Jestem z moim partnerem 6 lat, od 5 mieszkamy razem, od roku jesteśmy zaręczeni, aktualnie jestem w 7 miesiącu ciąży.
Jednak problem w tym, że ja mimo, że pierwsze motyle w brzuchu już dawno opadły, uważam, że staram się o wiele bardziej niż partner. To ja dbam o dom, to ja planuję posiłki, to ja planuję wyjazdy, staram się zawsze zrobić mu jakąś przyjemność a to ciasto, a to jakiś prezent, a to jego ulubione jedzenie, słodycze. To ja dbam bardziej o to żeby on był zadowolony w łóżku, a nawet jeśli nie mam ochoty, staram się aby chociaż zaspokoić go bez stosunku. Mówię mu komplementy, dążę do bliskości (nie seksualnej).
To też nie tak, że on jest wobec mnie obojętny i tylko wymaga, ale nie wykazuje żadnej inicjatywy typu wyjście we dwoje, propozycja odciążenia w obowiązkach domowych, nie mówi mi już, że jestem atrakcyjna, nie "dobiera się" do mnie (tu akurat raczej przez ciążę).
Oboje pracujemy (ja aktualnie L4), ale to on ma większe prawo do bycia zmęczonym, a poza tym ja pracuje na zmiany więc albo mam wolne przedpołudnie albo jestem w domu przed nim, dlatego przecież mam czas żeby wszystko ogarnąć w domu.
Były już na ten temat rozmowy, ale szybko wszystko wracało do starego porządku.
Jeśli można mówić o rozpieszczeniu faceta, to to właśnie chyba zrobiłam. Zawsze mówiłam, że lubię dbać o dom bo to prawda, lubię bawić się w "kurę domową", mój dom rodzinny nie był idealny. Nie wiem czy mogę czegoś od niego wymagać w takim razie jak sama na siebie bata ukręciłam, a teraz jeszcze będzie dziecko i nie wiem czy dam radę, czy nie pęknę w pewnym momencie.
Nie wiem jak z nim na ten temat porozmawiać, boję się, że się rozpłaczę i tyle będzie z tej rozmowy, że przez to od razu będę na straconej pozycji, rozhisteryzowanej ciężarnej, która ma za dużo czasu na myślenie. Od tygodnia mam kryzys wewnętrzny bo jego zachowanie w zeszły weekend bardzo mnie zabolało, mam od tego czasu do niego dystans, jest mi obojętny jak o nim myślę (jest w delagacji od poniedziałku), nawet za nim nie tęsknię, a on nawet tego nie zauważył.
Wiesz, jeżeli z nim nie porozmawiasz na ten temat, to będzie tak jak jest. Napisz sobie w punktach o Twoich obawach, co Ci się nie podoba, co chciałabyś, żeby się zmieniło, o związku, o dziecku. I jak wróci, po kolei omów z nim te punkty. Daj mu czas na przemyślenie sprawy, bo może on nie jest świadomy tego, że Ty się czujesz w tej sytuacji źle, może tak był wychowany, że mama ogarniała wszystko, a tata po pracy leżał.
Lassa ale co mu napisze? To, że jest jego cieniem i nie umie żyć bez niego? A teraz siedząc samotnie w domu, troszkę sobie foszkuje, bo on coś tam kiedyś powiedział.
Kejti, a po co to wszystko robisz? Chcesz mu coś udowodnić?
Kiedy ja się tak zachowywałam, robiłam to ze strachu, że mnie zostawi. Wpasowałam się ciasne ramki, które mój były mąż ozłocił i wymagał coraz więcej. Kiedy w jakimś tygodniu nie udało mi się upiec ciasta, był niezadowolony. Słyszałam tylko "zjadłbym to lub to" a ja już zakładałam buty i leciałam do sklepu po produkty.
W imię czego? na pewno nie miłości. W wieku dwudziestu kilku lat robiłam zapasy na zimę jak to kiedyś robiły babcie na wsi, i też myślałam, że lubię zabawę w "kurę domową". Mąż się przyzwyczaił do mojej roli, a mi z czasem zaczęło się robić ciasno w tych ramach. Rzeczy, które kiedyś robiłam z przyjemnością, zaczęły być torturami, robiłam to czasem z obrzydzeniem. Zaspokajanie jego potrzeb doprowadziło do tego, że w łóżku czułam się jak aktorka porno, która odgrywa rolę a myślami byłam gdzieś indziej, po co? no po to, by mnie nie zostawił.
Tak jak napisałaś, sama sobie kręcisz bat. On zdążył już się przyzwyczaić do takiej Ciebie i każda zmiana zachowania, może doprowadzić do kłótni. Co zrobić? Odbyć szczerą rozmowę, nie zmuszać się do robienia czegoś na co nie masz ochoty i zacząć robić więcej rzeczy dla siebie.
Balin, nie jestem jego cieniem. Mam inne zainteresowania i hobby poza siedzeniem w domu. Nie foszkuję, normalnie rozmawiamy. Tylko czuję pewien dystans, że jakby już mi nie zależy żeby zrobić mu obiad jak wróci z pracy, żeby było mu miło. Nie chodzi co powiedział, tylko czego nie powiedział
kiedy chcesz z kimś podjąć rozmowę, a słyszysz "nie naciskaj"? Ok, może nie były to sprzyjające warunki, było to po seksie. Ale jesteś z kimś kilka lat to chyba można zauważyć, że zazwyczaj twoja wesoła kobita zachowuje się inaczej.
Owieczko, nie wiem bo tak zawsze robiłam. Bo tak moja mama robiła. Bo wydaje mi się, że sprawia mi to przyjemność. Nie boję się, że mnie zostawi, wiem że tego nie zrobi. On ode mnie nie wymaga. To chyba ja sama od siebie wymagam. Rozmowa tak czy tak musi się odbyć, bo nie wyobrażam sobie wychowywać dwójki dzieci. Nie chcę żeby on mi POMAGAŁ w domu, chce żeby zajmował się domem bo to jego obowiązek, w końcu też tu mieszka. Co prawda teraz dużo pracuje, taki okres w firmie, ale coś się musimy zmienić i ja i on.
to może najzwyczajniej w świecie przydziel mu obowiązki? od dziś on robi to i tamto, któraś z dziewczyn na forum ma chyba nawet liste na lodówce co kto robi ![]()
nie licz na to, że on się domyśli sam, że ma coś zrobić skoro tyle lat go wyręczałaś.
7 2018-10-26 15:50:55 Ostatnio edytowany przez Kejtikejt (2018-10-26 15:55:26)
Było tak, przez chwilę
ALBO TEKST ROKU "ściągnąłem pranie" WOW OKLASKI DLA TEGO PANA lub "teraz tak dużo pracuje", ale do 2 w nocy siedzieć i grać w Fifę to się nie męczy. Dobra chyba muszę po prostu przestać też cokolwiek robić.
Edit: nawet jak miał coś robić to zamiast zrobić coś od razu i mieć spokój to na ostatnią chwilę, albo tak, że stopował moje zadania. Bo jak mam odkurzyć podłogi jak kurze nie starte.
No kurde wiem to głupie wszystko. I nie tylko tu się rozchodzi o samo sprzątanie. Jego ojciec, mamie co chwila funduje jakieś atrakcje aż ta ma dosyć, potrafi jej kupić kwiaty albo prezent bez okazji. A ten jakby w ogóle tego z domu nie wyniósł.
Domyślam się, że to może być frustrujące. Ty prosisz go o jedną rzecz, a on dzieli to na raty, zamiast zrobić na raz.
Może w jego domu, wszystko robiła za niego mama i nie potrafi sprzątać. To tak jak z dzieckiem, które ma posprzątać pokój a podczas "sprzątania" bawi się znalezionymi podczas porządków zabawkami i to sprzątanie ciągnie się godzinami.
Musisz z nim porozmawiać i wytłumaczyć, że robienie wszystkiego jest dla Ciebie co raz bardziej męczące i chcesz by bardziej zaangażował się w sprzątanie.
Uzgodnijcie, że np. sobota jest dniem porządków i podzielcie się obowiązkami.