Makijaż jest bardzo niesprawiedliwym rozwiązaniem. Wszak nawet mniej niż przeciętna dziewczyna, może z jego pomocą stać się bardzo ładna.
Mężczyźni takich możliwości nie mają. Gdy ktoś jest szarym "myszkiem" to takim zostanie. Oczywiście wprawdzie można wyjść naprzeciw z hasłem - jest siłownia, facet może przypakować. Jednak to żaden argument, bowiem kobiety z dobrodziejstw klubów fintesowych również korzystają. Jakby tego było mało, nasze kochane panie potrafią szybciej uzyskać zaplanowane rezultaty niż mężczyźni.
Facet zanim wyrzeźbi i zwiększy mięśnie, musi wydać mnóstwo pieniędzy na jedzenie, bo bez odpowiednich posiłków masy mięśniowej nie zwiększy. A kobiety? Nie dość że mają lżejszy trening, to oszczędzają na jedzeniu. W dodatku łatwiej jest zrzucić kilka kg, niż nabrać masy mięśniowej.
Kobiety mają łatwiej.
I jeszcze jak na złość ten nieszczęsny makijaż.
Ileż to razy widziałem dziewczynę o nieregularnych rysach, ze zbyt długim nosem, za to bardzo mocno wytapetowaną z wysoko uniesioną głową. Uważającą się za kogoś lepszego.
To efekt makijażu, który jej dodał sporo stopni urody. W końcu 5/10 po wymalowaniu może stać się 8.
I wtedy pseudoślicznotka, wybrzydza, kręci nosem, odtrąca mężczyzn gorzej wyglądających od niej, mimo że ci znacznie lepiej prezentują się niż ona bez makijażu.