Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?

Mam bardzo dziwny problem. Od jakiś 2 lat czuję się staro. Mam dopiero 20 a czuję się, jakbym miała z 30 albo i 40.
Otóż wiem skąd wziął się ten problem, ale nie umiem go wyeliminować.
Przytoczę swoją historię, by można było to jakoś rozpatrzeć. No więc od 6 lat czuję się samotna. W gimnazjum marzyłam o przyjaciółce. O chłopaku też, ale uważałam, że gimnazjum to jeszcze za wcześnie, ale po cichu zazdrościłam tym, którzy się całowali potajemnie przed wszystkimi. Wyobrażałam sobie swój pierwszy raz i nie ukrywam, że moje myśli wyprzedzały do czasu liceum, gdzie myślałam, że znajdę jakąś prawdziwą przyjaciółkę i chłopaka.
Minus jest taki, że zawsze mieszkałam w małym mieście. Od urodzenia mieszkam w miasteczku, w którym mieszka 4 800 mieszkańców, do szkoły do gimnazjum musiałam dojeżdżać 8-10 km. Potem liceum wybrałam w tym samym mieście co gimnazjum. Tyle że gimnazjum było najlepsze w okolicy a liceum było jedyne w promieniu 20 km, więc w ramach oszczędności czasu wolałam iść bliżej. Pierwszy rok liceum minął nawet fajnie, znajomi byli całkiem ok. W drugiej klasie liceum zaczęło się piekło. Dyrektor zmienił nam wychowawcę (mieliśmy fajnego faceta, a zamienił na taką babę z kompleksami), ci fajniejsi nauczyciele nie uczyli naszej klasy tylko zostali wymienieni na gorszych, ci gorsi zostali.
W gimnazjum już czułam się samotna, ale jeszcze uszło to wytrzymać, bo zawsze się dobrze uczyłam, miałam średnią z paskiem i to mi dawało satysfakcję a w liceum od tej 2 klasy oceny mi zjechały w dół, wyglądało to tak, jakbym się nic nie uczyła, pojawiło się nawet zagrożenie. Dla mnie to było straszne, bo dawałam z siebie wszystko (jak się okazało nauczyciele brali łapówki, tylko ja o tym nie wiedziałam dlatego byłam gnojona i miałam zaniżane oceny). Na koniec 2 klasy miałam depresję. Chciałam zginąć w jakimś wypadku. Nie dość, że nie miałam ani chłopaka, ani przyjaciół to mnie moi "znajomi" nie zapraszali na 18-stki. W 3 klasie było jeszcze gorzej. Owszem, mogłam zmienić szkołę, ale nie miałam siły nawet o tym myśleć a co dopiero się przenosić i załatwiać wszystkie sprawy z tym związane. To była po prostu patologiczna szkoła
Potem gdy miałam 19 lat zamiast iść na studia zostałam w domu by poprawiać maturę, bo nawet nie wiedziałam na co iść a że byłam psychicznie wykończona to nawet bym za długo nie pociągnęła na studiach.
No i teraz idę na studia, ale czuję się strasznie staro, niby zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy tam będą mieli po 19 lat, ale i tak czuję się za stara. Liceum większość osób wspomina dobrze, bo imprezy, wchodzenie w dorosłość, znajomi a ja byłam na jednej 18-tce i to domówce u koleżanki z ławki. Bardzo chciałam iść choć raz na salę, ubrać sukienkę, umalować się, ale jak mnie nie zapraszali to na siłę nie chciałam wchodzić. I tu zaś się czuję staro, bo nawet jak pójdę na jakąś imprezę na studiach to wszyscy będą po x imprezach a ja będę zaczynać; tak samo z chłopakami- każdy przynajmniej raz kogoś miał a jak ja mam już 20 a nie umiem się nawet całować to również czuję, że kilka ostatnich lat mi uciekło, bo nie jesteś świętoszką  i uważam, że w życiu trzeba się bawić i nauczyć bycia w związku, nie stawiam sobie za cel, że jak chłopak to pierwszy i do końca życia- wręcz przeciwnie- chciałabym się nauczyć bycia w związku, życia w przyjaźni....a ja przez ostatni rok widziałam się 7 razy ze znajomymi, przy czym z 3 tymi samymi osobami. Na co dzień pisać też nie ma za bardzo z kim.
Już nie mam depresji, ale czasem łapie mnie taki straszny dół. Kiedyś pomagały książki czy filmy, ale praktycznie wszędzie są wątki o miłości i przyjaźni....tego się już nie da znieść.
W dodatku mam 4 lata młodszą siostrę, której zazdroszczę, bo przez moje złe doświadczenie z liceum ona już pójdzie gdzie indziej (będzie dojeżdżać), pozna innych ludzi, w większym mieście będzie miała większe możliwości, których ja nigdy nie miałam (kino, kluby).
Ja w liceum miałam toksycznych znajomych. No wiecie tacy ludzie na zasadzie "kupię sobie 500 kiecek na 18-stki, nie pojadę na wakacje, bo wszystko wydałam na kiecki, ale jako że ty jedziesz do Grecji to ja cię będę obgadywać za plecami i nie zaproszę cię na imprezę"- ja zawsze stawiałam na samorozwój, lubiłam sport, miałam zainteresowania a tam ludzie traktowali zakupy jako sport i imprezy jako zainteresowania. Chłopaków też do wyboru nie było, wszyscy typu "macho" i "ą ę jestem najlepszy i najpiękniejszy" a nie lubię takich typów.
I tak właśnie czuję, że pomimo młodego wieku kilka lat z życia straciłam, bo gdyby spojrzeć na mój życiorys od 15-stki to co dzień szkoła, po szkole komputer i odrabianie lekcji, w wakacje jakieś książki i komputer, tylko kilka razy w roku umawiałam się z kimś do kina czy coś. Ale cały ten okres wspominam jako nieustanne uczenie się, po drodze ze 2 wesela i ta domówka u koleżanki z ławki.
Nie powiem, w wakacje rodzice puszczali mnie na kolonie młodzieżowe i tam poznawałam fantastycznych ludzi, z zainteresowaniami, ale kolonie trwały 2 tygodnie, potem każdy się rozjeżdżał na np. drugi koniec kraju, kontakt powoli słabł, bo większość ludzi woli trzymać kontakt z ludźmi z rzeczywistości a ja wtedy idę na boczny tor
Ja przez takich znajomych widzę, że ludzie mogą być w życiu szczęśliwi, bawić się, śmiać i czerpać z niego wszystko, a ja przez ostatnie 2-3 lata znam tylko uczucie złości, żalu, nienawiści, tęsknoty.....najbardziej pozytywne z tych uczuć to obojętność. Już nawet nie pamiętam jakie to jest uczucie słynnych "motylków" w brzuchu. Dodatkowo rodzice, którzy ciężko pracują wracają do domu zmęczeni i też nie mają siły by gadać itp, poza tym rodzice to rodzice nie mogą zastąpić chłopaka czy przyjaciółki. Do mamy się przytulę, ale to nie to samo co z chłopakiem, wyjawię rodzicom tajemnicę, ale nie powiem tyle co np. koleżance. No rodzice jak to rodzice, muszą czasami ustawić mnie do pionu, tylko ja czasami potrzebuję czegoś innego. Na przykład teraz- idę na dosyć trudny kierunek studiów, oblegany, boję się, że nie dam sobie radu i chciałabym usłyszeć słowa wsparcia od właśnie chłopaka czy przyjaciółki, bo rodzice to tylko na mnie wrzeszczą z tego powodu, że co ja za głupoty gadam.
Bardzo lubię chodzić na spacery, biegać, ale nie lubię tego robić sama, a przeważnie to robię sama.
Boję się, że jak pójdę na studia to będzie to samo, a ja nie chcę wylądować na psychotropach u psychiatry.
Jak pozbyć się takiego uczucia starości?
Jak się pozbyć uczucia samotności?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?

Bol to tylko kwestia sily woli.

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?

Idziesz na studia? Kiedy zaczynasz? Owszem, potrafie sobie wyobrazic, ze jestes troche zmeczona ta szkola srednia, ale jak widzisz, nic nie trwa wiecznie. Szkola sie skonczyla, idziesz na studiach, zaczynasz nowy etap. Poznasz nowych ludzi, nowe sytuacje, bnedziesz miec nowe mozliwosci. Glowa do gory.

A gdzie studiowac bedziesz? W miejscu zamieszkania czy musisz zamieszkac w akademiku?

Ja to bym za to wymazala podstawoke z pamieci- duzo nie pamietam, ale bardzo chcialam ja skonczyc jak najszybciej, bo nie mialam w niej zadnych przyjaciol ani kolezanek,. To przyszlo w liceum. kazdy ma jakies swoje rozdzilay, ktore zamyka z ulga. A to, ze jest zmeczony przy okazji tym rozdzialem, to inna sprawa.

Gdy ogladasz sie do tylu, to nie mozesz isc do przodu. Gdy idziesz do tylu, to jest wielka szansa, ze wpadniesz na cos i sie wywalisz. Po co Ci to? Nie ogladaj sie do tylu, wynioslas jakies lekcje, by byc madrzejsza, glowa do gory, przebrnelas, zaczynasz nowy rozdzial, piers wypnij i idziesz.

Zostawiasz cos za soba, swiat stoi przed Toba jako mloda studentka otworem. Moze nalezaloby pomyslec o jakims programie wymiany na studiach, jak Erasmus, by wzbogacic swoje doswiadczenia, gdy zaczniesz studiowac? Znasz jakies jezyki? Jesli nie, zacznij sie uczyc- kazdy jezyk otwiera nowe drzwi. Ale mysle, ze na pewno jakis jezyk obcy znasz, wiec  studiuj pilnie, dosrubuj jezyki,  otworz sie na nowe mozliwosci i przyjmij zgodnie z filozofia Kung Fu Pandy, ze:

"Wczoraj to historia, jutro to tajemnica, a dzis to podarunek.£

Po angielsku brzmi to znacznie lepiej: "Yesterday is a history, tomorrow is a mystery and today is a gift. That's why they call it the present."

I jak kazdy podarunek mozesz terazniejszosc cisnac w kat albo zaczac sie nia cieszyc. Wybor nalezy do Ciebie.

Zycze powodzenia.

Reklama

4

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?

Advokatova> piszesz trochę przewrotnie, bo najpierw, ze czujesz sie stara, a na końcu jak sie pozbyć uczucia samotności.
Jesli bardziej doskwiera Ci to drugie, to zapraszam do działu samotność. Jest tam pełno podobnych historii i mnóstwo rad jak się tej samotności pozbyć. Poświeć więc czas, poczytaj, poszukaj metody dla siebie.
Jeśli zaś chodzi o pierwszy problem: Nie zrozumiałam z jakiego powodu czujesz się staro? Bo jesteś rok starsza od innych? Bo nie imprezowałaś tyle co inni?
Ja też nie imprezowałam, a nigdy się staro nie czułam. Skończyłam jedną szkołę i doszłam do wniosku, że to nie to... poszłam do drugiej i byłam kilka lat starsza. jakoś nnie czułam się staro z tego powodu. O co więc tak naprawdę chodzi???
Może masz jakieś bóle/cierpienia/choroby fizyczne, które sprawiają, że czujesz się fizycznie starsza? Bo to mogłoby tłumaczyć ewentualnie taki stan.
Ja sie domyślam o co chodzi... o to co zazwyczaj.
Zapytam przewrotnie, możesz na forum nie odpowiadać, a jedynie sama sobie dać odp.
Lubisz swoje ciało? Uważasz, ze jesteś ładna, zgrabna, możesz się podobać?
Lubisz swoje wnętrze? Uważasz, że masz bogatą osobowość, jesteś mądra, inteligentna i pełna wiary w siebie?

Moze odpowiedz na powyższe, będzie podpowiedzią gdzie tkwi prawdziwy problem.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

5

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?

"Jak pozostać młodym".

Młodość nie jest okresem życia,
jest natomiast stanem ducha.
Nikt nie starzeje się po prostu
przez przeżycie iluś tam lat.
Ludzie starzeją się tylko
przez porzucanie swych ideałów.
Lata marszczą skórę,
lecz utrata entuzjazmu marszczy duszę.
Udręka, zwątpienie, nieufność, lęk i rozpacz
są długimi, długimi latami, które zginają kark
i rzucają na kolana w pył drogi.
Lecz w każdej istocie ludzkiej,
czy lat ma siedemdziesiąt, czy szesnaście,
tkwi zdolność do zdumienia i zachwytu,
nad biegiem gwiazd i życiem mrówki,
nieustraszone wyzwanie losowi,
niewyczerpane dziecięce pragnienie
zabawy, życia i radości.
Jesteś tak młody jak twoja wiara;
tak stary jak twoje zwątpienie;
tak młody jak twe zaufanie do samego siebie;
tak stary jak twój lęk;
tak młody jak twoja nadzieja;
tak stary jak twa rozpacz.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu
Reklama

6

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?
Mama Emigrantka napisał/a:

Idziesz na studia? Kiedy zaczynasz? Owszem, potrafie sobie wyobrazic, ze jestes troche zmeczona ta szkola srednia, ale jak widzisz, nic nie trwa wiecznie. Szkola sie skonczyla, idziesz na studiach, zaczynasz nowy etap. Poznasz nowych ludzi, nowe sytuacje, bnedziesz miec nowe mozliwosci. Glowa do gory.

A gdzie studiowac bedziesz? W miejscu zamieszkania czy musisz zamieszkac w akademiku?

Ja to bym za to wymazala podstawoke z pamieci- duzo nie pamietam, ale bardzo chcialam ja skonczyc jak najszybciej, bo nie mialam w niej zadnych przyjaciol ani kolezanek,. To przyszlo w liceum. kazdy ma jakies swoje rozdzilay, ktore zamyka z ulga. A to, ze jest zmeczony przy okazji tym rozdzialem, to inna sprawa.

Gdy ogladasz sie do tylu, to nie mozesz isc do przodu. Gdy idziesz do tylu, to jest wielka szansa, ze wpadniesz na cos i sie wywalisz. Po co Ci to? Nie ogladaj sie do tylu, wynioslas jakies lekcje, by byc madrzejsza, glowa do gory, przebrnelas, zaczynasz nowy rozdzial, piers wypnij i idziesz.

Zostawiasz cos za soba, swiat stoi przed Toba jako mloda studentka otworem. Moze nalezaloby pomyslec o jakims programie wymiany na studiach, jak Erasmus, by wzbogacic swoje doswiadczenia, gdy zaczniesz studiowac? Znasz jakies jezyki? Jesli nie, zacznij sie uczyc- kazdy jezyk otwiera nowe drzwi. Ale mysle, ze na pewno jakis jezyk obcy znasz, wiec  studiuj pilnie, dosrubuj jezyki,  otworz sie na nowe mozliwosci i przyjmij zgodnie z filozofia Kung Fu Pandy, ze:

"Wczoraj to historia, jutro to tajemnica, a dzis to podarunek.£

Po angielsku brzmi to znacznie lepiej: "Yesterday is a history, tomorrow is a mystery and today is a gift. That's why they call it the present."

I jak kazdy podarunek mozesz terazniejszosc cisnac w kat albo zaczac sie nia cieszyc. Wybor nalezy do Ciebie.

Zycze powodzenia.

Tak, tylko właśnie chodzi o to, że ja nie kończę podstawówki. Ja miałam taki tok myślenia w gimnazjum: nie miałam koleżanek, chciałam to skończyć, bo tak jak pisałaś przyszło liceum- tylko że ja liceum wspominam najgorzej z tego wszystkiego. Dostałam tam bardzo po tyłku. Miałam depresję.

Na studia wyjeżdżam 300 km od domu, ale idę na stancję (nie dostałam akademika)


Tak, znam 2 języki: angielski za poz. średniozaawanskowanym i włoski na poziomie matur.

Dzięki wielkie, ale to, żeby nie patrzeć za siebie i iść do przodu wmawiam sobie od roku i pomaga na jakiś czas, ale potem przychodzi trudny moment i znów wszystkie wspomnienia wracają. Wystarczy, że rodzice albo siostra powiedzą mi coś niemiłego, bo o ile mam gdzieś zdanie innych to uważam, że jeśli rodzina sprawia przykrość i wszystkie najgorsze wspomnienia wracają
Bo u mnie w rodzinie pomoc jest jednostronna- kiedy moja siostra ma problemy, to ja ją pocieszam i radzę a kiedy mi jest smutno bo mi np nie poszedł egzamin to słyszę od siostry "Cicho nie obchodzi mnie to! Mam to w d*pie!"- no gdyby była małym dzieckiem, ale ona za 2 lata dostanie dowód osobisty. I ja właśnie próbuję całą przeszłość zostawić za sobą, ale to głównie przez moją siostrę, która jest wyjątkowo toksyczną osobą, tylko rodzice zawsze mówią "odpuść jej" albo "weź jej pomóż" i to wtedy wracają całe te wspomnienia

7

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?
tajemnicza75 napisał/a:

Advokatova> piszesz trochę przewrotnie, bo najpierw, ze czujesz sie stara, a na końcu jak sie pozbyć uczucia samotności.
Jesli bardziej doskwiera Ci to drugie, to zapraszam do działu samotność. Jest tam pełno podobnych historii i mnóstwo rad jak się tej samotności pozbyć. Poświeć więc czas, poczytaj, poszukaj metody dla siebie.
Jeśli zaś chodzi o pierwszy problem: Nie zrozumiałam z jakiego powodu czujesz się staro? Bo jesteś rok starsza od innych? Bo nie imprezowałaś tyle co inni?
Ja też nie imprezowałam, a nigdy się staro nie czułam. Skończyłam jedną szkołę i doszłam do wniosku, że to nie to... poszłam do drugiej i byłam kilka lat starsza. jakoś nnie czułam się staro z tego powodu. O co więc tak naprawdę chodzi???
Może masz jakieś bóle/cierpienia/choroby fizyczne, które sprawiają, że czujesz się fizycznie starsza? Bo to mogłoby tłumaczyć ewentualnie taki stan.
Ja sie domyślam o co chodzi... o to co zazwyczaj.
Zapytam przewrotnie, możesz na forum nie odpowiadać, a jedynie sama sobie dać odp.
Lubisz swoje ciało? Uważasz, ze jesteś ładna, zgrabna, możesz się podobać?
Lubisz swoje wnętrze? Uważasz, że masz bogatą osobowość, jesteś mądra, inteligentna i pełna wiary w siebie?

Moze odpowiedz na powyższe, będzie podpowiedzią gdzie tkwi prawdziwy problem.

Dzięki za odpowiedź. Tak wiem, trochę chaotycznie, ale chodziło mi o to, że to właśnie przez tą samotność czuję się staro. Większość moich koleżanek miała chociaż jeden związek z chłopakiem za sobą, ja nie; większość ludzi była na imprezach, podczas gdy ja oglądałam film na komputerze lun jeśli to był tydzień- siedziałam w książkach. I teraz mając 20 lat, idąc na studia czuję się staro, bo każdy jakąś historię towarzyską miał, ja nie i to boli, bo ja przez 20 lat swojego życia tylko siedzę i się uczę, czytam książki lub oglądam filmy na laptopie podczas gdy niekórzy znajomi widują się kilka razy w tygodniu (a ja jak kogoś poproszę, to się z nim widzę z raz na miesiąc)
A mam niestety młodszą siostrę, która jest bardzo toksyczną osobą i to chyba przez nią najbardziej czuję się sama. Ma 16 lat, ja jej zawsze pomagałam, pocieszałam a jak przychodzi co do czego to ona mi mówi, że moje problemy ma w 4 literach. Chodziłam do liceum w naszym mieście, gdzie niestety przeżyłam trudne chwile: nie miałam znajomych, miałam depresję a siostra dzięki moim cierpieniom idzie do innego liceum, w innym mieście i nie będzie miała tak źle jak ja- i może przez to tak się czuję
U mnie to uczucie jest spowodowane chorobą psychiczną- mam depresję. Teraz jest zdecydowanie lepiej, czasami mam wrażenie, że jestem zdrowa, ale to jednak nie jest w 100% zdrowie, bo nie jestem szczęśliwym człowiekiem. Do uczucia starości przyczyniło się właśnie wiele czynników
Tak, lubię swoje ciało, powiedziałabym, że nawet bardzo. Mam tam drobne "ale", jednak nie zamieniłabym go na żadne inne. lubię swoje ciało
Co do wnętrza to tu już gorzej. Niestety jestem duszą towarzystwa- uwielbiam spędzać czas z ludźmi, w ogóle lubię ludzi. Dlatego samotność to dla mnie katorga. Przez samotność mam zaniżoną samoocenę, gdyż nie mam komu się zwierzyć z problemów (dlatego tutaj mam konto), nie mam z kim zwyczajnie pogadać o głupotach typu malowanie paznokci, nie mam się do kogo przytulić i na odwrót- też bym chciała, żeby mi się ktoś zwierzał, zaufał mi i miał we mnie oparcie. Wiem, że ja oparciem jestem dobrym, bo mojej siostrze pomogłam nie raz, ale ja też tego oczekuję. Przy czym z rodzicami nie zawsze da się pogadać jak z kumplem czy najlepszą przyjaciółką
Ja już jak tylko widzę jakiegoś znajomego, to zmieniam (zupełnie nieświadomie) nastawienie: ze smutnej nagle uśmiecham się od ucha do ucha, jestem pewniejsza siebie, wyluzowana, taka prawdziwa ja. Kiedy jestem samotna nie czuję się sobą, czuję się jakaś gorsza od innych, stara właśnie
Chyba tego się nie pozbędę

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?

"Na studia wyjeżdżam 300 km od domu, ale idę na stancję (nie dostałam akademika)".

Eviva Espana :-), masz szanse na normalne zycie, z daleka od ludzi toksycznych- super, ciesz sie z tego. Masz szanse zapomniec, zaczac nowy rozdzial, poznac nowych ludzi. Mysl tylko o tych pozytywach, a nie o toksycznej siostrze, ktora bedzie 300 km od Ciebie I nie bedzie juz miec wplywu na Twoje zycie.

Powiem tak: ona bedzie miec taki wplyw na Twoje zycie, na jaki jej sama pozwolisz. Moja siostra jest wampirem emocjonalnym, ktory zaczal sie uczyc zycia najpierw, gdy moj ojciec umarl 11 lat temu, a potem, gdy sie rozwiodlam I wyprowadzilam z rodzinnego domu. Moja siostra jest troche chora, wiec ja chowano pod kloszem. Wszystko dostawala pod nos I nastawiona byla  (I jeszcze troche jest) na branie, branie, branie, ssanie, az wyssie do ostatniej kropli. Dzieki Bogu ja jestem w IRL, a ona w Polsce. Od momentu rozwodu I wyprowadzki z domu moje zycie zaczelo byc w miare normalne. Mieszkajac z nia dluzej wyladowalabym chyba sam w psychiatryku.

Moi rodzice tez mnie zmuszali do ustepowania siostrze z racji jej choroby, z racji tego, ze bylam starsza... Nienawidzilam ich za to I siostry tez, ktora potem pode mna dolki kopala. Zajelo lata, by to wybaczyc wszystkim I zapomniec. Wlasciwie- zapomniec ciezko, to raczej trzeba pogodzic sie z tym, ze co bylo, to bylo I co bylo, a nie jest, nie pisze sie  w rejestr. A skoro znasz angielski: you just need some time to make your peace with it, baby.

Nauczylam sie odpowiadac krotko na temat swojego zycia mojej siostrze I nie udzielac za duzo informacji. Owszem, kontakty teraz mamy poprawne, ale zajelo mi lata, zanim mnostwo rzeczy jej wybaczylam. I moja matka tez przyznala niedawno, ze mialam racje co do siostry, ze lubi brac, a nie dawac, malo samodzielnie mysli, a rodzice zrobili wielki blad wychowawczy chroniac ja za bardzo przed swiatem. Ale mojej mamie potrzeba bylo dekady, by to przyznac.

Skoro u Was to podobnie wyglada, to dzieki mieszkaniu na stancji masz szanse wyprostowac swoje relacje w rodzinie I ustawic rodzine, a przede wszystkim siostre odpowiednio. Skorzystaj z tego. Nie badz chamska, tylko grzeczna I stanowcza. Udzielaj im tyle informacji na swoj temat, ile Ty uwazasz za stosowne, a nie tyle, ile oni chca wiedziec, a szczegolnie siostra. Wez swoje zycie w swoje rece, przejmij ster, gdy opuscisz dom rodzinny I steruj pewnie. Badz sobie sterem, zeglarzem, okretem.

Jezyki cwicz, rozwijaj sie, jedz, lec do przodu. To nie jest Twoj problem, ze siostra Twoja moze zostac za Toba w tyle. To bedzie jej problem. Ja wychodze z zalozenia: “You're with me or behind me.” Kapujesz?

A rodzice tez zobacza, czym sie siostre je, ze tak powiem, gdy zostana z nia sami. Cierpliwosci, kochana. Cierpliwosci....

“Niestety jestem duszą towarzystwa- uwielbiam spędzać czas z ludźmi, w ogóle lubię ludzi. Dlatego samotność to dla mnie katorga. Przez samotność mam zaniżoną samoocenę, gdyż nie mam komu się zwierzyć z problemów (dlatego tutaj mam konto), nie mam z kim zwyczajnie pogadać o głupotach typu malowanie paznokci, nie mam się do kogo przytulić i na odwrót- też bym chciała, żeby mi się ktoś zwierzał, zaufał mi i miał we mnie oparcie. Wiem, że ja oparciem jestem dobrym, bo mojej siostrze pomogłam nie raz, ale ja też tego oczekuję. Przy czym z rodzicami nie zawsze da się pogadać jak z kumplem czy najlepszą przyjaciółką
Ja już jak tylko widzę jakiegoś znajomego, to zmieniam (zupełnie nieświadomie) nastawienie: ze smutnej nagle uśmiecham się od ucha do ucha, jestem pewniejsza siebie, wyluzowana, taka prawdziwa ja. Kiedy jestem samotna nie czuję się sobą, czuję się jakaś gorsza od innych, stara właśnie
Chyba tego się nie pozbędę”

Pozbedziesz, pozbedziesz, kochana, jesli tylko otworzysz sie na nowy rozdzial. Nie analizuj za duzo, nie wpedzaj sie w depresje niepotrzebnie, naturalna koleja rzeczy w nowym miejscu  poznasz nowych ludzi. Wyluzuj. Biez zycie, jakie jest, dzien po dniu.... Nawet caly tort jedna osoba spokojnie moze zjesc po kawalku bez bolu brzucha. Zjesz wszystko na raz, to Ci wnetrznosci siada......Nie od razu Rzym zbudowano :-).

Zycie jest pelne niespodzianek I nigdy nie wiesz, co bedzie Ci dane. Od Ciebie zalezy, co chcesz przyciagnac. Poki zyjesz, to sie usmiechaj- po smierci nie bedzie na to czasu. Glowa do gory, popraw korone I do przodu :-).

9

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?
advokatova napisał/a:

Przez samotność mam zaniżoną samoocenę,

Nie, nie. Jest na odwrót. Czujesz się samotna bo masz niską samoocenę. Nie jest samotny ktoś kto się lubi i czuje się ze sobą dobrze. Nie jest się samotnym przez kogoś, bo samotność to stan naszego ducha. Mozna czuć się samotnym w tłumie i niesamotnym na bezludnej wyspie.


advokatova napisał/a:

gdyż nie mam komu się zwierzyć z problemów (dlatego tutaj mam konto), nie mam z kim zwyczajnie pogadać o głupotach typu malowanie paznokci, nie mam się do kogo przytulić i na odwrót- też bym chciała, żeby mi się ktoś zwierzał, zaufał mi i miał we mnie oparcie. Wiem, że ja oparciem jestem dobrym, bo mojej siostrze pomogłam nie raz, ale ja też tego oczekuję. Przy czym z rodzicami nie zawsze da się pogadać jak z kumplem czy najlepszą przyjaciółką
Ja już jak tylko widzę jakiegoś znajomego, to zmieniam (zupełnie nieświadomie) nastawienie: ze smutnej nagle uśmiecham się od ucha do ucha, jestem pewniejsza siebie, wyluzowana, taka prawdziwa ja. Kiedy jestem samotna nie czuję się sobą, czuję się jakaś gorsza od innych, stara właśnie
Chyba tego się nie pozbędę

Pierwsze pogrubione słowa są kluczowe. Robimy coś nie z przyjemności, nie z dobrych chęci i bezinteresownie, ale dlatego, ze czegoś w zamian oczekujemy. Im więcej oczekiwań, tym więcej rozczarowań. Gdybyś pomagała bez oczekiwań, nie czułabyś się tak-prawda?

Drugie pogrubione nawiązują do cytatu wyżej. Nie czujesz się ze sobą sama dobrze, bo masz niską samoocenę i niższe poczucie wartości. Za mało się lubisz, za mało cenisz/doceniasz, za mało szanujesz. Nie skupiaj się więc na innych, tylko zacznij na sobie. Co Ty lubisz, ale tylko Ty sama, bez nikogo. Czytasz książki- ok, a co w tym złego? Zapisz się do klubu dyskusyjnego. U nas w bibliotece takowy jest. Coś jeszcze lubisz na pewno, czym się możesz z kimś podzielić. Nie każdy młody człowiek musi imprezować, chlać, seksić się na potęgę i mieć mnóstwo przygód. Ja też nie miałam w Twoim wieku, a większość koleżanek miało już wszystko za sobą.
Czujesz się gorsza od nich, bo Ci to sugerują, wmawiają, a Ty masz niskie poczucie wartości i dajesz się wkręcić. Jest tak?

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

10

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?

Miałam jeszcze nawiązać do tego uczucia starości.
Nie bez powodu zamieściłam wyżej czyjś wiersz. Przeczytaj go uważnie!!!
Końcówka wiersza jasno pokazuje dlaczego czujesz się staro.

"Jesteś tak młody jak twoja wiara;
tak stary jak twoje zwątpienie;
tak młody jak twe zaufanie do samego siebie;
tak stary jak twój lęk;
tak młody jak twoja nadzieja;
tak stary jak twa rozpacz."

Ile masz wiary w siebie i w to, ze będzie tylko lepiej?
Czy ufasz sobie na tyle, by być asertywnym pewna siebie, zdecydowana do działania ... itp?
Masz nadzieję, masz pozytywne myślenie?

Zwątpiłaś już więc czujesz się staro.
Masz w sobie wiele lęku i strachu dlatego czujesz się staro.
Chce Ci się czasem płakać z tego wszystkiego, czujesz żal, smutek i  to Cie postarza.

Przemyśl to. Zajmij sie sobą i tylko sobą, pozytywnym nastawieniem, budowaniem wiary w siebie, polubieniem siebie, podwyższeniem samooceny, wyleczeniem depresji... a znacznie się odmłodzisz. Gwarantuję big_smile .

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

11

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?

Niepotrzebnie się martwisz, np. kwestią tego, że będziesz ledwo rok starsza od części osób w grupie na studiach. Ja na studiach nie widziałam różnicy między ludźmi 19 a 20 letnimi, a było też kilka osób 20+ i też nikt z nich nie wydawał się stary. Spokojnie będziesz mogła nawiązać nowe znajomości, których tak teraz ci brakuje, tym bardziej, że oprócz grupy i rocznika możesz zapisać się na jakieś koło naukowe/koło zainteresowań/stowarzyszenia. Dla osoby chcącej rozszerzyć swój krąg znajomych to idealny czas, o ile nie pozostanie bierna. Na studiach dużo osób znajduje się w nowym środowisku, więc są w podobnej sytuacji jak ty: niepewni i mający nadzieję, że ludzie będą "fajni".

12

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?
Mama Emigrantka napisał/a:

"Na studia wyjeżdżam 300 km od domu, ale idę na stancję (nie dostałam akademika)".

Eviva Espana :-), masz szanse na normalne zycie, z daleka od ludzi toksycznych- super, ciesz sie z tego. Masz szanse zapomniec, zaczac nowy rozdzial, poznac nowych ludzi. Mysl tylko o tych pozytywach, a nie o toksycznej siostrze, ktora bedzie 300 km od Ciebie I nie bedzie juz miec wplywu na Twoje zycie.

Powiem tak: ona bedzie miec taki wplyw na Twoje zycie, na jaki jej sama pozwolisz. Moja siostra jest wampirem emocjonalnym, ktory zaczal sie uczyc zycia najpierw, gdy moj ojciec umarl 11 lat temu, a potem, gdy sie rozwiodlam I wyprowadzilam z rodzinnego domu. Moja siostra jest troche chora, wiec ja chowano pod kloszem. Wszystko dostawala pod nos I nastawiona byla  (I jeszcze troche jest) na branie, branie, branie, ssanie, az wyssie do ostatniej kropli. Dzieki Bogu ja jestem w IRL, a ona w Polsce. Od momentu rozwodu I wyprowadzki z domu moje zycie zaczelo byc w miare normalne. Mieszkajac z nia dluzej wyladowalabym chyba sam w psychiatryku.

Moi rodzice tez mnie zmuszali do ustepowania siostrze z racji jej choroby, z racji tego, ze bylam starsza... Nienawidzilam ich za to I siostry tez, ktora potem pode mna dolki kopala. Zajelo lata, by to wybaczyc wszystkim I zapomniec. Wlasciwie- zapomniec ciezko, to raczej trzeba pogodzic sie z tym, ze co bylo, to bylo I co bylo, a nie jest, nie pisze sie  w rejestr. A skoro znasz angielski: you just need some time to make your peace with it, baby.

Nauczylam sie odpowiadac krotko na temat swojego zycia mojej siostrze I nie udzielac za duzo informacji. Owszem, kontakty teraz mamy poprawne, ale zajelo mi lata, zanim mnostwo rzeczy jej wybaczylam. I moja matka tez przyznala niedawno, ze mialam racje co do siostry, ze lubi brac, a nie dawac, malo samodzielnie mysli, a rodzice zrobili wielki blad wychowawczy chroniac ja za bardzo przed swiatem. Ale mojej mamie potrzeba bylo dekady, by to przyznac.

Skoro u Was to podobnie wyglada, to dzieki mieszkaniu na stancji masz szanse wyprostowac swoje relacje w rodzinie I ustawic rodzine, a przede wszystkim siostre odpowiednio. Skorzystaj z tego. Nie badz chamska, tylko grzeczna I stanowcza. Udzielaj im tyle informacji na swoj temat, ile Ty uwazasz za stosowne, a nie tyle, ile oni chca wiedziec, a szczegolnie siostra. Wez swoje zycie w swoje rece, przejmij ster, gdy opuscisz dom rodzinny I steruj pewnie. Badz sobie sterem, zeglarzem, okretem.

Jezyki cwicz, rozwijaj sie, jedz, lec do przodu. To nie jest Twoj problem, ze siostra Twoja moze zostac za Toba w tyle. To bedzie jej problem. Ja wychodze z zalozenia: “You're with me or behind me.” Kapujesz?

A rodzice tez zobacza, czym sie siostre je, ze tak powiem, gdy zostana z nia sami. Cierpliwosci, kochana. Cierpliwosci....

“Niestety jestem duszą towarzystwa- uwielbiam spędzać czas z ludźmi, w ogóle lubię ludzi. Dlatego samotność to dla mnie katorga. Przez samotność mam zaniżoną samoocenę, gdyż nie mam komu się zwierzyć z problemów (dlatego tutaj mam konto), nie mam z kim zwyczajnie pogadać o głupotach typu malowanie paznokci, nie mam się do kogo przytulić i na odwrót- też bym chciała, żeby mi się ktoś zwierzał, zaufał mi i miał we mnie oparcie. Wiem, że ja oparciem jestem dobrym, bo mojej siostrze pomogłam nie raz, ale ja też tego oczekuję. Przy czym z rodzicami nie zawsze da się pogadać jak z kumplem czy najlepszą przyjaciółką
Ja już jak tylko widzę jakiegoś znajomego, to zmieniam (zupełnie nieświadomie) nastawienie: ze smutnej nagle uśmiecham się od ucha do ucha, jestem pewniejsza siebie, wyluzowana, taka prawdziwa ja. Kiedy jestem samotna nie czuję się sobą, czuję się jakaś gorsza od innych, stara właśnie
Chyba tego się nie pozbędę”

Pozbedziesz, pozbedziesz, kochana, jesli tylko otworzysz sie na nowy rozdzial. Nie analizuj za duzo, nie wpedzaj sie w depresje niepotrzebnie, naturalna koleja rzeczy w nowym miejscu  poznasz nowych ludzi. Wyluzuj. Biez zycie, jakie jest, dzien po dniu.... Nawet caly tort jedna osoba spokojnie moze zjesc po kawalku bez bolu brzucha. Zjesz wszystko na raz, to Ci wnetrznosci siada......Nie od razu Rzym zbudowano :-).

Zycie jest pelne niespodzianek I nigdy nie wiesz, co bedzie Ci dane. Od Ciebie zalezy, co chcesz przyciagnac. Poki zyjesz, to sie usmiechaj- po smierci nie bedzie na to czasu. Glowa do gory, popraw korone I do przodu :-).

Niby wiem, że będę daleko i już, ale denerwuje mnie gadanie moich rodziców, że "rodzeństwo musi trzymać się razem, bo jest tylu niedobrych ludzi chcących zrobić nam krzywdę, że trzeba się jednoczyć"- no tylko jak na razie największą krzywdę zrobiła mi w życiu siostra. Nikomu w życiu tyle nie pomagałam co jej (przywoziłam ją ze szkoły, prasowałam jej ciuchy, wieszałam m.in. jej pranie, pomagałam gdy miała problem np. z telefonem czy innym tego typu rzeczy) a od nikogo nie usłyszałam tylu wyzwisk w moją stronę. Wielokrotnie też słyszę teksty, że w przyszłości to ona będzie chrzestną mojego dziecka- tylko ja bym nie chciała tak krzywdzić swojego dziecka, już wystarczy, że będzie miało taką ciotkę. A rodzice potrafią na człowieka bardzo wpłynąć. Nasz sąsiad z ulicy ma 37 lat i 2 dzieci. Ma też młodszego brata. Sąsiad ten nie chciał, by chrzestnym jego córki był jego brat a jednak jego matka jakoś na niego wpłynęła i ten uległ. Wiem, że wybiegam za daleko w przyszłość, ale to jest denerwujące. A u nas w rodzinie tak się utarło niestety, że jak ktoś ma dziecko to zawsze na chrzestnego idzie jego brat czy siostra, ale ja osobiście wolałabym przyjaciółkę zaufaną, bo takowa może być bliższa niż siostra
No ale jak można siostrę, która nawet w wieku lat 16 potrafi mnie od k*rwy wyzywać, można w ogóle brać pod uwagę jako chrzestną? Rodzice twierdzą, że ona z tego wyrośnie, ale ja jestem pewna, że nie wyrośnie, bo już teraz jest prawie dorosłą osobą, nie ma 6 lat tylko 16

"Powiem tak: ona bedzie miec taki wplyw na Twoje zycie, na jaki jej sama pozwolisz"- no ale co mam zrobić? Ostatnio zwierzałam się z tego rodzicom, to mama się wściekła i powiedziała, że my to nic jej nie pomagamy itp (znowu musiałam gdzieś siostrę podwieźć i powiedziałam co na ten temat myślę no i mi się dostało)

Dzięki za słowa otuchy. Ty miałaś podobną sytuację, więc świetnie mnie rozumiesz. Moja siostra też jest takim właśnie wampirem emocjonalnym. Czasem są momenty, gdzie dogadujemy się na prawdę super, ale gdy tylko ja ją o coś proszę to jest wielka łaska i proszenie się a jak ona ma jeszcze zły dzień to słowo "sp*erdalaj" jest na porządku dziennym sad

Mam nadzieję, że poznam nowych ludzi i się trochę odbiję

13

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?
tajemnicza75 napisał/a:
advokatova napisał/a:

Przez samotność mam zaniżoną samoocenę,

Nie, nie. Jest na odwrót. Czujesz się samotna bo masz niską samoocenę. Nie jest samotny ktoś kto się lubi i czuje się ze sobą dobrze. Nie jest się samotnym przez kogoś, bo samotność to stan naszego ducha. Mozna czuć się samotnym w tłumie i niesamotnym na bezludnej wyspie.


advokatova napisał/a:

gdyż nie mam komu się zwierzyć z problemów (dlatego tutaj mam konto), nie mam z kim zwyczajnie pogadać o głupotach typu malowanie paznokci, nie mam się do kogo przytulić i na odwrót- też bym chciała, żeby mi się ktoś zwierzał, zaufał mi i miał we mnie oparcie. Wiem, że ja oparciem jestem dobrym, bo mojej siostrze pomogłam nie raz, ale ja też tego oczekuję. Przy czym z rodzicami nie zawsze da się pogadać jak z kumplem czy najlepszą przyjaciółką
Ja już jak tylko widzę jakiegoś znajomego, to zmieniam (zupełnie nieświadomie) nastawienie: ze smutnej nagle uśmiecham się od ucha do ucha, jestem pewniejsza siebie, wyluzowana, taka prawdziwa ja. Kiedy jestem samotna nie czuję się sobą, czuję się jakaś gorsza od innych, stara właśnie
Chyba tego się nie pozbędę

Pierwsze pogrubione słowa są kluczowe. Robimy coś nie z przyjemności, nie z dobrych chęci i bezinteresownie, ale dlatego, ze czegoś w zamian oczekujemy. Im więcej oczekiwań, tym więcej rozczarowań. Gdybyś pomagała bez oczekiwań, nie czułabyś się tak-prawda?

Drugie pogrubione nawiązują do cytatu wyżej. Nie czujesz się ze sobą sama dobrze, bo masz niską samoocenę i niższe poczucie wartości. Za mało się lubisz, za mało cenisz/doceniasz, za mało szanujesz. Nie skupiaj się więc na innych, tylko zacznij na sobie. Co Ty lubisz, ale tylko Ty sama, bez nikogo. Czytasz książki- ok, a co w tym złego? Zapisz się do klubu dyskusyjnego. U nas w bibliotece takowy jest. Coś jeszcze lubisz na pewno, czym się możesz z kimś podzielić. Nie każdy młody człowiek musi imprezować, chlać, seksić się na potęgę i mieć mnóstwo przygód. Ja też nie miałam w Twoim wieku, a większość koleżanek miało już wszystko za sobą.
Czujesz się gorsza od nich, bo Ci to sugerują, wmawiają, a Ty masz niskie poczucie wartości i dajesz się wkręcić. Jest tak?

Wiesz co to nie do końca tak. Ja kiedyś siebie lubiłam, na prawdę lubiłam. Lubiłam sama spędzać ze sobą czas przy książkach czy też przed kompem włączając fajny film czy serial- lubię to do dzisiaj. Uważam, że to jest bardzo dobre, żeby się wyłączyć z tego świata do zupełnie innego świata książki czy filmu. Tyle że ja tak robię cały czas od jakiś 6 lat.
Niestety, ale nie da się drugiego człowieka zastąpić książką czy filmem. To jest dobre, ale nie na dłuższą metę. Dlatego tak od 18-stki, kiedy ludzie zaczęli robić imprezy (na które mnie nie zapraszali, nie wiem do końca czemu) a akurat wtedy bardzo chciałam się integrować z innymi. Także od 2 lat nie czuję zadowolenia, zakochania, tylko ciągły stres i nauka. Żadnej zabawy, nawet raz na czas. Przez ostatni rok siedziałam w domu, ze znajomymi widziałam się w ciągu ostatniego roku zaledwie kilka razy! A tak to nauka, samotne spacery, użeranie się z siostrą. Jak już się z kimś spotykam to mam wrażenie, że zrobiłam się taka antyspołeczna, nie wiem o czym gadać z ludźmi i w ogóle

To znaczy, co do oczekiwań to trudny temat. Lubię pomagać innym, nawet bezinteresownie, ale ZAWSZE oczekuję coś w zamian a w 100% to oczekiwanie to szacunek. Jeśli komuś pomagam nawet bezinteresownie, to chciałabym chociaż szacunku wobec mnie, a tak to przykładowo siadałam o 9 do książek, potem odchodziłam od nich koło godz. 14 (z przerwą w środku), poświęcałam swój wolny czas, który mogłabym poświęcić dla siebie to jadę specjalnie w ulewę i trudnych warunkach po siostrę i oczekuję chociaż zwykłego "dziękuję" a tymczasem dostaję ochrzan, że stanęłam za daleko szkoły (na parkingu przed szkołą) i księżniczka musiała przejść 20m  w deszczu, jak jej mówię, że ja jej wcale nie muszę odbierać, to słyszałam tylko "mnie łaski nie robisz tylko rodzicom". I po takich tekstach chciało mi się płakać, bo jak tak można. Albo ostatnia sytuacja: siedzę na strychu, gdzie mamy pokój do prasowania, prasuję tam już kilka godzin i wiadomo, to też czynność męcząca, dodatkowo robię wszystko starannie. Wyszłam na chwilę i krzyknęłam na korytarz do siostry, żeby przyszła tutaj i wzięła część swoich ciuchów, bo nie mam gdzie ich już kłaść a nie będę jej przecież jeszcze tego zanosić a ta zamiast zwykłe słowa typu "dzięki, zaraz przyjdę" to krzyczy" bez przesady, tych ciuchów nie jest aż tak dużo" i trzaska drzwiami od łazienki- po takim czymś odechciewa się wszystkiego

o znaczy tak, jak tylko się wyprowadzę to się pozapisuję na wszystkie koła zainteresowań. No niby nie każdy młody może imprezować, ale żeby wiedzieć, czy się lubi imprezować czy nie to trzeba też spróbować. Ja nie byłam na żadnej takiej uroczystej 18-stce typu hala, ładna sukienka, byłam tylko na jednej 18-stce i to na domówce. Z okresu ostatnich kilku lat nie mam nawet za dużo zdjęć, bo nie było z kim ich robić, mam tylko selfie

14

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?
Rerka napisał/a:

Niepotrzebnie się martwisz, np. kwestią tego, że będziesz ledwo rok starsza od części osób w grupie na studiach. Ja na studiach nie widziałam różnicy między ludźmi 19 a 20 letnimi, a było też kilka osób 20+ i też nikt z nich nie wydawał się stary. Spokojnie będziesz mogła nawiązać nowe znajomości, których tak teraz ci brakuje, tym bardziej, że oprócz grupy i rocznika możesz zapisać się na jakieś koło naukowe/koło zainteresowań/stowarzyszenia. Dla osoby chcącej rozszerzyć swój krąg znajomych to idealny czas, o ile nie pozostanie bierna. Na studiach dużo osób znajduje się w nowym środowisku, więc są w podobnej sytuacji jak ty: niepewni i mający nadzieję, że ludzie będą "fajni".

Ja wiem, tylko przez to, że ostatnimi czasy byłam samotna czuję się jakaś aspołeczna i chyba powoli tracę umiejętność nawiązywania kontaktów z ludźmi

15 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-09-03 23:38:07)

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?

Jeździsz na studia... siedzisz na sali... jest tam mnóstwo osób... wśród nich jest pewna dziewczyna, ładna, mądra, towarzyska, chłopcy na nią patrzą, może nawet boją się do niej podejść, bo ładna i pewnie ma chłopaka... po zajęciach ona gdzieś odchodzi, znika... pewnie idzie do swojego dobrego życia. To nie Ty jesteś tą dziewczyną, tylko to taka inna. Rozejrzyj się i powiedz która to...

Widzisz... nie możesz jej rozpoznać. Wszystko jest w głowie. Wiele osób ma problemy, wiele osób się źle czuje. Może czas na Ciebie aby nawiązywać kontakty? To nie jest łatwe, ale powinnaś sobie poradzić o ile wysilisz się aby wyjść poza swoją strefę komfortu. Wychodząc poza swoją strefę nie będziesz początkowo sobą, musisz trochę być aktorką, trochę żołnierzem, powalczyć o siebie.

siedzę na strychu, gdzie mamy pokój do prasowania, prasuję tam już kilka godzin i wiadomo, to też czynność męcząca, dodatkowo robię wszystko starannie. Wyszłam na chwilę i krzyknęłam na korytarz do siostry, żeby przyszła tutaj i wzięła część swoich ciuchów, bo nie mam gdzie ich już kłaść a nie będę jej przecież jeszcze tego zanosić a ta zamiast zwykłe słowa typu "dzięki, zaraz przyjdę" to krzyczy" bez przesady, tych ciuchów nie jest aż tak dużo" i trzaska drzwiami od łazienki- po takim czymś odechciewa się wszystkiego

Musisz jej prasować? Jesteś Kopciuszkiem? 16-latka sobie tshirta nie wyprasuje? Po co wołasz siostrę? Połóż jej ciuchy na schodach. Odechciewa się? Twoja wina, że tak się podkładasz.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości.

16

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?

Advokatova, wiem dokladnie, o czym mowisz:
"Niby wiem, że będę daleko i już, ale denerwuje mnie gadanie moich rodziców, że "rodzeństwo musi trzymać się razem, bo jest tylu niedobrych ludzi chcących zrobić nam krzywdę, że trzeba się jednoczyć"- no tylko jak na razie największą krzywdę zrobiła mi w życiu siostra."

Ja zawsze obrywalam przez siostre, a potem na dodatek walnie przyczynila sie ona do rozpadu mojego malzenstwa.

A rodzice zawsze tak pitola trzy po trzy o trzymaniu sie razem rodzenstwa, bo od tego sa rodzicami. kazdego rodzica boli, gdy dzieci sie kloca powaznie. Moja matke latami bolaly fatalne nasze stosunki miedzy mna a siostra. A gdy jeszcze powiedzialam wprost, ze siostra walnie sie przyczynila do rozpadu mojego malzenstwa, to juz w ogole byla potworna awantura w domu. No ale sporo lat minelo, obie byly na moim drugim slubie, a obecnie stosunki z siostra sa poprawne. "Szalu nie ma i dupy nie urywa", jak sie to mowi- moja siostra jest moja siostra, czyli raczej czyms, czego sie nie wybiera i pewnym obowiazkiem, ktory nalezy na przyszlosc zabezpieczyc niz kims naprawde bliskim mi psychicznie.

Bliskie sa mi przyjaciolki, a nie siostra. Tu Cie swietnie rozumiem. I sama czuje sie pocieszona, ze nie jestem jedyna, ktora ma podobny problem.
"że jak ktoś ma dziecko to zawsze na chrzestnego idzie jego brat czy siostra, ale ja osobiście wolałabym przyjaciółkę zaufaną, bo takowa może być bliższa niż siostra"

Chrzestna mojej corki zostala moja przyjaciolka z klasy licealnej. Nie miej absolutnie zadnych wyrzutow sumienia, jesli zrobisz podobnie. Moja siostra jest chora- ma rozne problemy zdrowotne- a ja chcialam zdrowa chrzestna dla mojej corki, ktora bedzie jej rzeczywiscie w stanie pomoc w razie problemow, jesli mnie zabraknie. Twoje dziecko, Twoje prawo, kogo wybierzesz na chrzestna. I chocby sie wszyscy pluci, na Ciebie naciskali, to masz prawo wybrac chrzestnych tak, jak Ci sie podoba. Koniec i kropka. Nie daj sie. Skoro rodzice wybrali chrestnych Tobie, jak chcieli, Ty masz identyczne prawo. I zamykasz wszystkim geby. I niech sie pluja, ile chca.

"Ostatnio zwierzałam się z tego rodzicom, to mama się wściekła i powiedziała, że my to nic jej nie pomagamy itp (znowu musiałam gdzieś siostrę podwieźć i powiedziałam co na ten temat myślę no i mi się dostało)"

Nie przejmuj sie. Mi sie non stop dostawalo, poki mieszkalam w domu rodzinnym. jedyna metoda- wyprowadzic sie z siedliska wampira gdzie indziej- w Twoim przypadku na stancje.

"Niestety, ale nie da się drugiego człowieka zastąpić książką czy filmem. To jest dobre, ale nie na dłuższą metę. Dlatego tak od 18-stki, kiedy ludzie zaczęli robić imprezy (na które mnie nie zapraszali, nie wiem do końca czemu) a akurat wtedy bardzo chciałam się integrować z innymi. Także od 2 lat nie czuję zadowolenia, zakochania, tylko ciągły stres i nauka. Żadnej zabawy, nawet raz na czas. Przez ostatni rok siedziałam w domu, ze znajomymi widziałam się w ciągu ostatniego roku zaledwie kilka razy! A tak to nauka, samotne spacery, użeranie się z siostrą. Jak już się z kimś spotykam to mam wrażenie, że zrobiłam się taka antyspołeczna, nie wiem o czym gadać z ludźmi i w ogóle"

Ja wiem, o czym mowisz. ja to zwsze bylam outsiderka i na wiele imprez klasowych nie chodzilam. Mialam wiecej znajomych poza wlasna klasa niz w klasie. tez mialam, niekoniecznie w liceum, gdy czulam sie zgorzkniala od siedzenia w domu i kompletnie aspoleczna- bylam dwa lata bez stalej pracy  do zeszlego lata ( 2016). Czlowiek gorzknieje, gdy brak ludzi wokol niego. Ale to przechodzi, gdy sie zmienia srodowisko. A U Ciebie tak wlasnie bedzie.

"To znaczy, co do oczekiwań to trudny temat. Lubię pomagać innym, nawet bezinteresownie, ale ZAWSZE oczekuję coś w zamian a w 100% to oczekiwanie to szacunek."

To jest jak najbardziej naturalne i normalne.

"Jeśli komuś pomagam nawet bezinteresownie, to chciałabym chociaż szacunku wobec mnie, a tak to przykładowo siadałam o 9 do książek, potem odchodziłam od nich koło godz. 14 (z przerwą w środku), poświęcałam swój wolny czas, który mogłabym poświęcić dla siebie to jadę specjalnie w ulewę i trudnych warunkach po siostrę i oczekuję chociaż zwykłego "dziękuję" a tymczasem dostaję ochrzan, że stanęłam za daleko szkoły (na parkingu przed szkołą) i księżniczka musiała przejść 20m  w deszczu, jak jej mówię, że ja jej wcale nie muszę odbierać, to słyszałam tylko "mnie łaski nie robisz tylko rodzicom". I po takich tekstach chciało mi się płakać, bo jak tak można. "

No tu Cie rozumiem. Ja bym sie tez niezle wkurzyla. A te ciuchy nastepnym razem wyprasowane wystaw jej na korytarz i nie zdzieraj gardla- po co? Niech sobie sama po te ciuchy przyjdzie, gdy nagle sie ogarnie, ze jej ciuchow brak w pokoju. Zostaw w korytarzu na podlodze, tak jak Gary pisze. I przestan jej cokolwiek prasowac. Zgadzam sie tutaj.

"o znaczy tak, jak tylko się wyprowadzę to się pozapisuję na wszystkie koła zainteresowań. No niby nie każdy młody może imprezować, ale żeby wiedzieć, czy się lubi imprezować czy nie to trzeba też spróbować. Ja nie byłam na żadnej takiej uroczystej 18-stce typu hala, ładna sukienka, byłam tylko na jednej 18-stce i to na domówce. Z okresu ostatnich kilku lat nie mam nawet za dużo zdjęć, bo nie było z kim ich robić, mam tylko selfie"

No, glowa do gory, bedziesz sie rozwijaj i imprezy tez nadrobisz, gdy poznasz ludzi z podobnymi zainteresowaniami. To normalna kolej rzeczy. :-). Glowa do gory- wyjedziesz i odetchniesz :-). A potem wszystko sie ulozy :-), nawet jesli innym to nie bedzie pasowac ;-).

17

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?
Gary napisał/a:

Jeździsz na studia... siedzisz na sali... jest tam mnóstwo osób... wśród nich jest pewna dziewczyna, ładna, mądra, towarzyska, chłopcy na nią patrzą, może nawet boją się do niej podejść, bo ładna i pewnie ma chłopaka... po zajęciach ona gdzieś odchodzi, znika... pewnie idzie do swojego dobrego życia. To nie Ty jesteś tą dziewczyną, tylko to taka inna. Rozejrzyj się i powiedz która to...

Widzisz... nie możesz jej rozpoznać. Wszystko jest w głowie. Wiele osób ma problemy, wiele osób się źle czuje. Może czas na Ciebie aby nawiązywać kontakty? To nie jest łatwe, ale powinnaś sobie poradzić o ile wysilisz się aby wyjść poza swoją strefę komfortu. Wychodząc poza swoją strefę nie będziesz początkowo sobą, musisz trochę być aktorką, trochę żołnierzem, powalczyć o siebie.

siedzę na strychu, gdzie mamy pokój do prasowania, prasuję tam już kilka godzin i wiadomo, to też czynność męcząca, dodatkowo robię wszystko starannie. Wyszłam na chwilę i krzyknęłam na korytarz do siostry, żeby przyszła tutaj i wzięła część swoich ciuchów, bo nie mam gdzie ich już kłaść a nie będę jej przecież jeszcze tego zanosić a ta zamiast zwykłe słowa typu "dzięki, zaraz przyjdę" to krzyczy" bez przesady, tych ciuchów nie jest aż tak dużo" i trzaska drzwiami od łazienki- po takim czymś odechciewa się wszystkiego

Musisz jej prasować? Jesteś Kopciuszkiem? 16-latka sobie tshirta nie wyprasuje? Po co wołasz siostrę? Połóż jej ciuchy na schodach. Odechciewa się? Twoja wina, że tak się podkładasz.

Z nawiązywaniem jako takich kontaktów z ludźmi nigdy nie miałam, gdy jeździłam np. na kolonie młodzieżowe. Te problemy miałam w domu. Rodzice byli nieufni i podejrzani wobec wszystkich, nie mogłam zaprosić kogoś ot tak do domu, bo zaczynało się marudzenie, że zaś trzeba sprzątać, bo ktoś przychodzi a oni chcą mieć spokój (a i tak wszystko robiłam ja, więc nie wiem co im do tego, chyba przeszkadzał im fakt, że ktoś obcy jest w domu)
Tak wiem, nie powinnam się tak dawać, ale to wina moich rodziców, że tak ją wychowali. Bo ja ją przywoziłam ze szkoły, prasowałam ciuchy a słyszałam takie niemiłe rzeczy. Owszem, mogłam wtedy powiedzieć, że nie, nie będę jej przywozić i jej prasować to rodzice wpadali w szał, że z nas żadnej pomocy nie ma i inne tego typu rzeczy i mi wtedy było nieprzyjemnie dlatego dla świętego spokoju robiłam to dla nich

18

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?
Mama Emigrantka napisał/a:

Advokatova, wiem dokladnie, o czym mowisz:
"Niby wiem, że będę daleko i już, ale denerwuje mnie gadanie moich rodziców, że "rodzeństwo musi trzymać się razem, bo jest tylu niedobrych ludzi chcących zrobić nam krzywdę, że trzeba się jednoczyć"- no tylko jak na razie największą krzywdę zrobiła mi w życiu siostra."

Ja zawsze obrywalam przez siostre, a potem na dodatek walnie przyczynila sie ona do rozpadu mojego malzenstwa.

A rodzice zawsze tak pitola trzy po trzy o trzymaniu sie razem rodzenstwa, bo od tego sa rodzicami. kazdego rodzica boli, gdy dzieci sie kloca powaznie. Moja matke latami bolaly fatalne nasze stosunki miedzy mna a siostra. A gdy jeszcze powiedzialam wprost, ze siostra walnie sie przyczynila do rozpadu mojego malzenstwa, to juz w ogole byla potworna awantura w domu. No ale sporo lat minelo, obie byly na moim drugim slubie, a obecnie stosunki z siostra sa poprawne. "Szalu nie ma i dupy nie urywa", jak sie to mowi- moja siostra jest moja siostra, czyli raczej czyms, czego sie nie wybiera i pewnym obowiazkiem, ktory nalezy na przyszlosc zabezpieczyc niz kims naprawde bliskim mi psychicznie.

Bliskie sa mi przyjaciolki, a nie siostra. Tu Cie swietnie rozumiem. I sama czuje sie pocieszona, ze nie jestem jedyna, ktora ma podobny problem.
"że jak ktoś ma dziecko to zawsze na chrzestnego idzie jego brat czy siostra, ale ja osobiście wolałabym przyjaciółkę zaufaną, bo takowa może być bliższa niż siostra"

Chrzestna mojej corki zostala moja przyjaciolka z klasy licealnej. Nie miej absolutnie zadnych wyrzutow sumienia, jesli zrobisz podobnie. Moja siostra jest chora- ma rozne problemy zdrowotne- a ja chcialam zdrowa chrzestna dla mojej corki, ktora bedzie jej rzeczywiscie w stanie pomoc w razie problemow, jesli mnie zabraknie. Twoje dziecko, Twoje prawo, kogo wybierzesz na chrzestna. I chocby sie wszyscy pluci, na Ciebie naciskali, to masz prawo wybrac chrzestnych tak, jak Ci sie podoba. Koniec i kropka. Nie daj sie. Skoro rodzice wybrali chrestnych Tobie, jak chcieli, Ty masz identyczne prawo. I zamykasz wszystkim geby. I niech sie pluja, ile chca.

"Ostatnio zwierzałam się z tego rodzicom, to mama się wściekła i powiedziała, że my to nic jej nie pomagamy itp (znowu musiałam gdzieś siostrę podwieźć i powiedziałam co na ten temat myślę no i mi się dostało)"

Nie przejmuj sie. Mi sie non stop dostawalo, poki mieszkalam w domu rodzinnym. jedyna metoda- wyprowadzic sie z siedliska wampira gdzie indziej- w Twoim przypadku na stancje.

"Niestety, ale nie da się drugiego człowieka zastąpić książką czy filmem. To jest dobre, ale nie na dłuższą metę. Dlatego tak od 18-stki, kiedy ludzie zaczęli robić imprezy (na które mnie nie zapraszali, nie wiem do końca czemu) a akurat wtedy bardzo chciałam się integrować z innymi. Także od 2 lat nie czuję zadowolenia, zakochania, tylko ciągły stres i nauka. Żadnej zabawy, nawet raz na czas. Przez ostatni rok siedziałam w domu, ze znajomymi widziałam się w ciągu ostatniego roku zaledwie kilka razy! A tak to nauka, samotne spacery, użeranie się z siostrą. Jak już się z kimś spotykam to mam wrażenie, że zrobiłam się taka antyspołeczna, nie wiem o czym gadać z ludźmi i w ogóle"

Ja wiem, o czym mowisz. ja to zwsze bylam outsiderka i na wiele imprez klasowych nie chodzilam. Mialam wiecej znajomych poza wlasna klasa niz w klasie. tez mialam, niekoniecznie w liceum, gdy czulam sie zgorzkniala od siedzenia w domu i kompletnie aspoleczna- bylam dwa lata bez stalej pracy  do zeszlego lata ( 2016). Czlowiek gorzknieje, gdy brak ludzi wokol niego. Ale to przechodzi, gdy sie zmienia srodowisko. A U Ciebie tak wlasnie bedzie.

"To znaczy, co do oczekiwań to trudny temat. Lubię pomagać innym, nawet bezinteresownie, ale ZAWSZE oczekuję coś w zamian a w 100% to oczekiwanie to szacunek."

To jest jak najbardziej naturalne i normalne.

"Jeśli komuś pomagam nawet bezinteresownie, to chciałabym chociaż szacunku wobec mnie, a tak to przykładowo siadałam o 9 do książek, potem odchodziłam od nich koło godz. 14 (z przerwą w środku), poświęcałam swój wolny czas, który mogłabym poświęcić dla siebie to jadę specjalnie w ulewę i trudnych warunkach po siostrę i oczekuję chociaż zwykłego "dziękuję" a tymczasem dostaję ochrzan, że stanęłam za daleko szkoły (na parkingu przed szkołą) i księżniczka musiała przejść 20m  w deszczu, jak jej mówię, że ja jej wcale nie muszę odbierać, to słyszałam tylko "mnie łaski nie robisz tylko rodzicom". I po takich tekstach chciało mi się płakać, bo jak tak można. "

No tu Cie rozumiem. Ja bym sie tez niezle wkurzyla. A te ciuchy nastepnym razem wyprasowane wystaw jej na korytarz i nie zdzieraj gardla- po co? Niech sobie sama po te ciuchy przyjdzie, gdy nagle sie ogarnie, ze jej ciuchow brak w pokoju. Zostaw w korytarzu na podlodze, tak jak Gary pisze. I przestan jej cokolwiek prasowac. Zgadzam sie tutaj.

"o znaczy tak, jak tylko się wyprowadzę to się pozapisuję na wszystkie koła zainteresowań. No niby nie każdy młody może imprezować, ale żeby wiedzieć, czy się lubi imprezować czy nie to trzeba też spróbować. Ja nie byłam na żadnej takiej uroczystej 18-stce typu hala, ładna sukienka, byłam tylko na jednej 18-stce i to na domówce. Z okresu ostatnich kilku lat nie mam nawet za dużo zdjęć, bo nie było z kim ich robić, mam tylko selfie"

No, glowa do gory, bedziesz sie rozwijaj i imprezy tez nadrobisz, gdy poznasz ludzi z podobnymi zainteresowaniami. To normalna kolej rzeczy. :-). Glowa do gory- wyjedziesz i odetchniesz :-). A potem wszystko sie ulozy :-), nawet jesli innym to nie bedzie pasowac ;-).

Dziękuję ci za słowa pocieszenia
Bardzo wiele one dla mnie znaczą. Cieszę się, że jest ktoś, kto mnie rozumie. No niby wiem, że za te x lat na chrzestnych będę wybierać ja, ale boję się, że rodzice za wszelką cenę będą chcieli zmienić tę decyzję. No tak jak teraz- ktoś napisał, żeby odmówić przywożenia siostry i koniec, ale jak tylko tak zrobiłam to wybuchła awantura, że żadnej ze mnie pomocy i wtedy mi jest bardzo przykro, bo ja się staram, stoję i prasuję ciuchy właśnie rodziny, zajmuję się naczyniami i wieloma innymi rzeczami, a słyszę takie coś.
No ale wyjeżdżam i będę się z nią widziała kilka razy do roku
Pisałam to chyba nawet wyżej- znam osobę, która też nie chciała za chrzestnego swojego brata, ale matka tą osobę zmusiła, i właśnie tego się boję. A jak widać są takie przypadki
Ja przez ostatnie 2 lata mam stany depresyjne. Owszem nieraz jest wspaniale, a nieraz nie mam ochoty żyć. Boję się iść z tym nawet do jakiegoś lekarza, nie potrafiłabym tak wszystkiego powiedzieć zupełnie obcej osobie. Przez ostatnie kilka miesięcy było tym gorzej, bo jako 19 czy 20-latka zamiast spotykać się z chłopakiem czy przyjaciółmi to siedzi non stop nad książkami, użera się z młodszą siostrą i stresuje się, bo nie wie nawet jak ma wyglądać jej życie. No to beznadziejny scenariusz. Wiem, że są ludzie, którzy mają gorzej, ale ja wcale nie mam dużo lepiej.
Jestem osobą, która woli coś zrobić i nawet zrobić źle niż żałować, że się tego nie zrobiło. I ja właśnie żałuję, bo czuję, że ostatni 2 lata życia po prostu zmarnowałam. Ostatnie miłe wspomnienia mam sprzed 2 lat z kolonii młodzieżowych, gdzie właśnie bawiłam się z rówieśnikami i było mi tam na prawdę dobrze. No tylko że ja jak czuję się źle to wspomnieniami wracam tam a to było jednak dosyć dawno temu. Wtedy człowiek po kryjomu pił alkohol ze znajomymi, przez co musiał biegać wcześnie rano w ramach kary na takim obozie, ale właśnie to są te wspomnienia, że spędzałam ten czas z ludźmi, których lubiłam a oni lubili mnie
Tylko od 2 lat nie byłam na takiej grupkowej "imprezie" czy nawet wypadzie. Byłam na wakacjach 2 razy ale z 1 koleżanką, raz na czas spotykałam się z drugą, ale w porównaniu do tego, jakie życie towarzyskie mają moi znajomi to ja się czuję jak szara myszka, pomimo że zawsze lubiłam towarzystwo, nie byłam super nieśmiała, uwielbiałam się śmiać i żartować
Tylko nie chodzi nawet o to, że te 2 lata mi uciekły. Największą krzywdę odczuwam od strony siostry. Bo wiadomo, nawet jak jakaś koleżanka oleje nas czy zwyzywa to trudno, olać i iść dalej, ale jak siostra, której się pomaga, potrafi wyzywać mnie od "k*rw" czy rzucić stwierdzenie "sp*erdalaj" to wtedy robiło mi się bardzo przykro a jeszcze gorzej mi się robiło, jak rodzice nic z tym nie robili a nawet dostawałam burę, że przesadzam. To bardzo źle wpłynęło na moją psychikę

19

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?

advokatova krew mnie zalewa kiedy czytam o takiej siostrze. Najlepsze to sie wyprowadzić, rodzice zobaczą jak bardzo pomocna jest dla nich twoja siostra kiedy ciebie nie ma. Ja mam podobne relacje, najlepiej zaczęło mi sie żyć dopiero w dorosłym zyciu, na studiach, po wyprowadzce od wampira. Do dzisiaj mam pełno blokad przez nią ale wiem ze to minęło i mogę zachowywać sie inaczej niz w domu rodzinnym. Bardzo trudno było mi wybaczyć rodzicom i samej siostrze. Oni za późno zrozumieli kim ona jest. Teraz nasze stosunki są poprawne ale niezbyt wylewne. I dobrze, wcale nie tęksnię ani nie mam wyrzutów sumienia, takie jest zycie, niekoniecznie najblizsza rodzina to bardzo bliscy ludzie- to raczej ideał.
Wg mnie to co przed tobą to NAJLEPSZE co sie może wydarzyć, ja bym skakała ze szczęścia a imprezami sie nie przejmuj, wykorzystaj wszystkie integracyjne jakie się trafią-nie tylko ty tam będziesz nowa i niepewna. Poza tym nikt nie siedzi w twojej głowie i nie powie; o kurde ta laska nie była na żadnej odjechanej imprezie, haha!
Mówie ci, spotkasz ludzi którzy mają podobne zainteresowania, złapiesz z kimś wspólny język, zobaczysz ze nie wszyscy są toksyczni, na pewno!!!!

20

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?
anitrax napisał/a:

advokatova krew mnie zalewa kiedy czytam o takiej siostrze. Najlepsze to sie wyprowadzić, rodzice zobaczą jak bardzo pomocna jest dla nich twoja siostra kiedy ciebie nie ma. Ja mam podobne relacje, najlepiej zaczęło mi sie żyć dopiero w dorosłym zyciu, na studiach, po wyprowadzce od wampira. Do dzisiaj mam pełno blokad przez nią ale wiem ze to minęło i mogę zachowywać sie inaczej niz w domu rodzinnym. Bardzo trudno było mi wybaczyć rodzicom i samej siostrze. Oni za późno zrozumieli kim ona jest. Teraz nasze stosunki są poprawne ale niezbyt wylewne. I dobrze, wcale nie tęksnię ani nie mam wyrzutów sumienia, takie jest zycie, niekoniecznie najblizsza rodzina to bardzo bliscy ludzie- to raczej ideał.
Wg mnie to co przed tobą to NAJLEPSZE co sie może wydarzyć, ja bym skakała ze szczęścia a imprezami sie nie przejmuj, wykorzystaj wszystkie integracyjne jakie się trafią-nie tylko ty tam będziesz nowa i niepewna. Poza tym nikt nie siedzi w twojej głowie i nie powie; o kurde ta laska nie była na żadnej odjechanej imprezie, haha!
Mówie ci, spotkasz ludzi którzy mają podobne zainteresowania, złapiesz z kimś wspólny język, zobaczysz ze nie wszyscy są toksyczni, na pewno!!!!

Dziękuję Ci bardzo za słowa otuchy smile To bardzo miłe. Masz jak najbardziej rację. Zaobserwowałam właśnie, że siostra to taki wampir emocjonalny. Kiedy jej nie ma, bo gdzieś sobie pojedzie to jest cisza i spokój, ja z rodzicami mam dobre relacje, ale jak już się z nimi kłócę to w 90% przypadkach przez nią
Rodzice wiedzą, że ona jest jaka jest, tylko są po prostu przepracowani i nie chce im się do niej przemawiać co chwila
Ostatnio była sytuacja, że wyprało się pranie i naczynia. Ja się jej pytam, czy chce powiesić pranie czy wyładować naczynia i ta powiedziała, że powiesi pranie. Ja więc wyjęłam zmywarkę i kilkukrotnie w ciągu dnia jej zwracałam uwagę, żeby powiesiła to pranie. Wieczorem zbierała się na korepetycje i powiedziałam, że jest bardzo przewidywalna, bo byłam pewna, że ona tego nie powiesi i ta zaczęła się drzeć, trzasnęła drzwiami i wyszła. Dzisiaj dokładnie to samo, tylko powiedziałam jej, żeby umyła klatki zwierzętom. No i ona tak mówi, że zaraz, że później a na końcu tego nie robi. Powiedziałam to mamie a ona na to, że przeprasza mnie, że nie może z nią pogadać, że ona o tym wie' moi rodzice są na prawdę bardzo zapracowani, ja ich rozumiem i mam pretensje do siostry, że jako prawie dorosła osoba nie potrafi się zająć swoimi obowiązkami. To jest taki brak szacunku do mojej osoby. Moja babcia też się na nią skarży. Siostra u niej ostatnio była i babcia mi mówiła, że kiedy ta zrobiła obiad to musiała siostrze zanieść na stół a kiedy siostra skończyła jeść to nawet nie odniosła talerza. I to dla babci też trochę szok, bo to ja więcej z nią przebywałam w ciągu ostatniego roku i zawsze jej pomagałam a to umyć okna, a to zakupy większe do domu przynieść. Dla mnie pomoc i wykonywanie swoich obowiązków to rzecz normalna.
Ja wiem, że rodzina nie zawsze musi być bliska itp. ale serio wkurzają mnie te teksty o byciu chrzestnym. Była u nas z pół roku temu znajoma, siedziała przy stole razem z siostrą, ja stałam w drzwiach. Nagle przeszło coś na temat chrzestnych, moja siostra mówi "A ja to nie mam żadnych chrześniaków" na co ta pani wypaliła "Nie martw się, siostra ci zrobi kiedyś chrześniaka". No i nie wiedziałam nawet, co odpowiedzieć, bo uważam, że ten tekst był bezczelny i nic konkretnego nie odpowiedziałam. Kiedyś z całą rodzinką przed telewizorem zaś był poruszony temat chrzestnych, coś było mówione o tym, że teraz na wesela trzeba chrzestnym całkiem sporo dać a ja wtedy wypaliłam, że ja już chrześniaka mam i już nie chcę więcej, na co mama "A jak to a od siostry?!"- tylko że ja nie widzę ani jednego powodu, dla którego siostra miałaby być za 10 czy 15 lat chrzestną moich dzieci. Uważam że chrzestny powinien być pomocny i godny zaufania a ja mam siostrę, która jeszcze nie tak dawno wyzywała mnie od "k*rw" i która wrzeszczała na mnie, wyzywała od najgorszych w najtrudniejszym momencie mojego życia- gdy miałam depresję no i owszem, może się kiedyś zmieni i będzie dobrą osobą, ale co z tego? Kiedy ja miałam depresję, zawaliłam matury i siedziałam rok w domu to wiele razy ryczałam właśnie przez nią i ja tego nie zapomnę nigdy, bo właśnie wtedy najbardziej potrzebowałam pomocy

21

Odp: Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?
Mama Emigrantka napisał/a:

Advokatova, wiem dokladnie, o czym mowisz:
"Niby wiem, że będę daleko i już, ale denerwuje mnie gadanie moich rodziców, że "rodzeństwo musi trzymać się razem, bo jest tylu niedobrych ludzi chcących zrobić nam krzywdę, że trzeba się jednoczyć"- no tylko jak na razie największą krzywdę zrobiła mi w życiu siostra."

Ja zawsze obrywalam przez siostre, a potem na dodatek walnie przyczynila sie ona do rozpadu mojego malzenstwa.

A rodzice zawsze tak pitola trzy po trzy o trzymaniu sie razem rodzenstwa, bo od tego sa rodzicami. kazdego rodzica boli, gdy dzieci sie kloca powaznie. Moja matke latami bolaly fatalne nasze stosunki miedzy mna a siostra. A gdy jeszcze powiedzialam wprost, ze siostra walnie sie przyczynila do rozpadu mojego malzenstwa, to juz w ogole byla potworna awantura w domu. No ale sporo lat minelo, obie byly na moim drugim slubie, a obecnie stosunki z siostra sa poprawne. "Szalu nie ma i dupy nie urywa", jak sie to mowi- moja siostra jest moja siostra, czyli raczej czyms, czego sie nie wybiera i pewnym obowiazkiem, ktory nalezy na przyszlosc zabezpieczyc niz kims naprawde bliskim mi psychicznie.

Bliskie sa mi przyjaciolki, a nie siostra. Tu Cie swietnie rozumiem. I sama czuje sie pocieszona, ze nie jestem jedyna, ktora ma podobny problem.
"że jak ktoś ma dziecko to zawsze na chrzestnego idzie jego brat czy siostra, ale ja osobiście wolałabym przyjaciółkę zaufaną, bo takowa może być bliższa niż siostra"

Chrzestna mojej corki zostala moja przyjaciolka z klasy licealnej. Nie miej absolutnie zadnych wyrzutow sumienia, jesli zrobisz podobnie. Moja siostra jest chora- ma rozne problemy zdrowotne- a ja chcialam zdrowa chrzestna dla mojej corki, ktora bedzie jej rzeczywiscie w stanie pomoc w razie problemow, jesli mnie zabraknie. Twoje dziecko, Twoje prawo, kogo wybierzesz na chrzestna. I chocby sie wszyscy pluci, na Ciebie naciskali, to masz prawo wybrac chrzestnych tak, jak Ci sie podoba. Koniec i kropka. Nie daj sie. Skoro rodzice wybrali chrestnych Tobie, jak chcieli, Ty masz identyczne prawo. I zamykasz wszystkim geby. I niech sie pluja, ile chca.

"Ostatnio zwierzałam się z tego rodzicom, to mama się wściekła i powiedziała, że my to nic jej nie pomagamy itp (znowu musiałam gdzieś siostrę podwieźć i powiedziałam co na ten temat myślę no i mi się dostało)"

Nie przejmuj sie. Mi sie non stop dostawalo, poki mieszkalam w domu rodzinnym. jedyna metoda- wyprowadzic sie z siedliska wampira gdzie indziej- w Twoim przypadku na stancje.

"Niestety, ale nie da się drugiego człowieka zastąpić książką czy filmem. To jest dobre, ale nie na dłuższą metę. Dlatego tak od 18-stki, kiedy ludzie zaczęli robić imprezy (na które mnie nie zapraszali, nie wiem do końca czemu) a akurat wtedy bardzo chciałam się integrować z innymi. Także od 2 lat nie czuję zadowolenia, zakochania, tylko ciągły stres i nauka. Żadnej zabawy, nawet raz na czas. Przez ostatni rok siedziałam w domu, ze znajomymi widziałam się w ciągu ostatniego roku zaledwie kilka razy! A tak to nauka, samotne spacery, użeranie się z siostrą. Jak już się z kimś spotykam to mam wrażenie, że zrobiłam się taka antyspołeczna, nie wiem o czym gadać z ludźmi i w ogóle"

Ja wiem, o czym mowisz. ja to zwsze bylam outsiderka i na wiele imprez klasowych nie chodzilam. Mialam wiecej znajomych poza wlasna klasa niz w klasie. tez mialam, niekoniecznie w liceum, gdy czulam sie zgorzkniala od siedzenia w domu i kompletnie aspoleczna- bylam dwa lata bez stalej pracy  do zeszlego lata ( 2016). Czlowiek gorzknieje, gdy brak ludzi wokol niego. Ale to przechodzi, gdy sie zmienia srodowisko. A U Ciebie tak wlasnie bedzie.

"To znaczy, co do oczekiwań to trudny temat. Lubię pomagać innym, nawet bezinteresownie, ale ZAWSZE oczekuję coś w zamian a w 100% to oczekiwanie to szacunek."

To jest jak najbardziej naturalne i normalne.

"Jeśli komuś pomagam nawet bezinteresownie, to chciałabym chociaż szacunku wobec mnie, a tak to przykładowo siadałam o 9 do książek, potem odchodziłam od nich koło godz. 14 (z przerwą w środku), poświęcałam swój wolny czas, który mogłabym poświęcić dla siebie to jadę specjalnie w ulewę i trudnych warunkach po siostrę i oczekuję chociaż zwykłego "dziękuję" a tymczasem dostaję ochrzan, że stanęłam za daleko szkoły (na parkingu przed szkołą) i księżniczka musiała przejść 20m  w deszczu, jak jej mówię, że ja jej wcale nie muszę odbierać, to słyszałam tylko "mnie łaski nie robisz tylko rodzicom". I po takich tekstach chciało mi się płakać, bo jak tak można. "

No tu Cie rozumiem. Ja bym sie tez niezle wkurzyla. A te ciuchy nastepnym razem wyprasowane wystaw jej na korytarz i nie zdzieraj gardla- po co? Niech sobie sama po te ciuchy przyjdzie, gdy nagle sie ogarnie, ze jej ciuchow brak w pokoju. Zostaw w korytarzu na podlodze, tak jak Gary pisze. I przestan jej cokolwiek prasowac. Zgadzam sie tutaj.

"o znaczy tak, jak tylko się wyprowadzę to się pozapisuję na wszystkie koła zainteresowań. No niby nie każdy młody może imprezować, ale żeby wiedzieć, czy się lubi imprezować czy nie to trzeba też spróbować. Ja nie byłam na żadnej takiej uroczystej 18-stce typu hala, ładna sukienka, byłam tylko na jednej 18-stce i to na domówce. Z okresu ostatnich kilku lat nie mam nawet za dużo zdjęć, bo nie było z kim ich robić, mam tylko selfie"

No, glowa do gory, bedziesz sie rozwijaj i imprezy tez nadrobisz, gdy poznasz ludzi z podobnymi zainteresowaniami. To normalna kolej rzeczy. :-). Glowa do gory- wyjedziesz i odetchniesz :-). A potem wszystko sie ulozy :-), nawet jesli innym to nie bedzie pasowac ;-).

Przypomniałam sobie, że to chyba ty pisałaś o tym, że chrzestną twojej córki jest twoja przyjaciółka
Powiedz proszę, czy twoi rodzice nie robili ci z tego powodu wyrzutów? Bo tak jak pisałam- znałam gościa, który nie chciał brata za chrzestnego, ale jego matka zaczęła się rzucać to musiał go wziąć
I obawiam się, że u mnie za x lat będzie podobnie, więc co takiego zrobiłaś?

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak się pozbyć uczucia bycia starą (uwaga na długi opis)?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018