Witajcie. Postaram się szybko. Mam faceta, we wtorek jadę do niego za granicę. Zostawiam na razie córkę z moją matką co nie jest łatwe. Mój facet jest pięć lat młodszy, siedzi tam od 20 lipca. Ja kocham jego, on mnie. Tak twierdzi. Dużo przeszliśmy by móc być razem. Od jego wyjazdu namawialam go do wirtualnego sexu co było dla niego wstydliwe ale zalapal temat a ja czułam że w jakiś sposób go zaspokajam. W tym tygodniu ciągle nie miał na to ochoty. Bo to zmęczony, to nie ma czasu. Wkurzalam się ale ok. Dziś weszłam na jego Facebooka. Pisał do kolegi z którym mieszka prośbę by ten mi nie mówił że we wtorek byli w nocy na mieście. We wtorek o 22 napisał mi że idzie spać. Zdziwiłam się, nigdy nie zasypia tak wcześnie. Chciałam jeszcze zadzwonić powiedzieć dobranoc ale minute po tym smsie już nie odebrał. Też się zdziwiłam. Przecież telefon powinien go obudzić. Powinien mnie ochrzanic i iść spać dalej. A dziś coś mnie tknelo na tego jego face. I okazało się że zostałam oszukana. Może po prostu poszedł na piwo. Ale czemu mi nie powiedział. Może to nie był zwykły bar a klub, nie wiem, domysły można mnożyć. Znamy się siedem miesięcy. Dla niego przewracam życie do góry nogami. Udałam dziś że wszystko jest ok. A we wtorek po prostu lecę do niego. I tam się wszystko okaże. Nie odwołam naszego życia przez jedno kłamstwo. Ale to boli. Co myślicie
Witajcie. Postaram się szybko. Mam faceta, we wtorek jadę do niego za granicę. Zostawiam na razie córkę z moją matką co nie jest łatwe. Mój facet jest pięć lat młodszy, siedzi tam od 20 lipca. Ja kocham jego, on mnie. Tak twierdzi. Dużo przeszliśmy by móc być razem. Od jego wyjazdu namawialam go do wirtualnego sexu co było dla niego wstydliwe ale zalapal temat a ja czułam że w jakiś sposób go zaspokajam. W tym tygodniu ciągle nie miał na to ochoty. Bo to zmęczony, to nie ma czasu. Wkurzalam się ale ok. Dziś weszłam na jego Facebooka. Pisał do kolegi z którym mieszka prośbę by ten mi nie mówił że we wtorek byli w nocy na mieście. We wtorek o 22 napisał mi że idzie spać. Zdziwiłam się, nigdy nie zasypia tak wcześnie. Chciałam jeszcze zadzwonić powiedzieć dobranoc ale minute po tym smsie już nie odebrał. Też się zdziwiłam. Przecież telefon powinien go obudzić. Powinien mnie ochrzanic i iść spać dalej. A dziś coś mnie tknelo na tego jego face. I okazało się że zostałam oszukana. Może po prostu poszedł na piwo. Ale czemu mi nie powiedział. Może to nie był zwykły bar a klub, nie wiem, domysły można mnożyć. Znamy się siedem miesięcy. Dla niego przewracam życie do góry nogami. Udałam dziś że wszystko jest ok. A we wtorek po prostu lecę do niego. I tam się wszystko okaże. Nie odwołam naszego życia przez jedno kłamstwo. Ale to boli. Co myślicie

Nie odwołam naszego życia przez jedno kłamstwo. Ale to boli. Co myślicie
Myślę, że jeśli w Twoim nicku zawarty jest rok Twojego urodzenia, to jest mi wstyd ![]()
Dziewczyno, powiem Ci tak. Nigdy nie przewracaj życia do góry nogami dla faceta. Nie dopasowuj się, nie zostawiaj dla niego pracy, dziecka, rodziny... bo co, bo zechciało mu się wyjechać? A myślałaś o tym, co czuje Twoje dziecko? Że zostawisz je bez mamy? Facet nigdy nie może być całym życiem i jedynym punktem odniesienia. Nie może świat się wokół niego kręcić. Musisz mieć swoją pracę, swoje pasje, przyjaciół, poświęcać czas dziecku i rodzinie. Nie może być tylko on najważniejszy. Piszesz, że dużo już poświęciłaś, że wywracasz życie do góry nogami dla niego! A znasz go JEDYNIE 7 miesięcy, czyli właściwie to go nie znasz w ogóle.. A już dla niego tyle poświęciłaś. Zastanów się na spokojnie, czy zmieniałabyś swoje życie tak jak teraz, czy wyjeżdżałabyś z Polski i zostawiała tu dziecko, rodzinę, przyjaciół, pewnie i pracę, gdyby nie on. Czy miałabyś takie same cele i plany, gdybyś go teraz nie znała, a żyła samotnie? No właśnie. Żyj zawsze tak, jakbyś żyła, gdybyś była sama. Na to patrz, na te cele, marzenia i plany, które wtedy byś miała. Wyjedziesz. Dziecko szybko rośnie, nic mu nie zrekompensuje braku matki..a jaką masz pewność, że gość za rok czy dwa nie kopnie Cię w dupę i nie zostawi z niczym? Już coś kręci....Czy on serio musiał wyjeżdżać? Nie miał tu pracy? Czy myślał o Tobie i Twoim dziecku w momencie podejmowania decyzji o wyjeździe? Czy tylko o sobie i o swoich pieniądzach?
Ja dwa lata temu dałabym sobie rękę uciąć za faceta, który był moim ideałem. Ufałam mu, wierzyłam bezgranicznie. Dzieliła nas odległość, 300 km, chciałam więc rzucić 2 stopień studiów, byleby jechać do niego, być przy nim.. na szczęście ktoś mądry wytłumaczył mi, że powinnam zadbać o siebie, o swoje wykształcenie i przyszłość, bo facet dziś jest, a jutro go może nie być. I cieszę się, bo dałabym sobie wtedy za niego rękę uciąć, a dziś bym tej ręki już nie miała. Tak jak nie miałabym ukończonych studiów. Zostałabym z niczym, sama w obcym mieście. Bo okazało się, że typek dobrze kłamał i oszukiwał. Teraz mam pewność, że trzeba układać życie przede wszystkim pod siebie. Rozumiem jeszcze wspólne rozmowy, ustalanie wspólnej drogi. A nie, że on sobie wyjeżdża, a Ty dostosowujesz życie pod niego, wywracając wszystko do góry nogami, zostawiając dziecko.. a znasz go jedynie 7 miesięcy..