiac temu pokłociliśmy sie o to, mąż nic nie inicjował, ja czułam sie olana. Wreszcie usłyszałam że nie ubieram sie sexownie, że ja zawsze chce sie kochać w ciemności, nie zachecam go, a wogole to ma meksyk w pracy i głowe zajeta czym innym. Od tamtego czasu starałam sie bardziej (sexowna bielizna, inicjatywa, sex przy świetle) mąż troche też. Na Walentynki kupił mi niesamowitą bielizne. Wypróbowaliśmy ją, było wino, muzyczka, światło i.waska kanapa ale było super. Ale dziś chciałam troche romantyczniej, nie tak dziko, mąż czekał aż uśpie dziecko, kiedy przyszłam do niego oznajmił, że on chce w salonie, przy świetle,tak jak.poprzednio,  ja że w sypialni bo mamy tam wielkie łòżko. Ostatecznie czekałam w sypialni ale on nie chciał przyjść, powiedział że znowu mi cos nie pasuje i komplikuje sprawe.
I dodał że ja bym chciała rządzić.
Pokłóciliśmy sie. Mi szkoda, że tak wyszło bo pewnie do sexu nie wrócimy przez pare dni, przykro mi że on sie uparł i nie mogł raz zrobić tak jak prosze.
Nie chce działac wbrew sobie, jak słuzaca która coś musi. A znowu zaczynam myśleć, że mąż traktuje sex, mnie, przedmiotowo-on chce i ma tak być albo nie bedzie wcale.
Dodam, że mąż jest w tych sprawach świetny, kiedy mu sie chce.
Jak naprawić sytuacje nie tracąc godności?

Czytałem tego posta dwa razy i za każdym miałem wrażenie, że panna drewnianna czeka aż on coś zrobi. A twój mąż ma ochotę na wspólne zabawy. Chce cię widzieć, chce twojego zaangażowania i odrobinę fantazji. Czekasz aż on coś zainicjuje, a może czas samej się zakręcić wokół swoich potrzeb. Czasem ty coś zainicjuj, zamiast planować zrób mu niespodziankę i wykorzystaj poranny wzwód. Może jak się położy obok to zacznij od zabawy jego szabelką. Na moje oko to chłop się trochę znudził, a do tego nie czuje twojego pożądania. Pokaż mu że cię kręci, a tobie nie brakuje fantazji.

A godność? Wsadź ją w buty i wystaw za próg.

4

Odp: Sex na czyich zasadach?

A mi się wydaje, że autorka robi dużo, tylko jej mąż po prostu ma ją gdzieś. Traktuje jak służącą, do zaspokajania swoich potrzeb wtedy, gdy ma na to ochotę.
Nie rozumiem, jak można mówić, aby schowała swą godność?
A wracając do tematu, to z tego co piszesz, wynika, że wina leży po stronie męża. Wydaje mi się, że on raz - zwyczajnie nie ma na to ochoty, a dwa - nie rozumie Twoich potrzeb. Bo zdecydowanie powinien zgodzić się na to, o co prosisz.
Rozmawiać pewnie próbowałaś, bardzo trudno dotrzeć do faceta, ale może spróbuj w ten sposób. Postaw się w roli w jego córki, tzn. zasugeruj np. "a czy chciałbyś, aby przyszły zięć traktował twoją córkę jak zabawkę, wykorzystywał, nie maił dla niej czasu i chęci, zmuszał, by robiła coś wbrew swej woli, podporządkowywał ją sobie, zasłaniał się problemami w pracy, itd...?"
Może to coś zmieni.
Jeśli jest tak, że on nie chce, to pytaj, kiedy będzie chciał, niech poda konkretny dzień.

5 Ostatnio edytowany przez emilia.ja (2019-02-19 10:27:50)

Odp: Sex na czyich zasadach?
Lagrange napisał/a:

Czytałem tego posta dwa razy i za każdym miałem wrażenie, że panna drewnianna czeka aż on coś zrobi. A twój mąż ma ochotę na wspólne zabawy. Chce cię widzieć, chce twojego zaangażowania i odrobinę fantazji.

Może i bywam drewniana. Może zmeczona robieniem mnóstwa rzeczy na raz. Mąż w domu robi bardzo mało, probuje to rozumieć bo ma wymagająca prace.
Z natury mam większa ochote na sex niż mąż, częściej dąże do pocałunkow, bliskości, ale zdrewniałam troche skoro od wielu miesiecy widze jak nie robię na nim wrażenia.
Jednak wczoraj pokazywałam mężowi że czekam na wieczor, w sypialni czekałam z winem, ubrana w walentynkowy prezent, wypachniona i gotowa wycałować go od stop do głów.
Troche sie gubie, bo wiem że oboje lubimy nasze współżycie, tylko wydaje mi sie że mąż nie bardzo chce sie postarać.
Przez pierwszy czas związku walczyłam by mąż brał prysznic przed sexem. Dlugo próbowałam na to nie zwracać uwagi, ale zapachy calego dnia troche blokują mòj popęd. Do tej pory mąż wieczorem kapie sie tylko jak czegoś chce.
Nie jestem panią "jak chcesz to przyjdz a ja bede leżeć jak kłoda". Mąż zna wszelkie rodzaje pieszczot z mojej strony i sam mówi o mnie "kocica" albo "szalona żona".

6

Odp: Sex na czyich zasadach?
Arkadiusz Ar napisał/a:

Wydaje mi się, że on raz - zwyczajnie nie ma na to ochoty, a dwa - nie rozumie Twoich potrzeb. Bo zdecydowanie powinien zgodzić się na to, o co prosisz.
Rozmawiać pewnie próbowałaś, bardzo trudno dotrzeć do faceta, ale może spróbuj w ten sposób. Postaw się w roli w jego córki, tzn. zasugeruj np. "a czy chciałbyś, aby przyszły zięć traktował twoją córkę jak zabawkę, wykorzystywał, nie maił dla niej czasu i chęci, zmuszał, by robiła coś wbrew swej woli, podporządkowywał ją sobie, zasłaniał się problemami w pracy, itd...?"
Może to coś zmieni.
Jeśli jest tak, że on nie chce, to pytaj, kiedy będzie chciał, niech poda konkretny dzień.

Tak, sex dla niego chyba nie ma takiego znaczenia. Choć jednocześnie wymaga bym była sexowna i apetyczna.
Nie rozumiem jak zdrowy facet moze nie chcieć przyjść do sypialni w której czeka wyszykowana i ochocza do igraszek kobieta.
Wczoraj przyznał jeszcze że i tak jest zmeczony po pracy.

7

Odp: Sex na czyich zasadach?

A Ty cokolwiek inicjujesz poza pokazaniem mu że czekasz aż on sam przyjdzie?
Bo to tak wygląda, że jak on nie zacznie to seksu nie ma, Ty co najwyżej się przebierzesz i czekasz w łóżku z winem.
Nie możesz sama zainicjować czy to też jest poniżej Twojej godności?
Nie możesz po prostu iść i mu powiedzieć że masz ochotę na seks? Albo iść i zacząć się do niego dobierać?

Mam wrażenie że masz trochę wypaczone poglądy na seks. Ten romantyzm, duże łóżko, brak światła. Łóżko wcale nie jest najwygodniejszym miejscem na seks wink po co kochać się po ciemku skoro nie można drugiej osobie popatrzeć w oczy nie mówiąc już o tym, że nie widać co się dotyka

8

Odp: Sex na czyich zasadach?

Mąż chciał finezji i bielizny, autorka napisała że starała się bardziej niż przedtem mu to zapewnić. Poprzednim razem kochali się jak on chciał. Tym razem wolała w innym miejscu - to grzech? Nie widzę w wypowiedzi autorki znaków ze jest kloda i sama nic nie inicjuje. A ten prysznic przed seksem to przecież zwykła prośba, dla niego to za wiele? Uważam że mąż średnio chce zaspokoić żonę a raczej siebie a jak coś co ona zaproponuje odbiega od jego aktualnej fantazji i ochoty to ma to w nosie.

9 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-02-19 12:25:18)

Odp: Sex na czyich zasadach?

jjbp

mąż nic nie inicjował, ja czułam sie olana.

Jednak wczoraj pokazywałam mężowi że czekam na wieczor, w sypialni czekałam z winem, ubrana w walentynkowy prezent, wypachniona i gotowa wycałować go od stop do głów.

Nie rozumiem jak zdrowy facet moze nie chcieć przyjść do sypialni w której czeka wyszykowana i ochocza do igraszek kobieta

Słowa tu nie ma na temat tego ze Autorka wykazuje jakąkolwiek inicjatywe poza ubraniem sie i czekaniem az on przyjdzie i wszystkim sie zajmie. Obstawialabym ze jemu sie po prostu juz nie chce wszystkim zajmowac. Zona w sypialni kojarzy mu sie z seksem na ktory nie ma ochoty.

Naprawde siedzenie i czekanie nie kojarzy mi sie z inicjatywą.

10

Odp: Sex na czyich zasadach?
Lady Loka napisał/a:

jjbp

mąż nic nie inicjował, ja czułam sie olana.

Jednak wczoraj pokazywałam mężowi że czekam na wieczor, w sypialni czekałam z winem, ubrana w walentynkowy prezent, wypachniona i gotowa wycałować go od stop do głów.

Nie rozumiem jak zdrowy facet moze nie chcieć przyjść do sypialni w której czeka wyszykowana i ochocza do igraszek kobieta

Słowa tu nie ma na temat tego ze Autorka wykazuje jakąkolwiek inicjatywe poza ubraniem sie i czekaniem az on przyjdzie i wszystkim sie zajmie. Obstawialabym ze jemu sie po prostu juz nie chce wszystkim zajmowac. Zona w sypialni kojarzy mu sie z seksem na ktory nie ma ochoty.

Naprawde siedzenie i czekanie nie kojarzy mi sie z inicjatywą.

Ja, po tej drugiej wypowiedzi, obstawialbym raczej winę męża. Higiena to taka elementarna rzecz, że nie wyobrażam sobie seksu bez prysznica przed. Tak więc zostaje poważna rozmowa, albo robótki ręczne. Wymagająca praca to nie jest wytłumaczenie. Raz na dwa tygodnie..., pozostaje tylko współczuć.

11 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-02-19 12:44:38)

Odp: Sex na czyich zasadach?

Sam do końca nie wiem jak to działa, ale brak gry wstępnej, czy jakiejś czułości przed we mnie tez zabijał chęć. Ubranie się i pójście do sypialni jakoś nie działało. A wystarczyło przyjść, położyć nogę na moich kolanach, pocałować... i z niechcenia robiło się chcenie:). Tylko to może być związane z moim dość specyficznym patrzeniem na kobiety.

12

Odp: Sex na czyich zasadach?
Lagrange napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

jjbp

mąż nic nie inicjował, ja czułam sie olana.

Jednak wczoraj pokazywałam mężowi że czekam na wieczor, w sypialni czekałam z winem, ubrana w walentynkowy prezent, wypachniona i gotowa wycałować go od stop do głów.

Nie rozumiem jak zdrowy facet moze nie chcieć przyjść do sypialni w której czeka wyszykowana i ochocza do igraszek kobieta

Słowa tu nie ma na temat tego ze Autorka wykazuje jakąkolwiek inicjatywe poza ubraniem sie i czekaniem az on przyjdzie i wszystkim sie zajmie. Obstawialabym ze jemu sie po prostu juz nie chce wszystkim zajmowac. Zona w sypialni kojarzy mu sie z seksem na ktory nie ma ochoty.

Naprawde siedzenie i czekanie nie kojarzy mi sie z inicjatywą.

Ja, po tej drugiej wypowiedzi, obstawialbym raczej winę męża. Higiena to taka elementarna rzecz, że nie wyobrażam sobie seksu bez prysznica przed. Tak więc zostaje poważna rozmowa, albo robótki ręczne. Wymagająca praca to nie jest wytłumaczenie. Raz na dwa tygodnie..., pozostaje tylko współczuć.

Czytam i nie wierzę. Znacząca większość mężczyzn widząc, że kobieta czeka gotowa przystąpiłaby do działania. Higiena hmm. Trudno uwierzyć, że boi się wody. Facet jest winny. Przecież mógłby się chociaż położyć obok, przytulić, dotknąć a reszta by sama ruszyła, spontanicznie i bez hamulców. Moim zdaniem ma kogoś.

13

Odp: Sex na czyich zasadach?

Moze ja sie niejasno wyrażam.
Ja dbam o gre wstępną, w sumie od jego powrotu z pracy próbuje sie tulić, zaczepiać, a nawet jak czekam w sypialni to kiedy on sie pojawia przechodze do działania. Masaże wszystkiego i wszystkim, pocalunki, gadżety, olejki, to poprawia sytuacje na chwile, a potem znowu albo praca, albo kłótnia i śpimy osobno.
Poprzednim razem to ja wpadałam wyszykowana do salonu, nie powiem on też czekał pachnący i zadowolony.
Rozmawialiśmy o seksie wiele razy, pytałam co robie nie tak, albo co ma byc inaczej. Dopiero niedawno wskazał że mogłabym seksowniej sie ubierać. Tak też robie.
Oficer91 , tak , też podejrzewałam że ma kogoś. Choć później, nie znajdując dowodów, po prostu starałam sie dalej dbać o związek. Nie chce popadać w paranoje.

14

Odp: Sex na czyich zasadach?
emilia.ja napisał/a:

Ale dziś chciałam troche romantyczniej, nie tak dziko, mąż czekał aż uśpie dziecko, kiedy przyszłam do niego oznajmił, że on chce w salonie, przy świetle,tak jak.poprzednio,  ja że w sypialni bo mamy tam wielkie łòżko. Ostatecznie czekałam w sypialni ale on nie chciał przyjść, powiedział że znowu mi cos nie pasuje i komplikuje sprawe.
I dodał że ja bym chciała rządzić.
Pokłóciliśmy sie. Mi szkoda, że tak wyszło bo pewnie do sexu nie wrócimy przez pare dni, przykro mi że on sie uparł i nie mogł raz zrobić tak jak prosze.
Nie chce działac wbrew sobie, jak słuzaca która coś musi. A znowu zaczynam myśleć, że mąż traktuje sex, mnie, przedmiotowo-on chce i ma tak być albo nie bedzie wcale.
Dodam, że mąż jest w tych sprawach świetny, kiedy mu sie chce.
Jak naprawić sytuacje nie tracąc godności?

Dwoje ludzi zakochanych w sobie pragnących siebie i kłótnia o miejsce . Serio? Co za różnica czy w tym czy w tamtym pokoju? Nie mogliście i tu i tu ? Zacząć w jednym skończyć w drugim?

Problem nie jest z miejscem sexem. Problem jest w tym że wy wspólne pożycie traktujecie jako pole walki o władzę w związku. Ma być tak bo ja tak chce i już oboje uparte jak osły. Jakiej godności nie chcesz utracić ?Jak tak czekałaś w tym łóżku sama to czułaś się godna? Ja bym się czuł na twoim miejscu że jestem po prostu głupi odmawiam sobie przyjemności sexu w imię przeciągania liny kto postawi na swoim. Czemu mu nie wyjaśniłaś swoich potrzeb ? Co Cie tak bardzo podnieca w robieniu tego po ciemku ? W dużym łóżku to tylko o wygodę chodzi ? Na upartego mogliście je przenieść do salonu ale komu by się chciało lepiej leżeć i nic nie robić i narzekać na męża.

Chcesz wyjść z tego z godnością? To idź dziś wieczorem do męża wyznaj mu że jak tak na niego wczoraj czekałaś to byłaś niegrzeczna i teraz przyszłaś po karę .

15 Ostatnio edytowany przez emilia.ja (2019-02-19 13:44:47)

Odp: Sex na czyich zasadach?

A wiesz ulsehe wypròbuje.
Ja tu nie pisze tylko by się pożalić. Próbuje posluchać opinii z boku.
Nie chce by moj zwiazek pokryła wieczna zmarzlina. Chcę by to co sie nie układa powoli udawało sie naprawiać.

P.S. Wczoraj powiedziałam meżowi że na wiekszym łózku bedzie wygodniej. Ostatnio prawie byśmy spadli z tej salonowej, wąskiej kanapy.

16 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-02-19 13:58:04)

Odp: Sex na czyich zasadach?

Lady Loka ale ona go zaprosiła do zabawy, wykonała pierwszy krok. Przecież nie czekała w tej sypialni bez słowa w dresie, chyba widział /poinformowała go ze się dla niego odstawila I chętnie się dziś zabawi. Ma list wysłać? "Gotowa wycalowac go od stóp do głów" faktycznie brzmi jak kłoda która czeka aż facet odwali robotę. Jak mogla bardziej wyjść z inicjatywą skoro on nawet nie chciał przyjść do pokoju bo strzelił focha że to sypialnia a nie salon.

17

Odp: Sex na czyich zasadach?
jjbp napisał/a:

Lady Loka ale ona go zaprosiła do zabawy, wykonała pierwszy krok. Przecież nie czekała w tej sypialni bez słowa w dresie, chyba widział /poinformowała go ze się dla niego odstawila I chętnie się dziś zabawi. Ma list wysłać? "Gotowa wycalowac go od stóp do głów" faktycznie brzmi jak kłoda która czeka aż facet odwali robotę. Jak mogla bardziej wyjść z inicjatywą skoro on nawet nie chciał przyjść do pokoju bo strzelił focha że to sypialnia a nie salon.

Dla mnie to brzmi jak: przebrałam się, czekam, chcesz to przyjdź i zrób resztę.
Ja bym na coś takiego nie poszła i też została w drugim pokoju. Jakbym miała ochotę to bym zaciągnęła faceta do sypialni a nie czekała czy może się zjawi czy nie.
Ale Autorka już sprostowała.

18

Odp: Sex na czyich zasadach?
Lady Loka napisał/a:

Dla mnie to brzmi jak: przebrałam się, czekam, chcesz to przyjdź i zrób resztę.
Ja bym na coś takiego nie poszła i też została w drugim pokoju. Jakbym miała ochotę to bym zaciągnęła faceta do sypialni a nie czekała czy może się zjawi czy nie.
Ale Autorka już sprostowała.

Zgadzam się. Za długo było : ja leżę, pachnę i czekam...Z czasem to się nudzi, taka monotonia. Bo ileż można, skoro żona nie inicjuje seksu to znaczy nie jestem dla niej atrakcyjny. I po co autorka założyła bieliznę w sypialni gdy czekała, przecież przy zgaszonym świetle i tak nie widać. Zresztą jaki romantyzm jest przy zgaszonym świetle?

19

Odp: Sex na czyich zasadach?

Fantastyczny wątek! On uparciuch na kanapie, ona uparciucha w łóżku i nie dało się tego pogodzić. Zacząć na kanapie i skończyć w łóżku...
Zacząć na pralce i skończyć na stole.
Zacząć w drzwiach domu i skończyć na podłodze w przedpokoju.

20 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-02-19 15:16:00)

Odp: Sex na czyich zasadach?

Dla mnie sam tytuł tego wątku jest cokolwiek dziwny. Jak to "na czyich zasadach" seks??? Albo się chce uprawiać z kimś seks, albo nie, a nie jakaś walka, na czyich zasadach to będzie...

A co do opisanej sytuacji - mnie by się też znudziło non stop w sypialni na dużym łóżku, wcale się mężowi Autorki nie dziwię, jak ma do tego stres w pracy, to pewnie odczuwa już ten seks w sypialni jako przykry dodatkowy obowiązek...
Droga Autorko - jak kanapa za wąska, to można też na podłodze. Na stole. Na blacie w kuchni. Pod prysznicem. Gdziekolwiek. Ale trzeba chcieć, a nie tylko wypachnić się, przebrać i położyć. A potem jeszcze mieć pretensje. Tymi pretensjami to dodatkowo nakręcasz jego brak ochoty, bo komu by się chciało, jakby mu ktoś wiecznie suszył głowę...

Arkadiusz Ar napisał/a:

Jeśli jest tak, że on nie chce, to pytaj, kiedy będzie chciał, niech poda konkretny dzień.

A tu to już w ogóle się uśmiałam. Niech poda konkretny dzień, godzinę, czas trwania i ile razy w miesiącu się zobowiązuje...

21 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2019-02-19 15:38:13)

Odp: Sex na czyich zasadach?
santapietruszka napisał/a:

A tu to już w ogóle się uśmiałam. Niech poda konkretny dzień, godzinę, czas trwania i ile razy w miesiącu się zobowiązuje...

smile I jeszcze niech powie dlaczego tak krótko i dlaczego tak rzadko.

Arkadiusz Ar napisał/a:

Postaw się w roli w jego córki, tzn. zasugeruj np. "a czy chciałbyś, aby przyszły zięć traktował twoją córkę jak zabawkę, wykorzystywał, nie maił dla niej czasu i chęci, zmuszał, by robiła coś wbrew swej woli, podporządkowywał ją sobie, zasłaniał się problemami w pracy, itd...?"

Sprawdzić czy nie ksiądz smile

Odp: Sex na czyich zasadach?
Lady Loka napisał/a:

Dla mnie to brzmi jak: przebrałam się, czekam, chcesz to przyjdź i zrób resztę.
Ja bym na coś takiego nie poszła i też została w drugim pokoju. Jakbym miała ochotę to bym zaciągnęła faceta do sypialni a nie czekała czy może się zjawi czy nie.
Ale Autorka już sprostowała.

No ja, a powinna faceta chwycić za włosy, rzucić na podłogę, sprawnym ruchem obezwładnić i siłą wziąć smile
A co.....trzeba być aktywnym.

Odp: Sex na czyich zasadach?
Marata napisał/a:

Fantastyczny wątek! On uparciuch na kanapie, ona uparciucha w łóżku i nie dało się tego pogodzić. Zacząć na kanapie i skończyć w łóżku...
Zacząć na pralce i skończyć na stole.
Zacząć w drzwiach domu i skończyć na podłodze w przedpokoju.

Zacząć w domu, skończyć ......u sąsiadki smile

24

Odp: Sex na czyich zasadach?

Wow.. straszny życiowy dylemat.. big_smile

25

Odp: Sex na czyich zasadach?

Ciesze się, że rozbawiłam niektórych.
Dla mnie ta sfera życia jest ważna, mimo że tytuł tematu według jednych mało trafiony, a problem według innych mało ważny.
Nikogo nie zmuszam do wypowiedzi.
Dziekuje osobom które dały konstruktywne rady.

26 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-19 16:49:07)

Odp: Sex na czyich zasadach?
emilia.ja napisał/a:

Ciesze się, że rozbawiłam niektórych.
Dla mnie ta sfera życia jest ważna, mimo że tytuł tematu według jednych mało trafiony, a problem według innych mało ważny.
Nikogo nie zmuszam do wypowiedzi.
Dziekuje osobom które dały konstruktywne rady.

Lagrange napisał/a:

Czytałem tego posta dwa razy i za każdym miałem wrażenie, że panna drewnianna czeka aż on coś zrobi.

Autorka dała z siebie moim zdaniem dużo, więcej niż czasem widać na forum (partnerki opisane przez użytkowników płci męskiej), postarałbym się nie przywiązywać do miejsca (popierałbym wpis Maraty) ale miło by było gdyby mąż autorki też jej posłuchał i postarał się bardziej, tak jak ona wcześniej.

27

Odp: Sex na czyich zasadach?

Sex na czyich zasadach?

Tego któremu mniej zależy.

28

Odp: Sex na czyich zasadach?
zwyczajny gość napisał/a:

Zacząć w domu, skończyć ......u sąsiadki smile

Najpopularniejszy jest ponoć odwrotny kierunek... lol

29

Odp: Sex na czyich zasadach?
nudny.trudny napisał/a:

Autorka dała z siebie moim zdaniem dużo, więcej niż czasem widać na forum (partnerki opisane przez użytkowników płci męskiej), postarałbym się nie przywiązywać do miejsca (popierałbym wpis Maraty) ale miło by było gdyby mąż autorki też jej posłuchał i postarał się bardziej, tak jak ona wcześniej.

Autorka dała z siebie tyle ile dała i widać że raczej zawsze było tak jak ona chce. Wreszcie facetowi znudziło się "przy zgaszonym świetle" i na wielkim łóżku bo zrobiła się monotonia. Seks staje się nudny gdy partner przewiduje co będzie się działo bo przerabiał to już dziesiątki razy jak widać tu:

emilia.ja napisał/a:

Może miesiac temu pokłociliśmy sie o to, mąż nic nie inicjował, ja czułam sie olana. Wreszcie usłyszałam że nie ubieram sie sexownie, że ja zawsze chce sie kochać w ciemności, nie zachecam go, a wogole to ma meksyk w pracy i głowe zajeta czym innym.

Z tego wynika że znudziło mu się gdy partnerka leży, pachnie i czeka aż mąż zainicjuje.

30

Odp: Sex na czyich zasadach?

Mąż wrócił póżniej z pracy. Wszedł do domu i ominął pokój w ktorym bawiłam sie z dzieckiem, nie przywitał sie, poszedł do salonu.
Zero rozmowy, weszłam, przywitałam sie, usłyszałam że jest zmeczony i korzysta z tego że my sie razem bawimy.
Komputer na kolanach i zero kontaktu.
Ach zapomniałam, przecież powinnam podejść ubrana w koszulke nocną i miziać misiaczka po kablu od myszki...jestem taka "zdrewniała".

31

Odp: Sex na czyich zasadach?
emilia.ja napisał/a:

Mąż wrócił póżniej z pracy. Wszedł do domu i ominął pokój w ktorym bawiłam sie z dzieckiem, nie przywitał sie, poszedł do salonu.
Zero rozmowy, weszłam, przywitałam sie, usłyszałam że jest zmeczony i korzysta z tego że my sie razem bawimy.
Komputer na kolanach i zero kontaktu.
Ach zapomniałam, przecież powinnam podejść ubrana w koszulke nocną i miziać misiaczka po kablu od myszki...jestem taka "zdrewniała".

A Ty dalej użalaj się nad sobą. Zamiast pogadać z mężem to Ty gadasz z Forum. Wg mnie i pewnie nie tylko mąż myślał że zmienisz podejście do seksu. Że będzie trochę fantazji i urozmaicenia a Ty wracasz do starych schematów czyli leże i pachnę i czekam. Wiesz co on lubi i czego oczekuje od Ciebie.

32

Odp: Sex na czyich zasadach?

A jakieś dłuższe wolne od pracy on miewa? Wiesz, to tylko facet, łatwiej zakłócić pewne rzeczy.

33

Odp: Sex na czyich zasadach?
emilia.ja napisał/a:

Mąż wrócił póżniej z pracy. Wszedł do domu i ominął pokój w ktorym bawiłam sie z dzieckiem, nie przywitał sie, poszedł do salonu.
Zero rozmowy, weszłam, przywitałam sie, usłyszałam że jest zmeczony i korzysta z tego że my sie razem bawimy.
Komputer na kolanach i zero kontaktu.
Ach zapomniałam, przecież powinnam podejść ubrana w koszulke nocną i miziać misiaczka po kablu od myszki...jestem taka "zdrewniała".

Jak chcesz seksu to czemu nie?
Zbierasz owoc poprzednich lat i nudnego seksu.

34

Odp: Sex na czyich zasadach?

Wiecie co, oceniacie moje "robienie" , ale czy ja pisze co.on "robi"? Jak urozmaica nasze pożycie? Otóż poza ostatnim kupnem bielizny nic nie robi, on po prostu JEST. Tak było także wcześniej-zawsze tłumaczenie stresem w pracy.
Rozmawiać? Z kim? Poszłam do niego, zaczełam spokojna rozmowe, przywitalam sie, ledwo raz na mnie wogóle spojrzał. A ktoś tu radzi iść do niego. On już i tak śpi.

35

Odp: Sex na czyich zasadach?
Burzowy napisał/a:

A jakieś dłuższe wolne od pracy on miewa? Wiesz, to tylko facet, łatwiej zakłócić pewne rzeczy.

Bardzo dziekuje. Masz racje. Niedługo jedziemy na urlop. Faktycznie urlopy to czas zupełnie inny, mąż wiecej sie śmieje, jest radośniejszy, czulszy etc.

36

Odp: Sex na czyich zasadach?

To spójrz na maila, którego Ci napisałem. Nie chciałem się wszystkim dzielić na forum.

37

Odp: Sex na czyich zasadach?

Musisz się trollu zdecydować, czy Twój mężuś jest dobry w te klocki, bo tak pisałaś wcześniej i chyba zapomniałaś, czy on tylko jest, jak napisałaś przed chwilą big_smile

38 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-02-19 20:59:26)

Odp: Sex na czyich zasadach?
emilia.ja napisał/a:

Wiecie co, oceniacie moje "robienie" , ale czy ja pisze co.on "robi"? Jak urozmaica nasze pożycie? Otóż poza ostatnim kupnem bielizny nic nie robi, on po prostu JEST. Tak było także wcześniej-zawsze tłumaczenie stresem w pracy.
Rozmawiać? Z kim? Poszłam do niego, zaczełam spokojna rozmowe, przywitalam sie, ledwo raz na mnie wogóle spojrzał. A ktoś tu radzi iść do niego. On już i tak śpi.

Jak Twój mąż przyjdzie po radę na forum to mu doradzimy. Póki co Ty przyszłaś i piszesz o sobie, więc Tobie doradzamy.
Leżenie na łóżku i czekanie widocznie się u Was nie sprawdza. Weź sprawy w swoje ręce i go obudź w odpowiedni sposób.
Facet wpadł w stagnację i ma do wyboru brak seksu i nudny seks. Jak próbuje przenieść seks z łóżka na tapczan to spotyka się z Twoim oporem. To co ma zrobić? Szczerze? Ja też bym olała sprawę. Zbierasz owoce tego, co posiałaś wcześniej. Chcesz zmian to pracuj nad sobą i nad tym związkiem. Ale to się nie zdarzy z dnia na dzień. Na zmianę trzeba dużo czasu.

39

Odp: Sex na czyich zasadach?

E, nie o to tu chodzi. Przecież seks jest dla obojga osób. Mi się wydaje, że problemem jest przemęczenie, że tak ogólnie się wyrażę. Natura mogła nas skonstruować bardziej odpornymi, tak jak kobiety.

40

Odp: Sex na czyich zasadach?
Burzowy napisał/a:

E, nie o to tu chodzi. Przecież seks jest dla obojga osób. Mi się wydaje, że problemem jest przemęczenie, że tak ogólnie się wyrażę. Natura mogła nas skonstruować bardziej odpornymi, tak jak kobiety.

Nie wiem czy kobiety są tak bardzo odporne wink Może bardziej wytrzymałe i dłużej potrafią funkcjonować przy zmęczeniu. Ja codziennie wstaję o 5:30, do domu wracam koło 16, kładę się spać w okolicach 23-24. Powinnam wcześniej, wiem. Przesypiam tak 5:30 - 6h. Za mało. Prawda jest taka, że w ciągu tygodnia jestem ciągle zmęczona, jak mnie złapie kryzys to padam na twarz. Ale nie zmniejsza to ochoty na seks.

Tutaj jest dużo problemów nawarstwionych. Ale na pewno jednym z nich jest to, że mężowi się nie chce. A czemu mu się nie chce? Bo mu się nie podoba forma tego seksu.

41

Odp: Sex na czyich zasadach?

No właśnie chodzi o to, że stymuluje go tylko to co najbardziej go podnieca, a reszta odbiegająca od tego już nie bardzo. I dlatego sądzę, że chodzi o jego samopoczucie, a nie sam seks w sobie. Chce mu się mniej, ale to co go kręci mocno jeszcze dostarcza mu chęci.

42

Odp: Sex na czyich zasadach?
Burzowy napisał/a:

No właśnie chodzi o to, że stymuluje go tylko to co najbardziej go podnieca, a reszta odbiegająca od tego już nie bardzo. I dlatego sądzę, że chodzi o jego samopoczucie, a nie sam seks w sobie. Chce mu się mniej, ale to co go kręci mocno jeszcze dostarcza mu chęci.

Ale my nie wiemy czy to, co woli Autorka go zupełnie nie stymuluje. Może mu się przejadło po prostu tak w łóżku i w ciemnościach? To też łączy się z jego samopoczuciem i niechęcią.
Gdyby Twój seks cały czas był dokładnie taki sam i cały czas to Ty musiałbyś go inicjować, to też po jakimś czasie na myśl o takim seksie by Ci wszystko opadało.

43

Odp: Sex na czyich zasadach?

autorko, nie daj sobie wmówić, że się za mało starasz.

energia seksualna nie działa tylko na jednej kanapie albo konkretnym łóżku. jestem pewna, że gdybyś czuła się wyraźnie pożądana, przeszłabyś w dowolne miejsce, nie zastanawiając się, czyim gustom bardziej odpowiada.

pan małżonek dawkuje swoje wdzięki.
może zmęczony po pracy, może mu się baterie rozładowują, a może kto inny zaprząta jego myśli.
poobserwuj go chłodniejszym okiem, może coś Ci się nasunie.

44

Odp: Sex na czyich zasadach?

Gdy mąż chce seksu idzie do pracy do koleżanki. A jak żonka chce seksu to idzie do sąsiada

45

Odp: Sex na czyich zasadach?

Nie chciałam Cię urazić, autorko- po prostu w 1 poście przedstawiłaś rzecz w taki sposób, jakby ten salon Cię poniżał, a to wydało mi się dziwne- bo chyba w tym salonie nie byłabyś bezwolną sparaliżowaną niewiastą i mogłabyś zrobić 100 rzeczy, by się ta nie czuć. Wydało mi się to oczywiste.
Po przeczytaniu wątku jeszcze raz: Nie biegaj za nim, jak za dzieckiem niejadkiem.Po prostu go trochę przegłodż, bo mu za dobrze.
A na kubeczki i talerzyk z teletubisiami też niech sobie zasłuży.. Nie bój się, nie zamarznie.

46 Ostatnio edytowany przez emilia.ja (2019-02-20 15:03:09)

Odp: Sex na czyich zasadach?

Ela210
Twoja poprzednia wypowiedź "wow ale dylemat" była troche nieprzyjemna.
Nie jestem psychologiem, ale wiem że sex odgrywa ważna role w życiu. Nie chce ignorować sytuacji ktòra mi nie odpowiada.
Zresztą też sie boje czy to nie jest oznaka jakiegoś kryzysu... Wypalenia uczuć? A może jest jakas koleżanka w pracy..?
Dlatego tu pisze,by zrobić coś nim wpadne w wir podejrzeń.
Skoro, jak wiele osòb wskazuje, JA mogłam iść do salonu, to czemu mąż nie mógł do sypialni? Ostatnie 2-3razy były w salonie, ja przejmowałam inicjatywe, wiec zarzut Ladyloka że tylko leże i czekam jest jakby nie trafiony. To samo z nudnym sexem. Nie bede sie licytować kto ile zna form pieszczot, wiem że nie jestem oschła ani bierna.
Co powiedzieć kiedy po ostatnim boskim sexie w salonie on zwyczajnie nie chce raz przyjść do sypialni? Czyżby ten boski sex, zgodny z wymaganiami (światło, bielizna, inicjatywa) nie daje rozpedu by zrobić coś inaczej?
Dlatego pisałam o tym ,że sex jest na czyichś zasadach.
To bardziej pasuje pod to co pisze Burzowy   mąż wie co lubi i dopiero wtedy mu sie chce jak widzi, że to dostanie.

47

Odp: Sex na czyich zasadach?

Emilko, jeżeli poprzednie LATA były w sypialni, a tylko 2-3 RAZY w salonie, to tak jak powiedziałam, zmiana wymaga czasu i chęci.
Skoro TY chcesz seksu to do niego idź i go na ten seks nakręć sama. Bo tak to TY chcesz, ale czekasz, aż on przyjdzie. A to tak nie działa.

48 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-02-20 15:51:21)

Odp: Sex na czyich zasadach?

No ja akurat tak to zrozumiałam, że mąż potrzebuje coraz mocniejszych bodżców, teraz to salon, jutro może piwnica.
A jak się przez  dzień nie je, to potem i chleb z masłem smakuje smile
To co do męża.
2 opcja- może też prawdopodobna ale chyba mniej- to walka o  dominację w związku.

Ja nie uważam, że robisz za mało i masz iść w stronę podkręcania go koronkami itp..

49 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-20 19:53:07)

Odp: Sex na czyich zasadach?
Ela210 napisał/a:

No ja akurat tak to zrozumiałam, że mąż potrzebuje coraz mocniejszych bodżców, teraz to salon, jutro może piwnica.
A jak się przez  dzień nie je, to potem i chleb z masłem smakuje smile
To co do męża.
2 opcja- może też prawdopodobna ale chyba mniej- to walka o  dominację w związku.

Ja nie uważam, że robisz za mało i masz iść w stronę podkręcania go koronkami itp..

Jeśli przyjąć za znawcami tematu, że seks ma na celu redukowanie napięcia seksualnego oraz funkcję więziotwórczą, to recepta z ograniczaniem obfitości „jedzenia” dobrze zadziała na pierwsze, ale dla drugiego będzie zabójcza.


Autorko, nie wiem po co Wam te gry, próby pokazania komu mniej lub bardziej zależy, albo raczej kto bardziej lub mniej potrzbuje oznak, że drugiemu na nim zależy, ale według mnie lepiej pogadać, co kryje się pod jego szukaniem urozmaicenia i pod Twoją potrzebą uszanowania Twoich oczekiwań.

50

Odp: Sex na czyich zasadach?
emilia.ja napisał/a:

Skoro, jak wiele osòb wskazuje, JA mogłam iść do salonu, to czemu mąż nie mógł do sypialni? Ostatnie 2-3razy były w salonie, ja przejmowałam inicjatywe, wiec zarzut Ladyloka że tylko leże i czekam jest jakby nie trafiony. To samo z nudnym sexem. Nie bede sie licytować kto ile zna form pieszczot, wiem że nie jestem oschła ani bierna.
Co powiedzieć kiedy po ostatnim boskim sexie w salonie on zwyczajnie nie chce raz przyjść do sypialni? Czyżby ten boski sex, zgodny z wymaganiami (światło, bielizna, inicjatywa) nie daje rozpedu by zrobić coś inaczej?
Dlatego pisałam o tym ,że sex jest na czyichś zasadach.
To bardziej pasuje pod to co pisze Burzowy   mąż wie co lubi i dopiero wtedy mu sie chce jak widzi, że to dostanie.

Jeżeli przez lata seks miał miejsce w sypialni, bez światła itd., a efektem rozmowy były jedynie 2-3 razy w salonie, to ja bym kolejnej próby sypialnianej nie odbierała jako urozmaicenia czy "sprawiedliwości" (raz tam, gdzie on chce, raz tam, gdzie chcesz Ty), a jako powrót do starych zwyczajów.

Przeniosłam to sobie na - chyba - dość częste żalenie się kobiet na długość gry wstępnej. Jeżeli po kilku latach któraś doczekałaby się 2-3 razów z satysfakcjonującymi ją pieszczotami, po czym facet znowu postanowiłby ograniczyć grę wstępną do ściągnięcia z niej ciuchów, mogłaby stwierdzić, że ponownie olał jej potrzeby, że "poprawił się" tylko na moment, że na cholerę rozmowy, skoro wszystko wraca do pierwotnego stanu. Nawet jeśli on by zakładał, że od teraz będzie na zmianę, raz szybki numerek, a raz coś innego - do takiego układu to ona musiałaby najpierw nabrać pewności, że faktycznie ich potrzeby będą odtąd tak samo istotne. I tego poczucia nie załatwią jej 2-3 razy po jej myśli; zgaduję, że im dłużej trwał poprzedni stan rzeczy i im bardziej jest nim sfrustrowana/znudzona/zniechęcona, tym dłużej zajmie jej uwierzenie w, powiedzmy, przemianę partnera.

A Twojemu mężowi najwyraźniej potrzebne jest urozmaicenie. Swoją drogą, nie czepiałabym się tak tego salonu, są inne miejsca, jeżeli mąż nie lubi rutyny, może to doceni (tzn. nie wiem, jak to ująć, ale jeśli powiedziałabym, że potrzebuję zrobić coś inaczej, np. uprawiać seks na pralce, to jednak nie chodziłoby mi o to, żeby następne X razy sadzać na niej tyłek - to byłby raczej przykład, znacznie bardziej entuzjastycznie powitałabym kolejne razy na biurku, pod prysznicem, w aucie itp. zamiast serii pralkowego bzykanka).

51

Odp: Sex na czyich zasadach?

Ten temat trochę mi przypomina wierszyk o żurawiu i czapli..

52

Odp: Sex na czyich zasadach?

Żuraw i czapla zakopali topór wojenny i doszli do porozumienia.
Napewno mi sie przyda więcej luzu w temacie i tak jak piszecie -bez walki o to kto tu będzie rządził.

Wkońcu salon czy sypialnia, ważne by było fajnie i by nie traktować tego wszystkiego zbyt serio jak coś pojdzie nie tak.
Gdzieś czytałam że z miłościa jak z masłem, odrobina chłodu utrzymuje je w świeżości.

Posty [ 52 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Sex na czyich zasadach?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024