Witam wszystkich. Opowiem wam moja historie. Mam meza z ktorym rozstalam sie ponad pol roku temu. Jestesmy malzenstwem 9 lat i mamy 5 letnia corke. Wyprowadzilam sie z domu i jestesmy w separacji bo maz byl nielojalny-pisal ostro flirtowal z kolezanka z pracy z ktora rowniez sie spotykal na piwo podobno nic mi nie mowiac o tym.Ona jest wdową. Flirtowal rowniez z jakas laska poznana w necie ale z innego miasta. Wiadomosci znalazłam na messengerze i byla ich cala masa nie bylam w stanie wszystkiego przeczytac.U nas w zwiazku dzialo sie wczesniej juz niedobrze,moj maz byl nerwowy i nie mial do mnie szacunku, krytykowal obrazal, rzucal chamskie teksty, nawet niszczyl przedmioty czy rzucal nimi w nerwach. Powodow nie mial, zwykle cos bylo nie po jego mysli. Ja staralam sie byc dobra zona, gotowalam sprzatalam , seks tez byl chociaz swoimi zachowaniami wiadomo oddalil mnie od siebie i czasem bywalo mechanicznie.Mowilam mu o tym zeby to zmienil. Zwykle bylo lepiej ale na krotko. Mialam juz stany depresyjne i tracilam energie do tego zwiazku. Ale moze przejde do rzeczy. Pierwsze 3 miesiace mialam kupe zalu i nie moglam sie pogodzic z tym ze za plecami cos kombinowal chociaz za reke go nigdy nie zlapalam .Twierdzl ze mnie fizycznie nie zdradził. Po 3 misiacach zdarzylo nam sie spotkac nawet kilka razy blizej, ogolnie ze wzgledu na dziecko kontakt byl i jest caly czas. Wiadomo mialam momenty ze go odrzuccalam bo mialam w sobie ta zlosc i zal mimo ze probowal sie zblizyc ,przepraszal i twierdzil ze nic go z zadna laską nie łączylo.Pozniej pojechalam z dzieckiem i rodzinka na wakacje nad morze i nie wykluczalam wyjazdu z nim po powrocie co zaznaczylam . Akurat to byl spontaniczny wyjazd a on nie mial w tym czasie woolnego. Po powrocie znad morza znalazłam w szafce u niego w domu paczke gumek nieotwartą. Za 2-3 tyg zniknela z szafki a jakis czas pozniej pojawila sie nowa tez nieotwarta z inna data waznosci. Znalazłam tez na pólce pamiatke znad morza od kogos i bransoletke damska. O pamiatce nie chcial sie przyznac od kogo, o gumkach nie powiedzialam a bransoletki sie wyparł bo o tym powiedzialam pozniej ze ja widzialam. Teraz byly swieta i maz bardzo chce do mnnie wrocic twierdzac ze mnie kocha , oczywiscie nie wypieral sie tego ze spotykal sie z innymi kobuetami ale twierdzi ze z zadna nie mial romansu i nawet powiedzial ze ta pamiatke znad morza dostal od laski ktora poznał w lokalu ale byla mezatką. Mowi ze sie z nia nie spotykał. Powiedzial ze stracil nadzieje ze bedziemy razem bo ponoc mu mowilam zeby sobie kogos szukal. Teraz mowi ze nie chce zyc beze mnie ze mu zle samemu w domu bez dziecka i beze mnie. Podupadł nawet na zdrowiu.A ja nie potrafie mu zaufac....bo te gumki w szafce...boje sie ze bedzie cos dalej za jakis czas kombinowal. Przyznam ze kiedys bedac razem tez mielismy taka sytuacje ze cala paczka gum byla w mieszkaniu u jego dziadka 87 lat ktory mieszka za granica,(a ogolnie jak go nie ma mieskzanie stoi puste) pozniej dziadek przyjechal na 2 miesiace i w dzien jego wyjazdu maz przyniosł tą samą paczkę gum i połozyl na połce nic nie mowiac i ....było tam poł opakowania!!! powiedzialam mu ze wczesniej byla tam cala paczka i co sie stalo z polowa bo przeciez dziadek chyba balonow nie dmuchał. Maz mowil ze nie mial z tym nic wspolnego i dziadek mu to dał. (ta sytuacja była jakies 2-3 lata temu) Takze caly czas mam przed oczami i w pamieci te glupie sytuacje..wiec nie wiem co robic dalej....wiem ze jeszcze czuje cos do niego ale kompletnie sie juz wtym pogubiłam....
Wszystko wskazuje na to, ze Twój mąż. nie zamierza być z Tobą szczery. I chyba ma Ciebie za głupią. Naprawdę nie wiem, jakie On ma argumenty na ten powrót. Jak już bardzo chcesz to po dogłębnej terapii małzeńskiej i spojrzeniu trzeźwo na ten związek, bo jego zdrady to tylko część problemu.
my juz zaczelismy terapie ale na jednym spotkaniu sie skonczylo bo znalazłam te rozmowy...takze terapia bylaby tu wyrzuceniem kasy w błoto.
my juz zaczelismy terapie ale na jednym spotkaniu sie skonczylo bo znalazłam te rozmowy...takze terapia bylaby tu wyrzuceniem kasy w błoto.
Pytasz nas, co on myśli, czy terapia nie od tego jest, by przyjrzeć się temu dokladniej?
Dlaczego w błoto?
Mysle ze to nizsze poczucie jego wartosci ma w tym duzy udział.Nie potrzeba do tego terapii..
Niestety, myślę że Twój mąż oszukuje i będzie oszukiwał. Szuka nowych wrażeń, poznaje coraz to inne dziewczyny, ostro flirtuje... I nie wierzę w jego wierność. Po prostu nie wierzę. Dlaczego miałby mówić szczerze, że nic go nie łączyło? I żaden kryzys czy kłótnia go nie usprawiedliwiają, gdyż wtedy się rozmawia, a nie szuka gdzie indziej.