Cześć *macha*
Zastanawiam się właśnie, jaki jest według Was najskuteczniejszy (najlepiej: sprawdzony) sposób antykoncepcyjny bez wpływu na gospodarkę hormonalną? Co tu dużo mówić, zdecydowanie nie chcę ani ingerować we własne hormony, ani tym bardziej nie chcę zachodzić w ciążę
Szukam złotego środka, który nie będzie wstrzemięźliwością.
prezerwatywy...
Hm, głupia sprawa, ale nie mam do nich pełnego zaufania. Najchętniej dołożyłabym jeszcze jedną metodę z mojej strony.
to szklanka wody zamiast seksu.
Prezerwatywy mają ogromną skuteczność, plus jeżeli coś by się stało, to widzisz to praktycznie od razu - zsuniecie się, pęknięcie - i jesteś w stanie zareagować od razu.
Nie masz praktycznie żadnej innej metody, która nie zawierałaby hormonów. Są spirale bez hormonów, ale to raczej dla kobiet, które już rodziły.
Jeśli prezerwatywy to za mało, to pozostaje Ci chyba tylko nauczyć się uważnie obserwować swój organizm i w czasie owulacji jednak ograniczyć współżycie. Jeśli nie, to przynajmniej mieć pod ręką 'pigułkę po', ale tutaj rzecz jasna trzeba liczyć się z tym, że kiedy nastąpi 'wypadek', to jednorazowo przyjmuje się uderzeniową dawkę hormonów.
to szklanka wody zamiast seksu.
Prezerwatywy mają ogromną skuteczność, plus jeżeli coś by się stało, to widzisz to praktycznie od razu - zsuniecie się, pęknięcie - i jesteś w stanie zareagować od razu.
Nie masz praktycznie żadnej innej metody, która nie zawierałaby hormonów. Są spirale bez hormonów, ale to raczej dla kobiet, które już rodziły.
Ugh, szklanka wody, a o tym właśnie pisałam na samym początku... co za ludzie, jeny. Czuję, że traktujesz mnie zdecydowanie nieprzyjemnie, a tego sobie nie życzę.
Szkoda słów, dziękuję za porady.
@Olinka, właściwie właśnie teraz staram się tak robić, obserwuję samą siebie. W pigułkę "po" jeszcze się nie uzbroiłam, choć chodziło mi to po głowie.
A zależałoby mi na czymś bezpiecznym na tyle, by nie przejmować się ewentualnymi komplikacjami podczas stosunku.
Aż się przeraziłam, bo odnoszę wrażenie, że większość z Was jest zapatrzona na hormony. To przecież ingerencja we własne ciało, jeśli jest względnie zbędna, po co je niszczyć? D:
Myślałam, że więcej będzie osób, które świadomie i mądrze od tego odchodzą ![]()
Aż się przeraziłam, bo odnoszę wrażenie, że większość z Was jest zapatrzona na hormony. To przecież ingerencja we własne ciało, jeśli jest względnie zbędna, po co je niszczyć? D:
Myślałam, że więcej będzie osób, które świadomie i mądrze od tego odchodzą
Zastanawiam się na jakiej podstawie stwierdziłaś, że jestem zapatrzona w hormony? Zapewniam Cię, że tak nie jest. Zadałaś proste pytanie, to uzyskałaś prostą odpowiedź, bez zagłębiania się w mój osobisty stosunek do tematu. Mam za sobą kilka lat walki o wyprowadzenie swojej gospodarki hormonalnej na prostą, właśnie po odstawieniu antykoncepcji opartej na hormonach i naprawdę daleka jestem od przekonywania do tej formy zabezpieczenia się przed niechcianą ciążą. Co prawda nie neguję, bo to indywidualna decyzja każdej z nas, ale też absolutnie nie zachęcam.
Pigułki po możesz nigdy nie użyć, ale uważam, że warto mieć ten niesamowity komfort i poczucie bezpieczeństwa, że jeśli jednak coś pójdzie nie po myśli, to zamiast panikować i szukać pomocy, być może nocą lub w weekend, będziesz mieć ją pod ręką. Ma to jeszcze tę dodatkową zaletę, że im szybciej się ją przyjmie, tym lepiej, dlatego jak już faszerować się hormonami, to przynajmniej z maksymalną pewnością ochrony.
Lady Loka napisał/a:to szklanka wody zamiast seksu.
Prezerwatywy mają ogromną skuteczność, plus jeżeli coś by się stało, to widzisz to praktycznie od razu - zsuniecie się, pęknięcie - i jesteś w stanie zareagować od razu.
Nie masz praktycznie żadnej innej metody, która nie zawierałaby hormonów. Są spirale bez hormonów, ale to raczej dla kobiet, które już rodziły.
Ugh, szklanka wody, a o tym właśnie pisałam na samym początku... co za ludzie, jeny. Czuję, że traktujesz mnie zdecydowanie nieprzyjemnie, a tego sobie nie życzę.
Szkoda słów, dziękuję za porady.Aż się przeraziłam, bo odnoszę wrażenie, że większość z Was jest zapatrzona na hormony. To przecież ingerencja we własne ciało, jeśli jest względnie zbędna, po co je niszczyć? D:
Myślałam, że więcej będzie osób, które świadomie i mądrze od tego odchodzą
Rozumiem, że Ty świadomie i mądrze od tego odchodzisz? ![]()
NIE ISTNIEJE poza prezerwatywami i sterylizacją żadna metoda, która byłaby pewna i nie zawierałaby hormonów.
Taka jest prawda.
Jeżeli nie chcesz hormonów to musi być jakaś mechaniczna fizyczna blokada. Taką blokadą jest prezerwatywa (i wkładka, ale wkładka to tworzenie sobie stanu zapalnego i potem mogą być problemy z ciążą).
Zostaje kalendarzyk, metoda objawowo-termiczna, ale to nie jest też metoda na 100% pewna. Ja bym jej nie wykorzystywała w momencie, kiedy wiedziałabym, że dzieci nie chcę. To raczej na czas, kiedy ewentualna wpadka nie przeraża, ale planowania nie ma.
Naprawdę, nie jestem nieuprzejma, wredna i niegrzeczna, ale jeżeli nie wierzysz w działanie antykoncepcji to najlepiej po prostu nie uprawiać seksu. Albo zastanowić się, skąd w Tobie jest aż taki lęk, stwierdzić, że to nieracjonalne, bo ciąż z prawidłowo używanych prezerwatyw praktycznie nie ma i wyluzować.
zuzeh napisał/a:Aż się przeraziłam, bo odnoszę wrażenie, że większość z Was jest zapatrzona na hormony. To przecież ingerencja we własne ciało, jeśli jest względnie zbędna, po co je niszczyć? D:
Myślałam, że więcej będzie osób, które świadomie i mądrze od tego odchodząZastanawiam się na jakiej podstawie stwierdziłaś, że jestem zapatrzona w hormony? Zapewniam Cię, że tak nie jest. Zadałaś proste pytanie, to uzyskałaś prostą odpowiedź, bez zagłębiania się w mój osobisty stosunek do tematu. Mam za sobą kilka lat walki o wyprowadzenie swojej gospodarki hormonalnej na prostą, właśnie po odstawieniu antykoncepcji opartej na hormonach i naprawdę daleka jestem od przekonywania do tej formy zabezpieczenia się przed niechcianą ciążą. Co prawda nie neguję, bo to indywidualna decyzja każdej z nas, ale też absolutnie nie zachęcam.
Pigułki po możesz nigdy nie użyć, ale uważam, że warto mieć ten niesamowity komfort i poczucie bezpieczeństwa, że jeśli jednak coś pójdzie nie po myśli, to zamiast panikować i szukać pomocy, być może nocą lub w weekend, będziesz mieć ją pod ręką. Ma to jeszcze tę dodatkową zaletę, że im szybciej się ją przyjmie, tym lepiej, dlatego jak już faszerować się hormonami, to przynajmniej z maksymalną pewnością ochrony.
Oj nie, nie zrozumiałaś mnie
Nie pisałam tu o Tobie, a o reszcie forum, które milczy. Wydaje mi się, że mamy podobne zdanie w tej kwestii, choć ja bardziej waleczne względem piguł.
Przepraszam, jeśli Cię uraziłam – nie miałam takiego zamiaru. Wręcz czułam wdzięczność za Twoją odpowiedź – właśnie na jej podstawie wywnioskowałam, że niewiele jest tu osób, które szukają wyjścia bez wpływu na swoje hormony i mnie to zasmuciło.
zuzeh napisał/a:Lady Loka napisał/a:to szklanka wody zamiast seksu.
Prezerwatywy mają ogromną skuteczność, plus jeżeli coś by się stało, to widzisz to praktycznie od razu - zsuniecie się, pęknięcie - i jesteś w stanie zareagować od razu.
Nie masz praktycznie żadnej innej metody, która nie zawierałaby hormonów. Są spirale bez hormonów, ale to raczej dla kobiet, które już rodziły.
Ugh, szklanka wody, a o tym właśnie pisałam na samym początku... co za ludzie, jeny. Czuję, że traktujesz mnie zdecydowanie nieprzyjemnie, a tego sobie nie życzę.
Szkoda słów, dziękuję za porady.Aż się przeraziłam, bo odnoszę wrażenie, że większość z Was jest zapatrzona na hormony. To przecież ingerencja we własne ciało, jeśli jest względnie zbędna, po co je niszczyć? D:
Myślałam, że więcej będzie osób, które świadomie i mądrze od tego odchodząRozumiem, że Ty świadomie i mądrze od tego odchodzisz?
NIE ISTNIEJE poza prezerwatywami i sterylizacją żadna metoda, która byłaby pewna i nie zawierałaby hormonów.
Taka jest prawda.
Jeżeli nie chcesz hormonów to musi być jakaś mechaniczna fizyczna blokada. Taką blokadą jest prezerwatywa (i wkładka, ale wkładka to tworzenie sobie stanu zapalnego i potem mogą być problemy z ciążą).
Zostaje kalendarzyk, metoda objawowo-termiczna, ale to nie jest też metoda na 100% pewna. Ja bym jej nie wykorzystywała w momencie, kiedy wiedziałabym, że dzieci nie chcę. To raczej na czas, kiedy ewentualna wpadka nie przeraża, ale planowania nie ma.Naprawdę, nie jestem nieuprzejma, wredna i niegrzeczna, ale jeżeli nie wierzysz w działanie antykoncepcji to najlepiej po prostu nie uprawiać seksu. Albo zastanowić się, skąd w Tobie jest aż taki lęk, stwierdzić, że to nieracjonalne, bo ciąż z prawidłowo używanych prezerwatyw praktycznie nie ma i wyluzować.
Nie korzystam z tabletek, w żaden sposób nie wpływam na swoją gospodarkę hormonalną. Jestem z tych, co lubują się w naturze, nie biorą tabletek przeciwbólowych, obolały łeb leczą świeżym powietrzem. Tak już mam ![]()
Hm, być może właśnie ten luz byłby mi potrzebny... nie potrafię przestać myśleć o ewentualnych uszkodzeniach prezerwatywy i o wiążących się z tym konsekwencjach, jakie mogą się wydarzyć.
Jak dla mnie: przezorny zawsze dodatkowo zabezpieczony – i dla tego dodatkowego zabezpieczenia szukam metody wspierającej. Być może właśnie po to, żeby mentalnie poczuć się pewniej, nie wiem.
No to ciągnąc temat - jakie widzisz ewentualne uszkodzenia prezerwatywy?
Prawidłowo użyta, kupiona w sprawdzonym miejscu nie będzie miała uszkodzeń. To już nie czasu, kiedy babki w kiosku przekłuwały je igłą. Dostajesz w zamkniętym pudełku.
A jak coś się stanie w trakcie - Twój partner poczuje, bo mu się zrobi luźniej.
Olinka napisał/a:zuzeh napisał/a:Aż się przeraziłam, bo odnoszę wrażenie, że większość z Was jest zapatrzona na hormony. To przecież ingerencja we własne ciało, jeśli jest względnie zbędna, po co je niszczyć? D:
Myślałam, że więcej będzie osób, które świadomie i mądrze od tego odchodząZastanawiam się na jakiej podstawie stwierdziłaś, że jestem zapatrzona w hormony? Zapewniam Cię, że tak nie jest. Zadałaś proste pytanie, to uzyskałaś prostą odpowiedź, bez zagłębiania się w mój osobisty stosunek do tematu. Mam za sobą kilka lat walki o wyprowadzenie swojej gospodarki hormonalnej na prostą, właśnie po odstawieniu antykoncepcji opartej na hormonach i naprawdę daleka jestem od przekonywania do tej formy zabezpieczenia się przed niechcianą ciążą. Co prawda nie neguję, bo to indywidualna decyzja każdej z nas, ale też absolutnie nie zachęcam.
Pigułki po możesz nigdy nie użyć, ale uważam, że warto mieć ten niesamowity komfort i poczucie bezpieczeństwa, że jeśli jednak coś pójdzie nie po myśli, to zamiast panikować i szukać pomocy, być może nocą lub w weekend, będziesz mieć ją pod ręką. Ma to jeszcze tę dodatkową zaletę, że im szybciej się ją przyjmie, tym lepiej, dlatego jak już faszerować się hormonami, to przynajmniej z maksymalną pewnością ochrony.
Oj nie, nie zrozumiałaś mnie
Nie pisałam tu o Tobie, a o reszcie forum, które milczy. Wydaje mi się, że mamy podobne zdanie w tej kwestii, choć ja bardziej waleczne względem piguł.
Przepraszam, jeśli Cię uraziłam – nie miałam takiego zamiaru. Wręcz czułam wdzięczność za Twoją odpowiedź – właśnie na jej podstawie wywnioskowałam, że niewiele jest tu osób, które szukają wyjścia bez wpływu na swoje hormony i mnie to zasmuciło.
Cudowna konkluzja-jak forumowiczki nie przewertowały forum i nie znalazły tematu autorki oraz nie wypowiedziały się-to na pewno są zwolenniczkami antykoncepcji hormonalnej-i zapatrzone w hormony jak złe:)
Wiesz,mi się chyba nawet nie chce wypowiadać po takim tekście.
słyszałam dużo dobrego o takiej całkiem naturalnej antykoncepcji - np. komputery cyklu (znajoma ma cyclotest). wiele osób poleca. co sądzicie?
zuzeh napisał/a:Olinka napisał/a:Zastanawiam się na jakiej podstawie stwierdziłaś, że jestem zapatrzona w hormony? Zapewniam Cię, że tak nie jest. Zadałaś proste pytanie, to uzyskałaś prostą odpowiedź, bez zagłębiania się w mój osobisty stosunek do tematu. Mam za sobą kilka lat walki o wyprowadzenie swojej gospodarki hormonalnej na prostą, właśnie po odstawieniu antykoncepcji opartej na hormonach i naprawdę daleka jestem od przekonywania do tej formy zabezpieczenia się przed niechcianą ciążą. Co prawda nie neguję, bo to indywidualna decyzja każdej z nas, ale też absolutnie nie zachęcam.
Pigułki po możesz nigdy nie użyć, ale uważam, że warto mieć ten niesamowity komfort i poczucie bezpieczeństwa, że jeśli jednak coś pójdzie nie po myśli, to zamiast panikować i szukać pomocy, być może nocą lub w weekend, będziesz mieć ją pod ręką. Ma to jeszcze tę dodatkową zaletę, że im szybciej się ją przyjmie, tym lepiej, dlatego jak już faszerować się hormonami, to przynajmniej z maksymalną pewnością ochrony.
Oj nie, nie zrozumiałaś mnie
Nie pisałam tu o Tobie, a o reszcie forum, które milczy. Wydaje mi się, że mamy podobne zdanie w tej kwestii, choć ja bardziej waleczne względem piguł.
Przepraszam, jeśli Cię uraziłam – nie miałam takiego zamiaru. Wręcz czułam wdzięczność za Twoją odpowiedź – właśnie na jej podstawie wywnioskowałam, że niewiele jest tu osób, które szukają wyjścia bez wpływu na swoje hormony i mnie to zasmuciło.Cudowna konkluzja-jak forumowiczki nie przewertowały forum i nie znalazły tematu autorki oraz nie wypowiedziały się-to na pewno są zwolenniczkami antykoncepcji hormonalnej-i zapatrzone w hormony jak złe:)
Wiesz,mi się chyba nawet nie chce wypowiadać po takim tekście.
Wiesz, przeglądałam naprawdę wiele wątków, większość skupia się na tabletkach i metodach hormonalnych.
Nikt nie każe Ci się wypowiadać, nie masz takiego obowiązku.
Po co wymyslac kolo na nowo - wkladka
Po co wymyslac kolo na nowo - wkladka
Wiesz jak działa i jakie ma skutki uboczne?
Wiesz, żeodradza się ją kobietom, które nie rodziły?
17 2018-07-07 21:50:56 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-07-07 21:51:43)
foggy napisał/a:Po co wymyslac kolo na nowo - wkladka
Wiesz jak działa i jakie ma skutki uboczne?
Wiesz, żeodradza się ją kobietom, które nie rodziły?
A po co to ma wiedzieć, skoro jego to nie dotyczy? Ważne, że gumek nie musiałby...
Tak swoją drogą, moja koleżanka zaszła w ciążę "z wkładką". Najgorszemu wrogowi nie życzy związanych z tym przeżyć.
100% pewnosci nie ma nigdy o czym moga zaswiadczyc przypadki urodzenia dzieci przez bezplodnych rzekomo rodzicow; swiatopoglad odstawiamy ns boku;
100% pewnosci nie ma nigdy o czym moga zaswiadczyc przypadki urodzenia dzieci przez bezplodnych rzekomo rodzicow; swiatopoglad odstawiamy ns boku;
To nie chodzi o światopogląd czy statystyki, tylko o szkodliwość wkładki.
Masz racje umknelo mi ze pytanie bylo od kobiety ktora nie rodzila.
Nawet jeżeli rodziła, to wywołanie sobie stanu zapalnego w macicy na pewno służy zdrowiu i szczęściu.
Jest specjalna spirala niehormonalna dla nieródek- Gynefix. Jest mniejsza niż zwykła miedziana spirala, są bodajże 2 rodzaje- jedna jest na 2 albo 3 lata, a druga na 5 lat. Zakłada się ją też trochę inaczej, bo specjalnym aplikatorem przyczepia się ją do mięśnia macicy. Kiedyś się nad tym zastanawiałam, ale jest trochę kosztowna i do tego mało ginekologów w Polsce umie ją zakładać (we Wrocławiu np tylko w jednej klinice można, w mniejszych miastach pewnie wcale).
Cześć dziewczyny. Jestem po poważnej zatorowości płucnej wywołanej tabletkami antykoncepcyjnymi. Z tego też powodu do końca życia nie będę mogła używać żadnych preparatów anty, które mają hormony... A i ciąży mam się wystrzegać... Szukam innej metody ale tak czytając ten wątek chyba jedynie prezerwatywy będą wchodziły w grę... Nie chcę ingerować w swoje ciało, dlatego też wkładki na wstępie wolę skreślić. Już dostałam wystarczającą nauczkę jeśli chodzi o tabletki...
Cześć dziewczyny. Jestem po poważnej zatorowości płucnej wywołanej tabletkami antykoncepcyjnymi. Z tego też powodu do końca życia nie będę mogła używać żadnych preparatów anty, które mają hormony... A i ciąży mam się wystrzegać... Szukam innej metody ale tak czytając ten wątek chyba jedynie prezerwatywy będą wchodziły w grę... Nie chcę ingerować w swoje ciało, dlatego też wkładki na wstępie wolę skreślić. Już dostałam wystarczającą nauczkę jeśli chodzi o tabletki...
Prezerwatywa, spirala, komputer cyklu.
Osobiście poważnie zastanawiam się nad tym ostatnim, ale to droga sprawa, więc jeszcze trochę czasu na myśleniu spędzę...
Też właśnie wczoraj sporo czytałam o komputerze cyklu. Wydaje się bardzo dobrym rozwiązaniem ale tak jak napisałaś, niestety drogim. Więc pewnie dopiero w dalszej przyszłości
Teraz chłopaka nie mam, ale kiedyś używaliśmy prezerwatyw oraz dopochwowych globulek plemnikobójczych (lub żeli), jednak wtedy nie widywałam się z chłopakiem dzień w dzień tylko sypialiśmy ze sobą raz na czas, zazwyczaj w dni niepłodne, więc te 2 metody wystarczyły. Niestety obawiam się, że jak będę chciała np zamieszkać kiedyś z chłopakiem i współżyć codziennie to może to być za mało. Czytałam kiedyś wypowiedź w internecie kobiety, która miała 3 dzieci, każde z wpadki po tym, jak używała tylko jednej metody antykoncepcji (to chyba była prezerwatywa) i jak nie chce kolejnego, to tylko te 2 metody i tylko tak może bezpiecznie współżyć.
Sama znam osobę, która po 3 latach brania hormonów dostała zatorowości płucnej, dlatego ja bym wolała tego uniknąć
Pytanie autorki bardzo mądre, sporo odpowiedzi tutaj to prezerwatywa plus ewentualnie komputerek cyklu. Tylko niestety nasz organizm funkcjonuje tak, że najwyższe libido jest w czasie owulacji, więc prócz komputerka musi być jakiś dodatkowy środek. Dobrze właśnie, że na rynku są te pianki/żele/globulki plemnikobójcze, chociaż bardzo mało się o nich mówi
Jeśli jesteś (piszę do autorki posta) zdecydowana na 100% że nie chcesz brać tabletek antykoncepcyjnych (chwała Ci za to) to zostaje tylko obserwowanie organizmu. Jeśli masz regularne miesiączki to pół biedy, od około 4 dnia cyklu zaczynasz mierzyć temperaturę, zaraz po przebudzeniu póki jeszcze leżysz w łóżku, termometr pod pachę i mierzysz 10 minut ja wytrzymuję 7... Zapisujesz wynik i tak codziennie, owulacja poznasz po podniesionej temperaturze. Czyli wtedy banicja na sexy. Dobrze jest zainstalować sobie na telefonie apkę do monitoringu cyklu. Zapisujesz codziennie temperaturę a program sam tworzy wykres, masz wszystko pod kontrolą. Jest jeszcze inny sposób na kontrolowanie kiedy występuje owulacja, czyli chodzenie co miesiąc do ginekologa na usg, ale po kilu miesiącach skieruje Cię do psychologa, także ten sposób odpada uważam.
Jeśli jesteś (piszę do autorki posta) zdecydowana na 100% że nie chcesz brać tabletek antykoncepcyjnych (chwała Ci za to) to zostaje tylko obserwowanie organizmu. Jeśli masz regularne miesiączki to pół biedy, od około 4 dnia cyklu zaczynasz mierzyć temperaturę, zaraz po przebudzeniu póki jeszcze leżysz w łóżku, termometr pod pachę i mierzysz 10 minut ja wytrzymuję 7... Zapisujesz wynik i tak codziennie, owulacja poznasz po podniesionej temperaturze. Czyli wtedy banicja na sexy. Dobrze jest zainstalować sobie na telefonie apkę do monitoringu cyklu. Zapisujesz codziennie temperaturę a program sam tworzy wykres, masz wszystko pod kontrolą. Jest jeszcze inny sposób na kontrolowanie kiedy występuje owulacja, czyli chodzenie co miesiąc do ginekologa na usg, ale po kilu miesiącach skieruje Cię do psychologa, także ten sposób odpada uważam.
Odgrzewam kotleta
Nie "pod pachę"
to nieskuteczne.
Byłam ostatnio w poradni rodzinnej i co nieco usłyszałam o naturalnym planowaniu rodziny (przydatna też gdy starasz się o dziecko). Ale do rzeczy:
Aktualnie żeby metoda była skuteczna potrzebne są przynajmniej 2 niezależne podstawy do obserwacji. Standard: temperatura o stałej porze po przebudzeniu + obserwacja śluzu.
Można dorzucić badanie szyjki macicy.
Ja eksperymentalnie dorzuciłam badanie na paskach badających poziom hormonu LH (wydają mi się bardziej wiarygodne niż Afrodyta).
Wiem że są jeszcze komputery cyklu ale jak już zaczynasz ogarniać temat to okazuje się że nawet wolisz bez niego.
29 2020-03-10 16:38:05 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2020-03-10 16:40:32)
Wszystko fajne tylko znam takie pary w których takie odraczane stosunki seksualne rozwaliły związek. Częściej ze strony partnera. Z prezerwatywą też jest taki problem iż zmniejsza bliskość. O ile z prostytutką (branżę porno potępiam to sprzedaż siebie swojej godności) to nie ma znaczenia o tyle w związku jest to problematyczne. Słyszałem o prezerwatywach stymulujących dzięki którym kobiecie przyśpiesza puls a mężczyźnie spada. Pomysł genialny.
Właściwie zawsze się dziwię dlaczego mężczyźni którzy dla własnej przyjemności i widzimisiow tak ochoczo podsuwają kobietom antykoncepcje hormonalna nie dbając o ich zdrowie, samopoczucie i przede wszystkim bezpieczeństwo, zapominają że przecież dla mężczyzn też są różne opcje antykoncepcji.
Google nie gryzie.
I tak, pozostajemy tu nawet w opcji bezpiecznej dla kobiet- nie zażywania przez kobietę hormonalnych środków antykoncepcyjnych.
Wszystko fajne tylko znam takie pary w których takie odraczane stosunki seksualne rozwaliły związek. Częściej ze strony partnera. Z prezerwatywą też jest taki problem iż zmniejsza bliskość. O ile z prostytutką (branżę porno potępiam to sprzedaż siebie swojej godności) to nie ma znaczenia o tyle w związku jest to problematyczne. Słyszałem o prezerwatywach stymulujących dzięki którym kobiecie przyśpiesza puls a mężczyźnie spada. Pomysł genialny.
Wszystko fajne tylko znam takie pary w których takie odraczane stosunki seksualne rozwaliły związek. Częściej ze strony partnera. Z prezerwatywą też jest taki problem iż zmniejsza bliskość. O ile z prostytutką (branżę porno potępiam to sprzedaż siebie swojej godności) to nie ma znaczenia o tyle w związku jest to problematyczne. Słyszałem o prezerwatywach stymulujących dzięki którym kobiecie przyśpiesza puls a mężczyźnie spada. Pomysł genialny.
To dotyczy chyba zupełnie niedojrzałych związków. Nie jesteśmy zwierzętami, potrafimy się kontrolować - znajdziesz też całe mnóstwo par, które dzięki okresowej wstrzemieźliwości, zbliżyły się do siebie - ale tu potrzeba dojrzałości.
Chyba nikt jeszcze nie wspomniał o diafragmie. Bardzo dobrze się sprawdza zwłaszcza w połączeniu z jeszcze jedną metodą barierową, np. prezerwatywami.
ANTYKONCEPCJA MOŻE DZIAŁAĆ W SPOSÓB WCZESNOPORONNY! Nie pozwala zagnieździć się zarodkowi w macicy matki - dochodzi do poronienia, bo miało już miejsce zapłodnienie (A ŻYCIE CZŁOWIEKA ZACZYNA SIĘ WŁAŚNIE W CZASIE ZAPŁADNIANIA, TAKIE SĄ FAKTY. Z BIOLOGICZNEGO PUNKTU WIDZENIA ZA MOMENT (AKT) POCZĘCIA UWAŻA SIĘ MOMENT ZAPŁODNIENIA. TO WTEDY ZACZYNA SIĘ ŻYCIE / ISTNIENIE CZŁOWIEKA, A NIE DOPIERO PO ZAGNIEŻDŻENIU / IMPLANTACJI ZARODKA W MACICY.), poczęło się dziecko, zarodek (uwaga: TO JUŻ CZŁOWIEK!) obumiera i zostaje wydalony z organizmu. Życie zostaje przerwane...
Korzekwa-Kaliszuk zaznaczyła, ze tzw. tabletka "dzień po" może działać na dwa sposoby. Jedno z tych działań to jest rzeczywiście działanie antykoncepcyjne, czyli takie, które zapobiega poczęciu dziecka. Jednak jeśli do poczęcia już doszło, albo dojdzie do niego mimo zastosowania pigułki - a jest to możliwe - wówczas działanie pigułki polega na utrudnieniu przemieszczania się już zapłodnionej komórki jajowej, powoduje zmiany w błonie śluzowej macicy, które uniemożliwiają jej zagnieżdżenie się - powiedziała.
Co do tzw. "spirali" - "Każda wkładka (zarówno z kategorii obojętnych, miedzianych, jak i hormonalnych) ma także działanie antynidacyjne. Jeśli zapytamy lekarza, co to właściwie znaczy, najczęściej usłyszymy bardzo naukowo brzmiące zdanie: „Antynidacyjne to znaczy uniemożliwiające implantację zapłodnionej komórki jajowej w endometrium". I właściwie nadal niewiele będziemy wiedzieć... Powiedzmy więc językiem bardziej zrozumiałym: „implantacja" to zagnieżdżenie, „w endometrium", czyli w śluzówce jamy macicy. Trudniej będzie wyjaśnić, co oznacza określenie „zapłodniona komórka jajowa", ponieważ w istocie rzeczy nie o zapłodnioną komórkę jajową tu chodzi. Po zapłodnieniu komórka jajowa w ciągu kilku godzin zaczyna się dzielić. Powstają dwie komórki, cztery itd. I wtedy w języku medycznym nie nazywa się ich już „zapłodnioną komórką jajową", tylko po prostu zarodkiem. A każda kobieta oczekująca dziecka wie, że to po prostu mały (bardzo mały!) człowiek. Zatem spirala nie dopuszcza do zagnieżdżenia dziecka w jamie macicy, co powoduje jego obumarcie. Spirala ma więc działanie wczesnoporonne!"
TABLETKI ANTYKONCEPCYJNE TAKŻE DZIAŁAJĄ WCZESNOPORONNIE!!!
Do czynienia mamy z aborcją farmakologiczną...
Dr. n.med. Dorota Łucja Jarczewska - "Zasadniczo producent środków hormonalnych musi opisać zarówno mechanizmy działania, jak i działania niepożądane. Czasami spotykamy się z takimi określeniami jak poronienie zapłodnionego jaja, czyli takie określenia, które nie wskazują na poczęcie się życia, tylko jakąś tam utratę komórki jajowej. Tak to brzmi niejasno. Jak ktoś nie ma ogromnej motywacji, by to zgłębić, to może ulec sugestii, że to nie do końca chodzi o podniesienie ręki na życie poczęte.
Na pewno nie jest w interesie firm farmaceutycznych pisanie wprost o działaniu wczesnoporonnym tych pigułek. Tego jestem pewna. W polskim społeczeństwie wiązałoby się to z refleksją wielu kobiet".
Nie wspomina się o właściwościach aborcyjnych sztucznych metod antykoncepcji. Mimo iż ulotki dla pacjentek w teorii mają opisywać mechanizm ich działania, to w ostatnich latach większość koncernów zmieniła ulotki i mechanizm działania albo nie jest podany wcale albo uwzględnia tylko mechanizmy antykoncepcyjne. Tylko kilka z nich podaje, że pigułki powodują zmiany w błonie śluzowej macicy, co nie pozwala się zagnieździć – i tu kolejna manipulacja językowa – „zapłodnionej komórce jajowej”, a więc poczętemu dziecku."
Warto dodać, że do SZTUCZNYCH METOD ANTYKONCEPCJI zalicza się: metody hormonalne, niehormonalne, antykoncepcję awaryjną, metody chemiczne, mechaniczne, barierowe, oraz metody chirurgiczne. A METODY SZTUCZNE OPRÓCZ DZIAŁANIA ANTYKONCEPCYJNEGO WYKAZUJĄ TAKŻE WŁAŚCIWOŚCI PORONNE. A więc wczesnoporonne zadziałać może między innymi KAŻDY RODZAJ plastrów anty, implantów, pierścieni, zastrzyków, krążków, chipów, wkładek, błon dopochwowych, kapturków, "spirali", tabletek antykoncepcyjnych, antykoncepcji "awaryjnej", zabiegów chirurgicznych, globulek, żelów, kremów, itd. Niestety, ale zawsze jest to ryzyko...
Tylko naturalne metody antykoncepcji dają tą gwarancję, że nie wyrządzi się dziecku krzywdy, że dopiero co rozwijającego się dziecka nie spotka śmierć. Nie ma tego ryzyka, tej niewiadomej, tej niepewności.
METODY SZTUCZNE SĄ WIĘC BARDZO NIEBEZPIECZNE!
Jest to także niebezpieczne dla samej kobiety. Antykoncepcja to ogrom efektów ubocznych...
Antykoncepcja niszczy zdrowie i życie - zarówno dziecka, jak i kobiety. Może dojść do spadku gęstości kości, udarów, zakrzepicy, nowotworów, chorób serca, nadciśnienia... U dziecka powoduje wady rozwojowe i choroby. Do tego zabija! Naprawdę, nie warto iść tą drogą... To nie jest rozwiązanie. KAŻDY MA PRAWO ŻYĆ. Nie wolno ryzykować cudzym życiem, nie wolno w to ingerować. Jeśli istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo, choćby małe (choć w przeważającej ilości przypadków to prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie), że antykoncepcja może zadziałać w ten sposób, że może zabić malutkie dziecko - to takie rozwiązania nie wchodzą w grę....
KRWAWIENIA I PLAMIENIA, KTÓRE MAJĄ MIEJSCE PODCZAS STOSOWANIA ANTYKONCEPCJI W RZECZYWISTOŚCI ŚWIADCZĄ O PORONIENIU, UTRACIE DZIECKA...
A o tym nieczęsto się mówi. Ukrywa się ten fakt. Lekarze i farmaceuci rzadko wspominają o tym, że matka może stracić w ten sposób swoje dziecko... A powinni... Powinni ostrzec innych przed niebezpieczeństwem. Tymczasem większość z nich o tym nie wspomina. Z tego powodu bardzo wielu ludzi o tym najzwyczajniej w świecie nie wie lub tego nie rozumie, a co za tym idzie - nie są oni w stanie przyjąć tego do wiadomości. Większość kobiet może nie być świadomych tego, że mogą w ten sposób zabić swoje własne dziecko...
Co więcej - Antykoncepcja działa na organizm kobiety RÓWNIEŻ PO ZAGNIEŻDŻENIU ZARODKA W MACICY, a więc wpływa na ciążę i na dziecko (uśmiercając je). DZIAŁA WCZESNOPORONNIE, ZABIJA!
Najbezpieczniejsze i najlepsze dla zdrowia i życia dziecka oraz kobiety są metody naturalne. One nie zabijają. W PRZECIWIEŃSTWIE DO METOD SZTUCZNYCH. Są zdrowe i bezpieczne...
Wartą przeczytania książką, a właściwie publikacją naukową mówiącą o szkodliwości i działaniu wczesnoporonnym antykoncepcji jest opracowanie napisane pod redakcją Doroty Ł. Jarczewskiej (lek. medycyny rodzinnej). Polecam przeczytać, aby dowiedzieć się jak to z tą antykoncepcją jest w rzeczywistości... Proszę przeczytać... Warto... Autorzy korzystali z najnowszych publikacji światowych , a jeśli to było możliwe - z metaanaliz i dużych badań klinicznych; przeglądali także bazy informacji medycznych.
Proszę obejrzeć także webinar "Antykoncepcja. Wielka historia małej pigułki". Tam również mowa o wczesnoporonnym działaniu antykoncepcji. Przytoczone zostały także badania naukowe na ten temat. Potwierdzają one fakt, że podczas stosowania antykoncepcji może dojść do owulacji i zapłodnienia, a wtedy zaczyna działać mechanizm przeciwzagnieżdżeniowy. Dziecko nie moze zagnieździć się w macicy matki. Jest mu to skutecznie uniemożliwiane. Dziecko umiera i zostaje wydalone z organizmu. DOCHODZI DO PORONIENIA... A więc antykoncepcja działa wczesnoporonnie!!! Może wywołać poronienie!
ANTYKONCEPCJA DZIAŁA TEŻ PO WIELU MIESIĄCACH / LATACH OD ODSTAWIENIA. Więc nawet jeśli kobieta planuje ją odstawić, bo chce zajść w ciążę, może spotkać się z przykrymi konsekwencjami (z wadami rozwojowymi i chorobami u dziecka, włącznie z ryzykiem poronienia ciąży, śmierci dziecka). To ryzyko jest realne... Prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie. Podczas starań o dziecko może dochodzić do poronień albo różnych uszkodzeń, chorób, nieprawidłowości w budowie narzadów, patologii, zaburzeń rozwoju lub genetycznych u dziecka. Potrzeba bardzo wiele czasu, żeby organizm usunął toksyny. Nie dzieje się to nagle, na zawołanie. Nie wystarczy tydzień ani miesiąc. Więc nawet jak się antykoncepcję odstawi, to ona dalej ma bardzo wielki wpływ na organizm, na zdrowie a nawet życie - zarówno matki, jak i dziecka. Mija bardzo wiele czasu aż to wszystko się unormuje a organizm zwalczy toksyny. Najczęściej jest to wiele miesięcy, aż do roku włącznie albo dłużej...
ZABÓJSTWO
TO NIE ROZWIĄZANIE. TO WIELKIE ZŁO... NIE POWINNO SIĘ PRZEDKŁADAĆ PONAD LUDZKIE ŻYCIE ŻADNEJ INNEJ WARTOŚCI (typu bezpieczeństwo, przyjemność, wolność, niezależność, kariera, itd.). Nie należy ryzykować ludzkim życiem... Jeśli nie ma opcji stosowania metod naturalnych należy po prostu powstrzymać się od współżycia... A NIE RYZKOWAĆ ZDROWIEM, A NAWET ŻYCIEM SWOJEGO NIENARODZONEGO DZIECKA... Nie nam decydować kto może żyć, a kto nie. Nie wolno w to ingerować. My otrzymaliśmy cudowny dar życia, nie odbierajmy tego daru innym... Nie wolno zabijać drugiego człowieka. NIGDY... ŻADNEGO... W ŻADNYM WYPADKU... Z ŻADNEGO POWODU... DLA ŻADNEJ WARTOŚCI...
ANTYKONCEPCJA MOŻE DZIAŁAĆ W SPOSÓB WCZESNOPORONNY! Nie pozwala zagnieździć się zarodkowi w macicy matki - dochodzi do poronienia, bo miało już miejsce zapłodnienie (A ŻYCIE CZŁOWIEKA ZACZYNA SIĘ WŁAŚNIE W CZASIE ZAPŁADNIANIA, TAKIE SĄ FAKTY. Z BIOLOGICZNEGO PUNKTU WIDZENIA ZA MOMENT (AKT) POCZĘCIA UWAŻA SIĘ MOMENT ZAPŁODNIENIA. TO WTEDY ZACZYNA SIĘ ŻYCIE / ISTNIENIE CZŁOWIEKA, A NIE DOPIERO PO ZAGNIEŻDŻENIU / IMPLANTACJI ZARODKA W MACICY.), poczęło się dziecko, zarodek (uwaga: TO JUŻ CZŁOWIEK!) obumiera i zostaje wydalony z organizmu. Życie zostaje przerwane...
Korzekwa-Kaliszuk zaznaczyła, ze tzw. tabletka "dzień po" może działać na dwa sposoby. Jedno z tych działań to jest rzeczywiście działanie antykoncepcyjne, czyli takie, które zapobiega poczęciu dziecka. Jednak jeśli do poczęcia już doszło, albo dojdzie do niego mimo zastosowania pigułki - a jest to możliwe - wówczas działanie pigułki polega na utrudnieniu przemieszczania się już zapłodnionej komórki jajowej, powoduje zmiany w błonie śluzowej macicy, które uniemożliwiają jej zagnieżdżenie się - powiedziała.
Co do tzw. "spirali" - "Każda wkładka (zarówno z kategorii obojętnych, miedzianych, jak i hormonalnych) ma także działanie antynidacyjne. Jeśli zapytamy lekarza, co to właściwie znaczy, najczęściej usłyszymy bardzo naukowo brzmiące zdanie: „Antynidacyjne to znaczy uniemożliwiające implantację zapłodnionej komórki jajowej w endometrium". I właściwie nadal niewiele będziemy wiedzieć... Powiedzmy więc językiem bardziej zrozumiałym: „implantacja" to zagnieżdżenie, „w endometrium", czyli w śluzówce jamy macicy. Trudniej będzie wyjaśnić, co oznacza określenie „zapłodniona komórka jajowa", ponieważ w istocie rzeczy nie o zapłodnioną komórkę jajową tu chodzi. Po zapłodnieniu komórka jajowa w ciągu kilku godzin zaczyna się dzielić. Powstają dwie komórki, cztery itd. I wtedy w języku medycznym nie nazywa się ich już „zapłodnioną komórką jajową", tylko po prostu zarodkiem. A każda kobieta oczekująca dziecka wie, że to po prostu mały (bardzo mały!) człowiek. Zatem spirala nie dopuszcza do zagnieżdżenia dziecka w jamie macicy, co powoduje jego obumarcie. Spirala ma więc działanie wczesnoporonne!"
TABLETKI ANTYKONCEPCYJNE TAKŻE DZIAŁAJĄ WCZESNOPORONNIE!!!
Do czynienia mamy z aborcją farmakologiczną...
Dr. n.med. Dorota Łucja Jarczewska - "Zasadniczo producent środków hormonalnych musi opisać zarówno mechanizmy działania, jak i działania niepożądane. Czasami spotykamy się z takimi określeniami jak poronienie zapłodnionego jaja, czyli takie określenia, które nie wskazują na poczęcie się życia, tylko jakąś tam utratę komórki jajowej. Tak to brzmi niejasno. Jak ktoś nie ma ogromnej motywacji, by to zgłębić, to może ulec sugestii, że to nie do końca chodzi o podniesienie ręki na życie poczęte.
Na pewno nie jest w interesie firm farmaceutycznych pisanie wprost o działaniu wczesnoporonnym tych pigułek. Tego jestem pewna. W polskim społeczeństwie wiązałoby się to z refleksją wielu kobiet".
Nie wspomina się o właściwościach aborcyjnych sztucznych metod antykoncepcji. Mimo iż ulotki dla pacjentek w teorii mają opisywać mechanizm ich działania, to w ostatnich latach większość koncernów zmieniła ulotki i mechanizm działania albo nie jest podany wcale albo uwzględnia tylko mechanizmy antykoncepcyjne. Tylko kilka z nich podaje, że pigułki powodują zmiany w błonie śluzowej macicy, co nie pozwala się zagnieździć – i tu kolejna manipulacja językowa – „zapłodnionej komórce jajowej”, a więc poczętemu dziecku."
Warto dodać, że do SZTUCZNYCH METOD ANTYKONCEPCJI zalicza się: metody hormonalne, niehormonalne, antykoncepcję awaryjną, metody chemiczne, mechaniczne, barierowe, oraz metody chirurgiczne. A METODY SZTUCZNE OPRÓCZ DZIAŁANIA ANTYKONCEPCYJNEGO WYKAZUJĄ TAKŻE WŁAŚCIWOŚCI PORONNE. A więc wczesnoporonne zadziałać może między innymi KAŻDY RODZAJ plastrów anty, implantów, pierścieni, zastrzyków, krążków, chipów, wkładek, błon dopochwowych, kapturków, "spirali", tabletek antykoncepcyjnych, antykoncepcji "awaryjnej", zabiegów chirurgicznych, globulek, żelów, kremów, itd. Niestety, ale zawsze jest to ryzyko...
Tylko naturalne metody antykoncepcji dają tą gwarancję, że nie wyrządzi się dziecku krzywdy, że dopiero co rozwijającego się dziecka nie spotka śmierć. Nie ma tego ryzyka, tej niewiadomej, tej niepewności.
METODY SZTUCZNE SĄ WIĘC BARDZO NIEBEZPIECZNE!
Jest to także niebezpieczne dla samej kobiety. Antykoncepcja to ogrom efektów ubocznych...
Antykoncepcja niszczy zdrowie i życie - zarówno dziecka, jak i kobiety. Może dojść do spadku gęstości kości, udarów, zakrzepicy, nowotworów, chorób serca, nadciśnienia... U dziecka powoduje wady rozwojowe i choroby. Do tego zabija! Naprawdę, nie warto iść tą drogą... To nie jest rozwiązanie. KAŻDY MA PRAWO ŻYĆ. Nie wolno ryzykować cudzym życiem, nie wolno w to ingerować. Jeśli istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo, choćby małe (choć w przeważającej ilości przypadków to prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie), że antykoncepcja może zadziałać w ten sposób, że może zabić malutkie dziecko - to takie rozwiązania nie wchodzą w grę....
KRWAWIENIA I PLAMIENIA, KTÓRE MAJĄ MIEJSCE PODCZAS STOSOWANIA ANTYKONCEPCJI W RZECZYWISTOŚCI ŚWIADCZĄ O PORONIENIU, UTRACIE DZIECKA...
A o tym nieczęsto się mówi. Ukrywa się ten fakt. Lekarze i farmaceuci rzadko wspominają o tym, że matka może stracić w ten sposób swoje dziecko... A powinni... Powinni ostrzec innych przed niebezpieczeństwem. Tymczasem większość z nich o tym nie wspomina. Z tego powodu bardzo wielu ludzi o tym najzwyczajniej w świecie nie wie lub tego nie rozumie, a co za tym idzie - nie są oni w stanie przyjąć tego do wiadomości. Większość kobiet może nie być świadomych tego, że mogą w ten sposób zabić swoje własne dziecko...
Co więcej - Antykoncepcja działa na organizm kobiety RÓWNIEŻ PO ZAGNIEŻDŻENIU ZARODKA W MACICY, a więc wpływa na ciążę i na dziecko (uśmiercając je). DZIAŁA WCZESNOPORONNIE, ZABIJA!
Najbezpieczniejsze i najlepsze dla zdrowia i życia dziecka oraz kobiety są metody naturalne. One nie zabijają. W PRZECIWIEŃSTWIE DO METOD SZTUCZNYCH. Są zdrowe i bezpieczne...
Wartą przeczytania książką, a właściwie publikacją naukową mówiącą o szkodliwości i działaniu wczesnoporonnym antykoncepcji jest opracowanie napisane pod redakcją Doroty Ł. Jarczewskiej (lek. medycyny rodzinnej). Polecam przeczytać, aby dowiedzieć się jak to z tą antykoncepcją jest w rzeczywistości... Proszę przeczytać... Warto... Autorzy korzystali z najnowszych publikacji światowych , a jeśli to było możliwe - z metaanaliz i dużych badań klinicznych; przeglądali także bazy informacji medycznych.
Proszę obejrzeć także webinar "Antykoncepcja. Wielka historia małej pigułki". Tam również mowa o wczesnoporonnym działaniu antykoncepcji. Przytoczone zostały także badania naukowe na ten temat. Potwierdzają one fakt, że podczas stosowania antykoncepcji może dojść do owulacji i zapłodnienia, a wtedy zaczyna działać mechanizm przeciwzagnieżdżeniowy. Dziecko nie moze zagnieździć się w macicy matki. Jest mu to skutecznie uniemożliwiane. Dziecko umiera i zostaje wydalone z organizmu. DOCHODZI DO PORONIENIA... A więc antykoncepcja działa wczesnoporonnie!!! Może wywołać poronienie!
ANTYKONCEPCJA DZIAŁA TEŻ PO WIELU MIESIĄCACH / LATACH OD ODSTAWIENIA. Więc nawet jeśli kobieta planuje ją odstawić, bo chce zajść w ciążę, może spotkać się z przykrymi konsekwencjami (z wadami rozwojowymi i chorobami u dziecka, włącznie z ryzykiem poronienia ciąży, śmierci dziecka). To ryzyko jest realne... Prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie. Podczas starań o dziecko może dochodzić do poronień albo różnych uszkodzeń, chorób, nieprawidłowości w budowie narzadów, patologii, zaburzeń rozwoju lub genetycznych u dziecka. Potrzeba bardzo wiele czasu, żeby organizm usunął toksyny. Nie dzieje się to nagle, na zawołanie. Nie wystarczy tydzień ani miesiąc. Więc nawet jak się antykoncepcję odstawi, to ona dalej ma bardzo wielki wpływ na organizm, na zdrowie a nawet życie - zarówno matki, jak i dziecka. Mija bardzo wiele czasu aż to wszystko się unormuje a organizm zwalczy toksyny. Najczęściej jest to wiele miesięcy, aż do roku włącznie albo dłużej...
ZABÓJSTWO
TO NIE ROZWIĄZANIE. TO WIELKIE ZŁO... NIE POWINNO SIĘ PRZEDKŁADAĆ PONAD LUDZKIE ŻYCIE ŻADNEJ INNEJ WARTOŚCI (typu bezpieczeństwo, przyjemność, wolność, niezależność, kariera, itd.). Nie należy ryzykować ludzkim życiem... Jeśli nie ma opcji stosowania metod naturalnych należy po prostu powstrzymać się od współżycia... A NIE RYZKOWAĆ ZDROWIEM, A NAWET ŻYCIEM SWOJEGO NIENARODZONEGO DZIECKA... Nie nam decydować kto może żyć, a kto nie. Nie wolno w to ingerować. My otrzymaliśmy cudowny dar życia, nie odbierajmy tego daru innym... Nie wolno zabijać drugiego człowieka. NIGDY... ŻADNEGO... W ŻADNYM WYPADKU... Z ŻADNEGO POWODU... DLA ŻADNEJ WARTOŚCI...