1.5 miesiąca temu po ogromnej walce z sama soba, podjelam najtrudniejsza decyzję mojego życia i zakonczylam toksyczny związek. Mój były nie potrafił tego zaakceptowac, prosił, błagał, płakał, pisał listy, obiecał się zmienić. Oczywiście nie uwierzylam mu. Mieliśmy wspólne mieszkanie, plany. Potem wyjechałam na wakacje, a gdy wrocilam nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Przyjechał oddać mi rzeczy z moja przyjaciółką i całował się z nią pod moim domem na moich oczach. Spotyka się z nią kilka dni i uważa, ze ja kocha. Myslalam, ze wyleczylam się z tego chorego uczucia, ale jestem załamana ta sytuacja. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Od tamtej pory nie jem, nie spie. Co więcej, oni strasznie się upubliczniaja ze swoimi uczuciami na portalach społecznościowych, co to wszystko potęguje. Jak się mam z tego podnieść i zaczac normalnie żyć? Za miesiąc wracam na uczelnie, a czuje jakby to był koniec mojego życia. Dodatkowo zaczął mówić, ze jest ode mnie lepsza, ladniejsza.. Brak mi sił.
Jak to mi ostatnio ktos powiedzial "pewne decyzje zostaja na cale zycie " i musialas sie liczyc z konsekwencjami a chlopak z powodu odrzucenia nie schowa sie do piwnicy. Jest wolny od ciebie a jak jest teraz szczesliwy to zycz mu jak najlepiej.
Życz im szczescia i tyle. Swoje powody mialas ze zakonczylas ten zwiazek. One nie zniknely z chwila kiedy on sie z kims zaczal spotykac prawda? Wiesz co Cie boli? To ze on nie wydzwania juz i nie prosi o powrot. Duma kobieca boli ze jednak sie z kims zwiazal i jeszcze mowi ze mu dobrze. Pies ogrodnika. Wyzbyj sie tego .
1.5 miesiąca temu po ogromnej walce z sama soba, podjelam najtrudniejsza decyzję mojego życia i zakonczylam toksyczny związek. Mój były nie potrafił tego zaakceptowac, prosił, błagał, płakał, pisał listy, obiecał się zmienić. Oczywiście nie uwierzylam mu. Mieliśmy wspólne mieszkanie, plany. Potem wyjechałam na wakacje, a gdy wrocilam nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Przyjechał oddać mi rzeczy z moja przyjaciółką i całował się z nią pod moim domem na moich oczach. Spotyka się z nią kilka dni i uważa, ze ja kocha. Myslalam, ze wyleczylam się z tego chorego uczucia, ale jestem załamana ta sytuacja. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Od tamtej pory nie jem, nie spie. Co więcej, oni strasznie się upubliczniaja ze swoimi uczuciami na portalach społecznościowych, co to wszystko potęguje. Jak się mam z tego podnieść i zaczac normalnie żyć? Za miesiąc wracam na uczelnie, a czuje jakby to był koniec mojego życia. Dodatkowo zaczął mówić, ze jest ode mnie lepsza, ladniejsza.. Brak mi sił.
Nie masz siły? Bo przeznaczasz ją na ukrywanie swej złości.
Skoro Twój były świadomie zachowuje się tak z Twoją przyjaciółką (czy "przyjaciółką"?), to musi mieć jakiś cel. Jaki? Albo uwierzył, że rozstanie jest faktem a Twoja decyzja nieodwołalna i chce Ci (przepraszam za kolokwializm) dokopać, albo nie uwierzył i chce wzbudzić w Tobie zazdrość i sprowokować do reaktywowania związku.
Sama stwierdzasz, że sytuacja jest chora, Ty jesteś widzem tego przedstawienia, ono skończy się, (bo po co go grać), gdy opuścisz spektakl. To opuszczenie, to brak reakcji. By nie reagować, przechodzić koło tej pary mimo lub podejść do nich i przywitać się, poradź sobie z własnymi uczuciami związanymi z żałobą (znajdź w internecie hasło 'pięć etapów żałoby E. Kubler-Ross) po marzeniach o związku z tym panem. Pomocnym będzie uświadomienie sobie (po raz kolejny) toksyczności związku z nim, zrozumienie, jakim faktycznie jest on człowiekiem, jego obecne zachowanie potraktuj jak potwierdzenie słuszności Twej decyzji o rozstaniu.
Jeżeli był tak toksyczny jak piszesz to podjęłaś dobrą decyzję. Jego strata.
Spotyka się z nią kilka dni i uważa, ze ja kocha. .
To już widać jaka to "dojrzała" para. Równie dobrze po krótkim czasie nie będzie jej kochał, znajdzie inną i tej obecnej powie, że tamta jest lepsza, ładniejsza itp.
Co do "przyjaciółki" - to ja jej przyjaciółką bym za cholerę nie nazwał. Nie tak zachowują się przyjaciele.
Problem jest taki, że zamiast skupić się na tym co jest i co będzie, próbujesz wrócić do przeszłości. Podjęłaś już decyzję, stało się i teraz trzeba konsekwentnie iść do przodu. Zająć się jakimś hobby, pojechać gdzieś. Z czasem Twoje myślenie skieruje się na inne tory. Nie jest to łatwe, ale czas pomoże. Staraj się również (jeśli takie ryzyko może wystąpić) nie bywać w miejscach, gdzie możesz ich spotkać, by nie rozdrapywać dodatkowo świeżych ran.
Wszystko rozumiem. Ale jednego nie. Dlaczego przyjechał z nią oddać rzeczy? Uważam, ze jakby miał jakiś szacunek do naszego związku, to by tego nie zrobił. To jest niepotrzebne rozdrapanie ran. Nie minęło wcale dużo czasu, żeby się pogodzić z ta nowa sytuacja. Poza tym cale zycie powtarzal, ze jest brzydka, alkoholiczka itd. A teraz nagle big love? Nie jest łatwo wyprowadzić się z mieszkania i zacząć życie od nowa, jak się kogoś kocha. On jest człowiekiem toksycznym, dla którego przez cały nasz związek byli ważni koledzy, jaranie i alkohol. Ja mimo to, ze go kochalam, musiałam podjąć taka decyzję (właściwie wybrać pomiędzy sercem a rozumem). Nie rozumiem po drugie jak po kilku dniach można powiedzieć, ze się kogoś kocha?
(...) Dlaczego przyjechał z nią oddać rzeczy? (...)
By Ci dokopać.
(...) Uważam, ze jakby miał jakiś szacunek do naszego związku, to by tego nie zrobił. (...)
Kluczowym jest słowo 'jakby'.
(...) To jest niepotrzebne rozdrapanie ran. (...)
Potrzebne, dla niego. Po co? By Cię bolało.
(...) Poza tym cale zycie powtarzal, ze jest brzydka, alkoholiczka itd. A teraz nagle big love? (...)
By bolało Cię bardziej.
(...) Nie jest łatwo wyprowadzić się z mieszkania i zacząć życie od nowa, jak się kogoś kocha. (...)
Ktoś temu zaprzecza?
(...) On jest człowiekiem toksycznym, dla którego przez cały nasz związek byli ważni koledzy, jaranie i alkohol. Ja mimo to, ze go kochalam, musiałam podjąć taka decyzję (właściwie wybrać pomiędzy sercem a rozumem). (...)
To gratuluj sobie podjęcia decyzji i bądź z siebie dumna.
(...) Nie rozumiem po drugie jak po kilku dniach można powiedzieć, ze się kogoś kocha?
Powiedzieć można wszystko, a że takie stwierdzenie jest mało wiarygodne, to inna rzecz.
....jestem załamana ta sytuacja. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Od tamtej pory nie jem, nie spie. ....
dlaczego jesteś załamana, dlaczego nie śpisz i nie jesz ? sama sobie to nazwij ... może będzie Ci łatwiej
Może z odmiennym do innych zdaniem napiszę Ci ... wiesz .... gościa, który tak postępuje nie żałuj .... wcześniej czy później ta słoma i tak by mu wylazła z butów. On chciał Cie poniżyć, zdołować i efekt osiągnął.
Sadzę, ze podświadomie podjęłaś słuszną decyzję choć teraz cierpisz ... zajmij się czymś, zajmij się sobą, zmień fryzurę, wywal zdjęcia i kontakty do ex.
Obejrzyj się dookoła, na pewno jest obok wielu fajnych gości, idź z którymś na kawę ... pośmiej się ... i samo przejdzie
Na początku pogratuluję ci mądrej, przemyślanej decyzji. Gratuluję, że zdecydowałaś się z nim rozstać
Sporo tu jest kobiet na tym forum, co tkwią w toksycznych związkach, narzekają, ale boją się/nie potrafią/nie chcą się z nich uwolnić. A tobie się udało. Brawo ty! ![]()
Tu nie ma teraz powodów do smutku, żałości. Tu jest powód do radości, nareszcie pozbyłaś się toksyka. Nawet dwóch, bo za jednym zamachem i chłopaka i przyjaciółki. Obydwoje nie powinni być w twoim życiu, bo je zatruwają. Niech się na wzajem męczą i tworzą toksyczny związek. Ciebie to już nie dotyczy. Jesteś wolna !
Zapytałaś, jak on może to i to, czemu tak robi, skąd taka manifestacja nowych uczuć? - A odpowiedź jest taka: Bo to toksyk. On wszystko może. Nie ma logicznego wytłumaczenia. On nie kocha naprawdę. Ani ciebie, ani jej, ani żadnej innej kobiety. On się tylko publicznie obnosi z tym, że jest w związku i niby szczęśliwy. A ona taka sama jak on.
10 2017-09-06 10:11:49 Ostatnio edytowany przez bullet (2017-09-06 10:18:11)
...: Bo to toksyk. On wszystko może. Nie ma logicznego wytłumaczenia. On nie kocha naprawdę. ....
nie kocha to prawda ale logiczne wytłumaczenie jest...
to po prostu BURAK, chce ukarać swoja ex dziewczynę za urażenie swojego przerośniętego ego.
Skoro tak zrobił pewnym jest, że mocno go ubodło oraz to, że uczucia nie było żadnego bo gdyby kochał, nie zachowałby się tak.
Wyłącznie chęć zemsty, poniżenia, upodlenia, sprawienia jak największej przykrości.
beyourself12.34 w tej chwili jeszcze tego nie widzi, ma resztki różu na okularach, ale dostrzeże.
Najgorsze co mogłaby zrobić to próbować z nim znów się związać. Autorko, nie rób tego ... usidli a potem zemści się i zostawi z hukiem, załamaną i poniżoną
ten typ tak ma
11 2017-09-06 10:55:20 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-09-06 10:55:49)
1.5 miesiąca temu po ogromnej walce z sama soba, podjelam najtrudniejsza decyzję mojego życia i zakonczylam toksyczny związek. Mój były nie potrafił tego zaakceptowac, prosił, błagał, płakał, pisał listy, obiecał się zmienić. Oczywiście nie uwierzylam mu. Mieliśmy wspólne mieszkanie, plany. Potem wyjechałam na wakacje, a gdy wrocilam nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Przyjechał oddać mi rzeczy z moja przyjaciółką i całował się z nią pod moim domem na moich oczach. Spotyka się z nią kilka dni i uważa, ze ja kocha. Myslalam, ze wyleczylam się z tego chorego uczucia, ale jestem załamana ta sytuacja. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Od tamtej pory nie jem, nie spie. Co więcej, oni strasznie się upubliczniaja ze swoimi uczuciami na portalach społecznościowych, co to wszystko potęguje. Jak się mam z tego podnieść i zaczac normalnie żyć? Za miesiąc wracam na uczelnie, a czuje jakby to był koniec mojego życia. Dodatkowo zaczął mówić, ze jest ode mnie lepsza, ladniejsza.. Brak mi sił.
Tak sobie myślę, że gdybyś było tak jak piszesz, czyli "podjęłaś decyzję i zakończyłaś toksyczny związek", to teraz co najwyżej współczułabyś swojej przyjaciółce, że będzie ona przechodziła przez to, co ty wcześniej, a od czego w rezultacie postanowiłaś uciec.
Ale tak nie jest.
Wręcz przeciwnie, jesteś załamana, nie jesz, nie śpisz.
Może więc twoje załamanie pokazuje, że nie ucieczka z toksycznego związku była twoim celem, ale był on zupełnie inny. Sama wiesz najlepiej, czego tak naprawdę oczekiwałaś jako rezultat swojej decyzji o rozstaniu. Ja mogę się tylko domyślać ![]()
beyourself12.34 napisał/a:1.5 miesiąca temu po ogromnej walce z sama soba, podjelam najtrudniejsza decyzję mojego życia i zakonczylam toksyczny związek. Mój były nie potrafił tego zaakceptowac, prosił, błagał, płakał, pisał listy, obiecał się zmienić. Oczywiście nie uwierzylam mu. Mieliśmy wspólne mieszkanie, plany. Potem wyjechałam na wakacje, a gdy wrocilam nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Przyjechał oddać mi rzeczy z moja przyjaciółką i całował się z nią pod moim domem na moich oczach. Spotyka się z nią kilka dni i uważa, ze ja kocha. Myslalam, ze wyleczylam się z tego chorego uczucia, ale jestem załamana ta sytuacja. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Od tamtej pory nie jem, nie spie. Co więcej, oni strasznie się upubliczniaja ze swoimi uczuciami na portalach społecznościowych, co to wszystko potęguje. Jak się mam z tego podnieść i zaczac normalnie żyć? Za miesiąc wracam na uczelnie, a czuje jakby to był koniec mojego życia. Dodatkowo zaczął mówić, ze jest ode mnie lepsza, ladniejsza.. Brak mi sił.
Tak sobie myślę, że gdybyś było tak jak piszesz, czyli "podjęłaś decyzję i zakończyłaś toksyczny związek", to teraz co najwyżej współczułabyś swojej przyjaciółce, że będzie ona przechodziła przez to, co ty wcześniej, a od czego w rezultacie postanowiłaś uciec.
Ale tak nie jest.
Wręcz przeciwnie, jesteś załamana, nie jesz, nie śpisz.
Może więc twoje załamanie pokazuje, że nie ucieczka z toksycznego związku była twoim celem, ale był on zupełnie inny. Sama wiesz najlepiej, czego tak naprawdę oczekiwałaś jako rezultat swojej decyzji o rozstaniu. Ja mogę się tylko domyślać
Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi? Czego ja mam jej współczuc? Ze poleciała do mojego byłego faceta, którego cale życie uważała za nic nie wartego dupka? Nie wiem jak u Ciebie jest w przyjaźni, ale w mojej obydwie strony wyznają zasadę, ze nie biorą się za facetów ani obecnych ani bylych swoich przyjaciółek. Poza tym to nie chodzi o to, ze kogoś ma, tylko, ze bliska mi osobę kiedyś, ktorej wyplakiwalam się na ramieniu, a ona mowila mi, ze to skończony dupek (!) Poza tym poczytaj sobie historię kobiet, które są w toksycznych związkach, jak ciężko odejść i ile to kosztuje, kiedy ktoś Cie potrafi gnoic, a i tak mimo wszystko zrobi wszystko, zeby wyzwolić w Tobie poczucie winy. Ja odchodzilam 100 razy, a dopiero za 101 się udało. I tak, jest mi przykro, bo mimo wszystko kocham z głupoty. A jak się kocha kogoś to ciężko go zobaczyć z kimś nowym, a szczególnie z "przyjaciółką".
13 2017-09-06 11:38:58 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-09-06 12:00:45)
summerka88 napisał/a:beyourself12.34 napisał/a:1.5 miesiąca temu po ogromnej walce z sama soba, podjelam najtrudniejsza decyzję mojego życia i zakonczylam toksyczny związek. Mój były nie potrafił tego zaakceptowac, prosił, błagał, płakał, pisał listy, obiecał się zmienić. Oczywiście nie uwierzylam mu. Mieliśmy wspólne mieszkanie, plany. Potem wyjechałam na wakacje, a gdy wrocilam nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Przyjechał oddać mi rzeczy z moja przyjaciółką i całował się z nią pod moim domem na moich oczach. Spotyka się z nią kilka dni i uważa, ze ja kocha. Myslalam, ze wyleczylam się z tego chorego uczucia, ale jestem załamana ta sytuacja. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Od tamtej pory nie jem, nie spie. Co więcej, oni strasznie się upubliczniaja ze swoimi uczuciami na portalach społecznościowych, co to wszystko potęguje. Jak się mam z tego podnieść i zaczac normalnie żyć? Za miesiąc wracam na uczelnie, a czuje jakby to był koniec mojego życia. Dodatkowo zaczął mówić, ze jest ode mnie lepsza, ladniejsza.. Brak mi sił.
Tak sobie myślę, że gdybyś było tak jak piszesz, czyli "podjęłaś decyzję i zakończyłaś toksyczny związek", to teraz co najwyżej współczułabyś swojej przyjaciółce, że będzie ona przechodziła przez to, co ty wcześniej, a od czego w rezultacie postanowiłaś uciec.
Ale tak nie jest.
Wręcz przeciwnie, jesteś załamana, nie jesz, nie śpisz.
Może więc twoje załamanie pokazuje, że nie ucieczka z toksycznego związku była twoim celem, ale był on zupełnie inny. Sama wiesz najlepiej, czego tak naprawdę oczekiwałaś jako rezultat swojej decyzji o rozstaniu. Ja mogę się tylko domyślaćNie bardzo rozumiem o co Ci chodzi? Czego ja mam jej współczuc? Ze poleciała do mojego byłego faceta, którego cale życie uważała za nic nie wartego dupka? Nie wiem jak u Ciebie jest w przyjaźni, ale w mojej obydwie strony wyznają zasadę, ze nie biorą się za facetów ani obecnych ani bylych swoich przyjaciółek. Poza tym to nie chodzi o to, ze kogoś ma, tylko, ze bliska mi osobę kiedyś, ktorej wyplakiwalam się na ramieniu, a ona mowila mi, ze to skończony dupek (!) Poza tym poczytaj sobie historię kobiet, które są w toksycznych związkach, jak ciężko odejść i ile to kosztuje, kiedy ktoś Cie potrafi gnoic, a i tak mimo wszystko zrobi wszystko, zeby wyzwolić w Tobie poczucie winy. Ja odchodzilam 100 razy, a dopiero za 101 się udało. I tak, jest mi przykro, bo mimo wszystko kocham z głupoty. A jak się kocha kogoś to ciężko go zobaczyć z kimś nowym, a szczególnie z "przyjaciółką".
To może napisz co tak bardzo cenisz i kochasz w swoim byłym, żebym lepiej zrozumiała czego ci żal i za czym wypłakujesz łzy
W moim świecie jeśli kogoś się kocha, to pragnie się dobra i szczęścia dla tej osoby, a ciebie kłuje w oczy cudze szczęście, więc dla mnie to nie jest miłość. Ale może jak napiszesz, co kochasz, jak to widzisz, to zdanie odnośnie miłości zmienię.
EDIT:
Nie przeczę, że to przykre, gdy krótko po rozstaniu partner wiąże się z kimś innym. Tym bardziej, jeśli tym kimś jest dotychczasowa przyjaciółka. Ale emocje, które ty przeżywasz są nieadekwatne dla osoby, która podjęła decyzję i zamknęła pewien rozdział swojego życia. Tym bardziej gdy ta decyzja "przemyśliwana" była 100 krotnie.
Podobnie jak summerka88 uwazam ze Autorka nie wyleczyla sie z toksycznego zwiazku. To rozstanie mialo byc straszakiem zeby toksyk "wkoncu sie zmienil". Teraz szok ze nie tylko nie zmienil sie ale jeszcze skierowal uwage na przyjaciolke a raczej "przyjaciolke".
Gdybys Autorko naprawde rozumiala w czym zylas to czulabys moze i smutek ze czas i zainwestowane emocje poszly na marne ale i czulabys przedewszystkim ulge ze juz Cie to bagno nie dotyczy. I tak wspolczulabys tej biednej dziewuszce pseudoprzyjaciolce ze teraz ona bedzie sie uzerac z tym kolesiem. Jesli ktos jest tu biedny to ona bo: stracila przyjaciolke to raz i dwa bo przyjazn poswiecila w imie relacji z dupkiem ktory w oczywisty sposob uzyl jej zwyczajnie jako srodka by Tobie dopiec, o zadnej milosci do niej nie ma tu mowy. Dlaczego wiec jest tak ze to Ty rozpaczasz i czujesz sie przegrana? Bo w glebi serca wydaje Ci sie nadal ze stracilas skarb. Nie przepracowalas tego jeszcze w najmniejszym stopniu. Jak to zrobisz to zrozumiesz nasze posty.
Opowiem Ci po krótce moją historię.
Mój EX okazał się kłamcą do potęgi 10tej, zdradzaczem gustującym w Paniach, Panach - nieznajomych i tych trochę znajomych.
Kiedy zaczęłam się z tego podnosić i otrzepywać dowiedziałm się, źe EX jest od jakiegoś czasu w ziązku z naszą "koleżanką". Na chwilę obecną są już po ślubie i mają jedno wspólne dziecko. Bardzo to przeżywałam, mimo, że nigdy nie chciałam juź do tej relacji wrócić.
Mądra osoba z tego formu powiedziała mi, że to co przeżywam wynika z faktu, że nie umiem SOBIE wybaczyć, że pozwoliłam traktować siebie tak źle, i że gdybym zobaczyła że "koleżankę' też źle traktuje, poczułam się lepiej.
Do dziś tłumaczę sobie, że byłam bardzo młodziutka, naiwna i bez doświadczenia. Pewnie podobnie jest u Ciebie. To wszystko minie, zablokuj jego posty i unikaj ich obydwojga.