Nie znam wyjścia ze swojej sytuacji... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie znam wyjścia ze swojej sytuacji...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1 Ostatnio edytowany przez olakordias (2017-05-08 20:23:08)

Temat: Nie znam wyjścia ze swojej sytuacji...

Witam Was ...
mam problem. Miałam opory by tu napisać, bo wiem, że ciężko wczuć się w sytuację kogoś obcego i łatwo jest kogoś ocenić, wydać wyrok. A to naprawdę ostatnia rzecz jakiej mi  trzeba. Jednak po prostu już nie wytrzymuję i muszę się wyżalić. Proszę, zrozumcie mnie...
mam 22 lata i byłam wychowywana tylko przez matkę, niestety nigdy od nij nie otrzymałam wsparcia, poczucia bezpieczeństwa i akceptacji. Kłotnie były u mnie na porządku dziennym, krytyka i wyzwiska, a takze rękoczyny. Wszystko dusiłam w sobie. Potem jak poszłam na studia trochę chodziłam do psychologa, moja samoocena była niska. Trochę mi się polepszyło i odcięcie się fizyczne (studia w innym mieście) od toksycznej matki. Jestem osobą bardzo wrażliwą, nawet nadwrażliwą, trudno mi nawiązywać relacje z ludźmi, jestem nieufna i bardzo lękliwa. Cóż taki charakter... bardzo ciężko mi w życiu było samej, bo żadnych bliskich osob nie miałam. Przesadzałam z alkoholem, zadawałam się  z niewłaściwymi osobami. Bo jak człowiek nie ma wsparcia, miłości to jest mu wszystko obojętne. Aż do czasu... Poznałam pewnego chłopaka, szybko się z nim zaprzyjaźniłam - jak na mnie, zaufałam mu niemalże bezgranicznie. On się zakochał, a ponieważ to cudowna osoba, postanowiłam z nim być. Przegadaliśmy niejedną noc. Jednak wydaje mi się, że nie kocham go ,,miłością romantyczną". Jest dla mnie jak bliski przyjaciel, brat, może trochę ojciec. Jest bardzo czuły i troskliwy, akceptuje mnie i mogę mu powiedzieć wszystko. Czuję się przy nim jak mała dziewczynka. Pierwszy raz w życiu poczułam się kochana, poczułam się bezpiecznie, jak wartościowa osoba, która jest komuś potrzebna i że ktoś mnie słucha i zwraca uwagę na moje uczucia, problemy, interesuję się mną. Wiem, że go zranilam tym, że z nim jestem. Strasznie mnie to gryzie. ALe nie umiem odejść - to jakby runął mi cały świat. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale nie mogę go też oszukiwać. WIem, że jeśli zerwę, to stracę go, a to taka bliska osoba... pewnie powiecie, że jestem egoistką, szują... ale proszę, zrozumcie mnie. Całe życie byłam  samotna i poniewierana, nie mam nikogo. Wreszcie pojawiła się osoba, która mnie słucha, dostrzega w ogole, akceptuje, nie krytykuje. Przy której mogę byc sobą. Bardzo się przy nim zmieniłam - uspokoiłam, zaczełam być smielsza i pewniejsza siebie. Coraz częściej mam myśli samobójcze, codziennie płaczę. Naprawdę nie umiem go zostawić, bo wiem, że to będzie definitywny koniec, ale nie mogę życ w  kłamstwie. Nie chcę nikomu o tym mówić, zresztą nie mam nawet komu... każdy powie, ze przesadzam, że jestem zła i żebym wzięła się w garść. Ja naprawdę nie umiem, jestem w totalnej rozsypce, mam wyrzuty sumienia, że nie umiem go pokochać jak kobieta mężczyznę, a nie brata, przyjaciela. Myślę, że w pewnym sensie jestem od niego jakoś uzalezniona, nie wiem co robić. Wydaje mi się, ze samobojstwo będzie najlepszym wyjsciem, choc tym też go zranię bardzo, więc co robic? Najchetniej wymazałabym mu siebie z pamięci, a sama się zabiła, ale tak nie da sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie znam wyjścia ze swojej sytuacji...

Samobójstwo to najgorsze rozwiązanie.Na Twoim miejscu powiedziałabym mu,że jest dla Ciebie najważniejszy ale traktujesz go jak członka rodziny,przyjaciela,którego nigdy nie miałaś a na związek nie jesteś gotowa.

3

Odp: Nie znam wyjścia ze swojej sytuacji...

zgadzam się samobójstwo to najgorsze rozwiązanie tym bardziej że jestes młoda i całe zycie przed tobą. myśle że powinnas porożmawiać  z psychologiem poniewaz możesz mieć początki depresji

4

Odp: Nie znam wyjścia ze swojej sytuacji...

Ileż wy się znacie?. Jest Tobą zauroczony, więc na pewno będzie mu przykro, jeśli powiesz prawdę. To chyba twoja pierwsza samodzielna decyzja i chyba obawiasz się konsekwencji? Nie warto zatrzymywać kogoś, kto może być szczęśliwy z kimś innym.I tak potem prawda wyjdzie na jaw.Jeśli  będzie mu zależało naprawdę  na tobie, zostanie twoim przyjacielem.  A ty  jeszcze znajdziesz osobę,która cię dostrzega, bo życie przed tobą.

5

Odp: Nie znam wyjścia ze swojej sytuacji...

U ciebie nastąpiło "przeniesienie" złości do matki na złość do tego chłopaka. To jest bardzo trudne do wyleczenia w krótkim czasie, dlatego tobie byłoby lepiej od początku nie spotykać się z nim, tylko spotykać się w grupie ludzi, gdzie miałabyś rozmowy i normalne relacje i po długim czasie doszłabyś do siebie. Dopiero wtedy mogłabyś się spotykać z chłopakiem. Jeśli znajdziesz taki klub, na przykład studencki klub turystyczny, to chodź tam a chłopakowi powiesz że wyjeżdżasz na jakiś czas i nie możesz się z nim spotykać. Po kilku miesiącach przebywania w tym klubie twoje kontakty z ludźmi stałyby się normalne i mogłabyś wrócić do chłopaka.

Taka kolejność jest ważna, bo grupa tak bardzo nie angażuje emocjonalnie co relacja partnerska, więc od prostszego kontaktu przeszłabyś do trudniejszego. Osoby o takich trudnościach nie powinny mieć relacji partnerskich przed przejściem przez taką grupę.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie znam wyjścia ze swojej sytuacji...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024