Dzisiaj pierwszy raz w życiu poszłam sama do kina i jestem z siebie bardzo dumna, może dla niektórych z Was to żadne osiągnięcie ale dla mnie to duży progres, pierwszy raz w życiu nie patrzyłam na nikogo, przede wszystkim nie patrzyłam na męża, który wolał siedzieć w domu przed TV, stałam rano i doszłam do wniosku, że nie mam zamiaru kolejnego wolnego dnia spędzić w domu, nie miałam z kim iść do kina więc zamiast się użalać nad tym po prostu zebrałam się i poszłam, wcześniej jak miałam ochotę gdzieś pójść, pojechać a nie miałam z kim to zwyczajnie odpuszczałam, a dzisiaj to nie co, że sama poszłam do kina to jeszcze sama siedziałam w restauracji i wiecie co? było bardzo przyjemnie :-)
Ja kiedyś często sama chodziłam do kina. Teraz rzadziej. Kiedyś nie był to dla mnie stres, a teraz trochę mi głupio jak kupuje sama bilet ale potem już jestem zadowolona z magii ekranu. No i sama mogę wybrać repertuar.
Brawo agula. Trochę swobody jest wskazane. Może z czasem do Ciebie dołączy przyjaciółka lub przyjaciel jakiś. No i ta niezależność może nieco naprostuje małżeństwo.
No i super:) Tak naprawdę nikt na nas nie patrzy, nie ocenia i nie wytyka palcem. Coraz więcej ludzi wybiera się do kina w pojedynkę i staje się to norma. I dobrze! A wszystkie ograniczenia, które nas blokują przed takim wyjściem są tylko w naszych głowach.
5 2018-11-12 21:30:48 Ostatnio edytowany przez bbasia (2018-11-12 21:31:18)
Coraz więcej ludzi wybiera się do kina w pojedynkę i staje się to norma.
Ale wy idziecie do kina, czy na film? ![]()
Bo jak dla mnie, pójście samej żeby oglądnąć film w kinie nie jest żadną nową normą, tylko zwykłą sprawą. I tak było zawsze, od dzieciństwa.
agula, bardzo fajnie, że zaczynasz lubić swoje towarzystwo. Ile to spraw w życiu ułatwia... ![]()
Jeśli do kina to tylko z kimś:)!
Brawo!
Nie wiem, co ludzie mają z tym kinem - ja traktują kino jak normalną czynność - jak chce, to idę, nie patrzę na innych.
8 2018-11-15 14:18:34 Ostatnio edytowany przez Chingachgook (2018-11-15 14:20:01)
przede wszystkim nie patrzyłam na męża, który wolał siedzieć w domu przed TV
To z buta dziada ![]()
Samotnie wybrałem się do kina tylko raz, gdy żona była w szpitalu - może dlatego źle to wspominam i więcej nie próbowałem, ale i nie było sensu: ona zawsze chce iść bez względu na to jaki wymyślę film.Samemu to nawet w domu filmów nie oglądam. Inna sprawa, że chodzenie do kina w pojedynkę uważam za najnormaniejszą rzecz, na którą sam akurat nie mam ochoty. Do kina chodziłem zawsze tylko i wyłącznie po to, żeby obejrzeć film.
No i super
Też lubię sama chodzić do kina
Brawo! ![]()
Ja lubię. pierwszy raz czułam się dziwnie, ale teraz nie ma problemu jeśli nie mam z kim iść na film czy na koncert. Dojrzałam też już chyba do tego,
aby pojechać samej na wakacje. Nawet bez koleżanki. Tylko musi być to jakieś ciekawe miejsce.
Dzisiaj pierwszy raz w życiu poszłam sama do kina i jestem z siebie bardzo dumna, może dla niektórych z Was to żadne osiągnięcie ale dla mnie to duży progres, pierwszy raz w życiu nie patrzyłam na nikogo, przede wszystkim nie patrzyłam na męża, który wolał siedzieć w domu przed TV, stałam rano i doszłam do wniosku, że nie mam zamiaru kolejnego wolnego dnia spędzić w domu, nie miałam z kim iść do kina więc zamiast się użalać nad tym po prostu zebrałam się i poszłam, wcześniej jak miałam ochotę gdzieś pójść, pojechać a nie miałam z kim to zwyczajnie odpuszczałam, a dzisiaj to nie co, że sama poszłam do kina to jeszcze sama siedziałam w restauracji i wiecie co? było bardzo przyjemnie :-)
Podziwiam i gratuluję. Wszędzie chodzę sama bo mam męża jakiego mam.
Do kina jednak nie mam odwagi iść. Bardzo chciałam iść na " kler" ale nie miałam z kim. Nie mogę się przeĺamać żeby do kina iść samej.
Dzisiaj pierwszy raz w życiu poszłam sama do kina i jestem z siebie bardzo dumna, może dla niektórych z Was to żadne osiągnięcie ale dla mnie to duży progres, pierwszy raz w życiu nie patrzyłam na nikogo, przede wszystkim nie patrzyłam na męża, który wolał siedzieć w domu przed TV, stałam rano i doszłam do wniosku, że nie mam zamiaru kolejnego wolnego dnia spędzić w domu, nie miałam z kim iść do kina więc zamiast się użalać nad tym po prostu zebrałam się i poszłam, wcześniej jak miałam ochotę gdzieś pójść, pojechać a nie miałam z kim to zwyczajnie odpuszczałam, a dzisiaj to nie co, że sama poszłam do kina to jeszcze sama siedziałam w restauracji i wiecie co? było bardzo przyjemnie :-)
Super!
Do kina zdarza mi się samej pojść. Do restauracji jeszcze się nie odważyłam. Obawiam się, że wpędziłoby mnie to w zły nastrój - widzieć, ze każdy w towarzystwie, a ja sama. Ale kto wie... może kiedyś!
Bardzo Wam dziękuje za miłe słowa :-) kolejny raz wybrałam się sama do kina, tym razem bez żadnych oporów, wybrałam sobie seans w godzinach dopołudniowych tak żeby też nie było tłoczno (bo tego nie lubię), i muszę przyznać, że kolejny raz było fajnie, warto czasami iść samemu do kina, i myślę, że skoro ja się przełamałam to inni też dadzą radę, trzymam kciuki!!
Jeśli do kina to tylko z kimś:)!
Jeśli do kina, to oczywiście, że tylko z kimś, jeśli na film, to niekoniecznie
.
Bardzo Wam dziękuje za miłe słowa :-) kolejny raz wybrałam się sama do kina, tym razem bez żadnych oporów, wybrałam sobie seans w godzinach dopołudniowych tak żeby też nie było tłoczno (bo tego nie lubię), i muszę przyznać, że kolejny raz było fajnie, warto czasami iść samemu do kina, i myślę, że skoro ja się przełamałam to inni też dadzą radę, trzymam kciuki!!
Może jestem dziwna, ale dla mnie kino ma swój klimat dopiero wieczorem, a te okołopołudniowe godziny kojarzą mi się raczej z seansami szkolnymi. Poza tym zdecydowanie wolę, gdy sala jest jeśli nie pełna, to przynajmniej w połowie zapełniona, są jednak filmy, gdy cieszę się, jeśli mogę wybrać jakąś mniejszą, kameralną, co zapewnia większą intymność.
Na pewno nie dziwią mnie osoby, które przychodzą same, a choć osobiście wolę mieć towarzystwo, by po skończonym seansie móc o tym, co zobaczyłam, podyskutować, podzielić się refleksją, to rozumiem, że niektórzy nie czują takiej potrzeby, z kolei zwyczajnie lubią taką kinową 'samotność'. Przyznam też, że ogólnie zupełnie mnie nie zaskakuje, jeżeli ktoś chce pobyć sam ze sobą, bez względu na miejsce.
To bardzo smutne, ze nie mialas nikogo z kim moglabys wybrac sie na film, a pozniej podzielic sie wrazeniami. Nie wyobrazam spbie takiej sytuacji i dziwie sie osobom, ktore do tego zachecaja. Zycze Tobie dobrych relacji z ludzmi, prawdziwych przykaciol, ktorzy znajda dla Ciebie czas kiedy bedziesz tego potrzebowala.
17 2019-01-19 21:58:29 Ostatnio edytowany przez bbasia (2019-01-19 22:01:08)
T Nie wyobrazam spbie takiej sytuacji i dziwie sie osobom, ktore do tego zachecaja.
Nie, mieliśmy mówić, że nigdy do kina samemu, że jest o już tragedia i zamanifestowanie światu, że jest się nieudacznikiem i wyrzutkiem społeczeństwa... I agula nadal by siedziała w domu i byłaby nieszczęśliwa, że z braku towarzystwa nie może zobaczyć w kinie filmów, które miałaby ochotę zobaczyć.
A podzielić się wrażeniami spokojnie można też z osobami które filmu nie widziały. I może wtedy dzięki nam zobaczą i będziemy mogli o nim podyskutować. A nawet jeżeli nie, to też (przynajmniej dla mnie) jest fajną rzeczą gdy myślę o filmie, który wywarł na mnie większe wrażenie, analizuję go, wyciągam z niego jakaś naukę, wnioski, dopasowania do rzeczywistości itp. I bardzo to lubię i nie potrzebuję do tego towarzystwa.
agula29, a na jakim filmie byłaś? I jakie masz po oglądnięciu wrażenia?
Przyznam, że osobiście mnie temat nieco zdziwił, gdyż samodzielne wyjście do kina uważałem zawsze za normalną rzecz, choć ja chyba od zawsze nie miałem problemu ze spędzaniem czasu w pojedynkę. Tym nie mniej rozumiem, szanuję i gratuluję, jeśli to był pierwszy raz ![]()
Wczoraj z kolei ja zrobiłem coś, czego chyba wcześniej nie praktykowałem, tj. upatrzyłem sobie klimatyczną kawiarnię, w której zaszyłem się z książką nad dużym kubkiem kawy - polecam, zwłaszcza gdy chciałoby się ruszyć z domu, ale kompletnie nie ma pomysłu, ani towarzystwa:) Planuję odwiedzać takie miejsca (a jeszcze mam duużo do odkrycia) i stworzyć sobie własną listę ulubionych.