Mam 23 lata i dopiero teraz, w październiku, rozpoczynam studia dzienne na uniwersytecie. Wcześniej życie zajmowało mi leczenie i kilkunastokrotne hospitalizacje (problemy zdrowotne). Obawiam się jednak, że to już za późno na studia dzienne i będę tam odstawać wiekiem. Przecież na I rok studiów dziennych idą osoby w wieku 18-20 lat. Kiedy ukończę studia, będę mieć 28 lat. Niektórzy moi rówieśnicy już studia pokończyli. Mam starszą o rok koleżankę, która w przyszłym roku ukończy studia medyczne. Jest mi wstyd. Mam cztery lata wyjęte z życiorysu. Nie wiem, co powiem w przyszłości na rozmowie kwalifikacyjnej, nie wiem, czym wytłumaczyć czteroletnią przerwę w życiorysie, studia rozpoczęte w wieku, w którym ludzie już je kończą. Co o tym myślicie?
Czym wytłumaczysz? Chorobą i hospitalizacją...
Nie wiem, może się "czepiam" ale mam wrażenie i sztucznie tworzysz problem
Czego tu się niby wstydzić ? Masz lat ile masz. Sądzę, że jeżeli nie będziesz ostentacyjnie obnosiła się ze swoją datą urodzenia, to nawet nikt nie zauważy, że jesteś starsza od reszty grupy. Na rozmowach kwalifikacyjnych będziesz mówiła zgodnie z prawdą, że zmagałaś się z problemami zdrowotnymi. Ludzie naprawdę rozumieją takie sprawy. Wiem, że obecna sytuacja może być dla Ciebie mało komfortowa ale moim zdaniem nie ma co dramatyzować. Na uczelniach nie takie "ewenementy" widują... ![]()
Nie , nie jest za późno. Nawet jak się ma 43 lata nie jest za późno, tylko tyle, że wtedy robi się studia zaocznie. A w wieku 23 lat jak się ma warunki można się pokusić o dzienne studiowanie.
Z resztą jak znam życie, na roku będzie parę osób "opóźnionych". A to ktoś zmieni wydział, a to ktoś zacznie inne studia, a może rok wcześniej się ktos nie dostał na ten kierunek itd
Zdecydowanie przesadzasz, mam wielu znajomych, którzy studiują dziennie z różnumi zawirowaniami i będac w moim wieku nie mają jeszcze licencjatu.
Czym wytłumaczysz? Chorobą i hospitalizacją...
a komu ma się tłumaczyć??? może na początku niektórzy będą lekko zdziwienie, a potem wszystko będzie normalnie, będziecie żyć studiami i tym co po zajęciach
Nie wiem jak teraz, ale na moich studiach było sporo "wiecznych studentów", byli też tacy co zmieniali wydziały, czy zaczynali drugi kierunek, albo tacy co zaczęli już pracować i wrócili na studia. Na pewno zdecydowana większość to będą ludzie tuż po szkole, ale będą również tacy jak ty lub jeszcze starsi.
Poza tym jak spróbujesz, to będziesz wiedziała, czy jest to sytuacja do zaakceptowania, w najgorszym przypadku porzucisz studia. Jeśli nie spróbujesz, przez resztę życia będziesz sobie pluć w brodę, że nie spróbowałaś.
Na każdym kierunku zdarzają się osoby trochę starsze. Te obawy pewnie kojarzą się z tzw. wiecznymi studentami, którzy nie chcą się usamodzielnić i co roku zaczynają nowy kierunek, a żadnego nie mogą skończyć. Zdarzają się takie osoby, ale to przecież żadna reguła…
Właśnie dotarła do mnie wiadomość, że daleki krewny rozpoczyna pierwsze w życiu studia dzienne-w wieku 30 lat, więc ja chyba nie jestem jakimś ekstremum. Cóż za pocieszająca wiadomość!
Chomikowa napisał/a:Czym wytłumaczysz? Chorobą i hospitalizacją...
a komu ma się tłumaczyć??? może na początku niektórzy będą lekko zdziwienie, a potem wszystko będzie normalnie, będziecie żyć studiami i tym co po zajęciach
Ja myślę o pracodawcach, gdyby pytali o taką obsuwę w życiorysie.
Też znam przypadek 30-letniej studentki
Niestety nie postudiowała za długo, bo wciąż miała problemy z dostosowaniem życia zawodowego do trybu studiów. Ale próbowała chociaż.
Nigdy nie jest za pozno, o ile to jakis sensowny kierunek.
Sama skończyłam studia dzienne w wieku 29 lat - miałam parę przerw związanych ze stanem zdrowia, w międzyczasie zmieniłam też miasto i uczelnię. Teraz pracuję w zawodzie ściśle związanym z moim kierunkiem i, prawdę mówiąc, radzę sobie lepiej niż sporo innych osób, które obroniły się we "właściwym" wieku. Studia można podjąć w każdym momencie życia, o ile człowiek naprawdę chce się uczyć i widzi w tym jakiś cel.
A co do reakcji ludzi z roku - bez obaw! Dziewczyny z mojej grupy - przesympatyczne! - chyba nawet nie wiedziały, że jestem od nich 5 lat starsza. Nie robiłam z tego żadnej tajemnicy, ale ten temat po prostu jakoś nigdy nie wypłynął. Bo i po co? Na studiach wszyscy są już dorośli i mają własne życie, a uczelnia to miejsce, gdzie można się czegoś dowiedzieć i pośmiać na korytarzu w trakcie przerwy. I tyle.
Nigdy nie patrz na swoje życie, szczególnie na swoje marzenia przez pryzmat wieku - nie warto się porównywać z innymi, ponieważ każdy ma inną historię życia. Najważniejsze jest to skupić się na swoich potrzebach, oczekiwaniach oraz marzeniach. Nie jesteś tą koleżanką - jesteś sobą i to jest ważne. To Twoje życie, więc nie próbuj sama siebie ograniczać, to i tak nic nie da, a może jedynie unieszczęśliwić.
Oczywiście, że nie za późno! Ja mam 22 lata, jestem na 3-cim roku, w mojej grupie jest duży przekrój wiekowy osób, aż do 40-stki. Myślę, że studentom nieco starszym jest nawet łatwiej. Wykładowcy ich traktują trochę inaczej niż prawie nastolatków, poza tym oni są lepiej zorganizowani i pilniejsi niż ci młodsi. Nigdy na naukę nie jest za późno, to się chwali , że ktoś chce się kształcić.
Ej, a kogo będzie obchodzić w którym Ty roku studia skończyłaś? Też ze względów na szereg problemów poszłam na studia dużo później niż rówieśnicy. Masz pokazać DYPLOM UKOŃCZENIA STUDIÓW i tytuł naukowy, a nie tłumaczyć się dlaczego kończyłaś je mając 28 lat. Jeśli poczujesz się lepiej, to w mojej grupie jest kobieta która ma 58 lat (mając 55 poszła na studia) i druga która ma 64, bo mając 60 zdała maturę.
Na studia nigdy nie jest za późno, moja babcia dwa lata temu poszła na studia doktoranckie
Mój ojciec zaczął studia w wieku 32 lat. Skończył je jako jeden z nielicznych (ciężki kierunek na politechnice), świetnie sobie radził, miał stypendium naukowe, a ukończenie ich dało mu możliwość zmiany pracy na bardziej satysfakcjonującą i lepiej płatną.
Jesteś jeszcze młoda babka
Studiuj, póki możesz!
Moja teściowa poszła na studia w wieku 45 lat i skończyła ze świetnym rezultatem. Nigdy nie jest za późno.