Mówiłam jej ostatnio, że planuję zamieszkać ze swoim facetem. Ona tylko pokiwała głową, uśmiechnęła się i zmieniła temat. Na następnym naszym spotkaniu powiedziałam, że już się rozglądamy, a ona tylko życzyła powodzenia i znowu zmieniła temat. Wkurzyłam się i pytam ją, czy coś jest nie tak, bo normalnie by podjęła rozmowę i pytała o szczegóły. Ona stwierdziła tylko, że na moim miejscu by poczekała, bo facet słabo zarabia i może lepiej odłożyć taką decyzję w czasie. K**wica mnie strzeliła. Czy myślicie, że miała do tego prawo? Poczułam się jakby ktoś dał mi w mordę.
Mówiłam jej ostatnio, że planuję zamieszkać ze swoim facetem. Ona tylko pokiwała głową, uśmiechnęła się i zmieniła temat. Na następnym naszym spotkaniu powiedziałam, że już się rozglądamy, a ona tylko życzyła powodzenia i znowu zmieniła temat. Wkurzyłam się i pytam ją, czy coś jest nie tak, bo normalnie by podjęła rozmowę i pytała o szczegóły. Ona stwierdziła tylko, że na moim miejscu by poczekała, bo facet słabo zarabia i może lepiej odłożyć taką decyzję w czasie. K**wica mnie strzeliła. Czy myślicie, że miała do tego prawo? Poczułam się jakby ktoś dał mi w mordę.
Chciałaś usłyszeć jej zdanie to usłyszałaś. To, że ono Ci się nie podoba to już nie jest problem koleżanki.
(...) Czy myślicie, że miała do tego prawo? (...)
Powiedzieć swoje zdanie? Tak.
(...) Poczułam się jakby ktoś dał mi w mordę.
Czego oczekujesz od przyjaciółki? Obłudy?
4 2017-06-02 14:23:44 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-06-02 14:25:10)
... a jeśli ona ma racje? jeśli widzi coś czego ty przez pryzmat uczuć nie zauważasz?
Poza tym dlaczego ona nie ma prawa do odmiennego zdania? przecież nie narzucała ci się ze swoim zdaniem. Raczej bym się zastanowiła nad tym jaką ty jesteś przyjaciółką - nie umiesz zaakceptować, że ona ma inne zdanie? a co zrobisz, gdy twój facet będzie miał inne zdanie - obrazisz się, zrobisz awanturę, czy jednak spróbujesz na spokojnie porozmawiać?
No niestety, kiedy zadajemy jakieś pytanie musimy być również przygotowani na odpowiedź. Niekoniecznie zgodną z naszymi oczekiwaniami
Zresztą, przyjaciółka wzbraniała się przed wyrażeniem własnego zdania, więc widocznie przewidziała jak zareagujesz. Przyjaciel nie jest od tego, by mówić nam rzeczy miłe, poprawne politycznie i takie, które chcielibyśmy usłyszeć. Co nie znaczy, że musimy się z nimi zgadzać. Przyjaciółkę zaproś na kawę, nie chowaj urazy, możesz wysłuchać tego, co ma do powiedzenia na temat Twoich zamiarów. Ale decyzje podejmujesz sama, przyjaciółka to nie wyrocznia ![]()
Tylko ja już jej wcześniej mówiłam, że on nie najlepiej zarabia. Mieszkamy w stolicy, a on zarabia 1800 zł. Wie, że to dla mnie bolesny temat. Mówiłam jej, że poza finansami, jest cudownie i on jest dla mnie bardzo dobry. Oczekiwałam wsparcia, powiedzenia, że wszystko się ułoży, że miłość jest najważniejsza. Od przyjaciela oczekuje się podniesienia na duchu a nie dopieprzania...
7 2017-06-02 14:33:11 Ostatnio edytowany przez Harvey (2017-06-02 14:34:55)

Poza tym w stolycy zarabiać 1800 zł i wynajmować mieszkanie to marna egzystencja o chlebie i wodzie.
8 2017-06-02 14:38:21 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-06-02 14:39:56)
(...) Oczekiwałam wsparcia, powiedzenia, że wszystko się ułoży, że miłość jest najważniejsza. Od przyjaciela oczekuje się podniesienia na duchu a nie dopieprzania...
Dziwne masz wyobrażenie o przyjaźni. Dziwnie też reagujesz na opinie wyrażoną na Twe pytanie. Dziwnie rozumiesz słowo 'dopieprzanie'.
Oczekiwałaś podniesienie na duchu, powiedzenia, że 'wszystko się ułoży', czyli Twoja przyjaciółka powiedziała na głos to, czego Ty boisz się dopuścić do siebie.
"Wszystko się ułoży'? Samo się?
Przetrzyj oczy i zobacz rzeczywistość.
Harvey, osoba, która zamiast prawdy mówi to, co ktoś chce usłyszeć, nie jest przyjacielem.
Wie, że to dla mnie bolesny temat
Przyjaciółka tak naprawdę wyraziła Twoje zdanie, sama się obawiasz, że nie dacie rady przy jego zarobkach. Ona Ci nie dopieprzyła tylko powiedziała prawdę (którą starasz się wyprzeć), zna Ciebie i Twoją sytuację, więc powiedziała jak to wygląda z boku, obiektywnie. Starała się taktownie ominąć temat, ale usilnie wymęczyłaś odpowiedź. A trudno mieć jej za złe, że mówi to co myśli. No a przy okazji trzeba mieć swój rozum, przyjaciółka może tylko podpowiedzieć i nie weźmie odpowiedzialności za Twoje życie, decyzję i tak podejmujesz Ty wspólnie z chłopakiem.
Harvey, osoba, która zamiast prawdy mówi to, co ktoś chce usłyszeć, nie jest przyjacielem.
Ofkors ![]()
Tylko, że autorka wolałaby by "przyjaciółka":
[...] Oczekiwałam wsparcia, powiedzenia, że wszystko się ułoży, że miłość jest najważniejsza. Od przyjaciela oczekuje się podniesienia na duchu a nie dopieprzania...[...]
czyli, w skrócie: poklepania po pleckach, pogłaskania po główce i usłyszenia z jej ust, że miłość ich wykarmi ![]()
A tu zonk! Plaskacz w pysk i kubeł zimnej wody by różowe okulary spadły - wg mnie prawidłowo, bo tak zachowują się prawdziwi przyjaciele.
Ps. W memie, zamiast "najlepszy" powinien być "prawdziwy"... ![]()
11 2017-06-02 16:39:55 Ostatnio edytowany przez balin (2017-06-02 16:43:18)
Haha dobre. Kobieca logika w całej okazałości. ![]()
Tylko ja już jej wcześniej mówiłam, że on nie najlepiej zarabia. Mieszkamy w stolicy, a on zarabia 1800 zł. Wie, że to dla mnie bolesny temat. Mówiłam jej, że poza finansami, jest cudownie i on jest dla mnie bardzo dobry. Oczekiwałam wsparcia, powiedzenia, że wszystko się ułoży, że miłość jest najważniejsza. Od przyjaciela oczekuje się podniesienia na duchu a nie dopieprzania...
Autorko,
a co jeśli twoja przyjaciółka wcale nie chciała Ci dopieprzyć? Ochłoń i to przemyśl.
W sytuacjach takich jak zmiana mieszkania, zmiana pracy, czy nawet jak tyłek wygląda w sukience moi przyjaciele są po to by powiedzieć prawdę. Nie to co ja chce usłyszeć, ale to co oni czują.
Ok, wróćmy do twojej sytuacji.
1. 1800 zł w Warszawie to naprawdę mało. Nie oszukujmy się.
2. To dla Ciebie bolesny temat i może dlatego wcześniej milczała i odpowiedziała dopiero jak ją zapytałaś wprost?
3. Może ona wie, że Was związek jest fajny i ten brak finansów i wspólne zamieszkanie może wygenerować kłotnie. Nie lepiej poczekać jak sytuacja się poprawi? Co innego jak mieszkacie oddzielnie, a co innego jak mieszkacie razem.
Rozmawiałam na ten temat z matką. Sama przyznała, że może chodzi o to, że ona jest zazdrosna, bo sama póki co nie ma perspektyw na rozpoczęcie życia z facetem. Ja zarabiam 2800 zł, więc razem mamy 4600 zł. To nie są najgorsze pieniądze - wynajem mieszkania to około 1800 zł, więc damy radę. Naprawdę sądzicie, że to zły pomysł i ona miała prawo, aby tak mówić?
14 2017-06-02 17:18:20 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-06-02 17:20:58)
(...) Naprawdę sądzicie, że to zły pomysł i ona miała prawo, aby tak mówić?
Rzecz nie w tym, czy wynajęcie mieszkania leży/nie leży w zasięgu waszych możliwości finansowych. Rzecz w tym, że osobie nazywanej przez Ciebie przyjaciółką odmawiasz prawa do posiadania własnego zdania. Rzecz też w tym, że wsparcie traktujesz wyłącznie w kategoriach głaskania po głowie i potakiwania Tobie. I to jest rzecz do refleksji. Twojej.
Rozmawiałam na ten temat z matką. Sama przyznała, że może chodzi o to, że ona jest zazdrosna, bo sama póki co nie ma perspektyw na rozpoczęcie życia z facetem. Ja zarabiam 2800 zł, więc razem mamy 4600 zł. To nie są najgorsze pieniądze - wynajem mieszkania to około 1800 zł, więc damy radę. Naprawdę sądzicie, że to zły pomysł i ona miała prawo, aby tak mówić?
Ale jeszcze przed chwila sama stwierdziłaś, że u was finanse to trudny temat i nagle wszystko jest dobrze?
Miała prawo to powiedzieć, bo - uwaga- sama ją o to poprosiłas.
Z ciebie też dobra przyjaciółka jak idziesz się wypłakać mamusi i na forum .
16 2017-06-02 17:27:54 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-06-02 17:28:10)
Skoro
(...) Ja zarabiam 2800 zł, więc razem mamy 4600 zł. To nie są najgorsze pieniądze - wynajem mieszkania to około 1800 zł, więc damy radę. (...)
to dlaczego
(...) to dla mnie bolesny temat. (...)
Bo chciałabym, żeby było dobrze i chciałabym, aby bliskie mi osoby były dla mnie wsparciem. Czy z takimi pieniędzmi nie mamy perspektyw? Ona powiedziała cos w tym stylu. Spróbuję zacytować:
"To jest typ faceta, który będzie wpatrzony w ciebie do końca życia, który będzie cię na rękach nosił i chwalił się tobą wszystkim. Za finanse będziesz jednak odpowiadać ty. Dla niego pieniądze nie są tak ważne i jeżeli będziecie chcieli żyć na wyższym poziomie, to ty będziesz musiała się o to postarać". No kuźwa, skąd ona wie, jak to będzie później? Może jak razem zamieszkamy, to się uniezalezni i nie będzie brał kasy od rodziców? Może zechce zmienić pracę i zarabiać lepiej. Takie gadki to niech sobie wsadzi. Dla mnie to wywyższanie się.
Swego czasu reagowałam podobnie do Ciebie. Reagowałam tak, gdy słyszałam to, co potwierdzało me wątpliwości, a które usiłowałam zagłuszyć wszelkimi możliwymi sposobami. Gdy byłam pewna tego co robię nad każdą opinią, także tą negatywną, zastanawiałam się.
Mówiłam jej, że poza finansami, jest cudownie.
To sama jej mówisz o swoich finansach, a potem jesteś zdziwona, że ona nie patrzy z chmurki milosci na zwiazek, a realnie?
To przyjaciółka, więc mówię o wszystkim. Ja bym jej nie powiedziała, że nie powinna czegoś robić, tylko zawsze bym motywowała i wspierała. A teraz wychodzi na to, że niepotrzebnie mówiłam, bo zapał mi zszedł i już sie nie cieszę tak perspektywą wspólnego zamieszkania.
(...) zawsze bym motywowała i wspierała. (...)
Nawet wtedy, gdybyś uważała, że popełnia błąd? Nie chciałabym być na jej miejscu.
(...) A teraz wychodzi na to, że niepotrzebnie mówiłam, bo zapał mi zszedł i już sie nie cieszę tak perspektywą wspólnego zamieszkania.
Jedna opinia tak na Ciebie zadziałała? Potwierdzasz to, co wcześniej napisałam.
Ale powiedzcie mi w pełni szczerze. Czy mając we dwójkę 4600 zł na utrzymanie, nie damy sobie rady?
Ale powiedzcie mi w pełni szczerze. Czy mając we dwójkę 4600 zł na utrzymanie, nie damy sobie rady?
Powróżyć, powróżyć.
Za to samo, tu na forum, zbeształaś swą przyjaciółkę. Nie dam się nabrać.
Ale powiedzcie mi w pełni szczerze.
Znowu ten sam numer. ![]()
25 2017-06-02 23:35:12 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-06-02 23:39:10)
Bo chciałabym, żeby było dobrze i chciałabym, aby bliskie mi osoby były dla mnie wsparciem. Czy z takimi pieniędzmi nie mamy perspektyw? Ona powiedziała cos w tym stylu. Spróbuję zacytować:
"To jest typ faceta, który będzie wpatrzony w ciebie do końca życia, który będzie cię na rękach nosił i chwalił się tobą wszystkim. Za finanse będziesz jednak odpowiadać ty. Dla niego pieniądze nie są tak ważne i jeżeli będziecie chcieli żyć na wyższym poziomie, to ty będziesz musiała się o to postarać". No kuźwa, skąd ona wie, jak to będzie później? Może jak razem zamieszkamy, to się uniezalezni i nie będzie brał kasy od rodziców? Może zechce zmienić pracę i zarabiać lepiej. Takie gadki to niech sobie wsadzi. Dla mnie to wywyższanie się.
Ona nie wie, jak będzie później. Nikt tego nie wie. Ona jedynie dostrzega to, czego Ty być może nie dostrzegasz, ocenia sytuację chłodnym okiem. Przyjaciółka daje Ci do zrozumienia, że w pewnych kwestiach na tego mężczyznę w życiu liczyć nie bedziesz mogła. To, co Ty z tym zrobisz, to Twoja sprawa, bo Ty będziesz siedziec tym związku, nie ona. Masz od niej trzeźwą, chłodną ocenę jego osoby w pewnych kwestiach. Zamiast obruszać się na przyjaciółkę, może tak spróbowałabyś poruszyć ten temat ze swoim partnerem, jak on widzi kwestię Waszych finansów, jakie ma plany w tym zakresie na przyszłośc itp. Boisz się skonfrontować z rzeczywistością? Być może przyjaciółka się myli, co nie znaczy,że wyrażając swoje zdanie, szczerze, musi Ci kadzić. To co mówi potraktuj jako przestrogę, coś na co powinnaś zwrócić szczególną uwagę.
Tylko ja już jej wcześniej mówiłam, że on nie najlepiej zarabia. Mieszkamy w stolicy, a on zarabia 1800 zł. Wie, że to dla mnie bolesny temat. Mówiłam jej, że poza finansami, jest cudownie i on jest dla mnie bardzo dobry. Oczekiwałam wsparcia, powiedzenia, że wszystko się ułoży, że miłość jest najważniejsza. Od przyjaciela oczekuje się podniesienia na duchu a nie dopieprzania...
A ja myślałam, że od przyjaciela oczekuje się szczerości i dobrej rady.
Twoja przyjaciółka slusznie Ci radzi. Sama miłość do przeżycia nie wystarczy.
27 2017-06-03 10:36:52 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-06-03 10:38:53)
Nie wiem Autorko czy dojrzalas do mieszkania z facetem ale do przyjazni to raczej na pewno nie. Wogole nie rozumiesz o co chodzi w pojeciu wspierania. Dla Ciebie to oklamywanie i mowienie czegos czego sie nie mysli. Dla mnie to chore bo od przyjaciela oczekuje szczerosci nawet tej bolesnej ale wypowiedzianej w dobrej wierze. Czy gdybys miala czerwona plame na tylku bo dostalabys niezapowiedzianego okresu to tez bys wolala zeby przjaciolka wmawiala Ci ze przecudownie wygladasz i wogole woow czy jednak lepiej byloby gdyby Cie poinformowala ze masz brudne kiecke i chyba powinnas sie zastanowic nad powrotem do domu i przebraniem sie. Wedle Twojej logiki powinna zastosowac zachowanie nr 1 a wedle mojej byloby to wredne i nieszczere. Co wiecej cos mi sie wydaje ze Twoja przyjaciolka juz sie zorientowala jakiego rodzaju przyjazni od niej oczekujesz i dlatego unikala celowo komentowania Twojej decyzji, Ty sama wymusilas na niej ten komentarz a teraz masz pretensje nie wiadomo o co. Z was dwoch to Ty mi nie wygladasz na prawdziwa przyjaciolke bo nie uznajesz szczerosci w tej relacji a poza tym z nieskrywana satysfakcja nie moglas sobie odmowic pochwalenia sie ze Ty masz faceta i mozesz myslec o mieszkaniu z nim a ona bidula zero widokow na to. Zajefajna z Ciebie psiapsia nie ma co ![]()
Autorko, tak jak już praktycznie wszyscy napisali, przyjaźń nie polega na "słodzeniu sobie".
Przyjaciółka powiedziała szczerze swoje zdanie, a Ty się jak dziecko obraziłaś.
Co do tego czy się utrzymacie skąd mamy wiedzieć, każdy ma inne potrzeby i wydatki. Jednym wystarczy jedzenie w domu najtańszych potraw, inni wolą jadać codziennie w restauracji.