Należę do tych szczęśliwców, którzy pracują 180dni po za granicami Polski na wschód i drugie 180 dni spędzają w Polsce na urlopie. Z perspektywy czasu uderzyła mnie jedna zależność (jest to tylko i wyłącznie moje zdanie), że kobiety niezależne (w Polsce) zbyt bardzo okazują swoją niezależność. Na co dzień w pracy ( po za Polską) mam do czynienia z kobietami, które odniosły spory sukces, a mimo to nie zapomniały, o co chodzi w tym całym flircie, podrywie etc., Jako przykład chciałbym się podzielić doświadczeniem, kiedy to np. zaprosiłem kobietę pochodzenia Nitherlandzkiego na kolekcję rozmawialiśmy sobie było naprawdę sympatycznie, ale w ciągu 2h spotkania, ani razu nie dała mi jasno do zrozum unia, jaka to ona nie jest boska i nie zależna. Całe spotkanie/randka odbywała się jakbyśmy byli na jednym poziomie nie patrząc ile każdy z nas zarania Euro. Uważam z perspektywy czasu, że takie kobiety w krajach starej Unii swoją niezależność traktują na poziomie normalnym tak jak dla Nas normalnym, jest iść do pracy i zarabiać pieniądze by jakoś żyć.
Natomiast, gdy spotykam kobietę w Polsce będącą zaradną życiowo = niezależna ( na prawdę drogie Panie ja Was Bardzo Cenie), jak rozmawiam odnoszę wrażenie jak bym z góry miał do czynienia z Mont Everest, na który miałbym się wspiąć żeby zyskać uznanie. Od razu przypominają mi się przełom lat, 90 kiedy w Polsce pojawiły się buty Nike/ Adidas itp. i każdy, kto miał takie był kozakiem i nie wiadomo jak bogatym. A spójrzmy jak to dzisiaj wygląda pewnie na nikim z nas nie zrobi to wrażenia.
Będąc w Polsce zastanawiam się czy spotykając kobietę, która od pierwszego spotkania okazuje mi, jaka to jest niezależna i samowystarczalną zaczynam mieć obawy czy warto starać się o taką kobietę. Nie mam nic przeciwko temu, że kobieta jest niezależna nawet to bardzo sobie cenie, ale moje drogie Panie może byście Tą swoją niezależność stopniowo odkrywały tak żeby Prawdziwy Mężczyzna mógł w was dostrzec coś więcej niż to, że jesteście sobie poradzić bez niego.
Zastanawiam się czy nie musi minąć sporo czasu żeby to współcześni Normalni Mężczyźni i Współczesne Niezależne Kobiety mogli się odnaleźć w realiach.
W calym belkocie pomyliles wschod z zachodem, chyba ze za Uralem sa kolejne Niderlandy i strefa euro.
co to za zawod ? ciekawi mnie ![]()
Okazują, bo w końcu mogą. Jak w piaskownicy po walce z kolegą o łopatkę, udało Ci się ją w końcu wyrwać, a kolegę znokautować, to nie cieszyłeś się tak bardzo, że miałeś ochotę skakać z radości, wymachiwać łopatką i mówić o tym wszystkim? Tu chodzi o mentalność nie tyle polską, co ludzką. Jak człowiek ma coś długo, to się do tego przyzwyczaja i traktuje jako pewnik (taki pewnik od pokoleń, czyli że hej wielki pewnik). A jak nie miał czegoś od zawsze lub wciąż musi walczyć o coś w większym lub mniejszym stopniu, to powstają takie mechanizmy. Mamy wolność słowa, możliwość głosowania(Polska ma przeszłość jaką ma- ciągle pod jakimiś zaborami, więc wolności nie mieliśmy zawsze i bez niczego)- a ludzie i tak protestują pod sejmem. Czemu? Bo w ich mniemaniu ta wolność jest im odbierana. Kobiety mają niezależność (nie od zawsze, od niedawna). Ale czasem (nie zawsze) pokazują to aż za bardzo? Czemu? Bo w ich mniemaniu w konkretnych przypadkach ta uzyskana niezależność jest im odbierana. Proste jak budowa cepa. Nie wywołuj u nich przekonania, że chcesz im odebrać niezależność, to nie będziesz widział takiego ich zachowania. A widać po sposobie Twojego pisania, że niezależność Polek traktujesz nie do końca poważnie. "Normalni mężczyźni" i "współczesne niezależne kobiety"- czyli niezależne nie są normalne
Ale faktycznie, tu wyjątkowo zgodzę się z namazu-- pomyliłeś zachód ze wschodem ![]()
Ile kobiet badałeś? Dwie? Zbytnie uogólnienie...
Ale faktycznie, tu wyjątkowo zgodzę się z namazu-- pomyliłeś zachód ze wschodem
Robisz postepy, szczegolnie, ze zawsze mam racje ![]()
Robisz postepy, szczegolnie, ze zawsze mam racje
Nie, to po prostu wyjątek czyni regułę ![]()
Też się z tym spotkałem. Niektóre kobiety w ten sposób dowartościują się i podkreślają jakie to one silne i nie potrzebują nikogo. To wynika z braku pewności siebie.
Też się z tym spotkałem. Niektóre kobiety w ten sposób dowartościują się i podkreślają jakie to one silne i nie potrzebują nikogo. To wynika z braku pewności siebie.
I tego, że zostaną uznane za zbyt mało zależne lub że zostanie im to odebrane
10 2017-09-03 01:48:03 Ostatnio edytowany przez Amethis (2017-09-03 01:48:26)
Ile kobiet badałeś? Dwie? Zbytnie uogólnienie...
![]()
potem coraz większy błąd poznawczy ![]()
co to za zawod ? ciekawi mnie
Czy to ma znaczenie jaki zawód, chcesz to Ci napisze na prv
Okazują, bo w końcu mogą. Jak w piaskownicy po walce z kolegą o łopatkę, udało Ci się ją w końcu wyrwać, a kolegę znokautować, to nie cieszyłeś się tak bardzo, że miałeś ochotę skakać z radości, wymachiwać łopatką i mówić o tym wszystkim? Tu chodzi o mentalność nie tyle polską, co ludzką. Jak człowiek ma coś długo, to się do tego przyzwyczaja i traktuje jako pewnik (taki pewnik od pokoleń, czyli że hej wielki pewnik). A jak nie miał czegoś od zawsze lub wciąż musi walczyć o coś w większym lub mniejszym stopniu, to powstają takie mechanizmy. Mamy wolność słowa, możliwość głosowania(Polska ma przeszłość jaką ma- ciągle pod jakimiś zaborami, więc wolności nie mieliśmy zawsze i bez niczego)- a ludzie i tak protestują pod sejmem. Czemu? Bo w ich mniemaniu ta wolność jest im odbierana. Kobiety mają niezależność (nie od zawsze, od niedawna). Ale czasem (nie zawsze) pokazują to aż za bardzo? Czemu? Bo w ich mniemaniu w konkretnych przypadkach ta uzyskana niezależność jest im odbierana. Proste jak budowa cepa. Nie wywołuj u nich przekonania, że chcesz im odebrać niezależność, to nie będziesz widział takiego ich zachowania. A widać po sposobie Twojego pisania, że niezależność Polek traktujesz nie do końca poważnie. "Normalni mężczyźni" i "współczesne niezależne kobiety"- czyli niezależne nie są normalne
![]()
Ale faktycznie, tu wyjątkowo zgodzę się z namazu-- pomyliłeś zachód ze wschodem
Okazują, bo w końcu mogą. Jak w piaskownicy po walce z kolegą o łopatkę, udało Ci się ją w końcu wyrwać, a kolegę znokautować, to nie cieszyłeś się tak bardzo, że miałeś ochotę skakać z radości, wymachiwać łopatką i mówić o tym wszystkim? Tu chodzi o mentalność nie tyle polską, co ludzką. Jak człowiek ma coś długo, to się do tego przyzwyczaja i traktuje jako pewnik (taki pewnik od pokoleń, czyli że hej wielki pewnik). A jak nie miał czegoś od zawsze lub wciąż musi walczyć o coś w większym lub mniejszym stopniu, to powstają takie mechanizmy. Mamy wolność słowa, możliwość głosowania(Polska ma przeszłość jaką ma- ciągle pod jakimiś zaborami, więc wolności nie mieliśmy zawsze i bez niczego)- a ludzie i tak protestują pod sejmem. Czemu? Bo w ich mniemaniu ta wolność jest im odbierana. Kobiety mają niezależność (nie od zawsze, od niedawna). Ale czasem (nie zawsze) pokazują to aż za bardzo? Czemu? Bo w ich mniemaniu w konkretnych przypadkach ta uzyskana niezależność jest im odbierana. Proste jak budowa cepa. Nie wywołuj u nich przekonania, że chcesz im odebrać niezależność, to nie będziesz widział takiego ich zachowania. A widać po sposobie Twojego pisania, że niezależność Polek traktujesz nie do końca poważnie. "Normalni mężczyźni" i "współczesne niezależne kobiety"- czyli niezależne nie są normalne
![]()
Ale faktycznie, tu wyjątkowo zgodzę się z namazu-- pomyliłeś zachód ze wschodem
Ok. Pomyliłem wschód z zachodem. Jak byś czytał/-a uważnie na geografii to z pewnością wiesz gdzie są kraja Niderlandzkie i gdzie tym językiem się operuje nie łapmy się za słówka - ponieważ mi chodzi o większe przesłanie. ( Jeśli ktoś uważa że moja ortografia - interpunkcja itp jest lekko słaba sorrki ale mam to w dupie, dla mnie jest istotny sens) wiec albo będziemy się bawić w poprawną polszczyznę albo porozmawiamy na ten temat głębiej
Kinga - Podałaś fajny przykład. Naprawdę super o ile ten przykład nie odnosi się do piaskownicy i wieku dojrzewania (mam na myśli 21+).
cyt "Okazują, bo w końcu mogą. Jak w piaskownicy po walce z kolegą o łopatkę, udało Ci się ją w końcu wyrwać, a kolegę znokautować, to nie cieszyłeś się tak bardzo, że miałeś ochotę skakać z radości, wymachiwać łopatką i mówić o tym wszystkim?"- jasne że mogą, macie Jako kobiety do tego pełne prawo - tylko czy pytanie czy to nie odstrasza potencjalnych partnerów jeśli tak postępujesz w życiu codziennym???
cyt. Mamy wolność słowa, możliwość głosowania(Polska ma przeszłość jaką ma- ciągle pod jakimiś zaborami, więc wolności nie mieliśmy zawsze i bez niczego)- a ludzie i tak protestują pod sejmem. Czemu? Bo w ich mniemaniu ta wolność jest im odbierana. Kobiety mają niezależność (nie od zawsze, od niedawna). Ale czasem (nie zawsze) pokazują to aż za bardzo? " - zgodzę się z Tobą, tylko jeśli ty sprowadzasz ambicje kobiet w życiu codziennym to relacji z facetami no to sorrki ale za daleko tą drogą to ty nie pojedziesz.
Ok możesz się czuć jako wyzwolona itp. tylko zastanów się bardzo mocno czy to się nie odbije na twojej relacji z przyszłym partnerem.
13 2017-09-03 03:54:02 Ostatnio edytowany przez amark15 (2017-09-03 03:56:15)
Ile kobiet badałeś? Dwie? Zbytnie uogólnienie...
3 Kobiety z Belgii i 4 kobiety Holandii w ciągu 7m-cy - Polska 3 niezależna i 2 normalne
)
W calym belkocie pomyliles wschod z zachodem, chyba ze za Uralem sa kolejne Niderlandy i strefa euro.
bo to kolejny troll ![]()
Kinga24 napisał/a:Okazują, bo w końcu mogą. Jak w piaskownicy po walce z kolegą o łopatkę, udało Ci się ją w końcu wyrwać, a kolegę znokautować, to nie cieszyłeś się tak bardzo, że miałeś ochotę skakać z radości, wymachiwać łopatką i mówić o tym wszystkim? Tu chodzi o mentalność nie tyle polską, co ludzką. Jak człowiek ma coś długo, to się do tego przyzwyczaja i traktuje jako pewnik (taki pewnik od pokoleń, czyli że hej wielki pewnik). A jak nie miał czegoś od zawsze lub wciąż musi walczyć o coś w większym lub mniejszym stopniu, to powstają takie mechanizmy. Mamy wolność słowa, możliwość głosowania(Polska ma przeszłość jaką ma- ciągle pod jakimiś zaborami, więc wolności nie mieliśmy zawsze i bez niczego)- a ludzie i tak protestują pod sejmem. Czemu? Bo w ich mniemaniu ta wolność jest im odbierana. Kobiety mają niezależność (nie od zawsze, od niedawna). Ale czasem (nie zawsze) pokazują to aż za bardzo? Czemu? Bo w ich mniemaniu w konkretnych przypadkach ta uzyskana niezależność jest im odbierana. Proste jak budowa cepa. Nie wywołuj u nich przekonania, że chcesz im odebrać niezależność, to nie będziesz widział takiego ich zachowania. A widać po sposobie Twojego pisania, że niezależność Polek traktujesz nie do końca poważnie. "Normalni mężczyźni" i "współczesne niezależne kobiety"- czyli niezależne nie są normalne
![]()
Ale faktycznie, tu wyjątkowo zgodzę się z namazu-- pomyliłeś zachód ze wschodem
Kinga24 napisał/a:Okazują, bo w końcu mogą. Jak w piaskownicy po walce z kolegą o łopatkę, udało Ci się ją w końcu wyrwać, a kolegę znokautować, to nie cieszyłeś się tak bardzo, że miałeś ochotę skakać z radości, wymachiwać łopatką i mówić o tym wszystkim? Tu chodzi o mentalność nie tyle polską, co ludzką. Jak człowiek ma coś długo, to się do tego przyzwyczaja i traktuje jako pewnik (taki pewnik od pokoleń, czyli że hej wielki pewnik). A jak nie miał czegoś od zawsze lub wciąż musi walczyć o coś w większym lub mniejszym stopniu, to powstają takie mechanizmy. Mamy wolność słowa, możliwość głosowania(Polska ma przeszłość jaką ma- ciągle pod jakimiś zaborami, więc wolności nie mieliśmy zawsze i bez niczego)- a ludzie i tak protestują pod sejmem. Czemu? Bo w ich mniemaniu ta wolność jest im odbierana. Kobiety mają niezależność (nie od zawsze, od niedawna). Ale czasem (nie zawsze) pokazują to aż za bardzo? Czemu? Bo w ich mniemaniu w konkretnych przypadkach ta uzyskana niezależność jest im odbierana. Proste jak budowa cepa. Nie wywołuj u nich przekonania, że chcesz im odebrać niezależność, to nie będziesz widział takiego ich zachowania. A widać po sposobie Twojego pisania, że niezależność Polek traktujesz nie do końca poważnie. "Normalni mężczyźni" i "współczesne niezależne kobiety"- czyli niezależne nie są normalne
![]()
Ale faktycznie, tu wyjątkowo zgodzę się z namazu-- pomyliłeś zachód ze wschodem
Ok. Pomyliłem wschód z zachodem. Jak byś czytał/-a uważnie na geografii to z pewnością wiesz gdzie są kraja Niderlandzkie i gdzie tym językiem się operuje nie łapmy się za słówka - ponieważ mi chodzi o większe przesłanie. ( Jeśli ktoś uważa że moja ortografia - interpunkcja itp jest lekko słaba sorrki ale mam to w dupie, dla mnie jest istotny sens) wiec albo będziemy się bawić w poprawną polszczyznę albo porozmawiamy na ten temat głębiej
Kinga - Podałaś fajny przykład. Naprawdę super o ile ten przykład nie odnosi się do piaskownicy i wieku dojrzewania (mam na myśli 21+).
cyt "Okazują, bo w końcu mogą. Jak w piaskownicy po walce z kolegą o łopatkę, udało Ci się ją w końcu wyrwać, a kolegę znokautować, to nie cieszyłeś się tak bardzo, że miałeś ochotę skakać z radości, wymachiwać łopatką i mówić o tym wszystkim?"- jasne że mogą, macie Jako kobiety do tego pełne prawo - tylko czy pytanie czy to nie odstrasza potencjalnych partnerów jeśli tak postępujesz w życiu codziennym???
cyt. Mamy wolność słowa, możliwość głosowania(Polska ma przeszłość jaką ma- ciągle pod jakimiś zaborami, więc wolności nie mieliśmy zawsze i bez niczego)- a ludzie i tak protestują pod sejmem. Czemu? Bo w ich mniemaniu ta wolność jest im odbierana. Kobiety mają niezależność (nie od zawsze, od niedawna). Ale czasem (nie zawsze) pokazują to aż za bardzo? " - zgodzę się z Tobą, tylko jeśli ty sprowadzasz ambicje kobiet w życiu codziennym to relacji z facetami no to sorrki ale za daleko tą drogą to ty nie pojedziesz.
Ok możesz się czuć jako wyzwolona itp. tylko zastanów się bardzo mocno czy to się nie odbije na twojej relacji z przyszłym partnerem.
Widzisz, aby głębiej porozmawiać to jednak tej ortografii i interpunkcji musimy używać.
Zastanawiam się w czym masz problem? Przez pół roku jesteś zagranicą, spotykasz kobiety takie jak ci pasują... i co na kolejne pół roku chciałbyś też mieć również ugrzecznioną du**?
Pracuję z kolegą z Anglii, tam kobiety są bardzo niezależne, on bierze urlopy, bo dziecko choruje, bo żona chce realizować się, bo... tysiące powodów i jest zadowolony z tego układu... no i o czym to świadczy? Jeden lubi blondynki, drugi szatynki, czy to ma znaczyć, że szatynka musi się przefarbować czy raczej znaleźć amatora szatynek?
A co do niezależności kobiet - bardzo dobrze, jeśli czujesz, że kobiety w Polsce demonstrują swoją niezależność, to znaczy, że wreszcie pojawia się pokolenie kobiet znających swoją wartość. Większość kobiet była wychowywana, na tanią siłę roboczą swojego męża - ilu znasz facetów, którzy pracują na 2 etapy (w pracy i w domu), zarabiają mniej niż swoje koleżanki w pracy na takim samym stanowisku, i jeszcze mają zwaloną psychikę, bo mają dbać przede wszystkim o interesy - partnera, swoich dzieci, innych. Ilu znasz facetów, którym się mówi, by nie biegali wieczorem po lesie, czy wieczorem nie wracali sami do domu, bo ktoś mógłby ich napaść, okraść, zgwałcić? Ilu znasz facetów, którym mówi się, że są puszczalscy, bo mieli kilka kobiet i nie czekali na tą jedyną?
Mnie to cieszy, że kobiety zaczynają znać swoją siłę.
LolekBolek napisał/a:Też się z tym spotkałem. Niektóre kobiety w ten sposób dowartościują się i podkreślają jakie to one silne i nie potrzebują nikogo. To wynika z braku pewności siebie.
I tego, że zostaną uznane za zbyt mało zależne lub że zostanie im to odebrane
Zgadzam sie. Madra kobieta rozmawia z facetem na randce na kazdy temat, a nie trabi przez pol randki o tym samym. To tak, jak sluchanie faceta, ktory pitoli pol randki o tym, ile ma samochodow......
Jeśli ktoś uważa że moja ortografia - interpunkcja itp jest lekko słaba sorrki ale mam to w dupie, dla mnie jest istotny sens) wiec albo będziemy się bawić w poprawną polszczyznę albo porozmawiamy na ten temat głębiej
Boże, jakie herezje!!! Nóż w kieszeni mi się otwiera. Kurdę, wiem, że to forum, wiem, że są na świecie dyslektycy lub ludzie z dysfunkcjami, ale tacy chociaż próbują z tym walczyć. Nasz język jest elementem naszej tożsamości i trzeba o niego dbać, bo jak kilka milionów Januszów będzie myślało w taki sposób jak Ty, to żadni korektorzy/profesorowie/poloniści/dziennikarze/dbający o język nie zatrzymają procesu niszczenia i banalizowania się naszego języka, który już ma miejsce.. I interpunkcja ma sens, bo w ten sposób okazujesz szacunek lub jego brak do ludzi na forum, którzy sami się starają pisać bez błędów.
cyt "Okazują, bo w końcu mogą. Jak w piaskownicy po walce z kolegą o łopatkę, udało Ci się ją w końcu wyrwać, a kolegę znokautować, to nie cieszyłeś się tak bardzo, że miałeś ochotę skakać z radości, wymachiwać łopatką i mówić o tym wszystkim?"- jasne że mogą, macie Jako kobiety do tego pełne prawo - tylko czy pytanie czy to nie odstrasza potencjalnych partnerów jeśli tak postępujesz w życiu codziennym???
cyt. Mamy wolność słowa, możliwość głosowania(Polska ma przeszłość jaką ma- ciągle pod jakimiś zaborami, więc wolności nie mieliśmy zawsze i bez niczego)- a ludzie i tak protestują pod sejmem. Czemu? Bo w ich mniemaniu ta wolność jest im odbierana. Kobiety mają niezależność (nie od zawsze, od niedawna). Ale czasem (nie zawsze) pokazują to aż za bardzo? " - zgodzę się z Tobą, tylko jeśli ty sprowadzasz ambicje kobiet w życiu codziennym to relacji z facetami no to sorrki ale za daleko tą drogą to ty nie pojedziesz.
Ok możesz się czuć jako wyzwolona itp. tylko zastanów się bardzo mocno czy to się nie odbije na twojej relacji z przyszłym partnerem.
Wiesz, ja tam lubię, gdy ktoś się mną zaopiekuje, da poczucie bezpieczeństwa i wiele kobiet też ma podobne odczucia. Jednak babcia i mama wpoiły mi, że kobieta musi być niezależna, tzn. mieć pracę, swoje pieniądze. A to dlatego, że bycie zależnym od faceta stawia nas w pozycji podnóżka. Jak facet wyczuje, że ma nad kobietą władzę, że jest ona zależna od niego, bo np. nie ma prawa jazdy, pracy itd., to nagle zaczyna poniewierać kobietą, nie szanuje jej, bo przecież ona i tak nie odejdzie, skoro jest zależna i to bardzo od niego... lub taki facet zostawi ją po wielu latach z niczym i zacznie się tragedia. Więc może po części zaznaczanie, co się w życiu osiągnęło, jest sygnałem dla faceta, że ma przed sobą kobietę samodzielną, która bez niego też sobie poradzi i jest to sygnał, że taka kobieta będzie wymagać od niego szacunku i partnerstwa w związku. Żadna kobieta raczej nie będzie z tym przesadzać, bo jak zaznaczyłam, kobiety lubią poczucie bezpieczeństwa i to, że ktoś się nimi zaopiekuje, jednak nie wiem, czemu miałyby udawać, że są niezależne? Może zwyczajnie to mówią, a to w Tobie jest problem, bo podświadomie szukasz kobiety uległej, bezwolnej, takiej, którą mógłbyś łatwo dyrygować.
Zastanawiam się w czym masz problem? Przez pół roku jesteś zagranicą, spotykasz kobiety takie jak ci pasują... i co na kolejne pół roku chciałbyś też mieć również ugrzecznioną du**?
Pracuję z kolegą z Anglii, tam kobiety są bardzo niezależne, on bierze urlopy, bo dziecko choruje, bo żona chce realizować się, bo... tysiące powodów i jest zadowolony z tego układu... no i o czym to świadczy? Jeden lubi blondynki, drugi szatynki, czy to ma znaczyć, że szatynka musi się przefarbować czy raczej znaleźć amatora szatynek?A co do niezależności kobiet - bardzo dobrze, jeśli czujesz, że kobiety w Polsce demonstrują swoją niezależność, to znaczy, że wreszcie pojawia się pokolenie kobiet znających swoją wartość. Większość kobiet była wychowywana, na tanią siłę roboczą swojego męża - ilu znasz facetów, którzy pracują na 2 etapy (w pracy i w domu), zarabiają mniej niż swoje koleżanki w pracy na takim samym stanowisku, i jeszcze mają zwaloną psychikę, bo mają dbać przede wszystkim o interesy - partnera, swoich dzieci, innych. Ilu znasz facetów, którym się mówi, by nie biegali wieczorem po lesie, czy wieczorem nie wracali sami do domu, bo ktoś mógłby ich napaść, okraść, zgwałcić? Ilu znasz facetów, którym mówi się, że są puszczalscy, bo mieli kilka kobiet i nie czekali na tą jedyną?
Mnie to cieszy, że kobiety zaczynają znać swoją siłę.
Zgadzam się w 100%
Należę do tych szczęśliwców, którzy pracują 180dni po za granicami Polski na wschód i drugie 180 dni spędzają w Polsce na urlopie. Z perspektywy czasu uderzyła mnie jedna zależność (jest to tylko i wyłącznie moje zdanie), że kobiety niezależne (w Polsce) zbyt bardzo okazują swoją niezależność. Na co dzień w pracy ( po za Polską) mam do czynienia z kobietami, które odniosły spory sukces, a mimo to nie zapomniały, o co chodzi w tym całym flircie, podrywie etc., Jako przykład chciałbym się podzielić doświadczeniem, kiedy to np. zaprosiłem kobietę pochodzenia Nitherlandzkiego na kolekcję rozmawialiśmy sobie było naprawdę sympatycznie, ale w ciągu 2h spotkania, ani razu nie dała mi jasno do zrozum unia, jaka to ona nie jest boska i nie zależna. Całe spotkanie/randka odbywała się jakbyśmy byli na jednym poziomie nie patrząc ile każdy z nas zarania Euro. Uważam z perspektywy czasu, że takie kobiety w krajach starej Unii swoją niezależność traktują na poziomie normalnym tak jak dla Nas normalnym, jest iść do pracy i zarabiać pieniądze by jakoś żyć.
Natomiast, gdy spotykam kobietę w Polsce będącą zaradną życiowo = niezależna ( na prawdę drogie Panie ja Was Bardzo Cenie), jak rozmawiam odnoszę wrażenie jak bym z góry miał do czynienia z Mont Everest, na który miałbym się wspiąć żeby zyskać uznanie. Od razu przypominają mi się przełom lat, 90 kiedy w Polsce pojawiły się buty Nike/ Adidas itp. i każdy, kto miał takie był kozakiem i nie wiadomo jak bogatym. A spójrzmy jak to dzisiaj wygląda pewnie na nikim z nas nie zrobi to wrażenia.
Będąc w Polsce zastanawiam się czy spotykając kobietę, która od pierwszego spotkania okazuje mi, jaka to jest niezależna i samowystarczalną zaczynam mieć obawy czy warto starać się o taką kobietę. Nie mam nic przeciwko temu, że kobieta jest niezależna nawet to bardzo sobie cenie, ale moje drogie Panie może byście Tą swoją niezależność stopniowo odkrywały tak żeby Prawdziwy Mężczyzna mógł w was dostrzec coś więcej niż to, że jesteście sobie poradzić bez niego.
Zastanawiam się czy nie musi minąć sporo czasu żeby to współcześni Normalni Mężczyźni i Współczesne Niezależne Kobiety mogli się odnaleźć w realiach.
Tak ogólnie.
Uważam, że to wynika z kompleksów. Płeć nie ma znaczenia kiedy zakompleksiony człowiek nagle zaczyna zarabiać dużą kasę, albo awansuje na prestiżowe stanowisko. Taka osoba szybko zapomina, że jeszcze niedawno była zwykłym Kowalskim, bo teraz jest na pieniężnym "haju" i może dlatego od razu buduje taki mur pt. ja jestem człowiekiem sukcesu, a ty tylko szarakiem.
Troszkę bardziej szczegółowo.
Może te kobiety tak afiszują się ze swoją niezależnością, bo zażarcie musiały o nią walczyć i to najprawdopodobniej z mężczyznami.
Jak widzą faceta poza firmą to może nadal są w tym samym trybie co w pracy, czyli "muszą udowadniać"?
Trzeba było je wypytać dyskretnie o pracę, może uzyskałbyś pełniejszy obraz przyczyn ich postawy.
Co jest niepokojącego w staraniu się o niezależną kobietę?
Facetom się nie dogodzi
Jedni się boją niezależnych inni natomiast boją się, że kobieta będzie ich "doiła" z kasy ![]()
Bo cały czas musimy udowadniać, że zależy nam na was, a nie na waszej kasie.
Bo jak facet ma kasę, to myśli że podoba się kobietom tylko i wyłącznie ze względów finansowych. Oczywiście, że wiele jest takich co lecą na pieniądze ale nie można wszystkich mierzyć jedną miarą.
Sadze ze nieładnie jest sie obnosić ze swoim statusem majątkowym wszem i wobec. Obojętnie czy jest sie mężczyzna czy kobieta. I nie ma tu znaczenia fakt czy sie o ten status musiało walczyć zębami i pazurami czy przyszedł on nam łatwo.
Tak wiec trochę autora rozumiem. Z osoba wiecznie podkreślająca swoją niezależność i samowystarczalność czasami po prostu nie da sie porozmawiać.
Ja bym takiej osoby jako koleżanki nie chciała a co dopiero z taka randkowac.
24 2017-09-04 13:57:39 Ostatnio edytowany przez Amethis (2017-09-04 13:59:37)
Bo cały czas musimy udowadniać, że zależy nam na was, a nie na waszej kasie.
A co kolejność zmienia ![]()
Eksponowanie czegoś jest równocześnie zaciemnianiem obrazu w innych miejscach
I kto/co kogo przymusza
dlaczego czuję się przymuszony
ósemka napisał/a:Bo cały czas musimy udowadniać, że zależy nam na was, a nie na waszej kasie.
A co kolejność zmienia
Eksponowanie czegoś jest równocześnie zaciemnianiem obrazu w innych miejscach
I kto/co kogo przymusza
dlaczego czuję się przymuszony
Cię lubię Amethis
i nie czuje się do niczego przymuszona, nawet zmieniając kolejność.
26 2017-09-04 20:00:25 Ostatnio edytowany przez namazu (2017-09-04 20:10:26)
Bo jak facet ma kasę, to myśli że podoba się kobietom tylko i wyłącznie ze względów finansowych. Oczywiście, że wiele jest takich co lecą na pieniądze ale nie można wszystkich mierzyć jedną miarą.
NIeprawda. Ja tak nie myślę.
( Jeśli ktoś uważa że moja ortografia - interpunkcja itp jest lekko słaba sorrki ale mam to w dupie, dla mnie jest istotny sens) wiec albo będziemy się bawić w poprawną polszczyznę albo porozmawiamy na ten temat głębiej
Poprawna polszczyna i nieużywanie wulgaryzmów są zapisane w regulaminie, więc się potaraj, bo w ogóle o niczym nie będziesz mógł tu już rozmawiać.
jasne że mogą, macie Jako kobiety do tego pełne prawo - tylko czy pytanie czy to nie odstrasza potencjalnych partnerów jeśli tak postępujesz w życiu codziennym???
vs
, tylko jeśli ty sprowadzasz ambicje kobiet w życiu codziennym to relacji z facetami no to sorrki ale za daleko tą drogą to ty nie pojedziesz.Ok możesz się czuć jako wyzwolona itp. tylko zastanów się bardzo mocno czy to się nie odbije na twojej relacji z przyszłym partnerem.
Coś tu siekłóci, nie uważasz? Najpierw pytasz, czy taka kobieta nie boi się, że odstrasza partnerów - czyli tym samym sprowadzasz jej ambicje do relacji z facetami.
Jak się boją, to ich problem. Ja bym osobiście nie była zainteresowana facetem, który się mnie boi.
Bo jak facet ma kasę, to myśli że podoba się kobietom tylko i wyłącznie ze względów finansowych. Oczywiście, że wiele jest takich co lecą na pieniądze ale nie można wszystkich mierzyć jedną miarą.
Zgadzam siew 100%. Wystarczy choćby to forum przeszukać, by się przekonać, ilu facetów się pluje, że kobiety tylko na kasę lecą. JEśli więc taka pani na spotkaniu daje do zrozumienia, że jest niezależna finansowo, że ma sukcesy, to chyba tylko po to, by dać do zrozumienia: nie imponuje mi Twoja kasa.
Leonessa napisał/a:Bo jak facet ma kasę, to myśli że podoba się kobietom tylko i wyłącznie ze względów finansowych. Oczywiście, że wiele jest takich co lecą na pieniądze ale nie można wszystkich mierzyć jedną miarą.
Zgadzam siew 100%. Wystarczy choćby to forum przeszukać, by się przekonać, ilu facetów się pluje, że kobiety tylko na kasę lecą. JEśli więc taka pani na spotkaniu daje do zrozumienia, że jest niezależna finansowo, że ma sukcesy, to chyba tylko po to, by dać do zrozumienia: nie imponuje mi Twoja kasa.
BYcie silnym - (możę to oznaczać bogactwo bla bla bla....różne historie)) pozwala na swobodę, zwyczajnie.
30 2017-09-04 21:46:47 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-09-04 21:47:36)
Leonessa napisał/a:Bo jak facet ma kasę, to myśli że podoba się kobietom tylko i wyłącznie ze względów finansowych. Oczywiście, że wiele jest takich co lecą na pieniądze ale nie można wszystkich mierzyć jedną miarą.
Zgadzam siew 100%. Wystarczy choćby to forum przeszukać, by się przekonać, ilu facetów się pluje, że kobiety tylko na kasę lecą. JEśli więc taka pani na spotkaniu daje do zrozumienia, że jest niezależna finansowo, że ma sukcesy, to chyba tylko po to, by dać do zrozumienia: nie imponuje mi Twoja kasa.
To dlaczego kobiety nie chcą na stałe wiązać się z "goło dupcami". To się kupy nie trzyma. Bo taki Ci nie podskoczy?
To dlaczego kobiety nie chcą na stałe wiązać się z "goło dupcami".
A dlaczego faceci nie chcą się wiązać z "tłustymi kaszalotami"? ![]()
32 2017-09-04 22:27:14 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-09-04 22:27:26)
LolekBolek napisał/a:To dlaczego kobiety nie chcą na stałe wiązać się z "goło dupcami".
A dlaczego faceci nie chcą się wiązać z "tłustymi kaszalotami"?
Bo tłuste niezdrowe jest? Podnosi cholesterol i prowadzi do udarów ![]()
bezkres napisał/a:LolekBolek napisał/a:To dlaczego kobiety nie chcą na stałe wiązać się z "goło dupcami".
A dlaczego faceci nie chcą się wiązać z "tłustymi kaszalotami"?
Bo tłuste niezdrowe jest? Podnosi cholesterol i prowadzi do udarów
A gołodupce z reguły podnoszą ciśnienie, bo bez powodu gołodupcami nie są
To też niezdrowe ![]()
bezkres napisał/a:LolekBolek napisał/a:To dlaczego kobiety nie chcą na stałe wiązać się z "goło dupcami".
A dlaczego faceci nie chcą się wiązać z "tłustymi kaszalotami"?
Bo tłuste niezdrowe jest? Podnosi cholesterol i prowadzi do udarów
A związek z gołodupcem = śmierć głodowa ![]()
LolekBolek napisał/a:bezkres napisał/a:A dlaczego faceci nie chcą się wiązać z "tłustymi kaszalotami"?
Bo tłuste niezdrowe jest? Podnosi cholesterol i prowadzi do udarów
A związek z gołodupcem = śmierć głodowa
Ale jak to? Jesteś niezależna, w 100% wolna i bez problemu sama sobie poradzisz
Z głodu nie umrzesz, więc ![]()
bezkres napisał/a:LolekBolek napisał/a:Bo tłuste niezdrowe jest? Podnosi cholesterol i prowadzi do udarów
A związek z gołodupcem = śmierć głodowa
Ale jak to? Jesteś niezależna, w 100% wolna i bez problemu sama sobie poradzisz
Z głodu nie umrzesz, więc
No właśnie- sama. A co jak dojdą dzieci, które trzeba wychować, za coś nakarmić, kupić dom, żeby się w nim pomieściły itd.? Ja nie oceniam po pieniądzach, na pewno dla siebie nie, ale myślę, że tak bardziej przyszłościowo myślałabym właśnie w ten sposób- czy ten facet będzie umiał zapewnić dzieciom bezpieczeństwo materialne (wiadomo, że nie sam, ale w naszym pięknym kraju to faceci zarabiają więcej -choć na tych samych stanowiskach i często wcale nie z lepszą wiedzą i umiejętnościami- Tak drogie panie, oni zarabiają więcej niesłusznie). Ale wracając do meritum- faceci zarabiają więcej, kobiety mają przez to utrudnioną sytuację, siedzą na macierzyńskim, muszą brać wolne, jak dziecko choruje itd. I jak w tej sytuacji kobieta sama ma jeszcze utrzymać rodzinkę, mieć kasę na kredyt, jedzenie, potrzeby dziecka i całej rodziny? Myślę, że o to się rozchodzi.
bezkres napisał/a:LolekBolek napisał/a:Bo tłuste niezdrowe jest? Podnosi cholesterol i prowadzi do udarów
A związek z gołodupcem = śmierć głodowa
Ale jak to? Jesteś niezależna, w 100% wolna i bez problemu sama sobie poradzisz
Z głodu nie umrzesz, więc
Więc wolę sobie radzić sama niż brać sobie na kark gołodupca. Proste.
38 2017-09-04 23:20:56 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-09-04 23:23:56)
LolekBolek napisał/a:bezkres napisał/a:A związek z gołodupcem = śmierć głodowa
Ale jak to? Jesteś niezależna, w 100% wolna i bez problemu sama sobie poradzisz
Z głodu nie umrzesz, więc
No właśnie- sama. A co jak dojdą dzieci, które trzeba wychować, za coś nakarmić, kupić dom, żeby się w nim pomieściły itd.? Ja nie oceniam po pieniądzach, na pewno dla siebie nie, ale myślę, że tak bardziej przyszłościowo myślałabym właśnie w ten sposób- czy ten facet będzie umiał zapewnić dzieciom bezpieczeństwo materialne (wiadomo, że nie sam, ale w naszym pięknym kraju to faceci zarabiają więcej -choć na tych samych stanowiskach i często wcale nie z lepszą wiedzą i umiejętnościami- Tak drogie panie, oni zarabiają więcej niesłusznie). Ale wracając do meritum- faceci zarabiają więcej, kobiety mają przez to utrudnioną sytuację, siedzą na macierzyńskim, muszą brać wolne, jak dziecko choruje itd. I jak w tej sytuacji kobieta sama ma jeszcze utrzymać rodzinkę, mieć kasę na kredyt, jedzenie, potrzeby dziecka i całej rodziny? Myślę, że o to się rozchodzi.
Więc po co ta gadka, że pieniądze nie mają znaczenia? Ktoś pewnie powie, że na drugim miejscu są? A bez nich to tylko tymczasowa przygoda, tak to rozumiem. W sumie to nie rozumiem, po co takie gadanie.
Co do zarobków, mężczyźni pracują dłużej; częściej wybierają lepiej płatne zawody, spędzają mniej czasu na chorobowym i urlopach wychowawczych czy macierzyńskich itd. Dlatego czasami zarobią o jakieś 20% więcej, ale też nie zawsze. Więc na jedno wychodzi. 100% równouprawnienia nigdy nie będzie, bo to fikcja.
I jeszcze jedno. Kobiety posiadają inne przywileje, do których faceci nie mają dostępu. Ale to inny temat.
A czy ktoś mówi, że nie mają?
Jedyne, co ja mówię, to to, że nie leci się tylko na pieniądze, ale z drugiej strony to wcale nie oznacza, że się chce za męża gołodupca, by go utrzymywać. Prawda leży jak zawsze po środku. Najlepiej być jak równa z równym - stąd demonstracyjne okazywanie przez niektóre kobiety swojego wysokiego statusu - by pokazać, że nie jest blacharą, której zaimponuje drogim samochodem, że jej potencjalny partner powinien mieć coś jeszcze poza kasą. To nie chodzi o to, by powiedzieć "możesz w ogóle nie mieć kasy".
Kinga24 napisał/a:LolekBolek napisał/a:Ale jak to? Jesteś niezależna, w 100% wolna i bez problemu sama sobie poradzisz
Z głodu nie umrzesz, więc
No właśnie- sama. A co jak dojdą dzieci, które trzeba wychować, za coś nakarmić, kupić dom, żeby się w nim pomieściły itd.? Ja nie oceniam po pieniądzach, na pewno dla siebie nie, ale myślę, że tak bardziej przyszłościowo myślałabym właśnie w ten sposób- czy ten facet będzie umiał zapewnić dzieciom bezpieczeństwo materialne (wiadomo, że nie sam, ale w naszym pięknym kraju to faceci zarabiają więcej -choć na tych samych stanowiskach i często wcale nie z lepszą wiedzą i umiejętnościami- Tak drogie panie, oni zarabiają więcej niesłusznie). Ale wracając do meritum- faceci zarabiają więcej, kobiety mają przez to utrudnioną sytuację, siedzą na macierzyńskim, muszą brać wolne, jak dziecko choruje itd. I jak w tej sytuacji kobieta sama ma jeszcze utrzymać rodzinkę, mieć kasę na kredyt, jedzenie, potrzeby dziecka i całej rodziny? Myślę, że o to się rozchodzi.
Więc po co ta gadka, że pieniądze nie mają znaczenia? Ktoś pewnie powie, że na drugim miejscu są? A bez nich to tylko tymczasowa przygoda, tak to rozumiem. W sumie to nie rozumiem, po co takie gadanie.
Co do zarobków, mężczyźni pracują dłużej; częściej wybierają lepiej płatne zawody, spędzają mniej czasu na chorobowym i urlopach wychowawczych czy macierzyńskich itd. Dlatego czasami zarobią o jakieś 20% więcej, ale też nie zawsze. Więc na jedno wychodzi. 100% równouprawnienia nigdy nie będzie, bo to fikcja.
I jeszcze jedno. Kobiety posiadają inne przywileje, do których faceci nie mają dostępu. Ale to inny temat.
Tak, nawet ja tak powiem, osobiście pieniądze nigdy nie miały dla mnie dużego znaczenia i na pewno nie były czynnikiem najważniejszym, który powodował, że facet wydawał się fajny. Raczej było tak, że ktoś wydał się fajny, miał wiele innych plusów itd, i dopiero wtedy, gdy już się zaczyna wchodzić w związek czy jest się w związku, zaczyna się myśleć, czy on jest zaradny, odpowiedzialny, czy utrzyma rodzinę. Facet nawet nie musi mieć kasy w tym momencie, raczej myśli się przyszłościowo-
jakie ma plany, ambicje i czy równają się one z rozwojem, jakąś chęcią poszukiwania takiej pracy, żeby utrzymać rodzinę, a nie że ktoś woli nic nie zmieniać w życiu, bo w sumie tysiąc złotych mu na głowę wystarczy.
Oczywiście nie przeczę też, są kobiety, które lecą na kasę. Ale są też mężczyźni, którzy lecą wyłącznie na wygląd i oni "kupują" te kobiety, więc każdy z nich jest zadowolony ;P gorzej, jak nie ma zgodności w tym.
Co do dłuższej pracy- no nie wiem, znam przypadki, że jest to samo stanowisko, te same kwalifikacje, takie same godziny pracy, kobieta bez dziecka jeszcze, więc nie była na macierzyńskim, a ma mniejszą pensję. Poza tym czy urlop na dziecko itd. powinien wiązać się z obniżeniem płacy dla kobiet? Przecież to nie ich wina, że dziecko choruje, same sobie tego dziecka też nie zrobiły, a oczekuje się, że to one będą poświęcać pracę na rzecz siedzenia z chorym dzieckiem, facet prawie nigdy. Czy choćby w tym nie ma dyskryminacji? więc tak, takiego pełnego równouprawnienia nie będzie nigdy.
O, jakie inne przywileje mają kobiety? Kwiatki dostają i są przepuszczane przodem?
41 2017-09-05 18:31:42 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-09-05 18:33:59)
A konkretnie o jakim stanowisku mówisz? Bo z tego co wiem, w większości przypadków faceci pracują ciężej, np. w szkodliwych warunkach przez co tracą zdrowie i żyją o kilka lat krócej. Poza tym faceci są też są często dyskryminowani, szczególnie Ci na niższej drabinie społecznej. Na przykład w zakresie prawa rodzinnego, gdzie prawa ojców walczących o opiekę nie są respektowane. W ogóle w wielu przypadkach równouprawnienie działa tylko w jedną stronę.
Tak w ogóle, eksponowanie i podkreślanie tej niezależności, siły kobiet kojarzy mi się z facetami eksponującymi swoje drogie samochody, na który z resztą nie jedna się złapie.
A konkretnie o jakim stanowisku mówisz? Bo z tego co wiem, w większości przypadków faceci pracują ciężej, np. w szkodliwych warunkach przez co tracą zdrowie i żyją o kilka lat krócej. Poza tym faceci są też są często dyskryminowani, szczególnie Ci na niższej drabinie społecznej. Na przykład w zakresie prawa rodzinnego, gdzie prawa ojców walczących o opiekę nie są respektowane. W ogóle w wielu przypadkach równouprawnienie działa tylko w jedną stronę.
Ona w biurze pracuje, nie wiem dokładnie na jakim stanowisku, ale jest kimś w rodzaju managera. Ok, faceci nieraz pracują w szkodliwych warunkach, ale to ich wybór, jest wiele prac bezpiecznych. I właśnie w tych bezpiecznych, np. biurowych, gdzie pracują faceci i kobiety na tym samym stanowisku, to często kobiety zarabiają mnie, za taką samą robotę. To dość powszechny problem, wystarczy poczytać w mediach.
Owszem, co do praw ojców zgodzę się, tu są faceci dyskryminowani i nie powinni być, ale często jest niestety tak, że niezbyt śpieszno im do ojcostwa i do opieki nad dzieckiem jakimś większym. Choć nie chcę uogólniać, wiem, że są dobrzy ojcowie, którzy po rozwodzie mają problem z kontaktem z dzieckiem i tak nie powinno być.
Tak w ogóle, eksponowanie i podkreślanie tej niezależności, siły kobiet kojarzy mi się z facetami eksponującymi swoje drogie samochody, na który z resztą nie jedna się złapie.
"eksponowanie"? Ale tu nie chodzi o eksponowanie czy jakąś dumę. Zobacz, tylu facetów boi się, że kobiety lecą na pieniądze. To właśnie jak facet spotyka kobietę, która pracuje, ma ambicje, umie prowadzić auto i nie będzie prosić o wszystko jego, o każdą drobną pomoc czy pieniądze i że jest pewność, że ona na kasę nie leci, skoro sama sobie dobrze radzi w życiu i nie potrzebuje niczyjej pomocy, to chyba to na plus wychodzi, co nie?
43 2017-09-05 19:21:25 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-09-05 19:22:09)
LolekBolek napisał/a:A konkretnie o jakim stanowisku mówisz? Bo z tego co wiem, w większości przypadków faceci pracują ciężej, np. w szkodliwych warunkach przez co tracą zdrowie i żyją o kilka lat krócej. Poza tym faceci są też są często dyskryminowani, szczególnie Ci na niższej drabinie społecznej. Na przykład w zakresie prawa rodzinnego, gdzie prawa ojców walczących o opiekę nie są respektowane. W ogóle w wielu przypadkach równouprawnienie działa tylko w jedną stronę.
Ona w biurze pracuje, nie wiem dokładnie na jakim stanowisku, ale jest kimś w rodzaju managera. Ok, faceci nieraz pracują w szkodliwych warunkach, ale to ich wybór, jest wiele prac bezpiecznych. I właśnie w tych bezpiecznych, np. biurowych, gdzie pracują faceci i kobiety na tym samym stanowisku, to często kobiety zarabiają mnie, za taką samą robotę. To dość powszechny problem, wystarczy poczytać w mediach.
Owszem, co do praw ojców zgodzę się, tu są faceci dyskryminowani i nie powinni być, ale często jest niestety tak, że niezbyt śpieszno im do ojcostwa i do opieki nad dzieckiem jakimś większym. Choć nie chcę uogólniać, wiem, że są dobrzy ojcowie, którzy po rozwodzie mają problem z kontaktem z dzieckiem i tak nie powinno być.
LolekBolek napisał/a:Tak w ogóle, eksponowanie i podkreślanie tej niezależności, siły kobiet kojarzy mi się z facetami eksponującymi swoje drogie samochody, na który z resztą nie jedna się złapie.
"eksponowanie"? Ale tu nie chodzi o eksponowanie czy jakąś dumę. Zobacz, tylu facetów boi się, że kobiety lecą na pieniądze. To właśnie jak facet spotyka kobietę, która pracuje, ma ambicje, umie prowadzić auto i nie będzie prosić o wszystko jego, o każdą drobną pomoc czy pieniądze i że jest pewność, że ona na kasę nie leci, skoro sama sobie dobrze radzi w życiu i nie potrzebuje niczyjej pomocy, to chyba to na plus wychodzi, co nie?
To nie jest tak, że to ich wybór. Ktoś to musi robić. Dlaczego kobiety nie wybierają takich zawodów?
Różnica płac pojawia się właśnie na wyższych stanowiskach, więc tu się zgodzę. Ale to się tyczy konkretnych stanowisk, zawodów i jest to zwyczajne generalizowanie - że kobiety zarabiają mniej.
Media bardzo często manipulują i kłamią. Więc ja osobiście raczej nie opieram się na mediach.
Chodzi mi raczej o werbalizowanie tego "Jestem silna, cwana, zaradna" etc. Różne teksty, które mają pokazać jaka to ona wspaniała i niezależna jest. Myślę, że to jest zbędne. A to że kobieta jest zaradna i to o czym piszesz, to oczywiście, że na plus.
To nie jest tak, że to ich wybór. Ktoś to musi robić. Dlaczego kobiety nie wybierają takich zawodów?
wybór, bo kto im broni pracować np. w jakimś biurze? Albo założyć firmę, które wykonuje bezpieczne prace? Jest tysiące bezpiecznych miejsc pracy. A kobiety do tych ciężkich i niebezpiecznych (np.w kopalni, wojsku) nie nadają się, no są słabsze fizycznie, drobniejsze. Choć i to się zmienia, mam znajomą w wojsku.
Różnica płac pojawia się właśnie na wyższych stanowiskach, więc tu się zgodzę. Ale to się tyczy konkretnych stanowisk, zawodów i jest to zwyczajne generalizowanie - że kobiety zarabiają mniej.
No właśnie na tych stanowiskach to kobiety zawsze zarabiają mniej, choć tyle samo godzin pracują i choć wykonują taką samą pracę. Czemu tak jest? No właśnie nie wiem, chyba z przekonania, że to facetom powinno się więcej płacić.
Media bardzo często manipulują i kłamią. Więc ja osobiście raczej nie opieram się na mediach.
? czekaj, bo pogubiłam się, pisałam coś o mediach?
Chodzi mi raczej o werbalizowanie tego "Jestem silna, cwana, zaradna"
Nie, ja tak nigdy nie miałam na myśli. Jaką to mnie lub innej kobiecie miałoby przynieść korzyść? Żeby się chwalić? Żeby wyjść na jakąś cwaniacką? A po co? Kobiety lubią czuć bezpieczeństwo, pewnego rodzaju opiekę mężczyzn. Serio, ja lubię. Kobiety nie są słabe psychicznie, wbrew pozorom są silne i wiele mogą znieść. Ale mają też momenty gorsze i chyba dobrze, żeby mogły liczyć wtedy na oparcie mężczyzn. A gdyby chodziło im wyłącznie o pokazanie swojej siły, to zabrałyby sobie tę możliwość. Post wyżej pisałam, o co kobietom (mnie przynajmniej) mogłoby chodzić. Zresztą czy przyznanie zgodnie z prawdą, gdzie się pracuje, jakie studia się skończyło itd. jest złe, jeśli już padnie to pytanie? to mam kłamać w takiej sytuacji, żeby nie wyjść na "cwaną i silną"?
Chodzi mi raczej o werbalizowanie tego "Jestem silna, cwana, zaradna" etc. Różne teksty, które mają pokazać jaka to ona wspaniała i niezależna jest. Myślę, że to jest zbędne. A to że kobieta jest zaradna i to o czym piszesz, to oczywiście, że na plus.
Jeśli mężczyzna boi się kobiet typu "silna, zaradna, cwana" to zawsze może zacząć celować w "szare myszki". Te szare raczej będą mieć mniej kasy, przebojowości, ale za to facet będzie mógł się czuć przy nich "bezpiecznie".
Jeśli mężczyzna celuje w kobietę 10/10 to chyba normalne, że podejmuje pewnego rodzaju wyzwanie, bo taka pani nie będzie wzdychać tylko dlatego, że dany facet jest facetem ![]()
46 2017-09-05 20:44:22 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-09-05 20:50:18)
LolekBolek napisał/a:Chodzi mi raczej o werbalizowanie tego "Jestem silna, cwana, zaradna" etc. Różne teksty, które mają pokazać jaka to ona wspaniała i niezależna jest. Myślę, że to jest zbędne. A to że kobieta jest zaradna i to o czym piszesz, to oczywiście, że na plus.
Jeśli mężczyzna boi się kobiet typu "silna, zaradna, cwana" to zawsze może zacząć celować w "szare myszki". Te szare raczej będą mieć mniej kasy, przebojowości, ale za to facet będzie mógł się czuć przy nich "bezpiecznie".
Jeśli mężczyzna celuje w kobietę 10/10 to chyba normalne, że podejmuje pewnego rodzaju wyzwanie, bo taka pani nie będzie wzdychać tylko dlatego, że dany facet jest facetem
Tu nie chodzi o to czy się boi, ale to jak niektóre kobiety się z tym noszą. Jak taki facet macho, prawie że. Jak dla mnie żałosne trochę.
Chodzi też o to, że nasza kultura (w tym właśnie) media i pewne społeczności naznaczają, kim jest "prawdziwy" facet, kim jest "prawdziwa" kobieta. Jednocześnie można usłyszeć "bądź sobą". Totalne pomieszanie - jak dla mnie. W takim bagnie nie można być po prostu sobą. Z resztą media podprogowo indoktryzują ludzi i obywateli - nie mówię, że nie powwino się - ale jednak robią to tak, że ludzie myślą, że są sobą. Indoktryzacja istnieje w każdej kulturze, ale różnice są dosyć spore.
Np. facet ma byś silny, bo jak nie, to w większości wypadków zostanie wyśmiany etc. Słyszy, że kobiety lubią silnych facetów. Więc jak ma się czuć w takiej sytuacji? Gdy kobieta eksponuje czy nawet dyskryminuje faceta? Tak samo czuła by się każda kobieta, bo są naznaczne pewne ramy. Więc krótko mówiąc, tu nie chodzi o to, że się "boi", tylko jak taki facet czy kobieta jest widziana w danej kulturze.
bezkres napisał/a:LolekBolek napisał/a:Chodzi mi raczej o werbalizowanie tego "Jestem silna, cwana, zaradna" etc. Różne teksty, które mają pokazać jaka to ona wspaniała i niezależna jest. Myślę, że to jest zbędne. A to że kobieta jest zaradna i to o czym piszesz, to oczywiście, że na plus.
Jeśli mężczyzna boi się kobiet typu "silna, zaradna, cwana" to zawsze może zacząć celować w "szare myszki". Te szare raczej będą mieć mniej kasy, przebojowości, ale za to facet będzie mógł się czuć przy nich "bezpiecznie".
Jeśli mężczyzna celuje w kobietę 10/10 to chyba normalne, że podejmuje pewnego rodzaju wyzwanie, bo taka pani nie będzie wzdychać tylko dlatego, że dany facet jest facetem
Tu nie chodzi o to czy się boi, ale to jak niektóre kobiety się z tym noszą. Jak taki facet macho, prawie że. Jak dla mnie żałosne trochę.
Chodzi też o to, że nasza kultura (w tym właśnie) media i pewne społeczności naznaczają, kim jest "prawdziwy" facet, kim jest "prawdziwa" kobieta. Jednocześnie można usłyszeć "bądź sobą". Totalne pomieszanie - jak dla mnie. W takim bagnie nie można być po prostu sobą. Z resztą media podprogowo indoktryzują ludzi i obywateli - nie mówię, że nie powwino się - ale jednak robią to tak, że ludzie myślą, że są sobą. Indoktryzacja istnieje w każdej kulturze, ale różnice są dosyć spore.
Np. facet ma byś silny, bo jak nie, to w większości wypadków zostanie wyśmiany etc. Słyszy, że kobiety lubią silnych facetów. Więc jak ma się czuć w takiej sytuacji? Gdy kobieta eksponuje czy nawet dyskryminuje faceta? Tak samo czuła by się każda kobieta, bo są naznaczne pewne ramy. Więc krótko mówiąc, tu nie chodzi o to, że się "boi", tylko jak taki facet czy kobieta jest widziana w danej kulturze.
No tak, kultura narzuca nam pewne postrzeganie rzeczywistości, co nie jest dobre. Np. mit "chłopaki nie płaczą"- a kto powiedział, że facet nie może być wrażliwy? Może, nawet to dobre. A uronić łzę w trudnych chwilach też przecież może. Kobiety to robią, żeby oczyścić się ze złych emocji, a facet ma tłamsić złe emocje w sobie? Czemu? bo tak narzuciła kultura, choć wiem, że to niepoważne. I wiele jest takich przypadków. Łącznie np. z narzuceniem, jaka ma być kobieta, a potem gdy tylko łamie te stereotypy, to powstają wątki jak ten (i to idzie w obie strony, facet też ma narzucone pewne stereotypy).
48 2017-09-05 21:10:29 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-09-05 21:50:13)
LolekBolek napisał/a:bezkres napisał/a:Jeśli mężczyzna boi się kobiet typu "silna, zaradna, cwana" to zawsze może zacząć celować w "szare myszki". Te szare raczej będą mieć mniej kasy, przebojowości, ale za to facet będzie mógł się czuć przy nich "bezpiecznie".
Jeśli mężczyzna celuje w kobietę 10/10 to chyba normalne, że podejmuje pewnego rodzaju wyzwanie, bo taka pani nie będzie wzdychać tylko dlatego, że dany facet jest facetem
Tu nie chodzi o to czy się boi, ale to jak niektóre kobiety się z tym noszą. Jak taki facet macho, prawie że. Jak dla mnie żałosne trochę.
Chodzi też o to, że nasza kultura (w tym właśnie) media i pewne społeczności naznaczają, kim jest "prawdziwy" facet, kim jest "prawdziwa" kobieta. Jednocześnie można usłyszeć "bądź sobą". Totalne pomieszanie - jak dla mnie. W takim bagnie nie można być po prostu sobą. Z resztą media podprogowo indoktryzują ludzi i obywateli - nie mówię, że nie powwino się - ale jednak robią to tak, że ludzie myślą, że są sobą. Indoktryzacja istnieje w każdej kulturze, ale różnice są dosyć spore.
Np. facet ma byś silny, bo jak nie, to w większości wypadków zostanie wyśmiany etc. Słyszy, że kobiety lubią silnych facetów. Więc jak ma się czuć w takiej sytuacji? Gdy kobieta eksponuje czy nawet dyskryminuje faceta? Tak samo czuła by się każda kobieta, bo są naznaczne pewne ramy. Więc krótko mówiąc, tu nie chodzi o to, że się "boi", tylko jak taki facet czy kobieta jest widziana w danej kulturze.
No tak, kultura narzuca nam pewne postrzeganie rzeczywistości, co nie jest dobre. Np. mit "chłopaki nie płaczą"- a kto powiedział, że facet nie może być wrażliwy? Może, nawet to dobre. A uronić łzę w trudnych chwilach też przecież może. Kobiety to robią, żeby oczyścić się ze złych emocji, a facet ma tłamsić złe emocje w sobie? Czemu? bo tak narzuciła kultura, choć wiem, że to niepoważne. I wiele jest takich przypadków. Łącznie np. z narzuceniem, jaka ma być kobieta, a potem gdy tylko łamie te stereotypy, to powstają wątki jak ten (i to idzie w obie strony, facet też ma narzucone pewne stereotypy).
Dokładnie ![]()
Tyle, że ten wątek wskazuje na pewne wypaczenie - przecenianie własnej tożsamości niektórych osób. Co z resztą wynika z pewnych czynników. Takie kobiety po prostu mają zbyt wysokie mniemanie o sobie i tyle. Jak to się mówi - "wyrzej sra*ą, niż du*pę mają".
Bo ten wątek nie neguje niezależności kobiet etc. tylko to, jak się z tym noszą i zachowują - czują.