Cześć, nazywam się Kasia. Mam 25 (zaraz 26) lat i mieszkam w Warszawie. Długo zastanawiałam się nad dołączeniem do Was (całe 5 minut), ale jednak chęć wygadania się zwyciężyła. No cóż, prawda jest taka, że czuję się strasznie samotna. Mam znajomych, chociaż czasem zupełnie tego nie odczuwam. Każdy jest bardzo chętny na spotkania w bliżej nieokreślonym terminie, najlepiej nigdy. Mam chłopaka, którego kocham i który kocha mnie, ale przez fakt, że jest Austriakiem mamy możliwość spotykania się średnio raz na trzy tygodnie. Pół roku się udaje póki co, ale zastanawiam się ile jeszcze tak wytrzymam. Moją drugą miłością i zarazem przekleństwem są samoloty, które kocham obserwować, podziwiać, kolekcjonować modele, a jednocześnie nienawidzę latać i nawet godzinny lot odbywa się w duchu modlitwy o przeżycie i nawalenia się lotniskowym piwem (20zł kufel;(). Pracuję, ale nienawidzę mojej pracy, a mam dziwną blokadę żeby ruszyć z miejsca i porządnie rozejrzeć się za inną. Skończyłam studia, i co dalej? Czy Wy też tak macie? Niby dużo osób dookoła, ale samotność przytłacza. I nie wiadomo co robić dalej, jak coś zmienić, i w ogóle co zmienić. Już nawet teksty motywacyjne Chodakowskiej na mnie nie działają:P
Temat: Witajcie:)